Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. barattolina

    barattolina

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      98


  3. MAIKEL 1977

    MAIKEL 1977

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 872


  4. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      7 273


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.09.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Kilka lat marzyłem o tym, by przejechać 100 kilometrów w czasie poniżej 3 godzin... ...dzisiaj się udało 🚴‍♂️⚡💪 Wyjechałem się jak koń 🐎 na westernie 😀 Było bardzo ciężko, ale dałem radę 💪 Na 70 kilometrze wynik wynosił 34,4km/h średniej...ostatnie 30 kilometrów, na pętli było jednak pod wiatr...i wynik uciekał, ale ostatecznie nie uciekł 😀 Finalnie wyniósł 33,45km/h ⚡ Radość wielka, zmęczenie olbrzymie. Zapas czasowy? Tylko 40 sekund 😱 Jest progres w tym sezonie 💪 to cieszy 🙂 Szosowe marzenie zrealizowane - hura!!!
    6 punktów
  2. Gratulacje ! U mnie też w sobotę poszła życiówka. Tydzień temu otworzyli wreszcie Mekelmburgie, więc trzeba było coś z tym zrobić. Średnia nie taka jak u @marboru 😂 ale tez mam dużą satysfakcję. Tadam: a po drodze było tak: Pozdrawiam wszystkich narciarzorowerzystów !
    4 punkty
  3. Słowacka „Orla Perć”, to był nasz kolejny cel, który osiągnęliśmy w zeszły piątek. Ok 27 kilometrów, graniowego szlaku w Tatrach Zachodnich i mniej więcej 2200 metrów przewyższeń, również po łańcuchach, i po mocno eksponowanym terenie skalnym. Całość zajęła nam 13 i pół godziny, a cała trasa w składzie ma 13 dwutysięczników i 3 niższe szczyty. Rakoń 1879 m npm Wołowiec 2064 m npm Ostry Rohacz 2084 m npm Rohacz Płaczliwy 2125 m npm Nohavica 2051 m npm Trzy Kopy, w której skład wchodzą: Przednia Kopa 2150 m npm Drobna Kopa 2090 m npm Szeroka Kopa 2090 m npm I następnie: Hruba Kopa 2166 m npm Banikov 2178 m npm Pachoł 2167 m npm Spalena 2083 m npm Mały Salatyn 2046 m npm Salatyn 2048 m npm Telaciarky 1936 m npm Przedni Salatyn 1624 m npm Zapraszam, do kolejnej, niemałej, ale obfitującej w piękne widoki, tatrzańskiej fotorelacji poniżej Auto zostawiamy na parkingu ośrodka narciarskiego Rohacze, ruszamy na szlak i po krótkim trawersie zielonym szlakiem, wchodzimy na odcinek asfaltowy... ...aż do... jak, to nazwałem "Tatusiowego" Schroniska Tutaj podchodzimy w stronę przełęczy. Jest pusto o poranku, a pogoda zapowiada się bombowa!!! Robimy sporo zdjęć i na każdym z nich znajdują się szczyty, które później będziemy zdobywać 😮 Jesteśmy na przełęczy! Zdobywamy Rakoń. W oddali? Tatry Wysokie - nie tak dawno je eksplorowaliśmy Od lewej Wołowiec, później pojawiają się Rohacze - Ostry i Płaczliwy, a w dalszej części kolejne nasze cele. Zbliżenie na drugą połowę naszej wędrówki: Bojowe nastawienie Pauli! W dole Rohackie jeziora: Wołowiec mamy szybko I idziemy dalej... Ku Rohackiemu Koniowi 😮 Spotykamy Kozice...tym razem w grupie W ogóle się nas nie boją 😮 I jeszcze raz pierwsza ambitna część szlaku przed nami. Ostry...a na dole przyjazne stadko Wchodzimy coraz wyżej. I pojawiają się pierwsze łańcuchy. Widok w dół? Proszę: Charakterystyczna grań na słowackiej "Orlej Perci": Paula walczy! Generalnie ma sporo szacunku dla graniowych fragmentów szlakowych u niej...rozmawiamy potem i okazuje się, że woli te bardziej pionowe