Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.04.2024 w Odpowiedzi
-
11 punktów
-
Została już tylko końcówka na szczyt, 400m do góry i łagodne podejście do kopuły szczytowej. Na początku łagodny, zasypany dobrze lodowiec, później pojawiło się z boku coś wystającego. Pod kopułą szczytową jest kawałek łagodnego terenu, tam zostawia się narty i plecaki. Na szczyt większość wchodzi z buta po pd-wsch grani. To jest w sumie niewielki kawałek, ale nieco trudniejszy teren częściowo po czystej skale. Chwilami wspinaczka o trudności II. Po doświadczeniach z ferrat, dla mnie to nie było jakoś specjalnie trudne. Lubię zdobywać szczyty ale szczerze mówiąc jakoś to wejście nie wzbudziło we mnie szczególnej euforii i emocji. Było tak normalnie. Chyba brakowało mi zjazdu z samego szczytu. Widoki oczywiście super i cieszyłem się że mamy pełną widoczność. Widoki ze szczytu Tutaj widać naszą trasę podejścia, ta w lewo. W prawo jest ślad w kierunku Pitztal. Do momentu wejścia na szczyt było koło nas mało ludzi, albo wcale. Natomiast podczas schodzenia i dalej zjazdu nagle to się zmieniło. Pojawiły się wręcz tabuny ludzi. To był efekt soboty, szczyt jest dość popularny. I teraz nastał największy problem tego dnia. Mieliśmy zjechać do Vent prosto do aut, które czekały na parkingu. Przewodnik poanalizował sytuację i stwierdził że jesteśmy za późno. Na zjeździe do Vent jest trawers stromego południowego żlebu który może wyjechać. Musieliśmy wybrać trasę alternatywną. Zjechaliśmy lodowcem w stronę Pitztal, podeszliśmy na przełęcz która jest rzut kamieniem od tras narciarskich. I dalej już naturalnie zjazd trasami albo koło tras. To była trudna decyzja. Powodowała że znaleźliśmy się w zupełnie w innej dolinie niż Vent. Trzeba przyznać że ta część lodowca w stronę Pitztal jest bardzo ciekawa i różnorodna. Od razu wyjaśnię że te fajne linie na foto nie są nasze. My zjazd mieliśmy w lekkiej szreni, asekuracyjny. Logistyka dotarcia do Vent nie była taka trudna, ale długa. Autobusem z parkingu Pitztal do Imst. Godzinka z widokami. Tam przyjechała żona przewodnika ich drugim autem, którym my pojechaliśmy do Vent. I dalej już prosto, trzema autami do Innsbrucka, a przewodnik po drodze zbiera rodzinę z Imst. Po drodze gratis wjechaliśmy jednym krzesłem, kretem w dół i autobusem do Imst. Wycieczka się zakończyła, wszyscy zadowoleni, strata jednego harszla.9 punktów
-
8 punktów
-
8 punktów
-
To ostatni dzień, wejście na Wildspitze, drugi co do wysokości szczyt Austrii, prawie 3800m. Pogodę mieliśmy piękną, słońce i widoczność. To była sobota 13 kwietnia. Troszkę pecha też się wdało. Dla mnie to był ciężki dzień, złożyło się na to kilka elementów: bardzo wczesne wstanie, przed 4 rano (to był dla mnie lekki szok), wyjście po ciemku, problemy nawigacyjne w ciemnościach na początku trasy, szybkie tempo. Nawigował na początku przewodnik i pomylił lekko trasę, szliśmy jakąś grańką po ciemku, później był kawałek zjazdu na fokach po stromym żeby wrócić na właściwą trasę. Generalnie to było w ramach naszych umiejętności, ale o 5 rano na czołówkach kiedy człowiek jeszcze nie jest dobrze obudzony, to było dość szokujące i wymagające. Trzeba było szybko się przełączyć na skupienie, a miało być 3h spokojnego podejścia. W końcu przeszliśmy ten dziwny kawałek za schroniskiem