Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      5 412


  2. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      551


  3. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 943


  4. Krakus81

    Krakus81

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      758


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.08.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Małe Morze. Impreza pożegnalna i odwrót. Z rana. Na zielono.
    3 punkty
  2. Wczorajsza relacja z Jaworzyny. Tu krótko, więcej w
    2 punkty
  3. Dokładnie. Jak ktoś jest z "płaskopolski" i z gorami czy narciarstwem nie ma nic wspólnego, to taki przejazd to będzie największa atrakcja wyjazdu. Większośc tych osób nawet do Wetliny czy Ustrzyk Górnych nie trafi, nie mówiąc o wejściu na jakąś większą czy mniejszą górkę. Ta inwestycja to będzie perła w koronie PKLu. Nie każdy jest maniakiem chodzenia po górach czy nabijania km na nartach Ja osobiście tez lubie takie atrakcje. W dniu relaksu, a takim zawsze jest wycieczka nad Solinę z Bieszczad z pewnościa skorzystam z tej nowej atrakcji.
    2 punkty
  4. Tu widać pierwsze efekty prac, przecież to górna stacja kanapy z wyciągu trasy nr. 6, a leży sobie w trawie. Wieża widokowa na Słotwinach. Diabelski Kamień. Podchodzę szlakiem czerwonym. Tu dość pusto, jakby nikt tu nie chodził. Można przybić piątkę z podróżnymi w gondolce. Miejscami fajnie. Znajome widoki. Bar zamknięty. Sanie gotowe do transportu towarów. Jeszcze jedno ze szczytu. Pogoda zaczyna się łamać. Knajpy mają zgromadzony zapas drewna na zimę. Takie ceny jadła na górze. Jeszcze jedno zdjęcia infrastruktury narciarskiej. Schodzimy jeszcze inną drogą leśną. Kolejny fajny dzień za nami.
    1 punkt
  5. No obejrzałem a natomiast oprócz supa - somsiad ma i pożyczył rowerem rekonesans zrobiłem. W trójce sklep firmowy. Korki wieczorem. Jutro wracam. Somsiad kupił Challangera synowi i Harleya małżonce, można?
    1 punkt
  6. Zapraszam do lektury relacji z trzydniowej wędrówki po Górach Izerskich i Karkonoszach na blogu:
    1 punkt
  7. Dzień trzeci Poranek po burzy - ponownie smarujemy łańcuchy i w drogę Z Chlebnicy wracamy ponownie do doliny Orawy. Do Niznej jedziemy główna drogą, obawiając się stanu ścieżki nad samą rzeką. Od Niznej już fajną ścieżką nad Orawą W pewnym momencie ścieżka okazuje się zabarykadowana zaporami i płotem. Na szczęście siatka jest mocno uszkodzona i można bez problemu przejść z rowerem - widać, że nie jesteśmy pierwsi. A to powód zamknięcia ścieżki - budowa obwodnicy Twardoszyna. W niedzielę nikt nie pracuje, więc bez problemu przejeżdżamy na druga stronę. Ten kawałek jest jednym z bardziej emocjonujących, jazda wąską półką nad samą wezbraną Orawą. Z dzieciakami chyba bym się tędy nie wybrał. Most kolejowy w Twardoszynie Tu okazuje się, że znowu złapałem kapcia w tylnym kole. Po zdjęciu opony okazuje się, że są dwie mikroskopijne dziurki. Przy okazji zbadałem stan opony no i generalnie nadaje się już do utylizacji, wierzchnia warstwa gumy mocno starta więc łatwo można przebić dętkę. Opona to GravelKing firmy Panaracer, wytrzymała niewiele ponad 10 tys. km. W sumie trudno powiedzieć czy to mało czy dużo. W poprzedniej szosie miałem Continentale GrandPrix 5000 i wytrzymały znacznie dłużej. Z tym, że tym rowerem znacznie częściej zapuszczam się na szutrowe/gruntowe szlaki. Z Twardoszyna lecimy nad jezioro Orawskie. Jezioro Orawskie, największy sztuczny zbiornik na Słowacji. Plany zbudowania w tym miejscu zapory sięgają XVIII. Powstał nawet drewniany projekt, aktualnie przechowywany w muzeum w Orawskim Podzamczu. Ostatecznie dopiero w czasie II wojny światowej rozpoczęto budowę, a zakończono na początku lat 50. W Twardoszynie rozpoczyna się ścieżka do Nowego Targu poprowadzona dawną trasą linii kolejowej Nowy Targ - Sucha Hora. Tą ścieżką dojedziemy już do końca wycieczki. Nie ukrywam, że bardzo liczyłem na ten odcinek, ale chyba po widokach jakie mieliśmy przez całą wycieczkę, jazda nią nie