Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Wujot

    Serwis dla skiturowca

    Koenig serwis we Wrocławiu. Wydaje mi się, że specjalizacja jest ważna - Arnold "robił" te narty gdy była to bardzo niszowa dziedzina (a teraz to małe centrum skiturowe DS). Jeśli ktoś montuje dużo to ma szablony (po paręset euro) co daje gwarancję precyzyjnego montażu. Do tego maszyna diagnostyczna. Najważniejsze jednak, że właściciel jest aktywnym i dobrym narciarzem a to daje naprawdę dobre rozumienie naszych potrzeb. Pozdro Wiesiek
  2. Ze statystyk alpejskich przeczytałem kiedyś, że dochodzi do 1 urazu na 450 osobodni narciarskich. Zakładając podobny model tysiąc urazów na Podhalu odpowiadałoby ok 450 000 osobodni, zakładając klasyczny 6 dniowy pobyt oznaczałoby to obecność 75 000 narciarzy. Być może, że ta wypadkowość jest pokrewną zwiększonego ruchu narciarskiego. Ale nie oznacza to, że mamy to akceptować. Kaski i żółwiki nie zmniejszą ilości ciężkich wypadków (ale skutki mniejszych zredukują na pewno). Główna droga to edukacja i przygotowanie do jazdy. Pozdro Wiesiek
  3. Chciałbym się dzisiaj podzielić doświadczeniami z ponad roku użytkowania moich nowych spodni, które wprost idealnie wpisują się w nurt skiturowego minimalizmu. Być może komuś z Was spodoba się przyjęte rozwiązanie Zacznę od tego, że przez wiele lat wcześniej używałem spodni SS. Nigdy nie byłem do końca z tego rozwiązania zadowolony - wady były dwie: - słaba termoregulacja (z niewytłumaczalnych powodów dobra wentylacja w tych spodniach nie gości) - no i oczywiście słaba odporność na deszcz O ile od pasa w górę SS jest super rozwiązaniem (bo łatwo można doubrać jakieś paclite albo przeciwnie zdjąć do bielizny) o tyle na dole człowiek przeżywa dylematy. Ubrać bieliznę pod spód czy nie. I jeśli rano jest dobrze to popołudniu może być gorąco. A jak nas złapie deszcz to ubieranie dodatkowych zewnętrznych jest też strasznie kłopotliwe. Nawet jak są rozpinane na długości nogawek to spróbujcie założyć to w solidnym wietrze. Męczyłem się trochę z tym dołem aż trafiłem na spodnie Rab http://www.alpenski.pl/product/spodnie-rab-firewall-pants-10564/ http://www.alpenski.pl/product/spodnie-rab-bergen-pants-10563/ Pomysł jest prosty - minimalna waga (dosłownie 300 g), maksymalna wentylacja ale oczywiście HS. Spodnie na gumce nie mają nic poza rozpinanymi nogawkami. Zamek to 3/4 długości nogawki i ma trzy suwaki. Pozwala to na np rozpięcie od dołu do kolana, przechwycenie zamkami przy kolanie a wyżej znów rozpięte. Pełna wentylacja i nic się nie majta! W toku użytkowania na wiosnę w upalne dni stosowałem taki patent. Rozpinałem całkowicie nogawki i przerzucałem je przez pas dolny plecaka. Tworzyło się coś na kształt spódniczki a na nogach do ud miałem bieliznę. Może wyglądało troszkę "romantycznie" ale najważniejsze, że się nie grzałem. Można uznać, że taki zestaw komfortowo obejmuje wszystkie typowe zakresy działalności skiturowej od -15 do +15 stopni Celsjusza na pewno. Zakładając grubszą bieliznę można przesunąć to w dół. A ponieważ to dobrej klasy HS więc pełna wodoodporność przy niezłej paroprzepuszczalności nawet przy zapiętych suwakach daje niezły komfort w paskudną pogodę. Chłopakom w tym rozwiązaniu przeszkadzał brak kieszeni. Ale ja nigdy niczego w spodniach nie nosiłem więc tego braku nie zauważam. Zważcie swoje spodnie i jak na wadze zobaczycie "600" to docenicie te 300+ od Raba. Pozsdro Wiesiek
  4. Co jakiś czas "wypływają" w podobnych cenach, nawet nie tak dawno ktoś ze znajomych za tyle nabył. Spytałem się Arka (Fikol), który kupił za małe Factory (gdzieś koło 27) i założył je raz i chętnie by odsprzedał - 800 zł pozdro Wiesiek
  5. Wujot

