Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 888 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
127
Zawartość dodana przez Wujot
-
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
No i doszliśmy do momentu w którym możemy umieścić tytuł i napisy "filmu" co go oglądacie. Czyli skitury w Norwegii właśnie się rozpoczynają. Na początek zestawienie naszych wycieczek Dzień turowy 1,2 jest za nami. Dzisiaj będzie 3. Stoimy w Lyngseidet w luksusowym porcie (bo jest kibelek, gorący prysznic i prąd) nawet nie kosztuje to zbyt dużo (około 100 zł/dzień za łódkę), miejscowość jak na "polarne" warunki - kurort. Aby założyć deski trzeba przejść dobre 200 m. Naszym celem jest .... (wstawią koledzy bo coś mi się norweskie nazwy nie trzymają) górujący pięknie nad okolicą. Dzień jest bardzo zmienny, chmury galopują ale od czasu do czasu są takie urokliwe prześwity I góra prezentuje się wtedy nad wyraz urokliwie. I tak sobie idziemy, raz słońce, raz śnieg Jak widzicie piętro lasu dawno za nami, hale też już minęliśmy i kopuła szczytowa już blisko. Pięknie widać stąd Lyngseidet. Jest nawet... no właśnie co dostrzegą Wasze wprawne oczy? Zasuwamy całkiem konkretnie (fota od Mariusza) Pogoda coraz bardziej dochodzi do wniosku, że nie lubi narciarzy Ale nikt nie ma się zamiaru poddawać I wreszcie wychodzimy na grań (fota od Mariusza) W drugą stronę jest tak i szerszy plan Jesteśmy na niższym wierzchołku - zamierzamy zjechać stąd efektownym żlebem (powyżej chyba ten z prawej). Przepinka w śnieżycy ale jest widoczność. Chowam aparat do plecaka bo zaraz zacznie się to co tygryski lubią najbardziej - jazda. Wskakujemy po kolei do żlebu. Fota znów od Mariusza. Początek jest lekko stresujący bo stromo, widoczność też nie najlepsza. Ale dalej jest cudownie bo mieciutko! Nasz kapitan (co został wyraźnie w tyle) ma troszkę mniej szczęścia, dociera na górę we mgle, która za chwilę natarła. Idzie więc na właściwy wierzchołek licząc, że się przejaśni. Ale nic z tego - zjeżdża w mleku. Czyli bez przyjemności. My ten czas załamania pogody wykorzystujemy na powtórną wycieczkę na górę (widzicie to na trakach) a na drugi zjazd znów mamy oczy! Jest naprawdę nieźle. Zjazd jest komfortowy do końca bo przez las prowadzi "przecinka", która wygląda dosłownie jak trasa narciarska. Zjeżdżamy po bandach śnieżnych przy drodze do IT i ostatnie w świetnych humorach dajemy z buta. I to jest bez wątpienia najlepszy (kolejny) dzień w Norwegii. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Jak widać na didaskaliach nie da się długo ciągnąć. Korzystając z tego, że wszedłem w posiadanie zdjęć Mariusza napiszę relację z drugiego dnia. Na początek nasza droga w terenie. Łatwo można tu ocenić przebieg wysokościowy. Zaczęliśmy identycznie jak dzień wcześniej idąc wciętym korytem rzecznym. Dalej droga prowadziła w lewo na rozległą przełączkę. Dzień był smutny, słaba widoczność, chłodno (co widać po ciuchach i nieprzyjemny wiatr) Pierwszy zjazd (który zlokalizujecie na mapie) dostarczył nam trochę niespodziewanych emocji. Patrząc z góry w tych nieciekawych okolicznościach podejmujemy decyzję, że zjedziemy to na fokach (bo dalej jest konkretne podejście). Zjazd okazuje się jednak nad podziw długi a w dodatku całkiem stromy więc jazda z wolną pietą no cóż... serce boli. Piotr, który jako jedyny zdjął foki zalicza pierwszy niespodziewany nawis i też... boli. Na dole jest druga przygoda - stoimy sobie w trójkę i dyskutujemy jaką drogę wybrać. Kusi skrót w prawo. Klisiu robi krok i leci dobre 3 m w dół. Nagle z