Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marionen

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    4 616
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    244

Zawartość dodana przez marionen

  1. Ja muszę się przyznać, że w Alte Schmiede zjadłem najgorszą gulaschsuppe w Alpach. A sama knajpa urocza.
  2. Ostatni dzień na nartach we wtorek, zaczynamy od jazdy w kierunku Leogang. Jedziemy zobaczyć jeden z najwspanialszych bike parków w Europie. Gorąco polecam, niestety na zdjęciach widać tylko niewielki fragment, reszta ukryta w lesie... Jest pięknie, czyste niebo, księżyc, bezwietrznie, leciutki mrozik i niemalże pusto na trasach, nic więcej nie potrzeba Widok na Leogang Las slalomowych kijków może oznaczać tylko jedno, gdzieś są zawody, tym razem ścigają się dzieci i juniorzy Moje klimaty... zaraz rozpoczną się zawody, sędziowie się rozstawiają Po Leogangu udajemy się jeszcze do Saalbach i Hinterglemm, na więcej nie starcza nam już czasu Są miejsca, że w zimę się nie uwierzy Ja w wiadomych celach muszę jeszcze odwiedzić Saalbach, tracę jednak 1.5 godziny, co zrobić, ważne - zadanie wykonane, prędko z powrotem na trasy. Trafiam na kultową dla nas "gondolówkę pięciokabinówkę" Robi się bardzo ciepło, wydaje mi się, że jest kilkanaście stopni w słońcu, śnieg robi się ciapowaty niczym w kwietniu, jest fantastycznie, ale trzeba powoli kończyć. Nie pamiętam w grudniu w Alpach takiej pogody... Wujot nie wstydź się i nie chowaj za Ulą Tak zdecydowanie lepiej... Przy Ani z Wujotem nie marzniemy Czerwony bus już jednak czeka, kolejna narciarska wyprawa z Jurkiem dobiega końca. Było wspaniale, dziękuję wszystkim uczestnikom i oczywiście Jurkowi za perfekcyjną organizację (to norma). Podziękowania dla Uli, te zdjęcia w normalnej rozdzielczości otrzymałem przed chwilą od Niej. Skicircus świetny i zapewne tu wrócę, bo wiele tras jeszcze muszę tu zaliczyć, potencjał ten ośrodek ma na poziomie, no i offpiste do zbadania. Pozdrawiam serdecznie.
  3. marionen

    Dunes

    Częściowo zgadza się, ale nie chciałbym korzystać z wiązań narciarskich, które śmigały po takich piaskach, moje kolana są bezcenne (dla mnie oczywiście).
  4. marionen

    Dunes

    A ja w piasku się bawiłem się jak miałem 5 lat. Zresztą już wtedy wolałem śnieg od piasku. Jak narty lub snowboard to tylko po białym, a nie po piaskowym. Wyobraźnia mi działa - piasek w gaciach, nosie, uszach, zębach, o oczach nie wspomnę, używam soczewek kontaktowych. Ale bym klął, z piaskiem w oczach. Przyjemności dla mnie zero. I do tego jeszcze ten cholerny upał, którego nienawidzę!!! PS Ale jak komuś nie przeszkadza, to proszę bardzo - powodzenia!
  5. Mamy sukcesik, Maryna dojechała do mety - strata 4.25, ale warunki bardzo trudne, świeżego śniegu coraz więcej i ciągle pada
  6. Dzisiaj bardzo ciekawe zawody w Semmering, gigant kobiet. Mikaela ponownie pierwsza, ale wszystko może się jeszcze zdarzyć. Wreszcie widać zimę, piękny opad śniegu, a nie tylko zjeżdżanie po tym sztucznym dziadostwie. Sporo wiatru i do tego raz go dużo, raz mało, trzeba mieć trochę szczęścia. Różnice czasowe bardzo małe, widać nowe twarze w gigancie. Ciekawe czy Anna Veith zmieści się w 30, 2 lata temu nie do pomyślenia (ale kontuzję miała poważną i liczę, że dojdzie jeszcze w tym sezonie do siebie). Dla mnie rewelacja w pierwszym przejeździe to Adeline Baud Mugnier, ponad połowa trasy z goglami na nosie (przy padającym śniegu), a strata na mecie tylko 1.06. Atakują nowe: Vlhova, Haaser, Mowinckel, Lysdahl. Która wygra, nie mam pojęcia. Życzę zwycięstwa Viktorii, wcześniej zmagała się z kontuzją, dopiero dochodzi do siebie.
  7. marionen

