Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Nowa płotowa rzeczywistość... To często nawet bardzo malowniczo wygląda... W zeszłym roku skala zjawiska nie była jeszcze taka wielka ale teraz całe połacie lasów, a czasem łąk, są ogrodzone. Tak walczymy z ASF (choroba dzików). Dla rowerzystów ma to całkiem poważne konsekwencje. O ile trasy znakowane (czyli te na www.rowerem.info) przeważnie są przejezdne (choć znam jedną sytuację, że taki szlak został przecięty) to z "własnymi projektami" już różowo może nie być. Nawigacja na OSM-ie (na której wszystko się opiera) nie wie, które drogi są już nieprzejezdne a leśnicy drabin do przejścia skąpią. Nie zawsze będzie możliwość objazdu przeszkody albo powrotu. Na przykład ze względu na czas czy awaryjny wycof z powodu choćby burzy. Pokonanie takiej przeszkody tak aby nie "wejść w szkodę" łatwe nie jest. Szczególnie w pojedynkę. Warto ten czynnik mieć "z tyłu głowy" i założyć dostateczną rezerwę czasu na niespodzianki. Szczególnie w przypadku bardziej głębokich penetracji terenu. pozdro Wiesiek
  2. @Witek Z Twojego rozumowania wynika, że w ogóle nie warto mieć nadwyżki (bo jak rozumiem koszty są dość liniowe). Pozdro Wiesiek
  3. Pozdro Wiesiek
  4. Myślę, że w całej tej sprawie, braci narciarskiej, umyka, że sam wjazd dla wielu ludzi jest atrakcją "samą w sobie". Na Śnieżkę zresztą muszą jednak trochę podejść. Czyli te parę godzin to jest czas oczekiwania na "atrakcję" (do tego Śnieżka i zejście przez Strzechę i Samotnię). Podobnie jak w Energylandi gdzie czasem na główny rollercoaster czeka się 3 godziny. Ja wiem, że jak ktoś jeździł wagonikami ze szklaną podłogą (i 300 m luftu) albo zaliczył krzesełko przez grań w Espace Killy to wjazd na Kopę raczej go nie powali. Ale z drugiej strony to całkiem przyjemne jest - taka podniebna podróż w ciepły dzień. A zjazd w dół Kotliny Jeleniogórskiej jeszcze fajniejszy. Pozdro Wiesiek
  5. Przeczytałeś tekst??? Bo mnie wygląda to na Twoje konfabulacje, które wysnułeś na podstawie zdjęcia. Przeczytaj może artykuł (raczej notkę) i zacytuj w którym miejscu jest jakakolwiek interpretacja. Bo ja poza obiektywnym i bardzo wyważonym przedstawieniem tematu nie znalazłem tam nic więcej. Pozdro Wiesiek
  6. Letnia przepustowość jest prawie dwa razy mniejsza od zimowej. O tym, że w słoneczne dni w kolejce czeka się nawet parę godzin wiadomo od momentu uruchomienia wyciągu. Zanim skomentujesz coś o "żałosnej narracji" sprawdź informację. pozdro Wiesiek
  7. ...będą musieli odstać te 6 godzin W
  8. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Jak już będziecie mieli dość sudeckich klimatów rowerowych to napiszcie bo... ja tak długo mogę!!! Średniaczek z Głuszycy zamieszczam ku pognębieniu @cyniczny Krótka charakterystyka Efektowna pętla mtb, średniej trudności, poprowadzona głównie po różnych w charakterze drogach leśnych. Nie grożą nam nadmiernie strome podjazdy i zjazdy (prawie wszystko w granicach 10%). Są dłuższe, piękne, fragmenty prowadzące ostro wciętymi dolinami potoków. Trasa z interesującymi atrakcjami, w górnej partii całkiem widokowa. Na pewno warto. Zalecana jazda - przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Głuszyca - Andrzejówka - Sokołowsko Czyli strona północna. Dyskretny wyjazd z miasta wzdłuż Złotej Wody. Będziemy poruszać się doliną tego "solidnego" potoku aż do momentu gdy stanie się małym strumieniem. Spad