Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      1 795


  3. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      7 273


  4. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      730


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.06.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Na wstępie dziękuję wszystkim. To był mój trzeci start w tej imprezie, ale chyba tym razem najbardziej cierpiałem. Pogoda dopisała, nawet za bardzo... Piękne słoneczko, tylko ta duchota! Dopóki nie wjechaliśmy powyżej lasu, to mi nawet okulary zaparowały. Pot zalewał twarz i ciągle miałem problem ze szczypiącym lewym okiem. Non stop ściągałem okulary i próbowałem coś z tym zrobić. Niewątpliwie to wpłynęło też i na końcowy wynik, choć w Fatach lepiej być nie mogło. Tuż przed Równią pod Śnieżką doszedłem mojego kolegę teamowego i mocno zaatakowałem, trzymając mocne tempo aż do początku "zjazdu" pod Dom Śląski. Mój największy rywal - Bartek został daleko w tyle. Na tym odcinku wyprzedziłem co najmniej 30 osób, robiąc to hurtowo. Ale to bolało i to mocno! Głowa szuka tłumaczenia, dlaczego powinienem zwolnić, a ja sam szukam powodu, czemu ma jechać jeszcze szybciej... Niestety na owym zjeździe jeden gość mnie nieco przyblokował i rozwinąłem tylko 56 km/h (normalnie przekraczam 60 km/h), ale starta była niewielka. Później zaczęła się ostatnia wspinaczka i walka samemu z sobą, choć jeszcze tutaj wyprzedziłem ok 10 osób. Gdzieś 500 m od szczytu zobaczyłem, że mój konkurent chyba mnie dogania,a przynajmniej się zbliżył, ale ponownie podkręciłem tępo, choć nie wiem skąd wzięły się siły... Z dużym grymasem na twarzy i bólem w nogach, jeszcze powalczyłem z innym zawodnikiem, ale jego wyprzedzić się nie udało. Start, ja i mój teamowy konkurent Końcówka i walka a ostatmi zawodnikiem, którego teoretycznie mogłem wyprzedzić... Niestety, ten był za mocny Z grymasem na twarzy dojeżdżam do mety. Było ciężko, ale.... Zakochany jestem w Śnieżce... Chyba trzeba pomyśleć o inwestycjach w sprzęt, ale z czego? Z renty? Jako ciekawostkę podam, że mój największy konkurent teamowy ma rower lżejszy blisko 3 kg! Do tego ma super lekkie koła karbonowe Nextie, co dodatkowo wpływa na szybkość... No i te strefy tętna, żele energetyczne - ja jestem jakiś nie współczesny. Niestety nie pobiłem swojego zeszłorocznego czasu (chyba warunki termiczne), również w kategoriach Open i M4 było gorzej, ale też konkurencja była wyraźnie mocniejsza! Za to w Fatbike, co już wiecie, miejsce 2! Może liczyłem na więcej, ale po zmęczeniu wnioskuję, że dałem z siebie 100%, albo więcej i z tego jestem zadowolony! Na szczycie padłem i miałem problem, żeby wsiąść na rower... Faktycznie dałem w palnik! Czas zjeżdżać.... Z medalami... Mała wpadka organizatora - medal srebrny i ten za wjazd są... identyczne! Tylko wstążka się różni. Show na deptaku w Karpaczu.... To tak na szybko. Wątek kontynuuje, bo właściwie to "nie kończąca się historia"... Pewnie za rok, jeśli się dostanę, pojadę ponownie i może wreszcie powalczę o tłuste złoto.
    7 punktów
  2. tadam! gdzieś tam jest Johnny Jeszcze raz gratulacje ....było super!!!
    4 punkty
  3. Coś w tym jest... sam spoglądam w tę stronę i jakieś pierwsze nieśmiałe kroki stawiam. Ale z drugiej strony co zrobić, jak w Polsce tras trudnych zawsze było mało, a teraz jeszcze dodatkowo albo znikają (ścianka na Pilsku), albo nie są przygotowywane (Bieńkula). To jest plus dużych ośrodków alpejskich - tam są trasy łatwe, średnie i trudne. Wszystkiego generalnie pod dostatkiem. Każdy znajdzie coś dla siebie, co też przyczynia się do bezpieczeństwa, bo ludzie słabo jeżdżący nie pchają się na trasy czarne; a dobrze jeżdżący unikają stoków, na których pasji narciarskiej mogą oddawać się Ci, którym jazda idzie gorzej albo dzieciaki.
