Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.03.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzisiaj wybrałem się na Skrzyczne ,towarzyszył mi w tej "wyprawie" Wituś. Zachęcony dość obfitym nocnym opadem śniegu i klarującą się sytuacją pogodową postanowiłem wykorzystać resztkę punktów pozostałych z poprzedniego wyjazdu. Niestety musieliśmy zabulić 7 zł za parking,bo całe darmowe parkingi służą za magazyn śniegu Warunki śniegowe bardzo dobre,zjazd możliwy bez problemów do samego dołu. Warunki narciarskie raczej trudne. Spód był wczoraj ratrakowany, niestety w nocy sypało dość mocno. Śnieg był raczej ciężki, ale nie zły. Choć to zabrzmi dziwnie było zbyt mało ludzi Gatunek śniegu był taki, że większa ilość ludzi rozjeździłaby go "na stół" ,niemalże jak ratraki. Fisówka; dość trudna do przejechania (na slalomce),Doliny w miarę, w miarę. Kaskada; "na ścianie" trudno i raczej źle bo pod warstwą śniegu żywy lód ,aczkolwiek do przejechania. Poniżej ścianki aż do Jaworzyny dobrze ,i z każdą chwilą coraz lepiej. Po 14-tej musiało spadać poniżej zera i śnieg na Fisówce stawał się coraz lżejszy i lepszy do jazdy. Jeśli ktoś wybierze się jutro z rana to warunki narciarskie mogą być wyśmienite. Warunki są dwa; -nie będzie w nocy sypało -ratraki dzisiaj jeszcze zrobią co do nich należy Zdjęć cudownej budowli w postaci budki startowej nie ma. Johny to zadanie na Ciebie czeka.5 punktów
-
Mini relacja ze Stubaia. W tym roku odwiedziliśmy Stubai po raz 4. Chcieliśmy juz pojechać gdzieś indziej ale parę powodów złożyło się na taki wybór właśnie. Skład ekipy to 4 dorosłe + 4 dzieci w wieku różnym od 5 do 11. Termin 20-28.02.2010. Wyjazd z Zabrza nastąpił w sobotę rankiem tak aby spokojnie na wieczór zajechać na miejsce, spożyć piwko i obejrzeć olimpijski konkurs skoków. Był pomysł żeby uczynić to w Fulpnes (rodzinne miasto Schlieriego) na telebimie ale ze względu na zmęczenie i 20km odległości daliśmy sobie spokój. Czwórka dzieci też dość skutecznie do takich pomysłów zniechęca. Wracając do podróży to dzięki poradom kolegi mihumor z tego forum udało nam się ominąć korki na autobance i bez problemu dotrzeć na miejsce. Nasza kwaterka mieściła się w Gasteig czyli 6 km od centrum Neustift w stronę lodowca. Na drugi dzień rankiem wraz ze znajomymi którzy mieszkali w Milders nabyliśmy w kasie w centrum Neustift (na przeciwko BP) karnety ze zniżką 9% dla grupy min.10 osob. To był strzał w 10-ke bo do kas pod lodowcem kolejki były niemożebne (w niedzielę większość ma swój pierwszy dzień jazdy). Nie będę opisywał każdego dnia z osobna bo z racji niezbyt wielkiej mnogości tras na Stubaiu były one podobne. Trzeba jednak było być czujnym z pogodą. Pomimo pięknego słoneczka zaglądającego od rana przez okna do kwaterki, na górze było dość chłodno ze względu na silny wiatr. Przez cały pobyt nie jeździł 3-ci odcinek kolejki "czerwonej" na samą górę. Trudno wyczuć czy z powodu wiatru czy jakiegoś innego ale nie jeździł i już. Warunki bajeczne choć w 1 i ostatni dzień było za przyczyną wcześniejszych opadów śniegu trochę za miękko - równo ale dość szybko porobiły się muldy. Wszystkie trasy otwarte łącznie ze skiroute Wild'n'grub do parkingu. Jeden dzień (przedostatni) był trochę gorszy - śnieg, mgła, wiatr. Szczęściem na Stubai'u jest fajne miejsce a'la bawialnia dla dzieci gdzie nasze juniorstwo mogło przeczekać najtrudniejsze momenty. Niepokoi jednak liczba wypadków. Nie było dnia bez przynajmniej 1-2 interwencji ratraka-karetki czy