na tym odcinku przeważnie nie przekracza 10%. Później powoli wspinamy się i wreszcie na zboczach Waligóry, przed Andrzejówką, otwierają się piękne widoki na Góry Wałbrzyskie. Tam osiągamy najwyższy punkt pętli. W tym znanym (i uznanym) schronisku warto zaplanować przerwę przed zjazdem do Sokołowska. Sokołowsko - Głuszyca Zaczynamy naprawdę ostro wciętą, bardzo widokową, doliną potoku Sokołowiec Mały. Mijamy po drodze rozgałęzienie doliny i na koniec lądujemy wreszcie wyżej. Teraz czeka nas dłuższa, przyjemna "huśtawka" wysokościowa wzdłuż granicy z Czechami. Na końcu jest zjazd do Głuszycy Górnej i... wspaniały kamieniołom melafirowy "Kamyki". Gdzie można (i trzeba) oddać się metafizycznym rozważaniom, bo miejsce wprost nastraja do tego. Reszta zjazdu to formalność. Kamieniołom melafiru "Kamyki" Myślę, że zdjęcia powiedzą tu więcej jak słowa zachwytu. Od 50 lat przyroda wzięła, jak widać nad wyraz skutecznie, kopalniane wyrobisko w swoje ręce. Mnie osobiście bardzo przypomina to naturalne górskie jezioro polodowcowe. Możemy nawet wyróżnić dwie części, oddzielone wyrazistą skalną bramą. Istnieją plany aby przekształcić to miejsce w "atrakcję" turystyczną Pozdro W
  9. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Też bym uznał, że jak cel sam w sobie niekoniecznie jest wart dojazdu. Choć z całym kontekstem historycznym to kto wie. Ale Sokołowsko to świetny punkt wypadowy do jazdy mtb. Z samego miasta odchodzą cztery znakomite trasy ale potencjał jest o wiele większy. Pozdro Wiesiek
  10. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Sanatorium dr Brehmera - stan sprzed miesiąca. I parę zdjęć z miasteczka i parku Jest szansa, że za paręnaście lat będzie naprawdę dobrze... Pozdro Wiesiek
  11. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Na razie to jest stopniowa, wieloletnia praca Fundacji , która przynosi już widoczne skutki (wrzucę później parę zdjęć). W zeszłym roku był tam niezwykły festiwal dźwięku (na który niestety nie dotarłem). Wrzucę taki cytat: "Obecnie głównym celem a także projektem Fundacji jest odbudowa dawnego spalonego Sanatorium dr Brehmera w Sokołowsku oraz stworzenie w nim Międzynarodowego Laboratorium Kultury. Nazwa fundacji In Situ oznacza „w miejscu” (łac.) i jest równocześnie filozofią działania fundacji." Na razie zbliża się to do zamknięcia stanu surowego i pełnego zabezpieczenia budowli. Jest szansa, że jeśli to się uda to może skatalizować to dalszy rozwój (a właściwie stopniowy powrót do świetności) Sokołowska. W
  12. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Sokołowsko jest chyba najbardziej niedocenionym uzdrowiskiem DŚ. I chodzi nie tylko o architekturę i fantastyczne założenia parkowe. Przede wszystkim genialna jest spacerowa (i rowerowa) okolica. Strome, ostro wcięte doliny górskie, niezwykłe pozostałości geologiczne, widokowe wyższe partie. "Trochę" kasy i mogłaby to być perła pierwszej klasy. W
  13. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Jak byś przypadkiem wracał na Dolny Śląsk to mogę posłużyć Ci jako konsultant i ewentualnie zaproponować jakieś niewielkie ulepszenie zaplanowanej drogi. Albo pomysły typu - tu wsiąść w pociąg i wrócić. Właśnie jest uruchamiana (co jeszcze parę miesięcy potrwa) linia do Jedliny (Wrocław - Sobótka - Zagórze Śl - Jugowice - Jedlina Zdrój). To a'propos tego jak wspomniałeś o tej linii z Kłodzka do Nowej Rudy. Ta jest równie, a może bardziej spektakularna. Pamiętam ją jak młodzieńcem byłem... Pozdro Wiesiek
