Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.02.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
Trzy wioski, cztery doliny. Czyli jak to w Serfaus-Fiss- Ladis było. 1. Droga Tam i z powrotem. a)Wyjechaliśmy z domu stanowczo za późno w piątek o 20, więc można się było spodziewać, że rano będzie kaszana i tak było. Od Monachium do Innsbrucka 30 km/h. Dotarliśmy na miejsce około 14 godziny. Czyli po 18 godzinach. Sam dojazd do ośrodka jest łatwy i przyjemny w odpowiednich porach oczywiście, b) Droga powrotna. Wyjazd 18. Tankowanie w Prutz - w całym rejonie paliwo po 0,99 Eu:) Jeszcze gorsza przeprawa bo od Monachium padał śnieg. A na 100 km przed Berlinem krótko przed nami położył się duński autobus jadący z dzieciakami na narty. Położył się tak, że zablokował obydwa kierunki. Autobus się owinął dachem wokół słupa drogowskazowego między dwoma nitkami bahny. naprawdę przykry widok. 4,5 h blokady. 2. Mieszkanie. Mieszkaliśmy w Ladis. Polecam: http://kathreinburgl.ladis1.at/ 750 Eu za tydzień na czterech wyszło drogo. Ale cenę mieliśmy ustaloną za całość a miało nas być pięciu (ten co nas wykiwał zostanie z klubu wypisany:D). Dodam, że może tam mieszkać spokojnie 6 osób - więc w takim układzie jest bardzo korzystnie. Bardzo miła starsza gospodyni na dzień dobry przywitała nas własnej roboty samogonem. Oczywiście walnęła z nami po lufie. Później jej przez cały tydzień na oczy nie widzieliśmy. Położenie 8 minut pieszo od gondoli Sonnenbahn Ladis-Fiss łączącej Ladis z pozostałą częścią ośrodka- korzystaliśmy z niej codziennie rano. Tu bardzo fajny układ w całym ośrodku. Właściciele kwater przy dolnych stacjach mają depozyty -suszarnie. Goście dostają klucze i cały majdan zostaje pod gondolą. Mówię wam codzienny poranny spacerek na rozgrzewkę przed nartowaniem bez nart i w normalnych butach - bezcenne. 3. Pogoda, warunki śniegowe Tak po prawdzie to u mnie w Brodnicy jest więcej śniegu niż w dolnych partiach Alp. Jazda tylko po sztucznym, twardym śniegu. Z tępymi krawędziami lepiej się nie pokazywać. Plus, że trasy gdy nie padał śnieg były równe do końca dnia. Pogoda po austriacku 3-3 Niedziela śnieg. Pon, Wt lampa. Śr, Czw, śnieg. Piątek lampa. Trasy przygotowane wyśmienicie. 4. Jak wygląda ośrodek i z czym to się je. Tak na dzień dobry to powiem, że infrastruktura jest powalająca na kolana. 3/4 wyciągów postawione w 21 wieku. Grzane gondole i kanapy z automatycznymi poręczami cuda wianki na kiju. Dodać do tego bardzo zaangażowaną obsługę. Pomagają, porządkują ruch przy wsiadaniu naprawdę z czymś takim się nie spotkałem. Ogólnie powiem, że mniej zaawansowani narciarze nie bardzo mają gdzie sobie swobodnie pojeździć, wszystkiego naliczyłem ze trzy ładne szerokie łagodne trasy. Reszta to czerwienne i czarnych dużo i to nie byle jakich. Mało jest tzw wąskich dojazdówek. Są tylko w miejscach niezbędnych. Trasy bardzo długie. Jak złożyć sobie wjazd z przesiadką do góry to ładnych kilka kilometrów można jechać Ale do rzeczy czyli co i gdzie: Ośrodek to są cztery doliny połączone wyciągami na bardzo dużym terenie. Jednego dnia rano przejechałem z Ladis do Lawensalpe na drugi skraj ośrodka. w kolejkach nigdzie nie stałem. Czas przejazdu 1,5 h. Rozwlekłość południowej części jest minusem. Pierwsza dolina najbardziej wysunięta na północ: Schongampalm. Najlepsza część ośrodka. Obsługiwana przez dwie szybkie grzane kanapy i jedną nowiusieńką grzaną - a jakże gondolę. Kilkanaście wariantów pięknych szerokich, ostrych, czerwonych tras. Połączone na zasadzie z każdego miejsca można dojechać na w drugi koniec doliny. Można tu na tyczkach popróbować i prędkość sobie zmierzyć - 70 km/h miałem na HF:eek: tylko wybieg trochę za krótki i można na siatce skończyć próbę. Można wrócić do Fiss piękną nową z 70% ekspozycją czarną trasą Direttissima, której nie omieszkałem zaliczyć z małą przygodą - opiszę w innym wątku. Druga dolina Moseralm. I wioska Fiss Obsługiwana przez 4 gondole, 3 krzesła, jeden łorcyk. Też polecam