wręcz helikoptera. Zastanawiające to, bo ani nie było jakiś tłumów narciarzy ani warunki nie były trudne. Mam wrażenie, że jeszcze parę lat temu było tych wypadków po prostu mniej. Była też ciekawa sytuacja ze skibusami. Ich kierowcy generalnie jeździli jak wariaci. Drugiego dnia jednak jeden przegiął, bo po próbie wyprzedzania na zakręcie omal nie skończonej czołówką z drugim skibusem dalej zapieprzał tak, że wyhamował 100m za przystankiem na którym wysiadaliśmy. Paru wkurzonych Austriaków wykonało stosowne fotki skibusa, kierowcy, numerów i wykonało telefon. Następnego dnia zupełnie inaczej - spokojna bezpieczna jazda. Powrót w niedzielę tez bezproblemowy, normalnie austostradami. Wyjazd po śniadanku - zero korków itp, itd.4 punkty
-
2 punkty
-
a tu skleilem kilka ciekawych ujec w jednym filmiku: [YOUTUBE] [/YOUTUBE]2 punkty
-
Wczorajszy gigant to był po prostu dramat. Pomijam pogodę, bo przywykliśmy do tego że Whistler nie rozpieszcza zwodnikow i organizatorów - wczoraj zaczęło się od mżawki, potem była gęsta mgła a potem ulewa i na koniec porywisty wiatr:rolleyes: Mgła była tak gęsta że kamerzyści próbowali znaleźć zawodniczki... ale jak mięli je znaleźć jeśli nawet nie było bramek widać? Komentatorzy pozwolili sobie na uszczypliwą uwagę, że zawodnicy startują w spartańskich warunkach i to niestety byla prawda. Organizatorzy chyba bardzo chcięli mieć ten gigant już za sobą. Tak bardzo szybko chcięli przeprowadzić te zawody, że gdy jedna z zawodniczek startujących na siedząco wywróciła się mijając jedną bramkę i zaczęła się podnosić i podchodzić do tej bramki to organizatorzy puścili następną zawodniczkę. Obie zawodniczki spotkały się przy tamtej bramce... na szczęście nie zderzyły się. Szkoda że organizatorzy nie dali zawodniczce szansy na ukończenie zawodów. Chyba fajnie jest mieć satysfakcję z ukończenia giganta na paraolimpiadzie. Inny zawodnik wpadłby na gościa z łopatą ale ten w podskokach zdążył uciec z trasy. Generalnie gratulacje dla naszego zawodnika - 9 miejsce to powód do dumy:) Pewnie organizatorzy nie chcieli przekładać już tego giganta ale niestety zawody te były porażką - tak trudne i nierówne warunki rywalizacji to po prostu dramat.2 punkty
-
Szanowni Pozytywnie Zakręceni w Białym ! Mamy alpejczyka światowego wymiaru ! Kolega Maciek jest w pierwszej 10 SL i GS igrzysk paraolimpijskich w kategorii niewidomi i niedowidzący. BRAWO !!!2 punkty
-
:DPax ma rację,obecnie granica pomiędzy allround a allmountain zaciera się:rolleyes:Faktem jest,że zenith 6 został zakwalifikowany jako allmountain/wystarczy spojrzeć w testy z 09/10/,może nie ma powalającej szerokości pod butem/i nie jest to wyznacznik narty allmountain/to powala rywali szerokością dziobu 126 mm,gdzie z3 jako przedstawiciel allround ma 118mm,różnica znacząca.Ja też w swoich headach xenon 10 nie mam powalającej szerokości pod butem,ale dzioby i sama narta przypomina łopatę,co właśnie sprawia,że jest ona klasyfikowana jako multicondition-allmountain;)Pewnie,że szerokość pod butem jest potrzebna w ciężkich warunkach śniegowych i w głębokim puchu,ale ona ma bardziej znaczenie przy twardszych nartach,natomiast w innych tą rolę spełnia radykalne taliowanie i miękkie dzioby narty,przez co te narty potrafią również prowadzić się w cięższych warunkach.Są plusy i minusy-większa szerokość powoduje ,że narta jest stabilna w cięższych warunkach,ale mniej dynamiczna przy zmianie krawędzi,natomiast szerokość 74-78mm narta jest bardziej nerowa,ale dynamiczna przy zmianie krawędzi podczas jazdy na przygotowanym stoku;)2 punkty