  14. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Ja tam pod Orła wpycham rower (powiedzmy od połowy) bo jest to mniej męczące, takich podjazdów w ciągu dnia jest więcej (technicznie nawet sporo trudniejszych) i po prostu oszczędzam siły. Gdybyś znał teren to wiedziałbyś, że można dość wygodnie objechać (szczególnie na zjeździe) te płyty. Nie mniej od Orła w górę zaczyna się naprawdę ciekawa jazda. Myślę, że za 3 miesiące wrzucę dokładny opis tych terenów i będzie tam charakterystyka zasadniczo wszystkich występujących odcinków. Może to Cię skusi aby wybrać się wyżej. Pewnie nie zrobisz 100 km tylko 50 (to i tak niezły wynik). Ale radocha będzie >> 2x Tak w ogóle to całkiem zgrabnie zestawiłeś te swoje pętle, ciekaw jestem czy to wyszło Ci to naturalnie z terenu, czy posiłkowałeś się recenzjami? Ale trochę serce boli, że będąc w pobliżu nie zajrzałeś na takie Kamyki albo Czartowskie Skały Albo nad Rybnicą Leśną takie łąki Moją intencją nie jest Cię pognębić tylko zachęcić do dokładniejszych (bardziej terenowych) eksploracji. Ale mam kolegów, którzy układają się w tych swoich kierownicach i hajda - kilometry się liczą więc wiem, że i takie modele są. I z trudem ale to rozumiem. Ale jak wiedziesz sobie na górę takiego kamieniołomu i jesteś tam sam, wiatr owiewa Ci spocone czoło, to poziom endorfin pięknościowych jest naprawdę wysoki (szczególnie, że czeka jeszcze zjazd). Pozdro Wiesiek
  15. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    @cyniczny Popatrzyłem na Twoje tracki - w zasadzie wszystkie kawałki kiedyś tam zahaczyłem, traktując jako dojazdówki. I to są rzeczywiście bardzo przyjemne odcinki ale... mam nadzieję, że kiedyś skusisz się aby skręcić z nich w górę bo tam jest jakby jeszcze fajniej! A jak podjechałeś pod Orła to wszędzie dasz radę! Pozdro Wiesiek
  16. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Kolejna propagacja Dolnego Śląska - dzisiaj coś bardzo ładnego i już wymagającego Strefa MTB Sudety - Głuszyca czarna suma przewyższeń: 630 m spady średnie: 6,3% spady maksymalne: 29% kamienie, korzenie: tak walory widokowe: znakomite walory przyrodnicze: tak rower: mtb oznakowanie: dobre Długość trasy: 21.43km Krótka charakterystyka Klasyczna, solidna pętla mtb ze wszystkim podstawowymi elementami. Są trudne podjazdy, strome, z luźnym piargiem oraz po kamienistej drodze, ostre zjazdy, efektowne trawersy po stromym zboczu. Wymagająca ale z licznymi atrakcjami, a do tego widokowa. Bardzo polecam. Jest trudniejsza niżby to wyglądało z metryczki. Opis ,i zalecana jazda, zgodnie z ruchem wskazówek zegara Głuszyca - Skalne Bramy (strona pd) Bardzo kameralny wyjazd z miasta wzdłuż Złotej Wody, dalej trochę asfaltu i stroma, wykańczająca wspinaczka kamienną drogą w lesie. Później odcinek płaski i zjazd nad Grzmiącą. Teraz trudny, leśny fragment (stroma, zerodowana ścieżka: luźno i możliwa woda). Wyżej mamy łąki i piękne widoki. Bardzo efektowny dojazd do Skalnych Bram. Warto zatrzymać się tutaj na dłużej, odwiedzając punkt widokowy (krzyż na północ od Bram) oraz podejść na Rogowiec (ruiny starego zamku i znakomite pejzaże). Skalne Bramy Przejazd między dwoma efektownymi iglicami. Powstały one z przełamania się pierwotnej twardej wylewnej formacji przebijającej bardziej miękkie skały. Już