Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Wujot

    Ischgl - Wasze opinie

    Stare polskie przysłowie mówi: Ischgl über alles Pozdro Wiesiek
  2. Bardzo lubię Nassfeld ze względu na ciekawą konfigurację terenu. Jakkolwiek też trafiałem tam zawsze na większy lub mniejszy ruch. Dla mnie najciekawsze miejsca zaznaczyłem na Twojej focie Pierwszy jest zjazd dokładnie pod kanapą (na focie po prawej) - jest stromo i wąsko i dlatego po parunastu zjazdach nie ma tam czego szukać. Wtedy trzeba przenieść się na obszar zaznaczony z lewej (wjeżdża się trawersem z tego wyższego krzesełka) i tam jest bajecznie, stromy las, grzędy, parowy (trochę dalej). Jedziesz 5 m obok śladu i jest kompletnie inaczej. Jeździłem tam kiedyś cały dzień i najbardziej żałowałem jego końca bo następny dzień był zaplanowany w Heiligenblutt (gdzie akurat było dużo gorzej). To nie jedyny dobry obszar do jazdy przytrasowej - jest jeszcze piekielnie skomplikowany kawałek po drugiej stronie doliny - tam trzeba być bardzo czujnym. Ciekawe jest, że w Nassfeld jakoś nie ma wielkiej ilości sępów freeridowych a jak widać potencjał off piste jest całkiem spory. Można też bez problemu wejść na zaznaczony szczyt i z niego zjechać. Widziałem też inne ciekawe linie ale nie miałem czasu dokładniej się temu przyjrzeć. Szczególnie, że byłem sam... Pozdro Wiesiek
  3. Też kocham to miejsce ale projektowali to i prowadzą... wariaci! Bezdyskusyjni wariaci lub jak wolisz szkodniki, nieudaczniki, olewacze itd. Mnie to nawet nie przeszkadza bo wybieram transport pieszy. Pozdro Wiesiek
  4. Na wiosennych (mokrych śniegach) taką Lolą nawet nie dojedziesz do wyciągu, trzeba się ostro namachać kijami na odcinku ostatniego kilometra. Nie chodzi o to aby stacja narciarska oferowała trudne trasy tylko aby były sensowne. Czyli wystarczająco strome na każdy śnieg (15-20%) ale szerokie umożliwiające łatwą kontrolę prędkości gdy jest szybko. Tutaj na końcu jest 6-8 %. Nic ale to nic, nie jest w Szklarskiej sensowne. To najgłupszy ośrodek narciarski jak znam. Natomiast zgadzam się, że "okoliczności" są wspaniałe, piękne widoki, ślady działalności wiatru. Piękne zjazdy w okolicach ściany, równie ładny Łabski Szczyt. Dość często tam bywam bo Puchatek to czasem jedyna możliwość zjazdu z gór bez odpinania desek. Czyli jest to naturalny dla nas kierunek. Pozdro Wiesiek
  5. Tam wszystko jest bez sensu. Błędy w projektowaniu (mam na myśli źle wytyczone trasy) to jedno niekompetencja organizacyjna to drugie. Wracając do pierwszych Lola może być wyzwaniem dla ludzi bo jest bardzo wąska i słabo utrzymana. Wymagałaby natychmiastowego poszerzenia. Dużym problemem tego ON jest wywiewana góra, gdzie należałoby podjąć skuteczną walkę o jej utrzymanie. Jeśli zaś główną trasą Szklarskiej ma być Puchatek to wyciąg co tę trasę obsługuje to skansen. Próbowano trupa ON utrzymać przez reanimację Korkonoszem Express ale tu najbardziej widać jak trudno było to zrobić. Wyciąg ma 2400 m (bardzo dużo) i tylko 500 m przewyższenia. Usytuowano go na granicy wywiewania górnej kopuły Szrenicy. Przy złej pogodzie góra jednak i tak nie chodzi a przy dobrej najfajniejszy kawałek dla "normalnego" narciarza czyli Świąteczny Kamień obsługiwany jest przez orczyk bo Karkonosz jest za nisko. W złą pogodę jest źle a w dobrą niedobrze. Taki to kompromis. Ale na te dawno temu popełnione błędy w projektowaniu nakłada się niekompetencja organizacyjna. To nie byłby jakiś koszmarny problem wyznaczyć (i utrzymywać!) parkingi na dole i uruchomić skibusa, podnieść troszkę standard zaplecza gastronomiczno-sanitarnego. Zadbać o wizerunek miasta. A tak masz pokomunistyczny syf. Pozdro Wiesiek
  6. Zastanawiam się skąd jest tyle sentymentu do ON Szklarskiej. Przede wszystkim to fatalnie zaprojektowane trasy (ok Puchatek 12% powinien być - dla początkujących) ale taka Lolobrygida ze średnim nachyleniem 14%, Śnieżynka 15% to żart, bo po odjęciu pierwszego bardziej stromego odcinka wychodzą po prostu długie i nudne dojazdówki. Poza FIS nie ma nic do jazdy. Ale druga sekcja Szrenicy przeważnie jest zamknięta więc aby zjechać raz FIS-em to trzeba zaliczyć Karkonosza i Świąteczny Kamień po czym dać trochę z buta a na końcu bujać się Puchatkiem. Czyli aby zjechać te 1000 - 1200 m ciekawszego fragmentu (bo dalej jest płasko) trzeba stracić ze 45 min. Jedyny plus, że FIS prawie zawsze jest zamknięty więc dość często przyjemny warun tam panuje. O reszcie już wspomniano - brak parkingów i organizacji parkowania, płatne kible. Tumiwisizm. tytuł Szrenica prawdziwie zapomniana Na pewno doskonale oddaje to co się w tym ON dzieje. Pozdro Wiesiek
  7. Efekt placebo. Żółta szybka odcina część niebieskiego (w zależności od tego jak bardzo selektywnie działa, ale filtrów dichroicznych nikt w goglach nie stosuje) i to jest cały cud. Jeśli w krajobrazie jest niebieski (podczas słonecznego dnia) przyciemnia cienie poprawiając kontrast. Ale jeśli tej barwy nie ma (np w mgle) to nic nie daje. Zwykła fizyka. Podobnie działa filtr polaryzacyjny. W każdym razie obydwa filtry polepszają widzenie (kontrast) gdy i tak dobrze jest widać. Pozdro Wiesiek
  8. Wujot

