Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.04.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Kasprowy 9.04.2025 - podsumowanie. To było dla mnie zakończenie sezonu. Jestem bardzo zadowolony z pomysłu i wykonania, więc postanowiłem pochwalić się, a przede wszystkim polecić. Szczerze polecam PKP do Zakopanego z Warszawy (choć pociąg rozpoczyna trasę w Trójmieście). Poza tym, że żadne połączenie nie ma Warsu na tak długiej trasie, to reszta jest na poziomie. Najlepsze przede wszystkim to czas połączeń i ilość. Pamiętam, że sypialniany to kursował, ale w bardzo ograniczonych terminach. Teraz także w sezonie niskim, a i pozostałych połączeń dużo. Możliwość przyjazdu wcześnie rano 6:40 - b. dziękuję, do tego mogę spać (polecam jednak wziąć jakieś proszek - dużo czasu mi zajęło, aż zasnąłem i nie był wysokiej jakości) w 3-ech opcjach. Poszedłem po bandzie wybrałem opcję budget = 3 osoby w przedziale. Jak ktoś ma klaustrofobie to nie polecam. Inną kwestią spędzenie nocy z 2 obcymi facetami - ... . Trafiłem dobrze - 2 narciarzy nastawionych zadaniowo, wyspać się i w góry. Lepiej się wyspali ode mnie. Zostawiliśmy uchylone okno, więc było głośno, ale nie było słychać chrapania (a 1 kolega miał tą przypadłość, a że miałem problem z zaśnięciem to zaobserwowałem podczas postoju na którejś stacji). Komfort = 2+, ale jeszcze pewnie taką podróż powtórzę, ale z proszkami. Przede wszystkim higiena 5+. Przedział wyglądał niemal jak nowy i wszystko wyprane jak w porządnym hotelu. Czas połączenia 7h. Szczerze... liczyłem, że we wtorek na koniec sezonu frekwencja będzie taka, że będę sam w przedziale (obłożenie 100%, ale bilet kupiłem w dniu wyjazdu). Alternatywnie można wybrać opcję jedynki - 400 PLN vs budget = 170 (zaokrąglam) + opcja dwójki = coś pomiędzy. Połączenia powrotne też OK. Jest przede wszystkim kilak, wybrałem 17:30, ale jak bym się spóźnił było jeszcze jakieś mocno wieczorne. Znowu wybrałem opcję budget – 2 klasa = 77 PLN (szacun). Za takie pieniądze to kilka osób trzeba skrzyknąć do samochodu, już nie mówiąc o moim Mustangu. Czas przejazdu 5h z minutami. Można było się przesiąść w Krakowie i skrócić wycieczkę o 20 minut, ale cena + 100 PLN. Może mam szczęście oba połączenia w 100% o czasie. Aktywność: 4h na nartach. Wjazd koleją o 8:00 (skipass 4h 160 PLN drożyzna). O 8:30 wchodziłem pierwszy przez bramki na Gąsienicowej. Trasa przygotowana bardzo dobrze. Miejscami mogło być twardziej, ale nie można też tego oczekiwać w pierwszy dzień po 3 dniach opadów na łącznie minimum 40cm. Spoko jazda na krawędziach. Bez kolejek, ale trochę ludzi było. Pod koniec na ściankach wychodzil lód, ale mimo, że na jeden dzień nie zrobiłem krawędzi to można było znaleźć odpowiednią ścieżkę i zjechać bez uślizgów do końca mojej jazdy. Zjazd Goryczkową, którą mimo, że zamknięta przejechały ratraki na głównej ściance, wszystkie trawersy trudniej przejezdne z zaspami, ale nie byłem pierwszy, więc spoko. W dalszej części trasy ratraki musiały przejechać wcześniej i nie na całej trasie, ale równo i przyjemnie. W dolnej części sporo wystającej trawy, ale żadnych kamieni. Spora warstwa śniegu, ale trzeba uważać bo pojawiały się już dziury z widokiem na cieki wodne. Nartostrada w dobraym stanie, ale też trzeba uważąć na wystające niespodzianki, szczególnie na szlaku z Kondratowej. Ostatnie 500 m z buta. Gorąco polecam Mountain Explorers https://maps.app.goo.gl/7ReLgbTpBKpnrohv5 Sklep I wypożyczalnia, szkółka… super miejsce. Mogłem zostawić moją torbę na 2 pary nart + buty i sprzęt turowy (nie mała sztuka, do żadnej skrytki nie wejdzie). Po zjeździe przebrałem się w powyższym cudownym miejscu, przybiłem pionę z wieloma lokalnymi turowcami, spotkanym kolegą i Andrzejem Bargielem, wypiłem kawę i spowrotem na szczyt Kasprowego. Wejście i zjazd 2,5h całkiem spoko z delektowaniem się widokami, dokumentacją, połączeniami z biurem, dyskusją przy schronisku przy przebudowanym schronisku na Kondratowej. Z zapasem dotarłem na dworzec i zjadłem tam mocno przeciętna pizzę (trzeba było się nie spieszyć i spokojnie w Gościńcu Kuźnice zjeść, choć wziąłem na wynos więc miałem co przekąsić także w PKP, gdzie cierpiałem, bo płynów zabrałem za mało, a jak pisałem Warsu brak). Pozdrawiam i do zobaczenia w sezonie 2025/26!!! IMG_7772.MOV IMG_7774.MOV IMG_7764.MOV11 punktów
-
7 punktów
-