    Soelden, Trasa 41

    I całe szczęście Jurku, całe szczęście. Pozdro Wiesiek
  6. Nie Factora można kupić za 600-650 zł. Jeśli możesz do Scarpy dokupić "alpejską" podeszwę to but spoko w tej cenie. W BD podeszwa kosztowała około 150 zł. Pozdro Wiesiek
  7. Właśnie (z ciężkim sercem) zamówiłem Beast Carbon i ATK Freerider. Razem tylko drobne 5K . Założę to do Wayback-ów 96 mm. Mój pierwszy bezkompromisowy set freetour. Wypróbuję już za 3 tygodnie. Mam nadzieję, że efekt będzie wart tej kasy. Pozdro Wiesiek
  8. To straszny grzmot, moim zdaniem już z minionej epoki. Popatrz np na Beast Carbon albo buty La Sportivy. Ale podstawowe pytanie jest z czym chcesz to jeździć? Z szynówkami? A jeśli tak to możesz kupić jeszcze większego grzmota ale dwusystemowego w 1/3 ceny - Factora BD. On będzie wtedy w 100% kompatybilny z AT bo te moim zdaniem nie są. W tej chwili w segmencie TLT jest kupa butów o wadze około 1500 g/szt i z flexami typu 120 więc ich właściwości jezdne są rewelacyjne (bo lekkie) moim zdaniem jednak jedyny sens jest używania tego z wiązaniami pinowymi. Chyba najlepiej z ATK Freerder. Razem genialny set. Trochę bezsensu jest stać okrakiem - albo AT albo TLT. Pozdro Wiesiek
  9. Z tą jazdą w puchu to jest tak troszkę życzeniowo. No bo jak nawet spadnie no to milion niespełnionych sępów freeridowych w mig to rozjeżdża i wygląda to tak Podobnie jest we wszystkich "znanych" (np Krippenstein) ośrodkach free - dosłownie 2 godziny jazdy. Tymczasem np. w takim Fanningbergu przy jednej kanapie przejeździłem 2 x 2 dni po opadzie i były to jedne z najlepszych puchowych dni w życiu (sępów free było 3-ech). Podobnie było w Dienten czy Hochkeil (super jazda na orczyku). W takim Ischgl zawsze też potrafię sobie znaleźć coś interesującego. Mnie wychodzi, że super znane miejsca free to strata czasu. Najlepsza opcja to chyba freetour z powiedzmy godzinnymi dojściami. Nie wiem jak pod tym względem wygląda 4V ale np w takim Fieberbrunn (też znana miejscówka free) to bardzo dobre rozwiązanie. Pozdro Wiesiek
  10. Pierwszy raz spotykam się ze szkołą dwa. Ogólnie obowiązująca procedura to odbarczanie buta mniejszego. Zresztą indywidualna wkładka (której używam) przytrzyma do pewnego stopnia tylko dół stopy - luzy pozostaną. Przed wszystkim to spróbuj sprawdzić buty o dużym v (objętość). Oprócz powszechnie znanej długości i szerokości producenci podają też ten parametr i gdzieś można do tego dotrzeć. Być może są modele, które od razu Ci przypasują. Np na rynku skiturowym takim producentem jest Scarpa robiąc modele według stopy północnej (takiej jak Twoja). Słyszałem, że w Wintersporcie w Krakowie są fachowcy co to wiedzą. Pozdro Wiesiek
  11. Moja ocena 4V jest chyba miarą rozczarowania jakie tam przeżyłem. No bo w statystykach 420 km tras. Wow potęga. To liga 3V, Espace Killy, Paradiski, St Anton, SHL + F, Ski Welt, Portes du Soleil! Spodziewasz się więc wypasu a tu zasadniczo (poza Verbier) skansen. Blisko połowa wyciągów - orczyki (34/82), kupę wolnych i starych krzesełek, gondolki stojące. Jak się raz wybierzesz z Verbier do Veysonnaz to masz dość bo po drodze 4 orczyki plus trasa biegowa aż się zastanawiasz czy nie zbłądziłeś. Dla odmiany połączenie z Verbier do Nendaz 95% narciarzy zjeżdża gondolkami bo offpista to muldy do