Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 888 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
127
Zawartość dodana przez Wujot
-
A ja np należę do grupy 3 i prywatnie nie mogę zrozumieć jak: - po pierwsze można tracić czas na zjeżdżanie w ON po trasach - dwa tracić czas aby włożyć lepiej biodro i coś przejechać szybciej zamiast zrobienia jakiegoś trawersu, szczytu a choćby interesującego zjazdu o kwadrans dojścia od ON. Choć to drugie trochę rozumiem bo to jest jednak doskonalenie się. Odpowiadając jednak na pytanie to muszę powiedzie, że siła reakcji w wątku była czasem jednak nie współmierna do bodźca. Np Mariusz napisał w zasadzie tylko o "poziomie wątku" nawet nie precyzując co ma na myśli. Odpowiedzi jaką dostał nie będę cytował. Czyli nie chcemy przyjąć do wiadomości, że jest jakaś droga przez podniesienie poziomu umiejętności tylko wybieramy (pozorną) drogę na skróty. Dlaczego nie chcemy przyswoić sobie prawdy, że umiejętności to 95% sukcesu? A tych co to mówią osądzamy od czci i wiary i traktujemy jako mądrali a nie starszych kolegów co mają za sobą różne etapy? Ale oczywiście mogę też powiedzieć, że ci koledzy utracili prostą radość ze zjeżdżania. Najogólniej jak widać mając różne doświadczenia i różne postawy wobec życia trudno się dogadać. Jest szansa, że równie trudno byłoby się dogadać na inne tematy... Ale przecież nie chodzi aby coś dokładnie uzgodnić. Rozmowa, wymiana argumentów jest samą wartością w sobie i tak proponowałbym do tego podchodzić. Pozdro Wiesiek
- 148 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
- slalomki
- all mountain
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Skoro już odjechaliśmy od pierwszego pytania (na które autor dostał już zresztą dwie odpowiedzi) to mogę chyba pójść dalej... Cała ta dyskusja pokazała jak różne mogą być postawy wobec tzw narciarstwa: - zdecydowana większość chyba po prostu lubi zjeżdżać. Czuć wiatr w uszach. Nie mają specjalnie ochoty pogłębiać swoich umiejętności bo to co mają to im wystarczy. Jeśli ktoś im wmówi, że nowa narta pozwoli im łatwiej śmigać to to kupią. Głębiej się nie zastanawiają, podobnie jak przy zakupie pizzy. - druga grupa chce się doskonalić. To perfekcjoniści, to co mają nigdy ich nie zadowoli. Czyli droga samodoskonalenia. Wychodzą z założenia, że każdy zjazd ma być lepszy od poprzedniego. Są dociekliwi, dzielą włos na czworo i żadnej drogi na skróty. - trzecia grupa traktuje narty instrumentalnie - to narzędzie do poznawania gór. Technika powinna być wystarczająca ale też nie należy na nią tracić całego czasu bo się nic nie zdoła zrobić. Odkrycia są ważniejsze od stylu choć ten ostatni jest nie bez znaczenia. Który model jest Twój??? I Twój... Pozdro Wiesiek
- 148 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- slalomki
- all mountain
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Szwajcaria - Magic Pass
Wujot odpowiedział pawelb91 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
A jak z trasami narciarskimi - jest gdzie jeździć?- 101 odpowiedzi
-
- magic pass
- anzere
- (i 13 więcej)
-
Szwajcaria - Magic Pass
Wujot odpowiedział pawelb91 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