pomimo tłoku na trasie Moseralmabfart. Wiele, wiele wariantów szerokich tras. Nam najbardziej przypasiły: Czarne Gfallabfart, Direttissima czerwone: Waldabfart - w lesie, Zwischenholzabfart ostra w lesie i Kerbodenabfart Trzecia dolina Komperdell i wieś Serfaus. Tu przypasiła nam tylko połowa tego kompleksu. Zjazd z Plansegga do Leithe Wirt bardzo długi i szeroki super. Trasa pod chyba najdłuższym i najnowszym krzesłem Konigslethebahn długa i początkowo ostra. Trasa w lesie z Alkopf do Serfauss pod gondolą Alkopfbahn. Reszta to szczyt i polana Komperdel gdzie jedna rozległa łąka obsługiwana przez dużo wyciągów i chyba największe skupisko ludzkie w całym ośrodku - omijać szerokim łukiem. Czwarta dolina. Lawensalpe i Masneralm Najbardziej na południe wysunięta część ośrodka. Słabo przeze mnie poznana ze względu na to, że jeździłem sam, we mgle i śniegu. Całkowity brak kontrastu i orientacji . Nie dotarłem nawet na najwyższy szczyt ośrodka Pezid 2770 m ale pogoda wzięła nade mną górę. Z pobieżnych obserwacji i kilku przejazdów. Najbardziej wymagająca część ośrodka. Najwięcej stromych zboczy i czarnych tras. Bardzo duży areał obsługiwany w sumie przez niewiele urządzeń. Mało ludzi ze względu na dziadowską komunikację z Doliną Komperdell. Jednak wydaje mi się, że przy dobrej pogodzie to po całym dniu tam spędzonym mógłbym być zadowolony. nie dane mi było tym razem. Podsumowując: Na razie pomimo tego, że nie mam dużego stażu alpejskiego to powiem tyle, że w lepszym miejscu jeszcze nie byłem. Na plus infrastruktura i podejście tubylców do narciarzy. Mało Polaków. Przez cały tydzień tylko dwa razy słyszałem rodzimą mowę. Na minus rozwlekłość ośrodka i to, że do najtańszych to on nie należy. Nazwy tras a nie numery. Trochę utrudnia orientację. Gdybym nie wyznawał zasady, że co wyjazd to w inne miejsce. Na pewno bym tu wrócił. Jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę. Cierpliwym dziękuję za cierpliwość przy czytaniu. Pozdrawiam.11 punktów
-
Wróciliśmy z kolejnego ośrodka dostępnego na karnecia TopSki Karyntia. Tym razem wybór padł na Katschberg http://www.katschi.at/home.html . Byliśmy tam od wtorku 9.02 do soboty 13.02. Kwaterę mielismy ok.3km od przełęczy w stronę Rennweg w apartamentach : http://www.ferienhaus-ramsbacher.com/startseite.htm . Apartamenty bardzo duże , bogato wyposażone , z garażami. Na przełecz mozna się dostać swoim autem w max 5 min, lub busem darmowym ktorego przystanek jest ok 250m od apartamentow.Polecam tą miejscówkę. Sam ośrodek Katschebrg zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.Pojechalismy tam z dziećmi i Katschebrg jak najbardziej mozna polecić jako wyjazd rodzinny.Idealna trasa do nauki niebieska nr 2 dł.800m przy 4os krzesle. Dla narciarzy zaawansowanych fantastycznie przygotowana i długa 6km trasa A1 , 4 km nr 11 , a także trasy 28,30,22 na Aineck , oraz nr 6 ,8 , 10 na Tschanecku oraz czarne 11a na Aineck i 3 na Tschaneck. Przygotowanie tras idealne, brak lodu , oraz innych niespodzianek. Skorzystalismy rownież z nocnej jazdy na 2 ( obowiązuje aktualny karnet ). Pogodę mieliśmy w kratkę , piewwszy i ostatni dzień słonce, 2 dni opad śniegu , 1 dzien pochmurny. Po opadach śniegu wjazd na przełęcz tylko i wyłacznie na łańcuchach. Jeśli chodzi o gastronomie to polecam knajpkę przy górnej stacji wyciągu nr 2 - Restaurant Larchenstadl.Jedzenie rewelacja. Jak dla mnie , jeden z lepszych ośrodków alpejskich. Jeszcze w tym sezonie tam wróce. Zdjęcia z wyjazdu : http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3722&c=6 punktów
-
5 punktów
-
