Dzięki Keszelski i dzięki Przemek.
Miałem napisać ,że wspomnienia wróciły,lecz one nie wróciły.One ciągle są!:
Jakoś ten rok mi się nie układał i jak dotąd tylko raz byłem w tym sezonie i to w listopadzie.
No trudno.:sorrow:
Johny jedź z "Dżonką"śmiało.
Nigdzie nie zazna tam takiej ekstremy żeby zjechać nie dała rady.
Nawet ta FISówka w tej końcówce gdzie przechodzi w czarną ma "kanał ulgi",czyli taki "familienabfarth".
Co do frekwencji.
Obserwujemy kamerki razem z SB.I zgodnie stwierdzamy,że frekwencja wzrosła zdecydowanie.
Trzeba przyznać,że kilka lat wstecz nawet w weekendy nigdzie nie było ekstremalnie długich kolejek.