O ile się orientuję to "kultowy" Hochkar ma przeważnie bardzo dobre warunki śniegowe. Ale mimo wszystko to jest niżej jak Tyrol czy Szwajcaria (ta południowa). W kwietniu na dwoje babka wróżyła. Mnie się Hinterstoder i Wurzeralm bardzo podobały - obydwa mają świetny potencjał off piste ale też jest tam bardzo ładnie. Szczególnie pierwszy i są tam bardzo wymagające fragmenty. W Kasbergu też znalazłem bardzo fajne zjazdy (z 15-20 min dojściem na fokach). W Heiligenblutt tereny do jazdy off są olbrzymie (jak nie jest wywiane). Zaś Maso Corto samo w sobie niezbyt ciekawe ale skitury w pobliżu (np Similau) to ekstra liga. Wadą jest znaczne porozrzucanie karnetu w zasadzie byłyby to trzy odrębne tematy: - Maso Corto - Heiligenblutt - Hinterstoder,Wurzeralm,Hochkar i ewentualnie po drodze Kasberg Czy warto odwiedzać Hochficht niech napisze Jurek... Pozdro Wiesiek- 101 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- magic pass
- anzere
- (i 13 więcej)
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Wiadomo, na trudniejsze wyjazdy, które sami organizujemy jedzie towarzystwo królika a miejsca znikają od razu. Są jednak organizatorzy (tacy jak Robert) i tematy gdzie zdecydowanie łatwiej się dostać. Tam poznajesz ludzi i budujesz własne środowisko. Ale to dlatego napisałem o tym, że ekipa to najważniejsza i najtrudniejsza sprawa. Zacytuję Adama (podkreślenie moje): Aktywność w górach, szczególnie co nieco wyższych wymaga współdziałania zespołowego. Bez tego prawdopodobnie ani daleko, ani wysoko byśmy nie zaszli. Zespół trzeba budować i powinien budować go każdy uczestnik. Ktoś niesie linę, ktoś wkłada wieloletnią wiedzę i doświadczenie, ktoś zabezpiecza transport, ktoś mapy elektroniczne, ktoś dogada się w obcym kraju, ktoś wnosi dobre słowo – co też jest ważne. Może być taka sytuacja że trudno jest nam wnieść tyle co inni. Z przyczyny że jesteśmy słabsi, że nie jesteśmy duszą towarzystwa itp. Ale zawsze powinniśmy starać się być częścią zespołu i liczyć się z jego zdaniem. Jak widać nie trzeba być alfą i omegą, trzeba się za to starać dać coś od siebie, bo zespół to suma składników. Oczywiście jakieś minimum umiejętności i wyposażenia trzeba posiadać. To mimo wszystko są góry. ale można sobie to rozpisać na kroki: - kurs lawinowy - doskonalenie jazdy przytrasowej i poza trasowej - kurs elementów turystyki górskiej, poczytać trochę książek typu "Góry wolność i przygoda" - pierwsze tury w polskich górach (Beskidy, Karkonosze) - wyjazd pod opieką organizatora (Tatry, Alpy) pozdro Wiesiek- 32 odpowiedzi
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Po polu, lesie czy potokiem na tym po prostu nie pojedziesz.
- 148 odpowiedzi
-
- slalomki
- all mountain
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
To jest właśnie pytanie o ekipę - w grupie jest bez porównania łatwiej (wiem bo sporo rzeczy robię sam). Jak znajdziesz ekipę co Cię weźmie to nie musisz wiele potrafić wystarczy, że nie będziesz zbytnio odstawał na podchodzeniu i dawał radę zjechać. I robił to co powiedzą.- 32 odpowiedzi
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Nie dla każdego i dla każdego. Po prostu to kwestia determinacji i tego co się chce robić. Chcesz chodzić po górach i zjeżdżać fajne drogi to to robisz. Tak to działa. Chęć jest pierwsza. Jest oczywiście parę elementów do opanowania. Trzeba jeździć w każdych warunkach, w tym i takich co się wydają nie do jazdy (to warunek sine qua non). Dalej jest ocena zagrożeń w górach - to jest bardzo ważne. Jakaś podstawowa kondycja. Determinacja aby cel osiągnąć. Budowa własnego zestawu wyposażenia. Nawigowanie i sprawne poruszanie się w górach. Wszystko to przychodzi z czasem. Z każdym kolejnym tematem. Ale najważniejsza, podstawowa kwestia to ekipa z którą się chodzi. Jak mam za sobą (lub przed sobą) z "naszej" ścisłej ekipy Mariusza, Kamila, Adama, (żeby wymienić tych tylko z tego wyjazdu) to wiem, że razem damy radę. A jak nie damy, to guza sobie nie nabijemy. Tutaj zresztą reszta zawodników też doskonale dawała radę. I na pewno wybrałbym się z nimi kolejny raz. Co do radości to celnie to zauważyłeś, dokładnie ta fala emocji gdy wejdziesz na górę i jesteś tam tylko Ty i Twoja ekipa - bezcenne.- 32 odpowiedzi