piersi i twarde, lodowe. Nie widziałem tam nikogo mocnego. Owszem uczy pokory. Ale naprawdę nie masz ochoty powtarzać tego drugi raz. Samo Verbier - bez szału, ale to normalny ośrodek. Mont Fort piękny ale wjeżdżasz tam maleńką, stojącą kolejką dla kilkunastu narciarzy. Czyli czekasz na wjazd. Ten ośrodek nie ma najmniejszego dobiegu nie tylko do tych potęg co je wymieniłem ale co najmniej kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu kolejnych zaczynających się od Ischgl, Soelden, Gurgle, Lech, Zermatt, Zillertal Arena + 2 pozostałe, 4 Berge, Kitzbuhel, SFL, Maria Alm, Val Gardena, Arabba itd. O słynnej stronie freeridowej 4V nie rozmawiamy tylko o tej dla "normalnych" narciarzy. Ale kolejnych 400 zdjęć może mnie skłoni do zmiany zdania i zeznam - to najlepszy ośrodek na świecie! Pozdro Wiesiek
  12. W sumie to mi się źle napisało bo wyszło jakbym polecał ten system a chodziło mi, że z tych 4 głównych miejscowości Verbier jest najlepsze. Ale całości, podobnie jak Maciek, nie polecam. Pozdro Wiesiek
  13. 4V to dość dziwny system. W zasadzie tylko Verbier i znacznie mniejsze Nendaz można uznać za dobre. Część "łącznikowa" Siviez (płaska i długa) zdecydowanie odstręcza od wycieczki do Veysonnaz. Podobnie jest zresztą z powrotem na nartach z Verbier do Nendaz ale tu powód jest inny - off piste, którym wracasz to pola koszmarnych twardych i wysokich muld dla naprawdę dobrze jeżdżących. Czyli komunikacyjnie to jest połączono mocno na siłę. Samo Verbier można spokojnie polecić a jeśli ktoś nie ma zamiaru zbyt daleko się wybierać to trasa przy gondolce w Nendaz jest przyjemna (zaletą Nendaz jest, że możesz jeździć na małym karnecie). Ogólnie cały system jest dla mnie mocno przereklamowany. Nie mówię o jego pozatrasowej charakterystyce bo stosunkowo mało mogłem tam pojeździć więc nie wiem. Pozdro Wiesiek
  14. Zadam pytanie wszystkim zwolennikom ochraniaczy. Czy żółw i dobry kask zabezpieczą przed wjazdem na sporej prędkości w las? Skuteczność tych amatorskich ochraniaczy jest mocno ograniczona. Przy niewielkich kolizjach oczywiście pomogą. Ale jak wykazałem taki żółw przyda się w 5% przypadków. Co z resztą? Zbroja z kevlaru na pewno odbierze Wam przyjemność (a i możliwość) jazdy. Nie ma innej drogi jak podwyższenie czujności. Boję się, że taki żółw to jest głównie kwestia psychologiczna - nikt nie chciałby zostać wózkersem i to działa na wyobraźnię. Czemu nie pęknięta śledziona czy tam inne wysokoenergetyczne urazy? Jestem pewien, ze jakaś przekonująca reklama o tym jak to ktoś uszkodził sobie kręgosłup i o tym jakie jest cudowne lekarstwo na to za jedyne 150 zł spowodowałyby wzrost sprzedaży żółwików o 1000%. Też mam fobię przed urazami kręgosłupa - mój dobry kolega połamał się glajcie i to był jeden z powodów dla których zrezygnowałem z marzeń o lataniu. Jak ktoś ma fobię kręgosłupowo-narciarską to może zrezygnować z nart, ubrać żółwia albo przepracować to w swojej głowie. Ale to nie jest tak, że założenie plastiku na plecy jest obojętne dla jazdy. Zawsze jest coś za coś. Zakładając go tracimy na zwinności, wentylacji, propriocepcji. Narty to swoboda, manewr, zwinność, doskonała orientacja w przestrzeni ale przede wszystkim luz. tak - luz. I jeśli nie trzeba to nie warto go sobie odbierać. pozdro Wiesiek
  15. Wujot

