Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.04.2018 w Odpowiedzi
-
11 punktów
-
@wojgoc przywołał mnie do porządku w kwestii relacji z leczenia, więc napiszę kilka słów co u mnie. Generalnie - ćwiczę regularnie i mozolnie odzyskuję nogę... Wczoraj byłem na zdjęciu szwów u lekarza prowadzącego i trochę uzyskałem informacji. Ogólnie zabieg był trudny - łąkotka była bardzo mocno roztrzaskana i ledwo się udało ją uratować i pozszywać. Tak jak pisałem Doktor zastosował obydwie istniejące metody szycia i trochę się z tym nagimnastykował - dał radę. Pobrano mi z nogi dwa ścięgna - tylna część (cała długość). Z tego pobrania został zrobiony przeszczep ACL, który został zakotwiczony w kości przy pomocy tytanowej śruby i kotw. Wygląda to tak - zdjęcia z wczoraj: Przód nogi: Zdjęcie z boku - wewnętrzna strona nogi: Co dalej? Ponieważ mój zabieg, to dwa poważne urazy gdzie po każdym z nich powinna zostać zastosowana rehabilitacja - to nie taka prosta sprawa. Te rehabilitacje wzajemnie się wykluczają - są przeciwstawne. Z tego powodu - pierwsza faza odzyskiwania zdrowia, to wygojenie się łąkotki (ok 6 tygodni) - w tym czasie rehabilitacja musi przebiegać łagodnie. Delikatne ćwiczenia w pierwszych trzech tygodniach polegające głównie na tym bym odzyskał pełen wyprost nogi. W tym czasie nie mogę się przeciążać jak również przy poruszaniu się nie zalecane jest obciążanie nogi (ograniczone poruszanie się o kulach). Po 6 tygodniach będę mógł założyć ortezą i powoli dobrać się do rehabilitacji ACL i powrotu do dociążenia nogi i odzyskiwania mięśni i sił. W tej chwili mięśni na operowanej nodze praktycznie nie ma Po 4, 5 miesiącach będę mógł delikatnie wracać powoli do delikatnego ruchu i aktywności (większy wysiłek, pierwszy rower). W sezonie zimowym będę mógł już jeździć na nartach ale Doktor zaleca jazdę ze stabilizatorem. Pełne ukrwienie i przyjęcie się przeszczepu, to 9 miesięcy. Po ok 15 miesiącach powinno dojść do całkowitego unerwienia przeszczepu i powrotu to niemalże 100% sprawności. Wniosek dla mnie? Muszę być cierpliwy i nie będzie łatwo... ...ale dam radę6 punktów
-
5 punktów
-
@MarioJ @Tytus Atomicus @Sariensis Bylem i zyje. Ogólnie to szkolenie z YouTube i podczas wypozyczania sprzętu(Jak zapinać do zjazdu a jak do podchodzenia) Początek narty na plecach do Kalatówek jak wspominał kolega. Były lekkie więc przyjemnie się szło. Podchodzenie(chodzenie na skos, zawracanie) opanowałem szybko podglądając innych ski-turowców i korzystając z wiedzy zaczerpniętej z internetu. Udało mi się wejść na przełęcz jednak miałem obawy czy zjeżdżać. Początkowo troche sie przestraszyłem bo w ogole pierwszy zjazd a bylo dosc stromo. Nie chciałem ryzykować więc przy szczycie zawracałem siadając i przekładając narty. Gdy juz było mniej stromo mogłem cieszyć sie jazda aż do Schroniska i kawałek dalej. Ogólnie zajebiscie mi sie podobało i będę skiturowal dalej. Następny sezon jednak zacznę od szkolenia i bede stopniowal trasy powoli.5 punktów
-
Pierwszy raz od kilkunastu lat, udało mi się dzisiaj pojeździć w Kotle Goryczkowym. Pogoda na najbliższe dni nie napawa optymizmem...będzie ciepło, chociaż wszystko może się zdarzyć. Dzisiaj do około 13 warunki bajkowe. Sun, snow, ski parafrazując pewną maksymę z zagadnień turyzmu. Koło 15 już wodnisto. Ogólnie po południu Goryczkową i Gąsienicową mieliśmy dla siebie...pustki. Nartostradą ponoć dało się zjechać (po lodzie) aż pod "esa", czyli w okolice siedziby zakonu sióstr Albertynek....więc całkiem nieźle. Skorzystałem jednak z bezpłatnego powrotu kolejką.5 punktów
-