nie wiem co mnie wzięło ale nabyłem tą pozycję bezpośrednio u Szafrańskiego chyba końcem ubiegłego roku, choć mistrzem nie jestem i raczej już nie zamierzam być. książeczka, a właściwie broszurka nie wydaje się być zbyt tania, ale jak człowiek umie sobie uzasadnić zakup to wcale nie tak drogo wychodzi - 1 złocisz za stronę wiedzy (inc. koszty przesyłki). a co do zawartości to jest całkiem ok., choć nie za dużo jest w środku samej treści. dla osób które nie mają ze sobą jakiegoś tam bagażu doświadczenia narciarskiego pozycja ta wyda się być kondensacją w stylu "nauka narciarstwa w ...", ale jak się kuma trochę o co biega w tym wszystkim to jest to ciekawa i praktyczna publikacja, dla mnie więcej warta niż doznania duchowo-grawitacyjne Pana Kuchlera. ps. ja to bym był rad jakby coś takiego tylko obszerniejszego wypuścił Heli w temacie serwisowania nart, może być nawet w odcinkach:)5 punktów
-
czesc! Wróciłem w sb ze Zdiaru, cały tydzień z ekipą jeździliśmy na Balchledovej. Oto moja relacja: 1. Ubytovanie i jedzonko: Mieszkaliśmy w Zdiarze; 8,5euro za noc, jakies 5 km od Bachledowej. Przez cały tydzień jeździliśmy skibusami, które (sztuki 2) kursują wachadłowo między osrodkiem a wioską, najdłużej czekałem ok 15 min na przyjazd. Cały tydzien nie ruszyłem auta z parkingu Wioseczka bardzo klimatyczna, tylko wszędzie daleko, taka typowa ulicówka. Dużo restauracji, ceny przystępne, można obiad z piwem za 5-6ojro wszamac. Sprawdziłem: -Góralską Krcmę - nie polecam - to taki McDonald pod strzechą, czyli: zjedz i spierd... nie miła obsługa, drogo. -restauracja u Veroniki (100m od wyzej wymienionej knajpy) - dużo lepsza obsługa, klimatyczna domowa mała knajpeczka, tylko trzeba powiedzieć żeby sie nie spieszyli bo mozna schabowego twardego dostać , dobre ceny. -pizzeria Rustica - bardzo polecam, klimatycznie, smacznie i niedrogo. 2. Lyzovanie: Cały tydzien na Bachledovej: Bardzo dobrze zorganizowany ośrodek, trasy z rana przygotowane perfect, potem róznie bywało, było jednak dość dużo ludzi, szczególnie Stoliczan się zjechało, po południu trasy były już nieco zmęczone. Kolejek do wyciągów nie zanotowałem. Krzesło i trasa niebieska od strony Bachledovej (1- Bachledka) płaska, dla początkujących, krzesło jedzie bardzo długo, mozna sie zanudzić na śmierć. Po drugiej stronie (Jeziersko) ciekawiej, nowe 4 osobowe krzesło, dwa warianty zjazdu do niego (jeden ostrzejszy jeden łagodniejszy) dodatkowo ukryta w lesie krótka, ostra trasa slalomowa (EFKA I) oznaczona na czarno. No i na deser DENY - trasa nie połaczona z resztą osrodka, trzeba przejść z buta z dolnej stacji w Bachledovej . Oznaczona jako niebieska (jak dla mnie niebieska z plusem), szeroka, jednostajnie nachylona, mało ludzi, można fajnie pośmigać długim skrętem.. aż kolana zabolą.. mniam Generalnie: za 15 ojro za całodniowy - takiej rozmaitości i do tego dobrze przygotowanych tras ani w Polsce ani na Słowacji nie znajdziecie.5 punktów
-
Ustroń Palenica.Ponieważ w weekendy omijam Nasze stoki z daleka,dziś zajrzałem sobie na Palenicę.Trafiłem bez trudu - łatwy i bezproblemowy dojazd - pierwszy wielki plus.Parkingi nie są może specjalnie wielkie,ale chyba wystarczająco pojemne,jak na tamtejsze potrzeby,do tego darmowe!Chyba po raz pierwszy zostałem ładnie przywitany przez jednego pana z obsługi:"dzień dobry,zapraszam" i do tego krótka miła rozmowa,a nie jak to zwykle bywa:"5 zł. proszę"... Taki niewielki gest,a jak wiele zmienia! Również pan w kasie miły i uśmiechnięty. Następna miła niespodzianka,to karnety(choć dzięki Wam już wiedziałem,że drogo nie będzie ) - nie dość,że tanio,to jeszcze duuużo opcji,zarówno czasowych,jak i na pojedyncze wyjazdy,chyba nie wszystkie są wymienione na stronce internetowej.Ja wybrałem poranne 4 godz.,czyli 30 zł(dawno nie zostawiłem tak mało pieniędzy na stoku!). :)Krzesełko stare i wolne,ale zawsze to krzesełko i przy takiej cenówce nie będę wybrzydzał.Spojrzenie na trasę,a tam wygląda to różnie - początek trasy dobrze przygotowany,ale już niżej można zobaczyć "cały bukiet możliwych owoców pracy ratraka" ,ku mojemu zdziwieniu,są też niewielkie przetarcia. :eek: Mimo to w większość trasy ok.Pogoda niestety nie sprzyjała - mgła,a czasem lekkie opady śniegu,do tego mam przyciemniane gogle(inne mi się właśnie rozleciały),czyli bezużyteczne.Pojeździłem jakieś 3 godziny i... koszmar powraca - praca. :pDla tych co nie byli:Trasa podobna do Nowej Osady - nachylenie,szerokość i długość - jedynie przy dole się trochę różni;trasa zawęża się i skręca,jest "mikro ścianka",a następnie już lekko do końca.2 punkty