wywołała jakichś zachwytów. Fakt były miejsca bardzo ładne jak choćby to poniżej, ale większość jest dość nudna. Długie proste i całkiem sporo ludzi. No cóż tak chyba wygląda jazda po dawnych trasach kolejowych normalnotorowych. Zdecydowanie lepiej nam się jechało wzdłuż Czarnego Wagu. I to już koniec. Około południa docieramy do mostu nad Białką, który dwa dni temu przekraczaliśmy i tym samym do samochodu. Szybkie pakowanie i przed 19:00 melduję się w domku. Podsumowanie Przejechaliśmy łącznie prawie 330 km oraz 4 km w pionie i dwa słowa mi się cisną na usta - przepiękna trasa. Było wszystko co kocham: świetne towarzystwo, trudne podjazdy, piękne widoki, góry, jeziora, lasy, bardzo fajne kwatery i mili ludzie napotkani po drodze. Nawet niezbyt pewna pogoda, drobne awarie i małe wpadki nawigacyjne nie popsuły wrażeń.
    1 punkt
  8. Dzień drugi Poranek na kwaterze, czyścimy i smarujemy maszyny po wczorajszym deszczu. Początkowo zamierzaliśmy wrócić na szlak przebijając się przez las trasą rowerową 2873, ale po nocnych opadach rezygnujemy z tego pomysłu i wracamy do Szczyrby. Tam wjeżdżamy ponownie na szlak wokół Tatr. I to był bardzo dobry pomysł, bo ominąłby nas piękny kawałek drogi wzdłuż Czarnego Wagu. Czarny Wag - ciekawostką jest jego mocno niesymetryczne dorzecze. Głównie zasilany jest lewymi dopływami m.in. Ipoltica, a prawe są krótkie i niezbyt obfitujące w wodę. Ipoltica Zbiornik zaporowy na Czarnym Wagu. Ujście Beli do Wagu w Liptowskim Gródku Za Liptowskim Gródkiem, aby uniknąć jazdy doliną Wagu do Liptowskiej Mikulaszu trasę poprowadziłem szlakiem omijającym od południa wzgórze Hradok. No cóż, nie dość, że pojechaliśmy złą ścieżką to jeszcze nachylenie jak to w górach bywało w okolicy 20%. W końcu dobijamy do przełęczy. Pierwsze 350 metrów zjazdu też jest niełatwe, więc prawie sprowadzam rower po największej stromiźnie, a później już jest tak. Cicha, przepiękna, choć bardzo krótka dolina. Boczkiem przez Zavazna Poruba oraz Ilanov jedziemy do Liptowskiego Mikulasza. Popas w fajnym barku, oprócz piwka bierzemy jeszcze po porcji skrzydełek - bardzo dobre. Po popasie ruszamy dalej, na chwile tylko zatrzymując się w Lidlu w celu uzupełnienia wody w bidonach Jedziemy wokół Liptowskiego Morza - poziom wody katastrofalny. Większość zatok od północy praktycznie wyschnięte - dramat!!! Upał okrutny. W pewnym momencie słyszę charakterystyczne pssss z tylnego koła. Zatrzymuje się - no tak guma. Na poboczu biorę się za naprawę. Winowajcą okazuje się łatka, która w tej temperaturze po prostu się odkleiła. Zmieniam dętkę, pompuję jadę dalej. Za niecałe 2 km znowu czuje, że powietrze ucieka. W zmienionej dętce też odkleiła się łatka wrrr. Biorę poprzednią dętkę i łatam nowymi łatkami. Pompuję i jadę na próbę kilka km. Wydaje się, że świeża łatka trzyma poprawnie. Cała ta zabawa w mega upale powoduje, że po niespełna 25 km znowu nie mam wody, wypiłem 1,5 l. Sklepu brak, więc w najbliższej miejscowości sprawdzoną metodą "na gospodarza" proszę przygodnie spotkanego pana naprawiającego coś w swoim garażu o napełnienie bidonów wodą. Gospodarz bez chwili wahania napełnia je zimniutką, pyszną wodą, przy okazji pytając wskazując na mnie "Tour de France?". Uśmiałem się razem z nim:-) Lucansky wodospad - przez chwilę miałem ochotę wykąpać się, ale zabawa z dętkami spowodowała dość znaczną stratę czasu, a do celu jeszcze kawałek i dwa solidne podjazdy. Droga na przełęcz Vrchvarta -810 m. n.p.m. Na przełęczy czekał na mnie Marcin i wspólnie ruszamy do Osadki. Na zjeździe znowu się rozdzielamy - Marcin zjeżdża znacznie szybciej niż ja. W Osadce okazuje się, że Marcin ma wgraną najnowszą wersję trasy przez Orawskie Podzamcze. Ja mam starą przez Malatinę i Chlebnice. Zatrzymujemy się przy pięknej owczej farmie Luptakovic, aby naradzić się którędy lecimy. Nocleg w międzyczasie zaklepaliśmy w Chlebnicach, a nowsza wersja omija tą miejscowość. Przy okazji przeczekujemy burzę, która znienacka nadeszła. Miejsce jest przepiękne, sprzedawczynią jest