Vernagthutte i zaczął się łagodnie nachylony lodowiec. W sam raz, żeby się dobrze obudzić i wejść w rytm. Śniadanie o 4 rano. Coś tam zjadłem i zrobiłem sobie kanapkę na drogę. Wyszliśmy gdzieś przed 5 ze schroniska. Widno zaczęło się robić o 6. Trzeba przyznać że wschód słońca był piękny. Nie mam miłości do tego aby w górach wstawać specjalnie na wschód słońca. To tutaj miałem to w gratisie. Więc dzień powoli nabierał rumieńców. Doszliśmy do pierwszej trudności. Stromsze wejście na przełęcz Brochkogeljoch. Byłem w lekkim szoku że o godzinie 7:40 rano jesteśmy na wysokości 3400m. To właśnie na przełęczy, widok w stronę drogi podejściowej. Zmęczenie i cały czas pośpiech.8 punktów
-
Chyba nigdy nie byłem na środku jeziora zupełnie sam. Do brzegu w każdą stronę jakieś 5 km. Jadę już półtorej godziny. Obok mnie jest kompletna pustka, nie ma nikogo. Tak, jadę. Na łyżwach. Jestem na środku skutego lodem jeziora Saimaa. "Wszystko trzeba odkryć samemu. I również przejść przez to zupełnie samemu."* O muzyka! - nakłada słuchawki. - a ja lubię słuchać odgłosu lodu, świstu przesuwających się metalowych krawędzi łyżew i ciszy na środku jeziora - odpowiadam. Ale dla nas to takie powszednie, ten krajobraz. Więc jak tak jedziesz sam, to jak się nie napijesz alkoholu to można posłuchać muzyki - około czterdziestopięcio letni Fin po krótkiej pogawędce nałożył słuchawki i odjechał w drogę powrotną. Zagaduje do dwójki starszych ludzi. Nurtuje mnie ich sprzęt łyżwiarski. Jest kompletnie odmienny od tego spotykanego w Polsce. Mamy takie płozy z łyżwą wpinane w buty do nart biegowych - odpowiada jeden z nich- Wpina się to w 3 sekundy. Jeśli chcemy tego samego dnia pobiegać na nartach to butów nie zmieniamy. Do tego kije przydają się przy odpychaniu. No to teraz wracamy z wiatrem! - komentują i życzymy sobie nawzajem miłego dnia. Nie przejmuj się, będziesz miał cały dzień. - komentuje jeden z nich na odchodne. Do 18 jest jasno. Odjeżdżają. Ich łyżwy są większe, szybsze i stabilniejsze. Jadą techniką przypominającą tą z nart biegowych. Osiągają na nich prędkość rzędu 30-40 km/h, czyli około dwa razy więcej niż ja. Oprócz tego wszystkie nierówności na lodzie tną jak brzytwa. Mi przejechanie niektórych miejsc sprawia spory kłopot. Jeśli kiedyś słyszeliście doniosłe hasło czyiś podróżniczych celów "będę zwiedzał parki narodowe", no to ja to uczyniłem. Chyba w najbardziej oryginalny sposób. Park Narodowy Linnansaari to obszar ochrony obejmujący szerg małych wysp na jeziorze Saimaa w środkowo-wschodniej Finlandii, w regionie Sawonia. Latem można tutaj czymkolwiek przypłynąć - kajkakem, łódką czy turystycznym stateczkiem. Zimą zostaje skuter śnieżny, rower, narty biegowe, w zależności od warunków samochód, lub.... łyżwy. Przez środek parku narodowego przebiega najdłuższa w Finlandii trasa lodowa na łyżwy, licząca sobie w zależności od warunków do 19 km. Kiedy ja nią przejechałem, było 18 km. W jedną stronę. Przebycie całego 36 km odcinka zajęło mi z przerwą na ognisko na maluteńkiej wyspie ponad 6 godzin. * Tove Jansson "Zima muminków"7 punktów
-
