Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 888 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
127
Zawartość dodana przez Wujot
-
Do czasu jak nie będziesz jechał przez taką drogę 10 km. Mnie się tak zdarzyło - ponieważ upał był niemożebny i w plecaku potrzebne było miejsce na wodę to uznałem, że nie ma miejsca na nogawki do spodni. Jak skończyłem odcinek to czułem się jakbym był podłączony do transformatora. Nogi miałem jak po oparzeniu słonecznym. Ale odpinane nogawki to nie jest dobry patent. Na lato wypraktykowałem inne rozwiązanie Coś takiego tylko cienkie Normalnie to niewielki rulonik nad skarpetką. Założenie jest błyskawiczne choć raczej trzeba się zatrzymać. Ściągam w czasie jazdy. O dziwo naprawdę dobrze chroni przed pokrzywami i ostami, czasem coś czuć ale to może 5%. Najgorzej jest z jeżynami, szczególnie tymi na wysokości barków czy szyi. Kolce tak skutecznie potrafią się wbić, ze nawet grubsza tkanina nie pomaga. Co gorsza te poziome pędy wystają na pół normalnej ścieżki. Na osty i pokrzywy nie zwracam uwagi ale jeżyn pilnie wypatruję bo mogą niezłą krzywdę zrobić. Pozdro Wiesiek
-
Krótkie gacie? Czyli zarośnięte szlaki omijasz... Ostatnio jak łamałem pokrzywy i osty kierownicą to bardzo brakowało mi pełnych rękawiczek i pomysłu na przedramiona. pozdro Wiesiek
-
Jak się w taką pogodę ubierasz na dole? Pozdro Wiesiek
-
Po pierwsze Ciebie ten problem dotyczy częściowo. Zakładając tę cezurę 2050 - wtedy będziesz miał 63 lat. Oczywiście to trochę mało aby wybierać się do piachu ale zakładając, że przez kilkanaście najbliższych lat będzie bal (jak nigdy dotąd) to całkiem radośnie przeżyjesz ten czas. Problem będą miały ewentualne Twoje dzieci bo to one będą musiały udźwignąć walkę z coraz większymi żywiołami a być może też sąsiadami. Zakładając, że rzeczywiście nie uda się zahamować ocieplenia (być może wystarczyłoby zdetonować kilkaset bomb atomowych aby obniżyć temperaturę Ziemi) to będzie ważne a nawet podstawowe GDZIE BĘDZIESZ. Jedni będą się smażyć bez dostępu do wody, inni bronić przed zdeterminowanymi sąsiadami czy dalszymi emigrantami. I wiesz nie wiem czemu, ale jestem przekonany, że znajdziemy się wśród przegranych. A właściwie to wiem dlaczego to wiem. Jesteśmy po prostu zbyt głupi, a kolejne ekipy będą ucieleśniały tę głupotę. Ale są kraje, które powinny poradzić sobie lepiej. Np taka Skandynawia - zasoby wody są duże, chłodniej i dużo kasy. I chyba znacznie bardziej myślący. Choć niebezpieczeństwo geopolityczne ruskiego niedźwiedzia realne. Na pewno strzałem w 10-kę byłaby Nowa Zelandia. Daleko, daleko, poza rejonem konfliktów. Czyli jak u Pana Boga za piecem. Ale tam trzeba mieć miliony $ aby kupić obywatelstwo (wiem bo w mojej dalszej "rodzinie" już ten scenariusz jest realizowany). Albo być dużej klasy specjalistą. Natomiast podana Norwegia czy Szwecja jest realnym dla nas scenariuszem, nawet Wielka Brytania wydaje się być o niebo lepszym miejscem od Polski. Możesz spróbować odpowiedzieć sobie na te dwie kluczowe kwestie (dziecko i kraj) za nim będzie za późno. Albo baw się dobrze na wzór Petroniusza. Pozdro Wiesiek
- 237 odpowiedzi
-
- klimat
