Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Wujot

    Green Velo

    Takie liniowe szlaki są wprost idealne dla organizatorów z busikami. Ogarniają logistykę (noclegi, żarcie, przewozy rzeczy i oczywiście sensowne warianty trasy). Być może dla sukcesu Green Velo zabrakło tego elementu (znam jednego z takich organizatorów ale ten kierunek jest dla niego drugorzędny). Na pewno jest pole do zrobienia takiej oferty. Na razie "na odległość" trudno ocenić wartość tego produktu. jest multum niepochlebnych opinii i to nie tylko od niedzielnych rowerzystów. Dla równowagi, sporo osób bardzo dobrze wypowiada się o regionie. W każdym razie sprawdzę, ale chyba green velo załapało się w pierwszej 10-ce najlepszych miejsc do jazdy w Polsce (w opracowaniu POT). Pozdro Wiesiek
  2. Wujot

    Green Velo

    Jak widać koncepcja liniowa szlaku ma poważne minusy i zresztą myślę, że to jeden z powodów dla których nie ma ruchu na Green Velo. Mnie zdecydowanie bardziej leży system stacjonarny. Wybierasz punkt i robisz okolice. Jak popatrzyłem na mapę to widać, że bez problemu można to zrealizować bo jest sporo "dodatkowych" szlaków. Które wybrane fragmenty Green Velo uznalibyście za najlepsze do takiego modelu? I dlaczego? Dodam parę moich ulubionych dolnośląskich "kładek rowerowych" Pozdro Wiesiek
  3. Wujot

    Green Velo

    Nie do końca rozumiem koncepcję wyjazdu niby 500 km pętla ale...plecaka nie widzę ani sakw. Cała trasa na komplecie ciuchów na sobie? Raczej nie bo koszulki różne i cywilki też widzę. Czyli auto w odwodzie... Pozdro Wiesiek
  4. Wujot

    Green Velo

    Intencją mojego pytania było tylko ustalenie "jakości" oznaczenia. A nawet sprawdzenie tego co w tej materii mówią inni. W
  5. Wujot

    Green Velo

    Oznakowanie na drzewach czy dedykowane słupki? Da się jechać 100% bez nawigacji?
  6. Wujot

    Green Velo

    Jak jest zrobione (technicznie) i jaka jest jakość oznakowania trasy? Czy są miejsca serwisowe (i np mycia rowerów). Te agroturystyki to dedykowane do Green Velo? Pozdro Wiesiek
  7. Wujot