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ta analogia nie jest trafiona. Na rowerach rodzaj ma o wiele większe znaczenie jak w nartach. Na szosówce przez kopne pole czy przez las po prostu nie pojedziesz a na facie bez problemu. Tymczasem na nartach praktycznie na wszystkim wszystko zjedziesz. Natomiast jak założyciel wątku musi coś kupić to rada MarioJ jest najlepsza bo ułatwi mu to przystokowe penetracje. W fakcie posiadania drugiego zestawu nie widzę problemu bo mu dłużej posłuży pierwszy więc nie są to wywalone pieniądze. Pozdro Wiesiek
- 148 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- slalomki
- all mountain
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Dzień 7 W myśl planów miał być to niewielki freeride na ratraku. Do wyboru była dłuższa wyprawa na Bliznicę Wielką lub trzy krótsze podjazdy gdzieś w okolicy. To w teorii, bo w praktyce o 10:00 dowiadujemy się ostatecznie, że jazdy nie będzie. Powody są dwa - bardzo silny wiatr i mleko od rzędnej 1450 m npm. I po prawdzie to trudno mieć jakieś obiekcje. O ile wcześniej było znośnie, to dzisiaj jest naprawdę syficznie. Psa bym nie wypędził (no, narciarza tak). Na szczęście jesteśmy w znanym ośrodku narciarskim więc mamy pomysł na spędzenie dnia. Cały ON to dwa odkryte krzesełka i około 5 dłuższych orczyków. Jest tutaj parę hoteli i co ciekawe, w naszym ujęciu, nie ma "normalnej" drogi. Z najbliższej Jasini kursują różne, terenowe pojazdy, którymi można dostać się do stacji. 10 km dojazdu zajmuje około 40 min. Mimo, że urządzeń wyciągowych jest tutaj niewiele (ok 7 szt) to aby wszędzie pojeździć trzeba wykupić trzy karnety. Coś Wam to przypomina? Karnety są punktowe i... jest tutaj koszmarnie drogo! Dzisiaj z wyborem o tyle jest spokojnie, że ze wszystkich wyciągów chodzi orczyk oznaczony jako 4. Jeden wjazd to 4,2 zł. Na szczęście jest spora kolejka (bo zjechali tu wszyscy) i te 10 wjazdów co je kupujemy (plus długa przerwa w pizzerii) dają nam spokojne wypełnienie dnia. Na szczęście Wołodia pokazuje nam warianty przytrasowe na prawo (ortonormalnie) od wyciągu. Jazda głęboko wciętymi potokami ze stromymi skarpami jest zaskakująco przyjemna. Poza tym pada ni to deszcz ni śnieg. Na kurtkach mamy skorupę lodu Na koniec z Kamilem, w tym mleku, znajdujemy zjazd do "naszego" hotelu i tam kończy się nasza narciarska przygoda. Jeszcze wieczorem czeka nas rozmowa z Wołodią. Jak już wcześniej ustaliśmy jest on szefem sporego interesu - trzy piękne ośrodki campingowe. Co ważniejsze w oparciu o to budowana jest oferta turystyczna. Spływy pontonowe, kajakowe, trekingi, jazda na rowerze, skitury. Do tego liczne zawody organizowane w tych dyscyplinach. Wydaje się, że skitury to na razie dodatek, przyszłościowy ale dodatek. Wołodia ma tu jednak dwóch przewodników i szkoli kolejnych. Na naszym wyjeździe dość wyjątkowo nas osobiście prowadził (przez kontakty z Robertem i fakt licznej polskiej grupy). Pomijając drobne zastrzeżenia wynikające raczej z wieku i krzepy to bardzo nam nasz przewodnik odpowiadał. Komunikatywny, elastyczny i wystarczająco ambitny. Chcielibyśmy w przyszłym sezonie "zrobić" z nim zdecydowanie trudniejszy i ciekawszy temat. Tak czy tak, Czarnohora to coś innego od Alp, każdemu kto odbył już ileś tam trawersów alpejskich, tatrzańskich możemy polecić taką odmianę. Szczególnie, że na tle tych wymienionych to jest dziewicza kraina- 32 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Szwajcaria - Magic Pass
Wujot odpowiedział pawelb91 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