Muikku! Muikku! - starsza kobieta stojąca przede mną w supermarkecie przy kasie pokazuje palcem na małe ryby które kupuję. Uśmiecha się głęboko i bardzo odruchowo na ich widok. Jak dziecko. Muikku czyli sielawa to mała ryba z rodziny łososiowatych występująca w głębokich, czystych i zimnych jeziorach zlewni Morza Bałtyckiego. Wszędzie gdzie występuje, stanowi niezwykły rarytas, lecz nie jest jest dalej eksportowana. W Polsce sielawa występuje w jeziorach środkowo - północnej części kraju. Jest kojarzona z regionem Kaszub czy Mazur. Jej delikatny smak najlepiej wydobyć po kilkuminutowym obsmażeniu w maśle i prostej panierce z mąki, lub tylko obtoczone w soli. W pozostałej części Polski jest prawie w ogóle nieznana. Środkowa Finlandia jest usiana jeziorami. Pojezierze fińskie liczy ich sobie około 55 tysięcy. Od grudnia do marca jest skute grubym lodem wierci się otwory w lodzie aby móc poławiać sielawę. Po lodzie można jechać autem. Jak mieszka się na drugim końcu jeziora, a droga jest na około, gruby lód to zbawienie. Można sobie znacznie skrócić drogę. W Kuopio które jest otoczone olbrzymim jeziorem z każdej strony, stacja benzynowa rozłożyła dwa dystrybutory na jeziorze. Ich widok mocno zadziwia. Po lodzie można oczywiście w zależności od warunków przejechać autem, pobiegać na nartach albo jeździć rowerem. To ostatnie jest w Finlandii jest dosyć popularne bez względu na porę roku. Można też pojeździć na łyżwach. Jest chyba sport z którym w Polsce pożegnaliśmy się już lata temu na dobre, jeśli chodzi o jazdę w takim naturalnym terenie. Zawsze można gdzieś pojeździć na lodowisku, często bardzo zatłoczonym Lub zapisać się do klubu hokejowego. Ale możliwość wielogodzinnej jazdy po naturalnym lodzie w Polsce można odłożyć na półkę "historia". A lód sztuczny i naturalny jest tak różny jak jedzenie gotowego filetu rybnego w panierce kupionego w dziale mrożonek w sklepie z logiem małego łąkowego owada, i dajmy na to ościstego okonia. Kiedy zapanują odpowiednie warunki, finowie wyciągają swoje łyżwy i jeżdżą po skutych lodem jeziorach. Mniej obyci z łyżwami, lub mniej sprawni fizycznie wypożyczają sobie specjalne sanki lodowe, przypominające balkoniki dla niepełnosprawnych mających problemy z samoszielnym poruszaniem się na których całkiem szybko można przemieszczać się po lodzie. Jednakże widok ludzi około 70 roku życia na łyżwach jest zupełnie normalny. Finowie pozostają aktywni bardzo długo. Jako że jeziora często przykryte są śniegiem, w parunastu miejscach przygotowywane są trasy. To znaczy odśnieżane regularnie, tak aby dało się jechać. Jednym z takich miejsc jest gigantyczne jezioro Saimaa. W okolicy miejscowości Punkaharju przygotowywane są trasy o długości około 16 km, w zależności od warunków. W jedym miejscu można też przejść kawałek po lądzie, jakiejś 100 m na małe jeziorko Valkialampi, na którym Wytyczono 2 km kółko. W ciągu niecałych 3 godzin pokonuje nieśpiesznie 23 km na łyżwach. Szelest lodu w połączeniu z krajobrazem leśnych jezior daje wyobrażenie bycia na chwilę bohaterem dawnej baśni.7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Mega 💪 Tak zastanawiam się czy to nie najlepszy warun majówkowy w ostatnich latach na narty 🎿5 punktów
-