    Używany rower MTB - pytania

    Odpowiedni długi klucz (takie mają w serwisie). Pozdro Wiesiek
  8. Wujot

    Polska - nowe inwestycje

    Przede wszystkim orczyki oferują niewielkie przewyższenie (do 200 m), krótki stok (do 1000 m), mogą iść tylko w równym i niezbyt stromym terenie. Dodatkowo nie oferują możliwości wypoczynku i nie chronią przed warunkami atmosferycznymi - czyli trzeba się ubierać cieplej. Więc obiektywnie widzicie jakąś zaletę? Są bo są. I tyle. Przy orczyku przejadę sporo mniej, krótszymi i mniej ciekawymi trasami więc jeśli mogę wybiorę stromą kanapę idącą nad urozmaiconym terenem (taką jak E4 w Ischgl). A mogę. Nie wyjeżdżajcie mi tutaj z awangardowymi nielicznymi orczykami na stromych ściankach na końcach niektórych francuskich czy szwajcarskich systemów. Tam kanapy też byłyby lepsze. Zresztą jest tam zawsze pusto. Orczyki, podobnie jak minione już wyrwirączki, to urządzenia wymierające (poza lodowcami). Taka stacja z samymi 3-5 orczykami to skansen. Nie oznacza to, że nie da się tam pojeździć. Czasem jeśli w wypasionych stacjach są tłumy to może to być dobra opcja. Zarówno "prawdziwi" jak i "nieprawdziwi" narciarze zasadniczo jednak omijają te wyciągi. Chyba, że to grupa sportowa na lodowcu. Pozdro Wiesiek
  9. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Teraz wygląda to jak po 100 latach dewastacji. Po przekazaniu tego do LP przyjechali miejscowi z ciągnikami i powyrywali wszystko co można było sprzedać na złomie. Pozdro Wiesiek
  10. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    I jeszcze warto zderzyć ruiny "naszych" obiektów (tu konkretnie tego w Chocianowie) rozebranych ciągnikami z podobnym z okolic Berlina - gdzie Niemcy stopniowo skompletowali wyposażenie. http://www.bunker-wollenberg.eu/index.php/das-qmuseumq-bunker-wollenberg Pytanie "Czy my jesteśmy idiotami?" uznam za retoryczne. Pozdro Wiesiek
  11. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Witku! To w zasadzie jedna całość: Trzebień, Pstrąże Wilkocin (stamtąd są foty). W Wilkocinie są dwa bunkry pierwszy na mapie LIDAR i schemat drugiego Kompleks dwóch strategicznych obiektów Armii Czerwonej o powierzchni łącznej zabudowy 8,60 hektara, zlokalizowany na wydmie śródlądowej (Piaszczysta Góra, 182 m npm.), na wschodnim skraju Borów Dolnośląskich. Obiekty były otoczone 12 km długości ogrodzeniem z drutem kolczastym, wsparte ogrodzeniem pod napięciem. Dodatkowo wokół obiektu mogły biegać na stalowych linkach psy. Obiekty zmieniały swoje przeznaczenie, jednak głównym zadaniem kompleksu w Wilkocinie było funkcjonowanie stacji nadawczo-odbiorczej łączności dalekiego zasięgu (Sztab Dowodzenia Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej - SD PGWAR), kryptonim: TUMAN (mgła) oraz Zapasowe Stanowisko Dowodzenia Zachodnim Teatrem Działań Wojennych - ZSD ZTDW, kryptonim SYRIUSZ (?). W SD PGWAR mieścił się w nim sztab dowodzenia i centrum łączności z wszystkimi grupami wojsk radzieckich zlokalizowanych w Europie Środkowej i Zachodniej. Obiekty w Wilkocinie wraz z węzłem Chocianów-Patera tworzyły stanowisko dowodzenia działaniami na zachodnim teatrze działań wojennych. W okolicach Chocianowa osobno rozlokowane było centrum nadawcze i centrum odbiorcze 202 WŁR (Węzeł Łączności Radioliniowej - poprawna nazwa), węzeł miał kryptonim PATERA. Węzeł był w strukturze sieci węzłów mających zapewnić łączność na szczeblu taktycznym Układu Warszawskiego. WŁR 202 zapewniał łączność dla SD PGWAR. ZSD w części podziemnej mógł pracować autonomicznie 8 dób. Pod koniec lat 80. w ZSD stacjonowała jednostka