    Wypadek na nartach

    Po prawdzie czerwony też był mało czujny - mógł odbić w prawo. Co prawda niewielka prędkość trochę ograniczała te możliwości (trzeba to było przewidzieć odpowiednio wcześniej) ale zawsze są kije, można dać z łyżwy. A przede wszystkim widząc tego "paralitę" mieć na uwadze niebezpieczeństwo. Pozdro Wiesiek
  9. Wujot

    Wypadek na nartach

    Według mnie konfigurację terenu łatwo odczytać. Kamerzysta był najwyżej, zielone spodnie trochę niżej a czerwony jeszcze niżej. Dla mnie zielony wjechał w tor jazdy niżej jadącego narciarza i jest winien kolizji. W ogóle to mi wygląda na sytuację gdy do niżej biegnącej płaskiej trasy (tam poruszał się czerwony) dochodzi stromszy odcinek po którym jechał zielony. Pozdro Wiesiek
  10. Podczas pochmurnych dni polaryzacja nic nie daje (co jest oczywiste) za to zmniejsza ilość przechodzącego światła. Pisałem o lekko różowych goglach, bo czerwona składowa jest najmniej rozpraszana. W "klasycznej" mgle nic to nie da ale przy perspektywie powietrznej (tej niebieskiej) powinna troszkę podnieść kontrast. Ale zasadniczo to oczywiście szybka przezroczysta jest najlepsza bo nie zmniejsza ilości światła. Oddzielną kwestią jest, że powinna odcinać UVA/B/C. Teraz to raczej standard ale warto sprawdzić. Pozdro Wiesiek
  11. W pochmurne dni - bezbarwne lub lekko różowe. Marka bez większego znaczenia, bez problemu kupisz świetne gogle w segmencie 150 zł. Pamiętaj, ze to zużywalny sprzęt. pozdro Wiesiek
  12. Flex jest sprawą o tyle drugorzędną, że są korzyści zarówno z twardego jak i miękkiego buta. O wiele ważniejsze jest perfekcyjne dopasowanie. A ponieważ bardzo często tak bywa, że bardziej miękkie modele mają grubsze botki wewnętrzne (komfort i ciepło) to przeważnie dopiero kupując te twardsze jest szansa na dobre dopasowanie. Dlatego sporo prawdy będzie w stwierdzeniu twardsze=lepsze. Przyjrzałbym się ile masz pianki w bucie wewnętrznym i jak szybko reaguje on na przyłożoną siłę. Możesz zabrać nawet swojego starego buta do sklepu i założyć na jedną nogę a na drugą nowy. Łatwo wyczujesz wtedy różnicę w dopasowaniu. Szukaj butów z cienką, twardą wkładką o rozmiarze i objętości Twojej stopy a miejscowe uciski zlikwiduj odbarczając. Co do twardości...Chyba bym podobnie jak kolega wyżej zasadniczo rekomendował wyższe flexy. Sprawa ta jest o tyle tajemnicza, że flex jest miarą twardości skorupy więc wydaje mi się, że botka się nie uwzględnia. Po drugie nie jest też jasne jak flex ma się do wagi. Z obserwacji organoleptycznych wynika mi jednak, że 120 dla lekkiego narciarza (mały but) to jest więcej niż dla tego ciężkiego (mimo, że jego but jest większy i sporo cięższy). Ja w każdym razie mam zarówno buty 120-130 jak i <90. Pierwsze w zasadzie są maszynami do ostrej jazdy trzeci to klasyczny but skiturowy gdzie jadę bardzo często w ciężkim terenie. I rzeczywiście czuję, że go czasem dosłownie gnę ale duży zakres adaptacji do terenu jest zaletą i też mogę sobie na dużo pozwolić. Ale we wszystkich przypadkach buty mam bardzo dokładnie dopasowane i z cienkimi botkami. I to uważam za najważniejsze. Pozdro Wiesiek