Zapomniałem... wrzuciłem 2 zdjęcia wyciągu na Goryczkowej. Różne teorie słyszalem na wyciągu i w moim ulubionym sklepie/wypożyczalni/przechowalni. Najbardziej podobała mi się ta, że muszą odpalić, bo inaczej będą zwracać 50% za karnety sezonowe. Poco odśnieżali? Odpalili na chwilę bądź dłużej i kilak osób siedzialo na krześle, ale bez nart. Byłem jednak przejazdem 2x tylko. Obsługa PKL twardo stoi przy stanowisku, że odpalą, ale w przyszłym sezonie. Kto wie, może w weekend ktoś będzie mieć szczęście.5 punktów
-
3 punkty
-
Spokojnie jeszcze są czynne do świąt ośrodki wysokogórskie potem przyjdzie i czas na lodowce3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
K%#+^ mac: https://sport.tvp.pl/86088515/afera-balonowa-w-pzn-mistrzostwa-polski-w-narciarstwie-alpejskim-odwolane-bo-nie-bylo-komu-nadmuchac-balonow-sponsorow-pzn?fbclid=IwY2xjawJkXUxleHRuA2FlbQIxMQABHsjZKjgNY5aDaN-X-9w0y6PJWTIMtjtPUZqFm7boWU75NP03hfqoCs1Qu0PZ_aem_OqENbDufvOQ0c68p_PG--g&sfnsn=wa2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Atlasy ADAC były świetne (miałem tylko zwykły samochodowy nie ski), nawet nie przypuszczałem jak świetne. Ale po kolei. Jechaliśmy w 1998r z moją Miśką do Cloppenburga, na autobahnie A-2 w Magdeburgu zaraz po minięciu mostu na Elbie pękła nam lewa tylna opona (wtedy na zapasie były jeszcze normalne koła, nie dojazdówki czy co gorsza komplety naprawcze). Problem się zrobił bo po podniesieniu auta lewarkiem na maksa brakowało paru centymetrów do założenia zapasówki. Uratował nas atlas ADAC. Posłużył za podkład pod lewarek i koło udało się założyć a auto nie było lekkie, BMW 5. Okładka jednak trochę się przy okazji poszarpała, to był ostatni atlas samochodowy jaki miałem...1 punkt
-
Kiedy ubieram na siłkę żonobijkę zamiast zwykłej koszulki, wtedy wyciskam przynajmniej 5kg więcej. Przypadek?1 punkt
-
1 punkt
-
Jeździłem tą trasą, tej zimy, jakieś 25 razy. W grudniu, lutym i marcu. Ani jednego dnia z takim opadem. A miałem nowe zimówki obute na 4x4 😉. p.s. Psy też się pochowały, zwykle bawią się z krukami.1 punkt
-
nigdy do ADAC nie należałem i nie słyszałem aby coś organizowali w tym zakresie ostatnie wydania z początku 21 wieku znajdziesz w antykwariatach Zresztą Skiatlas ADAC był słabszą kopią Atlasu DSV, którego ostatnie wydanie 2000 posiadam tak tam wtedy wyglądała mapka Sulden dla mnie w chwili obecnej najbardziej wiarygodne są portale https://www.bergfex.at/ https://www.skiresort.de/ polskojęzyczne portale to w dużej części słabe tłumaczenia z tych stron1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Raczej jednak Polski. https://pzn.pl/narciarstwo-alpejskie/aktualnosci/mistrzostwa-polski-seniorow-w-strbskim-plesie-1-2042025-komunikat-organizacyjny Na mnie i chyba na Słowakach też, zrobił większe wrażenie powtarzający się logotyp "Polskie Koleje Linowe" w ośrodku zarządzanym przez "TMR" 😉.1 punkt
-
Tak jakoś wyszło, że pierwszy dzień wyjazdu wypadł na Kaunertal. Dojazd oczywiście imponujący, chociaż wzdłuż sztucznego jeziora szosa mocno wyboista. Przy dolnym krześle już sporo śniegu ale temperatury bardziej wiosenne, stok twardy, momentami betonowy z lekkimi odsypami. Czym wyżej tym temperatura niższa, śnieg na stoku lepszy. Studiując skimapę Kaunertal zawsze wyobrażałem sobie duży, rozległy obszar, łagodne szerokie jak pasy startowe stoki. W rzeczywistości mnóstwo tu zakosów, ciasnych skrętów, przeplatanki odcinków stromych i łagodnych. Problematyczne są zwłaszcza górne odcinki przy gondolach i kolejce wagonowej - widać jak deweloperska wola wyrywała teren górom. Duży wagon kursuje tylko jeden, zamiast dwóch wahadłowo, co zniechęca do korzystania z fajnych stoków obsługiwanych tą kolejką - jak nie trafisz na wagon to czekasz i czekasz stojąc w poczekalni, za dużo czasu to zajmuje w odniesieniu do niezbyt imponującego przewyższenia (coś koło 300 m) i w efekcie nie takiego długiego zjazdu. Gospodarz ośrodka jak wielu innych lubi pompować statystyki - w paru miejscach tam, gdzie mapa przewiduje dwa lub więcej wariantów znajduje się jeden wąski stok, rozwidlający się w dolnej części. Dodatkowo teren jest dosyć ściśle zamknięty okolicznymi graniami, jest jakby bardziej ciasno niż na innych lodowcach, widoki mniej rozległe. Po zwiedzeniu wszystkich sektorów okazało się, że najlepszy śnieg i puste stoki znajdują się wzdłuż orczyków, które bardzo sprawnie wywożą na górę oferując trzy-cztery warianty zjazdów. Podsumowując: udany dzień, piękne miejsce, mało ludzi, dobry śnieg jak na końcówkę marca. Chętnie wrócę kiedyś pojeździć jeszcze 1-2 dni1 punkt