nr 48665 »Сибиряк» (Sybirak) z 4 Armii Powietrznej. Kompleks został przekazany stronie polskiej 29 lipca 1992 r. Obiekt został pozbawiony przez Rosjan możliwości sterowania. Stacjonowała tu jednostka wojskowa nr JW 2876. W krótkim czasie (do końca 1998 r.) został opuszczony przez WP i zaczęła się jego stopniowa grabież. Obecnie bunkier jest nieużytkowany. Mnogość korytarzy i pomieszczeń stworzyła dogodne warunki zimowania nietoperzy. Bunkry udostępnione są do zwiedzania poza okresem zimowym. W skład kompleksu bunkrów w Wilkocinie wchodzą: - obiekt zachodni - nadziemny i podziemy ZSD ZTDW: - obiekt wschodni - podziemny SD PGWAR: Pozdro Wiesiek
  12. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    W skrócie - teren poligonu poradzieckiego na południu oraz bagien i stawów na północy. Do parku przylega od dołu Pustynia Kozłowska a także pozostałe fragmenty poradzieckiej infrastruktury w Trzebieniu. Walory obszaru są dwa - pozostałości infrastruktury militarnej - przyrodnicze Parę fot z SD (jest tam wyznaczona pod ziemią trasa turystyczna oczywiście trzeba mieć oświetlenie) Równie ciekawy jest aspekt przyrodniczy Rezerwat Buczyna Szprotawska Dąb Chrobry - jeden z najstarszych w Polsce Część bagienno-stawowa Wracając do lasów - nie wszędzie jazda jest łatwa, prawdę powiedziawszy FAT byłby idealny Jak zawsze można też znaleźć coś dla ducha A tu na zachętę - to formalnie nie należy do Przemkowskiego PK ale... warto. Dojazd na rowerze trudny. Z innych ciekawostek obok w Ciechanowie, jak zagadasz, to możesz zobaczyć u leśniczego stację BARS Najogólniej Przemkowski PK to fragment Borów Dolnośląskich - trzeciego kompleksu leśnego Europy (i największego w Polsce). To niedoceniane a jednocześnie zupełnie puste obszary. Z zagubionymi w lasach miejscowościami, zarosłym miejscem katastrofy górniczej (już zaanektowane przez przyrodę), kompleksem pięknych stawów, niedostępnymi dużymi pustyniami poligonów wojskowych (Soszów). Część w województwie dolnośląskim właściwie nieźle znam a resztę dosłownie liznąłem. A i do tego dwie ciekawe rzeki Kwisa i Bóbr. Ale nie każ mi o tym już pisać! Pozdro Wiesiek
  13. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    To stosunkowo niewiele daje - cały ten obszar jest dostępny z linii do Zielonej. Co prawda kwadrans dłużej, ciut drożej i gorsze pociągi Mnie się marzy linia do Złotoryi. Ale lepszy rydz jak nic - można coś liniowego rozpiąć. Pozdro Wiesiek
  14. Nie, nie, nie. Sytuacja teraz jest diametralnie inna od tych co je przywołujesz. Po prostu dawniej świat był niezmienny (w okresach powiedzmy setek lat). Golfsztrom płynął, prąd strumieniowy był stały, zwierzęta gdzieś sobie żyły. Nawet jak wybuchł wielki wulkan to wracało do równowagi. Człowiek prowadził swoje małe wojenki ale nie wpływało to globalnie na świat. Teraz zostały przerwane liczne ustalone cykle. Świat z poziomem dwa metry wyżej wody i gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi i wymieraniem gatunków to naprawdę inny świat. Problemem jest tempo zmian, to są zjawiska 1000x razy szybsze niż te co zaszły wcześniej. Bez precedensu w historii (jeśli chodzi o tempo). Za Twojego życia (tak Twojego) wygięło 80% owadów (ilościowo). I to nie budzi Twojego przerażenia??? Skutki już tego jednego faktu będą drastyczne. A takich faktów są dziesiątki. OK wypieraj sobie. nawet to rozumiem - miło jest żyć w homeostazie. Oby Ci ten dobry humor dopisywał jak najdłużej. Choć jeśli reszta ludzi jest równie krótkowzroczna to nadziei nie ma. Pozdro Wiesiek