Nieco spóźniona relacja. 🙂 Na przełomie lutego i marca planowałem się wybrać na urlop skiturowo-zjazdowy gdzieś na Bałkany. Niestety plany zweryfikował brak śniegu. Wybrałem się w zamian do środkowej części Finlandii - tydzień w Kuopio i 4 dni w Savonlinnie. Była to moja pierwsza wizyta w tym kraju. Zabrałem ze sobą narty biegowe i łyżwy. Do Tallina dostałem się drogą lądową, dalej statkiem do Helsinek. Zimowy poranek obudził mnie pół godziny przed Helsinkami, ukazując skute lodem Morze Bałtyckie przez które przedzierał się prom. Dalej było już prosto - pociąg do Kuopio.3 punkty
-
Kapitalny dzień dzisiaj. Idealny śnieg, trasy pięknie zrobione, brak tłoku, a w zasadzie pusto. Tylko w krecie przytkane rano, ale później lux. Świetnie pojeżdżone. O 15 się zachmurzyło i zaczęło trochę wiać. Co do jutra to mam obawy czy ruszą bo ma mocno wiać na wysokościach. Także raczej szykuje się dzień pauzy który mamy uwzględniony w skipassie. W takim wypadku będą inne plany na niedzielę.3 punkty
-
3 punkty
-
1. dzień sprawdzimy Kiztsteinhorn, potem będziemy się przemieszczać w stronę Tyrolu, prawdopodobnie 2 dni na Hintertuxie i potem dalej - zależnie od pogody. Jak będziemy już w górach, to odległości wychodzą relatywnie krótkie na przejazdy przelotowe (2-3h) a miejscem noclegowym martwimy się o tyle żeby mieć wodę i opróżnić wc w cywilizowany sposób, zapewne co ok.3 dni tyle że jest sporo zakazów parkowania dla kamperów i to będzie tez ograniczające.3 punkty
-
Łączą nas dwie deski 🙂 Rejon Otztal jest piękny, i wdzięczny na skitury. Lodowce dość bezpieczne, jeśli się idzie utartymi szlakami. Pobawiłem się zdjęciami i dorysowałem traski. Końcówka podejścia na Wildspitze. Strzałka w dół to zjazd, który rozdziela się w lewo Dalsza część zjazdu po lodowcu Taschachferner w stronę przełęczy Mittelbergjoch. Ten teren widać właśnie ze spodka na Pitztal.2 punkty
-
@Gerald świetna wyprawa w nieoczywiste miejsce, gratuluję. Sielawa jest też w jeziorze Niesłysz koło Niesulic w woj Lubuskim. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ścieżka na Wildspitze, zdjęcie z platformy widokowej 3440m nad górną stacją gondoli.2 punkty
-
2 punkty
-
No i ponownie lampa a ryja mam już spalonego po wczorajszym dniu, trudno jakoś wytrzymam. W Juns standardowo -3 st. Warunki idealne, mróz i słońce, wiatr słaby. Wczoraj 1300 narciarzy, powoli wracają grupy sportowe, wczoraj tyczek nie rozkładali. Bardzo dużo osób jeździ freeride. Śniegu w tym sezonie tak dużo poza trasami jeszcze nie było. Prawie wszystkie kamienie przysypane i w końcu między gondolami można jeździć bez większej obawy o stan ślizgów. Po ostatnich opadach śniegu na górze jest pokrywa 4.70 m. Prawdopodobnie po 5 maja zamkną 2 ( i chyba Tuxerjoch). Jazda będzie już tylko powyżej Fernerhaus. Off piste da się jeszcze zjeżdżać do Sommerbergu. A rano wygląda sytuacja tak... Pozdrawiam. PS Na Pitztalu u @pawelb91 pewno podobnie...2 punkty
-
Czas zacząć szusy. Dziś pierwszy dzień i od razu super pogoda i zimowe temperatury. Rano we wiosce -1 st., po wyjechaniu kretem -10 st., a na szczycie -18 st. Piękna sprawa i suuuper śnieg. W ciągu dnia się trochę ociepliło tak do -12 st. na szczycie, ale w słońcu nie było to tak odczuwalne, a tam gdzie osłonięte to aż ciepło. Baza lodowcowa w tym roku również założona więc pierwsza część dnia to gigantki a potem przepinka na kory. Dzisiaj nie działała gondola Mittelbergbahn i trasy wokół niej, popołudniu dopiero je ratrakowali więc może jutro uruchomią całość. Ludzi mało, totalna swoboda i przestrzeń. Pojeżdżone od otwarcia do zamknięcia. Idealny start narciarskiej kwietniówko-majówki. Dziś i jutro zamknięty taras widokowy i kawiarnia na górze, ekipa z Hollywood kręci film 🎥... Tytuł jak i fabuła tajne. Może jakiś nowy Bond? Spróbuję się wkręcić jako jego kaskader na nartach... Ekipa filmowa Armatki na lodowcu poza trasami odpalone, wspomagają produkcję śniegu do śnieżnych hałd które będą jako magazyny na jesień.2 punkty
