Narty - skionline.pl
Jump to content

Jazda z niestabilnym kolanem...


marboru
 Share

Recommended Posts

...oczywiście na nartach.

Myślę, że Marcin Szafrański (forumowicz i doskonale znana w świecie narciarstwa Osoba) się nie obrazi jeśli wstawię na forum skionline jego i Maćka Bydlińskiego filmik z Vimeo, z kilkoma poradami dla tych, którzy mieli kontuzję ACL, ich kolano nadal nie jest stabilne...a ich pasja do narciarstwa jest tak wielka, że mimo wszystko...muszą jeździć.

[video=vimeo;80019776]

No właśnie?

Mądrość...

...rozsądek...

a życie, życiem.

...a może jednak głupota i skrajna nieodpowiedzialność?

Co Wy na to? Temat kontrowersyjny?

  • Like 7
Link to comment
Share on other sites

Zapytam ordynarnie.W moim stylu.:wink: :tongue:

Bedziesz umierał??? :rolleyes::

Jeszcze nie, ale mam pełną świadomość, że wiek swoje robi, a moja sprawność fizyczna dość gwałtownie spada. Na dobrą sprawę, już od kilku lat w każdym sezonie odnoszę jakaś kontuzję. Do tej pory przez lato byłem w stanie się zrehabilitować, ale po ostatniej wiosennej kontuzji moje kolano nie wróciło do pełnej sprawności.

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze nie, ale mam pełną świadomość, że wiek swoje robi, a moja sprawność fizyczna dość gwałtownie spada. Na dobrą sprawę, już od kilku lat w każdym sezonie odnoszę jakaś kontuzję. Do tej pory przez lato byłem w stanie się zrehabilitować, ale po ostatniej wiosennej kontuzji moje kolano nie wróciło do pełnej sprawności.

Co nas nie zabije...itd.:stupid:

Nie wolno się tak poddawać.

Ja też już czuję,swoje po kościach.

Nie mam zamiaru odpuszczać bez walki.:cool::

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

...a może jednak głupota i skrajna nieodpowiedzialność?

Pewnie trochę tak... Ale jak tu sobie odmówić tego co się tak bardzo lubi?:smile:

W zeszłym sezonie, po 14 miesiącach od rekonstrukcji ACL stanąłem na deskach. Byłem spocony jak szczur i cholernie bałem się ruszyć. Ale potem jakoś powolutku poszło, choć kolano już nie takie samo jak wcześniej (tak wiem, książkowo 9 miesięcy i pełna sprawność - u mnie tak to nie zadziałało).

W każdym razie będę pamiętał o poradach zawodowców!

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Pewnie trochę tak... Ale jak tu sobie odmówić tego co się tak bardzo lubi?:smile:

W zeszłym sezonie, po 14 miesiącach od rekonstrukcji ACL stanąłem na deskach. Byłem spocony jak szczur i cholernie bałem się...

Pamiętam Przemku, pamiętam - rozmawialiśmy wówczas o tym.

Sam byłem po kontuzji kolana i moje pierwsze zjazdy na Jaworzynie, w zeszłym roku - środek ciężkości na jednej, zdrowej nodze - ze strachu.

A teraz jak oglądam film Marcina - to się okazuje, że to jednak duży błąd był.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Niby fajnie,ale niczego rewolucyjnego się nie dowiedziałem...

Liczyłem na jakieś porady np. dotyczące stosowania tych opasek stabilizujących - jak je dobrać,jakich i kiedy używać itp. Tu tylko parę porad odnośnie ułożenia się w czasie jazdy,do czego sam doszedłem szybciutko po pierwszych próbach. :rolleyes::

Swoją drogą,już widzę taką dynamiczną jazdę z moim bólem,nie wspominając o jakiś nierównościach na stoku... :eek:

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Niby fajnie,ale niczego rewolucyjnego się nie dowiedziałem...

W opisach do filmiku...czy właśnie, aby to nie jest opis, abc podstaw techniki jazdy karwingowej?

Ja wnioskuję - że ok, można popróbować, nawet po poważnej kontuzji gdzie ryzyko jest ogromne - ale pod warunkiem pilnowana techniki jazdy. Elementarnych podstaw - wówczas ryzyko znacznie maleje.

A opaski, stabilizatory myślę Maćku, że właśnie mają za zadanie ciut uchronić kolano od błędów technicznych - oczywiście tych drobnych. Wspomóc je i przytrzymać, ale jak rozmawialiśmy stosowanie opasek, to osłabienie mięśni - więc, co?

Trzeba mięśnie wzmacniać.

PS. Ciekawe, co w temacie napisze Mitek?