-
Przepraszam jeśli ktoś poczuł się obrażony lub urażony moją wypowiedzią. Faktycznie, użyłem zbyt mocnych słów ale temat jest na tyle drażliwy że poniosło mnie. Edytowałem swój post tak aby nie urazić nikogo, natomiast zdanie na ten temat mam wciąż takie samo: uważam że kobieta w ciąży dla bezpieczeństwa nie powinna jeździć na nartach. Jednocześnie bardzo mnie cieszy że zdecydowana większość forumowiczów- pasjonatów narciarstwa, z całym oddaniem i umiłowaniem do tej jakże pięknej ale i niebezpiecznej dyscypliny sportu, podziela moje zdanie na ten temat, może nie w tak radykalnej formie jak moje, ale jednak podziela:).2 punkty
-
Fotków to ja w ogóle mam mało bo mi się rękawic nie chciało zdejmać. A depozyt to taka wielka szatnia z typowymi szafkami narciarskimi. Gdzie standartowo można upchać cztery komplety nart z butami - trochę z kombinacjami, ale dawaliśmy radę. Do każdej szafki doprowadzone gorące powietrze. Na szafce numer i nazwisko właściciela. Klucze wydała nam właścicielka kwatery. Ot i cała filozofia. Takie coś jest na Pitztalu, tylko, że tam to kosztuje 2 Eu za każde otwarcie szafki. A tu jest gratis. Bardzo fajny patent z którym się jeszcze nigdzie nie spotkałem. Pozdrawiam.2 punkty
-
Dzisiaj , korzystając z wyjatkowo snieżnej jak na tegoroczną zimę pogody:) wybrałem się do ośrodka Czarny Groń ( Pracica) żeby pokosztować trochę jazdy pozatrasowej . Pojeździłem sobie tu i tam , zaliczyłem kilka gleb , ale w swieżym śniegu to sama przyjemność, i nasunęło mi się kilka spostrzeżeń. W Polsce większość ośrodków to w zasadzie jedna trasa (czasem z kilkoma wariantami zjazdu ) i jazda cały dzień po niej staje się po jakimś czasie nudna. Fajną więc alternatywą jest własnie jazda off piste .Niestety jak na razie gestorzy ośrodków w Polsce praktycznie w ogóle nie dostrzegają , że jest grupa narciarzy ( OK snowbordzistów też ) , którzy szukają właśnie takich miejsc. Wystarczy czasem tylko oznakować taką trasę , trochę ją poprawić np wyciąć kilka drzew i krzaków ( żeby tylko ekozje....y sie o tym nie dowiedziały:cool: ) i już jest zabawa.Nakłady finansowe praktycznie znikome. Właśnie na Pracicy można by wytyczyć kilka bardzo fajnych tego typu tras , trzeba by było tylko trochę krzaków wykarczować no i parę ( ale naprawdę niedużo) drzew usunąć . Jazda poza trasą daje wiele satysfakcji , praktycznie każdy zjazd jest inny i nawet w takim małym ośrodku jak Czarny Groń można jeździć cały dzień i nie zaznać nudy . Marzy mi się taka sytuacja jak w USA i Kanadzie ( chociaż znam ją tylko z lektury niestety:rolleyes:) że w każdym ośrodku znaczny % tras jest nieratrakowanych , a lasy w odpowiedni sposób się przerzedza ,żeby można było bezpiecznie śmigać między drzewami.Oby u nas taki tend też zawitał .2 punkty
-
..... dokladnie sie z Toba Marcin zgadzam .... i nie tylko z Toba, ........ nie sami narciarze sa zagrozeniem, czasami wystarczy niefortunnie zjechac z krzesla wyciagu i bez "pomocy" innych uzytkownikow stoku doprowadzic do nieszczescia. My z zona wlasnie w tym roku, w ta piekna zime, stanelismy przed tym wyborem ...... spodziewamy sie dzieciaczka ....... i nawet fakt, ze to najpieknieszy sport jaki kiedykolwiek uprawialem, nawet przez chwile nie mielismy watpliwosci sie czy sobie "to" odpuscic czy tez nie. Ja rowniez zrezygnowalem w tym roku z wyjazdow ..... i jakos tak zonie "razniej" Naszczescie zawsze mozna poczytac Wasze przezycia/relacje z wyjazdow czy przegladnac filmy/zdjecia ...... Pozwole sobie jeszcze na prywate ....... Darku Lewandowski ;-) jestem pod wielkim wrazeniem dojrzalosci, wrazliwosci i umiejetnosci polaczenia czystych faktow i ubrania ich w emocje ......1 punkt
-
Jestem zdecydowanie przeciwny, uważam taką kobietę za nierozważną. Licho nie śpi, wystarczy sekunda a złość, żal, smutek i przygnębienie pozostanie do końca życia.1 punkt