    Beskid Sport Arena w Szczyrku

    Góral, Ty to masz piękne widoki! Nawet jak chorujesz można Ci zazdrościć!
  8. Do listy filmów trzeba dodać koniecznie "Gdzie jest generał"
  9. Inspirujące te Twoje wyprawy. Dzięki, potrafisz motywować i wzmagać apetyt...
  10. Takie zimy jak na Twoich fotach, to na chwilę obecną marzenia! I tury wspaniałe, moje gratulacje!
  11. Niestety chęci sobie, a życie sobie. Los płata nam bardzo często jakieś małe figle. Ostatni dzień, po nartach dosyć wypoczęty wróciłem do domu z wtorku na środę, koło pierwszej w nocy i zabrałem się z ochotą (co mnie zdziwiło) do dokończenia relacji z pobytu w Skicircus. I tu spotkały mnie 2 malutkie dramaciki. Pierwszy to zdjęcia, a w zasadzie ich rozdzielczość. Nie wiem jak sprytnie to zrobiłem, ale wszystkie zdjęcia poczynając od gry w tenisa stołowego do ostatniej foty z wyjazdu; rozdzielczość przestawiłem z 16 mpx, na VGA 640x480 czyli 0.3 mpx i zdjęcia nadają się praktycznie tylko do e-maila. Zdjęcia zgrywałem na jakiegoś tablecika i tego nie zauważyłem. Teraz już za późno. Dramatu nie było, bo przecież miałem jeszcze Gopro, kręciłem filmiki i do tego cykałem fotki. Podłączyłem kamerę do lapka i co? Na laptopie kartę widać, są ikonki z numerami zdjęć i filmów. Tylko, że nie można ich otworzyć ani przenieść z Gopro. Chyba uszkodzona karta. Dodatkowo nie zgrałem filmików z Ischgla i też nie mogę ich otworzyć. W tym momencie wpadłem w lekką deprechę. Liczę jeszcze na to, że uda się z karty odzyskać jakoś dane. Może ktoś się orientuje w tym temacie, bo będzie mnie to bolało. Wracając do jazdy. O 16 wjeżdżamy "gondolkówką pięciokabinówką" Wydawało nam się, że został nam do pokonania wjazd kanapą Panorama i mamy otwartą drogę w dół do Vorderglemm (gdzie mamy auto). Dlatego pędzę jeszcze z buta, z aparatem cykać zdjęcia, pięknie zachodzącego słońca (w jakości VGA, cóż za bezsens!!!). Zjeżdżając dalej w stronę parkingu docieramy do kanapy Magic i tu konsternacja, trzeba się jeszcze wciągnąć do góry. Magic zamknięty, a obsługa do nas mówi schluss, basta, ende. Stanowczym tonem nakazuje nam wracać do Saalbach, bo trasy zamknięte. Minuta spóźnienia i nie ma powrotu. Telefon do Jurasa i umawiamy się w Saalbach przy dyskoncie Billa. Z każdą minuta coraz ciemniej, stoki praktycznie puste, zjeżdżają tylko niedobitki (niedopitki) z restauracji. Bardzo fajny klimat. Nasza trójka, Ula, Wujot i ja leniwie kieruje się do Saalbach... Ula tradycyjnie czeka na mnie i Offpiściaka (On ciągle szuka freeridu, a ja maruder) Piękny widok na Saalbach wieczorową porą (niestety tylko w mojej głowie, a nie na fotografii) Jesteśmy wreszcie w mieście, pozostaje tylko znaleźć Billę. Nikt z nas nie wie gdzie ona jest, kierujemy się w dół Saalbach (przecież to mała mieścina, choć urokliwa) zaraz ją znajdziemy. Kiedy już dość długo spacerujemy (Billii jeszcze nie widać) Ula zagaduje młodą Austriaczkę w języku angielskim o drogę. Na nasze szczęście dziewczyna też idzie do Billii i proponuje nas zaprowadzić. Okazało się, że szliśmy w złą stronę i wędrujemy z powrotem, pod górkę tym razem. Po długim czasie, kiedy już widać koniec Saalbach "nasza" Austriaczka zatrzymuje się i znowu zawraca. Mówi nam, że jednak nie wie gdzie jest Billa i kolejny raz zawracamy. Jest już całkiem ciemno, a drogę oświetlają liczne lampy. Austriaczka, jest bardzo smutna i prawie płacze, sądząc po jej minie. Próbujemy się jej pozbyć, bo jest blisko depresji. Na szczęście między budynkami znajdujemy piękną długą łąkę, postanawiamy założyć narty i zjechać ostatni dzisiaj freeride w mieście, między budynkami, przy okazji uwalniamy się od "naszej przewodniczki".... Uwierzcie na słowo, te dwa ciemne punkciki to Wujot i Ula Tak, to na pewno Ula Końcowy zjazd wspaniały, radocha po pachy, na dodatek po krótkim spacerze znajdujemy na stacji BP (chyba) naszego czerwonego Dukato z resztą narciarzy (nawet nas nie bili, choć nie znaleźliśmy Billii) A ja to do tej pory nie wiem gdzie Billa jest! Pozdrawiam serdecznie.
