Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Czyli jak startujesz w Gerloss to nie zaglądasz do Zell am Ziller (i vice versa)??? Co do łącznika to trzeba się liczyć z awariami tego "łamanego" krzesełka (psuje się systematycznie, sam trafiłem parę razy na awarię lub wiatr) - wtedy podstawiają dodatkowe busy. Może być to lekki problem gdy odjazd jest umówiony na dokładną godzinę. Pozdro Wiesiek
  2. Wujot

    Kurtka i spodnie

    Tu masz rację - to jest ogólnie wiadomo. Za to jest bardzo tania. Za 40% ceny masz 40-50% trwałości. Czyli zakup ma sens, szczególnie, że ciągle wydłużają okres życia (tak twierdzą). Wytrzyma dwa-trzy lata i OK. Ogólnie uważam Marmota za bardzo ekonomicznego producenta - mam jeszcze ich dwie fajne kurtki paclite (na Gore Paclite) kupiłem je za 600 - 700 zł (i dalej są w tej cenie).
  3. Wujot

    Kurtka i spodnie

    Używam pojęcia paclite szerzej (czyli nie tylko jako membrana gore) tak jak " buty adidas" na wszystkie materiały 2,5 warstwowe i kurtki szyte minimalistycznie (bez czegokolwiek zbędnego). Teraz kurtkę do freeride mam na Dermizax. Co do C-knite to do freeride byłaby pewnie bardzo dobra ale do skituru bym jej nie wybrał. Zajmowałaby zbyt dużo miejsca i wagi. Jak mi się trafi ten materiał Gore w dobrej cenie i konstrukcji to może go wypróbuję. To co mam pewnie na parę lat starczy. Mogę z własnych doświadczeń napisać, że i Gore, i eVent, i Dermizax, i Pertex (a i też membrana Marmota) dają radę w tej działalności w zimie (szczególnie jak są dobre wywietrzniki ) Pozdro Wiesiek
  4. Wujot

    Kurtka i spodnie

    Na co dzień stawiam na wygodę czyli... ciuchy sportowe (noszę bawełniane spodnie wspinaczkowe, obuwie sportowe, zasadniczo jednak bawełna a nie tworzywa nienasiąkliwe). Czasem muszę się reprezentacyjnie ubrać więc mam potworzone zestawy na taką okazje - na szczęście nie jest to często...
  5. Wujot