- ocieplenie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Możesz dostać ode mnie dobry track z poszczególnymi trasami na priv (inni też) ale z prośbą (powiedzmy warunkiem) aby dalej tego nie odstępować. Co do Stawów Milickich (a szerzej rzecz biorąc "naszej" części Doliny Baryczy) to powiedziałbym, że ten opisany kawałek jest chyba poniżej przeciętnej. Oficjalnych tras rowerowych jest pewnie z 6, do tego piesze oraz ścieżki przyrodnicze i dydaktyczne. Niektóre (większość) są znakomite. Problemem jest z logistyką, bo trasy są zaprojektowane z 50 lat temu i nijak nie przystają do obecnych modeli turystyki rowerowej. Ale co najważniejsze są ciekawie poprowadzone i dobrze oznakowane. Fundament jest. Na tej bazie można projektować kapitalne wycieczki, łącząc różne fragmenty plus własne odkrycia (które jakimś cudem nie są włączone do kanonu). Poza niebieskim szlakiem archeologicznym, który jest po prostu fantastyczny ale fragmentami trudny i dla dobrych (i upartych) rowerzystów, można w ciemno wszystko tu planować i łączyć. Pozdro Wiesiek
-
Przetestowałem dwa (a właściwie trzy) dedykowane szlaki. - Pierwszy był Czarny Pieszy Wzgórz Cieszkowskich. Zaczyna się w Miliczu a kończy w Cieszkowie. Bądź odwrotnie. Co ciekawe prawie identycznie z tym szlakiem biegnie rowerowy MTB2 - malowania są mocno podniszczone ale poza tym całkowicie ok. Ten szlak jest dość tajemniczy bo nie ma go nigdzie w wykazach. Charakter mtb najbardziej widać w podłożu, są też niewielkie podjazdy trafiają się odcinki odkryte z sympatycznymi widoczkami O tej porze roku wszystko jest bajkowe i ten fragment dostarcza mi przeżyć estetycznych Tym sposobem ląduję w Cieszkowie. Teraz jadę do Zdunów (to blisko ale już Wielkopolska). Nietypowy, ciekawy ratusz... W Zdunach spędzam chyba godzinę zanim się połapię co i jak jest z oznaczeniami Zielonego Szlaku Rezerwatów Przyrody. Zmyłka polega tu na tym, że wbrew zapisom na stronie ten szlak rozpoczyna się w Krotoszynie a przez Zduny przebiega. Jak się to już wie to wszystko jest cacy. Same miasteczko - bardzo przyjemne. Dalej lekko okrężnie trafia się na skraj Cieszkowa zaliczając po drodze taki barokowy kościół (z ciekawymi historiami co je można doczytać). Jeszcze założenia ogrodowe A dalej Dokładnie, znów jesteśmy na MTB2. Teraz jest coś co bardzo lubię: rezerwaty, lasy i pola I znów jest ciekawie W Trzebicku dopada nas taka piękna historia i też ta mniej przyjemna... Znów piaski, pagórki a ponieważ po drodze jest blisko Wzgórze Konrada (oznaczone jako punkt widokowy na Dolinę Baryczy) to skręcam i tam. Ostatnie piachy w dniu I ląduję w części stawowej, Czeka mnie pewnie parę kilometrów groblami stawowymi. Te zdjęcia już widzieliście. Jeszcze inne ujęcie Godnowca. Dojeżdżam do wiaty widokowej i skrzyżowania wszystkich szlaków na grobli prowadzącej do Stawna. Tutaj żegnam, na chwilę, moje szlaki bo prowadzą wybrukowaną ścieżką między stawami. Swoją drogą czy możecie to racjonalnie wyjaśnić - ordynarny polbruk w środku rezerwatu?! Na szczęście ci co mają wyrzyg mogą to objechać przez Dyminy i to jest przepiękny kawałek. Zdjęcia z tych stawów już były, to teraz droga z dębami. Tym sposobem ląduje w Stawnie, a za chwilę w Rudzie Żmigrodzkiej. Do Milicza skorzystam ze ścieżki rowerowej (Grabownica - Sułów). Jakkolwiek nie jestem super fanem takich wynalazków to bardzo podoba mi się koncepcja w postaci licznych cytatów kolejowych. Zresztą uczciwie rzecz biorąc to ta ścieżka jest pięknie poprowadzona, asfaltów nie ma zbyt dużo. Wcinam jeszcze pierogi nad nowym kąpieliskiem w mieście. Za jednym zamachem sprawdziłem trzy oficjalne traski. Największym walorem była duża zmienność klimatów i bliskość natury. Wyszło 70 km i około 500 m vertical. Pozdro Wiesiek
-
Miałeś wyjątkową okazję pognać autostradą rowerem i to pod prąd i nie skorzystałeś??? Pozdro Wiesiek
