Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      5 412


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 572


  3. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 273


  4. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 888


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.08.2018 w Odpowiedzi

  1. Najgorsze, że mieli czekan, mieli line, z plecaka mogli odciążyć. Chodzenie od lewej nogi, zgadnę, że przeplatanka, bo ślad wąski, nie dostawnie to kłopoty w każdym terenie. Ew. z lewej ale ciągle. Kijki pisali, że miała wyregulowane, ale dla nieumiejętnej kijki to dodatkowy kłopot i potencjalna destabilizacja, tak jak plecak. Kijki wyżej to jednak trochę balet. Co do zaręczyn to jednak jak pisze Mario, to nie jest zabawa, że wyplyne i przywiozę wieloryba, razem jest słowem kluczem, wiem, bo sam się nie zareczylem (Smartfon zmienil na zameczylem). O tej empatii pisze, bo sam zgrzeszylem, ale też widziałem wiele wystraszonych panien i dzieciaków ciagnietych przez ambicje chłopa, na siłę. Horror. W tym przypadku lepiej dziewczynę znał jej chłopak niż przewodnik. Wycofać powinni się wcześniej gdy usypujacymi stromymi piargami podchodzili i to już ich wykonczylo jak pisał ten sudecki nibyprzewodnik w swej relacji. PS. Cytat zagadka to było wspomnienie Kurtyki, którego rozczulila opiekunczosc Loretana, to tak ku pamięci dla twardzieli. Zauważyć słabość u partnera w górach wysokich to rzadkość.
    2 punkty
  2. Mi zachowanie tego kolegi kompletnie nie leży. Zaręczyny się wiążą z czymś co razem się przeżywa od początku do końca. Ludzie wchodzą np. razem na Kościelec w Tatrach i tam się facet oświadcza. Piękna sprawa. Nie wiem co bym zrobił, jakby moja dziewczyna miała taki wypadek. Chyba bym się rzucił ze skały w tym Chamonix od razu ... Dziewczyna weszła na stromy śnieżny trawers bez żadnej asekuracji, czekan, lina, nic ... Nikt nie reaguje w całym tym zespole ... Tragiczne, bardzo tragiczne to jest dla tego chłopaka. Tragiczne dla rodziców dziewczyny. Postawa przewodnika, straszne .... Tak słabi ludzie powinni mieć co najmniej czekan w ręku na tym stromym trawersie ...
    2 punkty
  3. Cześć Nie wiem czy jesteśmy głupsi czy nie. Z pewnych zupełnie pozasportowych obserwacji uważam, że niewiele głupsi. Ja mam taką zasadę, którą staram się realizować i propagować od lat: żeby coś robić trzeba się na tym znać a nie ufać byle komu. Jest takie powiedzenie, że "góry wchodzą w człowieka razem z reumatyzmem" podobnie jest z nartami, bieganiem, pływaniem itd. Rynek usług turystycznych/przewodnickich/instruktorskich jest dlatego taki jaki jest, że ludzie przestali przywiązywać wagę do doświadczenia i żmudnego zdobywania wiedzy i umiejętności. Chcą szybko i tanio zrealizować jakiś cel choćby był jak najbardziej od czapki. Jeżeli jest taki pęd to szybko znajduje się ktoś, kto chce ten pęd wykorzystać i zarobić ale to ludzie ten pęd stwarzający są tak naprawdę winni sytuacji. I takie są efekty. Pozdrowienia
    2 punkty
  4. Przeczytałem albo usłyszałem w rozmowie mniej więcej taki dialog (było to w Kazbegi, opowiada polska przewodniczka): - Chcemy wejść na Kazbek, co potrzebujemy zabrać - no raki, czekan, nauczyć się paru spraw... - ale mamy tylko dwa dni - ale to przecież trzeba nabyć aklimatyzację - a ile ta aklimatyzacja kosztuje? Jestem ciekaw czy to nie jest jednak mental, nasz narodowy, polski, własny. Wybaczcie ale mam nieprzeparte wrażenie, że w wielu sprawach jesteśmy głupsi od przeciętnego europejczyka. Ale jest na to rada unikać jak ognia popularnych tematów. Nikt nie każe robić Blanca - jest tyle fajnych czterotysięczników w Alpach. Ale swoją drogą to jaką trzeba mieć konstrukcję psychiczną (mówię o Homohibernatus) aby po takiej tragedii dalej kręcić swój przewodnicki interes i spojrzeć kolejnym klientom prosto w twarz. Trochę przypomina to komentarz lekarza o forum kulturystycznym - szarlatani doradzają desperatom... Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  5. No i zaczęło się grillowanie tematu. Jak się sprawa potoczy?. To według mnie "na dwoje babka wróżyła". Przeczytałem regulamin ww. firmy i już po paru punktach wychodzi że firma tak naprawdę na niczym się nie zna i za nic nie odpowiada. Tak że mają wzorowy "dupochron". Pewnie "przewodnik" zostanie rzucony na pożarcie i skończy się grzywną ew. zawiasami. Sprawa w Polskich warunkach też pewnie krótko nie potrwa. Co do sprawy to może taki off top. Według mnie dzisiejsze społeczeństwo jest nastawione na już i teraz. "Drzewiej bywało". Najpierw Beskidy, Sudety, Bieszczady latem, zimną. Później Tatry latem, zimą. Poznać swoje mocne i słabe strony. A dopiero później coś wyżej. W dzisiejszych czasach to jest trochę na hura. Wczoraj Kasprowy, jutro Giewont a pojutrze Orla Perć. Dużo w tym "winy" portali społecznościowych gdzie każdy chce się pokazać. No i filmów np. na Yotubie gdzie wszystko wygląda pięknie i łatwo. pzdr.
    2 punkty
  6. .. aby relacje #inlinealpine nie były zbyt suche pocztówkowy freeride o zachodzie słońca na warszawskiej pucharowej Agrykoli ..
    1 punkt
  7. Czasem lepiej nowym śladem, podostrzyc do góry. PS. Sorry, że się mądrze w obliczu niewątpliwej tragedii.
    1 punkt
  8. Może na tempo z uslizgiem jak miękko i niezwiązane (śnieg na piargami) zdecydowanie to trzeba było pokonać. Trochę jak się porusza w luźnym piargu czy śniegu. Na pewno też warto taki trawers ciut do góry robić.
    1 punkt
  9. Też miałem podobną myśl ale później pomyślałem, że to może być pochopna ocena. Może chciał związać ten moment z czymś niezwykłym (Blanc) - moje dziecię oświadczyło się po skoku spadochronowym (ale skakali razem). Każdy z nas troszkę mobilizuje swoje lepsze połowy, wyciąga w góry, na rower czy jeszcze gdzieś. Tu mogło być podobnie i gdyby zbadać alternatywną rzeczywistość to być może ta dziewczyna łaziłaby po górach dalej i miała z tego radochę. Takie myślenie sstar wpisuje się w taki automatyzm myślowy - było nieszczęście a jego praprzyczyną były pewnie ambicje tego chłopaka - siedzi? A pewnie, że siedzi! Ale wcale nie musi być to prawda. Może to być wielkie kłamstwo bo to romantyk co dla swojej dziewczyny chciał zrobić coś wielkiego. Chciał jej udowodnić, że jest coś wart bo jej alpiniści imponowali. I co też możliwe??? Za mało wiemy, żeby coś mówić o tej dwójce. Dlatego za stary jestem aby posługiwać się takimi prostymi schematami. Jakkolwiek też mi się nasuwają (ale na szczęście dobrze je znam) . Biedna dziewczyna, zsunęła się bez walki na skały, przygnieciona worem, nie darła śniegu łapami, nie próbowała wbić butów, odwrócić kija i go wbić w miękkie (tak kiedyś się wyhamowałem ale stromizna nie była duża), wydrzeć tego życia. Wielki żal... Ale współodpowiedzialność bez dwóch zdań obciąża organizatora biorącego pod swoją opiekę nieprzygotowanych ludzi. I wytłumaczcie jak grubą skórę trzeba mieć albo wprost to napiszę jakim idiotą lub/i psycholem trzeba być aby w takiej formule prowadzić biznes. Ten wypadek po prostu musiał się zdarzyć (rachunek prawdopodobieństwa). Nie jest to zresztą jedyna taka postać - krążą opowieści o innych, którym też klienci zginęli. Tutaj media temat nagłośniły i chyba nie ma w tym przypadku. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  10. Też mi to zwrócilo uwagę. I jeszcze planowane zaręczyny na dole po jego wejściu na szczyt. To mówi wszystko o tym turyście.
    1 punkt
  11. Z relacji innego uczestnika ponoć miękko ale niestabilne, zachwial się, co winno być sygnałem. Kobietę odciążyć z plecaka, zrobić poreczowke i twarzą do stoku dostawnym. PS. Na stronie organizatora piszą o asekuracji lina w trudnych (to względne) miejscach.
    1 punkt
  12. "Pan Maciej złożył w tej sprawie zawiadomienie w prokuraturze w Sosnowcu, w mieście, z którego pochodzi." Ah ten Sosnowiec....
    1 punkt
  13. Tu relacja Maćka: https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-black-guiding-czarny-przewodnik-to-jest-prowadzenie-ludzi-na,nId,2615113 Fragment widać, zmrożony śnieg, płytkie ślady, bez raków raczej przodem do ściany, nie bokiem, krokiem dostawnym, ale raki winny być i nauka użycia ich oraz czekana w miejscach gdzie nie ma niebezpieczeństwa upadku.
    1 punkt