przemiła dziewczyna, która widząc nasze rowery zdecydowanie nas kieruje do Chlebnic przez Orawskie Podzmacze. Krótsza droga od Malatiny (ponad 7km) to droga gruntowa, która po burzy może być zupełnie nieprzejezdna. Mimo iż druga opcja jest ponad dwa razy dłuższa, bez wahania wybieramy tą opcję. Pani dodaje, że do Orawskiego Podzamcza to tylko dwie "hopki" - podjazdy:-) Ładne widoki po pierwszej hopie/podjeździe. Niby niespełna 1 km, ale średnie nachylenie ponad 10% + mega zniszczona nawierzchnia + przejechane już dzisiaj 100km. To powoduje, że podjazd mocno wchodzi w nogi. Warto było, bo okolica piękna. Druga "hopa" była już znacznie łatwiejsza i w krótkim czasie dojeżdżamy do Orawskiego Podzamcza. Robimy tam małe zakupy na śniadanie, przeczekujemy krótki, ale intensywny deszczyk i lecimy do Chlebnic na nasz nocleg w pizzerii Viktoria. W samych Chlebnicach na 2 km przed kwaterą ponownie dopada nas deszczyk, ale jest on mało intensywny i nie robi wiele szkody. Po ogarnięciu się na kwaterze schodzimy na pizzę. Później w ogródku delektujemy się jeszcze pifkiem. W międzyczasie rozpętuje się konkretna burza z bardzo mocnymi opadami, która trwa do późna w nocy. Podsumowanie dnia drugiego.
    1 punkt
  9. Zgodnie z obietnicą poniżej relacja z 3 dniowej wycieczki dookoła Tatr. Do Nowego Targu dojeżdżamy w czwartek wieczorem. Nocujemy w Oberży pod Różą. Rano zostawiamy samochód na pobliskim parkingu i ruszamy w trasę dookoła Tatr. Plan minimum na dzisiaj to dojechać do Popradu. Pierwsze kilometry jedziemy bardzo fajną szutrową ścieżką na skraju rezerwatu torfowiskowego Bór nad Czerwonem. Nazwę zawdzięcza glonowi, który tu rośnie i który w okresie jesiennym przybiera czerwony kolor. Przed Gronkowem szuter zamienia się w asfalt i taka nawierzchnia zostanie już z nami do granicy polskosłowackiej. Cała trasa do Kacwina jest przepiękna. Wije się wokół wzgórz, zdarzają się też srogie, ale krótkie podjazdy i błyskawiczne zjazdy, choć generalnie jedziemy cały czas pod górkę. Skała Basy w grupie wapiennych Lorencowych Skałek rozsianych po okolicy. Wyjeżdżając z Dursztyna kolejna krótka przerwa. Okolica jest tak ładna, że nie ma się co śpieszyć. W pewnym momencie mówię do Marcina, że nie ma sensu chować telefonu/aparatu - ten odcinek to jeden z najpiękniejszych jakimi jechałem do tej pory. Za zakrętem granica polsko-słowacka Słowacja wita nas kawałkiem z płyt, na szczęście jest to króciutki niespełna kilometrowy kawałek. Rozpoczynamy podjazd na Hanusovską przełęcz. Ten znak są trochę na wyrost - nachylenie przynajmniej według Garmina, nie przekroczyło 10%. Nie zmienia to faktu, że widoki z podjazdu piękne. Przed samą przełęczą trasa dziwnie poprowadziła w pole. Marcin w porę zauważył, że można to spokojnie objechać drogą. Ja pchałem się przez łąki. A to już początek podjazdu pod przełęcz Magurską 949 m. n.p.m. Tu również znak jest trochę na wyrost, nie widziałem większego nachylenia niż 10%. I koniec podjazdu, pod wiatą chłodzę się i czekam na Marcina Jest i Marcin:-) Zjeżdżamy do Białej Spiskiej - w końcu widać wokół czego jedziemy:-) W bardzo ładnym parku w Strazkach robimy małą sjestę - upał dość konkretny Mostek nad Popradem zamek w Kieżmarku Z Kieżmarku, krótkim acz treściwym podjazdem wyjeżdżamy ponad miasto w kierunku Vrbowa. Nie licząc brzydkiej panoramy miasta okolica bardzo ładna. Nad Tatrami oj dzieje się Około 14:30 dojeżdżamy do Popradu, mocno grzmi, postanawiamy zrobić dłuższą przerwę obiadową. Mimo odczekania 2h, chmury cały czas kłębią się nad nami i co jakiś czas przechodzi krótki, ale intensywny deszczyk. Rad, nie rad ruszamy w dalszą drogę, do kwatery zostało niecałe 30 km. Tu paru kolesi nie zważając na deszczyk, haratają sobie w siatkę. 😄 Na kilka km przed kwaterą zatrzymujemy się przy czynnym sklepie w Szczyrbie. Robimy niezbędne zakupy na kolację no i jutro na śniadanko. Przed samą kwaterą w Ważcu dopada nas mocniejszy deszczyk. Podsumowanie pierwszego dnia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...