    Lawiny w Alpach

    W Alpach w lawinach ginie naprawdę mało (do 100 osób rocznie) w stosunku do ruchu jaki tam jest. Z tego zdecydowana większość to skiturowcy (daleko od ON), giną też freeriderzy (często w ON). Narciarzom na trasach raczej nic nie grozi choć czasem można znaleźć foty jak to czołówka obsuwu wtargnęła na kawałek trasy. W ON po opadach często odstrzeliwuje się lawiny, niektóre jak np Ischgl mają zbudowane całe rozległe systemy armatek. Czyli Wasze obawy są niepotrzebne. Pozdro Wiesiek
  16. Bardzo często spieramy się tutaj o to na ile można zabezpieczyć się przed błędami innych a też swoimi. Wcale nie dziwię się,że jeśli ktoś nie spędził na stoku tych powiedzmy 500 dni to może nie rozumieć negowania skuteczności zabezpieczeń vs "czujność narciarska". Nawet jeśli założyć, że zrozumie, że np. na stoku w pewnych miejscach "nie powinno się być" to oczywiście zanim nabędzie obycia to różne przypadki mogą się zdarzyć. Stąd chęć pójścia na skróty czyli zakup zabezpieczeń. I znakomicie to rozumiem. I zresztą uważam, że czasami warto założyć ochraniacze. Np w kwestii kasku narciarskiego, przez długi czas w ON jeździłem a co śmieszne podczas skiturów z elementami skialp już nie (bo przekraczało to wagę). I nie raz w jakimś kominku czułem się dyskomfortowo gdy coś się trochę sypało a ja w czapce. Zaczęli robić ultralekkie kaski dla skialp i go nabyłem. Ale wiem, że jak poleci kawałek lodu większy od pięści i trafi mnie w głowę to mogę zejść. Czyli kask nie obroni przed prawdziwym zagrożeniem i oceną ryzyka. Ale mimo tego zalecałbym jego używanie. W kwestii żółwika jest inaczej. Statystyka urazów narciarskich na szarym końcu ma urazy kręgosłupa. U kobiet przeważają skręcenia, zerwania więzadeł - czyli dolna partia, u facetów urazy klatki piersiowej, barki. Sporo tu i tu jest urazów głowy a w dodatku niosą one ciężkie (w tym letalne) skutki. Wniosek jest więc taki, że przed złamaniem kręgosłupa grozi nam dużo więcej urazów. Jedyną skuteczną obroną jest podniesienie swoich umiejętności a protektory na plecy kupią którzy kupią to dość wyimaginowane niebezpieczeństwo. Jeśli jednak ktoś z żółwiem na plecach lepiej się czuje to niech go nabędzie! Spokój psychiczny jest naprawdę dużo wart. jeszcze doczytałem Oczy masz z przodu (co zresztą też nie jest prawdą bo kontrolne spojrzenie w tył nie jest problemem) ale masz jeszcze uszy. Patrzę do przodu, słucham do tyłu. Wiem czy ktoś się zbliża, jaką ma trajektorię i na czym jedzie (rozpoznanie deskarza jest bardzo ważne). Najprostsza metoda unikania zagrożeń to jazda w linii spadku stoku i dostatecznie szybko aby nikt do nas się nie zbliżył. Pozdro Wiesiek
  17. Mam identyczne zdanie. Jeśli nie próbuje się przekraczać granic to lepiej inwestować w orientację. Przecież ten deskarz o którym wspomniał W.W. Mógł deską przeciąć tętnicę udową, obciąć rękę, przeciąć twarz. Żona miała wielkie szczęście, że trafił akurat w to jedyne chronione miejsce. Pytanie jest jak do tego zdarzenia w ogóle doszło i czy szło to przewidzieć. I od razu napiszę, że pewnie szło się zabezpieczyć przez świadome jeżdżenie. I to jest kierunek bo inaczej po kupnie żółwia szybko dojdzie się do wniosku, że potrzebny jest kevlarowy kombinezon jak w żużlu. I będzie to koniec przyjemnej jazdy. Co do jazdy pozatrasowej to też uważam, że przede wszystkim potrzebne są szare komórki ale jeśli już to przydatniejsza jest ewentualna ochrona twarzy, piersi. Na off piste zdecydowanie częściej upada się na przód (wjazd w rów, przechwycenie dziobów, gałęzie, druty) a koziołkowanie na stromym stoku - brr. Zresztą jeździ się z plecakiem. Co innego free ski ale to w ogóle nie jest temat na amatorskie rady. Pozdro Wiesiek
  18. Parę sezonów narciarskich (średnio 50-60 dni) przejeździłem w SS - przeważnie tylko w bieliźnie pod spodem. Problem jest raczej na wiosnę bo było czasem zbyt ciepło. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju SS. Używałem Killiteca Level 5. W zasadzie nie ma wskazań na HS w tzw normalnym narciarstwie. Jest tylko drobne ale... Kłopotem jest, że bardzo mało modeli SS ma wywietrzniki pod pachami. Dlatego na "normalnych" nartach używam teraz dobre ale ciut solidniejsze paclite (mam eVent, Dermizax, Gore) i dobieram coś pod spód w zależności od potrzeby. Na skiturach (czyli warunki znacznie bardziej wymagające) podstawowe jest SS Dare2B (to bardzo dobra elastyczna kurtka z wywietrznikami i świetnym kapturem), jak bardzo duje (czy pada) doubieram minimalistyczne paclite Marmota. Czyli SS jak najbardziej (zresztą sporo osób używa). Pozdro Wiesiek
  19. Wujot

