Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.04.2025 w Odpowiedzi
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Kasprowy Wierch 13.04 Tym razem wybierając się na jednodniowe narty wybrałem opcję mniej budżetową, ale za to pozwalającą się na wyspanie się. Po sobocie wiosennej (sadzenie drzewa, sianie warzyw i inne prace ogródkowe) wsiadłem w pociągi i autobus by o 22:40 dojechać do Zakopanego. Nocleg w Kolejarzu mieszczącym się przy dworcu kosztował mnie trochę ponad 170 zł. W cenie dorzucili świetne śniadanie. Niestety zaczyna się ono o 8:00 więc pierwsze odbicie w Kuźnicach miałem dopiero 9:45. A w zasadzie mieliśmy, bo jeździłem dziś z bratem, który zakotwiczył się w Zakopanem na weekend. Karnet 4h dość drogi, opłaca się kupić przez Internet, jednak obawa o to czy się zdąży na konkretną godzinę zwyciężyła. Zaczęliśmy jazdę o 10, więc na górze pojawiły się już spore muldy. Cały czas mokry śnieg dość utrudniał przyjemną jazdę. Ale cóż poradzić. Mamy przecież wiosnę. Do 11-12 kręciło się też całkiem sporo osób. Rok temu byłem tu również w Niedzielę Palmową i chętnych do jazdy było znacznie mniej. Dojazd do krzesła dość trudny - wystające korzenie z ziemią, rynna, mokry śnieg i czasem sporo osób. Aby urozmaicić jazdę wyskoczyliśmy dwa razy na freeride nieco dalej od trasy. Śnieg niestety mocno hamował a jego niewielkie ilości zniechęcały do jazdy w dalsze miejsca. Od początku dnia mocno wiało, jednak zdawało się nam, że wiatr zaczął słabnąć. Skoczyliśmy więc na herbatę i gdy z niej wracaliśmy usłyszeliśmy komunikat o zamknięciu krzesła z powodu wiatru. Skrócili nam tym samym jazdę o godzinę. Cudem usłyszeliśmy jednak, że dojazd do Kuźnic jako tako się trzyma, więc ruszyliśmy na Goryczkową. Warunki jak zwykle na niej - cudowne. Za kotłem już niestety mało śniegu, trzeba było kombinować z jazdą po trawie. Cały czas przychodzi mi tu na myśli zdarzenie sprzed 3 lat, kiedy straciłem tu więzadła. Całe szczęście tym razem zjechałem o własnych siłach. Ostatnie 600-700m trzeba było przejść, ale i tak było super A na koniec wiosenny spacer na Kalatówki, gdzie oprócz widoków na piękne góry są również krokusy. Zeby je zibaczyc nie trzeba jednak stać 2h w kolejce jak w Dolinie Chochołowskiej. Tym samym prawdopodobnie zakończyłem sezon na śniegu (może jeszcze jakaś Górka Szczęśliwicka się trafi?). 27 dni na stoku to dla mnie ogromny sukces, patrząc szczególnie na to, że na początku listopada chodziłem o kulach. Byłem wtedy niemal przekonany, że z nart nic już nie będzie w tym sezonie. A okazało się, że regularna jazda na nartach pozwoliła poprawić stan kolana 😊7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Wymuskane czy nie to jedno a sztruks to sztruks i go brak. Z mojej strony był to żarcik (może słaby), dla części narciarzy to najważniejszy warunek do jazdy, dla mnie raczej obojętny bo jest nienaturalny I dość nudny. Jakby wszędzie I zawsze było idealnie (sztucznie) i wyrównane całe trasy przez ratraki, to ja już dawno z narciarstwa bym zrezygnował. O co chodzi ze zdjęciami z wyciągów to nie mam pojęcia. Saas Fee znam dobrze, to świetny ośrodek z ciekawymi trasami, do tego fantastyczne widoki na okoliczne liczne 4-tysięczniki. I to nie wszystko. Potencjał offpiste ogromny a skiturowo najlepsza miejscówka w jakiej byłem. Sama wioska też ma swój niepowtarzalny urok i jeszcze brak samochodów spalinowych też odróżnia od większości ON... Pozdrawiam, niestety nie z Saas Fee.4 punkty
-
...i na dodatek sztruksu nie ma. Prawdziwy koszmar. Chyba Ci dopłacają, że tam jeszcze jesteś.😉4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Ogarnąłem również narciarsko, początek na południu, to pewnie ostatni dzień jazdy poniżej Kosodrzewiny. Gondola na Prehybe robi robotę, związała ośrodek i ożywiła ruch na Mistrzowskiej. Północ do samego końca nieźle trzymała, na Prehybe było max 4 stopnie Chopok 1C. Zahradki też się kończą, tam było 11 stopni. Z kilku względów było to dla mnie nowe rozpoczęcie, dzisiaj rozpocząłem sezon narciarski 2025/26 😉3 punkty