Edited by marboru
Link to comment
Share on other sites

A opaski, stabilizatory myślę Maćku, że właśnie mają za zadanie ciut uchronić kolano od błędów technicznych - oczywiście tych drobnych. Wspomóc je i przytrzymać, ale jak rozmawialiśmy stosowanie opasek, to osłabienie mięśni - więc, co?

Trzeba mięśnie wzmacniać.

Właśnie chciałbym,żebym mi ktoś fachowo doradził,czy w ogóle je stosować,czy muszę pocierpieć,żeby szybciej dojść do pełni zdrowia.Póki co daję rady bez żadnych wspomagaczy,ale też na nierównościach potrafi zaboleć... :wink:

Link to comment
Share on other sites

Właśnie chciałbym,żebym mi ktoś fachowo doradził,czy w ogóle je stosować,czy muszę pocierpieć,żeby szybciej dojść do pełni zdrowia.Póki co daję rady bez żadnych wspomagaczy,ale też na nierównościach potrafi zaboleć... :wink:

Kilka lat temu, pierwszego dnia jeżdżenia na Hintertuxie, mocno wygięło mnie do tyłu i wówczas coś strzeliło mi w kolanie.

W sklepie na dole kupiłem opaskę elastyczną na kolano i w tej opasce jeździłem już do końca pobytu bez większych sensacji, a kolano po jakimś czasie samo się naprawiło.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

No to tak.

Z tym równym obciążaniem nart to może być rożnie, a nawet ciężko wykonalne. Zależy jaka jazda i po czym. Nawet na filmie tak nie jeżdżą jak piszą.

Są takie krótkie ortezy z zegarem i szynami i regulacją zgięcia i wyprostu po boku. Nie zastępują one pracy mięśni absolutnie, jedynie trzymają i stabilizują kolano.

Zamierzam je nabyć profilaktycznie przynajmniej na początek, szczególnie, że będę wsiadał na deski po ok. 6 mc od drugiego kolana, choć jest ono lepsze od pierwszego (+ 4 mc), choć oba nie będą idealne. Do tego będą cały czas ćwiczenia poza stokiem, jakże i teraz od kilku miesięcy.

Co dalej to się okaże :laughing:

Link to comment
Share on other sites

W listopadzie uszkodziłem sobie łąkotkę i świąteczny wyjazd na narty trzeba było odwołać :( Mam nadzieję, że cały sezon mi się nie zepsuje. Ktoś powie: uszkodzenia kolana-normalne. Tak, ale nie jak się ma 16lat :wink:

Niestety bywa różnie. Zależy jaka aktywność, jakie sporty i jakie przypadki. Wiem po synu (15,5 roku), który nie miał wyraźnych kontuzji, ale niestety już były pewne niepokojące i powtarzające się symptomy, wynikające z obtłuczeń, skopań, obić, zderzeń etc.

Regeneracji i powrotu życzę. Choć łąkotki się same naprawią. Dobre tyle jeżeli nie popsuła się bardzo, nie dostanie mocniej w "kość" i nie będzie się dalej "sama psuła" :smile:

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Pamiętam, jak w rok po masywnym złamaniu w kolanie (druty, płyty, przeszczep kości, naciągnięte ACL, naderwane PCL, poprzecinane MCL - gdzieś to opisywałem na forum) nie wytrzymałem i zacząłem jeździć w ortezie ortopedycznej, którą notabene miałem włąśnie przestać chodzić na codzień. Byłem na Chopoku, impreza firmowa, chłopaki jeżdzą a ja siędzę na dupie i sie nudze, warunku zajebiste..... no i w końcu szlag mnie trafił i poszedłem do wypożyczalni. Przez tą orteze nie mogłem ubrac buta, no to wsadziłem szyny do buta i docisnąłem :stupid: Ale ja byłem głupi.. noga słaba jak flak... w zasadzie jechałem na jednej nodze, spociłem sie jak szczur, spięcie pośladów i jazda jak z połkniętym kijem. Porządnie się wystraszyłem jak kilka razy "złapało" mi w muldzie narte, a ja kompletnie nad tym nie panowałem, wtedy odpuściłem i szukałem przecinek, żeby tylko dojechać do hotelu. Deko za szybko po takim urazie (w kolanie jeszcze śruby i płyty), no ale zew śniegu zwyciężył. Tyle co się nauczyłem, że jeszcze duuużo pracy przede mną, mieśnie i kontrola czucia.

Oczywiście teraz jest o wiele lepiej, ale kolano już zawsze będzie "nieteges", dlatego od 2-3 lat co roku przed sezonem regularna rehabilitacja pod okiem fachowca. Muszę się wyjeździć dopóki resztki chrząstki funkcjonują.