  15. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Jakie nowe połączenie? Jechałem Regio z Grębocic... Pozdro Wiesiek
  16. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wrzucę jeszcze coś "naszego" dla miłośników MTB. To trasa na której nawet dwa razy rozgrywano Mistrzostwa Polski. Mnie bardzo pozytywnie zaskoczył stan - piękne tablice informacyjne na starcie. Charakterystyki sekcji. Całość to 330 słupków z kolejnymi cyframi. I wcale nie jest to zbyt dużo - mnie zabrakło jeszcze ze dwóch. Trasa fantastyczna, bardzo interwałowa przy 80-tym słupku zacząłem się zastanawiać czy dojadę. Ci co wiedzą na co się patrzeć to zobaczą. Czasem dorzucę komentarz Zaczyna się przy boisku w Obiszowie, taka łąka i pierwsze wąwozy Stan części słupków i trzy zwałki pokazują, że serwis by się przydał. Jest trochę pięknych polan z widokiem na tę część Wzgórz Dalkowskich (tu konkretnie Wzgórz Polkowickich). Może kiedyś napiszę o najciekawszych kawałkach tej sporej formacji Tutaj chyba rolnik zaorał drogę i jedzie się całkiem spory kawałek w zbożu. Kolejna, większa zwałka Przy tym stawie jest nawet kameralny stolik z ławeczką Kolejny staw Skocznie a później taki fragment z usypaną bandą na dole. Na całej trasie ingerencje ludzi są bardzo niewielkie: gdzieś założone przepusty, wycięte wąskie ścieżki na trawersach, czasem trudno zmieścić kierownicę między drzewami. Poniższe zdjęcie to nie jest żadna przesada, jak zobaczyłem tę ściankę do podjazdu to się załamałem. Wepchnąć rower było ciężko. końcowa część to szaleństwo, strome wąwozy w te i wewte W zasadzie to koniec, choć aby zamknąć pętlę trzeba zjechać polną drogą do Obiszowa. Całość to niecałe 35 km, vertical też 600 m ale... mnie dało w kość bardziej niż 4 single w Złotym Stoku. Co prawda jakoś się pozbierałem i zrobiłem jeszcze zieloną pętlę wokół Grębocic plus coś tam jeszcze (razem >100 km). Ale ogólnie to jestem zachwycony, zmienność warunków - widać zresztą ze zdjęć. Ach szkoda gadać! Pozdro Wiesiek
  17. Zazdroszczę Ci beztroski - choć przecież to ja będę wtedy w piachu lub będzie mi to obojętne. a Ty będziesz mógł zajrzeć do netu i zobaczyć jak to widziałeś (nie widziałeś) za swojej młodości. Nie wiem czy masz świadomość ile lat trwała budowa infrastruktury np energetycznej czy choćby wszystkich domów mieszkaniowych. Jeśli zwiększy się ilość gwałtownych zdarzeń atmosferycznych to już dzisiaj ostro należałoby się brać za jej przebudowę i wzmocnienie (choćby wymienić wszystkie dachy). Przygotować miasta na klęski żywiołowe. Dalej gwałtownie stepowiejemy i już wody brakuje. Przebudowa gospodarki wodą to zadanie na kilkadziesiąt lat. To tylko z lokalnych wyzwań. Abyś miał świadomość, że co niektórzy są bardziej przewidujący to Holandia już wydaje miliardy euro rocznie przewidując podniesienie wód w oceanach. Nam to zwisa mimo, że też w okolicach Szczecina dotknie. Ale akurat podniesie się poziomu oceanu mało jest dla nas istotne (pomijając migracje). Świat w tej chwili zrobił się skrajnie skomplikowany i nie wiadomo jakie będą konsekwencje utraconej równowagi. Mogą być każde. Padło pytanie co można zrobić i parę prób odpowiedzi. Co do mnie to ja się nigdzie nie wybieram - zostanę w tym balu do końca bo niewiele mam do stracenia. Ale nie zdziwię się jak moje dzieci będą wtedy do mnie odzywały się z tej Nowej Zelandii. Pozdro Wiesiek
  18. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/polskie-wojsko-to-wyspy-nowoczesnosci-w-morzu-zacofania-analiza/rx0f0j1 Pozdro Wiesiek