-
Przeglądając dzisiaj stronę http://z-ne.pl natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł dotyczący historii zawodników Klubu SN PTT Zakopane w tym postaci Pani Heleny Marusarz. Postanowiłem przytoczyć w całości te kilkadziesiąt zdań, zamieścić link z kilku powodów. Kobieta, o której mowa była rzeczywiście nie tylko świetną narciarką alpejską, skakała również na nartach, była patriotką i bohaterką II WŚ, była Piękna (patrz zdjęcie - pierwszy link z końca posta). Ponadto jej osoba jest mniej znana, pozostaje w cieniu z powodu jej brata Stanisława...(dla mnie z tej fantastycznej rodziny sportowców znany był do dzisiaj tylko on). Oto artykuł: " Jeśli o Stanisławie Marusarzu można powiedzieć, że był "królem skoków narciarskich", to ulubioną konkurencją jego siostry Heleny był bieg zjazdowy i w tej konkurencji okazała się talentem, jakich mało. Podobnie jak reszta rodzeństwa była zawodniczką klubu SN PTT Zakopane. Była kobietą o wyjątkowej urodzie Urodziła się 17 stycznia 1918 r. w Zakopanem. Od małego zdradzała wielki talent i ciągnęło ją do nart. - "Stasek, kiebyk to jo mioła takie narty, to byk syćkich nabiła" powiedziała mi z filuternym uśmiechem 8-letnia wówczas siostra Helenka po moim pierwszym zwycięstwie w konkursie skoków w kategorii juniorów na małej skoczni w Jaworzynce. W nagrodę otrzymałem wtedy piękne narty turystyczne. Korzystał z nich potem starszy brat Janek i kuzyn Andrzej. Dla Helci były jednak zbyt duże - wspominał Stanisław Marusarz. Łącznie w latach 30. aż siedmiokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski w konkurencjach alpejskich. Helena uzyskiwała świetne wyniki w latach 30., nic też dziwnego, że jej zdjęcie znalazło się w prasie obok nazwisk i fotografii innych znanych w Europie i świecie narciarzy polskich, jak Bronisław Czech i Stanisław Marusarz. Swój sukces powtórzyła w mistrzostwach Polski, rozegranych w latach 1936-1939. Dodatkowo zwyciężyła podczas wielkich zawodów narciarskich o mistrzostwo Podhalańskiego Okręgu PZN. Wiązała duże nadzieje ze startem na zawodach FIS 1939 r. w Zakopanem. Niestety, podczas treningu biegu zjazdowego na Hali Goryczkowej wpadła na szałas i złamała rękę w nadgarstku, o starcie więc nie było mowy. Wróciła jednak jeszcze tego roku na narciarskie trasy, bowiem zakwalifikowano ją na wyjazd na zawody FIS do Feldbergu w Niemczech. W biegu zjazdowym najlepsza okazała się Christl Cranz z Niemiec, która aż trzykrotnie zwyciężyła podczas FIS-u w Zakopanem. Helena chciała teraz wziąć na niej rewanż. Swoją klasę pokazała w czasie slalomu. Tak przejazd Heleny wspominał Jan Kula, wtedy 17-letni skoczek z SN PTT: - Gnała na tych "zubkowych" hickorowych nartach, że tylko kurzyło pomiędzy bramkami. Nie potrąciła ani jednej. Jechała pięknie. Burza oklasków, nieustające owacje wśród kibiców wystarczyły już za oficjalną ocenę. Później śmigały inne zawodniczki, przewracały niejednokrotnie bramki, gubiły szybkość. Była to już nie ta klasa. W ogólnej klasyfikacji zawodów w Feldbergu Helena w slalomie zajęła drugie miejsce, za Niemką Christl Cranz, ale wyprzedzając zdecydowanie resztę rywalek. Bardzo się cieszyła ze swojego sukcesu. Nie przypuszczała wtedy, że będzie to ostatni start w jej karierze... Warto dodać, że Helena Marusarz była kobietą o wyjątkowej urodzie. Na pokazie mody sportowej na zakopiański FIS, zorganizowanym w Warszawie, piękna góralka wzbudziła ogromny zachwyt. Stanisław