Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.06.2020 w Odpowiedzi
-
Cześć Kontynuując płynięcie kanałem dojechaliśmy do najbardziej upierdliwego odcinka pomiędzy wypływem z Serw a śluzą Swoboda. Prosta chyba ze 4 km albo lepiej, później łuk i za nią następna, już krótsza ale równie upierdliwa. Śluzę Swoboda przywitaliśmy z ulgą: Stąd został nam już tylko "rzut beretem" na Studzieniczne. Była jeszcze koncepcja śluzowania się na Białe i kończenia w Gołej Zośce ale płynięcie prawie 8 km pod silny wiatr nikomu tak naprawdę się nie uśmiechało więc na śluzie Przewięź skończyliśmy: Normalnie oczywiście nie wolno ale o tej porze roku jeszcze nikogo nie było więc miły Pan śluzowy pozwolił nam przepakować się na swoim trawniczku, podsuszyć rzeczy i czekać na transport. Cały spływ udało nam się zrealizować bez żadnych zakupów, wioząc wszystko ze sobą (wysępienia połowy bochenka chleba od jakiegoś gościa nie liczę) a całkowity koszt wyniósł około 300-320 pln na osobę z transportem z Warszawy, wynajmem sprzętu, opłatami za pola oraz jedzeniem bez alkoholu, który każdy zapewniał sobie we własnym zakresie ale spożycie i tak było wspólne. Pozdro6 punktów
-
Cześć 4 dnia mieliśmy płynąć od śluzy Kudrynki na jezioro Studzieniczne gdzie w okresie licealnym spędzałem wakacje i gdzie jest zajebista miejscówka na cyplu na przeciwko wyspy. Pogoda lekko zweryfikowała nasz plan. Po śniadaniu: I próbie nawiązania kontaktu z rodziną: Zwodowaliśmy się i ruszyliśmy na zachód. Płynięcie po kanale nie należy do jakichś wyjątkowych przeżyć a i kolejne śluzowania połączone z niewielkimi opadami deszczu nie należały do pasjonujących: więc momentami z nudów dostawałem po prostu piany: Na szczęście nasze prośby aby zaczęło się coś dziać zostały wysłuchane: (Tak mnie więcej od połowy jest już fajniej ale wcześniejsze minuty ładnie tworzą klimat) 25 Kanał grad.MP4 Miałem już na wodzie różne akcje pogodowe ale pierwszy raz grad przecisnął mi wodę prze fartuch. Kto pływał to wie, że fartuch wytrzymuje ciśnienie wody w całkowicie zanurzonym czy wywróconym kajaku bez problemu. Po opadzie zrobiło się dość zimno i zdecydowaliśmy się (nie byłem rzecznikiem tej decyzji bo najgorzej płynie się "na rozruchu" a na następny dzień został nam najbardziej upierdliwy odcinek kanału i tylko parę godzin ale trudno) na postój na bardzo cywilizowanym prywatnym polu biwakowym. 5 dzień przywitał nas równo padającym deszczem. Gdzieś do godziny 7.30, poważ nie rozważaliśmy przeniesienie sprzętu na drogę i zamówienie samochodu ale później się przetarło i można było nie uprawiać wiochy tylko płynąć dalej, choć humory były słabe...bo to ostatni dzień.6 punktów
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dozwolony jest tylko tranzyt powrotny do kraju Obywatele RP, którzy chcą powrócić do Polski mogą przejechać tranzytem przez terytorium Republiki Słowackiej bez uzyskiwania wcześniejszej zgody władz słowackich, pod warunkiem okazania w trakcie kontroli na przejściu granicznym polskiego paszportu lub dowodu osobistego. Czas przejazdu jest ograniczony do 8 godzin, w tym uwzględniono niezbędne tankowanie paliwa na stacjach benzynowych.2 punkty
-
Miał szczęście bo w przypadku wjazdu na terytorium Słowacji bez uzyskania wymaganej zgody lub posiadania wymaganych dokumentów należy liczyć się z możliwością ukarania mandatem w wysokości do 1659 EUR. https://www.gov.pl/web/slowacja/zasady-wjazdu-cudzoziemcow-na-terytorium-republiki-slowackiej2 punkty