Dzięki @mifilim @Góral spod Skrzycznego... oby tylko ten czas szybko minął Najwyżej w początkowej fazie mojego narciarstwa teraz będę Terminatorem z metalem na nodze Dam radę. Aby relacja miała ciągłość, to jeszcze fotka kolana przed zdjęciem szwów Istotna informacja jeszcze w kwestii rehabilitacji - napiszę to swoimi słowami, i tak jak to zapamiętałem z tej rozmowy. "Rehabilitacja musi przebiegać dość wolno ponieważ w tej chwili, przeszczepione ACL są dużo mocniejsze niż naturalne. W chwili obecnej mój mózg jeszcze o tym nie wie i w procesie dochodzenia do zdrowia musi się nie dowiedzieć - stąd luz przy ćwiczeniach... ...zbyt silna i szybka rehabilitacja i stanięcie na nogach, to ryzyko, że mózg dowie się o tym mocnym nowym ACL i zacznie źle rozkładać siły na obie nogi: tą po operacji i tą zdrową. Zachodzi wówczas ryzyko, że podświadomie zacznę dużo za mocno obciążać zdrową nogę i ACL w wyniku tego może zostać uszkodzony w drugiej, w chwili obecnej zdrowej nodze". Dokładnie coś takiego i druga kontuzja przydarzyła się Milikowi stosunkowo niedawno.4 punkty
-
3 punkty
-
Klasyczna wiosenna tura (11.04.2018). Czyli dolina 5 stawów---> przeł. Zawrat. Pogoda super, warunki śniegowe(jeśli chodzi o pokrywę) też. Chodź według mnie nie jest to jeszcze wiosenny firn. Raczej coś w rodzaju szreni pod którą jest mokry śnieg. Tak że torowanie oraz zjazd mogą nastręczać trochę trudności. pzdr.3 punkty
-
Chopok jeszcze żyje i całkiem dobrze sobie radzi ! Tak można podsumować naszą dzisiejszą jednodniówkę z Rafałem. Warunki oczywiście bardzo wiosenne ale miejscami na trasach mocno nas zaskakiwały „in plus” a to przez bardzo niską frekfencję na stokach gdzie obok nas przemykali się pojedyńczy narciarze = praktycznie brak degradacji tras.Południe nieźle nas zmoczylo więc po 12 przeskoczyliśmy na północ gdzie było już lepiej . Ogólnie dzisiaj trasy puste , miejscami nienaruszone więc było super, przynajmniej dla nas Góra Chopka była cała we mgle więc jeździliśmy w niższych partiach. Dla wybierających się weekend ma być lampa więc pewnie większa degradacja tras etc ale i tak zazdroszczę tym którzy będą.... sam się zastanawiam czy jeszcze nie wyskoczyć Poniżej kilka dodatkowych fotek . Zamkniętą Majstrowską jeszcze da się zjechać . Wybrałem najgorsze zdjęcia ,żeby nie było że jest „miód malina” .... Jutro będzie na pewno dużo gorzej ....,,2 punkty
-
Ależ to skomplikowane... No to cierpliwości musisz mieć sporo, nie wiem jak ja bym to wytrzymał... W jednym pokoju narty, w drugim rowery i gdzie się tu podziać... Zdrowiej szybko i wracaj na stoki!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Czyli Przełaj... Bardzo popularny w latach 80-tych! Wtedy to w TVP transmitowali zawody... Shimano Tiagra, czyli bez szału, ale wystarczające. Może w następnym roku pomyślę o czymś lepszym, jak pójdą ultramaratony... Ciekawie wygląda Saroni...1 punkt
-
Fajny, rama endurance. Rekreacja. Ja teraz przymierzam się do jednej ramy Focusa - ale sportowa jak cholera Na jakim osprzęcie?1 punkt
-
Nooooo - daj no jakąś fotę z boku. Co to za Fuji? Widzę, że linki nie puszczone jeszcze pod owijką.1 punkt
-
No tam mnie jeszcze nie było... Może trzeba by dać się poznać? Póki co śledź relację narciarskie, bo to nie koniec jazdy w krótkich gaciach!1 punkt
-
Tylko rower jakiś porządny sobie spraw - szosę ;). Bo wiesz, na grubych oponach to średnio . Szosa to poezja, a mtb najwyżej proza edit: To taki żarcik oczywiście jakby co. Ale sama prawda1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dasz, dasz. Mnie czasem łapie taka niewydolność, że kroku nie mogę zrobić. Ale na stoku i tak jestem szybki, bo to z górki, tak zawsze odpowiadam jak ktoś pyta jak mogę jeździć na nartach. Rok minie, niedługo odwiedziny (Iwcia już szpanuje w nowej kurteczce, mówi że to do Radomia) i widzimy się w listopadzie na stoku. Pozdrowienia dla już pracującej Pauliny. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Na wieczór po pierwszym dniu WST jesteśmy zaproszeni do kolejnej restauracji, tym razem w okolicy wyciągu narciarskiego. Po drodze spotykamy biegającego przy chodniku sympatycznego królika. Restauracja w której oprócz wielodaniowej kolacji z dodatkiem wina odbędzie się pokaz mody sportowej, bielizny sportowej, ochraniaczy, akcesoriów narciarskich (gogle, kaski, kijki) W środku było tak... (a ja stałem się fanem precli) Starczy tej rozrywki, nie po to tu przyjechaliśmy. Najważniejsze są jednak testy nart. Pora wracać do hotelu, jutro od rana kolejne testy i trzeba być w formie sportowej. O tej porze Alpendorf wygląda (podobnie jak w dzień) uroczo, aż nie chce się kłaść spać, ale wszyscy jesteśmy obowiązkowi... Dostajemy harmonogram na drugi dzień testów. Tym razem jesteśmy w pierwszej grupie, a do testów dostajemy grupy AllMountain i Open Space. Pogoda ma być jutro gorsza, ale nie najgorsza...1 punkt
-
Cześć Powracając do tematu: Do nart komórkowych mogą być używane tylko buty komórkowe. Każda firma takowe robi albo trzeba zamówić indywidualnie. Pozdrowienia1 punkt
-
Pierwszy dzień WST, pobudka przed 6, bo śniadanie o 6, na szczęście w naszym Tannenhofie. Śniadanie trwa długo, jest w czym wybierać. Tradycyjnie wszyscy spotykają się pod gondolą w Alpendorfie punktualnie o 7.15. Na nartach można zjechać prawie pod sam hotel Gondola jest włączona tylko na do zawiezienia nas na trasę 52, przy której są testy. Nikt z naszej grupy nie testuje nart w pierwszej grupie. Poranny termin zarezerwowany głównie dla aktualnych (bądź byłych) zawodowców. Nasi skitesterzy: Iwona, Jacek i Paweł Nasza czwórka rozpocznie testy po 10.30 Iwona, Paweł i ja dostajemy do testów narty z grupy Allround. Osobiście to kategoria nart którą nigdy się nie interesowałem, ale skoro taką nam przydzielili to nie ma problemu. Jacek chyba dostał do testów High Performance, albo Race GS . Nie jestem pewien. Na początek omówienie ogólne testów i ich standardów. Rozdanie pierwszych formularzy testujących pod konkretną nartę Narty czekają przygotowane na testerów I testy ruszyły z kopyta Jacek z Pawłem chwytają za aparaty i polują na mistrzów z pierwszej grupy testującej Ponieważ Iwona i ja jesteśmy pierwszy raz na testach i mamy jeszcze sporo czasu na naszą kolej, postanawiamy się dobrze przygotować i jako rozgrzewka przed testami jeździmy po trasie 52 na swoich nartach. Warunki na stoku robią się coraz gorsze. W nocy był spory plus (około4-5 stopni). Powoli wychodzi słońce i jest jeszcze cieplej. Na czas naszych testów trasa już mocno zdegradowana. Testy kończymy koło 12, a o 13 w najbliższej restauracji obok trasy, dostajemy salony na obiad i napoje. Później jedziemy z Pawłem na objazd ośrodka, a temperatura w słońcu przekracza 20 stopni i nie ma jazdy. Ja mam dodatkowo problem z jednym butem i po paru zjazdach uciekamy do hotelu. Tak powinien wyglądać wzorcowy ski room A tak piwnice Wieczorem czekała nas jeszcze długa kolacja w kolejnej restauracji, połączona dodatkowo z pokazem mody narciarskiej.... O tym wkrótce1 punkt
-
Cześć To jest właśnie narciarstwo śladowe po polsku mam wrażenie. BC jest równie nieszczęśliwe jak PR, audyt (choć to przynajmniej łacina) czy inne tego typu określenia czerpane "na siłę"bo to takie światowe i brzmi. Nie lubię tego. Pozdrowienia1 punkt
-