-
1 punkt
-
Jak się w domu pojawia małe dziecko to przez jakiś czas o jeździe na nartach należy zapomnieć z bardzo różnych względów, więc taki wypasiony wyjazd to dopiero za kilka lat, a jak trafi sie drugie co nie jest jakimś szaleństwem demograficznym to jest jeszcze trudniej. Wyjazd z małymi dziećmi na narty wymaga świetnej organizacji, cierpliwosci i jest jednym wielkim kompromisem. Są oczywiscie ludzie, ktorzy zabierają ze sobą babcię a jak ich bardziej stać to i opiekunkę ale to dodatkowe koszta i nie kazdy ma takie możliwości - to sprawy nie ułatwia. Bardzo prawdziwe są słowa, ze po dziecku wszystko sie zmienia1 punkt
-
1 punkt
-
Tumlin - kameralna "kraina" Wielkiego Dębu. Po piątkowym pobycie na Górze Kamieńsk ponownie nadszedł czas na pierwsze odwiedziny kolejnego stoku w regionie Gór Świętokrzyskich. Jest sobota - pierwszy dzień Olimpiady. Tumlin leży pomiędzy miejscowościami Miedziana Góra (tor samochodowy) a Zagnańskiem. Wyciąg znajduje się na zboczu Góry Wykieńskiej: http://tumlin-ski.prv.pl/ Są tu dwa wyciągi talerzykowe a "górka" podzielona jest na dwie części - zjazd 500m oraz 300m. Krótszy odcinek stanowi raczej tzw "oślą łączkę". Jadąc w to miejsce z opowieści słyszałem, że to raczej nieciekawe miejsce... Na samym początku właściciele otrzymali ode mnie sporego "minusa"... ...zanim trafiłem do miejsca przeznaczenia nieźle kluczyłem po okolicznych miejscowościach - brak jakichkolwiek oznaczeń, drogowskazów do Ośrodka (nawet tuż przed wjazdem do niego nie kapnąłem się, że to tu: mały zielony drogowskaz, wjazd przez bramę niewielkiej posesji, parking i stok "za stodołą"). Parking darmowy, cała okolica na pierwszy rzut oka bardzo kameralna. Biorę narty i do kasy. Kasa mieści się przy małej "przytulnej" karczmie. Kupuję 20 zjazdów na większym "talerzu" - cena jednego wjazdu 2,60 zł. Otrzymuję kartę magnetyczną i kieruję się ze sprzętem do bramek. Ludzi jest dzisiaj niewiele - może to dlatego, że po 18 startuje Adam na Olimpiadzie?... Pogoda...niestety nie zachwyca - spora mgła. No to jazda w górę... Po prawej ręce "ośla łączka", po lewej "główny zjazd". Dookoła las... ...zaczyna mi się podobać - chodź wszystko jest w skali mini - ma swój przytulny klimat. Jestem na szczycie. Górna część jest ostrzejsza, końcówka stoku to praktycznie płaski jak stół fragment górki. Cóż będę ćwiczył technikę. No to w dół... http://www.youtube.com/watch?v=iNa8KtXILAk Kilka zjazdów i nagle pozytywne zaskoczenie (pomimo, że podłoże jest w miarę równe) ok godziny 14 - przerwa pół godzinna, w trakcie której na Stok wyjeżdża ratrak. W czasie przerwy podchodzę na pieszo do górnej stacji (mam zamiar zjechać jako pierwszy po sztruksiku). Obserwuję "mini ski-park" i snowboardzistów... ...to chyba jedyne takie miejsce dla deskarzy w Regionie (nie wiem jak ze Stadionem - niedługo go odwiedzę po bardzo długiej przerwie więc sprawdzę). Po przerwie jazda super - praktycznie do końca zjazdów równiutko. Kończę ok godziny 18... ...ponieważ większość forumowiczów pewnie nie wie gdzie, nie wie jak wygląda Staruszek... ...postanawiam do niego pojechać i zrobić mu kilka wieczornych fotek... Bartek. Dąb Bartek - drzewo, które ma setki lat i jest najstarsze na terenie naszego kraju. ...według jednej z legend Jan III Sobieski i Marysieńka ukryli w Dębie Bartku skarby... Kończę po kilku minutach sobotnią wyprawę...zasiadam przed TV i po kilkunastu minutach cieszę się z sukcesu Naszego Skoczka z Wisły. Wyjazd do Tumlina mimo, że to mini wyjazd... ...w mini miejsce... ...ogólnie oceniam jako bardzo przyjemny. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
Zapytałem o to moją żonkę i wspólnie jesteśmy zdania na NIE, argumenty są przecież oczywiste !1 punkt
-