    Spodnie w TK Maxx

    Mam nadzieję, że już niedługo będą leżały na mojej d... Siła forum. Wielkie dzięki Krzychu Pozdro Wiesiek
  20. Jeszcze dodam, że u mnie robi też za rowerowo-fotograficzny. Super jest ten boczny dostęp - wyciąga się bez ściągania szelek. Dosłownie moment. Wkładanie podobnie. Co najciekawsze rzep całkiem trzyma bo zjazdy MTB nie wytrząsnęły mi sprzętu. Moje lustro jest ciut duże i troszkę muszę je wciskać ale dla troszkę mniejszego sprzętu najlepsze rozwiązanie jakie znam. Pozdro Wiesiek
  21. Wujot

    Kasprowy Wierch

    Widmo Brockenu i to jeszcze z glorią!!! Dla samej tej foty warto było zaliczyć wycieczkę. Gratki. Pozdro Wiesiek
  22. Szczególnie wygrywa od dwóch tygodni i będzie jeszcze wygrywał przez kolejne tygodnie Jeśli długość sezonu (pewnie sporo ponad miesiąc, może dwa, różnicy) Cię nie przekonuje to pozostaje jeszcze możliwość zjazdu z Allalinhorn (wystarczy podejść 600 m w pionie) paru innych czterotysięczników, w tym można zaliczyć Monte Rosę. Całkowita deniwelacja ośrodka 1800 m - też jak w Szczyrku. I widoki najbardziej imponującej grupy szczytów Alp. Jednym słowem jeśli dalej uważasz, że można to porównać to zostań przy Szczyrku! Pozdro Wiesiek
  23. Piszesz nieprawdę (a właściwie to manipulujesz) i to trzeba skorygować. W kwestii karnetów sezonowych w Alpach. Jest ich sporo - wybrałem dwa szczególnie ciekawe: Sezonowy karnet Saas Fee - 200 Euro (trzy ośrodki w tym jeden do 3600 m npm) Sunny Card (10 ośrodków) - 405 Euro Jak widać cena karnetu sezonowego w Szczyrku jest adekwatna do oferty tego ośrodka. Ani dużo ani mało - normalnie. W takim Saas Fe nawiasem mówiąc już jeździsz a będziesz jeszcze jeździł jak w Szczyrku nie będzie śladu po śniegu. Niezależnie od tego bardzo cieszę się, że Szczyrk może stać się wreszcie ON na jaki zasługuje. Życzę mu rzeszy zadowolonych klientów a jak będzie okazja to może tam zajrzę. Pozdro Wiesiek
  24. Myślę, że każda narta w szerokości 95-105 mm będzie dobra. Mantrę znam dobrze ale z tych modeli z umiarkowanym rockerem. I oczywiście to była dobra a nawet bardzo dobra narta (aż mi odjechała w las i już jej nie odzyskałem). Szukałbym po prostu okazji. Po slalomkowych przyzwyczajeniach mogą Ci przypaść do gustu Cham-y. Znajomi bardzo sobie chwalą tę nartę dla mnie jest chyba zbyt reaktywna ale na pewno da się na tym fajnie jeździć. Wyhaczyli je w jakiś cenach typu 800 zł. Czyli nie fiksuj się na określony model. To mi bardzo przypomina BMT (też Volkie) na których jeździłem. I rzeczywiście wrażenia były rewelacyjne jak na wagę i szerokość tamtej narty. Jest jednak małe ale - nikt nie wie ile ta narta wytrzyma. Volkie już popisało się lekkimi konstrukcjami (nazwa mi wyleciała z głowy), które dosłownie się rozsypywały (widziałem) po roku jazdy. Dlatego troszkę sceptycznie patrzę na używane (choć stan niby dobry). Nie masz gwarancji, że to nie ma 30 dni u zaciekłego jeźdźca i gwarancji, ze to wytrzymało bez szkody. Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...