w XIX wieku był to popularny cel turystyczny. Rogowiec Od Skalnej Bramy mamy na szczyt z 300 m podejścia (można zrobić pętelkę). Jest to świetny punkt widokowy na Góry Kamienne, Wałbrzyskie i Sowie. Na szczycie mamy ruiny najwyżej położonego zamku w Polsce. Warto doczytać pasjonującą historię tego sporego (kiedyś) obiektu. Skalna Brama - Głuszyca (strona pn) To jest to co tygryski uwielbiają. Zaczyna się efektowną wąską półką w stromym zboczu. Dalej dominują szalone zjazdy w lesie (tu czujnie z nawigacją!) i wyjazd na łąki nad Grzmiącą (piękne widoki). Domykamy pętlę kontynuując zjazd polami do Łomnicy. Powrót do Głuszycy tą samą gruntową drogą co na początku. Pozdro Wiesiek
  17. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    No wiesz, za kogo mnie uważasz... Nie jestem jakimś sadystą. Pozdro Wiesiek
  18. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    To ja wrzucę kamyczek do ogródka, jedna z piękniejszych znanych mi tras mtb. Bielawa czarna ze Strefy MTB Sudety Krótka charakterystyka Szlak kompletny i doskonały. Jest jazda u podnóża gór, wjazd w górską dolinę i znakomity kawałek przez bród, wąwozem leśnym nad potokiem, w lesie bagiennym. Do tego już klasyczne odcinki po różnej maści drogach górskich oraz ścieżkach pieszych. Kamieni, korzeni a także szczątków roślinnych (najgorsze) do oporu. Miejscami naprawdę stromo. Zaczyna się przy Jeziorze Bielawskim. Przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Bielawa - rozdroże pod Wielką Sową. Wpierw poruszamy się na granicy lasu z widokiem na Bielawę i Pieszyce. Za Kamionną wjeżdżamy w dolinę a później w las wspomnianym interesującym wąwozem. Później jest zdecydowanie normalniej. Jeszcze Polana Potoczkowa. Tam zaczyna się pierwsza niewielka strefa kamieni. Rozdroże - Wielka Sowa - Mała Sowa -Schronisko Sowa Najkrócej, walka na kamieniach. Posiadacze szerokich opon na niskim ciśnieniu będą usatysfakcjonowani. Schronisko Sowa - Kozie Siodło - Przełęcz Jugowska Na początku spokojna droga, dalej od Sowy trochę kamieniście, od Koziego Siodła zjazd po wymagającej ścieżce z licznymi kamieniami i korzeniami. Po drodze na Niedźwiedziej Skale tablica upamiętniająca Hermanna Henkela z takim wierszem jego autorstwa: W górach jestem znowu prawdziwym człowiekiem; tam stajemy się braćmi i wszystko co brzydkie i błahe opuszcza nas Mini pętla do Zygmuntówki Bardzo stromo dla upartych albo... bardzo głodnych. Przełęcz Jugowska - Polana Bielawska. Długa, gładka, szeroka, szutrowa droga wcięta w zbocza gór. Ładne widoki, umiarkowane nachylenie. Szczególnie efektowny jest przejazd przez stok narciarski nad Zygmuntówką. Polana Bielawska - Słoneczna. Rewelacyjny, trudny odcinek po ścieżce dla pieszych, liczne kamienie i korzenie. Po drodze wieża widokowa na Kalenicy. Słoneczna - Bielawa. Na początku bardzo stroma, wcięta w teren droga, póżniej zdegradowany asfalt do miasta. I jeszcze trochę statystyk suma przewyższeń: 1600 m spady średnie: 7% spady maksymalne: 22% kamienie, korzenie: tak walory widokowe: duże walory przyrodnicze: tak rower: mtb oznakowanie: dość dobre Długość trasy: 46.08km Jak ktoś chce gpx to może pobrać ze strony www.rowerem.info lub z apki Dolny Śląsk rowerem pozdro Wiesiek
  19. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Tak jak napisałem - przyglądam się, znam też trochę podskórnych uwarunkowań. Ale mocno trzymam kciuki za rozwój tego produktu i na pewno będę go wspierał (zresztą już to robię). W