-
Są, są. O tutaj: https://www.altabadia.org/media/prezzi-preise-skipass-dolomiti-superski.pdf2 punkty
-
Powoli wracamy 15.06.2020 Słowacja tranzyt niedozwolony , Czechy mieszkańcy Sląska tranzyt niedozwolony, Węgry tranzyt niedozwolony Czechy mieszkańcy Sląska tranzyt niedozwolony Uwaga Polacy z innych regionów niż Sląski w czasie tranzytu do Austrii mogą spodziewać się kontroli i muszą udowodnić policjantowi CR że nie są wielbłądami i nie mieszkają na Śląsku, jak im się to nie uda to pokuta 1600 euro. Nie kierujcie się też na przejścia Sląskie np. Cieszyn bo nie przepuszczają nikogo Ambasada CR pisze co innego a MSW Czech robi co innego, wygląda to na typowe nękanie Polaków przez czeską policję. Czechy to pierwszy kraj, który uznał odrębność Śląska od reszty Polski Słowacja tranzyt niedozwolony ale granice otwarte (brak kontroli) czyli czekanie na jelenia za 1600 euro od osoby rozpoczęte, plus przymusowa płatna kwarantanna na SK. https://www.gov.pl/web/slowacja/zasady-wjazdu-cudzoziemcow-na-terytorium-republiki-slowackiej Po wjeździe na terytorium Republiki Słowackiej przez przejścia graniczne, na których nie przeprowadza się kontroli, konieczne jest niezwłoczne przedłożenie wyniku ujemnego właściwemu regionalnemu urzędowi zdrowia publicznego . Wynik musi być w języku angielskim, niemieckim, czeskim lub słowackim lub przetłumaczony na jeden z tych języków. Następnie nakazuje się izolację do momentu otrzymania negatywnego testu RT-PCR dla COVID-19. http://www.mzv.sk/cestovanie/covid19/vstup-cudzincov-na-uzemie-sr-pocas-mimoriadnej-situacie Politycy niech się bawią, a my lecimy (w planach były kamper) za 2 tygodnie z Krakowa na wczasy do Grecji, bo Pyrzowice też zarażone2 punkty
-
Tegoroczny długi weekend bożociałowy spędzam w gronie rodzinnym w przepięknej agroturystyce położonej niedaleko Ostródy. Na miejsce dojeżdżamy przed 12:00, jest czas na obejrzenie terenu i zapoznanie się zarówno z przemiłymi właścicielami, jak i stałymi mieszkańcami. Stali mieszkańcy to dwa psy rasy Akita "Aisza" i "Czako". Żona szybko nawiązuje nić porozumienia z pieskami:-) Pierwszy dzień biesiaduję z rodzinką, a ponieważ towarzystwo nierowerowe, więc i ja rezygnuję z przejażdżki tego dnia. Drugiego dnia wstaję około 5:00 i przed 6:00 jestem gotowy do pierwszej trasy - cel Iława. Agroturystyka w porannej mgle. Pierwsze 1,5 km od noclegu to droga szutrowa z dość ostrym podjazdem. I będzie to w tym dniu jedyny odcinek z kiepską nawierzchnią. Pierwsze jezioro Lichtajny, położone kilka km od kwatery. Co do nawierzchni to pozostałe drogi tego dnia będą miały mniej więcej taki standard:-) Powolutku mgła się podnosi zwiastując piękny dzień Od Wirwajd do Samborowa, jadę po DK16 (raptem 4 km). Ruch niewielki, więc jedzie się bardzo przyjemnie. Po drodze mijam most kolejowy na rzece Drwęca wraz z przyczółkiem obronnym zbudowanym na początku XX w. Linia kolejowa Ostróda - Iława. Za Samborowem zjeżdżam z DK16. Od tego miejsca wjeżdżam w najładniejszy fragment dzisiejszej trasy. Wąski asfalt, zero samochodów, po mgle ani śladu - jest pięknie. I taką drogą jadę aż do rogatek Iławy - 20 km mija błyskawicznie Przed Jażdżówką dobijam do Jezioraka - najdłuższego jeziora w Polsce i szóstego pod względem