Kiedyś coś o tym czytałem. To raz. A dwa z mojej obserwacji wychodzi na to, że zewnętrzna część klamry (ten łańcuszek z haczykami) jest elastyczna i dopasowuje się do kształtu buta co może przełożyć się na "lepsze" trzymanie i jednocześnie większy komfort. Pozdrawiam. PS Ponadto zauważ, że punkt zaczepienia i naciągu zewnętrznego pancerza cholewki i podbicia jest niezmienny niezależnie od tego na który ząbek zapniemy klamrę - zupełnie odwrotnie niż po staremu. Zawsze jest na końcu pancerza najbardziej korzystny gdyż cała powierzchnia pancerza bierze udział w przeniesieniu sił. Jeżeli klamrę masz zapiętą na ostatni ząbek (na maksa) pozostała część naszego łańcuszka nie bierze udziału w przeniesieniu naciągu - jest luźna. Tylko ciekawe jak to z trwałością będzie bo elementów przybyło. A to zgodnie z nauką o eksploatacji zwiększa prawdopodobieństwo awarii.1 punkt
-
Jak w tytule. Opowieść zarówno zabawna jak i ku przestrodze. 70% ekspozycji stoku to jest nachylenie dokładnie 35 stopni. Co to oznacza dla narciarza? Miałem okazję być w ośrodku Serfaus-Fiss-Ladis na trasie Direttissima o takiej właśnie średniej ekspozycji. Dla narciarza o średnich umiejętnościach - a zakładam, że takowe posiadam. Zjechać na nartach, żaden problem. Bez specjalnego wysiłku i gimnastyki ze zwiększona koncentracją oczywiście. Tego dnia puściliśmy się z kolegą REXem tą trasą. Było mglisto. Na trasie kilka cm miękkiego śniegu po opadzie. Pod spodem sztuczny beton. Szło ładnie do momentu gdy REX zaliczył glebę. A że jechał powoli to narty mu się nie wypięły jakoś stanął w miejscu. Gogle i czapka zostały ze 30 m wyżej. Woła co teraz?! -Zdejmuj narty i zasuwaj do góry. REX uszedł dwa kroki i w kilka sekund znalazł się 200 poniżej. Krzyczy do mnie "Zawsze chciałeś być alpinistą to teraz zap.....j do góry". Zdjąłem nary postawiłem na sztorc z boku trasy. Wziąłem kije i po dwóch krokach w górę przestało mi być do śmiechu. Uszedłem jakiś kawałek chyba w 15 minut z obawą, że jak się ślizgnę to też znajdę się 200 m poniżej sprzętu. Na szczęście jechał jakiś podobny do nas idiota. Rexowi narty zwiózł. Ale gdzie tu jeszcze po gogle! Idę dalej. Po jakiś 10 minutach jedzie następny i gogle mi przywiózł. A teraz najlepsze: jak zejść do nart? Wpadłem na pomysł, że zejdę obok trasy. Śnieg po j.ja ale trzymał mnie. Nie wyobrażacie sobie jakie szczęście mnie ogarnęło po wpięciu pierwszej narty. Całe zajście trwało około godziny. Na tej trasie po prostu nikt nie jeździł!!!! Więc ku przestrodze: po pierwsze samemu w takie miejsce się nie wybierać! Zwłaszcza w kiepskich warunkach. Jak sobie dobrze radzisz w takich miejscach na nartach to za żadne skarby ich nie zdejmuj choćby przyszło Ci iść pod górę 200m. Znowu epopeja:D. Pozdrawiam.1 punkt
-
Uwaga na Goryczkowej Parkowi strażnicy ustawili się na Hali Goryczkowej i polują na narciarzy zjeżdżających nieprzygotowaną trasą. – Nie daliśmy ani jednego mandatu – oponuje komendant. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&strona=1&kat=&id=&typ=&id=7594&tponlineserwis=cbd8a638ebfbe4b0ece1a45a3cbd4bb31 punkt
-
Pewnie chodziło o prawdziwe alpejskie nartowanie:rolleyes: Ale nie martw się Łokciu, nie jesteś sam - dla mnie to też koniec sezonu:rolleyes:1 punkt
-
Uważam że każdy ma swój pogląd na ten temat i ma swój rozum, zgodnie z którym postępuje. Nie mnie kogokolwiek pouczać Mam kolezanki które również jeździły podczas ciązy na nartach i nic, wszystko było ok, no może nie do końca bo jedna z nich urodziła przedwcześnie i z komplikacjami - ale do końca nie wiadomo dlaczego. Osobiście dwa razy byłam w ciąży i zrezygnowałam z jazdy w tym okresie gdyż moim zdaniem to jednak sport dośc urazowy, mąż wtedy jeździł tylko na wyjazdy jednodniowe na deski co by mi żal nie było:). No i w sumie straciłam tylko dwa sezony, a nie 3-4 lata, gdyż jak dzieci miały już po pół roku to jeździłam znowu a z męzem na zmianę mieliśmy dyżury z młodymi w kanjpach na stoku. Wszystko da się zorganizowac jak się chce:). A jak mieli 3.5 roku to sami wsiedli na narty i teraz to już wszyscy śmigamy:) pozdrawiam1 punkt
-
A ja w sumie się z tego nawet cieszę bo widoki są przepiękne u mnie na wsi:o Po prostu muszę wyjść 20 min wcześniej żeby odkopać samochód i tyle:)1 punkt
-
