Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.11.2019 w Odpowiedzi
-
5 punktów
-
Chyba strona lanovky.sk pisała, że na ten sezon ma być zwiększona przepustowość wyciągu na Juliany. Szczerze? Nie wiem, czy nie pomylili wyciągów. To był jedyny, co jechał w miarę szybko, zarówno gondola, jak i krzesło na Halę Skrzyczeńską, na pewno nie osiągały maksymalnych parametrów (gondola - 6 m/s, krzesło - 5 m/s). Wystarczyło sprawdzić czas jazdy. Z widocznych inwestycji na ten sezon: - obwodnica Buczkowic (powinno chyba być raczej: Rybarzowic?); - jest wyremontowana droga (ale nie do samej góry, brakuje jakichś 2-3 km do granicy z Wisłą); - jest zdemontowany wyciąg (raczej wyciągi, bo to "dwójka") orczykowy z Czyrnej i dzięki temu ... powiększona polana na Hali Skrzyczeńskiej; - jest przetarg na tymczasowy system naśnieżania na Ondraszku; - w budowie (zaczyna wyglądać optymistycznie) jest restauracja na tejże hali. Co do ostatniej inwestycji: - na minus: będzie tam bardzo wąsko poniżej gondoli; - na plus: jedzenie i piwo "zwiąże" dużą ilość narciarzy i winno być puściej na stokach. Tak myślę...5 punktów
-
3 punkty
-
Łoł tożto będzie inwestycja, która pomoże im nadgonić zapóźnienie infrastrukturalne do Szczyrku czy Białki.2 punkty
-
😁 To jest chyba taki szok pourazowy. Dwa lata połamałem się na rowerze, na górze Żar (łokieć w 2 miejscach, obojczyk, skręcenie kręgosłupa w odcinku szyjnym) a jak się już ewakuowałem samodzielnie do parkingu, to po drodze sprawdzałem, jak bardzo ucierpiał rower 😵 Po powrocie ze szpitala, jedną ręką wyobracałem go naokoło, żeby sprawdzić, czy aby jakiejś wgniotki w ramie nie ma2 punkty
-
I pytanie wcale nie takie abstrakcyjne. Rok temu wyglądałem jak 1/4 tego gościa (wieloodłamowe złamanie obojczyka) i czekając dwa dni na operację, męczyłem żonę i kumpla pytaniami: czy na pewno z rowerem wszystko ok. Żona nawet go (rower nie kumpla:-) idealnie wyczyściła i wysyłała mi fotki do szpitala:-D2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czasami jest tam tak pusto że wydaję się że ośrodek jest zamknięty , a trasa z góry do Radstadt genialna1 punkt
-
Zieleniec Ski Arena i Słotwiny Arena, to dwie mniejsze, ale jakże ciekawe stacje narciarskie. Na targach SNOW EXPO w Warszawie miałem przyjemność porozmawiać w przedstawicielami obu ośrodków: Grzegorzem Głód (Zieleniec Ski Arena) i Grzegorzem Lenartowiczem (Słotwiny Arena) i uzyskać dla Was informacje z pierwszej ręki na temat zbliżającego się sezonu narciarskiego.1 punkt
-
Wszystkie 4 górki są świetne - spokojnie wystarczą na 4 dni jeżdżenia , jak by było zbyt tłoczno to możesz wybrać się na 1 dzień do Radstadt-Altenmarkt , a po nartach właśnie na termy tamże.1 punkt
-
Wyjazd masz w takim okresie, że wszędzie będzie tłoczno. Oczywiście jest to zupełnie inne pojęcie tłoku, niż Szczyrk, czy Białka O śnieg się nie martw. Co do temperatur - równie dobrze może być -20 stopni i zawieja. Jeżeli mieszkasz w odległości większej, niż jakieś 500 m od wyciągu, to nie ma znaczenia gdzie (dla jeżdżenia na nartach oczywiście). I tak musisz podjechać, czy to skibusem, czy autem. Trzeba ocenić odległość od przystanku, częstotliwość busów, najbliższy, sensowny wyciąg itp itd. Alpendorf i Wagrain od strony Alpendorf - faktycznie najluźniej. Ale z Flachauwinkl - połączenie z Zauchensee robi robotę i świetną jazdę. Największy ścisk będzie we Flachau przy dolnej stacji gondoli Achter Jet. Jak podjedziesz rano pod 8er, albo pod Mozarta w Wagrain nie powinno być problemów. Tłok będzie do odczucia głównie w postaci szybszej degradacji tras i kolejek w knajpach.1 punkt