całą jasnością widzimy brzeg nawisu nad którym stoimy i który w czasie lotu Tomka nagle z ostrością żyletki się zmaterializował. Naprawdę było to zaskakujące. Ale ponieważ delikwent na dole nie tylko jest cały ale jeszcze uchachany to orzekamy wspólnie, że mamy już dwóch fachowców od nawisów i do końca wyjazdu gdziekolwiek sytuacja jest niejasna wzywamy ich na rozpoznanie. Im bliżej naszego celu, który oglądaliście na zdjęciach z łódki tym bardziej duje. Co łatwo zobaczycie na fotach Wiatr jeszcze nie przewraca (więc nie ma 100 km/h) ale jest całkiem zabawnie - z Robertem latamy jak wariaci skacząc i starając się zawisnąć w powietrzu. Reszta patrzy na to z politowaniem ale co mi tam! Zjazd byłby bardzo fajny gdyby lepiej było widać. Pierwotnie dalej nasza droga miała prowadzić wzdłuż wybrzeża fiordu ale nie mam ochoty dymać ładnych paru kilometrów po asfalcie podobne zdanie ma większość grupy i postanawiamy wrócić górami. Zakładamy foki i w drogę. Kamil, Paweł i Robert zjeżdżają do drogi trzymając się pierwotnego planu. Za nasz trud zostajemy nagrodzeni bo na przełączce o której wspominałem jest już tak. Ale przede wszystkim tak Delektujemy się mrocznym pięknem tego krajobrazu - muszę z przykrością stwierdzić, że fota nawet w ułamku nie oddaje tego co tam było. Teraz pora pomyśleć o powrocie. Ponieważ rano, z powodu silnego wiatru, kapitan zaraz po naszym wyjściu (a właściwie należy powiedzieć - po brutalnym wypędzeniu nas na nabrzeże) przeparkował łódkę do portu po drugiej stronie fiordu więc musimy obejść zatokę. Dymanie asfaltem dalej nas nie interesuje więc wspinamy się na zbocze naszej pierwszej norweskiej górki aby dotrzeć na deskach do mostu. Ten zjazd już sobie przepatrzeliśmy dzień wcześniej i wyglądał na bezproblemowy. Byłby pewnie nawet maksymalnie przyjemniacki ale na puch musiał spaść deszczyk (albo po prostu tak się ociepliło) i hamowało okrutnie. Na dole po dniu turów najbardziej czułem palce u stóp. Na moście narty wrzuciliśmy na garba, było pewnie 3 km z buta jeszcze ostatnia fota z tego dnia Ponieważ nie lubię zbyt dobrej pogody (a właściwie to lubię też tę niezbyt oczywistą), tura była całkiem konkretna, widoki nietuzinkowe to uznałem, że jest to drugi najlepszy dzień w Norwegi. Liczę, że Mariusz albo Kamil uzupełnią jeszcze statystyki, może wrzucą nazwę i wysokość "naszej" górki. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W sumie jak jest tyle pozytywnych reklamacji to nic dziwnego, że ten sprzęt tyle kosztuje. Takie harszle to wychodzą tak ca 2000 zł/kg !!! Za kawałek blachy , a taka uprząż (troszkę tasiemek) to nawet lekko licząc 3000 zł/kg, spodnie co je mam tyle samo. Najdroższe są chyba jednak wiązania Mariusza (a są inne droższe) tak drobne 6000 zł/kg wiązań. Prawie równie dobrze wychodzą Microtraction na wagę. Przebitki na materiale są wręcz niebotyczne. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Też mam z Campem (Rockice) dobre doświadczenia reklamacyjne - jak mi poszły tylnie gumki podtrzymujące nogawki w uprzęży Race 90 (raczej z mojej winy) to naprawili nie pytając się o nic. Nawet dowodu zakupu nie musiałem pokazywać. Inna sprawa, że przy tak wysokich cenach tego osprzętu, można tego oczekiwać. Pozdro Wiesiek Ale Ty się Kamil nie leń i wstaw parę fot z drugiego dnie. Jak coś to ja dopiszę resztę bo chłopaki zajęte. -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W sumie to nawet się nie spytałem: pękło samo z się czy może po jakimś uderzeniu? Pozdro Wiesiek -
Wysokie Tatry - skitoury z kozakami
