Szanowny Geraldzie,
nie wiem jaka jest Twoja rzeczywistość ale moja polega na faktach, własnych obserwacjach i przeżyciach.
Nie dalej jak 3 tygodnie temu byłem przez tydzień w Cervinii i dokładnie 5 lipca 2018 miałem taką przygodę:
Jedziemy 1 kolejką o 07:00 na Testa Grigia, pogoda nienajlepsza
silny wiatr telepie dużą kabiną
na górze ok.3500 widać niewiele
ale czasami silny wiatr przegania chmury
i widzimy część szwajcarską ośrodka - GESCHLOSSEN,
pisze na sznurkach przecinających doskonale przygotowane trasy.
Nie stanowi to dla nas problemu bo mamy na dzisiaj inne plany,
zakładamy raki, narty na plecy i podchodzimy w kierunku Breithorna.
niestety na grani Gobba di Rollin mgła (chmura) gęstnieje, wiatr się wzmaga, robi się zimniej.
Jesteśmy zupełnie sami na ogromnym białym siodle Breithornplateau.
Rezygnujemy ze szczytu, jedziemy w dół i robimy przerwę w budce górnego orczyka -
oczywiście nie ma tu człowieka bo ośrodek oficjalnie zamknięty.
Jak to w górach pogoda wbrew naszym oczekiwaniom poprawia się, widać zjazd do kotła z orczykami
i nawet jadący wagon kolejki na Mały Matterhorn, "popatrz mówię otwarli szwajcarską stronę"
Jedziemy zupełnie sami w doskonałych warunkach do Trockner Steg 2939m - dolna stacja kabiny na Mały Matterhorn.
Tu okazuje się że otwarli ale tylko dla pieszych bez nart,
2 pracowników wyskakuje z budki i krzyczy "GESCHLOSSEN, NUR OHNE SKI"
Rozpoczynają się długie pertraktacje, telefony, przybiega kierownik górnej stacji, dzwoni do szefa,
rozmawiam z szefem
w międzyczasie pogoda się poprawia i zezwalają nam na wyjazd.
Na górnej stacji zostajemy przejęci przez Bergwacht, który towarzyszy nam na skuterach do miejsca widocznego na zdjęciu
czyli granicy szwajcarsko - włoskiej , tu kończy się szwajcarska odpowiedzialność za nasze życie.
po włoskiej stronie bajecznie
nikt się nami nie interesuje
odpoczywamy na dolnej stacji Laghi Cime Bianche
to tyle faktów
pozdrawiam serdecznie