Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 038


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 091


  4. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 888


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.05.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Budowa rozpoczęta O czym informuje SOLISKO ARENA #Szczyrk, #ZbójnickaKopa dzisiaj - #inwestycje_Szczyrk_2018 wystartowały: trwają już pierwsze prace przy najważniejszej nowości na najbliższą zimę: połączeniem górą z ośrodka #SON_SMR do #COS - właśnie tutaj dotrzemy kanapą z #HalaSkrzyczeńska i zjedziemy tam trasą - lub już powstającym nowym łącznikiem na trasę #Ondraszek na górze #Skrzyczne !
    10 punktów
  2. O ile wiem, to CzG działa legalnie.
    4 punkty
  3. A nie myslales o jeszce jednej literce do username ?
    4 punkty
  4. Czekając na kolejny wyjazd narciarski (Boże Ciało) postanowiłem pojeździć ratrakiem. 😉 Ponieważ na prawdziwy mnie nie stać, zakupiłem ratrak LEGO. Okazało się, że ów ratrak wyposażony jest w nikczemnych rozmiarów pług, a ponadto z tyłu nie posiada tzw. frezu, czyli elementu pozostawiającego za ratrakiem uwielbiany przez narciarzy (ale nie przeze mnie) "sztruksik". Być może dlatego, że jest to "drugi" model z tego zestawu, wiecie, taki opcjonalny. A zatem, po złożeniu modelu, dokonałem doskonałych, autorskich ulepszeń, które zamieniły owego wypłosza w prawdziwego potwora. 😁 Frez oczywiście jest podnoszony 👆 Najtrudniej było wytłumaczyć dzieciom, że to tatusia i mają nie dotykać 😆 A poniżej zdjęcia i film z mojego kanału.
    2 punkty
  5. Hollandia hutte To kolejne schronisko wyniesione wysoko nad teren. Jest sporo mniejsze od poprzednich. Niewątpliwym plusem jest możliwość zjazdu na nartach od i pod drzwi. Śpimy tutaj na wysokości 3225 m npm czyli najwyżej podczas naszego wyjazdu. Jest też tutaj najdrożej - po doliczeniu Kurtaxy, tourentee (5 CHF/litr) i odliczeniu zniżki OeAV wychodzi coś koło 78 CHF. Nie ma też tutaj wody w kranach. Do mycia wieczorem stawiany jest baniak z kurkiem a do bieżącej higieny płyn z alkoholem do dezynfekcji. Mimo tego chyba najwyżej oceniliśmy to schronisko. Przede wszystkim kuchnia jest rewelacyjna i to nie tylko obiady (kucharzy tutaj jakiś Azjata) ale wreszcie normalne śniadania w niereglamentowanej ilości. Z mięsem, kiełbasami, dobrymi serami i pieczywem. Czyli można. Schronisko jest "przytulne", ma klimat. Pokoje - wieloosobowe piętrowe prycze. Dzień 6 - wypłata Zainwestowane 105 CHF (dzięki którym znaleźliśmy się na ca 3450 m n.p.m.) przez tydzień czekało na dyskonto czyli zjazd. Ale za nim to nastąpi to ostatnia wycieczka. Celem jest Abeni Flue. Piękna narciarska bałucha. Idziemy dłuższy czas połogim polem lodowcowym. Zmienna pogoda przegania chmury i "okoliczności" są naprawdę nietuzinkowe. Powoli zbliżamy się do Abeni Flue. Dochodzimy na przełęcz i po krótkiej dyskusji decydujemy się na zjazd. Pogoda jest