-
Flachauwinkl zdecydowanie mniej tłocznie choć mnie osobiście najbardziej podobało się w Alpendorf a ludzi było tam najmniej z wszystkich górek w okolicy.1 punkt
-
Jak wybierzesz zakwaterowanie w okolicach Flachau to bardzo blisko jest do Flachauwinkl które dla mnie jest lepsze od tego pierwszego. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Listopadowe 107 km Wczoraj był rower, dzisiaj też rower Cel 7000 km w sezonie jest ambitny, a aura wyraźnie zaczyna się odmieniać. Trzeba cisnąć! Łącznie w dwa dni zrobione ponad 152 kilometry i do mety dla mnie dystans się wyraźnie zmniejszył - w tym momencie brakuje mi jakieś 225 Km. Mocny wiatr i zimno. Choć rano przy ulicy udało się znaleźć kawałek zupełnie niebieskiego nieba - taka małą dziurę... Wykorzystałem te kilka chwil by zrobić zdjęcie jarzębiny sąsiada. Potem naszły się chmury i było tylko gorzej... Mało słońca i coraz silniejszy wiatr. Trasa dzisiejszego przejazdu: Kilka pętli blisko domu i atak na trzy segmenty ( @Sariensis ) To przez Ciebie! Wciągnięcie się w Stravę Efekt - dwa KOMy i na trzecim drugi czas. Ambicja jest wokół domu na segmentach błyszczeć. Całe szczęście, że dzisiaj do kieszeni trafiły dwa batony energetyczne, bo jazda pod wiatr bardzo szybko odbierała siły. W bidonach, na takie chłodne dni, domowy izotonik: woda, miód, cytryna i sól. Sprawdził się świetnie! Powrót do domu w delikatnym deszczyku Tuż pod domem mnie złapało... Szybka kąpiel, spojrzenie przez okno - słońce wróciło! Jutro delikatny rozjazd. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Skiwelt odpuść - tłok i wieczne problemy z naturalnym śniegiem . We Flachau też będzue sporo ludzi - luźniej jest w Schladming czy Hochkoenig's Winterreich1 punkt
-
Święto dnia - pyknąć FIS-em na koniec . Dla niezorientowanych - za dawnego systemu FIS był standardowo zamknięty, teoretycznie pod treningi. Nie dla zwykłych śmiertelników. Można było zakosztować tej alpejskiej przyjemności (trochę jak darmowe zakupy w Pewexie) - po zamknięciu wszystkiego i oddaleniu się strażników, siedzących i pilnujących trasy cały dzień w takich budkach, służących do pomiarów czasu. Zrobienie tej akcji było możliwe przede wszystkim po spacerze (po całym dniu jazdy/stania w kolejkach na Górniczych) z Małego na Duże Skrzyczne. Oczywiście spacer w butach Kasprowych, z nartami na plecach, w śniegu po pas Pilnujące FISu zbóje były sprytne i nie oddalały się zbyt szybko. Jechało się jeszcze za widoku - chłopcy nie mieli litości i używali łopat (herców) do ustrzelenia niesfornych narciarzy. Do dziś mam w pamięci fruwające żelastwo parę centymetrów od mojej głowy (a jazda na maxa w dół). W wariancie "bezpiecznym" należało pójść jeszcze na dłuuugą herbatę do schroniska i później zjazd praktycznie po ciemku. Na plus działały mrozy -20 stopni w dół. Generalnie też nie było źle - bo rycerzy operujących latającym żelastwem już nie było. A dla nas, w tamtych czasach - płaska, bez metrowych muld trasa była takim szokiem, jak co najmniej brak kolejek we współczesnym Szczyrku w środku ferii. Wystarczyło unikać czarnego (czyli ściany lasu), stać na nartach i cisnąć . To była prawdziwa nocna jazda. Za friko, hehe1 punkt
-
To ja wrzucę propozycję treningu przedsezonowego dla skiturowców. (nie wiem czy było na forum, ale chyba nie)1 punkt