    Kurtka i spodnie

    Na narty "normalne" (czyli u mnie freeride): - dół - bielizna i spodnie HS (paclite czyli tylko laminat z membraną, bardzo dobra wodoodporna wentylacja, ogrodniczki, wytrzymała warstwa zewnętrzna - czyli grubsze, ze szczegółów: podwójne zamki, profilowane kolana, dobra membrana np Goretex Paclite, eVent, Pertex Shield). Aby nie było, nie znam spodni które dokładnie by spełniały tę listę. - góra - bielizna i kurtka HS (oczywiście paclite, bardzo dobra wentylacja, wytrzymała warstwa zewnętrzna - czyli grubsza, mniej ważne drobiazgi jak kieszenie na piersi (bo noszę plecak), rękawiczki, wysoki stan, dobry kaptur), do tego opcjonalnie 3 warstwa (polary, puchówka) Z innych wymagań - kolor z palety "nienaturalnych" ale ciemny. Komentarz. Ponieważ to wysiłek o umiarkowanym poceniu to bielizna + druga warstwa HS są wystarczające. Szczególnie przy dobrze zrobionej wentylacji. Zaleta całkowitej wodoodporności jest ważna (szczególnie w spodniach bo tutaj trudno coś doubrac). Komfort termiczny dwóch takich warstw jest wystarczający dla przedziału -15 - + 15 spodnie i -10 - +15 góra (piszę o sobie). Ale ja zakładam, że jeżdżę na nartach niezależnie od pogody i warunków - wiatr czy deszcz albo upał, a restauracji aby się zagrzać może nie być po drodze, lub po prostu szkoda mi czasu na to. Generalnie uwaga o bezsensie tamtej propozycji (szczególnie spodni) wynikała z tego, że są docieplane i bez wentylacji. Czyli dwa podstawowe błędy pozbawiające nas kontroli nad termiką. ----------------------------------------------------- Na skialp/skitury ubieram się trochę inaczej, generalnie jeszcze lżejsze rzeczy - dół - bielizna i HS z zamkiem 3/4 (czyli można praktycznie "nie mieć" spodni gdy jest gorąco, poza tym gumka i żadnych bajerów) - góra - bielizna i bardzo lekki, minimalistyczny SS (też z bardzo dobrą wentylacją i kapturem). Jako warstwa na doubranie równie minimalistyczny HS (300 g) Do tego warstwa awaryjna (puchówka na górę i właśnie szyję spodnie puchowe, rozpinane - na dół) A może jednak był ciekawy co inni (np ja) mają w materii tej do powiedzenia??? W polarku w którym, jak pisałeś, jeździsz można się ubierać w jakimś nie przymierzając Szczyrku bo do auta masz rzut beretem. Ale przecież może się zdarzyć, że trzeba wracać przez 3 godz (co nie jest niczym nadzwyczajnym w dużych systemach) i trafimy załamanie pogody, spadek temperatury, wiatr, niespodziewany deszcz czy choćby zmęczenie. Warto więc dopasować sobie sposób ubierania do wysiłku i warunków. Czyli elastycznie i 100% bezpiecznie. To są jednak góry i ten polarek czasem może być jak szpilki na Giewoncie. Może Ci się to wydać dziwne ale do ciuchów przykładam znacznie większą wagę jak do nart. Pozdro Wiesiek
  6. Wujot

    Kurtka i spodnie

    Wpierw się zastanów jakie potrzeby powinny spełniać Twoje ciuchy narciarskie. Ja np nie kupiłbym tego zestawu nawet za 100 zł bo dla mnie jest bez sensu. Pozdro Wiesiek
  7. Wujot