  14. Przy okazji zagadka, kto i gdzie: Cenił(a) troskliwą uwaznosc partnera. Jeżeli zostawałem/am w tyle, czekał. Jeśli miałem/am kłopot ze zrobieniem jakiegoś ruchu, pocieszal mnie. To było miłe. PS. Przypominają mi się wspomnienia o Maćku Berbece, ponoć.
    1 punkt
  15. Zwrócę uwagę na rolę partnera ofiary. Zaręczyny: ona na dole on na szczycie, super? Umiejętności: on wyhamował czekanem, ona miała kijki. Przygotowania: robienie formy wydolnościowej. Wygląda to na realizację pasji jednej osoby kosztem drugiej. Pamiętam jak ciągalem moja dziewczynę po Dolomitach, rano gdy chciała spać z chorym błędnikiem jak się okazało po latach. Ostatnio weszlismy razem zimą na Divci Kameny zastanawiając się czy nie zawrócić;-) Tak czy owak panowie apel realizujemy nasze pasje najmniejszym kosztem naszych bliskich. We wspólnych wyjazdach potrzeba dużo empatii. Np. moja siostra zimą w Tatrach wymiekala na trawersach i tyle. Odwrót. W tym konkretnym przypadku widziałbym inna drogę do Mt Blanc, rola bardziej doświadczonego partnera nieoceniona. Oczywiście wina przewodników z Bożej łaski mam nadzieję że ustalona zostanie. Brak kasków, raków i czekana w górach gdzie byle płat śniegu trochę zlodzony i dramat.
    1 punkt
  16. Cześć Slalom to tam dupa ale co się stało z "naszą" drużyną??? Pozdrowienia
    1 punkt
  17. Dziś w okolicę MB Tour de France zawitał. Niestety screenshot z placka śniegu, gdzie smigali slalom się nie udał.
    1 punkt
  18. Fajnie powiedziane 🙂 Widzę po prostu ze wielu przewodników skiturowych tak działa w Alpach i Tatrach: UIMLA + instruktor narciarstwa PZA. Może jednak to ma jakieś podstawy prawne, nie wiem. UIMLA to kwestia przewodnicka a PZA to kompetencje skiturowe, więc logicznie to się jakoś kleji ..... Trzeb by dopytać przy piwie jakiegoś znajomego przewodnika ... Chyba bardziej chodzi o zapewnienie o swoich kompetencjach wobec klientów. Gdybam .... Przykład: https://www.getkrak.eu/inne/niznikiewicz/index.php?id=alek Natomiast na Mont Blanc działa tylko IVBV, takie są regulacje francuskie.
    1 punkt
  19. UIMLA nie pozwala na legalne prowadzenie wycieczek skiturowych w Alpach. To jest właściwie tylko wyższy poziom ściemniania klientów. Laik myśli, że gość ma międzynarodowe uprawnienia przewodnickie, więc niczego nie podejrzewa. Choć problem jest chyba tylko natury prawnej. Ci nielegalni przewodnicy skiturowi to często osoby z ogromnym doświadczeniem. A uprawnienia instruktorskie PZA (wspinaczkowe, narciarskie) są w jakiś sposób respektowane w przepisach krajów Alpejskich? Rozumiem, że w Tatrach regulamin TPN, pozwala im na prowadzenie wycieczek?
    1 punkt
  20. Nie tyle nieład co wolność wyboru. Poza tym regulacje są bardzo wybiórcze. Dlaczego w sprzedaży dostępne są budżetowe samochody, chińskie klocki hamulcowe i opony a przewodnictwo górskie ma być tylko w wersji premium? Oczywiście zaraz ktoś napisze, że te produkty też spełniają jakieś tam normy prawne tylko w przypadku przewodnictwa ta poprzeczka postawiona jest zdecydowanie wyżej. To tak jakby ustalić że auto (nowe lub używane) które nie hamuje z 100km/h na 35m, nie będzie dopuszczone do ruchu. A problem przewodnictwa jest zdecydowanie mniejszy. Ludzi w górach ginie mniej niż na drogach i z reguły zabijają się sami, bez szkód dla osób postronnych. Podobnie nie zaufałbym agencji "professional atlantic sailing" dopóki nie dowiedziałbym się więcej na jej temat jak i na temat wymagań i zagrożeń samego rejsu. Na tej samej zasadzie od wielu lat działa Np. Rysiek Pawłowski. Też nie posiada uprawnień przewodnickich i zabiera ludzi w wysokie góry. Nie pcha się jedynie na Blanca bo wie że tam go mogą zamknąć. I pomimo wybitnych osiągnięć wspinaczkowych, wcale nie jest dobrym organizatorem ani nie zapewnia wysokiego poziomu bezpieczeństwa.
    1 punkt
  21. Ale co ? Z ciekawostek, sąd i urząd skarbowy w Sosnowcu są najszybsze w okolicy a sprawy tam załatwia się z przyjemnością (jesli można tak powiedzieć). wydaje mi się, że są tak dwa powiedzenia -bez tak samo brzmiących odpowiedników w innych językach- które idealnie oddają nasze, polskie podejście: 1) Ja nie dam rady ? 2) Nie takie rzeczy my ze szwagrem robyly !! I dodatkowo: - No weź dwie... na moja odpowiedzialność
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...