To buty Lowa kupione bezpośrednio u producenta. Używałem je przez rok w warunkach o wiele łagodniejszych niż te, dla których zostały wyprodukowane. To but wojskowy, używany przez jednostki specjalne, odkupiłem je odchodząc ze służby. Dopóki je używałem nic się z nimi nie działo. Wygląda na to, że pieniądze podatnika są marnotrawione na bubel, który im wciska jedna z lepszych firm obuwniczych. http://butywojskowe.pl/product_info.php?cPath=24&products_id=47 Nie zamieściłem tych zdjęć, by wywoływać g....burzę, ale by pokazać, że materiał który wydawać by się mogło że jest wieczny, w pewnych warunkach może ulec degradacji. Ja gdy je zobaczyłem, w pierwszej chwili pomyślałem, że to robota myszy tylko wydało mi się dziwne, że zżarły gumę z podeszwy, a nie zajęły się skóra, z której wykonany jest but. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Dla równowagi mogę zrobić zdjęcie szafki z butami mojej matki - która jak wiele starszych osób malo co wyrzuca - bo może się przydać. Nic się z tymi butami nie dzieje od lat - a szkoda, bo byłby argument, żeby się tego wszystkiego pozbyć. Powiedzmy sobie szczerze - kupiłeś jakiś straszny bubel lub podróbkę. A nawet podróbkę bubla. Bo jeżeli Twoje buty po trzech latach leżenia wyglądają tak źle, to jak wyglądałyby po kilku wędrówkach, do których były chyba pomyślane?1 punkt
-
Tak wyglądały moje nieużywane kilka lat buty, które przeleżały jakieś trzy lata w szafce w ogrzewanym, suchym garażu: W pierwszej chwili gdy je zobaczyłem pomyślałem, że to jakiś gryzoń wygryzł dziury w podeszwach. W zakładzie w którym mi je naprawili powiedzieli mi, że w butach z podeszwą na Vibram to normalne, że podeszwa po kilku latach parcieje. A tak wyglądają po wymianie podeszw: Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Chyba zostanę pierwszym forumowiczem, który dostanie bana nie za to, że pisze coś tam, coś tam, ale za to, że milczy. Może to ostatni dzwonek, że nie zostanę zbanowany! Wracając do tematu WST. Docieramy (razem z Pawłem) z małym poślizgiem do Alpendorfu po 20, prosto na kolację. Jacek i Iwona są już po odprawie technicznej. Choć myślę, że dla Jacka to tylko formalność, bo jest jedynym (ewentualnie jednym z dwóch) uczestnikiem wszystkich WST od samego początku, ale się natestował modeli nart przez tyle lat. Ciekawe czy ktoś by te narty policzył? Kolacja oczywiście Full wypas. Nie będę wymieniał wszystkich potraw i napojów, bo może ktoś jest głodny, po co dodatkowo drażnić. Kolacja trwała długo, niestety na pisanie na bieżąco brakło czasu i sił, me maxima culpa, jeszcze raz przepraszam. Wracając do drogi to miałem wielkie szczęście, że jechałem razem z Pawłem. Dla przypomnienia, Paweł jest z wykształcenia geografem i dodatkowo interesuje się historią, a poza tym jest przewodnikiem górskim (po Europie). Podróż była edukacyjna i minęła szybko, a ja nabyłem sporo nowej wiedzy. Szczegółowo nie będę opisywał, ale mogę zdradzić, że wiele więcej wiem na temat Karpat i Sudetów, Moraw, kto i gdzie został utopiony w jakiej rzece, gdzie są pomniki i obeliska, kogo zlał Napoleon a od kogo dostał bęcki, na którą górę warto wejść i dlaczego, gdzie są piękne jeziora i stawy, zamki i pałace. Może i Wam przyjdzie kiedyś podróżować z Pawłem i dowiecie się o wielu ciekawych miejscach? Dodatkowo Paweł wyłapywał wszystkie korki na trasie, mi pozostawało tylko słuchać, teraz w prawo, lewo, prosto i tak jak po sznurku dotarliśmy do Alpendorf. Po obfitej kolacji docieramy do naszej "noclegowni". Hotel nazywa się Tannenhof, to oczywiście najwyższa półka, a nasz apartament to dwie sypialnie, pokój łazienkowy, wc, p.p i wygląda tak: mój pokój Pawła pracownia Łazienka, a w zasadzie jej małą część Widoki z naszego tarasu nocą, te światełka na górze to pracujące ratraki na jutrzejszy dzień... Od gondoli dzieli nas wąską drogą i kawałek parkingu. Cały Alpendorf krąży w około białego koloru, nie inaczej jest w hotelu. A teraz "pan" ma relaks i będzie odpoczywał. Ale jeszcze się odezwę. Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu. PS niestety relację musiałem pisać drugi raz, bo przez pomyłkę wszystko skasowałem, dopiero wino i towarzystwo Iwony, Jacka i Pawła ukoiło mój smutek i ból...1 punkt
-
1 punkt