-
1 punkt
-
Mega wyjazd, ski toury to nie moja bajka ale podziwiam te codzienne trasy. Dla kogoś wykręconego w te tematy to musi być coś niesamowitego. Chyba trafiliście na najcieplejszy okres całego sezonu narciarskiego.1 punkt
-
niezła wyrypa i zdecydowanie dalej niż z Breslauer Hütte. O której byliście na szczycie ?1 punkt
-
Rozsądna decyzja szczególnie w świetle towarzyszących jej wydarzeń.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Niestety nie oglądałam, ale Magda dzisiaj chyba zagrała dobry mecz z Sabalenką, brawo za wygranie seta!1 punkt
-
Ja też! Już przebieram nogami, ale muszę jakoś wytrzymać... w niedzielę wyjazd w jedynie słusznym południowo-zachodnim kierunku!1 punkt
-
1 punkt
-
Hintertux daje radę. Najlepsze warunki śniegowe w sezonie. Wreszcie po opadach śnieg nieprzewiany, stałe temperatury poniżej zera i przyjemny puch utrzymuje się kilka dni. Do tego doskonała widoczność. Świetnie jeździ się na trasach i off piste. Wczoraj było trochę chmurek, przez parę minut padał śnieg, głównie jednak słoneczna lampa, w dodatku narciarzy niezbyt dużo... Poza trasami mimo, że wszystko przeorane jazda bardzo przyjemna i bezwysiłkowa... Pozdrawiam.1 punkt
-
Przychylam się do wypowiedzi Przemka, potraficie sp...ić wieczór jak mało kto. Ale mimo wszystko życzę wszystkim szusującym pogody jak dzwon, bo warun jest nieziemski. pozdrawiam1 punkt
-
Czekałem aż mi wieczór zepsujesz:) dzięki teraz mogę iść spać 🤣1 punkt
-
Cześć, nie bardzo wiem jak Ci odpowiedzieć, bo kiedy zaczyna się sezon. Pewnie dla każdego narciarza to inny termin. Ja od paru sezonów staram się jeździć bez dłuższych przerw, tak do maksimum 2 miesięcy. Mój umowny koniec sezonu to lipiec a początek nowego sierpień. Takie nartowanie oczywiście dzięki lodowcom. Czasami na jednym wyjeździe zaliczam 2 miesiące, koniec jednego, początek kolejnego. W ubiegłym roku nie jeździłem chyba w listopadzie bo mi się ekipa rozsypała w ostatniej chwili, czasami jestem 2 razy w miesiącu, do tego jakieś wypady w okolicy, oraz skitoury od czasu do czasu. Moim zdaniem, częste wyjazdy pozwalają utrzymać mi lepszą formę narciarską, a do tego jak długo nie jeżdżę to psychicznie słabiej się czuję. Wyjazdów nie liczę, podobnie jak ilość przejechanych dni czy kilometrów dziennego przebiegu. Bywa spontanicznie jazda na warun (powder), ale to nie zawsze się sprawdza, bo śnieg gdzieś znika lub jest przewiany momentalnie.1 punkt
-
dwa czekany przy zjeździe nie są po to aby dwoma hamować, to chodzi o to że w zależności od pozycji, używasz czekana dostokowego tak aby szybciej zareagować a drugi kijek odrzucasz może być też tak że upadniesz i jeden kijek gubisz w chaotycznej przewrotce, zostaje Ci drugi którym próbujesz działać Mnie jednak bardziej przekonuje coś takiego : "I've skied lots of steep terrain and felt that if I needed to ski with an axe it was too difficult for me." (zagraniczne forum)1 punkt