  19. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Jest jeszcze trzecia, najciekawsza możliwość - niebieski szlak pieszy (od Ostoi Koników Polskich do jazu na Baryczy), poza pierwszymi 200 m, bez problemu. A tych pierwszych dwieście metrów to przejście po deskach i przeniesienie trzech małych zwałek. Najtrudniejszy odcinek Wejścia na teren Ostoi są przez takie kołowrotki Las rewelacyjny (i można spotkać koniki) Droga nad Baryczą - może jeszcze ciekawsza Starorzecze I jeszcze. W Korczowej w Ostoi (to tuż przy Miliczu) są stawy ze smażalnią i noclegiem w domkach Pozdro Wiesiek
  20. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wojtku! W zasadzie to właśnie pracuję nad Dolnym Śląskiem - chcę objechać wszystkie oficjalne trasy rowerowe (myślę, że jest ich maks 300). Powiedzmy, że zajmie mi to zasadniczo dwa lata. Trochę mi szkoda, że wcześniej latami omijałem oficjalne szlaki bo byłbym lepiej zaawansowany. Ale pewnie kilkadziesiąt szlaków już mam. Do tego przygotuję zestaw "autorskich" pętli. Jak ta powyżej. Choć zasadniczo to będą 30-40 km trasy. Ale może elektryki wejdą i pod strzechy więc i dłuższe. Coraz bardziej dopracowuje swój workflow aby robić to sprawnie. To jest zarządzanie tysiącami zdjęć, Podobnie jak ma się kilkaset tracków to też trzeba nad tym mocno pomyśleć. Jak mi się uda wdrożyć Locusa Pro na PC to się pochwalę bo to byłoby wprost idealne narzędzie do projektowania i zarządzania trasami. Bo z poziomu smartfonu to nie dla mnie. Ale ważnym momentem w fotografii było przejście z lustra czy bezlustra na smartfon. Wszystko co tutaj pokazałem jest z telefonu. Co zresztą z exifa widać (no chyba, że automat SO to wycina - nie sprawdzałem). Pozdro Wiesiek
  21. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wyjechałem KD o 7:40 na miejscu był koło 9:10, plan skończyłem gdzieś o 17:00 więc trochę się jeszcze poplątałem. Powrót z Krośnic miał być 17:54. W tygodniu jest dosłownie pusto, nikogo nie spotkałem przez zasadniczą część drogi. W Hubertówce facet na rowerze z dzieckiem. Poza tym dosłownie nul. W sobotę i niedzielę akurat często z Gośką jeżdżę do Żmigrodu (bo szybko). Pasuje nam bardzo Karczma Rybna w Rudzie Żmigrodzkiej (świetny sum i amur i naprawdę niezły karp, choć przy sumie wysiada) więc trasy tak ustawiam aby tam być gdzieś o 16-17:00. Zjeździliśmy tam każdą ścieżkę. W tej części Stawów Milickich, szczególnie koło Jamnika czy Stawu Rudego, w weekendy spotyka się całkiem sporo rowerzystów. Jak na Polskę. Czyli nic. Na marginesie. W tej Karczmie jest krótka i prosta karta i świetnie zorganizowana wydawka. Wystarczy zarezerwować sobie 30 min na wszystko. W 8 Rybach w tym czasie może stolik dostaniesz. Pomijając, że nie ma tam gdzie roweru, tak aby go widzieć, zostawić. A tu jesz obok stojaków a gdyby były wszystkie zajęte to i tak nie jest to problem. Ale Karczma podobno nie działa w tygodniu. I taka weranda z widokiem na staw. I bardzo fajna ścieżka edukacyjna (doskonale opracowane plansze). Komary są, na razie nie takie aby to był problem. Zobaczymy za 2-3 tyg. Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Miało być w poście wyżej ale jest tak krótki czas na poprawki 😞, że nie zdążyłem.