W podobnych cenach znajdziesz w Austrii całkiem sensowne propozycje, np Sunny Card za 415 E (w przedsprzedaży). W tym jest lodowiec i z 4-5 niezłych ośrodków. Nie mówię, że to są lepsze od Magic Pass ale na pewno dużo bliższe.- 101 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- magic pass
- anzere
- (i 13 więcej)
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
- 32 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Wyglądało to tak Jak widać podwózkę można tutaj łatwo złapać Pod górkę też dawało to nieźle radę Tam zostawaliśmy sami (no prawie, było dwóch lokalsów) Teren był bardzo interesujący choć łatwy, normalnie rzecz biorąc hektary nie do zajechania A na dole wystarczyło, to już wiecie I tak 12x (track nie jest kompletny) Czyli z wjazdami 40 km, około 4 km vertical. Poza tym beton jak na trasie PŚ, do tego całe pola, wręcz całe góry wywiane do lodu, słaby kontrast a czasem wręcz mglisto. Czyli dalej nas nie rozpieszczało. Ale zawsze lepiej jest źle jechać jak dobrze iść. Choć w tej materii też znalazłyby się zdania odrębne.- 32 odpowiedzi
-
- 7
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W tym piątym dniu część skiturowa naszego wyjazdu skończyła się... Z głównej grani Czarnohory zrobiliśmy "tylko" 1/3 ale prawdę powiedziawszy w tych warunkach pogodowych to i tak dobrze. Na szczęście czasu nie zmarnowaliśmy i całkiem sporo przeszliśmy i zjechaliśmy. Każdy z nas wyszedł z nowymi doświadczeniami i przemyśleniami. I to dla mnie było najcenniejsze. Dobrze sprawdziła się formuła biwakowa. I to tak, że już niedługo powtórzymy ją w znacznie rozbudowanej formie. Szczególnie, że póki co Ukraina stoi przed boomem narciarsko-skiturowym i jest jeszcze ciągle "dzika" w zimie. Co może niektórych przyciągać. A już na pewno ich portfele. Na nocleg dotarliśmy do Jasini. Rano wsiedliśmy do marszrutki do Dragobratu bo tam zaczął się Dzień 6 - odmiana przez przypadki Kto? Co? Oglądam piękny ratrak Kogo? Czego? Pragnę ratraka (może też być ratraku) Komu? Czemu? Przyglądam się ratrakowi Kogo? Co? Czekam na ratrak Z kim? Z czym? Umówiłem się dzisiaj z ratrakiem O kim? O czym? Rozprawiam o ratraku I na koniec chciałoby się zawołać: mój drogi ratraku, moja podwózko niezrównana, mój ty mocarzu śnieżnych przestrzeni, moja gąsienico podwójna, mój rumaku z sercem mechanicznem, bądź mi zawsze i ojcem, i bratem- 32 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W góry na skitury sezon 2018/19
Wujot odpowiedział surfing → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
To że grupy się mieszają to też jest normalne. Są różne tempa, jak widzisz, że cię ktoś dogania to go puszczasz. Gdzie tu problem. No powiedzmy mógłby być - teren zagrożony, nie trzymanie odstępów. Ale oczywiście trzeba byłoby dokładnie znać okoliczności aby 100% to ocenić.- 144 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
W góry na skitury sezon 2018/19
Wujot odpowiedział surfing → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Dla mnie to kuriozum pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją. Jest raczej oczywiste, że idzie się po śladach poprzedników - to są skitury! Jakby na mnie trafiło to pewnie wywiązałaby się ciekawa rozmowa. Pozdro Wiesiek- 144 odpowiedzi
-
- 3
-
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
No to jeszcze to - kwintesencja wyjazdu. Choć wtedy kiedy naprawdę wiało to nikt już nie myślał o filmowaniu! 20190310_162721.mp4- 32 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
I jeszcze taki piękny, krótki filmik. Trzeba powiedzieć, że Malamuty zrobiły nam ten wyjazd... 20190310_162454.mp4- 32 odpowiedzi
-