-
W zasadzie to winienem Wam kontynuację singieltrackowego wątka. Ale darujemy to sobie dzisiaj może kiedyś wrócę. Albo nie. Ogólnie to jeździ się tam w górę i dół i kręci. Zacznę inny o wiele fajniejszy, z turystycznego punktu widzenia, rozdział. Teren Stawów Milickich to, moim zdaniem, nawet nie w 10% wykorzystany w stosunku do tego co oferuje. Na początek klasyka czyli parę widoków ze stawów z wczoraj. Pierwszy będzie Godnowiec. Nie wiem z jakiego powodu ale obłędnie tam koncertują ptaki. Takie dziwne odgłosy jakich w życiu nie słyszałem. Staw jest poza rezerwatem i ciut bardziej odległy od epicentrum w Stawnie. Przechodzą przez niego liczne ścieżki (zielona szlakiem rezerwatów, niebieska archeologiczna, żółty MTB2, niebieski Stawy Milickie, ścieżka dydaktyczna. Później były główne (z dostępnych) kompleksu Stawno. Wjeżdżałem od północy i pojechałem groblą przez Dyminy. Czyli Staw Słowian i Golica były po lewej ręce. Jeszcze nie wiem czy legalnie ale przy czatowni na stawie Polnym pojechałem groblą wzdłuż tego stawu. Dałbym głowę, że zakazu tam nie było. Ale jak wyjechałem na główną drogę to tam już był. Tak czy tak zaowocowało to takim widokiem. Pozdro Wiesiek
-
Raczej nie - to było zrobione tak, że zwierzęta chyba nie odważyłyby się wejść. Przejścia dla zwierząt są inne. Na pewno nie przeszkadzałoby mi skorzystanie z infrastruktury dla jelonków. Ścieżkami zwierzęcymi też chodziłem/jeździłem. Pozdro Wiesiek
-
Kiedyś to zasadniczo jeździłem na czują omijając "oficjalne" szlaki. Sporo było przerzucania roweru przez płoty, przejść przez rowy i strumienie czy jazdy przez pola czy lasy na szagę. Teraz trochę mniej jest awangardy, a szczególnie jazdy po chaszczach. Jednak borelioza to nie są przelewki. Już potrafię się wycofać. Ale zasadniczo to zmieniłem styl bo zajmuję się inwentaryzacją tego co mamy. Myślę, że potrzebuję jeszcze roku aby objechać wszystkie oficjalne szlaki rowerowe (i wybrane piesze) na DŚ. To pewnie jest 250 - 300 pozycji. Po tym to chyba będę znał moją małą ojczyznę od podszewki. Pozdro Wiesiek
-
Zdecydowanie chamy. Dopiero patrząc od "drugiej" strony widać jak bardzo coś takiego przecina ekosystemy. Co do przepustu to wyraźnie był wentylowany (bo w środku otwarty) i nie miałem obaw, że jakiś gaz się tam zbierał. Wyboru aby to objeżdżać to w zasadzie nie miałem, bo czas był bardzo na styk, miałem cały dzień jazdy za sobą, byłem głodny a jeszcze do stacji kolejowej był kawał, a słońce zachodziło. Do tego tylko światła pozycyjne w plecaku. Po pierwszej k... e zobaczyłem przepust i po prostu zlazłem. Wyjście nie było łatwe bo było wysoko i stromo. We dwoje oczywiście byłby luz. Takie i znacznie ciekawsze przygody mam co i rusz... Pozdro Wiesiek
-
Pokazów rycerskich na festiwalu raczej nie będzie. Takie klimaty znajdziesz na "Weekendzie Wołodyjowskiego" w Kliczkowie i oczywiście na Czosze na Śląskich Turniejach Rycerskich. To chyba dwie główne imprezy tego typu na DŚ, bo pomniejszych z udziałem grup sportowo-rekonstrukcyjnych jest sporo. Co do muzy na festiwalu to różna bywa (mi się zdaje, że nawet Janerka kiedyś był). Tak, że na szczęście nie tylko gotyk. Co do jazdy na rowerze to nie mówię tak ani nie (nie wiem czy byłbym dostatecznie mocny aby z Tobą jeździć). W okolicach Bolkowa są dwa ciekawe szlaki MTB żółty z Świdnicy przez Świebodzice do Jawora. Dobrze oznaczony i bez problemu do znalezienia. Całkiem fajny. Drugi to czerwony Szlak Zamków istniejący szczątkowo w terenie a oznaczony awangardowo bo w