Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.07.2020 - 12.07.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.07.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzisiejsze kręcenie to znów wycieczka do zachodniego sąsiada, choć dystans i parametry tym razem raczej emeryckie 😄. W świetle ostatnich dyskusji na temat celów i motywacji chciałam się przyznać, że moim dzisiejszym celem i motywacją były bardzo dorodne wiśnie i czereśnie w dolinie Salvey, do których da się dojechać raczej tylko rowerem, bo obsadzona jest nimi pewna ogólnodostępna, acz peryferyjna droga gruntowa. Wiem, że to brzmi pewnie strasznie trywialnie w kontekście wszystkich podniosłych dysput na temat osiągów, szlifowania formy i planów treningowych, ale mam parę ładnych zdjęć z Salvey i pobliskich okolic - nieco bardziej na zachód od Odry niż rejony, w których byłam tydzień temu. Może ktoś ma ochotę obejrzeć, a jak nie, to trudno. Idylliczna dolina Salvey łączy miasteczka Tantow i Gartz, niedaleko polskiej granicy. Jest w niej kilka starych młynów i sielankowe krajobrazy: Tanova buszująca w zbożu: Od Gartz kontynuowalismy Marchijskim Szlakiem Terenowym (Märkischer Landweg), oznaczonym takim niebieskim iksem: Kummerow: Pierwsza połowa wycieczki prowadziła prawie w całości po takich drogach gruntowych polami i w lesie, aż do Jamikow. Raczej płasko. Potem była boczna droga asfaltowa, za to w terenie już dość pagórkowatym, więc było urozmaicenie. Stare i nowe wiatraki w Luckow: Celem wycieczki było również sprawdzenie, jak mój ostatni nabytek, tj. smartband z gps Garmin Vivosport sprawdzi się w takich dłuższych aktywnościach. Sprawdził się całkiem dobrze, bo po eksporcie danych do Stravy nawet nastąpiło rozpoznanie czasu faktycznego poruszania się, tak jakby była aktywowana autopauza, a zapis danych chyba dokładniejszy niż ze smartfona..11 punktów
-
Jedna z największych hal Beskidu Wyspowego - Hala Michurowa, z panoramą Tatr dzisiaj jest opustoszała i zarasta. Postanowiliśmy z kolega wyjść, i spędzić tam jedną noc. Z piątku na sobotę na Hali Michurowej o powierzchni kilkudziesięciu hektarów spędza noc co najmniej 10-15 osób. W różnych jej miejscach. Palą się ogniska. Jest przyjemnie i spokojnie. Beskid Wyspowy jest moim ulubionym "Beskidem". Widać wyraźne przewyższenia gór, jakby rysowało je dziecko. Są to moje "Karpaty", te najbliższe, wymagające, znajome od dziecka. Najbardziej znajome ze wszystkich Beskidów. Na Ćwiliniu wymyślono ponad 100 lat temu określenie "Beskid Wyspowy". Samo określenie Ćwiliń jest z języka niemieckiego. Jestem u siebie - w Austro Węgrzech 🙂 Tu wszędzie są ślady tego państwa, do którego mam sentyment. Swoją dzikością bardziej przypominają ukraińskie Beskidy. Na większości szlaków trzeba się, nie omieszkam wspomnieć "przepierdolić", choć nie są to przewyższenia gór wysokich. Niemniej jednak w przed/popołudnie wyjeżdżając z Krakowa można tutaj "ciachnąć" solidne 600-900 metrów przewyższenia. Trochę się wahałem czy pisać o tym. Ale ta hala kiedyś zarośnie, i już jej nie będzie. Noc. Ognisko, długa dyskusja. Rano schodzimy do Gruszowca. Na przełęczy jest kultowy, niepozorny bar "Pod Cyckiem". Takiego czegoś nigdy nie uwidzieliście. Tam na górze było po 600-700 owiec - wspomina starszy mieszkaniec Gruszowca popijający piwo i wódkę. Rozmowa ciągnie się nam beztrosko przez godzinę. Wypijamy kilka piw, jemy gulasz z serc i gołąbki. W takich chwilach czas się zatrzymuje, i wszechświat zwalnia. Wychodzimy na przystanek w lekko-euforycznym-melancholijnym tonie, myśląc o tym co usłyszeliśmy. Czy Ćwiliń będzie tak magicznym miejscem jeszcze pod koniec naszego życia?8 punktów
-
5 punktów
-
