Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.07.2018 w Odpowiedzi
-
4 punkty
-
Jakby kto się interesował wyciągami i trasami w lipcu - pozostawiam filmowe podsumowanie dla potomnych4 punkty
-
Dwie pierwsze bramki dla Francuzów nieco dyskusyjne....No ale to tylko mecz. Brawo Chorwacja. Wicemistrz świata 2018.3 punkty
-
Szusy nową trasą Korzystając z nieco gorszej pogody, wtedy trochę mniej ludzi na szlakach puściłem się dzisiaj nowo budowaną traską, każdy wie którą. Żeby nie było, że wbrew zakazom, więc nie piszę gdzie, domyślcie się. Bardzo podobna do łącznika z Julianów tyle że z boskimi widokami: Poza tym w lesie wysyp owoców:3 punkty
-
To jest zakręt w lewo, patrz zdjęcie piąte od góry. Łącznik zaczyna się na Kopie Zbójnickiej i włącza się do Ondraszka przy drewnianym płocie koło ołtarzyka.2 punkty
-
2 punkty
-
szkoda Chorwatów, grali bardzo dobrze a do 60 minuty byli drużyna lepsza.2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Jako, że nie jestem zobligowany jak Pan Ludwik Wilczyński (jako osoba publiczna występująca w imieniu instytucji) do bycia poprawnym napiszę wprost. Z artykułu Tęczy aż tchnie bezmyślnością, tanią egzaltacją i amatorszczyzną. Wielość tytułów działacza nie zmieni obrazu dyletanta. Z jednym trzeba się zgodzić, co zresztą zawsze staram się podkreślać - Góry nie są dla wszystkich i dostęp do nich powinie być ściśle reglamentowany a organizacje typu Homohibernatus powinny być ścigane urzędowo. Każdemu oczywiście wolno się zabić na własny rachunek ale pomaganie w tym za kasę jest słabe. A jak już ktoś chce się zabić to niech to robi sam i gnije sobie spokojnie w górach żeby nie narażać ratowników bez potrzeby. Pozdrowienia PS Piotruś to przeczytaj sobie ten tekst tęczy, ubawisz się.2 punkty
-
W tym roku postanowiłem pojeździć na nartach w miesiącach, w których nie miałem jeszcze okazji tego robić. Lipiec był jednym z nich więc w ubiegłym tygodniu spędziłem 3 dni w Zermatt. Oto garść refleksji O logistyce Samotna podróż z Polski do Zermatt autem to finansowe morderstwo i duży wysiłek;) Na szczęście moja siostra mieszka ok. 100km przed Szwajcarią po drodze z Wrocławia, więc mogłem podróż tam i z powrotem podzielić sobie na dwa dni. Ale koszty paliwa, winiety (40CHF) musiałem już ponieść sam. Do i ze Szwajcarii wjeżdżałem przez Bazyleę. Okazało się jednak, że nawigacja prowadzi mnie do przeprawy pociągiem (dodatkowy koszt) i w ostatniej chwili przeprogramowałem nawigację, co zaowocowały dłuższą ale nieprawdobodobnie malowniczą podróżą przez Grimselpas i wjazdem samochodem na ponad 2100mnpm. W drodze powrotnej od razu odpowiedni ustawiłem nawigację i wracałem autostradami, najpierw jadąc na zachód w stronę Lozanny, a następnie przez Berno. O miejscowości Zermatt jak wiadomo wyłączony jest z ruchu samochodowego, więc samochód zostawiłem na parkingu w Tasch (54CHF za 3 noce) i do Zermatt dojechałem z tobołami pociągiem (16CHF za podróż w dwie strony). Na miejscu po miasteczku poruszają się niemal wyłącznie elektryczne taksówki i dostawczaki, a większość hoteli oferuje transfer z i do dworca. Miejscowość położona jest pięknie, między stromymi ścianami doliny, a z góry groźnie spogląda na nie Matterhorn. Hotel Jagerhof, w którym się zatrzymałem i który z czystym sumieniem mogę polecić, położony był bardzo wygodnie, 5min pieszo od centrum a 10min od stacji wyciągu. O ośrodku narciarskim. W lecie wyciągi ruszają o 7.15 a jazda na nartach możliwa jest do 13.00. W górnej części miasteczka znajduje się stacja, z której baaardzo długą gondolą wjeżdża się na ok 2800mnpm, a stamtąd wagonikiem na 3880 gdzie wskakuje się już w narty. Zasadnicza część ośrodka to Plateau Rosa, gdzie znajduje się kilka równoległych orczyków i kilka równoległych tras, długich na ok. 1800m. Po włoskiej stronie znajduje