Marusarz wspominał: - Jako przedstawicielka płci pięknej zwracała powszechną uwagę. Siostra była urodziwą, wysoką, zgrabną blondynką o pięknych nogach. Ujmowała ciepłym spojrzeniem, a jej dziewczęcość podkreślały długie do kolan warkocze, upinane w kok. Mężczyźni słali jej uwodzicielskie spojrzenia, nie żałowali słów adoracji. (...) Helcia przyjmowała objawy hołdu ze strony kolegów z dużą przyjemnością, ale zawsze czuła się z nimi lepiej jako kumpel do wspólnej zabawy niż jako partner do flirtu. Miała duże poczucie humoru i nigdy niesłabnący zmysł zabawy. Nie inaczej było w czasie pobytu w Schwarzwaldzie. Zamieniała np. nasze buty, wystawione do czyszczenia przed drzwiami pokoju hotelowego; innym razem zaszyła mnie i kolegom nogawki w spodniach narciarskich (gdy zeszliśmy na kolację w ubraniach cywilnych) i rękawy. W czasie II wojny światowej Helena Marusarz była kurierką Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej i Oddziału Łączności Konspiracyjnej "Zagroda" z bazą kurierów "Romek" w Budapeszcie. Podczas jednego z przejść została schwytana na słowackiej granicy i wydana Niemcom. Była więziona w Muszynie, Nowym Sączu, w zakopiańskiej siedzibie gestapo "Palace", w Tarnowie i w Krakowie na Montelupich. Torturowana wielokrotnie, nie zdradziła żadnej z tajnych informacji. 12 września 1941 r. rozstrzelano ją w Pogórskiej Woli tuż za rogatkami Tarnowa, co potwierdził miejscowy wywiad AK. Miała zaledwie 23 lata. Po 17 latach przeprowadzono, pod nadzorem brata, prace ekshumacyjne. Jej prochy uroczyście pochowano 27 listopada 1958 r. na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Odznaczona pośmiertnie Orderem Virtuti Militari, a w 1967 r. Krzyżem Walecznych. Jej imię nosi ulica w Krakowie, Zakopanem, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju, Łodzi oraz kilka szkół w Polsce, w tym na Podhalu: SP nr 1 w Zakopanem i szkoła w Zębie. Od 1946 r. w Zakopanem organizowano międzynarodowe zawody o Memoriał Bronisława Czecha, a od 1949 r. także Heleny Marusarzówny, które w latach pięćdziesiątych znalazły się w kalendarzu największych imprez narciarskich FIS. Dzięki temu pamięć o pięknej Helenie, świetnej narciarce i patriotce, która do końca pozostała wierna swoim ideałom, wciąż trwa. " WOJCIECH SZATKOWSKI http://z-ne.pl/s,doc,26971,1,1767,piekna_helena.html główne źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/14 -------------------------------------------------------------------------- Spójrzcie na zdjęcie...myślę, że nawet dzisiejsza Lindsey Vonn ustępuje Naszej Legendzie: Pięknej Helenie "Alpejce" urodą.1 punkt
-
6.03.2010 wyjazd w dwa auta z Bytomia 1.00. Warunki nie ciekawe ale jazda. Do Zwardonia dojeżdżamy 2.30 w totalnej śnieżycy. Na szczęście po słowackiej stronie spokój. Dalsza droga zupełny spokój. Żylina, Bratysława, Wiedeń, Linz, Salzburg. Niestety za Salzburgiem, jak zwykle koszmar. Był jakiś wypadek i do zjazdu na Zillertal trasa zajęła nam 3,5 godziny. Ogółem 905 km zajęło nam 14 godzin. Na szczęście widok z balkonu kwatery rekompensuje tą męczarnię. Niedziela 7.03.2010 pierwszy dzień nartowania. Pogoda bajeczna, warunki również. 9.00 pod gondolą Rosenalmbahn, zakup sześciodniowych skipassów (193 + 2 E) i na górę. Wrażenia niesamowite. Ludzi jak na weekend nie za dużo. Najwięcej Polaków i Czechów:). Słoneczna i mroźna pogoda utrzymała się do środy 10.03.2010 (temperatury o 9.00 to nawet -16,50C). Jazda od samego rana do 15, do dziś bolą mnie uda i łydki . We czwartek się zamgliło, ale jazda była choć nie tak przyjemna (niestety nie widać nierówności). Baliśmy się że tak będzie w ostatni dzień 12.03.2010, ale Alpy pożegnały nas znowu niesamowitą pogodą, słoneczko paliło nieziemsko . 