  12. Wszystko pięknie, ładnie opisane, omówione, sfilmowane, ze zdjęciowane od a do z, prawie. A co z kijami? Waga, konstrukcja, rękojeść, uchwyt, jedno, dwu, trzy częściowe, jakie talerzyki, materiały mieszane czy jednorodne. Skitourowcy kijków nie używają, czy jest im obojętne jakie mają, kij to kij!
  13. Pisałem o tej anegdocie w sposób żartobliwy. Absolutnie masz rację. Osobiście kiedyś w Russbach jeździłem na narcie Voelkl Shiro szer 119 pod butem przez 2 dni na ratrakowanych trasach i oczywiście dało się. Narta 100+ w prawdziwym głębokim puchu to spełnienie marzeń freeridera. Ale bywają przeważnie gorsze warunki poza trasami. Szreń, lodoszreń, gips, wystepują deski itp, wtedy można pobawić się na nartach nieco węższych, poniżej 90 mm. Jak finanse kiedyś pozwolą uzupełnię swój narto-park znowu o narty 100+. Pozdrawiam serdecznie.
  14. Sporo czasu spędziliśmy razem na kanapach (różnych), w gondolach (takowoż różnych) i jednej "gondolkówce pięciokabinówce", a i wieczornice pokojowe; gawędząc o zmianach, analizowaliśmy i poruszaliśmy nieobce nam zagadnienia z pogranicza socjotechniki. Konwersowaliśmy o psychologii tłumu i ogólnych zagadnieniach zbiorowości. Ponieważ nieustannie w naszych rozważaniach poszukiwaliśmy i dążyliśmy do całkowitej wiedzy i osiągnięcia pełnej mądrości, nieśmiało stwierdzę, że były to już dysputy z zakresu filozofii. Pewnie przyświecały nam nieraz różne cele i idee, leżące u podstaw naszego jestestwa. Czuję, że dyskurs między nami, w kontekście heterogenicznym, krążył wokół filozofii Heideggera. Często nawiązywaliśmy też bezpośrednio do sfery narciarskiej i około towarzyszącej. Nie stroniliśmy od socjologii, uwikłania jednostek w grupach formalnych, społeczeństwie industrialnym, poczynając od Platona po Augusta Comte. Nie spodziewałem się, że nasze te i wcześniejsze perorowania natchną Ciebie do takich enuncjacji, które oczywiście akceptuję i w większości się z nimi identyfikuję. Występujące niewielkie różnice myślowe omówimy przy najbliższej okazji (kolejnym narto-wypadzie socjo-filozoficznym). Pozdrawiam serdecznie. PS Konkluzja generalna - Koncypowanie inspiruje. Gratuluję!!!
  15. Mam nadzieję, że to co ciężkie już za Tobą. Ewentualnie, że uda Ci się zapomnieć o problemach w czasie pobytu w Skicircus, a kłopoty rozwiążesz po powrocie z pięknych GÓR i wrócisz wypoczęta do szarej rzeczywistości. Pozdrawiam serdecznie.
  16. Pewien znany mi freerider, powiedział do mnie - nie szukaj szerokiej narty, lepiej naucz się jeździć na nartach. Pozdrawiam serdecznie.
  17. Trzeci dzień nartowania za nami. Pogoda znowu się poprawiła, z rana trochę chmur, później już lampa. Na szczytach troszkę wiało, niżej cisza, lekki mróz. Najważniejsza informacja, w nocy wreszcie spadł śnieg. No dobra, trochę podkoloryzowałem. W Salzburger Landzie przybyło około 4 cm. W tyrolskiej części ośrodka dopadało więcej, do 10 cm. Jednego z naszych kolegów ta ilość strasznie ucieszyła, cieszył się jak dziecko i mógł wreszcie uprawiać Swój ukochany freeride. Informacja odnośnie frekwencji i tłoku przy wyciągać i na trasach, przez 3 dni nie stałem w kolejce do żadnego wyciągu dłużej jak 30-40 sekund i myślę, że z dużym prawdopodobieństwem jutro nic się nie zmieni. Na trasach