Wujot odpowiedział marionen → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Powiedzmy, że koledzy byli lekko zaniepokojeni. Główny problem był czy możemy już zjeść obiad Mariusza czy jednak go zostawić Pozdro Wiesiek- 52 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- wysokie tatry
- stary smokowic
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Relację z drugiego dnia muszą napisać inni bo zapomniałem zabrać aparatu. Na dobry początek wrzucam trasę na mapie. Zaczęliśmy podobnie jak dzień wcześniej (bardziej środkowa linia). Czerwona linia to powrót braci S plus Robert. Różowe kropki - ostatni wspólny odcinek do portu (po asfalcie). Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Uzupełnię troszkę relację Mariusza. Na początek nasza trasa na mapie z Google Earth (traki mam od Mariusza). Wpierw był lewy niższy cel, później zrobiliśmy prawą część. Jak widać pierwszy fragment prowadzi stromo wciętym korytem rzecznym (jest to dość charakterystyczne dla tego terenu). Po pokonaniu piętra lasu, mamy przed sobą doskonały widok na prawy cel. Po kilometrze+ wychodzimy na obszerne plateau z którego zaczyna się bezpośrednie wejście na przełęcz miedzy oboma wierzchołkami. Tutaj już jest przełęcz z widokiem na niższy szczyt. Jak widać dyskutujemy czy zjechać za nawisem, czy może jednak nie. Teraz warto powiedzieć, że na tym celu było naprawę sporo narciarzy. Większość dokonywała tu przepinki i jazda na dół. Decyzję ułatwiła nam ta oto grupka - skoro jadą to my też. A tu jeszcze dowód, że w Norewgi skiturują i młodzi i starzy i nawet dziewczyn nie brakuje. A tu już jesteśmy na pierwszym celu - Tomek ma jakąś refleksję (a może zmęczony???). Strzałką zaznaczyłem nasz drugi szlak podejściowy. Teraz zjazd na wspomniane już plateau. I decyzja co dalej. Wcześniej przyjrzeliśmy się głównemu wierzchołkowi. Na grani, która wydaje się oczywistą drogą jest mocno wywiane, widać kamulce i nie zachęca to do zjazdu. Symptomatyczne jest też to, że jakoś nie widać tam wchodzących. Natomiast droga żlebami wydaje się do zrobienia. Proponuję abyśmy się temu przyjrzeli z bliska - zawsze można zawrócić. I tak robimy. Zdjęcie gdzieś po drodze. Z czasem robi się całkiem stromo. Musimy zdjąć deski, założyć raki dochodzimy pewnie ze 100+ metrów pod wierzchołek i ze względu na kończący się czas - zjazd. Bogatsi pewnie o doświadczenia późniejszych dni, pewnie za 2-3 dni już byśmy dociągnęli do końca, bo nawet o 21.00 było jasno. Sam zjazd zdecydowanie już stromszy bardzo nam się podobał. Biorąc pod uwagę, że dzień zaczął się o 3.00 a skończył pewnie o 20.00 (nawet nie skończył bo teraz trzeba było coś uwarzyć, ogarnąć sprzęt i zaplanować kolejne dni (prognozy pogody) to było całkiem syto. I był to pierwszy najlepszy mój dzień w Norwegi. Do tego będę jeszcze powracał Pozdro Wiesiek -
Jak przeprowadzasz ozonowanie? Pozdro Wiesiek
-
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Pan M co nas oskubał był, jak się poprawnie mówi, Afroamerykaninem (w Szwecji . W sumie to podobno jednak nas nie oskubał bo jak gadałem z Tadeuszem41 to 900 koron za taki kurs to normalka. Dla niezorientowanych parę kilometrów z lotniska do portu busem kosztowało na polskie >400 zł. Rzeczywiście lot z Oslo do Tromso miałem słaby bo wizja zagubionego bagażu... była przybijająca. Sprzęt narciarski, abc, wspinaczkowy, wszystkie ciuchy, czołówka, apteczka nawet gdybym wszedł do świetnie wyposażonego sklepu to kupowałbym to przez parę godzin. Ale mało prawdopodobne, że w Tromso znalazłbym wszystko. Z kolei czekanie (pytanie ile) oznaczałoby stratę czasu całej ekipy. Ale później było już tylko lepiej. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Masz rację - nie da się ukryć, że szczególnie drugi dzień to było wyraźnie dalej (pewnie z 10 km) na północ - to tam gdzie z Robertem staraliśmy się "zawisnąć" na wietrze (kto ma foty?) Podciągnę trochę relację z tych dwóch najbardziej północnych eksploracji - mam nadzieję, że Ci co się zadeklarowali nie opuszczą mnie w potrzebie (szczególnie, że z drugiego dnia nie mam zdjęć). Po zaokrętowaniu (co zajęło nam całkiem sporo czasu) prysznic w kontenerze na nabrzeżu, po drodze taka fotka i szybko na kojo bo... pierwsza wachta wstaje o 3.00 (dzięki Klisiu!). Ja się zgłosiłem (z MajorSki) na 5.00 - nie było to przypadkowe bo liczyłem na takie klimaty Stopniowe zbliżanie się do celu i widok gór ("naszych" gór!) - bezcenne. To był nasz najbardziej północny cel: A to było na dzisiaj (za Kamilem): Bracia S. pod wodzą Michała zaparkowali przy nabrzeżu. Przygoda miała się zacząć! Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Aklim - czekamy na Twoją relację! W zeszłym roku też byliśmy na Grossvenedigerze (Kamil nawet 2x) - chętnie porównamy doświadczenia a być może też coś dorzucimy. Pozdro Wiesiek . -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
No to teraz będzie o chłopakach. Ekipa - to naprawdę dobre, mocne słowo. Oznacza pomocną dłoń, gorącą herbatę albo paszę. Czasem zaś ostrą szyderę, którą trzeba przełknąć honorowo jak skaut. Jak ktoś ma miękkie dupsko i wybujałe ego to raczej tu nie zapasuje. Ale jeśli macie wyczucie sytuacji i kiedy trzeba potraficie dać solidną zmianę albo zakasać rękawy pro publico bono to poznacie dobrodziejstwo mnożenia przez 8 (a nawet 9). Wspólna ocena sytuacji, wspólna weryfikacja pojawiających się pomysłów to szansa na dobrą zabawę a jednocześnie minimalizację błędów. A to w górach jest najważniejsze. Praca nad ekipą warta jest każdego czasu i wysiłku i to dla mnie jest jedna z najważniejszych kwestii w zabawie skiturowej. Część naszego norweskiego składu doskonale znacie z tego forum Tomek -Majorski, Mariusz - MarioJ, Kamil - kskuski. Dopełniali go Robert - Betti (z którym systematycznie też skiturujemy) i brat Kamila - Paweł. Szóste miejsce jest moje. Siódme zajął drugi Tomek - Klisiu. Było to istotne wzmocnienie zespołu bo to wykładowca i instruktor PZA i persona dobrze znana w światku wspinaczkowym, ósmy był zaś kolega Tomka - Piotr z warszawskiego KW, równie mocny zawodnik. Dziewiąty był nasz pierwszy na pokładzie czyli Michał. Ten ostatni okazał się ludzkim panem a polubiliśmy go gdy założył deski i zaczął łazić z nami na wycieczki dając sobie nieźle radę. Czyli po kolei - Majorski Piotr i MarioJ Kamil Paweł Robert Klisiu El Capitano Ponieważ może Was zmylić to, że na niektórych fotach występuje snowboardzista (albo jak wolicie spliciarz) to informuje, że Kamil występował w podwójnej roli będąc ukrytym agentem ciemnych mocy. A tutaj zdjęcie dokumentujące wrażą działalność podwójnego agenta. Jest poważna szansa na grupowe zdjęcie bo takie sobie ze dwa razy zrobiliśmy jakkolwiek nie wiem kto jest posiadaczem tego ważnego pliku. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Najbardziej upalnie to było na wachtach. Nasza pierwsza (tzn Tomka i moja) - od 5.00 1.04 jeszcze nie była w pełni świadoma. Z kolejnymi już było lepiej - odkryliśmy, ze gogle narciarskie są standardowym wyposażeniem żeglarza. Kurtek i warstw przybyło. Ja stwierdziłem, że moje świetnie dopasowane adidaski na lekką skarpetę "bez problemu" zmieszczą dwie grube narciarskie. Padły nawet pomysły aby może wachtować w butach skiturowych - stopy marzły najbardziej. Na górze pod HS ubierałem puchówkę, polar i bieliznę. Rękawice narciarskie też były jak znalazł a na nie łapawice z HS. Czyli na wodzie było pierońsko zimno. Do morza to nawet ręki nie włożyłem. Pozdro Wiesiek -
