Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Ta wizja mnie przeraża - bądź litościw człeku i zrób to... zaraz!. Pozdro Wiesiek
  2. Chyba jesteś niepełnosprawny umysłowo... Jak czegoś nie wiesz na pewno to nie zabieraj głosu!
  3. Nie zaskoczyłeś mnie, taka próba zamknięcia niewygodnego tematu jest dla Ciebie typowa. Czyli schemat: - częściowy, niepełny wycof - konkluzja o sensowności tematu/dyskusji - ucieczka (np inne lepsze forum, do innych zajęć) Zaimponowałbyś mi bardziej gdybyś przyznał się, że dałeś ciała. W kwestii Mitka to nie masz racji, że sezon bez nart odbiera mu prawo do wypowiedzi. To jakbym odebrał Ci prawo do wypowiedzi o rowerach gdybyś przypadkiem z jakiś powodów rok nie kręcił. Prawda, że bez sensu? Szczególnie, że Mitek spędził lata całe na nartach. Ale zasadniczo uważam, że to merytoryka a nie staż decyduje o sensowności lub nie, naszych wypowiedzi. Jak nie jest się zbyt mocnym to bezpieczniej być ostrożnym albo mieć twardą dupę jak wspomniany Pan na M (ha, ha,ha) Gdyby ten temat zakładał np. Artix (pozdrawiam) to pod zdjęciem byłby podpis - w drodze na Everest - co o tym sądzicie??? pozdro Wiesiek
  4. A ja się z MarioJ o tyle nie zgadzam, że przede wszystkim uważam, że nie tylko masz problemy z megalomanią ale przede wszystkim masz ochotę wypowiadać się w różnych tematach o których masz mierne pojęcie. W dodatku instynkt samozachowawczy też szwankuje. No bo weźmy te nieszczęsne śmieci - napisałem o nich dość delikatnie mając w pamięci tę nieszczęsną sprawę naszych alpinistów pod K2. Gdybyś miał o tym wiedzę to nie wystawiałbyś się jak dziecko na strzała. A tak pokazałeś, że Twoje zainteresowanie problemem śmieci jest powierzchowne i nawet nie zarejestrowałeś świeżych problemów profesjonalistów polskich w tym zakresie. Dwa znaczna część śmieci (pomijając te "historyczne") na Evereście ma pochodzenie takie jak to pod K2 - nierzetelnie wykonana usługa. Jest spora kwota gwarancyjna (4000 dolców) i to powinno załatwiać sprawę ale wygląda, że korupcja króluje. Nepalczycy podejmują jednak wysiłki aby uporządkować górę i z tego co czytałem 1/3 tonażu znieśli. Są też pomysły systemowe. W tym konkretnym przypadku za śmietnisko odpowiada zarządca terenu i to on ustala warunki gry w tym zakresie. W tle jest bardzo wysoka cena zezwoleń. O ile nie mam wątpliwości, że śmietnik na Evereście zniknie w ciągu kilku, kilkunastu lat o tyle jak widzę nawyki moich rodaków w lasach Dolnego Śląska to problem 100 ton śmieci (czyli 10 śmieciarek) wydaje mi się marginalny. Tyle widzę na niewielkich odcinkach, które jadę. Hołota (bo trudno to nazwać inaczej) przychodzi z piwem i jednorazowymi grillami w urokliwe miejsca i tam to porzuca. Srają pod siebie - jak widzę to reaguję (choć zupełnie inaczej jak Mitek). To wszystko są miejscowi bo to towar z najbliższych sklepików. I to mnie naprawdę boli bo tu nie widać realnych rozwiązań. W kwestii tego z kim rozmawiasz to powiem Ci, że każdy z nas wystawia sobie tutaj sam świadectwo. Po paru latach bycia na forum, można nie znać prawdziwego imienia i nazwiska forumowicza, ale za to znakomicie sporządzić jego portret psychologiczny. Określić wiedzę, potencjał intelektualny, mocne i słabe strony. To później daje zdumiewające spotkania w realu bo z niektórymi po prostu chcesz się spotkać. Takiego MarioJ czy Marionena wpierw poznałem przez wypowiedzi a to zaowocowało pięknymi przyjaźniami i paroma istotnymi wyprawami. Proponuję abyś na swoją działalność tutaj spojrzał z punktu dbałości o swój wizerunek. Pozdro Wiesiek