powierzchni. Jezioro i okolice zawsze kojarzą mi się z przygodami Pana Samochodzika i jego autorem Zbigniewem Nienackim. Budowa przy takiej drodze o niewielkim ruchu lokalnym odrębnej ścieżki jest totalnym bezsensem. Nawet jeśli autochtoni robią na niej próby prędkości to wystarczyłoby co kilkaset metrów progi zwalniające, aby co krewkich kierowców przymusić do spokojnej jazdy. Rano ruch zarówno pieszych jak i rowerów jest bardzo niewielki więc jazda iławską promenadą wzdłuż jeziora jest bardzo przyjemna. Nigdzie mi się nie śpieszy, więc zatrzymuję się w co ładniejszych miejscach na sesje foto Objeżdżam też dookoła Mały Jeziorak położony w samym sercu Iławy. Garaże dla sprzętu wodnego. Po wyjeździe z Iławy kieruję się w stronę Rożentalu, gdzie jest przepiękny drewniany kościół z XVIII w. Żeby ominąć jak największy kawałek DK 15 z Rożentalu jadę przez Władyki i Zajączki do Pietrzwałdu Za Napromem jadę kawałek wcześniej wspomnianą DK15. Raptem 3 km, ale to najbardziej emocjonujące kilometry - przypominam sobie dlaczego za wszelką cenę omijam tego typu trasy. Ruch jest duży więc dla swojego bezpieczeństwa trzymam się mniej więcej środka pasa. Po zjechaniu z DK znowu jest sielsko i błogo. Jezioro Kraplewo położone nieopodal miejscowości o tej samej nazwie. Końcówka to kilkukilometrowa jazda po starej DK7. Od kiedy idzie równoległa S7, ruch na drodze bardzo niewielki. Dodatkowo szerokie asfaltowe pobocze powodują, że jazda jest bardzo przyjemna. A widoki z drogi całkiem przyjemne. Trasę kończę wynikiem 108 km2 punkty
-
1 punkt
-
Info z profilu Tatromaniacy Wiele osób pyta co ze Słowacja? Nie warto ryzykować wjazdu na Słowację bez ważnego testu na obecność koronawirusa. "Właśnie odwiedził mnie klient, którego znajomy przeżył niemiłą przygodę na Słowacji - informuje właściciel zakładu blacharskiego - był na Słowacji bez ważnego testu na COVID-19. Dostał 1,6 tys. Euro kary a na dodatek 5 dni kwarantanny." Tp24 Obecnie bez ważnego testu na COVID-19 przetłuczonego na język słowacki lub angielski nie wolno nam wjeżdżać w celach turystycznych na teren Słowacji.1 punkt
-
A jest już szczepionka na covid tak jak była wtedy na ospę prawdziwą (dużo groźnuejszą od korony)? Bo jakoś nie zarejestrowałem.1 punkt
-
Eee, ceny już są, tylko szukasz na kiepskich stronach 😉 - Dolomiti Superski ceny skipassów 20/21 A podwyżki... niestety są. Za 6 dni zapłacimy 324 Euro (313 Euro w ubiegłym sezonie)1 punkt
-
Fajnie że mamy kolejnego eksperta w dziedzinie włoskich stoków, wrzuć może w wolnej chwili zdjęcia i filmiki z Twoich włoskich narciarskich eskapad. Ale ta 45 niebieska to trochę taka płaska jest, zdecydowanie bardziej lubię 45 czarną.1 punkt
-
Ostatnio mój kot prawie codziennie budzi mnie o 3:30-4:00 przeraźliwie miaucząc i domagając się mokrej karmy, bo suchej już nie daje rady pogryź (ma 19 lat więc wybaczam jej te harce) stąd wyjazd o 5:20 wychodzi bez problemu🙂1 punkt
-
Niestety, cofnęli się w rozwoju, austriacki trener mówi o kulisach swojego odejścia. Komentarz Zuza Witych: "Ekipa Polski Związek Narciarski z Apoloniuszem Tajnerem na czele to taki mini PiS - porażający brak szacunku, gierki tylko między "swoimi", zakłamanie i kpina wobec zawodników i trenera, który był gotów poświęcić bardzo wiele aby pomóc polskiej kadrze i doprowadzić do naszych sukcesów na arenie międzynarodowej. Bardzo smutne i przerażające jak można tak traktować zaangażowanych ludzi ze szczerymi intencjami." https://sport.tvp.pl/48532568/trener-narciarzy-alpejskich-christian-leitner-zwolniony-w-trakcie-przygotowan-olimpijskich-ktos-w-pzn-nie-chce-naszego-sukcesu-wywiad1 punkt