Jeszcze dodam, że w mojej ocenie skituring to byłyby drogi do wyceny 3 (czyli dla każdego) a od 4 byłby skialpinizm. Przy czym 4 to dla początkujących. Pozdro Wiesiek
-
Nie da się ukryć, że wejściena Mont Blanc klasyczną drogą to po prostu turystyka. Uprzedzając pytania byłem jakkolwiek pieszo a nie narciarsko. Narciarsko już łatwo nie jest i z próby wejścia parę lat temu musieliśmy się wycofać. I chyba się tam już nie wybieram. Tak jak Marionen napisał wystarczą raki i czekan. Asekuracji prawie nikt nie stosuje chyba, że wchodzą Japońscy turyści z przewodnikiem. Należy pamiętać, że to jednak wysoka góra i jakiekolwiek załamanie pogody praktycznie uniemożliwia działanie. Dlatego też multum osób tu zginęło. Ci którzy się wspinają wiedzą gdzie się kończy turystyka a zaczyna wspin. Ogólnie to proste - decyduje wycena. Mówi ona o stopniu trudności. Drogi turystyczne mają 0. Podobnie jest zresztą w skialpiniźmie gdzie czarna nieratrakowana trasa w ON jest uważana też za 0. Kolejne stopnie (są różne systemy wycen) informują o trudnościach. I ja np wiem, że mogę pokusić się o 3+ a być może dojdę do 4 ale stopni 5 i 6 pewnie nigdy nie osiągnę. Pozdro Wiesiek
-
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W sumie pisząc o piętrach to zapomniałem jeszcze o... plaży. Tomek i Mariusz - wrzućcie może swoje foty z poziomu zero. Pozdro Wiesiek -
Ski&Sail - czyli turowa bajka w Norwegii
Wujot odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Trochę geografii Punktem startu było Tromsø do którego łatwo można dolecieć (z jedną lub dwoma przesiadkami). To już daleko na północy - sporo za kołem podbiegunowym. Co ciekawe - większość naszych wycieczek odbywała się już na obszarze Arktyki (wyznacza ją izoterma +10 stopni C). Na wschód od naszego punktu przylotu rozciągają się Alp Lyngeńskie. Będące pierwszym naszym celem. Cały obszar naszego działania wyglądał tak A najodleglejszym punktem do którego dopłynęliśmy było Lyngenseidet. Wracając wylądowaliśmy też na Uloyi i to było najbardziej wysunięte miejsce na północy z którego zjechaliśmy na nartach. Alpy Lyngeńskie absolutnie zasługują na tę nazwę - na poniższej focie widać je z drugiej strony fiordu Góry są niewysokie, powiedzmy do 1500 m npm ale... startujemy z 0! Każda wycieczka kończąca się na szczycie jest więc całkiem solidną turą - większą często niż wejście na jakiś alpejski szczyt z w sumie pobliskiego schroniska. Na pewno nie brakuje bardzo wymagających zjazdów (zaliczyliśmy trochę 35-40 stopni). Najbardziej niesamowite jest przechodzenie przez kolejne piętra. Na dole jest (o ile jest) pokręcony skarłowaciały las brzozowy. Jeśli jest w miarę rzadki to jazda jest fantastyczna (choć trzeba nieraz się zasłonić) Ale były miejsca gdzie nawet podejście było bardzo trudne bo gęstwa masakryczna - a szlaków nikt tu nie wycina. Las kończy się na wysokości około 400 m npm. I możemy to uznać za początek gór. O ile na dole nie raz było upalnie to kawałek wyżej takie klimaty to była normalka. cdn Pozdro Wiesiek -