  13. Sam się nad tym Uvex-em zastanawiałem. Postanowiłem jednak poczekać bo trochę mała ta wentylacja a w tej branży postęp jest szybki - więc jak się już cztery kaski pokazały to może inni już nad tym też pracują. Najbardziej liczę na Petz-la bo to naprawdę bardzo sensowna firma (choćby ostatnie raki, śruby lodowe, nawet Sirocco ulepszyli). Na razie na freeride/freetour mam lekki kask narciarski a na skitury Sirocco. W
  14. Wujot

    Wypadek na nartach

    Bardzo ładnie to wyjaśniłeś - ja widzenie tunelowe miałem dwa, może trzy razy i to w sytuacji zagrożenia życia (no co najmniej zdrowia). Ale tu może z rozkoszy było - nie wiem. Ogólnie w życiu nigdy nie ma pretensji do innych, tylko ewentualnie do siebie, że mało czujny byłem. Na nartach mam zero zaufania do tych przede mną a jeszcze mniej do tych z tyłu. Wbrew temu co ktoś tu napisał, że nie mamy lusterek to bez większego problemu słychać (nawet w kasku) jadących za nami i z grubsza czy się zbliżają i z której strony. Patrzę do przodu i słucham do tyłu. Co do tych z przodu to zawsze zakładam, że mogą coś wywinąć - rozpaczliwy stop, zmiana kierunku, wywalą się. Kiedyś miałem taki przypadek - jadę granią wylodzoną wąską na narty trasą. Z lewej przepaść, z prawej stroma ścianka. Kontrola prędkości na czymś takim jest troszkę utrudniona (komu się chce jechać to pługiem) ale ponieważ nie było stromo to był lajtowy kawałek, który powinno się w miarę szybko przejechać bez kombinowania. I widzę przed sobą narciarza co zachowuje się niepewnie (faktycznie powietrzność z lewej była). Myślę sobie - ten zaraz mi jakiś numer wywinie (a z tyłu kolejni też jadą). I faktycznie nagle ten przede mną rozpaczliwie podskakuje do góry obraca w powietrzu narty i hamuje jakby walczył o życie. Ale ponieważ już miałem w głowie plan awaryjny to natychmiast wskakuję na stromą ściankę i przejeżdżam górą z prawej. Za mną kolejni. I nie miałem pretensji do tego przed mną, że zamiast się puścić i po 200 m mieć to z głowy to spanikował. Przepaść pod nogami rzeczywiście deprymuje nawet bardziej zaprawionych a to mogło być jego pierwsze spotkanie z powietrznością. Sam pamiętam jak koledzy wspinacze z politowaniem patrzyli na moje wyczyny podczas wspinaczki. Ale nic nie mówili bo każdy ma swoją drogę. Więc pamiętajmy, że na stoku są ludzie z bardzo różnym doświadczeniem. Od takich co kontroluję trajektorie innych z przodu i tyłu do takich co nie kontrolują ani swojego toru jazdy ani nawet pozycji. Pozdro Wiesiek
  15. Wujot

    Wypadek na nartach

    Mam na to wytłumaczenie - jeżdżą na emocjonalnym haju. Mam takie przekonanie od momentu gdy sam byłem w podobnej sytuacji - piękny szeroki, dość stromy stok (w Cavalese). Kilkunastu narciarzy popyla tam w bardzo szybkich, podciągniętych skrętach. Tasują się bez przerwy. Obserwuję czym się to skończy i widzę młodą dziewczynę co idzie centralnie na mnie. Jestem ciekaw kiedy mnie zobaczy i zareaguje, więc jadę dalej i patrzę jej prosto w oczy. Czekam chwilę i wiecie co, do ostatniej chwili mnie nie widziała. Chyba przeżywała orgazm i gdybym nie odbił to dosłownie by się we mnie wbiła. Zatrzymałem się i mówię do kumpla: - sp...my stąd bo tu wariaci jeżdżą - też to zauważyłem i też mi się odechciało Pozdro Wiesiek
  16. 350 g to ciężki kask w segmencie skiturowym. Dokładnie rzecz biorąc nie ma pojęcia kasku skiturowego bo to też kask narciarski i musi spełniać tę samą normę. Dotąd skiturowcy jeździli w kaskach wspinaczkowych spełniających inne normy (np słynny Sirocco - 150 g). Masz więc na myśli w miarę lekkie kaski, nie najgorzej wentylowane, spełniające normę narciarską i wspinaczkową. Takich kasków jest jeszcze bardzo mało bo oprócz wymienionych chyba tylko Dynafit St Helmet i tak "na wygląd" jest najlepszy (najlepsza wentylacja i najniższa waga). Jak zawsze Dynafit ma jednak najdroższe rzeczy. Czekam na kask z uszami w wadze 250 g - może Petzl coś wykombinuje? Pozdro Wiesiek
  17. Wujot

    Wypadek na nartach

    Aby tak kolizja się "udała" wystarczy też żeby jechał trochę niżej ale szybciej. Jest to możliwe gdy jeden pocina szerokim karwingowym a drugi śmigiem. Aby ocenić takie zdarzenia to nie można patrzeć na sam koniec (czyli kto w kogo wjechał) tylko całościowo analizując powiedzmy ostatnie 200 m. Na pewno dekalog FIS nie jest 100% skutecznym narzędziem regulacyjnym a i interpretacyjnym. Wydaje się, że naczelna zasada co do większej roli tego na górze jest oczywista ale jak widać łatwo wyobrazić sobie sytuacje wątpliwe. Myślę, że bez większego wysiłku doprowadziłbym do sytuacji, że nawet Mitek we mnie wjedzie. Ale całościowa analiza przeprowadzona przez sędziego wykazałaby moją złą wolę i winę za wypadek. Dlatego podkreślałem, że kodeks FIS nie jest regulacją prawną. To zbiór zasad, które gdyby były przestrzegane literalnie to pewnie kolizji by nie było bo jednak oprócz szczególnej roli narciarza na górze są też obowiązki zachowania ostrożności tego "na dole". Na pewno pojawienie się narciarzy poruszających się bardzo szybko w poprzek stoku (nawet bez podciągniętych skrętów) bardzo skomplikowało sytuację. Od dawna "postuluję" aby w przypadku dużego ruchu zalecać jazdę w wąskim, przewidywalnym torze i ograniczyć przemieszczanie się w poprzek stoku. Pozdro Wiesiek
  18. Wujot

    Wypadek na nartach

    A to zależy gdzie jeździsz ale przyjemniej to tak. W
  19. Wujot

    Wypadek na nartach

    Zapomniał wół jak cielęciem był. Zamiast wyganiać tych uczących należy jako bardziej dojrzali i doświadczeniu użytkownicy umieć dostosować się do sytuacji. Niejako przewidywać za siebie i za nich. Dotyczy to niespodziewanych manewrów, bycia w dziwnych miejscach, zatrzymywania się. A tak oczekujesz od nich większego doświadczenia jak Twoje. Dokładnie odwrotnie - to oni liczą na Ciebie i bądź im po ludzku życzliwy. W imię tego, że też cielęciem byłeś. Jak widzę te wężyki szkółek, na tych maluchów gdzie jedni zapylają inni zostają z tyłu, liderom idzie, drudzy jadą jak łamagi mam pole do obserwacji i zabawy. Czy te 15 sekund coś zmieni? Zresztą jak jest się takim wytrawnym narciarzem to pobocze trasy (czyli metr od tyczek i kartoflisko za są absolutnie dobrą ziemią niczyją gdzie można spokojnie grupki wyprzedzić (biorąc pod uwagę, że jakiś orzeł może wypaść z trasy na to pobocze). Trochę życzliwości Panowie Narciarze i Panie Narciarki. Pozdro Wiesiek
  20. Wujot

    Wypadek na nartach

    no to zacytuję Byłby parę metrów bliżej i byś go ściął. Proste. Masz mieć 100 % zapasu i rozwiązywać jazdę bez awaryjnych hamowań. Drugi taki jak Ty jadący za Tobą podczas tego ostrego hamowania obrabia Ci dupsko. Całkiem częsty scenariusz. A co do oceny kompetencji (czyli kto może a kto nie) to na razie każdy może jeździć po każdej trasie. Być może w ocenie niektórych forumowych i nieforumowych narciarzy mogłoby się okazać, że to Ty nie powinieneś jeszcze tam (tj na czarnej) być. I nie oceniam tutaj techniki jazdy ale raczej dojrzałość lub jak wolisz taktykę. W
  21. Wujot

    Wypadek na nartach

    @Sariensis Mitek... ma rację w ocenie tych sytuacji! Przecież zamiast filmowanej pociechy mógł tam leżeć nieprzytomny człowiek (czy to po upadku czy ataku serca). Jeśli nie masz 100% przeglądu sytuacji i 100% zapasu na ewentualny błąd (czyli 5 m, jak jesteś dobry) to nie masz prawa cisnąć po cywilnej trasie. To nie jest problem przed bulą zaplanować skręt na krawędzi widoczności i albo go podciągnąć (gdy ktoś blokuje dół) albo przerwać gdy jest pusto. Trochę wyobraźni. Forma zwrócenia uwagi przez Mitka była dość radykalna ale nie powinieneś się obrażać bo może dzięki temu nie zrobisz sobie i/bądź innym krzywdy. Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    Wypadek na nartach

    Uproszczenie - albo sprawca sam poda dane (to powinien zrobić dobrowolnie a my podajemy swoje) albo jak napisałeś służby. W
  23. Wujot

    Wypadek na nartach

    Przede wszystkim kodeks to regulacja "środowiskowa" a nie prawna. Sędzia może orzekając o winie wziąć lub nie wziąć tę wykładnię pod uwagę. Pozdro Wiesiek
  24. Wujot

    Wypadek na nartach

    Dodam do tego, że należało wylegitymować sprawcę wypadku (to też jest w dekalogu) aby mieć jego dane. To na wypadek gdyby wystąpiły jakieś długofalowe skutki zderzenia. Aby nie było to abstrakcyjne to opowiem przypadek kumpeli - snowbordzistki. W lutym wjechał w nią narciarz uderzając nartą w głowę, nawet się nie zatrzymał. Jakoś się pozbierała i o sprawie zapomniała. W dwa miesiące później zaczęła tracić przytomność - tomografia czy tam rezonans i okazało się, że ma rozległego krwiaka mózgu. Od razu trepanacja czaszki i bardzo poważna operacja. Skończyło się dobrze. Ale ten sk.... co ją trafił nawet nie wie jakie nieszczęście spowodował. Można by mu dać zawiasy za spowodowanie zagrożenia utraty życia a do tego nieźle ścignąć z OC. Może to jego i jemupodobnych czegoś by nauczyło Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...