się jedna trasa (7) Nie jest to jakaś ekscytująca jazda, ale ze względu na porę roku nie narzekałem Ośrodek chwali się 23km tras, ale wlicza to pewnie dojazdówkę ze szczytu do orczyków i zjazd z Plateau Rosa do dolnej stacji wagonika. Ta ostatnia część jest dość płaska, a w dobrym stanie jest tylko w godzinach porannych, potem robi się grząska i miękka. Wydaje mi się że o tej porze roku ciekawsze trasy oferuje jednak Hintertux, ale ze względu na wysokość trasy na Plateau Rosa dobrze się trzymają, a nawet podczas upalnych dni w dolinach, popołudniowe burze przynosiły w okolicach szczytu warstwę świeżego śniegu. W zasadzie to jazda w Zermatt nie różniła się zbytnio od mojej kwietniowej wyprawy na czeskiego Pradziada. Podobieństw jest wiele: - do obydwu ośrodków nie dojechałem autem - kilka równoległych, prostych tras - orczyki - widok na majestatyczną górę - jazda do 13.00 - miękki, wiosenny śnieg Skoro zatem Pradziad nazywany jest "Morawskim Lodowcem", to ja niniejszym mianuję Zermatt "Szwajcarskim Pradziadem" A cały letni zjazd można zobaczyć tu: Drugiego dnia sprawdziłem zjazd z Plateau Rosa możliwy na stronę włoską (Cervinia). Dzień wcześniej pani z obsługi wyciągów po szwajcarskiej stronie nakłamała mi, że po stronie włoskiej nic nie ma. A tymczasem trasa ta strasznie mi się spodobała! Długa na blisko 3km, szeroka, ze śniegiem w całkiem dobrej kondycji. Dodatkowo prawie nikt po niej nie jeździł. Być może dlatego, że jej minusem jest utrata czasu potrzebnego na wjazd powrotny. Jak się okazało, wyciągi po włoskiej stronie mają oprócz statusu "open" i "closed" tryb "stand by". Wygląda to tak, że po zjeździe na włoską stronę na stacji nie zastałem nikogo - ani turystów, ani obsługi, a wszystkie wyciągi stały nieruchomo. Musiałem znaleźć pana i panią z obsługi, którzy specjalnie dla mnie odpalili wyciąg i kilkudziesięcioosobowym wagonikiem wwieźli mnie z powrotem na górę. Jeden zjazd/wjazd zajmował prawie 30min, więc przy krótkim czasie otwarcia ośrodków szkoda mi trochę było czasu. 3 dniowy karnet (181CHF) ważny jest zarówno po stronie szwajcarskiej jak i włoskiej. Cała "włoska" trasa: Subiektywnie reasumując. Podobało mi się bardzo - dobre warunki śniegowe jak na lipiec, brak tłoków (głównie kluby/zawodnicy, narciarzy rekreacyjnych - niewielu) i niesamowite widoki. Na regularne wizyty w Szwajcarii raczej sobie nie pozwolę, ale kiedyś chętnie wrócę, może na jakąś końcówkę sezonu, kiedy liczba otwartych tras jest jeszcze spora a pogoda już wiosenna1 punkt
-
Świetna wycieczka. Fajnie jest popatrzeć na wyciągi w letniej odsłonie. Widzę, że do Zwardonia dojechałeś w barwach Kolei Mazowieckich pudłem EN71. Ostatnio minąłem go w Bielsku1 punkt
-
1 punkt
-
Rozpocząłem w Zwardoniu który dzięki krzesłom Zwardoń Ski nie jest jeszcze stacją widmem, jazda w stronę Koniakowa przez Piekło- wyciągi Trawers I i II dalej nieczynna od 2 lat Ochodzita i Szańce (raczej czynny) w Koniakowie, rzut oka na Złoty groń w Istebnej i w górę na Stecówkę i Kubalonkę , dalej do Wisły granią czyli ul.Spacerową,Ustroń, Skoczów, Kowale (Corrida de toros ) Międzyrzecze i Bielsko.1 punkt
-
Vintage w SMR, oby w temacie narciarskim odkryli że to też im się to opłaca i docenili pracę i pasję @leitner1 punkt
-