13.03.2010 powrót do szarej rzeczywistości, wyjazd z Zell am Ziller o godzinie 5.30. Jazda bez korków i żadnych problemów, te same 905 km w 11 godzin z czterema postojami. To była krótka relacja a teraz wrażenia: Pogoda, warunki śniegowe i przygotowanie tras po prostu – REWELACJA. Wyjeździliśmy się aż do bólu. Polecam Zilleratalarenę, jest to naprawdę fajne miejsce do uprawiania narciarstwa. Jedyny problem to trudność tras dla początkujących. Przy kwaterze w Zell am Ziller (tam gdzie byłem Ja) praktycznie wszystkie trasy to czerwień. Początkującym polecam zakwaterowanie w Gerlos, i jazdę na tamtejszych trasach niebieskich (przejazd z Zell am Ziller dość czasochłonny i to zarówno autem, jak i wyciągami, szkoda czasu ). Zdjęcia dołączę po odrobieniu zaległości w pracy i w domu. Kwatera jest na mapce Salwera. Pozdrowienia.1 punkt
-
Zgodnie z obietnicą dołączam parę fotek:) http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=156 Pozdrowienia1 punkt
-
Się zgraliśmy... :D Dziś rano w drodze do roboty,słuchałem sobie na temat Kornelii... Ludzie "wieszali na niej psy",bezpardonowo ją krytykując... :eek: Wiecie co?Mi się to bardzo nie podobało i już!!!Jeśli nawet brała ten doping świadomie,to ktoś musiał jej pomóc,a ja jestem pewien,że ktoś ją do tego przekonał bądź nawet okłamał.Żal mi tej dziewczyny,której wieloletnia praca poszła na marne,którą teraz się opluwa. Jeśli nawet doping był świadomy,to nie wątpię,że inne jej konkurentki,zwłaszcza astmatyczki,korzystają z bardziej wyrafinowanej jego formy.Ot taki kozioł ofiarny bo nima piniędzy na ten niewykrywalny... Może chciała choć raz być zauważona - tyle pracy,a dotychczas nikt nie wspominał o niej w wiadomościach,dopiero teraz... Nawet emerytura sportowa jej się nie należała,bo medalu nie zdobyła... :eek: Tylko czy ktoś policzył te godziny,starania i kilometry?Tak w wielkim skrócie. Możecie mnie obsypać czerwieńcami,ale ja jestem całym sercem z Kornelią!!!1 punkt
-
A ja za parking 10 zł zapłaciłam:eek:, rozbój w biały dzień No, cóż to nie Alpy, niestety, sezon krótki jest i trzeba zarabiać na wszystkim;) Po 14 na dole duuużo minerałów powyłaziło:mad:, niestety ślizgi trochę ucierpiały, ale co tam... zregeneruje się Pod resztą opisu Figo podpisuję się obiema rękami... a może powinnam napisać: obiema nartami:D Wcześniej Solisko zaliczone:p, ach jak ja lubię takie wypady... Warunki tam super, właściwie bez większych zastrzeżeń, tylko wyciąg na Golgotę się zepsuł no i parking... 8 PLN Pozdrawiam wszystkich nartozakręconych:)1 punkt
-
Polecam udać się do wypożyczalni i pojeździć na paru długościach narty. Możesz kupić i zniechęcić się po 1 zjeździe. Inwestując paredziesiąt złotych upewnisz się w wyborze. A narty w sklepie nie uciekną najwyżej kupisz po sezonie albo przed następnym.1 punkt
-
na początek 155 mogło by być ale przszłościowa długość to 160cm1 punkt
-
Zapewniam koleżankę że wielu by się tu znalazło chętnych do poduczenia - yyy ze tak powiem całkiem za darmo1 punkt
-
