Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marionen

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    4 616
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    244

Zawartość dodana przez marionen

  1. Czułbym się lepiej, gdyby można było edytować posty. Nie o takie czółno mi chodziło!
  2. U mnie nocne jazdy to rodzinna tradycja, warto ją wskrzesić. Cieszę się, że nie będę osamotniony, tylko lampkę będę musiał zmienić na coś bardziej dalekosiężnego.
  3. Wygląda na to, że chodzących narciarzy przybywa. Cieszę się, że też się wciągnąłeś!
  4. Oglądałem wczoraj o 23.30 Mam go nagrany , spróbuję go wrzucić na forum. Oglądając, kilka razy sam ryczałem. Ich historię znałem wcześniej od osób, które z nimi trenowały czasami w różnych miejscach Europy. Nawet się ścigali razem w wieku dziecięco - juniorskim. Cała rodzina niezwykle miła, uczynna, pomocna, nawet wtedy gdy mieli już sukcesy. Zawsze porozmawiali, udzielali rad i znaleźli czas na dyskusje techniczne. Zero zarozumialstwa, bez gwiazdorzenia. A to co przeszli każdy narciarz, nawet amator powinien oglądnąć przynajmniej raz w roku, ku pamięci!!! Ante zawsze pozwalał naszym jeździć po ustawianych przez Siebie trasach, co może poświadczyć Marek Krzyżyński.
  5. Nie wiem czy nie zmienić swojego narciarstwa. Jestem teraz nastawiony na skitoury, ale zdecydowanie nocne. Cisza, spokój, natura i ja. Kręci mnie to bardziej jak jazda w dzień. Muszę to głęboko przemyśleć. Tak mi się zjeżdżało z pod Orła pierwszy raz... Przy podchodzeniu wszedłem w jakiś lasek i było kilka przeszkód do pokonania, w dzień pewno nie chciałoby mi się podchodzić, w nocy postrzeganie jest inne, wszędzie blisko. Kolejny zjazd z widokiem na stok Górnik. Przez chwilę myślałem, aby tam pojeździć, ale przy takim oświetleniu czół bym się jak nagi, do tego nie wiem czy Ania by to zdzierżyła!
  6. Kurcze, ale masz oko, dopiero teraz zauważyłem ten orczyk. To orczyk z trasy po której zjeżdżam, też mi się podoba! W ogóle to wygląda tak blisko koło siebie, w rzeczywistości to trochę dalej jest.
  7. Godzina dochodzi 2, to pora jeszcze poszaleć. Warunki super, trasa też, Ania powoli schodzi w dół (brakło dla niej sprzętu), a ja korzystam z jej nart. Nie wiem czy nie będę musiał Jej odkupić jakiś Joyi, bo Dynastary trochę ucierpiały na Wielkiej Sowie.Stok tylko mój, czołówka jeszcze świeci i ruszam po sztruksie. Delektuje się jazdą i nocnymi widokami. Jestem w "siódmym niebie". Ta "czarna" trasa ma nieco ponad 500 metrów i żal mi każdego zjechanego metra. Pięknie wygląda wijący się wzdłuż drogi Sokolec Niestety dojeżdżam do dolnej stacji, a było tak wspaniale... Nie, muszę to jeszcze powtórzyć. Biorę narty na plecy i z buta zasuwam ponownie pod Orła. W pewnej chwili robi się jaśniej, odwracam się zdziwiony, a widok taki... Okazuje się, włączyli pełne oświetlenie czynnej (od 9 do 20) trasy ON Górnik i ruszył ratrak około 2 w nocy. Jestem w szoku, że komuś się chciało ratrakować (chyba, że to jakieś sylwestrowe uniesienie) o tej godzinie. Ja jestem znowu pod Orłem, choć łydki pieką i mega gorąco mi, cieszę się bo znowu kilkaset metrów cudownego zjazdu przede mną. Ponownie jestem na dole. Zjazd mnie nie schłodził, ale Ania nie dzwoni to postanawiam podejść kolejny raz. Tym razem na górze pieką mnie stopy więcej podejść nie będzie. Trzeci raz delektuję się zjazdem. Teraz jeszcze podejście drogą z Sokolca do Rzeczki Widać, że twardziele jeszcze się bawią na salach, ale co mi tam; ja to mam prawdziwą zabawę!!! Koło 4 docieram do Ani na parking i piękny Sylwester niestety kończy się, jestem wypluty ale szczęśliwy Pozdrawiam serdecznie!
  8. Może masz rację. Muszę przyznać, że rzeczywiście w Czechach często jeździmy na tyczkach bezproblemowo. Kupujemy tylko karnety i mamy udostępnioną część trasy dla siebie. W Polsce jest z tym problem, albo nie chcą udostępnić trasy albo dodatkowo trzeba płacić. Choć jest jeden wyjątek, bez problemów mogliśmy trenować i slalom i gigant (bez dodatkowych kosztów) na trasach w Kamienicy koło Stronia Śl. Ja oczywiście jestem "tyczkarzem" amatorem, ale bywają też często zawodnicy z FIS punktami. (np Jakub G.-G), trenujące dzieci z Wrocławia( pod okiem Katarzyny Karasińskiej), z Poznania WSN z Tomkiem Kotem. Oby coś z tego wyrosło!!!
  9. Połączenie zimnego z gorącym idealnie trafione i do tego fascynujące widoki. Tak każdy by chciał witać Nowy Rok.
  10. Dla przypomnienia - Janica Kostelic w wieku 20 lat miała na koncie 3 złota, 1 srebro olimpijskie, Puchar Świata w generalce. W wieku 21 dorzuciła 2 złota Mistrzostw Świata i kolejny Puchar w generalce. Niestety w wieku 24 lat zakończyła starty. Mam nadzieję, że Mikaelę w przeciwieństwie do Janicy ominą kontuzje i choroby.
  11. Może się okazać, że Mikaela zdobędzie Wielką Kryształową Kulę, ale Małą za slalom zdobędzie Veronika, ma tylko 10 pkt straty, jeździ niezwykle dynamicznie i koncentruje się tylko na slalomie. Mikaela dodatkowo musi trenować szybkościowe...kto wie,kto wie...
  12. Selektywna trasa w Zagrzebiu okazała się za trudna dla Mikaeli. Wspaniały sukces naszych sąsiadek. Całe podium Słowako-Słowako-Czeskie. Trochę głupio się czuję, tak blisko Polski, a wyniki jak dla nas z kosmosu. Czy tak będzie zawsze?
  13. To kuszenie masz wrodzone czy nabyte. Bo jak wrodzone, to masz coś z diabła.
  14. Dokładnie tak, to najlepszy mój Sylwester od lat. Za rok pewnie też pójdziemy w tym kierunku. Tylko sprzęt będzie bardziej odpowiedni (dzięki Wiesiek!). Zjazdy nocą, przypomniały mi dawne wspaniałe dla mnie czasy!
  15. marionen