    Schladming-Dachstein

    A to odkrycie! Jedź, koniecznie. 4Berge To jeden z najlepszych trasowych (potencjał off marny) ośrodków jakie możesz trafić. Pozdro Wiesiek
  8. Popatrzyłem (studiując mapy i znalezione tracki) na te ośrodki w kwestii off, uwzględniając, że opad z niedzieli dogorywa: - najlepszy jest Planneralm. Mamy tutaj sporo oficjalnych skirout (w tym i też z północną ekspozycją). To obszerny kocioł z którego poprowadzono wachlarzowo wyciągi na rozległym terenie i prawdopodobnie wygodnie można śmigać wszędzie z gwarancją łatwego dotarcia do wyciągów. Przy niewielkich dojściach powinny być "dziewicze" linie. - Tauplitz wygląda też całkiem zachęcająco ale... po nowych opadach - zjazdy na południe z Lawinenstein mogą być miodzio. Teraz pewnie lepsza będzie północna wystawa i tu bardziej trzeba byłoby się postarać. Można zjechać całkiem wymagającym żlebem spod szczytu (długość powiedzmy kilometr i nachylenie >70 % - 50%) po tym z buta lub na nartach do Bad Mittendorf (około 6 km lekko w dół). Dalej skibusem. - Altaussee - bardzo podobna sytuacja, tutaj kierunek północny raczej całkiem zamknięty. Ale jest ładny temat na mały freetour - krótkie dojście na szczyt Loser i zjazd do ON. A także zjazd żlebem do jeziora (i stamtąd skibus) - najmniej zachęcający jest Riesneralm, północna strona pokryta jest gęstwą tras i co najwyżej jakieś skrawki do jazdy będą. W pon ma padać więc są szanse, że będzie nieźle. Pozdro Wiesiek
  9. Speiereck - prosto na północ Kierunki północne z reguły oferują lepszy stan śniegu (są wolniej przetwarzane). Oczywiście jak zawsze jest coś za coś - dzieje się to kosztem zagrożenia lawinowego. Dlatego te zjazdy zaproponowałbym tym, którzy potrafią ocenić zagrożenie i są na nie przygotowani. Na szczęście mamy tu dwa warianty mocno różniące się stopniem zagrożenia. W dodatku ten bezpieczniejszy jest łatwiej dostępny. Na wizualizacji proste linie z lewej to gondolka z Mautendorf i kanapa na Speiereck. Wariant 1 To środkowa linia (z dorysowanym) uzupełnieniem. Często udaje się go zrobić bez odpinania nart. Wpierw musimy objechać obszerny kocioł (zboczem Speirecka) a potem dotrzeć do grani łączącej Grosseck z Kleiner Lanschutz (2355 m npm). Tam trzeba ją pokonać - co nie jest takie oczywiste. Tym razem, góra była mocno wywiana. Wpierw trzeba było przejść z buta gołoborze kotła Speierecka (200 - 300 m), dalej dojechać do grani i zejść jeszcze kilkanaście metrów. Ciekawe jest, że góry są tutaj dokładnie opłotowane, i to całkiem solidnie - trzy rzędy drutu kolczastego. Widać, że w lecie są to intensywnie użytkowane pastwiska. Na szczęście to Austria (a nie Polska) i na grani można znaleźć jeden segment bez drutu. Dalej jest już bardzo przyjemnie. Tu zaczynamy zjazd. Po prawej mamy grań Grosseck (z stacją wyciągu) po środku, w oddali jest Mautendorf. Po lewej stoki Fanninghoche (i gdzieś tam jest nasz zjazd z Fanningberg do Mautendorf). Jeszcze rzut oka na grań, widać, że najwygodniej ją pokonać tam gdzie jest ten zdemontowany kawałek. Góra jest jeszcze trochę wywiana i zgipsiała ale poniżej jest tak: Dalej jedziemy przez polanę Zaczyna się las, na początku jest bardzo sympatyczny Z czasem jest zdecydowanie gęściej. Na szczęście robi się stromo co pomaga. Mamy do pokonania dwa odcinki lasu. Rozgranicza ją ścieżka co biegnie w "złym" (czyli spad w lewo) kierunku. Wjazd w drugi odcinek lasu - tam robi się zdecydowanie stromo. Jak popatrzycie na wizualizację to istotne jest aby znaleźć się na dolnej ścieżce prowadzącej do trasy narciarskiej. Generalna rada jest aby trzymać się lewej strony na zjeździe. Bo właśnie tam biegnie stroma wąska łącznikowa ścieżynka, w partii lasu gdzie już nie ma szansy nim pojechać. Ścieżynka byłaby bardzo emocjonująca gdyby chcieć nią zjechać. Ale wszyscy tam wybierają ześlizg i mamy tak do pokonania pewnie ze 300 m. Jak jechałem to było tam już idealnie gładko, lepiej jak ratrak. Dalej wpadamy na wygodny letni trakt a z niego na niebieską trasę narciarską. Parametry wyglądałyby następująco - początek zjazdu - pewnie 2100 m.npm, trasa narciarska 1300 m