środku niektórych odcinków prostych (i nigdy na rozjazdach). Jestem chyba jedynym posiadaczem gpx bo zrekonstruowałem go kiedyś w oparciu o stare mapy i jazdę w terenie. Zalicza parę zamków (Bolków, Świny, Lipa, Niesytno), do tego kawałek jest po Pogórzu Kaczawskim, razem z szlakiem zabytków hutniczych (sztolnie, huty itp). Ten kawałek jest super. Pamiętam, że na końcu w poprzek szlaku wybudowali mi "autostradę" i musiałem przeprowadzać rower kanałem odwodnienia pod spodem. Jest jeszcze Szlak Zamków Piastowskich (zielony) ale tego akurat nie zaliczyłem. Pozdro Wiesiek
-
Byłem parę razy, w wymiarze wizualnym impreza dość dziwaczna (mówię o uczestnikach). Ale zawsze kontakt z żywą muzą. Jak ktoś lubi rockowe klimaty to warto zajrzeć. Miejsce bardzo Ok, choć sama scena jest na podzamczu. Pozdro Wiesiek
-
To ciekawe bo w Wiki podali, że trzy pierwsze edycje były w Grodżcu a następne w Bolkowie. Nawiasem mówiąc klimatem Grodziec genialnie pasował/pasowałby do tematyki. W każdym razie nigdzie nie trafiłem na info o Kamieńcu Ząbkowickim. Mnie wychodzi, że od 1997 - czyli już ponad 20 lat jest Bolków. Pozdro Wiesiek
-
Castle Party "od zawsze" jest w Bolkowie Pozdro Wiesiek
-
Na pierwszy rzut oka (na mapie i w realu) to po prostu żwirownia, Spora żwirownia. Bardzo spora żwirownia. Szczególnie, że jest tam takich zbiorników parę. Ale jak się poczyta to okazuje się, że to zbiornik retencyjny w budowie. Trwającej, drobiazg, już 50 lat. I w zasadzie nie wiadomo czy będzie czy nie. Ale dziurę obok rzeki Nysy Kłodzkiej jak widzicie całkiem sporą zrobili. I ciągle ją pogłębiają. Ma to nazwę - Kamieniec i jest blisko takiejże miejscowości (z drugim członem Ząbkowicki). Wobec tego na focie widzimy w środku przełom rzeki (a konkretnie to obniżenie którym płynie). Obok są oba grzbiety Gór Bardzkich - Wschodni i Zachodni. Mimo, że przejeżdżamy pod taśmociągami kopalni kruszywa to nie ma zakazu i łatwo dotrzeć do brzegu zalewu. Oprócz fantastycznego widoku na Góry Bardzkie spotkacie tam lokalsów - wędkarzy i zakochane pary. Jak ktoś jedzie w pobliżu Kamieńca to o zachodzie warto tu zajrzeć (to blisko Ożar). Pozdro Wiesiek
-
Dla rozluźnienia atmosfery plik fot z czterech singli co je wczoraj zaliczyłem. Zaczynam od pętli Złoty Stok. Początek jest przy kopalni przy drodze na ściankę i tyrolki. Na szczęście to szybko się kończy, teraz dnem doliny wzdłuż potoku. zauważam takie smaczki - odwodnienie kopalni Jeszcze jakiś czas wzdłuż potoku Pora zabrać się za robotę, "zygzakujemy" w takim pięknym lesie. W zasadzie cały ten odcinek to podjazd kończy się na szczycie gdzie można wrócić zjazdem, pojechać Pętle dwie Przełęcze lub... dokładnie tak, zwiedzić wiatę od środka. Nazwa "Pętla Dwie Przełęcze" jest zmyłkowa to dwukierunkowy łącznik (czyli nie singiel). Całkiem przyjemny teraz lądujemy w ważnym punkcie - Przełęczy Jaworowej. Tutaj łączą się trzy Pętle , Wybieram Orłowca. To najdłuższy odcinek (około 21 km) Aby nie rozpisywać się nad poszczególnymi fragmentami napiszę, że jest fajnie. Jazda po zboczu z widokiem, sekcja z ciasnymi skrętami, później na wprost, sporo błota i wody Droga powrotna jest zupełnie inna, zasadniczo to powrót zboczem nad asfaltem na przełęcz. Początek lasem, trochę drogi, później piękną buczyną a dalej... zobaczycie I tak całkiem przyjemni jesteśmy znów na górze (czyli Przełęczy Jaworowej) CDN
-