Koniecznie przeczytajcie - pięknie napisane, a przy okazji po raz kolejny okazuje się że jabłka to jeden z lepszych energetyków, Macka też ratowały w ciężkich momentach. Maciek wie jakie ja stosuję energetyki Cezary Urzyczyn 13 lipca o 18:00 - Co pan dostał za to drugie miejsce? Zapytał mnie młody wolontariusz gdy siedzieliśmy na mecie. - Co ja dostałem pytasz? A masz 10 minut ? - To Ci powiem. Dostałem całe mnóstwo skarbów i cały kosz nagród. Jak zamknę oczy widzę łąkę i las w oddali. Zielony horyzont, właściwie nie tylko zielony ale mieniący się wszystkimi odcieniami. Z herbacianym zachodem i różowym wschodem. Nigdy nie wiedziałem, że zieleń ma tyle odcieni. Dostałem całe kilometry polnych kwiatów, które ścinałem moimi kołami. Aż mi było ich szkoda. Przez ból mięśni czuje ogromną radość z pokonania KOGOŚ WIELKIEGO. Ten ogromny przeciwnik siedział we mnie przez cały ten czas. I szeptał: nie uda ci się! Zejdź; zatrzymaj się, popłacz się i zaklnij. Czasami krzyczał mi w głowie przez korzenie i szczypał pokrzywami i komarami. Uderzał w nadgarstki i walił w tyłek. Od czasu do czasu rzucił gałąź w koła i sypnął miałkim piaskiem. Piekło gdy batożył mnie ostrymi trzcinami po spoconych rękach. Taki z niego WAŁ! A gdy było już naprawdę źle - zatrzymywałem się i jadłem wtedy wiśnie z dzikiego sadu, jadłem jagody. A najbardziej zapamiętam trzask miękkiej skórki świeżo zerwanego jabłka, która pękła nadgryzana z ogromnym apetytem. I ten sok który spływał mi po zgłębieniach brody. Kwaskowy i soczysty sok leciał po brodzie i na koszulkę. Najlepszy taki energetyk. Po każdej z nieprzespanych nocy otrzymywałem nagrodę w postaci brzasku. Gdy wyczekiwany łagodny róż poranka rozświetlał moją drogę. Gdy mogłem zgasić lamkę i pomyśleć: oto jest dla mnie prezent w postaci nowego dnia. Kolejnego dnia, w który mogę robić to co bardzo lubię. Gonić horyzont by sprawdzić co jest za nim.1 punkt
-
Zamieszanie się robi z tym co i kiedy robi Bargiel. RMF podawał że dzisiaj wchodzi na 7800. A właśnie profil Bargiela podła że wczoraj 15.07 wszedł na 7800 i zjechał. Film z ostatnich kilku wejść1 punkt
-
A tymczasem http://www.sport.pl/inne/7,64998,23680008,adam-bielecki-i-jacek-czech-robia-decydujacy-atak-na-gaszerbrum.html#MT_1Zdjecie Nie lubię gościa, ale szacun.1 punkt
-
Racja - powinien dopisać, ze to moja odpowiedz na Twoja uwagę o przebłyskach Griezmanna na tym turnieju.1 punkt
-
Cześć Ale i 3 i 4 bramka była wynikiem kontr, do których doszło bo Chorwaci musieli gonić wynik. Obrona chorwacka nie była uporządkowana przy trzeciej bramce choć zawodnicy zdążyli wrócić ale nie zdążyli się poustawiać. Co do zachowania bramkarza to fakt, że w obu przypadkach można mieć pewne zastrzeżenia głównie braku pełnej kontroli nad tym co dzieje się z piłką. Pozdrowienia1 punkt
-
1 bramka dla Francuzow nie powinna być zaliczona, bo w momencie dośrodkowania Pogba był na spalonym a cofając sie utrudniał lepsze wybicie sie w gore Mandzukica - pomijam już to, ze w ogóle nie powinno być rzutu wolnego, bo przecież Griezmann odstawił teatr. 2 bramka to rowńiez dla mnie sytuacja problematyczna, bo przecież piłka trafiła Perisica w rękę przypadkiem, przez to, ze skaczący przed nim Francuz nie doskoczył do piłki - kiedyś to była tzw ręka nastrzelona i dyktowano rzut wolny pośredni. 3 bramka to wg mnie majstersztyk a nie wynik sytuacji jaka stworzył wynik - niewielu piłkarzy potrafi wykonać dokładne podanie na odl 60 m co było kluczowe przy tej bramce. Chciałem jeszcze zauważyć, ze Pogba przy tej bramce raz strzelał prawa a dobijał lewa noga i obydwa strzały miały swoją moc. 4 bramka to wynik sytuacji stworzony wynikiem. Błąd popełnił bramkarz chorwacki, który w chwili strzału wykonywał krok do tylu a nie do przodu ale i strzal mial swoją sile. Uwazam, ze półfinały powinny być rozgrywane w tym samym dniu by obydwie drużyny miały tyle samo czasu na regenerację. - w takim przypadku mam przekonanie, ze Chorwaci by pokonali tak słabo grająca Francje. Co do Griezmanna - pamietam takiego niemieckiego zawodnika Gerd Muller - strzelił Polakom gola w pamiętnym meczu w deszczu w 1974 - ruszał sie po boisku jak ślimak ale w sytuacjach podbramkowych wstawiał nogę tam gdzie leciała piłka z szybkością jaguara.1 punkt
-