npm. Czyli 800 m pięknościowego zjazdu. Wariant 2 freeturowy Pierwsza od lewej (na wizualizacji) czerwona linia. Wpierw trzeba wejść na Kleiner Lanschutz (2355 m npm). Później kawałek po połogiej grani w stronę Grosser Lanschutz do momentu aż uznacie, że dacie radę zjechać! Na początek parę fot z Kleiner Lanschutz. Prawdę powiedziawszy to nie trudno było tutaj wejść, nawet foki nie były niezbędne. Widok na Speiereck. Teraz Grosseck z góry A tutaj sprytne przejście dla turystów - tak zrobione aby trzeba było się wykręcić pod kątem prostym podczas przechodzenia. Chyba czworonogi tego nie potrafią. Teraz kawałek po grani, wizualizacja wygląda tak Jak zmierzyłem jest tutaj >80% czyli pod 40 stopni. To już bez wątpienia stok zagrożony. Z perspektywy narciarza też to wygląda całkiem fajnie. Tutaj pojechałem wariantem w prawo (orograficznie) aby sprawdzić czy da się dojechać na znane mi linie. Najefektowniej jedzie się dnem doliny rzecznej. Całość to stroma łąka i bardzo dużo miejsca do jazdy. Później robi się węziej i bardziej wcięte - bez możliwości ucieczki na boki. Ślady się tutaj zagęszczają. Na opisaną stromą ścieżkę trafiam troszkę szybciej. Objeżdżam ją, póki się da, lasem a później jak poprzednio. Po fakcie dochodzę do wniosku, że można byłoby się pokusić o zjazd czerwoną zewnętrzną linią. Sprawdziłem jej spadek i bez większego problemu można byłoby dojechać do stacji wyciągu. Dawałoby to 1300 m vertical pięknego off piste. Bajka. Pora na posumowanie. Speiereck to piękna góra - na obu głównych kierunkach można potworzyć szereg podwariantów łącznie z tymi całkiem wymagającymi. Bez problemu można zrobić 7-8 pięknych zjazdów dziennie (czyli powiedzmy 9-10 km przewyższenia). Jak dołożyć do tego możliwości na Aineck, Tschanek a także "wewnątrz ośrodkowe" tereny off piste, we wszystkich trzech stacjach, to okaże się, że niewielkie Lungau ma fantastyczny potencjał freeridowy. Myślę zresztą, że są jeszcze inne możliwości, których jeszcze nie rozpoznaliśmy. Najlepsze jest to, że są to tereny o różnym stopniu trudności, różnej ekspozycji czy specyfice. Miejsce gdzie można zaczynać przygodę z jazdą OBOK. Pozdro Wiesiek
  10. Speiereck - presto Fanningberg daje radę, Aineck (z Katschbergiem) daje radę ale Speiereck - ten dopiero daje radę. Popatrzmy na mapę (w normalnym układzie). Mamy tutaj całkiem sporą górkę (Speiereck 2411 m npm) na którą wjeżdża kanapa, do tej ostatniej można dostać się z gondol (czerwona z Mautendorf i żółta St Michael). To w zasadzie wszystko co jest potrzebne. Ważne, że ten niewielki system oferuje dużą różnicę wysokości bo około 1300 m na południe i 1150 północ. Popatrzmy na schemat ośrodka (pokazany od wschodu) I jeszcze mój schemat z Google Earth Na początek gwoli dokładności trzeba wspomnieć o zjazdach środkową kotlinką (czyli na wschód) - jeździ się więc w pobliżu wyciągu. To bardzo duży obszar. Przy dobrym naśnieżeniu można jeździć wszędzie. Teraz było dość wywiane ale mimo tego było trochę amatorów. Nam szkoda było znacznie ciekawszych zjazdów. Speiereck - prosto na południe Pierwszy "zagadkowy" post z wątku był właśnie z tego kierunku. W górnym fragmencie teren jest olbrzymi, nie do zjeżdżenia. I chyba tam jest najwięcej radochy. Popatrzcie na foty. teraz fota w drugą stronę. Jakieś zwiedzanie po drodze. Na zakończenie parę linii z tego kierunku Proste kreski to oczywiście wyciągi, niebieskim cyanem zaznaczyłem odcinek drogą leśną, który jest trudny do ominięcia w większości wariantów (konfiguracja terenu z parowami). Jest też jeden wyższy ślad - przekraczający linię wyciągu (a dalej obok trasy narciarskiej). Później patrząc na wizualizację doszedłem do wniosku, że można byłoby się pokusić o zjazd czerwoną linią - powinien być najlepszy. Ale to oczywiście do weryfikacji w terenie. Może kiedyś to zrobię. Trzeba mieć świadomość, że kierunek na południe jest dość kapryśny. O ile w drugi dzień warunki były znakomite o tyle szybko się to psuło, szczególnie w newralgicznych miejscach (przewężeniach gdzie schodziły się ślady). Słońce podtopiło pobojowisko a mróz szybko ściął i już tak sielankowo w tych fragmentach nie było. Z drugiej strony te drobne utrudnienia skutecznie wypłoszyły pasożytnicze gatunki freeriderskie i dzięki temu górę miałem dla siebie. Dla dociekliwych taksonomii freeriderskiej polecam lekturę Został nam jeszcze ostatni kierunek - na północ - to postaram się dodać jutro.