Uważam, że trailforks jest bardzo dobrym i potrzebnym serwisem (zdecydowanie niżej oceniam traseo jak serwis gpx i pomysłów na wycieczkę). Ale zauważ, że nie odnosiłem się zasadniczo do tego, że są to złe serwisy czy coś w tym stylu. Ja po prostu uważam, że taki projekt jak glacensis powinien mieć swoje oficjalne sprawdzone tracki za które "ponosi" odpowiedzialność. A nie bazować na darmowych wrzutkach zrobionych przez "klientów". Jaką masz kontrolę nad tym procesem? Pozwoliłem sobie też zauważyć, że to co wrzucają ludzie nie do końca jest dobre. Choćby przez to, że trasy zaczynają się na parkingu i tam kończą. Są zresztą inne grubsze błędy. Oczywiście dla chcącego nic trudnego. Można w ciemno pojechać do Barda i spytać się życzliwych ludzi gdzie zacząć, albo pójść do informacji turystycznej. I da się radę. Myślę, że są oczywiste przyczyny dlaczego jest jak jest. Przede wszystkim to duży projekt z wieloma stronami, w tym dominującą pozycją LP wobec którego wszyscy są petentami (a czemu wypadł niebieski Chwalisław). System jest oficjalnie odpalony a w praktyce wymaga jeszcze multum pracy nad dograniem. Więc oficjalna polityka informacyjna jest nie tylko niepotrzebna ale nawet szkodliwa. W zasadzie nawet po zamknięciu etapu dopieszczenia tras jest jeszcze multum roboty organizacyjnej. Widziałeś gdzieś myjki (tak naprawdę szlauf ogrodowy czy prysznic), pompki, dostęp do narzędzi? Jakiś serwis awaryjny, wypożyczalnie na miejscu? Przecież wydawałoby się to podstawa. Dalej nie jestem pewien czy będzie jasny lider, który z wizją to pociągnie. To przecież 7 gmin z kołowrotkiem wyborczym. O tym, że nie jest to problem błahy świadczy faktyczna de'facto hmm... stagnacja projektu MTB Sudety, będącego w klinczu organizacyjnym. Szczególnie, że serwis singli to jest konkretna robota do zrobienia. Jak chodzisz lub jeździsz po górach to widzisz, że jeśli drogi lub ścieżki nie mają szczególnego znaczenia dla gospodarki to miesiącami nikt tam nic nie robi. Ale singiel to więcej roboty bo trzeba go jeszcze sprzątać. Na dzień dzisiejszy nie jestem pewien czy warto robić szum wobec projektu. Choć parcie od dołu też ma nieraz siłę sprawczą. A z innej beczki - wiesz, że rozpoczęły się pracę nad singlem w Henrykowie w stronę Ziębic? Mielibyśmy dużo bliżej . Szkoda wielka, że coś po S1 na Kopie Nowoleskiej cisza - razem super by się to spinało.
-
Mariusz, jako strona stworzona dla wszystkich nieformalnych zjazdów, których nigdzie nie ma jest genialna! I to jest zasadnicza funkcja i powód powstania serwisu. Przenosząc to na grunt narciarski to jakby na mapie tras skiturowych nagle zamieszczać trasy w ośrodkach narciarskich. Pamiętaj, że edytują to użytkownicy i dlatego jest to tak na odwalejszyn. Ale oczywiście można z tego korzystać. Na pewno nie jest to jednak narzędzie adekwatne do tego przedsięwzięcia. Podobnie jak i traseo - bo to jest strona producenta map zainteresowanego sprzedażą wersji papierowych. Pozdro Wiesiek
-
tanova kiedyś napisała o elemencie włóczęgowskim, który przeważa (albo uzupełnia) ten sportowy. Wczoraj tak u mnie było gdy po zrobieniu planu postanowiłem odwiedzić miejsce gdzie podejrzewałem, że może będzie ciekawie. Wynik Myślę, że miejsce jest szerzej nieznane (byli za to miejscowi). Panowie Z DŚ (np Wojtek, Mariusz & inni) - co to za panorama - Góry ??? Po\zdro Wiesiek
-