  5. @Sariensis Jeszcze raz przeczytaj zlinkowany materiał na początku. Masz tam sporo odpowiedzi na Twoje pytania. Też tego ilu i w jakim stylu wchodzi. Jasne, że Everest i inne spektakularne szczyty (np Aconcagua) ze względu na zainteresowanie rodzą patologie. Bez dwóch zdań ruch jest tam zbyt duży i o tym napisałem. Ale wrzucanie wszystkich tych ludzi do worka "pseudoalpinistów" jest krzywdzące. Zdecydowana większość z nich jest tam nieprzypadkowo. To jest dla wielu z nich ukoronowanie kariery turystyczno-wspinaczkowej. Część zbiera na to latami pieniądze i traktuje bardzo poważnie. Jak napisałem właściciel terenu powinien to regulować. Zresztą fota z początku posta jest niezwykła o tyle, że w zeszłym sezonie zdobyło Everest 700 osób czyli powiedzmy 4-5 dziennie. Oczywiście przyczyny spiętrzeń są znane ale tak czy tak na focie jest 10% sezonowego ruchu. Jeśli chodzi o mnie to byłem najwyżej na Blancu, chcę jeszcze zrobić ciut wyższe górki. Niestety wyżej nie mogę z powodów zdrowotnych, zresztą nie mam na to jakiegoś wielkiego ciśnienia. Jest tyle pięknych gór gdzie można znaleźć wyzwania i spokój (a to jest dla mnie bardzo ważne).
  6. Proszę bardzo! https://gloswielkopolski.pl/skandal-po-polskiej-ekspedycji-na-k2-smieci-pod-k2-wywolaly-burze-w-sieci-jest-oswiadczenie-polskich-alpinistow/ar/13425783 Pozdro Wiesiek
  7. Widzę, że masz już wyrobione zdanie... Kwestia śmieci to po prostu jest organizacyjna. Jeśli nie ma bata to wszystkie ekipy wszędzie zostawiają śmieci. Czytałem,ze amerykanie rozwiązali to perfekcyjnie. Ale wracając do "wyrobionego zdania" przeczytaj sobie zdroworozsądkowa relację naszej rodaczki. Może nabierzesz dystansu. Doniesienia medialne to nie jest najlepszy sposób na poznawanie tematu o którym nie ma się najmniejszego pojęcia. http://www.monikawitkowska.pl/strefa-outdoru/gory/wspinaczka-wysokogorska/121-640
  8. Po pierwsze to nie są alpiniści tylko turyści. Everest na tej drodze (z Nepalu) nie ma wymiaru sportowego. Ale to są setki ludzi którzy marzą aby zdobyć najwyższą górę świata. Chyba nie nam osądzać co ich napędza. Może jednych to pozerstwo ale myślę, że większość po prostu bardzo chciałaby tam być. Teraz czy to wyczyn? Dla zawodowców może nie ale dla tych ludzi może być to wielki wyczyn. To jest jednak bardzo, ale to bardzo wysoko. I mimo wsparcia bardzo niebezpiecznie. Czy jest to głupota? Tak - jako całokształt to jest idiotyczne. Takiej masy ludzi w tym miejscu nie powinno być. Czekając ryzykują życie, kradną sobie nawzajem bezcenny na tych wysokościach czas. Pewnie należałoby ich wysłać do psychologa, który wytłumaczyłby im (albo nie), że mogą zrobić coś innego. Nawet ciekawszego. Problem jest taki, że się zafiksowali i Everest jest dla nich nieproporcjonalnie wiele wart. Czy w swoim pragnieniu tak bardzo odbiegają od innych ludzi, którzy mają też pragnienia (np posiadania domku na Teneryfie)? Czy oglądanie meczu w 100 000 tłumie też nie jest perwersją? Jakbyś ogłosił, że na ten mecz wejdzie każdy kto chce to za chwilę byłoby tam 500 000 ludzi. Chcę więc powiedzieć, że chyba tylko administrator terenu (czyli Tybetańczycy i szczególnie Nepalczycy) mogliby to uregulować. Ale Nepal żyje z Everestu...