  11. Jeszcze taka fotka na opisane wcześniej tereny off piste - wykonana jak się okaże z nieprzypadkowego miejsca. Moderato - Katschberg włącza się do freeridowej konkurencji Dotąd potencjał przytrasowy części katschbergowskiej był niewielki - coś tam można było rzeźbić przy końcowych orczykach. Ale ogólnie bieda, szczególnie w porównaniu do Ainecka, po drugiej stronie drogi. Zmieniło się to po otwarciu trasy S1 prowadzącej do Hof (obok Mautendorf). Na nowe możliwości zwrócił mi uwagę JurekByd. I rzeczywiście popatrzcie na sytuację topo. Na dole doskonale rysuje się nam trasa narciarska. Wydaje się, że można zjechać off piste nawet prawie do Hof. Postanowiliśmy skontrolować te nowe perspektywy. Narysowana linia zaczynająca się prowadzi cały czas w dół zaczynając się na Górze Tschaneck (2030 m npm). Pierwsza fota (na Aineck) w poście została wykonana właśnie stąd. Widać tutaj początek zjazdu do S1. Górna wywiana hala, później krzaki i dalej las. Wracając do sytuacji topo. Chyba nie ma sensu ciągnąć długości zjazdu "na siłę", Jest troszkę zbyt połogo. Nasza linia wyglądała chyba tak. Napisałem "chyba" bo zapomniało mi się włączyć GPS-a. Jak możecie odczytać z wykresu - maksymalne nachylenie to było 50%, średnio pod 30%. Długość troszkę ponad 2 km, 550 m spadku. Czyli teren do spokojnej i bardzo przyjemnej jazdy. Jest tutaj o tyle bardzo wygodny układ, że zawsze można skręcić w prawo i pojechać w linii spadku i na pewno wyjedzie się na trasę S1. Z drugiej strony ponieważ powrót wymaga skibusa to zbyt wielu chętnych do jazdy tu nie ma. O ile na górze było trochę śladów, to dalej było dziewiczo. Na końcu znaleźliśmy wyjazd (gdzie było przed nami całych dwóch narciarzy). Dalej grzecznie pojechaliśmy S1, pewnie z 3 km. Na końcu trasy, tak to już wiecie, był przystanek skibusa. Po 2 min oczekiwania, i po kolejnych 5 jazdy, znaleźliśmy się w St Michael. I prawdę powiedziawszy jazda dopiero tam się zacznie. Bo dotychczas to była rozgrzewka. Bardzo przyjemna, ale rozgrzewka. Pozdro Wiesiek
  12. Allegretto - Aineck daje radę To "ulubiony" ośrodek Jurka. Dla tych co nie lubią się oddalać jest spory obszar pod gondolą 11. Prawie całe przewyższenie można tutaj często pięknie jeździć. Tym razem jednak jest to kierunek nawietrzny i jest betonowo lub wywiane, albo jedno i drugie. Uruchamiamy plan awaryjny. To zjazd niejako wzdłuż trasy 11. Ponieważ góra była we mgle to wjeżdżaliśmy troszkę niżej omijając stromy (i wywiany) żlebik na górze. Normalnie warto zacząć i skończyć na czerwonych kreskach. Aineck jest pod jednym względem niezwykły. Trasy są tutaj opłotowane. I to nie jakieś tam płotki ile regularne wysokie ogrodzenia. To chyba ze względu na wiatry. Ale znów dziwnym zbiegiem okoliczności tam gdzie jest dolna kreska jest wjazd na trasę. Teraz o samym zjeździe. No cóż magiczna różdżka zadziałała. Na górze długa miękka łąka gdzie było mało śladów, w lesie jeszcze lepiej. Zostaliśmy tam na resztę dnia. Co prawda przewyższenie nie jest tutaj oszałamiające bo "tylko" około 500 m ale wynagradzał to dobry warun. Z tych zjazdów nie mam fot. Być może JurekByd coś wyskrabie i dorzuci. Patrząc na teren wydaje się, że świetny będzie też teren na prawo od wyciągu (patrząc orograficznie) ale podczas naszego obecnego pobytu było zupełnie wywiane. Wcześniej zresztą też. Pozdro Wiesiek