wspinaczki Radość z pokonanego, eksponowanego fragmentu: Kolejność zdjęć w fotorelacji jest następująca... najpierw moje z aparatu, a w drugiej części będą Pauli, robione kamerą Kolejny cel - Płaczliwy! Zejście z Ostrego: Gdzieś w oddali kolejne ambitne cele Spojrzenie w tył (przed chwilą tam byliśmy): ...a na Słowacji gdzieś chyba wybuchła mała bomba atomowa...? Oto pozostałość... Zdobywamy Rohacza Płaczliwego Zbliżenie w dal...i zachwyt... ...tak... Pani też to czuje Marboru w charakterystycznym miejscu płaczącej góry: Chwila przerwy i idziemy dalej... W dole ponownie Rohackie Plesa: Nasza dotychczasowa droga... Widok w stronę Słowacji i po lewej stronie, skryty w chmurach kolejny cel naszych wędrówek tatrzańskich. Przedzieramy się dalej... ...i jest adrenalina!!! Są łańcuchy i są ekspozycje 😮 Paula radzi sobie doskonale w takich miejscach! Dochodzimy do "Narciarskiego Szczytu" Kto zgadnie, co to za wierzchołek? Tu czuję się jak u siebie Dalej? Igła... Kolejna graniówka - Paula już w przeciwwietrze oraz w kapturze. Wieje coraz mocniej. Tuż przed kolejną zdobyczą... ...i jest! Najwyższy punkt naszej wyrypy. ...i lecimy dalej! Pachoł!!! Widać od razu... ...i co? I idziemy dalej. Daleko, daleko... Krywań! Piękny jest skubaniec. ...i inne tatrzańskie kolosy. No ale komu w drogę, temu czas... trakt czeka. Niby łatwo, a łatwo nie jest. Pojawiają się łańcuchy i trochę terenu lekko wspinaczkowego. Ważne, że praktycznie sami w okolicy i to, że droga się nam skraca W oddali górna stacja w Rohaczach: Mijamy Salatyny... Serduszko... wiadomo! Schodzimy. Łagodnie, skiturowo. I w dół, i w dół...i kolejne punkty odhaczone na trasie... ...tak!!!! Można się zachwycić tym gdzie byliśmy, jak to wygląda z oddali. Panorama całego naszego szlaku - od Rakonia...aż do Salatyna: Jeszcze ostatni punkt i schodzimy na sam dół. A teraz pora na zdjęcia z GoPro Hero 8. Ręka Pauli Marboru w drodze na Wołowiec: Widok z Wołowca na Rakoń i dalej...po horyzont! W stronę Tatr Wysokich i Polski: Wołowiec i słup graniczny: Walka na Ostrym! Krew płynie wyraźnie szybciej w człowieku. Piękna grań Konia! I jestem na szczycie Teraz zejście. I kolejny wierzchołek... jest radość!!! ...i ponownie w dół ...tym razem w górę Chwila na nawodnienie i sekunda zadumy... I jest pięknie!!! Ja zdecydowanie wolę iść ku niebu, niż ku piekłu, czyli w dół Razem up...!!! Chwila płaskiego: I ponownie up, up!!! Cudownie!!! I lubiane miejsce przez Skiturowców Na koniec mapa naszej wędrówki Dotrwaliście do końca? Nam było kondycyjnie trudno, ale daliśmy radę!!! Cóż? Ponownie nogi bolo!!!! 😮 Kiedy kolejny raz odwiedzimy Tatry? Mam nadzieję, że już we wrześniu. Jesteśmy oczarowani tymi turniami... Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Link do galerii zdjęć:
    1 punkt
  4. Cześć Jakby coś w kwestii stawu biodrowego to wal jak w dym. 600249600. Pozdrowienia
    1 punkt
  5. 1 punkt