  9. 1. szkoda, że było tak twardo - bo teren fajny 2. To ten sam kierunek, który już jechaliśmy parę lat temu?
  10. 4 kilo to z butami (ale bez fok?). Cosik mi się nie zgadza - narty 2000, buty 1800 i wiązania chyba nie masz race? Endrju ma nowy set?
  11. No bardzo ładnie - szczególnie Żółta Ławka. Ten nawis to całkiem wydaje się blisko (choć fotograf miał pełniejszy ogląd). No chyba, że chciał mieć nietuzinkową fotę Dzień mega! Pozdro Wiesiek
  12. Brawo! Już się bałem, że nie napiszesz relacji. Ekipa zacna - znam wszystkich pozdro Wiesiek
  13. No coś w tym jest, szczególnie na fokach to sama przyjemność. Jak jeździłem więcej we Francji to nawet dość często mono spotykałem. I też miałem ochotę na tym spróbować. Ale jako technika terenowa to nieporozumienie - nawet snowbordowego skakania i kicania nie zrobisz. Ze splitem (monosplit ???) nie powinno być problemów bo to na bank to samo co w deskach. Kupujesz zamki i sam robisz. Pozdro Wiesiek
  14. W Beastach elementy carbonowe są nitowane na wierzchu skorupy. Wygląda to na dodatkowe wzmocnienie i nie mam wątpliwości, że to powinno działać. Co śmieszniejsze raczej podnosi wagę (bo nie chce mi się wierzyć aby zmienili formę na resztę buta). To w kwestii indywidualnych różnic w tym zakresie.
  15. Sam się zastanawiam - Beasty kupiłem w wersji Carbon właśnie ze względu na deklarowaną większą sztywność (ale we flexie nic o tym). Czy to jest zauważalne to trzeba byłoby się przejechać mając na nogach różne buty. Z jednej strony to firmy każą sobie słono dopłacać za instalację wkładek z włóknem węglowym i człowiek ma nieprzeparte wrażenie, że wynika to z pozycjonowania marketingowego a z drugiej buty to najważniejszy element ekwipunku skiturowego i chyba tam nie warto oszczędzać. Ciekaw jestem jakie jest szersze zdanie - czy warto dopłacać za "carbon"? Czy to jest efekt placebo? Co mądre głowy o tym sądzą? Pozdro Wiesiek
  16. Aby nie przedłużać odpowiedzi - wszystko jest dośnieżane. Albo jak wolisz tam gdzie trzeba
  17. To, że jest tam odpowiednie naśnieżanie to oczywiste. Znacznie bardziej szokujący jest stan stoków. To idealnie wyrównane łąki z wyzbieranymi co do jednego kamykami i bez krzaczka. Tam wystarczy 10 cm śniegu aby można było jeździć. Saalbach to absolutna top liga i nawet niewielka wysokość im nie przeszkadza. Pozdro Wiesiek
  18. Jedną z kluczowych spraw jest nie tyle kondycja (choć to jest ważne) lecz elementy techniczne. I mam tutaj na myśli nie tylko optymalny wybór techniki pokonania podejścia (czyli np. zakładamy harszle chwilę przed tym jak trzeba a nie gdy trzeba, gdy wszystko wskazuje, że podejście z buta i tak będzie to szybka ciut wcześniejsza przepinka, ) ale przede wszystkim sprawność w wykonaniu elementów. Od pewnego czasu nad tym się skoncentrowałem i naprawdę sporo można osiągnąć aby nie ściągać niepotrzebnie nart i plecaka, robić sprawnie zwroty, wybierać dobrą ścieżkę podejścia. Na tych elementach nieogarnięta grupa traci bardzo dużo czasu. Jak poranna analiza wskazuje duże prawdopodobieństwo użycia harszli to nie ma sensu mieć ich na dnie plecaka. Ty masz je już założone z przyklęku bo były przypięte na zewnątrz a ktoś właśnie odpina klapę plecaka bo na stromym musiał odpiąć jeszcze narty. Dalej lepsze jest niższe tempo z miarowym rytmem i dobrą wentylacją jak częste przerwy. Niby oczywiste ale wiesz jak praktyka wygląda. Wielkość grupy i jej sprawność to kluczowa sprawa. Jak chodzę w takich dużych grupach jak ostatnio to traci się dosłownie godziny... Pozdro Wiesiek