Co do ortezy - ja jeżdżę w niej do dzisiaj (ale nie tej ortopedycznej - :wink:), ale to aktualnie bardziej chyba komfort psychiczny niż poważne zabezpieczenie. Zabezpieczenie jakieś pewnie też, ale głównie poprawa stabilizacji w moim wypadku. Przed błędami technicznymi raczej nie chroni, a przed drobnymi skutkami tych błędów i owszem. Nie mniej czuje się w niej pewniej niż bez niej :stupid: Takie uzależnienie.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Właśnie chciałbym,żebym mi ktoś fachowo doradził,czy w ogóle je stosować,czy muszę pocierpieć,żeby szybciej dojść do pełni zdrowia.Póki co daję rady bez żadnych wspomagaczy,ale też na nierównościach potrafi zaboleć... :wink:

Johnny, polecam wizytę u dobrego rehabilitanta. Opasek, ortez i stabilizatorów rożnej maści jest od groma, potrzeba fachowca żeby coś dobrał, najlepiej tego, który zna lub pozna twój uraz. Sam bym nie dobierał. Prosty przykład, że stabilizator jeden a "montuje" się go inaczej w zależności czy delikwent ma problem z przednim, tylnym wiązadłem czy też z łękotką.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Jako w miarę zaprawiony w bojach powiem tak:

- ortezy na dłuższą metę bez stałego kontaktu ze specjalistą odradzam.

- przy felernych kolanach podstawa to siła mięśni okalających staw - jak jest to będzie dobrze jak nie to słabo

- nie naganna technika jazdy - przy jeździe technicznej znacznie ograniczamy użycie siły w jeździe a przez to odciążamy stawy.

- dobór dłuższych nart oraz obecnie szerszych - choć tu chyba nie ma reguły. Ale dłuższe narty spisują się znakomicie - któryś z kolegów powyżej pisał o kłopotach spowodowanych wygięciem do tyłu - na dłuższej narcie bardzo mało prawdopodobne.

- jeżeli już nie nienaganna technika to zwrócenie uwagi na kwestie odciążenie/dociążenie oraz przenoszenie ciężaru z narty na nartę, dobra synchronizacja i - podstawa - miękka jazda

Jeżdżę od 97 roku bez więzadła krzyżowego i z popękanymi łąkotkami. Oba Achillesy po rekonstrukcji a do tego ostatnio poważne kłopoty z lewym biodrem (jak się okazuje wynik wrodzonej wady) ale zapewniam da się bez problemu i z przyjemnością więc nie mędzić tylko do roboty.

Pozdrowienia

Edited by Mitek
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Temat, który także mnie dotyczy a raczej mojego kolana. W lipcu podczas gry w piłkę, po licznych mikrourazach i stłuczeniach, rozwaliłem kompletnie kolano. Diagnoza...pęknięcie rogu tylnego łąkotki przyśrodkowej z prawdopodobnym naderwaniem wiązadła krzyżowego, zalecenie - artroskopia oraz ewentualna rekonstrukcja wiązadła. Zaparłem się, ze nie pójde. Nie uruchamiałem nogi, dawajac jej czas jak po poprzedniej kontuzji prawego kolana. Ale ze wiek juz nie ten...ponoć po 40-ce mięśnie, ścięgna i kości - nie regenerują sie juz tak jak wcześniej, czas robi swoje. Po paru miesiacach chodziłem normalnie ale nogi nie zegnę naturalnie. Znalazłem rehabilitanta, potwierdził, ze sprawa jest do podleczenia. Całkowitej sprawności pewnie nie odzyskam...chociaż kto wie ale dobrze, ze nie zecydowałem sie na grzebanie w kolanie. Dwa miesiace ćwiczeń, pracy nad kolanem także w domu. Zlikwidowałem przykurcze mięśni, które od razu pojawiają sie po takich kontuzjach. Starałem się wzmocnic mięsnie. Noga prawie funkcjonuje. Nie odpuszczam i jak nie sprobuje nart to nie zobacze. Moze za tydzień Włochy...jak dośnieżą. Myślę, ze będzie dobrze, trzeba będzie tylko pewnie bardziej uwazać...albo aż bardziej uważać i nie przeginać. Mam nadzieję. Czego i wszystkim pourazowcom życzę. Dobra rehabilitacja to podstawa.

Link to comment
Share on other sites

któryś z kolegów powyżej pisał o kłopotach spowodowanych wygięciem do tyłu - na dłuższej narcie bardzo mało prawdopodobne.