Cześć Nie kibicowałem Francji od czasów fantastycznej drużyny z Tiganą, Sixem itd. Uważam, że był to jedne ze słabszych meczów tej drużyny na tych mistrzostwach (dodam drużyny, która zasłużenie znalazła się w czwórce - jej skład był wyjątkowo "uczciwy"). Chorwaci przegrali bo nie mieli szczęścia i trochę na własne życzenie. Przecież przy wyniku 2:1 wszystkie trzy bramki były zasługą tej drużyny. Bramki strzelone przez Francuzów w drugiej połowie, były moim zdaniem bardziej wynikiem sytuacji jaką stworzył wynik a nie wyjątkowo dobrej gry. Pozdrowienia1 punkt
-
Długa była droga Luki Modrića by zostać jednym z najlepszych piłkarzy świata https://sportowefakty.wp.pl/ms-2018/766110/mundial-2018-piecioletni-luka-modric-prowadzi-stado-koz-przez-gory-reportaz-sprz1 punkt
-
Zasadniczo to się z Tobą zgadzam (szczególnie co do tego, że każdy ma swój poziom ryzyka i należy to uszanować) ale jednak gdybyś był administratorem terenu to nie byłoby Ci obojętne, że co trzy dni jest pogrzeb. Na Blancu zginęło ładnych parę tysięcy (między 6000 a 8000) osób. Dlatego czym innym są wycieczki takich ludzi jak Ty czy ja, a czym innym komercyjne oferty gdzie jeleniom z łapanki ktoś obiecuje łatwe wejście. Jak Mitek napisał - mimo wszystko góry nie są dla każdego. Co do samej góry to nam wejście i zejście zajęło 32 godziny (w tym 10 godz przerwy) i poza żlebem rzeźników to nie było tam emocji ani trudności. Ale wybraliśmy dobrą pogodę a wcześniejsza aklimatyzacja (na Gran Paradiso) pozwoliła mieć dobre tempo. Ale to wysoka góra i jakiekolwiek załamanie pogody i jest się w zupełnie innym świecie. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Nie czytałem całości ale tak ogólnie: Pozwólmy ludziom zabijać się zgodnie z ich życzeniem. Po co nam te wszystkie regulacje? Francuzi w takich przypadkach walczą o kasę i o to jest główny cyrk. Gdyby nie było płatnego przewodnictwa, taki wypadek mało kogo by obchodził. Też byłem na Mt. Blanc z taką podejrzaną ekipą (słynny Extrek - 5 trupów na koncie) i na pewno ryzykowałem więcej niż jakbym wziął przewodnika. Czy nie wiedziałem o tym? Oczywiście, że wiedziałem. Inni też wiedzą a jeśli nie wiedzą to znaczy, że nawet nie chciało im się choć trochę zorientować w temacie. Większość tych lewych przewodników nie pokazuje podrobionych papierów uiagm ani nawet nie przedstawia zmyślonego doświadczenia górskiego. Dopiero jak coś się wydarzy to jest udawanie greka i opowiadanie jak to nas oszukano a taki "przewodnik" dał tylko złudzenie że potrafi więcej niż w rzeczywistości. Podobne złudzenie otrzymujemy kupując Dacię zamiast Mercedesa (co na bezpieczeństwo również wpływa). Nie znam się zupełnie na żeglarstwie, ani razu nie pływałem. Czy zatem zaufałbym Panu Zdzichowi poznanemu w barze w Mrągowie i popłynął z nim na rejs przez Atlantyk?Jeśli bym tak zrobił to jest mój wybór ale pretensje mógłbym mieć do siebie bo nie trudno na to wpaść, że Pan Zdzichu po kilku piwach trochę koloryzuje.1 punkt
-
Artur - też mamy w planach Zermatt / Cervinię w kwietniu ...1 punkt
-
@leitner Moja ostatnia wizyta na Hali i w stronę Małego Skrzycznego to prawie łzy leciały na widok tylu wyciętych drzew i od razu myśli ale tu będzie hulał wiatr zimą bo do tej pory było zadrzewione i osłona jadąc orczykiem czy na trasie ale cóż taka kolej rzeczy i modernizacji osrodka. Pożyjemy zobaczymy zimą jak ruszy sezon co z tego dobrego lub niedobrego wyszło.1 punkt
-
Żal się robi, jak patrzę na kolejne zdjęcia z Hali Skrzyczeńskiej. Coraz mniej drzew i w konsekwencji coraz większy wygwizdów. Szkoda tego miejsca. Lanca na powyższym screenie z kamery (o ile się nie mylę) pamięta jeszcze XX wiek, czyli modernizację Richtera w latach 90. Został po prostu wycięty las wokół niej w imię... lepszych widoków? Aż ciężko w to uwierzyć. Będę tam za 1,5 tygodnia, to obczaję na żywo1 punkt
-
Krótkie wspomnienie Golgoty. Zapraszam do obejrzenia1 punkt