- 6
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W uzupełnieniu relacji Kamila Szczyt po prawej to jest "wczorajsza" Howerla z lewej Bierskuł, z którego chciałem "rezerwowo" zjechać. Po prawdzie chodziło aby coś zrobić. W sumie prawie 1100 vertical (włączyło mi track się z opóźnieniem) około 10 km na te 5 godzin (z przerwami), bo później trzeba było jeszcze sporo dojechać autem (i to na dwa razy). Ten piąty dzień to jest jedyny gdzie mam jakiś wyraźny niedosyt. Pogodziłem się z tym, że odcinek Pop Iwan - Rebra był w tych warunkach nie do zrobienia. Ale bardzo chciałem dokończyć główną grań Czarnohory do Petrosa. Bo to bardzo ładny, trochę odosobniony szczyt. Ale wiatr przetrzebił nam grupę, dwie osoby wycofały się szybko - jak zobaczyły co się święci, trzecia odpadła gdzieś na stromym fragmencie podejścia. Reszta dała jednak radę i jak się później zgadaliśmy to i Kamil i Mariusz i ja na pewno próbowalibyśmy dojść na szczyt. Pewnie i Adam i Andrzej też tanio skóry by nie oddali. Czy doszlibyśmy to nie wiem. Bo co prawda było łagodniej ale wiatr na górze pewnie był jeszcze silniejszy. To było "tylko" 400 m vertical! Wołodia podjął decyzję za nas. Pokazał abyśmy zjeżdżali i to zrobiliśmy, jego decyzja nie zaskakuje - grupa się rozsypała, wake-take nie odpowiadało. Zresztą w tym ryku wiatru to trudno było rozmawiać. Myślę jednak, że gdybyśmy się zebrali i podzielili na tych co wracają i idą, to można byłoby się sprężyć i znów tyłek Howerli skopać. A tak coś tam jeszcze zjechaliśmy ale pozostał lekki kac. Jeszcze parę wygrzebanych fot. Tu już było widać co nas na górze będzie czekać No i jeszcze piękne foty Andrzeja z podejścia. jak widać część na nartach a część z buta. To drugie nie było taką udaną koncepcją bo miało się żagiel. Z drugiej strony na nartach też było stresująco bo człowiek miał obawy czy go nie strąci, a jednak nie jest tak pewnie jak na nogach. Przepinka do ewakuacyjnego zjazdu Dodatkowe podejście I końcówka zjazdu nr 2, później zaliczyliśmy jeszcze ten lewy wariant - tam było już stromo (pewnie 45 stopni) Najlepsze, że to nie był koniec wyjazdu. O czym będzie dalej.- 32 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
- 32 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
No i niespodziewanie znaleźliśmy się na półmetku relacji. Czyli jeszcze sporo będziecie musieli wytrzymać. Dzień 4 To musiał być najważniejszy, kluczowy dzień wyjazdu. I musiał być udany! I to nie dlatego, że po drodze mieliśmy Howerlę i był całkiem spory kawał do przejścia. Ale w przypadku wycofu czekałaby nas długa i wredna droga autami. A to po dwudniowym biwaku i byciu w Górach byłoby najnormalniej deprymujące. Wstaliśmy zdeterminowani, o 6:30 plecaki spakowane, wyglądało to tak: Nasi gospodarze też byli zdeterminowani - zaczął się demontaż obozu. Nawet nie byłoby gdzie wracać. To się nazywa - spalić mosty! Goretexowe łapawice to nie jest dobry początek dnia. I jest on taki smutny... Pierwszym punktem jest Szpici (1863 m npm), to tutaj są te interesujące żlebiki o których już pisałem (będziemy nad nimi przechodzić). Oglądam je sobie, pewnie nigdy ich nie zjadę. Idziemy trochę wyżej i widoczność się kończy. Na rozstajach gdzie można pójść na Rebrę (i dalej na Popa Iwana) robimy sobie pamiątkową fotę. Wołodia chwali się, że sam robił ten drogowskaz. Pomagamy oczyścić go ze śniegu. Myślę sobie, że to kurczę nieuczciwe jest, że mamy dupówę. Choć jakaś nadzieja jest bo widać, że chmura w której idziemy ma niewielką miąższość. Może coś się przejaśni. Zdejmujemy foki, czeka nas zjazd do znanego tutaj jeziorka pod Turkułem. To częste biwakowisko w lecie. I w trakcie zjazdu wiatr przewiewa chmury i już możemy obejrzeć (z lewej) tę górę. Zjazd całkiem przyjemny. Krótki popas nad jeziorkiem. Ale widać, że Wołodia jest zmobilizowany i ruszamy dalej. Omijamy trawersem Turskuła - nie miałbym nic przeciwko aby go zaliczyć bo wygląda całkiem, całkiem. Jednak nie wyrywam się z tym pomysłem. Okoliczności robią się... zresztą sami oceńcie. Turskuł z MarioJ, jeden ładniejszy od drugiego! Wchodzimy na Dancisz (1865 m npm) A jak barometr nastrojów? No ja myślę! Nie dość, że "coś" widać to nawet wiatr zelżał. Znajdujemy stare słupki graniczne, Kamil robi nam wykład z kim i kiedy tu Rzeczpospolita graniczyła. To się nazywa poznawanie historii. Stąd już dobrze widać nasz cel. Teraz schodzimy trochę z grani trawersując z lewej Pożyżewską (1822 m npm). Przed nami Breskuł - ostatni punkt przed Howerlą Ale zanim to się stanie Wołodia zarządza przerwę - grzejemy wodę na liofy. Mnie to jednak nie dotyczy. Od rana mam wrażenie, że niosę cegłę w brzuchu. Nie wiem czy to coś poważniejszego ale mam zamiar przetrwać na węglach. Obserwują swój organizm - wygląda, że wydolnościowo jest normalnie. Robię sobie spacer po okolicy. I myślę... , że ta grupka moich przyjaciół to wszyscy narciarze jacy są w tej chwili na Czarnohorze. Poza nami nie ma tutaj nikogo. Ani grama śladu człowieka. To nie Alpy gdzie ze schroniska potrafi razem z Tobą wyjść 150 osób a w takim regionie jak ten byłoby z 8 schronisk. Czas sjesty trwa. Koniec laby, pora ruszyć tyłeczki. Włazimy na Bierskuła Howerla stąd robi wrażenie, w realu daleko większe niż na focie. Niebo robi się smoliście czarne, przebłyski wydobywają góry to tu to tam. Na południe od nas już ostro sypie. Naprawdę pora stąd spadać. Tym bardziej, że wiatr chce nam powiedzieć - dałem wam szansę Ruszamy żwawo Na szczycie jest istne szaleństwo. Ostatnie przebłyski słońca, przewalające się chmury. Fota co żywcem przypomina rysunki Żechowskiego. Jeszcze załapujemy się na ostatnie foty I siadło, koniec. Mleko się rozlało. Zabrakło może kwadransa. Teraz czeka nas zjazd bocznym ramieniem. Jest to o tyle niebezpieczne, że z obu stron są silne pocięcia. Dobrze widać to te 8 zdjęć wstecz. Wołodia jest trochę przestraszony, zjeżdża po parę metrów i kontroluje co chwila pozycję. Nam jest łatwiej, czekamy i po prostu robimy parę skrętów i stop. Wreszcie trafiamy na tyczki wyznaczające szlak. Nasz przewodnik wyraźnie oddycha. A za chwilę wyjeżdżamy pod chmury i zaczyna się piękny, długi zjazd. Na focie końcowa ścianka. zjechaliśmy tam gdzie trzymam kijek. Ale naturalna droga (jak nartostrada), którą jechaliśmy wyprowadza na takie ładne przełamanie z "maleńkim nawisikiem". Umieszczam to ku przestrodze (swojej i Waszej) - w miejscu gdzie już prawie dom widać taki wredny depozyt może po prostu zabić. Oczy trzeba mieć zawsze otwarte - nawet gdy jedzie się na luzaku, pięknym terenem po całym dniu w górach... Jeszcze droga przez las (raczej wredna) i mamy Zaroślak Temat Zaroślaka też jest zdecydowanie wart pogłębienia. Ale może zrobią to koledzy bo ja mam już dość tego relacjonowania.- 32 odpowiedzi
-
- 12
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Spaliśmy w Saas Ground gdzie jest o połowę taniej. Ale w lutym tam też nie było tanich noclegów. Jeszcze trzeba doliczyć kurtaxę i dojazd. Te 9 CHF to było tylko o karnecie (i w sumie też z błędem bo nie obejmowało wyłączeń). Jest możliwe zejście z sumą wszystkich kosztów gdzieś w okolice 200 zł/dzień ale oczywiście obarczone jest to różnymi kompromisami. Najtańsza i najlepsza, moim zdaniem opcja to karnet sezonowy Lungo (chyba 350 E). Region dość blisko Polski i dość tani noclegowo. Jeszcze bliżej jest Sunny Card i w zasadzie dla trasowych narciarzy może nawet lepszy. No i jeszcze Schneebaren i DW. Jak się zaplanuje 20-25 dni w sezonie na którymś z tych czterech karnetów to 200 zł jako całkowity koszt dnia jest spoko osiągalne. I to chyba jest realne minimum. Pozdro Wiesiek
-
Wbrew pozorom czasem trafiają się spore okazje. Może to być promocyjny karnet na HochZeigerze (za 20 E/dzień) tańszy początek sezonu w SFL (typu 120 E/4 dni). Największa okazja jaka nam się trafiła w tym roku to jazda za 10 CHF/dzień (40 CHF za 4 dni) w szwajcarskim systemie Andermatt-Sedrun. Choć to ostatnie zawdzięczamy Jurkowi, który wykazał się iście czekistowską czujnością. Otóż taka promocja była już rok temu i obejmowała wybrany okres na początku sezonu. Mieliśmy więc ten system (skądinąd świetny) odwiedzić w 2018 roku. Niestety koszmarne warunki meteo to uniemożliwiły. Przed tym sezonem Jurek napisał więc do informacji turystycznej z zapytaniem czy promo będzie aktualne i gdzieś w lipcu dostał potwierdzenie, że tak. Zarezerwowaliśmy więc noclegi (bez prawa odstąpienia) po czym na zaktualizowanej stronie ON okazało się, że promocji w tym zakresie jednak nie będzie. Po paru dniach konsekwentnej wymiany emaili Szwajcarzy z ON i IT uzgodnili promocyjne karnety dla nas. W tym roku obowiązywała tam inna akcja - w środy przez cały sezon można było tam jeździć za 10 CHF. Sam system konsekwentnie rozbudowywany przez egipskiego właściciela szykuje się na prawdziwą perłę narciarską, Do trzech małych ośrodeczków (Andermatt, Dieni, Sedrun) dobudowano narciarskie połączenia (11 pięknych kanap i gondol) i razem powstała wręcz rewelacyjna "huśtawka". U podnóża systemu funkcjonuje jeszcze kolej (linia do Zermatt) gdzie za darmo można poruszać się między różnymi punktami ON (w tym jest też słynna przełęcz Oberpass). Inną rewelacyjną możliwością był też karnet sezonowy w Saas Fee za 222 CHF. Funkcjonowało to przez trzy sezony. Kto się załapał mógł jeździć naprawdę tanio. Mnie wyszło po 9 CHF/dzień. Oczywiście największe okazje są przy zakupach hurtowych i jeśli ktoś może przeznaczyć na jazdę 20-25 dni w sezonie to w Alpach jest wiele tanich i niezłych systemów karnetów tak, że dzień jazdy wychodzi za 15 E.
-
Czarnohora 2019
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Dzień 3 W pierwotnym planie mieliśmy działać w okolicach biwaku. Teren jest tam bardzo interesujący z wieloma, często bardzo wymagającymi, zjazdami. Cały czas śledziliśmy pogodę bo teoretycznie można było zrobić dość forsowną turę na Popa Iwana i z powrotem. Jednak utrzymujący się w prognozie wiatr wykluczył ten wariant. Wobec tego był to pierwszy dzień, który poszedł zgodnie z pierwotnym planem. Na początek śniadaniowa wrzuta - tak wyglądała "nasza" kuchnia. Tura zaczęła się od nieśmiałych przebłysków. W godzinę później było całkiem przyjemnie... ...jeśli chodzi o widoczność. Wiatr szalał dalej. Zaczynamy od żlebiku za skałą (na focie wyżej) Górny odcinek ma według informacji Wołodi 42 stopnie Teraz pora na coś większego. Tzw "okoliczności" są niesamowite. Wiatr przegania w tempie ekspresu chmury, na dole szaleje niska zamieć. Przyglądamy się jeszcze żlebowi w centrum kadru, na tej focie można lepiej ocenić konfigurację i warunki. To może być nasz kolejny cel. Ale zanim to nastąpi mamy zjechać z przełęczy pod Rebrą (to najwyższy szczyt w tej okolicy). Kamil, wzorem swoich indiańskich przodków, wznosi modły aby się to udało. Na przełęczy jest tak. I czyż muszę Wam dodawać, że co niektórzy z Wro dochodzą do wniosku, że niezależnie od słabych prognoz co do zjazdu to na górkę trzeba wejść aby skopać jej tyłek. Wejście (a i zjazd) są czujne bo na wielu fragmentach to lodowa góra. Nie mniej jednak kończy się zgodnie z planem (i modłami Kamila). Patrzę na tę fotę i wygląda jakby lampa była tymczasem dysponuję kolejną wykonaną w 12 sekund później z widokiem na Howerlę i tam pogoda jest już taka jaka była. Zjazd z Rebry jest czujny, dalej jest w miarę spoko. Gonimy resztę ekipy i razem obiadujemy. Okno pogodowe właśnie dogorywa. Tutaj ekipa się rozdziela - część wybiera leżakowanie, reszta idzie na ten żleb co go pokazywałem na fotach wcześniej. I powiem, że to był jeden z najwredniejszych kawałków do podejścia w mojej >>10 letniej karierze skiturowej. Na początku jest tak. Szybko stromieje, jest to jeden lodowy kalabrak na kalabraku. Połowa ekipy ściąga dechy i idzie to ostrożnie krok za krokiem z buta. Druga (czyli Kamil, Mariusz i ja) męczy się na harszlach. Ale nastaje czas przepinki. Zjazd na pierwszym odcinku jest taki jak droga w górę. To się szybko jednak kończy i jest już tylko lepiej. I lepiej. Depozyty dają radę! Na dole mówię łaskawie do przewodnika: - wybaczamy Ci to podejście Na dowód zdjęcie. Szkoda, że bez Andrzeja ale... nie było kogo poprosić o zastępstwo. Teraz wykresy około 1200 m vertical, odległość 11 km. Biorąc pod uwagę, że jutro czeka nas kluczowy dzień to całkiem OK. Popatrzcie jeszcze na ten wycinek. Widać, że te kotły bardzo wymagające są, w sprzyjających warunkach można tutaj do woli rzeźbić i rzeźbić. Te pionowe żlebiki o różnej szerokości mogą zadowolić nawet mocno wybrednych w tej materii. Koniec końców lądujemy w namiocie. Noc jest średnia, mam wrażenie, że się budziłem milion razy. Chyba za mało się zmęczyliśmy...- 32 odpowiedzi
-
- 12
-
-
-
- skitury
- czarnohora
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pasja - Telemark
Wujot odpowiedział marboru → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Na początek dwie uwagi - nie sądzę, żeby telemark miał jakikolwiek ujemny wpływ na rozwój stylu alpejskiego więc to chyba bredzenie jest. Dwa - nie spotkałem się ze znieczulicą na stoku, którą opisujesz. Jest dokładnie przeciwnie - chętnych do pomocy jest więcej jak potrzeba. Ale faktem jest, że nie jeżdżę w ON w Polsce. Może tu jest inaczej. Ale przejdźmy do NARCIARSTWA o którym często wspominasz. Dla mnie to bardzo szerokie zjawisko począwszy od klasycznych biegówek przez BC, narciarstwo nordyckie, alpejskie, skialp i skitur, freeride i freetour, snowboard, split, skki i boby. A jeszcze balet, park, muldy i skoki. To jazda w ON, chodzenie ze schronisk i z biwaku. Góry udostępnione i te gdzie trzeba mieć karabin. W tym bogactwie może być rekreacyjne ślizganie się po niebieskich trasach i leżak z widokiem na góry po ambitne trasy z pulkami (np zrobiony przez Polaków trawers Islandii w ekstremalnych warunkach). Jeśli piszesz NARCIARSTWO to właściwie zupełnie nie wiem co masz na myśli. Dla jednych będzie to BT a dla innych turnie Chamonix albo wyprawa na biegun. Natomiast czy to jest źle, że każdy pojmuje to słowo inaczej??? Czy z racji, że zjechałem parę szczytów na których nigdy nie będzie 99,99 % innych, mam jakąś wiedzę tajemną? Czy fakt zgłębiania telemarku daje Ci jakąś kartę do oceniania innych i narzucania sposobu rozwoju lub nie-rozwoju? Podsumowując - bardzo ale to bardzo podoba mi się, że propagujesz ten mało znany styl. Ale nie ma potrzeby abyś recenzował sposób uprawiania NARCIARSTWA przez innych. Rób po prostu swoje, bez spiny i bez tworzenia wrażenia jedynego oświeconego. Jest szansa, że wśród tych tysięcy rekreacyjnych narciarzy, któryś zafascynuje się tym co pokazujesz i narodzi się kolejny "wariat telemarku". Czego Ci życzę. Pozdro Wiesiek