Wybory, emocje... A my? A my przede wszystkim wybraliśmy rower Piękna, słoneczna pogoda, temperatura ok 20 stopni, umiarkowany wiatr, czego chcieć więcej? ...no dzisiaj zachciało się nam pospać dłużej Już nie pamiętam kiedy spałem do godziny 9tej 😮, dzisiaj mi się przytrafiło, nie mówiąc o Pauli, która zjawiła się w kuchni pół godziny później niż ja. Pyszne omlety z owocami, kawa, moje ukochane miętówki do niej...i co? Tradycyjnie: woda, bidony, elektrolity, baton do kieszonki, aparat i w drogę. aaaa wcześniej jeszcze rzut oka na prognozę wiatru i wyznaczenie trasy. Wgranie plików do Garminów i dzisiaj jedziemy po nawigowanym śladzie, częściowo po drogach, którymi jeszcze nigdy nie jechaliśmy. Jak ta trasa wyglądała? Ok 125 kilometrów i taki oto Tour de Radom Na początku wyjazd naszymi codziennymi trasami treningowymi, później Puszcza Kozienicka, Pionki, w Brzózie ponownie rzeka Radomka, w Głowaczowie powrót na południe, potem okolice naszej działki, w Jastrzębi skręt na Piastów i potem Zakrzew, Wolanów i powrót przez Mazowszany i Trablice do domu Jedziemy!!! Drogi puste...i ten zapach!!! Wszędzie pachnie zbożem przy drogach sąsiadujących z okolicznymi polami. Oooo i Pani w nowej stylówce 😮 Ponieważ dzisiaj jedziemy luźno, to przerw na zdjęcia jest sporo Pierwsza przy niszczejącym, drewnianym kościółku w miejscowości Cudnów. Wypatrywałem jakiejś zjawy na starej dzwonnicy...ale nic, nie było Dalej podążamy w stronę Pionek. I tutaj kolejna przerwa, nad tutejszym zalewem. Kaczuszki Przez miasto przemykamy szybko, w sumie nie do miasta przyjechaliśmy... ...aaa przy lokalach wyborczych naprawdę trzeba było dzisiaj uważać. Pani i pewien starszy Pan, włączając się do ruchu na biegu wstecznym potrąciliby Paulę...cóż? Wyborczy kierowcy mają wiele wspólnego z niedzielnymi, a w sumie dzisiaj przecież też niedziela właśnie. W każdym bądź razie trzeba w dni wolne, mimo mniejszego ruchu uważać i mieć oczy wokół głowy. Klimat szos w Puszczy Kozienickiej? Kochamy go!!! I ponownie mazowieckie pola, krajobrazy... Przed Brzózą kilka niewielkich podjazdów. Na szczycie, tuż przed wymienioną miejscowością widok powalił na kolana 😮 Morze... morze zbóż... Uwielbiam! Takiego miejsca grzech nie wykorzystać do zrobienia kilku zdjęć Marboru: Mimo święta i wyborów...na wsi, trwają prace... kiedy żniwa? Znajoma Pani W kilku odsłonach I trochę z dalszej perspektywy ...i tam!!! Tam jedziemy. Gdzie? Tam, na tamte zielone wzgórza, które pokazują się gdzieś na horyzoncie. Coś się stało Specowi? Nie... To chyba tylko komar gryzie po nogach Ruszamy! Brzóza: Tuż za nią, rzeka Radomka - w poniższym miejscu już byliśmy tydzień temu Mijamy Głowaczów i zatrzymujemy się przy zwierzakach, które kochamy! Koniki 😮 i dwa źrebaki Mordeczka słodka Jedziemy dalej. Mijamy nasze, w przyszłości domowe okolice...i wjeżdżamy do magicznego lasu. Mazowieckiego lasu. Tutaj robimy kolejną przerwę, zjadamy batony białkowe i robimy sobie sesję foto. Marboru: Paula: I ponownie Luxa niebieska... ...Luxa pomarańczowa: I jeszcze raz... ...i jedziemy z tego miejsca... I dalej co? Dalej nie będzie już zdjęć Aparat padł Wielka szkoda, bo miały być jeszcze zdjęcia na lotnisku w Piastowie. Trudno, trzeba będzie na lotnisko podjechać kiedy indziej...tylko kiedy, bo na odcinku Wsola-Gulin ok 7 kilometrów jeden pas jezdni przejezdny (remont), na dodatek podziurawiony powstającą tu przy okazji wymiany nawierzchni kanalizacją. Ostatnie trzydzieści kilometrów wyraźnie przyśpieszamy - czas nagli i w końcu nie wyrobimy się na wybory... Wyrobiliśmy się W ostatniej godzinie głosowania, ale obywatelski obowiązek został wypełniony Tylko kto wygrał? W sumie nie wiadomo... ...nie!!! Wiadomo - my wygraliśmy!!! Dzisiaj mieliśmy wspaniały dzień za miastem, na rowerach - oddychaliśmy pełnią życia Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula.2 punkty