niepewna - wiatr napędza w doliny niskie chmury - boimy się braku widoczności na przełamaniach lodowca przy zjeździe w dolinę. Gdyby do tego dołączył spadek temperatury, to niemała droga co nas czeka może się niespodziewanie wydłużyć. Próbujemy policzyć czas i zakładając rozsądną rezerwę powoli czas nam się kończy. Czyli definitywnie - wypłata! Zjazd jest w mgłach i przecierkach. Warun dość nietypowy - na beton (w miarę równy) spadło może 3-4 cm warstwy świeżego. Jest więc bardzo przyjemnie. Tymczasem na niebie szaleństwo - przetrze się to czy przeciwnie? Po drodze mam "nasze" schronisko, w nim dopakowujemy plecaki. Widok na naszą drogę wygląda zachęcająco. Zjazd od przełęczy jest zdecydowanie bardziej wymagający. Śnieg jest nierówny i słaby. Przy dynamicznej pracy (z ciężkim plecakiem) można jednak pozwolić sobie na ostrą jazdę. po drodze oglądamy (przy okazji odpoczywając) jeszcze różne ciekawe geologicznie formacje. Ten zjazd jest zresztą niesamowity - nad nami ciężkie chmury a w głębi doliny - sielanka Jedziemy i jedziemy a cel ciągle daleko Jeszcze wyrazista morena boczna i lodowiec się kończy. Pojawiają się drzewa, nachylenie spada ale do końca jak się okazuje są jeszcze kilometry. Jeszcze sentymentalny rzut oka w tył. Nijak nie widać, że tam na przełęczy to pewnie z sporo ponad kilometr wyżej jest. Lądujemy przy mostku, cywilizacja! Jeszcze kilkaset metrów po drugiej stronie i jest wiata przystanku (Fafleralp). Godzina 12:35 - w sam raz aby spokojnie dotrzeć do Interlaken, zwiedzić miasteczko, zjeść i pójść wcześniej spać. Szczegółami dalszej podróży nie będę Was męczył ale trudno uwierzyć, że podróż czterema środkami komunikacji zajmuje nam tylko trochę ponad dwie godziny. Na początku jest lokalny "prywatny" busik - za 10 CHF jesteśmy w Blatten. za kolejne 6 dostajemy się Postbusem do Visp. Bilet kolejowy z Visp z przesiadką w Spiez chyba około 40 CHF. Odcinek Spiez - Interlaken to kwintesencja kiczu. Jezioro nad którym jedziemy, łódki na wodzie, ośnieżone szczyty, wystrzyżone trawniki. Ładunek cukru trudny do wytrzymania. W Interlaken moi koledzy potrafią rozmawiać tylko o kiełbasie. Idziemy i kupujemy po wielkim pęcie dla każdego - na gorąco jest naszym ostatnim obiadem w Szwajcarii. Rano (jak zawsze przed 5:00) robię wielką jajecznicę - pora jechać. I jeszcze dzień w statystykach i mapach. Wejście na (pod) Abeni Flue Zjazd w dolinę. Najwyższy punkt 3851 m n.p.m. - koniec jazdy 1765 m n.p.m. Przewyższenie z góry (wypłata) - 2153 m! Odległość nie tak duża - około 20 km. Tradycyjnie pora na podsumowanie. No cóż - fajnie było! Dzięki ekipo. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  6. Ja wybierając ekipę,kieruję się dyspozycyjnością i nie przeszkadza mi,że odłowiona z forum ekipa to para deskarzy freestylowych o połowę młodszych ode mnie.Oni skakali swoje,ja jeździłem swoje a lokum i komunikacja wspólne...Tak się dopasowaliśmy, że byliśmy już 3 razy...