O ile do pociągu wsiądziesz! W ciągu ostatniego roku to bardzo ale to bardzo się zmieniło. Kiedyś wbijałem się zawsze wszędzie w ciemno. Teraz, na niektórych kierunkach w niedzielę po południu (np ze Szklarskiej) nawet nie próbuję. W sobotę i w tygodniu luz na kierunkach powrotnych, można wszystko planować. A w niedzielę trzeba kombinować np robię trasę załóżmy z Lewina Brzeskiego do Jelcza i tam ponieważ to stacja końcowa wbijam na luzie. Super jest też z remontem w Żmigrodzie gdzie są autobusy podstawiane. Wystarczy być 15 min przed odjazdem i pusto (bo pociąg czeka na autobusy), Podobnie w Trzebnicy ale tam czekasz w tłumie 20 rowerzystów (a to szynobus!) i walczysz o miejsce. Aby uzmysłowić Wam co się dzieje to kiedyś byłem w składzie do Rawicza gdzie było 26 rowerzystów i... dwóch "normalnych" pasażerów! Rowery stały w pociągu wszędzie i było totalnie pusto. i nie była to wycieczka, po prostu tacy jak my wysiadali na różnych stacjach. Obsługa pociągu może odmówić zabrania gdy nie ma miejsca. A jak wbijasz się z ubłoconym fullem i musisz go trzymać w pionie (bo nie ma miejsca) to już tak różowo nie jest. Popatrz na innych pasażerów. Wczoraj jak musiałem przejść takim (bo drzwi się zepsuły) przez przedział to panika była. Dużo zależy od rowerzystów jak są ogarnięci to na miejsce czterech wiszących można załadować nawet 12 (na dwóch poziomach) ale są tacy co jak powiesili swój to nawet nie dadzą go dotknąć. Różnie z tym bywa... Pozdro Wiesiek
-
W Kamieńcu masz na myśli jazdę po Górze Parkowej??? To był żart, Kamieniec - to jest płasko ale oczywiście zbiorniki Topola, Kozielno, Otmuchów, Nysa mają urok. Rozumiem, że tam chcesz jeździć zasadniczo asfaltami? Pokaż o które trasy Ci chodzi. Nie znam tych terenów zbyt dokładnie ale coś tam pojeździłem. Ogólnie to ja bym Kamieńca jak stacjonarnego miejsca chyba nie wybrał - nawet zakładając, że robisz trasy liniowe (np do Międzylesia, Kłodzka) i wracasz na noc pociągiem. Jak chcesz mieć cywilizację to Lądek czy Kłodzko. Z Kłodzka masz też łatwo dostępne Góry Stołowe. A jak bardziej kameralnie to są agroturystyki (np w Chwalisławiu). Pamiętaj, że obok są Czechy i jak Ci Glaciensis zabraknie to tam można wyskoczyć. Przy dłuższym pobycie to wybrałbym Kłodzko. Masz tam pociągi do Kudowy, Międzylesia i powiedzmy Kamieńca. Z tych trzech punktów możesz robić dłuższe liniowe przebiegi. Czyli: - wjazd na Łaszczową żółtym MTB i 4 single Bardo - dojazd do Droszkowa i cztery single (Złoty, Złoty stok, Dwie przełęcze, Orłowiec) - dojazd pociągiem do Miedzylesia i Śnieżnik i okolice, to jest bardzo uznany teren MTB - poszukaj sobie. A oprócz tego są single Glacensis. W sumie to może na dwa dni. - dojazd do Kudowy pociągiem i Góry Sowie albo po górkach przez Radków i Wambierzyce do Kłodzka albo Czechy i Broumov. Też dwa dni Opcji multum. Pozdro Wiesiek
-
No właśnie nie! Sprawdź jak coś piszesz, gpx jest wrzucone przez użytkownika (to inny ślad jak na mapie obok!). A na pewno nie oficjalne. Są tam dodatkowe, poza trasowe ścieżki (np. dojścia na punkty widokowe), inne, niewłaściwe, są punkty startu. Połączona linia dla dwóch pętli. Poczytaj jeszcze sobie dodane opisy do "moich miejsc" - bez komentarza. Od "oficjalnego" tracka oczekiwałbym aby zaczynał i kończył się na bramce i miał kolor zgodny z przyjętą nomenklaturą. Jeszcze chciałbym (fanaberia) aby dokładnie pokazywał serpentyny (a nie w formie losowego zygzaka). To ostatnie już czysto poznawczo - bo bym sobie je policzył. W ten sposób powinny być po dwa ślady dla każdej pętli (a nie jeden na dwie). Oczywiście można te ślady zgrupować i wgrać, nawet całe Glacensis, jako jeden plik. I to prawdę powiedziawszy powinien być oficjalny materiał. Jak się zabieram za temat to go dokładnie sprawdzam. Tutaj mam dodatkowo ten