  6. @barattolina - dzięki za ekstra relację 👍👍👍. Rugia jest super i jest to świetne miejsce na rower . Dla mnie osobiście północ (Kap Arkona i Jasmund) - tam gdzie byliście - to najpiękniejsze tereny, a klify kredowe na Jasmundzie to jeden z moich prywatnych cudów świata . Co do Sassnitz - warto zejść szlakiem pieszym po klifach do Sassnitz (niestety nie wolno po tej najbardziej widokowej ścieżce jeździć rowerem), a wrócić można autobusem, który kursuje między Sassnitz a Hagen. Albo druga opcja, jak się ma czas - pieszo, plażą i na koniec wdrapać się schodami na klif. Południe i interior wyspy też są bardzo ciekawe i warte odwiedzenia. No i oczywiście kurorty na wschodnim wybrzeżu - Binz, Sellin, Göhren - eleganckie Belle Epoque i dziwaczna Prora z kilkukilometrowej długości blokiem z czasów Trzeciej Rzeszy i piękną plażą. Sami byliśmy z Darkiem na Rugii trzy lata temu. Początkowo chcieliśmy objechać wyspę dookoła - jest tam 300 km szlak Rügen Rundweg, ale była to końcówka wakacji i dostępność noclegów była kiepska. Ostatecznie zainstalowaliśmy się na dwie noce centralnie w wiosce koło Bergen i zrobiliśmy trzy pętle - po ok. 80, 115 i 60 km na wschodzie, północy i południu wyspy. Nie starczyło czasu na zachodnią część i Hiddensee. Może kiedyś ...
    1 punkt
  7. Cześć A my z Rybelkiem w ten weekend byliśmy na rowerach u kumpla na imprezie. O dojeździe rowerowym nawet nie ma co wspominać, no może piątkowa jazda w deszczu była jakaś warta słowa ale... Była to kolejna impreza celowana, ta konkretna to trzecia czy czwarta edycja "drewna na zimę". Od wielu lat w sporej grupie dobrych znajomych i przyjaciół realizujemy pomysł imprez celowanych. A to trzeba kogoś przeprowadzić, naprawić dach, uporządkować działkę, zrobić drogę itd. W tym wypadku serdeczny nasz przyjaciel ma dom na wsi i opala się drewnem, którego przez sezonem przywożą mu 24 metry w klocach i trzeba to wszystko ułożyć w drewutni a częściowo również porąbać. Dwa dni super zabawy. Nachlać się, potańczyć czy pojeździć na rowerze można wszędzie a wartość dodana w postaci wykonanej pracy i pomocy bliskim jest zajebista. Polecam. Pozdrowienia
    1 punkt
  8. A może by tak na Rugię ??? Cześć ! Wirus zniweczył w tym roku wszystkie nasze wakacyjne plany. Nie wiadomo było kiedy i gdzie się udać. Do ostatniej chwili nie mogliśmy się zdecydować, aż w końcu dokonaliśmy rezerwacji dwa dni przed wyjazdem, uzależniając wszystko od pogody. Było upalnie, więc padło na miejscówkę nad morzem, niedaleko od domu - 2,5h jazdy samochodem (w razie gdyby wprowadzono kwarantanne, mogliśmy wrócić w każdej chwili zanim zacznie obowiązywać, a to było ważne). No i lubię jak na wakacjach jest woda:-) Ponieważ nie chcieliśmy smażyć się tylko na plaży, wybraliśmy okolicę o doskonałej renomie pod względem malowniczych krajobrazów oraz niezliczonej ilości kilometrów tras rowerowych. No i poszło....wylądowaliśmy na Rugii :-)) Zainstalowaliśmy się w miejscowości Juliusruh, na półwyspie Wittow, w północnej części Rugii, skąd właściwie z naszego domku wskakuje się od razu na piękną leśną asfaltóweczkę 😄. Jest też dosłowny rzut beretem do pięknej, długiej na ponad 8km piaszczystej plaży. Traski w tamtej części jak na załączonym obrazku: Pierwsze dni ukrop dosłownie lał się z nieba. Do 17:00 nie dało się jeździć. Potem nikomu nic się nie chciało, więc miałam wyspę tylko dla siebie. No może nie tylko dla siebie, bo zabrałam ze sobą jeszcze mojego Darka 🙂 W pierwszej kolejności pojechaliśmy na Kap Arkona - na tzw obczajkę...... no i przepadliśmy doszczętnie. Zresztą sami zobaczcie..... A tak to wygląda to z bliska: Jedna z tras - oznaczona jako średniej jakości (na mapie): Po drodze można też spotkać dziką zwierzynę: Zdjęć z Kap Arkony nie mamy. Kto by chciał focić jakąś latarnię. Hehe. Takie widoki na rozgrzewkę, bo potem było już tylko gorzej. 