    1 punkt
  7. Piąty dzień - przerzut do Holandiahutte Jak już wspominałem chodząc w Alpach Berneńskich jest pewien problem z logistyką. Popatrzcie na taką uproszczoną mapę. Widać układ dróg "okalających" niebieskie pole lodowca i albo mamy do wyboru drogi kołowe po wschodniej stronie (z tysiącem zakrętów) albo zdecydowanie ciekawszą linię kolejową z Visp do Spiez (a dalej do Berna). Z Spiez jest też oczywiście połączenie kolejowe z Interlaken. Drugim istotnym czynnikiem było pytanie do jakiej rzędnej da się zjechać na nartach. Oceniliśmy, że jak dojedziemy na 1700 m npm to będzie dobrze. Popatrzmy jeszcze na przybliżenie mapy. Z pomocą przychodzi nam droga biegnąca wąsko wciętą doliną w Blatten. To chyba najbliżej podchodząca droga w tym regionie. Na czerwono obwiodłem miejsce do którego chcielibyśmy dotrzeć na nartach. Podsumowując: wracamy przez Blatten (oraz Visp, Spiez) Skoro nasza drobiazgowa analiza zaprowadziła nas do Blatten, a z Finsteraarhornhutte to pewnie pod 30 km, to warto po drodze "zaliczyć" kolejne schronisko. W sposób oczywisty narzuca się tu Holandiahutte. Ten przerzut jakoś nie budzi naszego entuzjazmu. Kilkanaście kilometrów na lodowcowej patelni. Na początek krótki zjazd, podejście na przełęcz Grunnlucke, dłuższy zjazd (do Konkordiahutte) i jeszcze dłuższe podejście do schroniska. Wspomniany zjazd byłby fajny ale zalodzony beton z rana niestety nie gwarantuje dobrej zabawy. Kombinujemy jak konie pod górę ale nic się nie da wymyślić. Zostawiamy sobie jako opcję przejście przez Abeni Flue - przy pełnych plecakach nie ma jednak parcia na ten wariant. Jest jeszcze jeden argument za Holandiahutte - chcielibyśmy mieć przegląd najważniejszych dolin Alp Berneńskich, miejsce na pewno jest warte powrotu. Wstajemy jak zawsze. Przed świtem mamy pierwszy zjazd za sobą. Jeszcze pożegnalny rzut oka na gościnne schronisko i w drogę. Na przełęczy przepinka i zjazd. Zgodnie z oczekiwaniami mamy fale Bałtyku utrwalone w lodzie. Rzuca niemiłosiernie. Ale kto mi każe tu walczyć? Kombinuję jak wprowadzić narty w ześlizg aby tracić jak najwięcej wysokości i zasuwam w niezłym tempie w dół. Kilkaset metrów dalej zauważam, że fale Bałtyku zamieniają się w śródlądowe a na końcu jest betonowo ale dość gładko (jak na standardy skiturowe) i tam już jazda jest przyjemna. Docieramy do Konkordii - jakoś nie ma chętnych na poranną kawę (zgadnijcie dlaczego). Tymczasem na niebie robi się bardzo interesująco. Jakieś przecierki, pędzą chmury Przepinka jest nawet w czymś na kształt słońca ale lampa nam nie grozi. W myśl prognozy to raczej możemy spodziewać się niewielkiego opadu (jesteśmy troszkę poniżej izotermy 0). Ten fragment drogi jest niezwykle efektowny. Ten spektakl umila nam monotonię tego podejścia. Z czasem chmury zagęszczają się, widoczność siada, nawet troszkę sypie. Mam wrażenie, że to Ultima Thule. Na szczęście schronisko jest tam gdzie powinno być. W zasadzie to powinienem napisać, że to my jesteśmy tam gdzie powinniśmy być. Na zakończenie mapka W statystykach wyszło razem 16 km, zjazdów było 870 m, podejścia prawie 1100 m. Można to jeszcze zobaczyć na wizualizacji (włączyłem nagrywanie z drobnym poślizgiem). Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  8. Finsteraarhornhutte Ciekawi byliśmy czy drugie schronisko będzie równie dobre jak pierwsze. Czekało nas drobne "rozczarowanie" bo w zasadzie pod każdym względem okazało się lepsze od poprzedniego. Czasem symbolicznie a czasem znacząco. Największym plusem (dla mnie) okazały się sale. Zamiast długiej pryczy osobne koja, usytuowane równolegle do korytarza, do tego przepierzenia między poszczególnymi łóżkami a w nich boxy na rzeczy. Razem cztery półeczki na człowieka! Po prostu rozpusta. Dolne spania są na wysokości podłogi a górne 140-150 cm. Wygodnie się wchodziło i schodziło i było powietrze nad głową. Jeszcze po własnym wieszaku na rzeczy (plus haki przed sypialnią na plecaki). Drugą przewagą okazały się jeszcze lepsze obiady. Ekipa zgodnie ogłosiła tu zwycięstwo nowego miejsca. W śniadaniach był remis - czyli dalej beznadzieja. Ale marsztee (herbata na drogę) też na tutejszy plus. Troszkę lepiej było też w kwestiach sanitarnych - woda też ciurkała i nie trzeba było trzymać cały czas sprężyny. Czwarty plus to lokalizacja. Jakkolwiek Konkordia była mega położona i widoki były powalające to tutaj (dla mnie) było jeszcze lepiej. Powyżej lampimy się na nasz opisany już zjazd z Wyssnolen (najniższy z grupy). Z prawej był oszałamiający widok na zamkniętą ścianami Grunhorna kotlinkę Ale chyba największym plusem nowego lokum było to, że nie trzeba było dymać po absurdalnych schodach. Człowiek jak człowiek zjeżdżał (ewentualnie podchodził), zrzucał narty i wystarczyło pokonać jeden schodowy bieg. Czyli jak widać szło ku lepszemu. Z taką nadzieją (czy słuszną?) mieliśmy już niedługo wykonać przerzut do Holandiahutte. Ekipa - dzieci Roberta Naszym guru był Rober jeden z pierwszych (a może i pierwszy) skiturowców w Polsce. Myślę, że mogę zrobić mu tutaj reklamę - zajrzyjcie na stronkę i przeczytajcie króciutki życiorys. Jest się od kogo uczyć! Wszyscy byliśmy "wychowankami" Roberta - ja chyba najstarszym - zaczynaliśmy razem prawie 10 lat temu. Adam (też z Wro) oraz Ania (Kraków) trochę młodszymi. Zupełnym świeżaczkiem był Wojtek z Tczewa, który zaliczał dopiero drugi alpejski wyjazd. Na szczęście formuła wyjazdu była "przyjacielska" i wspólnie podejmowaliśmy decyzje. Zasadnicze emocje minęły (bo Finsteraarhorn zaliczony) ale ostrzyliśmy sobie jeszcze kły na ostatni (zjazdowy) dzień. Czyli będzie jeszcze całkiem fajny ciąg dalszy Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  9. Na razie przygotówka. Dziwię się, że są osoby broniące tego szemranego interesu, choć powyższa mnie nie dziwi, już zdążyłem poznać. " Trwa procedura zmiany MPZP, w którym pod wyciągi, trasy narciarskie i zabudowę usługowo-turystyczną przewidziano kilkadziesiąt hektarów lasów i polan śródleśnych - a to wszystko na terenie Parku Krajobrazowego, w bezpośredniej bliskości rezerwatu przyrody Madohora i obszaru Natura 2000 Beskid Mały. Dom rysi, wilków, niedźwiedzi 🐺🐻🦊ma się zmienić w lunapark rozrywki😱. Nowe inwestycje chce budować Czarny Groń - firma, która w 2009 nielegalnie rozbudowała ośrodek i przy milczącej zgodzie policji i nadzoru budowlanego użytkuje go do chwili obecnej - pomimo, że nie został on zalegalizowany. Niestety, o przyrodę tego miejsca nie upomniały się ani Lasy Państwowe, ani RDOŚ w Krakowie👎👎👎. Dlatego to my - miłośnicy przyrody i tych pięknych gór - musimy stanąć w obronie Beskidu Małego "
    0 punktów
  10. Chcą jeszcze bardziej rozbudować nielegalnie działający Czarny Groń.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...