    Górna narta - jej rola.

    Do tego grona gwiazd narciarskich dodałbym moją ulubienicę - Janicę Kostelic. Trenera masz kumatego, możesz się mocno podciągnąć. Jak masz sposobność to kontynuuj.
  16. Johnny, jak kiedyś zimą trafię w okolice BSA, to spróbuję tych smacznych tras. Zachęciłeś mnie bardzo.
  17. Darek uważam, że nadajemy na tych samych falach. Wiosna już niebawem, Ty teraz tylko dbaj o zdrowie, a jeszcze razem coś interesującego zrealizujemy. Jeden sygnał od Ciebie i meldujemy się z Anią w Beskidach. Pozdrawiam serdecznie.
  18. Czy można skitourować bez skitourów. Do końca nie jestem przekonany. Ze sprzętu skitourowego posiadałem praktycznie tylko plecak i jeszcze lampkę czołówkę (choć kupiona chyba w Lidlu, bądź Biedronce za jakieś 15 zł- są chyba dostępne lepsze). Buty zjazdowe, wiązania zjazdowe, narty by mogły być (ale bez fok - cóż warte). Do kompletu kije trekingowe, bez talerzyków. Jazda nie była przyjemna, jednak lubię takie wyzwania. Było wąsko, czasami brak możliwości skrętu lub zatrzymania, do tego lód i wystające kamienie, często jazda w koleinie... Wyzwania jednak kształcą, nauczyłem się nowej techniki skrętu i zatrzymywania, między choinkami łapałem za gałęzie i albo puszczałem szybciej skręcając, albo trzymałem mocniej i dłużej zatrzymując się. Szybko doszedłem do całkiem fajnej wprawy. Fragmenty szlaku prowadziły pod górę, próbowałem naśladować Justynę K. Bez fok i wiązań było to wyczerpujące zajęcie, posiłkowałem się też jodełką (teraz to krok łyżwowy).. W kilku miejscach, gdzie był tylko lód i kamienie brałem narty na plecy. Kilka razy wjeżdżałem głębiej w las, ale powracałem po chwili na szlak do Anii. I tak dotarliśmy ponownie, choć już w 2017r do schroniska Orzeł. Dalej to bułka z masłem, zjazd na dół po ratrakowanej trasie. Czemu ten Orzeł dla mnie taki ważny? To pierwsze schronisko, jakie pamiętam, ten wspaniały czarujący ciepły klimat, gorąca herbata, jakieś posiłki, zapach naturalnego drewna. I to tu przy tym schronisku pierwszy raz ponad 50 lat temu zasmakowałem jazdy na nartach. Nie wiedziałem tylko, że zaczynałem na czarnej trasie Wtedy była piękna pogoda, słoneczna, wszędzie z dachu schroniska zwisały potężne sople lodu, na leżakach przed Orłem opalały się panie, a ja jak nikt nie widział obrywałem kawałki sopli i smakowałem jak najlepsze lody z lodziarni. Wpinali mi rodzice narty Bobo i rura w dół, gleba i powtórka od początku. Znowu mogę po latach po tej trasie zjeżdżać, tym razem przy gwiazdach i czołówce, świetny Sylwester.... Pozdrawiam serdecznie!