  19. Chciałem oddać głos ale na trzecie pytanie nie mam pojęcia bo po górach już nie chodzę...
  20. Wszystko było zamknięte na kłódkę. W kontekście naszych alpejskich przyzwyczajeń to naprawdę jest inne. Tam zawsze coś jest otwarte bo od tego przecież życie może zależeć. Takim skrajnym przykładem jest np otwarte zaplecze techniczne stacji narciarskiej na Moenie (Saas Fee). Wchodzisz a tam urządzenia, narzędzia, dobra wszelakiego do oporu. Pewnie kilkaset metrów kwadratowych dobrze wyposażonego zakładu pracy. Z prysznicem i toaletami. I kilkadziesiąt metrów dalej kartka z prośbą aby do tej części już nie wchodzić... A tutaj widok Winterraum w Britani Oczywiście zaczęliśmy dywagować, że pewnie przy naszej kulturze otwarcie Winterraumu w Chacie oznaczałoby sprzątanie nie wiadomo czego i dewastację. Mamy to na co zasługujemy. Szkoda.
  21. Piotrze! Myślę, że Zverovka to mogłoby być idealne miejsce na spotkanie się i integrację. Po pierwsze blisko dla wszystkich, po drugie teren z wieloma opcjami, od łatwych do trudnych zjazdów, wyciąg narciarski jako podwózka i opcja rezerwowa na dupówę. Można byłoby tam robić tematy skiturowe i freeturowe a także jazdę w ON, jak ktoś lubi. W premii atmosfera schroniskowa. I tak, na razie niezobowiązująco. Nasza ekipa przymierza się do Tatr Zachodnich i na pewno przyjrzymy się tematowi. Jeśli ustalimy termin to podamy go do publicznej wiadomości. Nie wiem jak jest z obłożeniem schroniska ale sadzę, że termin kwietniowy powinien być spoko. Pozdro Wiesiek
  22. Mariusz - w tym sezonie napisałem jeszcze: relację z przejścia Czarnohory i freeride z Dragobratu relację z ponad miesiąca freeridowania/freetourowania a tam znalazły się dokładne opisy możliwości w Lungau, Planneralm a także mniej dokładnie Dachstein, Krippenstein, Weisse GletscherWelt, ciekawostki z Areny, Kitz, SHL Razem z tym co teraz, wychodzi 31 opisanych moich, dni narciarskich w zakresie freeride/freetour/skitur/skialp. Wiem, że to dość egzotyczna tematyka, raczej nie interesująca większości, ale po prostu w zasadzie tylko to jeżdżę. Z ciekawych tegorocznych wyjazdów to jedynie nie opisałem świetnego Andermatt i biwaku na Suchej Górze (w ramach ćwiczeń przed Ukrainą). Na majówkę będę w Brance - to najlepszy region skiturowy jaki znam (19 różnych opisanych wycieczek z tego schroniska!).Już przebieram nóżkami. Jeśli ktoś chce to może zebrać swoją ekipę i podczepić się pod naszą logistykę. Wspólnego szurania nie obiecuję (bo ekipa jest) ale i nie wykluczam. To oczywiście teren lodowcowy i nie dla początkujących, ale narciarsko fantastyczny. Może wrzucę parę fot (jak wyjazd się uda bo z pogodą nigdy nie wiadomo). Ale skoro mnie wywołałeś to ja się pytam gdzie Ty, drogi kolego, jesteś, że Cię nie ma? Ekipa Ci odjeżdża i to w ostrym tempie. Nie chodzi mi tutaj o umiejętności narciarskie - bo wiem, że złoisz nam dupsko 3x, ale te ogólne górskie. Po co Ty się szkolisz i szkolisz na tych poletkach - aby dokopać nam 4x? Czas ucieka, tematów jest rzeka, karty na przyszły sezon powoli już rozdane a Ciebie tam nie ma... Pozdro Wiesiek
  23. Rozumiem, że to były te głosy zachwytu o które prosiłem! Mariusz szczerze Ci zazdroszczę tego trawersu Tatr co go zrobiłeś. Ponieważ to też 4 dniówka to idealnie by się nadawała do kontynuacji w tym wątku. W
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...