  20. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    2. To w zasadzie system w tym samym miejscu. Czasem trochę uzupełnia ofertę (trasy czerwona i żółta z Bielawy i Pieszyc) ale w większości biegnie tymi samymi drogami co Strefa i oprócz fikuśnego rowerka trafiasz na oznaczenia z tym normalnym. Czasem to jest przedziwne bo w okolicach Mieroszowa masz podwójne oznaczenie - tym samym kolorem tras czarnych i zielonych ale bez (chyba) odbicia do Sokołowska - czyli "prawie" to samo. Jak to odkryłem to mi się mina wydłużyła i poza tymi co coś wnoszą (np trasy w Lubawce - inny temat) to resztę chyba oleję. 1. Stronie to inna parafia - dawno tam nie byłem. Być może za miesiąc będę mógł coś powiedzieć o ich ofercie. Teoretycznie jestem już przygotowany. W
  21. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Ciekawym w jakim to pójdzie kierunku. Serwis takiego systemu to jest naprawdę poważny problem a oczekiwania ludzi wielkie. Mam nadzieję, że to się nie rozjedzie. Jestem też ciekaw ile razy można jeździć po tych samych ścieżkach - mi wystarczy raz (no dobra może 3-4 można). Kolejnym problemem jest to, że to trochę mało atrakcyjne jest; w sensie widoków i celu. bo np taki wjazd na Wielką Sowę to jest cel, który może mobilizować aby parę razy wieżę zaliczyć. A tu ścieżki po lasach w zasadzie identyczne i trochę nudne. Podobnie jest z walorami przyrodniczymi - one są ale nikt nie myślał w tych kategoriach przy wytyczaniu. Dlatego to podejście o którym kiedyś napisałeś aby powiązać singletracki z "normalnym" mtb wydaje mi się idealne. W każdym razie przyglądam się Glacensis, trzeba będzie jeszcze raz przejechać, to będzie porównanie rok do roku. Na razie zachowuję pewien dystans względem tej inwestycji. To powiązanie mtb i singli można ładnie zrobić np w Bardzie gdzie są 4 trasy mtb (żółta, czerwona, zielona , niebieska). I są naprawdę sympatyczne (przynajmniej pierwsze dwie) no i oczywiście w Stroniu łącząc single z górami Bialskimi, które są zupełnie nieznane. A tak w ogóle to czy wiesz, że jest system mtb Glacensis? Kilkanaście tras. Można kota dostać z nadmiaru oznakowanych tras (o których nikt nie wie). Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    To działa w drugą stronę szukam roboty nad tematami co są ważne i potrzebne. To w sumie 4-ty taki w ciągu ostatnich lat (a myślę o następnym). W pewnym wieku masz już dość promowania margaryny, pizzy czy polityków Trzeba zrobić też coś dla siebie i innych (kolejność przypadkowa) Pozdro Wiesiek
  23. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Faktycznie, żonka ze mną to nie ma lekko. Będzie Mariusz, będzie - to miałem zrobić gdzieś w październiku. Tymczasem przyszedł prikaz od szefa aby dodać Glacensis Singletrack i Strefę MTB Sudety. Jakkolwiek, ale ma być, najszybciej jak się da. To jest fajne - rok temu uzgodniliśmy harmonogram, mam przygotowane całe Przedgórze Sudeckie ale... to poczeka. Single zrobiłem na szybko aby było - recenzje napiszę wtedy gdy przejadę wszystko i będę mógł odnieść jedno do drugiego. W Strefie od razu robię na porządnie, choć brakuje profilów i co ważniejsze (przynajmniej dla mnie) stopniowania. Nie dałem tego bo nie wiem jak zrobić wygodnie wykresy co 10 km i się nie napracować. Dodam to jak się dokształcę w tym zakresie. Mam wrażenie, że GPS wizualizer to robił. Na razie temat poczeka parę miesięcy. Sama Strefa niby taki top produkt z tradycjami a w gpx błędy i bardzo niedokładne, przez to mam dodatkową robotę... Pozdro Wiesiek
