Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.04.2022 w Odpowiedzi
-
Pierwszy rowerowy weekend w tym roku spędziliśmy w dolinie Baryczy. Było krótko, ale całkiem intensywnie. Kwaterę mamy nieopodal Milicza, dojeżdżamy tam samochodem w piątek wieczorem. Jeszcze Polaków nocne rozmowy i możemy zacząć weekend. Z powodu tych nocnych rozmów wstajemy mega późno i dopiero po 11:00 ruszamy na trasę. Na szczęście dzień pod koniec kwietnia jest już dość długi, więc nie stresujemy się zbyt mocno i wybieramy najdłuższy wariant trasy czyli do Ostrowa Wlkp. i z powrotem. Pierwsze kilometry to jazda świetną ścieżką do Rudy Milickiej Może niezbyt dobrze widać, ale to stadko sarenek upolowanych w okolicy Dobrzca Malownicza droga do Możdżanowa Zbiornik Piaski-Szczygliczka w Ostrowie Wlkp. W Ostrowie chłopaki posilają się pizzą w centrum miasta, ja niestety z powodów dolegliwości gastrycznych wcinam tylko batona i jeden kawałek. Stacyjka Daniszyn około 110 kilometr trasy Docieramy w końcu ponownie w obszar stawów milickich - tym razem od strony Nowego Grodziska Jeszcze groblą pomiędzy stawami Wilczym i Słonecznym do Rudy Milickiej i pętla zamknięta statsy dnia pierwszego W niedzielę po południu pogoda ma się pogorszyć, wiec pobudka 6:00 i po 7:00 ruszamy w trasę. Ranek dość chłodny około 5 st., ubieramy się jak do jazdy rankiem do roboty:-) Tym razem kierujemy się w drugą stronę czyli do Żmigrodu i z powrotem. Do Żmigrodu z Milicza prowadzi ścieżka trasą dawnej kolei wąskotorowej im. Ryszarda Szurkowskiego, który pochodził z tych okolic i właśnie w Miliczu stawiał swoje pierwsze kolarskie kroki. Za Osiekiem wjeżdżamy na najpiękniejszy kawałek szlaku wzdłuż Baryczy, choć zamiast tego asfaltu mogli dać żwirek jak w innych częściach szlaku. W Żmigrodzie zwiedzamy tylko ruiny XVII w. pałacu Hatzfeldtów. Pałac został zniszczony po pożarze w 1945r. Rzeka Orla, największy prawy dopływ Baryczy Hmm Staw Duża Grabówka w okolicy Rudy Sułowskiej. Wiatr dość mocno dał popalić na tym odcinku. A to już Milicz i początek wspomnianej wcześniej ścieżki do Żmigrodu, jeszcze 2km i zamykamy pętlę. I to koniec, weekend minął błyskawicznie, pogoda dopisała no i kilometrów trochę nastukanych:-)10 punktów
-
5 punktów
-
Nie wiem jaku u Was, ale u mnie "już" wiosna. Magnolia zwykle kwitła jakieś 2 tygodnie wcześniej. A tu tulipany, też jakoś tak nieśmiało.3 punkty
-
2 punkty
-
Był dobry sezon, są plany inwestycyjne: Planowana rewolucja na Szrenicy Dawna stacja wyciągu przed modernizacją w... 1993 r. Zdjęcie: Ski Arena Szrenica Szrenica! Przyznam, że to miejsce nie wywołuje akurat u mnie dobrych wspomnień. Drastyczne kolejki, mała przepustowość, często zatrzymujące się krzesło oraz szansa na raptem parę zjazdów w ciągu dnia – tak było w... 1986 r. – kiedy byłem tam ostatni raz na nartach. No, trochę czasu minęło. Od tego czasu miała tam miejsce jedna duża inwestycja. Powstał tam (w 2010 r.) najdłuższy wyciąg w Polsce, o dumnej nazwie Karkonosz Express. Parametry wyciągu to: długość = 2381 m, różnica poziomów = 508 m, przepustowość = 1995 os. na godzinę. Ale nowy wyciąg poszedł nową trasą, trochę – tak to ujmę – w bok. A główny wyciąg na szczyt Szrenicy pozostał bez zmian. To dwuodcinkowe krzesło o długości = 1417 m + 1341 m = 2758 m. Łączna różnica poziomów obu odcinków = 703 m. Przy czym przewyższenie 2. odcinka jest zdecydowanie większe = 429 m z tych 703 m. Problemem krzesła jest mała przepustowość fabryczna = 1436 os. na godzinę oraz czas wjazdu = 18 min. Bo to parametry fabryczne, teoretyczne, dziś już (krzesło liczy sobie 29 lat) prawie nieosiągalne. I wkrótce wszystko to ma się zmienić. W tle obecny wyciąg. Liczy sobie już 29... zim! Zdjęcie: Ski Arena Szrenica Jak informuje Ski Arena Szrenica: <<<Dziś przygotowujemy się do kolejnej modernizacji kolei linowej na Szrenicę. Zamierzamy zastąpić "dwójkę" czteroosobową kanapą, która będzie trzykrotnie szybsza od obecnego wyciągu. Inwestycja zacznie się od I sekcji kolei.>>> Więcej: Planowana rewolucja na Szrenicy | Blog o nartach2 punkty
-
2 punkty
-
Tak jak pisze @mysiauek będą Krokusy wynurzające sie z błota pośniegowego rozjeżdżonego oponami MTB. Majówka to prawdopodobnie najgorszy okres na "zdobycie" Turbacza (chyba ze przyszedłby niespodziewany mróz) - jeśli juz szlakami to rekomendował bym unikanie podejść od Obidowej, Koninek czy Nowego Targu. Zapewne najmniej obłożone będą szlaki od Lubomierza/Rzek (najdalsze). Jeśli jednak od wschodniej strony to najlepiej nie po szlakach turystycznych tylko leśnymi duktami albo na przykład po trasie narciarskiej ...ale błoto i tak bedzie No chyba ze pragniesz towarzystwa to z Obidowej przez Stare wierchy ..będzie jak w Biedronce przed Świetami..2 punkty