  13. Skoro się wyjaśniło to poproszę JC o zmianę tytułu wątku na Lungo - freeridowy (k)raj Cały system jest skromny - tylko trzy ośrodki narciarskie. Za to dość blisko Polski, z Wro najkrótszą droga to ok. 680 km. Warto podkreślić, że jest tutaj budżetowy karnet sezonowy - tylko 359 E. W momencie gdy dniówka w większości alpejskich ON dochodzi do 50 E to bardzo atrakcyjna propozycja. Powstaje pytanie czy warto jest tutaj przyjechać na dwa parodniowe pobyty?. Odpowiedzi sobie udzielicie sami. Moderato - na rozgrzewkę Fanningberg Do tego ośrodka mam sentyment - przy drugiej kanapie spędziłem dotąd pełne cztery dni orając las i polany obok. I były to przepiękne chwile. Poza nami nie było nikogo. Przypomnę parę fot. Liczyliśmy na powtórkę. Niestety tym razem było już rozjechane - grupki sępów puchowych już tu działały... Ale od czego jest plan awaryjny? Natychmiastowa ewakuacja! Wiedzieliśmy, że jest zjazd z Fanningberg do Mautendorf (tam też schodzą z drugiej strony stoki Grosseck-Speiereck). Wygląda to tak. Górny odcinek jest lasami przy funkcjonującym orczyku, później jest kawałek ścieżką w lesie (kreska czerwona). Prawdopodobnie lepszy byłby wariant zaznaczony czerwonymi kropkami który dostrzegliśmy później. Dolna część wiodąca polami nad Mautendorf to kiedyś był teren narciarski. Z nieznanych nam przyczyn został zlikwidowany. Na końcu lądujemy na parkingu przy kościółku i jak to w Austrii, dziwnym zbiegiem okoliczności, jest tam przystanek skibusa. Czekamy parę minut a po kolejnych paru jesteśmy przy czerwonej gondoli na Grosseck. Ten zjazd warto zapamiętać. Powinien być do ogarnięcia nawet dla mało wprawnych "freeriderów". Taki mały bonus np. na koniec dnia. Zaczyna się gdzieś na 1950 m npm a dół jest na około 1100 - czyli 850 m vertical. Pozdro Wiesiek
  14. Hmmm, nie wiem czy Ci mogę zaliczyć odpowiedź Na focie jest Aineck, po prawej jest nowy zjazd S1 z Katschberg do Hof (obok St Michael), po lewej można całkiem nieźle zobaczyć kultową (i nie ma w tym cienia przesady) A1. Zjazd który robiłem był więc z Speiereck do St Michael Za te dwa tygodnie będziesz mógł sam ocenić klasę systemu. Co do off piste to możliwości są fantastyczne - w Alpejskich ON zjazdów typu >>1000 m vertical w jednym dobrym kawałku wcale zbyt dużo nie ma . Pozdro Wiesiek
  15. Brawo! Jeszcze tylko poproszę: - o nazwy dwóch tras narciarskich (bardzo znane), które są widoczne na pierwszym zdjęciu - nazwę góry, którą widać na focie - nazwę góry z której robiłem fotę Pozdro Wiesiek
  16. A to zależy z kim i jak jeździsz. A także gdzie. Najogólniej albo wyjazd albo akwarium. Pozdro Wiesiek
  17. Jest godzina 16:10. Wjechaliście ostatnią kanapą. Pusto nikogo już tu nie ma. Pod Wami gdzieś dużo, dużo niżej widać cel. Dom, w którym mieszkacie ginie w zabudowie ale miejscowość jest ta. Początek to rozległa łąka o bezstresowym spadzie pozwalającym delektować się jazdą Stopniowo przybywa drzew, stromieje, pojawiają się parowy i jazda jest mniej oczywista Jazda już całkiem długo trwa. Zapomniałem dodać, że jesteś na zjeździe sam/sama jak palec. Zatrzymujesz się i góra naprzeciw co na początku na nią patrzyłeś z góry już zaczyna powoli wyrastać gdzieś nad głową. Ale ciągle jesteś wysoko. Jest niezwykle sensualnie, zimny wiatr na twarzy, światło siada. Chciałoby się stać i stać ale rozsądek mówi - w dół. Więc jazda trwa. Czeka mnie kluczowy fragment. Skomplikowany las bez jasnej nawigacji. Po tym dość trudnym fragmencie, była dłuższa jazda ścieżką w lesie (a tam jibbingowanie), później przejście przez płot i zaczynają się łąki - cel coraz bliżej. Jeszcze skok przez drzewo (dzięki czemu nie muszę pokonywać płotu). Dalej krótka karkołomna jazda przy drodze (na szerokość dosłownie dwóch desek). Przejście przez niskie ogrodzenie.I... ulica przy której mieszkam jest na wyciągnięcia ręki. Nie pożarły mnie wilki, nie zbałamucił Czerwony Kapturek ani nie wyssały bezzębne strzygi! Ale te 1200 m vertical zakończone o zmierzchu pozostaną w mojej pamięci. Aby Was trochę pognębić - to wcale nie był najlepszy zjazd. Były o wiele bardziej odjechane! Proszę więc ładnie mi powiedzieć gdzie jeździłem a ja opiszę możliwości freeridowe tego systemu. Moim zdaniem niezwykle niedocenianego systemu. Pozdro Wiesiek
  18. No to odważny jesteś... zakładając, że to przeważnie męskie towarzystwo! Ale jest oczywiste, że narty są lepsze od sex-u. Po prostu dobro reglamentowane vs to łatwo dostępne. Za jazdę w puchu bezdennym (dwa razy w życiu) gotów byłbym nawet na miesięczny celibat. Pozdro Wiesiek
  19. Wujot