To była narta 185 cm lub nawet 2 m (obie pary stoją do dziś u mnie w piwnicy).

Na krótszych nartach strzeliłbym orła do tyłu i zapewne nic więcej by się nie stało, a ja się wówczas wyratowałem, nie upadłem, ale za to naderwałem coś w kolanie.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

To była narta 185 cm lub nawet 2 m (obie pary stoją do dziś u mnie w piwnicy).

Na krótszych nartach strzeliłbym orła do tyłu i zapewne nic więcej by się nie stało, a ja się wówczas wyratowałem, nie upadłem, ale za to naderwałem coś w kolanie.

No a nienaganna technika.;) Swoją drogą czy zdiagnozowałeś uszkodzenie czy raczej walisz na żywioł? Być może był tam również ruch skrętny i po prostu naderwałeś albo zerwałeś więzadło. Jeżeli nie ma innych zniszczeń to to właściwie nie boli.

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

No a nienaganna technika.;)

???

Nigdy nie twierdziłem, że mam nienaganna technikę.

Jeżdżę na nartach od ponad 45 lat i lepiej już na pewno jeździć nie będę, teraz to już tylko mogę jeździć coraz gorzej.

Swoją drogą czy zdiagnozowałeś uszkodzenie czy raczej walisz na żywioł? Być może był tam również ruch skrętny i po prostu naderwałeś albo zerwałeś więzadło. Jeżeli nie ma innych zniszczeń to to właściwie nie boli.

Nie, nie było żadnego ruchu skrętnego. Był ciężki, a jednocześnie dość głęboki śnieg (wiem, że to brzmi dziwnie, ale faktycznie tak było), w którymś momencie wychyliło mnie do tyłu prawie do poziomu. Ja się wyratowałem, ale coś mi w kolanie strzeliło (a może raczej tuż nad kolanem), jakby się coś urwało.

Na ten dzień to już był koniec jeżdżenia, ale następnego dnia w opasce elastycznej dałem radę prawie normalnie jeździć i tak już jeździłem do końca pobytu.

Uszkodzenia nie diagnozowałem, bo po jakimś czasie wszelkie dolegliwości ustąpiły, potem do końca sezonu jeździłem już nawet bez tej opaski.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

???

Nigdy nie twierdziłem, że mam nienaganna technikę.

Jeżdżę na nartach od ponad 45 lat i lepiej już na pewno jeździć nie będę, teraz to już tylko mogę jeździć coraz gorzej.

Nie, nie było żadnego ruchu skrętnego. Był ciężki, a jednocześnie dość głęboki śnieg (wiem, że to brzmi dziwnie, ale faktycznie tak było), w którymś momencie wychyliło mnie do tyłu prawie do poziomu. Ja się wyratowałem, ale coś mi w kolanie strzeliło (a może raczej tuż nad kolanem), jakby się coś urwało.

Na ten dzień to już był koniec jeżdżenia, ale następnego dnia w opasce elastycznej dałem radę prawie normalnie jeździć i tak już jeździłem do końca pobytu.

Uszkodzenia nie diagnozowałem, bo po jakimś czasie wszelkie dolegliwości ustąpiły, potem do końca sezonu jeździłem już nawet bez tej opaski.

Dlaczego nie będziesz??? Ja również jeżdżę 45 lat - dokładnie - i w każdym sezonie zauważam coś pozytywnego i nowego w swojej jeździe. Odważniej pewnie nigdy nie będę jeździł, szybciej raczej też nie ale lepiej można zawsze.

Z info o długości nart i opisu teraz zaczynam rozumieć, że to jakąś bardzo przebrzmiała sprawa. Sądząc po opisie pewnie naciągnąłeś lekko przyczep mięśnia ale jak nie robiłeś diagnostyki od razu to teraz - jeżeli w ogóle nie dolega - chyba nie warto.

Ale te ciągłe kontuzje są dziwne - przydałaby się więc nienaganna technika. ;)

Pozdro

Pozdrowienia

Pozdro

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego nie będziesz??? Ja również jeżdżę 45 lat - dokładnie - i w każdym sezonie zauważam coś pozytywnego i nowego w swojej jeździe.

Ale dzieli nas różnica wieku. Ja mam wnuka tylko o kilka lat młodszego od Twojego syna :)

Ale te ciągłe kontuzje są dziwne - przydałaby się więc nienaganna technika. ;)

Niestety, technika nie zastąpi silnych mięśni i twardych kości, a wiek emerytalny swoje robi.

Jedyny plus z tego wieku, to symboliczne zniżki w niektórych ośrodkach narciarskich.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...