-
3 punkty
-
Wyszliście już z tego baru czy dalej pijecie. Może byście jakąś relacje wrzucili, w ostateczności z baru... jakie plany na kolejne ON.3 punkty
-
Kasprowy 9.04.2025 - podsumowanie. To było dla mnie zakończenie sezonu. Jestem bardzo zadowolony z pomysłu i wykonania, więc postanowiłem pochwalić się, a przede wszystkim polecić. Szczerze polecam PKP do Zakopanego z Warszawy (choć pociąg rozpoczyna trasę w Trójmieście). Poza tym, że żadne połączenie nie ma Warsu na tak długiej trasie, to reszta jest na poziomie. Najlepsze przede wszystkim to czas połączeń i ilość. Pamiętam, że sypialniany to kursował, ale w bardzo ograniczonych terminach. Teraz także w sezonie niskim, a i pozostałych połączeń dużo. Możliwość przyjazdu wcześnie rano 6:40 - b. dziękuję, do tego mogę spać (polecam jednak wziąć jakieś proszek - dużo czasu mi zajęło, aż zasnąłem i nie był wysokiej jakości) w 3-ech opcjach. Poszedłem po bandzie wybrałem opcję budget = 3 osoby w przedziale. Jak ktoś ma klaustrofobie to nie polecam. Inną kwestią spędzenie nocy z 2 obcymi facetami - ... . Trafiłem dobrze - 2 narciarzy nastawionych zadaniowo, wyspać się i w góry. Lepiej się wyspali ode mnie. Zostawiliśmy uchylone okno, więc było głośno, ale nie było słychać chrapania (a 1 kolega miał tą przypadłość, a że miałem problem z zaśnięciem to zaobserwowałem podczas postoju na którejś stacji). Komfort = 2+, ale jeszcze pewnie taką podróż powtórzę, ale z proszkami. Przede wszystkim higiena 5+. Przedział wyglądał niemal jak nowy i wszystko wyprane jak w porządnym hotelu. Czas połączenia 7h. Szczerze... liczyłem, że we wtorek na koniec sezonu frekwencja będzie taka, że będę sam w przedziale (obłożenie 100%, ale bilet kupiłem w dniu wyjazdu). Alternatywnie można wybrać opcję jedynki - 400 PLN vs budget = 170 (zaokrąglam) + opcja dwójki = coś pomiędzy. Połączenia powrotne też OK. Jest przede wszystkim kilak, wybrałem 17:30, ale jak bym się spóźnił było jeszcze jakieś mocno wieczorne. Znowu wybrałem opcję budget – 2 klasa = 77 PLN (szacun). Za takie pieniądze to kilka osób trzeba skrzyknąć do samochodu, już nie mówiąc o moim Mustangu. Czas przejazdu 5h z minutami. Można było się przesiąść w Krakowie i skrócić wycieczkę o 20 minut, ale cena + 100 PLN. Może mam szczęście oba połączenia w 100% o czasie. Aktywność: 4h na nartach. Wjazd koleją o 8:00 (skipass 4h 160 PLN drożyzna). O 8:30 wchodziłem pierwszy przez bramki na Gąsienicowej. Trasa przygotowana bardzo dobrze. Miejscami mogło być twardziej, ale nie można też tego oczekiwać w pierwszy dzień po 3 dniach opadów na łącznie minimum 40cm. Spoko jazda na krawędziach. Bez kolejek, ale trochę ludzi było. Pod koniec na ściankach wychodzil lód, ale mimo, że na jeden dzień nie zrobiłem krawędzi to można było znaleźć odpowiednią ścieżkę i zjechać bez uślizgów do końca mojej jazdy. Zjazd Goryczkową, którą mimo, że zamknięta przejechały ratraki na głównej ściance, wszystkie trawersy trudniej przejezdne z zaspami, ale nie byłem pierwszy, więc spoko. W dalszej części trasy ratraki musiały przejechać wcześniej i nie na całej trasie, ale równo i przyjemnie. W dolnej części sporo wystającej trawy, ale żadnych kamieni. Spora warstwa śniegu, ale trzeba uważać bo pojawiały się już dziury z widokiem na cieki wodne. Nartostrada w dobraym stanie, ale też trzeba uważąć na wystające niespodzianki, szczególnie na szlaku z Kondratowej. Ostatnie 500 m z buta. Gorąco polecam Mountain Explorers https://maps.app.goo.gl/7ReLgbTpBKpnrohv5 Sklep I