komfort, że mogę zadzwonić do projektanta i wykonawców i spytać się co i dlaczego. Znam też drugie dno i domyślam się dlaczego ten element kuleje. Ale jestem prawie pewien, że za rok, dwa będzie to znakomity system. Ważne jest to aby uzmysłowić użytkownikom, że "singiel" nie równa się DH i też to, że Glacensis jest dla "normalnych", ale oczywiście trochę jeżdżących, rowerzystów. Ogólnie jest już całkiem dobrze i jestem pewien, że Glacensis zadowoli wielu użytkowników kochających umiarkowane MTB. To zresztą dla nich jest to wymyślone. A, że co niektórzy to inaczej widzą to inna sprawa. Pozdro Wiesiek
-
1.Mnie się całość bardzo podoba właśnie ze względu na rozległość, zmienność krajobrazów i umiarkowany poziom adrenaliny (w Alpach to się solidnie bałem). System jest bardzo fajny a po powiązaniu z trasami MTB (np pętle Bialskie, Bardzkie) całość robi się naprawdę spora i można się urwać na długo. To, że będzie się to dopracowywało to wiadomo. Jest 7 wykonawców i widać to na trasach, Poziom wykonania, mimo jednego projektanta, jest różny. Do niedawna nie było zamkniętego serwisu wszystkich 7-miu gmin ( właściwie to dalej nie ma - jest wspólny dla 6, dosłownie od tygodnia). Utrzymanie to będzie klucz do sukcesu, w lasach bardzo dużo się dzieje. 2. Odniesienie do Alp raczej było pod kątem jakości przygotowania tras (a i kosztów adaptacji). U nas ingerencja jest większa, trasy bardziej wymuskane (pomijając klasyczny DH). Tam jest stromo, kamieniście nikt się początkującymi nie przejmuje. Oznaczenia nieliczne ale dobrze zrobione. 3. Co do tracków Glacensis to oficjalnych jakoś nie znam. Może pokażesz gdzie są? Wszystkie, znane mi, są wrzucone przez użytkowników i z tego powodu takie sobie (choćby nie podzielone na te odcinki, przemieszane z dojazdówkami, bardzo uproszczone na serpentynach). Oficjalne są tylko w formie pdf czy jpg na stronie. Czyli nie do zastosowania. Ale może coś pominąłem. pozdro Wiesiek
-
Do Świeradowa się nie odniosę bo nie byłem. Prędzej mógłbym do Alp (bo tam najwięcej jeździłem) ale to nawet nie ma co porównywać. Podstawowe jest to, że Glacensis to system łatwych tras. Według mnie mają oznaczenia głównie niebieskie (i nieliczne zielone). Nieporozumienie z czerwonymi bierze się stąd, że każda pętla podzielona jest na dwie części. Odcinki biegnące na południe są czerwone a na północ niebieskie. Ale nie ma to związku z trudnością. Jakoś mnie ten system średnio przekonuje, szczególnie, że nie jest konsekwentnie utrzymany w terenie. Teraz - w większości trasy są gładkie. Ale nie płaskie - jest sporo szykan - pagórków i lekkich zmian kierunku. No i ciągle ruch góra - dół, w zasadzie bez przerwy zmieniasz przełożenie. Myk-myk też często. Ale też nie jest tak wszędzie. Np na odcinku niebieskim pętli Złoty Stok jest sporo luźnego szutru a zakręty nie są bandowane. Jest też tam piękny fragment na stromym karczowisku, gdzie wężykiem jeździ się obok sporych pniaków i jest tam spory spad. Na Orłowcu po ostatnich deszczach są miejsca gdzie koła zapadają się głęboko w trasę gwałtownie hamując (to oczywiście błąd wykonania bo trzeba będzie tam pewnie podłożyć podkłady z drewna). Na niektórych pętlach (Złota, Wilcza, Orłowiec) jest też normalne MTB po drogach leśnych (jeśli jest zrywka to błoto, ale przeważnie kamieniście). Korzeni praktycznie nie ma. Odcinki z błotem (na przejazdach) są. Dużo trawersów stromych zboczy... Powiedziałbym, że jest różnorodnie i interesująco ale czy zaspokoi to przecinaków DH? Pozdro Wiesiek