    3 punkty
  4. Troche bys zyskal ale szalu by nie bylo. Liczy sie przede wszystkim trening :) Zaczalem startowac w maratonach rok temu wazac 86 kg, caly sezon przejezdzilem i przetrenowalem, rowniez w zimie mialem kilka startow a ze nie byla ciezka to i na rowerze jezdzilem czesto, i jak pojechalem w tym roku na wiosne te sama trase maratonu co rok temu, ale tym razem nie z marszu tylko po aktywnej zimie, to wynik mialem o 15 minut lepszy. Waga w tym czasie to jakies 80 kg, ale rower ten sam. Wychodzi mi ze to trening zrobil robote przede wszystkim. Teraz jechalem Beskidy Trophy, rower odchudzony a wynik w swojej normie, tyle tylko ze ta zrzucona waga roweru dala lepsze przyspieszanie, ale zeby pojechac szybko to trzeba byc w ciaglym cyklu treningowym.
    2 punkty
  5. Moim subiektywnym zdaniem, z tego powodu rośnie zainteresowanie skituringiem i freeturingiem.
    2 punkty
  6. Ostatnio stosuję jedynie wodę, bo na dłuższą metę mnie po nich muli, a czasem nawet zbiera na wymioty. Cóż, w końcu będę musiał spróbować tych żeli, ale żeby tak często??? Moi koledzy wciągają jeden podczas takich zawodów jak Śnieżka. Natomiast na pewno nie będę ich stosować do ultramaratonów, przynajmniej tych najbliższych. Tu i tak trzeba się odżywiać regularnie i syto. Po kilkunastu godzinach organizm sam łapie rytm ile i jak jeść, że tak powiem. Generalnie wyczynowo za sport się nie biorę, bardziej na zasadzie spróbowania się i przejechania w limicie czasu. Na razie myślę nad lżejszym rowerem, choć nie mam na to kasy. Gdybym kupił takiego Treka Farleya 9.8 (albo 9.9), mógłbym zejść z wagą sprzętu jakieś 5 kg. Gdybym jeszcze przy tym się odchudził do wagi typowego zawodnika, to mógłbym tu jeszcze ugrać nawet kolejne 15 kg! Jestem ciekaw jak szybko wtedy bym wjeżdżał na Śnieżkę?
    2 punkty
  7. Do tego co pisze @Mitek dodałbym jeszcze oczekiwanie przeciętnego klienta każdej stacji, takiego przysłowiowego Kowalskiego to, że stok ma być jak stół i idealnie w sztruksie. Niedawno rozmawiałem z właścicielem jednego z ON na Dolnym Śląsku i podsuwałem mu pomysł, że mogliby pomyśleć o otwarciu stoku wcześnie rano dla grup sportowych np. od 7-mej od 9-tej, żeby mogły pojeździć na tyczkach zanim otwiera się ośrodek. Kluby mają mało takich przywilejów i wiem, że dla takich 2h na śniegu nie ma problemu aby zaczynali o 7-mej rano. Właściciel mi jasno dał do zrozumienia, że "to nie przejdzie". Powiedział, że od razu zaczęłyby się narzekania, wpisy na FB albo innych Twitterach, że trasa rozjeżdżona, źle przygotowana i w ogóle. Ja wyraziłem zdziwienie, bo bez przesady, że ustawione na boku trasy jeden albo dwa giganty w 2h nagle spowodowałyby jakiś wielki kataklizm. Pan mi jasno wytłumaczył - że oczekiwania ludzi są jasne - ma być jak na stole i idealnie wylizane ratrakiem, bo będą joby i narzekania. Czasy się zmieniły i przyzwyczajenia ludzi też. Dzisiaj już nikt nie pamięta jak wyglądały trasy na takim Pilsku, czy Skrzycznem 30 lat temu.