-
Cześć Nie no weź...!! Jest pewna granica abstrakcji... 5.20??? - to jest twardzielstwo jak należy. Oczywiście myślałem o tym, żeby ruszać trochę wcześniej ale realnie to wcześniej jak 6.20 no może 6.10 raczej nie damy rady. Po prostu nie za bardzo chce się wstać. No ale może po prostu trzeba się przyzwyczaić... Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
@Mitek Obejrzałem filmik i naprawdę niezła akcja z tym gradem. Twardziele, szczerze podziwiam:-)1 punkt
-
Rano jadę pomiędzy 5:20-6:30 i jest ok - rowerzystów i pieszych niewielu, wniosek: musisz wcześniej wyjeżdżać;-) A tak serio patrząc na parking pracowy, to cieszę się, że przyjeżdżam wcześniej. Od 8:00 wszystkie stojaki zajęte, nie byłoby gdzie maszyny postawić. Jak wracam (15:00-16:20) to fakt na ścieżkach ciasno jak diabli, zwłaszcza na dolince służewieckiej. Reaguję podobnie jak samochodem przy dużym ruchu...jadę wolniej, ostrożniej. Wczoraj dwa razy na ścieżce szli mi prosto na czołówkę, bo im się wyprzedzać zachciało w miejscu gdzie tego nie powinni robić. Natomiast przy Puławskiej od Poleczki do Piaseczna już znacznie luźniej, bo to taka mało ciekawa trasa i raczej dla przyjemności nikt jej nie wybiera.1 punkt
-
Może też mamy ustrój federalny, tak jak Austria czy Niemcy? Postulaty Ruchu Autonomii Śląska spełniają się w przewrotny sposób. Z mojego podwórka - granice z Brandenburgią i Saksonią otwarte. Można sobie pojechać do Berlina, albo na zakupy do Schwedt. Ale są restrykcje na wjazd do Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Jednodniowa wycieczka rowerowa czy wypad do marketu - oficjalnie zabronione. Choć w praktyce chyba niespecjalnie to egzekwują.1 punkt
-
Kolejny dzień pobudka podobnie około 5:00 i po 6:00 ruszam w trasę. Plan na dzisiaj to Olsztynek, okolica Grunwalda i Wzgórza Dylewskie. Trasa około 75 km. Ruszam piękną boczną drogą przez Wigwałd do Olsztynka Klasyczne położenie drzew w skrajni na mazurskich drogach W Olsztynku robię krótki popas w pobliżu zamku krzyżackiego. Przy wyjeździe z Olsztynka trafia się krótki podjazd przy jeziorze Jemiołowo Jezioro Jemiołowo Ten fragment drogi był najpiękniejszy tego dnia Kolejne 20km do Tułodziada jadę DW537. Ruch bardzo niewielki, górka dołek i ładne widoki. Choć jednak wolę węższe asfalty - szybciej droga leci z boku:-) Bezimienny bunkier przy trasie Na Grunwald rzut beretem, ale byłem tam już wiele razy (ostatni raz rok temu), więc tym razem omijam atrakcję. Po dojechaniu do Tułodziadów zjeżdżam z DW 537. Pogoda zaczyna się psuć, zrywa się mocny wiatr i z północnego kierunku nadciągają coraz ciemniejsze chmury, stąd mimo iż w planach miałem lekki popas, naciskam na korby i już bez przerwy dojeżdżam na kwaterkę. Cała trasa wyszła 75 km I koniec, długi weekend minął błyskawicznie. Ale nie ma się co smucić, bo za chwilę mam nadzieję trafie na Pogórze Dynowskie:-)1 punkt
-
1 punkt
-
Na blogu "Rowerowa czterodniówka ..." umieściłam kolejną relację - z wycieczki trasą Białogard - Koszalin - Mielno - Kołobrzeg. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do lektury .1 punkt