wypożyczalnia, szkółka… super miejsce. Mogłem zostawić moją torbę na 2 pary nart + buty i sprzęt turowy (nie mała sztuka, do żadnej skrytki nie wejdzie). Po zjeździe przebrałem się w powyższym cudownym miejscu, przybiłem pionę z wieloma lokalnymi turowcami, spotkanym kolegą i Andrzejem Bargielem, wypiłem kawę i spowrotem na szczyt Kasprowego. Wejście i zjazd 2,5h całkiem spoko z delektowaniem się widokami, dokumentacją, połączeniami z biurem, dyskusją przy schronisku przy przebudowanym schronisku na Kondratowej. Z zapasem dotarłem na dworzec i zjadłem tam mocno przeciętna pizzę (trzeba było się nie spieszyć i spokojnie w Gościńcu Kuźnice zjeść, choć wziąłem na wynos więc miałem co przekąsić także w PKP, gdzie cierpiałem, bo płynów zabrałem za mało, a jak pisałem Warsu brak). Pozdrawiam i do zobaczenia w sezonie 2025/26!!! IMG_7772.MOV IMG_7774.MOV IMG_7764.MOV3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Też tam dziś byłam na rekonesans - pierwszy raz, a musiałam wcześnie wracać. Jestem zachwycona Chopokiem! Rzeczywiście, warunki w wyższych rejonach doskonałe, niżej breja. Trochę szukałam drogi, bo nawigacja mi nie działała, przez co parkingu szukałam już w tłumie aut około 8.30. Udało mi się zaparkować powyżej hotelu Grand, na tyłach olbrzymiego hotelu, chyba Swiss. Budowla koszmarna, swoją drogą. Trochę musiałam ogarnąć topografię miejsca. Na początku trafiłam do gondoli na Brhliska. Niby niewysoko, ale duża część trasy nawet zmrożona. W sumie dobrze, bo tam było mało ludzi, przy tłumach na głównych trasach, gdzie jeszcze były jakieś zawody i rycząca muzyka. Wróciłam na Brhliska i tam sobie trochę popędzlowałam do chwili, kiedy musiałam już wracać. Jak na rekonesans, było OK, już mniej więcej jestem zorientowana. Trza ostrzyć narty (były tępe)!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Spróbuj przypiąć rzepami do wirnika, po jednej narcie na łopatę i styknie. Dla bezpieczeństwa daj po trzy rzepy. Chyba że chcesz więcej par zabrać.2 punkty
-
@Lexi ląduje jedynie na swoich prywatnych stokach narciarskich 😉.1 punkt
-
wbrew pozorom trasy wytrzymują do popołudnia mimo że tak mało śniegu co w tym sezonie to na wiosnę jeszcze nie widziałem a odwiedzam ten ośrodek regularnie już od 1992 roku1 punkt
-
Skoro tak o trzeba by trochę popaprać się w tym "błotku".. w środę ma nie padać - ktoś się wybiera?1 punkt
-
1 punkt
-
https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/przylecial-smiglowcem-na-narty-do-wloch-szybko-tego-pozalowal/704drel,07640b541 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak parkowałem na P1 (obok molocha Grant, bosze co oni zrobili z tą doliną!!!) Słowak z obsługi zapytał czy mam sezonówkę. Ci z sezonówką nie płacą, ci co zakupili skipass jednodniowy przez internet 7E, bez skipasa 10E. Parking bardzo mały, byłem w środę o 8,15 pozostało bardzo mało miejsc. Parkowanie w błocie (wysiewka ze skały). Ogólnie coraz słabiej z parkowaniem w okolicach Biela Put (czy jakoś tak). Po drodze mijałem P3, był prawie pusty ale tam parę miejsc. P4 był zamknięty zresztą jest daleko od otwartej kolejki. P2 nie widziałem. Są dziwne miejsca do parkowania z parkomatami przy drodze( ponoć wychodzi ok. 80 zł za dzień). Trochę stresu było bo sznur chętnych jechał przede mną. Generalnie w weekend trzeba będzie być na P1 ok. 8.00 jeszcze to: https://www.jasna.sk/pl/informacie/informacie/transport/parkingi zdjęcie z 13,301 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
0 punktów
-
Ale żeby Król musiał dojeżdżać lub dochodzić a nie narty z domku zakładać i szusem to jednak żenada… szczególnie jak ciągle pisałeś że ty zawsze przy stoku miejscówka, tak czy siak bida… może bez nędzy ale nie zazdroszczę… wyciągowych fotek też nie panie toż to słabizna0 punktów