    2 punkty
  8. Cześć To też ale w większości nie jest to taki absolutny priorytet. Nawet małe przełamanie czy nierówność podłoża powoduje, że śnieg szybko w tych miejscach schodzi i trzeba je wyłączać z ruchu lub puszczać ludzi po ziemi i kamieniach - innego wyjścia nie ma. Przy stoku o bardziej skomplikowanej topografii trzeba znacznie częściej przemieszczać śnieg co powoduje jego dodatkowe napowietrzanie i szybsze topnienie - wiosną unika się nawet ratrakowania z tego względu. Znacznie łatwiej jest zrobić podkład nawet przy niewielkim opadzie. Modelowanie stoku niewyrównanego (stoczku!) to dobre parę godzin pracy zazwyczaj w nocy a operator musi doskonale znać każdą dziurę, przemieszcza się wtedy masy śniegu - przy stoku równym to działanie praktycznie odpada. itd. Przez to niestety większość stoków przyjmuje obraz równi pochyłej po której jazda nie jest przyjemna ani ciekawa. Na pohybel śnieżeniu! Pozdrowienia
    2 punkty
  9. Na tym najwięcej - na zrzuceniu własnej masy zyskujemy najwięcej, taka prawda. 15kg to bardzo duży balast, a grawitacja jest bezwzględna.
    1 punkt
  10. Biję się w pierś. Skrót myślowy - mnie chodziło o początkujące dzieciaki, które w Polsce narażone są na rozjechanie przez "mistrzów sportu". To, że 6-cio czy 7-latek może zawstydzić niejednego dorosłego i rzucić się petardą w dół czarnej trasy, to akurat wiem, bo nieraz wokół takich dzieciaków zimą jeżdżę.
    1 punkt
  11. Cześć Masz z pewnością rację choć moim zdaniem to tylko dodatkowy bodziec. Natomiast niedocenianie narciarstwa sportowego, które kiedyś było - i słusznie - uważane za uprzywilejowana formę narciarstwa i takim być powinno - wpływa na drastyczne obniżenie poziomu jazdy ogółu. Pozdrowienia
    1 punkt
  12. Cześć To wszystko tylko potwierdza zdanie o upadku narciarstwa jako sportu amatorskiego i przeistoczenia się go w rozrywkę typu rower wodny nad Mokrym. Pozdro
    1 punkt
  13. Tylko absolutnie nie należy takich rzeczy - żeli, napoi - testować podczas zawodów, a podczas treningów i zobaczyć jak na to reagujesz; organizm czasem lub się od nadmiaru takich "atrakcji" zbuntować. Mnie osobiście po Isostarach, czy ostatnio przeszedłem na coś co się nazywa NamedSport, czasem potrafi strasznie zmulić i kręci po żołądku, dlatego częściej w bidonie mam czystą wodę. Od nadmiaru żeli, to nawet przyzwyczajony organizm potrafi się zbuntować - może ktoś pamięta przygodę Tom Dumoulin, który prowadząc w zeszłym roku w Giro d'Italia od nadmiaru żeli i izotoników, musiał odwiedzić przydrożną roślinność:
    1 punkt
  14. I to jest najważniejsze. Brawo Maciek!
    1 punkt
  15. No, Rysy zakończyły całkiem miły sezon. Zdobyte 4 szczyty na 4 przedziałach tysięcznych. Jakoś ładnie się to ułożyło bez szczególnego planu: - Śnieżka 1602m - Rysy 2499m - Fluchthorn 3795m - Alphubel 4206m Taką to nową kategorię wymyśliłem 😁
    1 punkt
  16. Cześć Profilowanie jest podyktowane głównie względami śnieżenia i ratrakowania a nie wygodą większości. Pozdrowienia
    1 punkt
  17. Na Małe Skrzyczne nie może powstać krzesło z powodów środowiskowych. Orczyk ma w założeniu działać, gdy będzie silnie wiało. Teoretycznie wtedy powinny być czynne: Talerzyk pod Gondolą, orczyki II/X z Czyrnej na Halę i orczyk na Małe Skrzyczne. Jak dla mnie bez sensu jest poszerzenie dwójki powyżej połączenia z 3a. Liczba ludzi na stoku tam się zmniejszy a nie zmniejszy a dzięki kolejnym wycinkom zwiększy się tam tylko prędkość wiatru.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...