wystarczy zaczekać minutę albo dwie żeby było pusto. Z uwagi na większy opad w Fieberbrunn Wujot wskazał nam jedyny możliwy kierunek jazdy - na podbój Tyrolu.W składzie dwóch facetów i wszystkie nasze (cztery) dziewczyny. Dzięki białej kołderce te same góry ponownie wyglądają cieplej, ciekawiej, apetyczniej, nęcąco, urokliwe, czarująco, wabiąco.... Pięknie, równiutko przygotowane trasy przy pomocy ratraków, przez ich operatorów doprowadzili śnieżno-lodowe podłoże do idealnego stanu - kochanego przez wielu narciarzy sztruksu. W nocy natura nakryła ten sztruksik puchową pierzynką Po kilku zjazdach ci wstrętni narciarze jednak niszczą to naturalne piękno stworzone przez naturę Wujot wreszcie uszczęśliwiony po 2 dniach poszukiwania puchu, doczekał się i ma to, na co zasłużył Koło 12 w Fieberbrunn dopada nas głód, wybór pada dość przypadkowo na pierwszą restaurację po prawej stronie od góry przy trasie F-8, to Enzianhutte urokliwa jak wszystkie inne tutejsze restauracje, niestety muszę się przyznać nie zrobiłem żadnego zdjęcia budynku. Wybrałem jedno z moich tradycyjnych dań na alpejskich trasach, gulaschsuppe. To najostrzejsza gulaszowa jaką jadłem w Alpach włoskich, austriackich, niemieckich. Ja taką uwielbiam i amatorom ostrej papryki polecam. Podana w ładnym metalowym kociołku z bułką za 5.90 euro. Lepszą gulaszową robi tylko moja Ania (to tak na marginesie). O zdjęciu knajpy zapomniałem, ale nie o wc W środku jeszcze coś co koi i uspokaja moje nerwowe życie, cóż za elegancja, gracja i pomysłowość, mnie takie zdjęcia czarują Oczywiście w restauracji nie było Wujota, bo On w tym czasie przeczesywał kolejne freeridowe trasy w Fieberbrunn. Po posiłku podzieliliśmy się na dwie grupy. 3 dziewczyny Ania, Natasza i Zosia pojechały szukać łatwiejszych tras, a Ula, Wujot i ja ruszyliśmy spenetrować trasy Hinterglemm Cóż za pięknie wijące się nartostrady, wszystkie trzeba zaliczyć, czy starczy nam czasu? A jeszcze 120 km jest ciaągle zamknięte, koniecznie musimy tu jeszcze wrócić A ta trasa, jedna z moich perełek, aż prosi się żeby ją "degradować", co najmniej jeden dzień Offpiściakowi wystarczyło 4 cm dziwnego puszku pod butem Ta gondola zwana przez nas pięciogondolką miała być naszym przedostatnim wyciągiem dzisiaj, jeszcze tylko jedna kanapa i będziemy przy czerwonym busie. Niestety tak tylko myśleliśmy! Życie napisało nam inny scenariusz... Pośrednim sprawcą następnych zdarzeń okazało się to zdjęcie, choć tak z ręką na piersi wina była moja... Dzisiaj był jeszcze basen, wielka wojna ping-pongowa, damsko-męska i już nie dam rady dzisiaj reszty opowiedzieć. Konam ze zmęczenia, jutro ostatni dzień nartowania. Dokończę po powrocie, oczy mi się zamykają, a o 6 muszę wstać przygotować kamerkę, aparat tablet, baterie .. Pozdrawiam Serdecznie!
  18. Tak naprawdę to Head ipeak 84 ma pod butem 85mm (przynajmniej tak jest napisane na narcie) ale to szczegół, zauważyłem to po roku jeżdżenia na nich. Jeździłem na nartach Blizzard Cochise talia 108mm, Voelkl Siro 119mm. Obecnie jestem na etapie poszukiwań czegoś odpowiedniego.
  19. Basen trochę inny, nasz większy, ale zawartość podobna i międzynarodowa.
  20. Basen musiał zaczekać, bo my też oglądaliśmy na jakimś ORT czy coś takiego. Przez tego Francuza na stok wylęgną tabuny jednokijkowców. Mogło być jeszcze gorzej, gdyby zgubił 2 kijki. Całe trasy pełne bezkijkowców. Znowu słabiutko Team Austria.
  21. Ale piwsko to chyba nie pokocham!
  22. Świetnie oddałeś klimat tego niezwykle pięknego miejsca. Dzięki za te foty. To Pilsko i ... śni mi się po nocy!
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...