-
To może Lubań..widoki na Tatry, Pieniny i Gorce ..do wyboru kilka tras. Ja proponuje (bo lubię najbardziej) pojechać pod wyciąg "Kluszkowce Ski" w Kluszkowcach, drogą 100m do góry przez ON (kontrola stoków) do niebieskiego szlaku i potem niebieskim na szczyt. W dól wedle uznania - np. żółtym w dół i potem przez wieś do auta. Jak zostanie czasu to Czorsztyn blisko, wypożyczalnia rowerów i trasa wzdłuż jeziora (fee ..asfalt) jest jeszcze Niedzica..zapora...1 punkt
-
Myślę, że śmiało możesz ruszać poza asfalt. Większość gum jakie łapie zdarzają się na ścieżkach rowerowych, bo bywa na nich pelno szkla. W trudniejszy teren się nie zapuszczam lub tylko na krótkie odcinki, bo wystarczy troche piachu i są już problemy trakcja. Ale szutry zwłaszcza te twarde to w sumie prędkości niewiele mniejsze niż na asfalcie.1 punkt
-
Dzięki @tanova za miłe słowa. Co do tras to jak zwykle wytyczałem je sam w mapy.cz. Planując je chciałem wpleść najbardziej malownicze odcinki tras rowerowych z tego rejonu. Wiele kilometrów przejechaliśmy też zwykłymi drogami, z tym że takimi mało lub bardzo mało uczęszczanymi. Generalnie od kiedy mamy szosy na oponach 700x32c (Sylwek ma gravela, ale różnice pomiędzy naszymi rowerami są symboliczne) nie widzę problemu, żeby na kawałkach tras zjechać z asfaltu - zwłaszcza gdy da to sensowne połączenie do dalszej trasy omijając ruchliwe kawałki dróg np. krajówek. Ale nie oszukujmy się te rowery są stworzone do twardego, więc jazda po trudniejszym terenie (piaszczyste lub mocno zakorzenione drogi) tylko w trybie emergency i na niewielkich odległościach, natomiast wszelakie odcinki szutrowe wchodzą jak w masło. Również te opony pomagają przy słabych asfaltach których nie brakowało zwłaszcza drugiego dnia. Jeśli jesteś zainteresowana to mogę podesłać pliki gpx ze śladów1 punkt
-
@cyniczny - świetna relacja i piękne ujęcia. Ze zdjęć wygląda, jakbyście poruszali się drogami dla rowerów i leśnymi szlakami. Czy to jakieś wytyczone pętle czy sami układaliście trasę? Jechaliście gravelami, czy szosówkami?1 punkt
-
No kurde. Od 15😃 lat opieram się założeniu fb, a tu wychodzi ze trzeba będzie w końcu założyć z powodu kilku stoków narciarskich1 punkt
-
1 punkt
-
@surfing tak wlasnie myslałem, ze mowisz o tym zlebie. Trzeba by coś pomyślec1 punkt
-
Dziś trochę pojeżdżone. Trochę testowania nowego siodełka, trochę lasów, trochę ścieżki, aż niepostrzeżenie znowu dojechałem do Modlina. Rower zyskał nowe siodełko, znacznie wygodniejsze od tego, które było przy zakupie. Koło mego domu, taka oto niespodzianka, trasy leśne oznakowane pod jutrzejsze zawody, więc korzystałem. Trasy poprowadzone raczej tymi odcinkami, których zazwyczaj unikam. Wolę jak jest nieco mniej płasko, o ile to możliwe. Tu mistrz parkowania. Ścieżka rowerowa mu nie przeszkadzała. A to Narew płynie, po naszej krainie. Twierdza Modlin widziana ze środka mostu.1 punkt
-
Dzisiaj miałem niedosyt po wczorajszym. Wszak radość z odzyskania roweru ogromna. Diametralna zmiana pogody, szaro, buro i ponuro. Obok, piękna nowa, ścieżka rowerowa. Korzysta z niej dużo dzieci, dojeżdżając do szkoły, ja jednak wolę okoliczne lasy. Im dalej w las tym lepiej. Więcej Was nie będę zanudzał rowerem, czekam na narty. W weekend będę je przygotowywał do sezonu.1 punkt
-
W ramach doleczania kontuzji mięśnia prostownika długiego palców stopy prawej kuku zrobione na własne życzenie potruchtałem odrobinę po bajecznie kolorowym BŚ pomiędzy Pośrednim a Przysłupem pod Baranią. Pierwsze Górki od kontuzji. Wyszło tego blisko 35 km a więc całkiem nieźle. Pogoda dopisała, ludzi bardzo mało. Parę podejść pozamykali ale nie wszystkie więc dało radę. Zastanawia bardzo mała ilość wody w potokach będących zlewnią Wisły. Parę jesiennych fotek bez chronologii. Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
A potem takie tytuły 😐: Niedźwiedź zapłacił za głupotę turystów. Zastrzeli go w Tatrach https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/zaplacil-za-glupote-turystow-w-tatrach-zastrzelili-niedzwiedzia/5g8welm,07640b540 punktów