Kolego, jest to tylko artykuł z wyborczej. Nikt nie umniejsza twoich wcześniejszych dokonań,jest nawet potwierdzeniem.1 punkt
-
http://video.eurosport.pl/biegi-narciarskie/vancouver-whistler-olympic-park/2008-2009/wierietielny-odkrywa-sekre_vid127020/video.shtml Blisko tematu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Misal:)Dziękujemy Ci za prywatną inicjatywę,czyli wywiad z Panią Profesor:)Ale Twoja rozmowa/wywiad/ z Panią Prof.dotycząca jazdy na nartach kobiet w ciązy,była raczej luźna i Pani Prof.przedstawiła Nam problem bardzo ogólnikowo.,nie poruszając w większym stopniu zagadnień dotyczących aspektów czysto medycznych.Dlatego uważam,że każdy miał prawo przedstawić swoją opinię.,nie dyskutujemy z wiedzą obowiązującą i dotyczącą procedur medycznych.Tak naprawdę to nic jednoznacznie nie wynika z tej rozmowy,możecie ale musicie to robić w przyjaznych ośrodkach/dla kobiet w ciąży?/,trasy niebieskie i nieprzeludnione,nie można wjeźdzać orczykiem?-a najlepiej jeszcze by było jakby były tabliczki przed wyciągami,że kobiety w ciąży bez kolejki;).Sprawa jest jasna-nie ma takich ośrodków-nawet w Alpach.Zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie-czemu ma służyć,aby ktoś z bliskich zjechał pierwszy daną trasą-w czym to ma zwiększyć bezpieczeństwo ciężarnej?-no chyba,że będę krzyczał"uważajcie,bo jedzie moja żona w ciąży":).Ja z tego wywiadu wyciągam wniosek,że jednak Pani Prof dobrze zdaje sobie sprawę,że narty w tym okresie nie są dobrą formą rekreacji,ale nie chce tego jednoznacznie powiedzieć,a ostateczną decyzję zrzuca na lekarzy prowadzących/i słusznie/,a jednocześnie informuje,że kobiety,które samodzielnie podejmują decyzję jazdy na nartach biorą za to pełną odpowiedzialność.Wszyscy lekarze połoźnicy,którzy nie widzą bezpośrednich p-wskazań jazdy na nartach,przedstawiają takie warunki,które w rzeczywistości są nie do spełnienia.Upadek czy kolizja z innym uczestnikiem stoku jest nieodstępnym ryzykiem narciarstwa rekreacyjnego,i nawet stan błogosławiony nie eliminuje tych zagrożeń.Nie jestem połoźnikiem,ale wiedzę na temat fizjologii i jej pewnych odstępstw u kobiety w ciąży znam,anestezjologia w połoźnictwie to jest to zagadnienie,które spędza sen z powiek,nawet wybitnym specjalistom/Prof/ z mojej dziedziny. Oficjalnie większość położników uważa tak- Za zdecydowanie niebezpieczne i przeciwwskazane w czasie ciąży uważa się następujące formy sportu: jogging ponad 3 km dziennie jazda konna narty wodne nurkowanie w basenie i skoki do wody nurkowanie głębinowe biegi sprinterskie jazda na nartach zjazdowych jazda na nartach biegowych powyżej 3000 m n.p.m. jazda na rowerze w pozycji wyścigowej oraz na nawierzchniach stwarzających duże ryzyko upadku ruchowe gry zbiorowe (ryzyko urazu) pewne typy callanetics: ćwiczenia polegające na rozciąganiu mięśni brzucha, ćwiczenia grożące wprowadzeniem powietrza do pochwy ("rowerek", stanie na rękach, ćwiczenie z przywodzeniem kolan do klatki piersiowej), rozciąganie mięsni wewnętrznej strony ud, ćwiczenia z pogłębianiem zgięcia odcinka lędźwiowego kręgosłupa (skłon w tył) oraz inne wymagające znacznego zginania i prostowania stawów (skoki, gwałtowne ruchy lub zmiany kierunku ruchu, balansowanie) Temat dość ciekawy i chodzi o przedstawienie wszystkich aspektów oraz ewentualnych zagrożeń,a nie podważanie słów,czy jeszcze gorzej kompetencji Pani Prof,czy innych. Dziś są Walentynki-można przedyskutować temat z żoną lub przyszłą mamą przy dobrej kolacji i winie.Ciąża to odpowiedzialność,jak chęć posiadania potomstwa,a nie przeszkoda w naszym życiu codziennym,czy w hobby,ale niestety czasmi wymaga od kobiety pewnego poświęcenia i rezygnacji z pewnych dotychczasowych przyjemności.Trzeba pamiętać,że odpowiedzialność jest w tym okresie za dwa życia/zdrowia/ i trzeba zrozumieć,że jeśli będziemy się pchali w sytuacje gdzie istniej potencjalne ryzyko,automatycznie zmniejszamy je ,aby go uniknąć. To trochę przypomina-"palenie i picie alkoholu szkodzi zdrowiu",ja palę i piję,a wybór należy do Was/nie dotyczy ciężarnych/ Pozdr.1 punkt