Mała szansa aby ktoś z nas podjął się regularnej relacji z naszej tegorocznej wyprawy do Norwegii. Po prostu zbyt wiele się działo - wrażeń wystarczyłoby spokojnie na 3 "standardowe", bardzo udane, tury. Rozpocznę wątek omawiając jakieś wybrane aspekty a być może koledzy pociągną go w sobie znane obszary. Decyzję o skiturach w Norwegi zapadła mniej więcej w w czerwcu zeszłego roku. Od początku przyjęliśmy, że wynajmiemy jacht z kapitanem a cała strona narciarska będzie w naszej gestii. Przy takiej formule wychodziło to bardzo obiecująco finansowo i znalezienie quorum ograniczyło się do paru telefonów. W sierpniu zarezerwowaliśmy wstępnie termin rejsu (aby nikt nas nie ubiegł). Ze względu na dużą odległość i związane z tym koszty miało to być 11 dni (1-11.04) co dawało 9 dni na akcje górskie. W październiku podpisaliśmy.umowę z armatorem, zebraliśmy kasę od uczestników i poszły pierwsze zaliczki. Loty, nadspodziewanie tanio, wykupiliśmy też chyba w październiku. W zasadzie oznaczało to organizacyjne zamknięcie tematu - istotne co zostało to rozpoznanie topograficzno-narciarskie regionu i aprowizacja. I było na to pól roku. Na zdjęciu w pierwszym planie - "nasz" jacht. cdn Pozdro Wiesiek
-
Ja tam na Tuxie korzystam wyłącznie z obu gondolek i tej nowej kanapy (jest jeszcze stare krzesło na południową stronę). Trzeba przed wyjazdem sprawdzić co będzie czynne bo oba lodowce są porównywalne. pozdro Wiesiek
-
Wysokie Tatry - skitoury z kozakami
Wujot odpowiedział marionen → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Przepiękne zdjęcie - nie tylko dlatego, ze moje narty są w pierwszym planie - ale wprost fantastycznie oddaje klimaty przepinek na górze. Z reguły wieje koszmarny wiatr, miejsca jest na jedną nogę a chętnych np 6. Sam zjazd: na początku jest zawsze stromy, wiatr powoduje, że jest bardzo twardo a skały dziwnie blisko. Tutaj i tak jest komfortowo. Pozdro Wiesiek- 52 odpowiedzi
-
- 6
-
-
- wysokie tatry
- stary smokowic
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wysokie Tatry - skitoury z kozakami
Wujot odpowiedział marionen → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
I tym razem, na szczęście, skończyło się to bez problemów. W górach nie ma żartów i trzeba zawsze to mieć w tle głowy. Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. Pozdro Wiesiek- 52 odpowiedzi
-
- 5
-
-
- wysokie tatry
- stary smokowic
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wysokie Tatry - skitoury z kozakami
Wujot odpowiedział marionen → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Dokładnie. W Alpach inne są głównie dwa sprawy: - lodowce (czyli aspekty związane z poruszaniem się w terenie uszczelinionym - wyciąganie, wychodzenie, asekuracja i konieczność targania podstawowego zestawu szpeju i liny) - wszystko inne jest podobne, tylko przeważnie 2x większe (mówię o długości podejść i zjazdów), trudności są tu zbliżone. W pewnym sensie Tatry mogą być nawet bardziej wymagające bo przy tej samej długości trasy jest więcej przepinek, które powinno się robić sprawnie. Pozdro Wiesiek- 52 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- wysokie tatry
- stary smokowic
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie mogłem się oprzeć więc.... Zillertal :)
Wujot odpowiedział artix → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Te dzikie tłumy - jak Ty to wytrzymałeś! Po kierunku światła widać, ze to popołudnie (a nie jak ktoś by mógł myśleć pierwsze poranne szusy) Pozdro Wiesiek -
A dlaczego konkretnie tam? Pozdro Wiesiek a co do odległości to jest ok 1200 km, być może sensowniej będzie zrobić wyjazdy na 5 dni.
- 43 odpowiedzi
-
- szwajcaria
- saas fee
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:







