Dużo częściej zdarza się że ludziom odjeżdża narta bez skistopera na przepince niż podczas zjazdu w wyniku przewrotki. Takie jest moje spostrzeżenie.
Co daje skistoper:
- łatwiejsze wpinanie narty, sksitoper hamuje nartę, bez skistopera narta odjeżdża i trzeba stosować różne sztuczki typu wbicie czubka w śnieg, trzymanie narty jedną ręką (to jest piękna ewolucja!), trzymanie narty przez kolegę
- hamowanie narty przed przypadkowym jej położeniem na twardym śniegu (zapominalstwo zdarza się każdemu, np. zmęczenie temu sprzyja)
- jesli już narta odjedzie (np. w wyniku upadku), to skistoper przyczynia się do zatrzymania narty; miałem taki przypadek że narta odjechała i skistoper podbił nartę i ta weszła w rotację, następnie wiązanie (przód i stopka) tarło po śniegu i zahamowało nartę, oczywiście narta była uratowana
- skistopery ułatwiają złożenie nart do siebie (narty są bez fok), narty się zakleszczają i lepiej się je wówczas przenosi na ramieniu czy w ręce, niż gdy nie ma skistoperów, to jest kwestia np. przejścia kawałek do schroniska, podejścia gdzieś do auta, czy pod górkę; bez skistoperów niesienie nart w ręce to porażka;
To są cztery różne przypadki gdzie skistoper jest fajny i przydatny.
Ale oczywiście, jeśli komuś skistopery przeszkadzają, to nie musi ich używać. Jestem za wolnością wyboru! 🙂