    Nowe narty?

    Dobór butów to zdecydowanie trudniejsza sprawa jak nart. I dużo ważniejsza. Dla mnie tak 5x ważniejsza. Albo bardziej. Temat jest obszerny można znaleźć całe długaśne wątki o tym jak dobrać prawidłowo buty. Skoncentruje się na kwestiach kluczowych. 1. But powinien być bardzo dokładnie dobrany. Powinien precyzyjnie obejmować stopę. Obecnie można to zrobić bardzo dokładnie. Np ja kupiłem długość na lewą stopę a prawy został troszkę wydłużony (o te 3-5 mm). 2. Jestem przeciwnikiem grubych wyściółek botka w których zapadasz się jak w kapcia. Pianka się ubija i zostajesz z nielikwidowalnymi luzami. Gruby botek dyskwalifikuje dla mnie buta 3. Cienki twardy botek nie daje przy mierzeniu wrażenia komfortu, raczej uwypukla miejsca gdzie coś ciśnie. Te miejsca poszerza się lokalnie (jeśli termoformowanie botka nie pomoże), kosztuje to 50-60 zł od punktu 4. Problemem może być komfort termiczny takich butów. Moje freeridowe Beasty Carbon są dużo zimniejsze od poprzedników (Factor BD) bo różnica w wadze jest ogromna 2900 vs 4500g. Problemy z termiką można rozwiązać trojako - nie przejmować się i ruszać palcami ( ), poszukać efektywniejszych (ale nie bardzo grubych) skarpet albo zainstalować grzewcze wkładki ( np Therm-ic). Kwestie termiczne to bardzo indywidualna sprawa. 5. But powinien zapinać się na zewnętrznych ząbkach klamer (powiedzmy pierwszych dwóch) przejście dalej (w ogóle możliwość takiego zapięcia) powinno być znakiem ostrzegawczym - za duży but lub jego objętość. 6. Najogólniej but za mały (trochę za mały) praktycznie zawsze da się dopasować, trochę za duży jest do wyrzucenia. Moje buty narciarskie to najmniejsze (numeracja) buty jakie używam. 7. Polecam też indywidualne wkładki Sidas (robione do kształtu stopy). Są twarde, świetnie trzymają a do tego komfortowe. Można ich używać wiele lat. Podsumowanie - źle dobrane buty to chyba najczęstszy błąd w doborze sprzętu. Latająca noga skutecznie zahamuje możliwość postępów i precyzyjnej jazdy. Słaba narta (zbyt miękka, niereaktywna) w części warunków pozwoli normalnie jeździć. Zły but - nigdy. Pozdro Wiesiek
  20. Wujot