  24. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    W ramach propagowania Dolnego Śląska będę od czasu do czasu wrzucać co ciekawsze nasze trasy mtb. Strefa MTB Sudety, Walim Czerwona. Krótka charakterystyka Bardzo zmienna i efektowna trasa. Koniecznie. Dużo otwartej przestrzeni i widokowych łąk. Nie jest bardzo trudna ale strome, leśne podjazdy po deszczu mogą dać solidnie w kość. Trudności te skoncentrowane są w pierwszej części trasy. Zaczynamy przy popularnym Jeziorze Bystrzyckim (Lubachowskim). Jedziemy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jezioro Bystrzyckie - Boreczna Pierwsze 2,5 km to asfalt brzegiem zbiornika z efektownymi pejzażami. Teraz musimy wjechać na grzbiet wzgórz. Czeka nas, miejscami stroma, wspinaczka doliną potoku, po ścieżce z korzeniami. Po deszczach zdecydowanie trudna. Na grzbiecie jest zdecydowanie spokojniej, mamy utwardzone drogi leśne z otwierającymi się widokami. Przy Borecznej wyjeżdżamy z linii lasu i mamy na dłużej otwarty piękny krajobraz. Po drodze mijamy piękną restaurację gdzie kucharzy Wojciech Harapkiewicz. Znajdziemy tam menu najwyższego lotu i, co ważne, oparte głównie o nasze lokalne produkty. Boreczna - Glinno Teraz czeka nas wymagający (najtrudniejszy na dzisiaj) odcinek leśny. Zaczyna go stromy kamienisty zjazd do doliny bezimiennego potoku nad Lutomią Górną a później dłuższy, trudny (szczególnie po deszczu) podjazd. Wyjazd z lasu kończy nasz mozół. Okolice Glinna to znów piękne widoki oraz asfaltowe zjazdy i podjazdy. Glinno - Jezioro Bystrzyckie Zaczynam podjazdem, mijamy Walim i pięknym, spokojnym, kameralnym asfaltem poruszamy się na północ. Później jest wąska stroma ścieżynka przez zarośnięte łąki (piękne widoki z brzózkami) a w lesie, porastającym grzbiet, utwardzone drogi gruntowe. Teraz już tylko szybki zjazd, pilnujemy tu hamulca aby zatrzymać się przy platformie co ją zauważymy kątem oka. Widoki na jezioro w dole są piękną klamrą spinającą ten dzień. Jeśli interesują Was inne szczegóły (metryczka, gpx) to na www.rowerem.info znajdziecie. Pozdro Wiesiek
  25. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Całkiem fajny zestaw wybrałeś! 1. Te płyty to wjazd na Lisią Górę - lekkie kuriozum bo te płyty są tylko na końcowym (powiedzmy może kilometr) odcinku bo reszta to normalna górska droga. Jest tam mocno stromo, może dlatego je tam położyli. 2. To był przewalony kawałek, jacyś sadyści przeciągnęli dłużyce po ścieżce robiąc całkowity kipisz. To bardzo stromy kawałek (na pewno >>25%) i na przemielonej ziemi, kamieniach i zdartej korze najnormalniej walczyłem o przeżycie bo rower zachowywał się nie przewidywalnie. 3. Co do kałuż to mam różne strategie. Przy 100 km trasie (szczególnie na początku) niezbyt mi się chce brudzić rower bo po zaschnięciu błota mechanizmy linkowe zaczynają szwankować (czasem da się to wymyć gdzieś po drodze), reszta napędu też dostaje w kość i trochę szkoda mi roweru. Nie mniej jednak uwielbiam taplać się w błotku i jak jest okazja to często korzystam, szczególnie pod koniec dnia. Najtrudniejszy był chyba zjazd na pierwszej focie, bardzo stromo, ruchome progi i myślę, że pod 30%. Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...