  19. Rok temu Sylwestra spędzaliśmy w Karpaczu na stoku. Teraz plan był taki, jedziemy do - Rzeczka lub Sokolec. W Rzeczce w ośrodku Na Stoku organizują nocną zabawę i jazdę do godziny 2.00. Ognisko, zjazdy o północy z pochodniami itp. Dojeżdżamy na miejsce około 22, ale na parkingach i na poboczach drogi masa samochodów, jak dla mnie to były tłumy. Na trasie narciarskiej pusto, mimo to mam obawy, że będzie ciasno. Plany są po to by je modyfikować. Postanawiamy jechać dalej na pogranicze Rzeczki i Sokolca. Tam mamy po prawej ON Górnik, kawałek dalej po lewej Przełęcz Sokola wyciągi narciarskie (czy jakoś tak to się nazywa). Górnik zamyka wyciągi o 20, a pod Orłem o 21, czyli już zamknięte. Kolejny plan, to idziemy na Wielką Sowę, mamy szampana, kiełbasę na grilla, na pewno na szczycie będzie trochę osób witać Nowy Rok. Postanawiam jednak zabrać ze sobą narty i buty. Schowam je gdzieś w lesie za schroniskiem Orzeł, a jak będziemy wracać to zjadę po trasie do Sokolca. Wyprawę zaczynamy z Rzeczki koło ON Górnik. Po drodze mijamy Chatę pod Sową Mamy już fajny widok na Rzeczkę i trasy Górnika oraz śnieżące armatki przy temperaturze około - 5 st. Podchodzimy w stronę schroniska Orzeł (dla mnie kultowego, ale o tym później) i idziemy wzdłuż czarnej trasy (delikatnie trochę przesadzili z oznakowaniem jej jako czarna, aż mnie śmiech ogarnia Trasa naprawdę świetnie wyratrakowana, twarda i lekko oblodzona gdzieniegdzie, a Orzeł piękny jak zawsze Kocham to schronisko!!! Mała zmiana planów, skoro udało się wejść najstromszy odcinek z nartami i butami, to czemu nie iść dalej, narty z plecakiem nawet lekkie. Trochę uwiera pasek plecaka od butów, wytrzymać jednak można. Widać sporo turystów wędrujących w stronę Wielkiej Sowy, jednak więcej opcji nie mamy i idziemy dalej. Szlak bardzo zlodzony i poruszamy się wolno, śniegu mało. Staramy się poruszać ścieżkami koło szlaku, nie ma wielu takich miejsc, bo po bokach las gęsto porośnięty i pełno kujoków. Z nartami przytroczonymi do plecaka to mało wygodne. Do szczytu blisko, ale północ jeszcze bliżej. Piękne rozgwieżdżone niebo Godzina zero łapie nas 10 min przed szczytem W końcu docieramy i my Nie spodziewałem się takiej ilości turystów, z 1000 osób mogło być. Z nartami jednak nikogo nie zobaczyłem i poczułem się jak na Śnieżce w ubiegłym już roku! Szampan, kiełbaska, życzenia, chwila zadumy, wspomnienia! Pora wracać, tylko jak to zrobić z nartami. Przy zejściu w dół widzimy jak co chwilę, kilkadziesiąt osób się przewraca, ale wszyscy wstają, to lecznicze właściwości szampana chyba... Schodzimy chyba ostatni (ja próbuję zjeżdżać). Nie idzie mi łatwo... Pozdrawiam serdecznie! .
  20. Zjazd na na sprzęcie skitourowym poza trasami, to nie to samo co jeżdżenie po ratrakowanych trasach, tak się wydaje mi - skitourowemu laikowi. Ale, może się mylę?
  21. Świetnie to wygląda, tzn wyrypa, zdjęcia i uczestnicy (uczestniczki)! Pozdrawiam serdecznie.
  22. Gratuluję wyboru. Będziecie w największym ośrodku narciarskim Austrii. Ale czy na pewno w Austrii. Podobno kiedyś chcieli przyłączyć się do Szwajcarii, ale Helvetia ich pogoniła. Ciekawe, czy teraz żałują? Jeśli oczywiście to prawda.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...