    Nowe narty?

    Dlaczego nie możesz wytrzymać? Temperatura czy cisną? Pozdro Wiesiek
  21. Wujot

    Nowe narty?

    Wyboldowałem najważniejsze dane i... kto Ci doradził 163 i w dodatku dość miękki model??? Odpowiednie byłyby RTM 84 w długości 177-182 cm. Jeśli masz tak fatalnie dobrane narty to jest duża szansa, że buty też są nieporozumieniem (dlatego Ci narty latają). Wtedy należy zacząć od wymiany tych ostatnich. Powinny być one dokładnie w punkt - tyle co zawsze nosisz lub kapkę mniej. Przy takiej wadze mogą być solidniejsze (flex 110-120) ale co najważniejsze dokładnie dopasowane i z w miarę cienką wkładką. Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    Ischgl - Wasze opinie

    Na dachu można jechać też na Dachstein (chyba za dodatkową opłatą) W
  23. Wujot

    Ischgl - Wasze opinie

    Wjazd na Palinkopf ma rekordowe przewyższenie - 924 m. Stara kanapa jechała to 7,5 - 8 min (!) co było absolutnym mistrzostwem. Ponieważ 40-ka jest dość długa i z trawersem na początku to faktyczny cykl trudno było skrócić poniżej 13-14 min. Ale to i tak dawało 4 km vertical na godzinę. Coś nieprawdopodobnego. Dodam, że jeśli nie wywiewało to można było jeździć off piste pod tym wyciągiem a ponieważ to pewnie ze dwa razy krócej jak 40-ką, to mając nogi, ze stali wyniki na off piste były jeszcze bardziej szalone. Pamiętam, że kiedyś jak tam jeździliśmy z JurkiemByd to nawet on o 14:00 powiedział, że ma dość. Ja jeszcze (powiem to skromnie) godzinę zostałem. Ciekawe czy ta nowa jest równie szybka. Podają, że niby też poniżej 8 min ale to trzeba samemu pomierzyć. Pozdro Wiesiek
  24. Wujot

    Dolomity - gdzie jechać?

    Też kiedyś byłem w takim terminie i przeżyłem szok bo trasa co rano była do dołu po południu zniknęła. I to tak, że dosłownie była wszędzie trawa. Pozdro Wiesiek
  25. Słabe - poprzednik wypunktował dobrze. Górka obłożona wyciągami. Te czarne trasy rzeczywiście świetne. Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...