-
Chciałem dodać coś z dzisiejszej jazdy ,ale ja za mało zdjęć robię Dzis rejony Górnego Śląska,lotnisko w Pyrzowicach i kilka zbiorników wodnych po drodze. Pogoria w Dąbrówie Górniczej.Po 60km przerwa na pizzę i colę.Nigdy nie piłem tyle tego napoju co teraz hmm Ruszamy dalej i kolejny zbiornik wodny nieopodal Piekar Śląskich I na koniec zalew Nakło-Chechło i chwila dla siebie 100km z hakiem ,500m przewyższeń. Mega udany rowerowo dzień. Pozdrawiam. Łukasz2 punkty
-
Cześć O rany, pomyłka oczywista. MTB=freride, BMX=frestyle. Może być? Zresztą tu nie chodzi o jakieś szczegóły. Znam gościa, który kręci sporo figur na GS +10 cm do wzrostu i takiego, który klepie w GS większości forumowej braci na dwóch różnych nartach. Zasada jest prosta: im więcej gadania o sprzęcie = tym większy leszcz. Pozdrowienia1 punkt
-
W 1981 roku na szczycie Buzłudża (1441 m.n.p.m.) w paśmie Starej Płaniny zostaje wybudowany monumentalny obiekt - pomnik bułgarskiego socjalizmu. Nawiązujący do fascynacji kosmosem obiekt, popada po paru latach w ruinę. Udało mi się go zobaczyć parę lat temu. Fiński zespół Haloo Helsinki! nakręcił tam niesamowity klip do swojej piosenki "Vihaan kyllästynyt"1 punkt
-
Cześć Powyższe sformułowanie jest wyjątkowo nieszczęśliwe i mam nadzieję, że to po prostu przypadek i nie wpadłeś w pułapkę sprzętową bo wtedy już po Tobie chłopie. Narta SL rzeczywiście nie jest ideałem do nauki jak każda narta specjalistyczna i stąd odradzanie jej zakupu. Dlaczego; budowa narty SL i jej skrętność powodują bardzo często wu początkujących trwałe wady techniczne w postaci skrętu przez wysunięcie narty wewnętrznej. To wynik dążenia za wszelką cenę do jak najszybszego opanowania jazdy na krawędzi, które samo w sobie z założenia jest błędne - choć zrozumiałe i naturalne. Krótki skręt cięty do którego jest stworzona narta SL to końcowy etap nauki, najwyższy poziom, gold level i aby w niego świadomie wejść trzeba mieć ukształtowane podstawy techniczne w postaci świadomości odciążenia-dociążenia, prawidłowej fazy sterowania skrętem, opanowany skręt pełny z prawidłową fazą sterowania, umieć rozróżniać typ śladu i umieć płynnie i szybko przechodzić z ciętego w ślizgowy i ześlizgowy i odwrotnie itd.itp. Nie znaczy to jednak, że na narcie SL nie można/ nie da się skutecznie uczyć jeździć. Gdy nie masz nart kupowanie nart Sl do nauki nie jest idealnym pomysłem ale gdy masz już porządne narty na których można zjechać z pełnym zaufaniem każdą techniką to kupowanie czegoś innego (no może poza GS lub nartami specjalistycznymi to tourów czy freeridu) jest bez sensu. Pytanie czy kupić sobie narty takie czy owakie i tu podajesz jakieś parametry z Twojego punktu widzenia nie ma najmniejszego sensu, ponieważ tego typu różnice załatwia niewielka adaptacja techniki a nie umiejętności lub ich brak. Co innego gdybyś przesiadał się np. po 10 latach jazdy tylko i wyłącznie na SL na nartę o profilu GS dłuższą o 15-20 cm - różnica będzie a to jak szybko się zaadoptujesz i dostosujesz swoją technikę do nowego sprzętu będzie miernikiem jej poziomu. Natomiast gdy mówimy o nartach popularnych, różnicach po parę mm pod butem czy paru cm długości to z Twojego (każdego właściwie narciarza) różnice te nie mają żadnego znaczenia, ŻADNEGO. Z punktu widzenia poprawnej techniki jazdy, chcąc się nauczyć porządnie jeździć jeżeli masz jakieś wybory kup nartę dłuższą i węższą ale jak już masz narty to po co? To tak jakbyś miał porządny rower a chciał sobie kupić gorszy. Masz rower - to jeździj i ciesz się tym! Taka moja rada wynikająca z wielu wielu lat jazdy ale przede wszystkim wielu wielu lat uczenia innych. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
1 punkt