-
Chłopaki, nie ma co się kłócić i obrzucać błotem. Nie o to to chodzi kto się z kim zgadza albo nie. Swoje zdanie można, a nawet warto mieć. Tylko mowa o tym jak się wyraża swoje opinie o innych - nawet anonimowych odbiorcach. Szczególnie, że "szlachectwo" zobowiązuje. Ale cóż, jaka "szlachta" takie i "zobowiązanie" Mam takie same czy tez podobne zdanie na ten temat jak i Ty. Ale nie o to chodzi. Pzdr.1 punkt
-
Dla wszystkich Naszych Forumowiczek i ich Partnerów Życiowych, temat który zapodałem w innym wątku, ale stwierdziłem, że wart jest osobnego rozwinięcia Wypadło szczęśliwie w wigilię 14 lutego, dostałem autoryzowany tekst i od razu go wstawiam ----------------------------------------------------------------------- W Dolinie Oetz, w austriackim Tyrolu, spotykamy panią profesor Ewę Dmoch-Gajzlerską, specjalistkę w dziedzinie ginekologii i położnictwa, a przy okazji wielką wielbicielkę narciarstwa alpejskiego. Pani Profesor, Przy okazji naszego ostatniego spotkania kilka dni temu, rozgorzała dyskusja na temat jazdy na nartach podczas ciąży. Wiem, że jedna z Pani pacjentek, obecna tutaj razem z nami, podczas ciąży nie zrezygnowała z uprawiania swojej ulubionej zimowej dyscypliny sportowej. Jakie jest Pani zdanie na ten temat ? Pani Profesor, Czy są jakieś zalecenia co do intensywności wysiłku fizycznego przy jeździe na nartach ? Czy kobieta ciężarna nie powinna zwracać szczególnej uwagi na trasy którymi zamierza jeździć ? Nie wybierać szczególnie ekstremalnych tras - Jazda po muldach, jazda poza trasami, po trasach nieprzygotowanych ? Czy powinna, jeżeli już decyduje się na wyjazd narciarski, starać się ograniczać do tras łatwiejszych, niebieskich, o mniejszym natężeniu ruchu, jak również powinna wybierać mniejsze, spokojniejsze ośrodki narciarskie. Niech to nie będą kurorty alpejskie, w których jest wielotysięczny tłum narciarzy, niech to będzie mały ośrodek, z miła rodzinną atmosferą. Pani Profesor, Jest razem z nami Pani Pacjentka, która, tak jak się właśnie kilka dni temu dowiedziałem, podczas ciąży, wyjeżdżała na narty. Czy moglibyśmy teraz Panią poprosić o kilka Pani uwag, czy wspomnień z tamtego okresu ? Możemy więc powiedzieć, że Pani syn ma staż narciarski dłuższy niż wynika to z jego daty urodzenia. Gratuluję syna, miałem okazję zobaczyć jak jeździ na nartach, robi to naprawdę duże wrażenie. Pani Profesor, Chciałem się jeszcze spytać - skąd u Pani zamiłowanie do narciarstwa ? Pani Profesor, co by Pani mogła powiedzieć kobietom które nie jeżdżą na nartach, mówią - "Nie, ja już jestem za stara, ja się do tego nie nadaję" Pani Profesor, Bardzo dziękuję za rozmowę.1 punkt
-
1 punkt
-
W sumie jeżdżę na śladówkach, więc nie jestem uzależniona od przygotowanych tras, napiszę tyle, co wiem: Paczółtowice ponoć nie są nadzwyczajne z powodu rozjeżdżania tras biegowych przez skutery śnieżne. Ludzie jeżdżą w Jurze w róóżnych miejscach, np. na trasie rowerowej pod Olsztynem: http://www.biegowki.pl/forum/viewtopic.php?f=29&t=284&start=50. Z własnego doświadczenia: najbardziej lubię Puszczę Niepołomicką, tylko jeśli nie chcesz zejść z ubitego szlaku, to drogi są tylko takie typowo wyjeżdżone przez samochody, a trasy rowerowe niezbyt równe, bo służą też za ścieżki piesze (w ogóle to zmora - zrobi ktoś dobry ślad na nartach, to zaraz jakiś pieszy na niego wlezie, choćby i miał obok wygodną, wydeptaną ścieżkę. Przypuszczam, że po prostu przez kompletny brak wiedzy). A w zeszłym roku świetnym substytutem przygotowanej trasy były bulwary nad Wisłą od Pychowic w stronę Tyńca - równiutkie, jakby ratrak je przejechał. Może się tam wkrótce wybiorę i napiszę.1 punkt
-
A wiec modlitwa szczęśliwie zmówiona została - także wyjazd Twój udany musi być i basta1 punkt
-
Łokciu, uważaj na pady i barki Biodro biodrem, ale z "bode" nie przeginaj" Zmówię za Twój wyjazd narciarska modlitwę jutro w Spindlu Powodzenia !!! p.s. pozdrófka dla znajomków1 punkt