  23. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Druga część będzie bliższa kultury materialnej i technicznej. Obok mojego szlaku jest Hubertówka. To pensjonat ze specjalnością kajakowo-rowerową (bo leży nad Czarną Wodą, do Baryczy jest bliziutko). W karcie dziczyzna i trochę ryb. To lokalny MPR (miejsce przyjazne rowerzystom), ceny noclegów spoko, jedzenie w normie. Ruszam dalej, przejście po takim zabytkowym jazie Dojazd i przepiękny leśny Staw Sarni kolejny jaz tym razem na Baryczy Docieram na główne Stawy Potaszni (to jest rezerwat). Oprócz wielkiego stawu Jan, po prawej ręce mamy mniejsze zbiorniki na roczne i dwuletnie ryby. A podróżujemy sobie jak królowie (zero ruchu). Nie to żebym lubił asfalty ale w takich okolicznościach... Zaraz zresztą będzie dłuższy fragment przez ostępy leśne. A tam... czeka Jan. To czwarty "grubas" w Polsce! Dojeżdżam do Możdżanowa - trochę się tam kręcę sprawdzając nieznany mi czerwony szlak rowerowy. A dalej po drodze taka wypasiona siedziba Gospodarstwa Rybackiego w Możdżanowie. Znów lasy a później po kolei trzy niewielkie kompleksy stawów. Na środkowym stoi się w środku na skrzyżowaniu dwóch grobli czyli między czterema stawami. Naprawdę trochę niezwykłe. Może zauważyliście, że dziwnym zbiegiem okoliczności mamy na tym terenie Rudę Żmigrodzką, Rudę Sułowską, Rudę Milicką a jeszcze Żeleźniki się znajdą. Dalej Kuźnia Czeszycka, Krośnicka Kuźnia, Stara Huta. Nie z przypadku w średniowieczu eksploatowano tutejsze pokłady rudy darniowej (czyli niskoprocentowej rudy żelaza). Pierwsze stawy powstały zresztą z wyrobisk. Oprócz hutniczego przeznaczenia surowiec ten znalazł zastosowanie w budownictwie. Jak się wie czego szukać to oprócz "przewodnikowych" ogólnie znanych budynków można wypatrzeć inne... Końcówka to Krośnice, które uwielbiam. Tym razem nie będzie stawów ale groble którymi się poruszamy. A niech tam jedno stawowe, w niskim słońcu, też dam I na zakończenie dwa znane domy z rudy darniowej z Krośnic gdzie zakończyłem wycieczkę. Wyszło 75 km, 5 litrów picia i 500 zdjęć. I trzy filmiki. Pozdro Wiesiek
  24. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzisiaj będzie coś naprawdę dobrego. W zasadzie nie trzeba byłoby robić relacji bo Ci co mają wyobraźnię (czyli Wy wszyscy) popatrzą na track i... tak, tak szczęka powinna być na podłodze. Kilkadziesiąt stawów, sporo grobli między dwoma stawami. Natężenie pięknościowo-naturalne maksymalne. Wiele lepiej się nie da. Choć można jeszcze trochę ulepszyć ten track. Na początku pojechać przez groblę przy Dyminach, przedłużyć wycieczkę znacząco na południe, zahaczając o stawy w Drożdżęcinie (to mój tajny spot) i dalej, obowiązkowo, cała ścieżka dydaktyczna w Krośnicach (bo to chyba numer 1 Stawów Milickich). Co ważne poza kawałkiem podkreślonym na czerwono wszystko jest po oficjalnych szlakach - część północno-zachodnia to niebieski szlak archeologiczny a później czarny i niebieski rowerowy. Ponieważ wstępna selekcja zdjęć dała mi 50 sztuk to będę się sprężał i część rzeczy pominę. Pierwszą część znacie - ścieżka rowerowa i grobla przy Stawnie. Powitalna fota. Teraz odcinek na północy czyli dojazd do Baryczy. Teraz wzdłuż Baryczy. O tej porze roku zarówno rzeka jak i wały są zarośnięte. Początek jest całkiem niezły. Grążele są indykatorem czystości i żyzności rzeki. Nawet kajakarze są i płyną (to nie jest takie oczywiste bo tydzień temu całe kilometry brodzili bo wody było 20 cm) I jeszcze widok na rzekę z kolejnego dzisiaj jazu. Tutaj specjalnie dla Mitka infrastruktura kajakowa na kolejnym biwaku. Pomosty są chyba co 2 km Szlak archeologiczny na tej końcówce wyglądał już tak i był to już koniec chaszczy na ten dzień. Kończy się część przy rzece ale zaczyna stawowa. Pierwsze zielone paśniki. To Potasznia - czwarty pod względem wielkości kompleks rybacki. I zdecydowanie mniej znany od pierwszych trzech (Ruda Żmigrodzka-Radziądz, Ruda Sułowska, Stawno) Teraz jadę piękną aleją dębową, nagle widzę taką damę i... hamulec. CDN (muszę wyjść, zaraz dokończę)
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...