😂 W kolejnych dniach objeździłam półwysep wszerz i wzdłuż. Odkrywając coraz piękniejsze zakątki i spotykając raz za razem innych, spragnionych wolności rowerzystów. Był więc i ulubiony, dłuuuuuuuugi jak pas startowy asfalcik: No i miejscowości z uroczymi domkami: ...oraz nieco bardziej nowoczesną architekturą: Kolejne dni był łaskawe jeśli chodzi o temperaturę, upał zelżał więc można było zapuścić się nieco dalej - na cały dzień. Wsiedliśmy więc na rowery i pojechaliśmy na południe, w kierunku Glowe, na półwysep Jasmund. Zrobiliśmy kilka pętli, poruszając się wedle zasady "gdzie oczy poniosą". No i poniosły....w jakieś krzaczory i szuwary 😂 : potem trzeba było już grzecznie wrócić do mapki... no mniej więcej, bo bywało różnie. Tutaj mapa: a tutaj to bywało różnie właśnie....tzn mój rower 🙂 po ponownym zjechaniu z trasy Przedpole półwyspu Jasmund to niziny, z przeważającą ilością przeróżnych mokradeł. Przynajmniej tak go zapamiętałam. Następny dzień to już oczywiście Park Narodowy. Niestety nie mam zdjęć z tras, tylko same filmy. Po dojechaniu jednak do punktu X, gdzie nie można już pedałować jest się zmuszonym do podziwiania oszałamiających widoków, takich jak np. ten: albo ten: albo jeszcze ten... Nie odważyliśmy się zjechać w dół do Sassnitz - potem trzeba byłoby wrócić, a to jest około 100m przewyższenia na dość krótkim odcinku. Może innym razem (czyli pewnie nigdy :)) Pozostałe dni upłynęły nam na błogim szwendaniu się rowerem to tu, to tam i upajaniu się ogromnymi połaciami wolnej przestrzeni. W takim terenie człowiek dopiero czuje, że rower to nie tylko praca nad sobą i osiągi sportowe, ale przede wszystkim wolność oraz obcowanie na naturą, a w przypadku Rugii naturą przez wielkie N: Rugia oczarowała nas doszczętnie. Każdy może znaleźć tam coś dla siebie. Od klimatów szosowych aż to trudnego leśnego terenu. Przyroda, z jednej strony oczywista, jest jednocześnie tak oszałamiająca w swojej prostocie, że zapiera dech w piersi. W dzisiejszym, szalonym i pędzącym świecie jest jak najprawdziwszy zastrzyk zielonej, czystej energii. Życzę Wam wszystkim wyprawy na ten niesamowity kawałek ziemi. Tylko weźcie ze sobą koniecznie rowery !!!! Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam, bo to moja pierwsza relacja tutaj. Hehe. Dobrej nocy ❤️ i na koniec zen-widoczek. PA!
    1 punkt
  9. Śmigamy sobie po pięknych terenach w okolicach Szklarskiej Poręby, wczoraj single zjeżdżone a dzisiaj wyprawa do Harrachova , ponad tysiak przewyższenia i 👋dla młodego że dał radę😊. Jutro OLBRZYMY💪
    1 punkt
  10. @marboru Gratulacje, mega wynik, nigdy tak szybko nie jeździłem:-) Jechałeś sam, czy z Paulą? Niestety ja dość gwałtownie zakończyłem sezon rowerowy w dniu 20/08. Głupi upadek przy powrocie z pracy z niestety dużymi konsekwencjami - złamana szyjka kości udowej. Operacja w tym samym dniu na Szaserów - 3 śruby. Czy będzie konieczna endoproteza to się okaże. Stąd zarówno dokończenie sezonu rowerowego jaki i cały narciarski odbywam w świecie wirtualnym, czytając relacje na tym forum - @tanova Gryfusa i Karyntia rulez - i jednocześnie liczę na wiele kolejnych:-)
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...