Powiem Ci że zaskoczyłeś mnie tym zachwytem Sella Rondą, bo jestes pierwszą osobą która na ten obiekt nie narzeka:) Ja byłam tam, poświeciłam na Sella Rondę 1 dzień i z uczciwością powiem że warto zobaczyć te widoki, bo jest tam przepieknie ale jeśli chodzi o narciarstwo to ten dzień był po prostu straconym dniem. Były takie tłumy, tak rozjeżdżone stoki, takie kolejki do wyciagów, całe pielgrzymki ludzi niestety kiepsko radzących sobie na nartach...że myślałam że nie dotrwam do końca karuzeli... Tu masz moją relację z Val Gardeny: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=65796&highlight=val+gardena#post65796 A tak zapamietałam Sella Rodnę: i już wiem na 100% że nie wrócę tam... Tu masz moją galerię z Val Gardeny: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1801&catid=member&imageuser=6525 to link do ostatniego zdjęcia1 punkt
-
Na dłuższych wbrew pozorom będzie ci się lepiej jeździć, będą bardziej stabilne. Na krótszych przy ciężkich warunkach może byc męka.1 punkt
-
ogólnie większość przystokowych wypożyczalni stosuje zasadę skasowac/zapomnieć. Instruktorzy (nie wszyscy) im w tym pomagają bo też im się nie chce. I widzę że ci nieźle wcisneli kit że na innych nie dasz rady. I ty w to uwierzyłaś z takim podejściem po 2 sezonach dalej będziesz pługiem jeździć na nartach 130cm. Mozna i tak. Ale mozna też spróbować, zacisnąc zęby przy kolejnych wywrotkach i nauczyć się tak jak należy -żeby jazda na nartach sprawiała ci przyjemność. Jezeli nie oczekujesz pomocy to nie warto ciągnąc tematu. Koledzy chcą ci dobrze doradzić, a ty cały czas piszesz że wiesz lepiej !? To po co ciągnąć temat... Harmony 1 to najprostsze narty damskie rossignola. Z twoim podejściem pojeździsz na nich 10 sezonów. Ja osobiście bym takie narty nie zaproponował tylko harmony/passion ale model wyzej. I tak na marginesie ostatnio widziałem jak w "specjalistycznym przyhipermarketowym sportowym" koles sprzedawał narty atomoc sx dla gościa który chciał krótki skręt:) Więc pamiętaj oni są po to żeby sprzedać.1 punkt
-
Skoro bardziej wierzysz instruktorowi i ludziom z „wypożyczalni” to po co pytasz na forum o dobór nart? A tak na marginesie. Ostatnio sprzedałem kobiecie narty o długości 161cm. Ona sama jak o sobie mówi i tu cytuję to Panią mam 162cm w kapeluszu. Pani pojechała ostatnio do Włoch autokarem z biura. Co usłyszała na stoku: -kto Ci takie narty wcisną mówią ludzie z autokaru? -kto Pani sprzedał takie narty mówi polski instruktor? Pani wykupiła szkolenie u włoskiego instruktora i zaniepokojona zapytała go czy ma dobrze dobrane narty dla siebie. Odpowiedź instruktora brzmiała. Narty ma Pani dobrane bardo dobrze. Jak później przyjrzała się nauce polskiego instruktora to cieszyła się, że nie skorzystała z jego nauki.:eek:1 punkt
-
Figo, rozwaliłeś mi cały dzień Jak po takich widokach zabrać się do jakiejkolwiek pracy (a nawet roboty:D:D) Pozostaje tylko czekać do wieczora:D:D;)1 punkt
-
Ustroń Palenica Wczoraj byliśmy na Palenicy. Warunki super. Twardy podkład , na tym z 10 cm swieżego sniegu (nieubitego). Jezdizlem od 16 do 20. Muld niebyło, bliżej 20 swieża warstwa sie ubiła i warunki nadal świetne. Jedynie ostatnia "scianka" była troche rozjechana i jeszcze jak było słonce to rozmiękła. Zero kolejek, dosłownie kilka ludzi.... Karnet 30 pln (4 godizny jazdy). Parking free. Polecam1 punkt
-
1 punkt
-
Wygląda na to, że ......laaaaaaaato. http://www.serfaus-fiss-ladis.at/de/service/wetter/ 10 do 12 stopni w dzień :eek: a t o co pokazują kamery ,ufffff szkoda,że jest ranek a nie wieczór - bo tego na trzeźwo oglądać się nie da http://www.serfaus-fiss-ladis.at/de/service/webcams/1 punkt
-
Oczywiście nie chodzi tu o najwyższe modele z tej grupy,bo i są tam narty również dla doświadczonych narciarek:rolleyes:Zobacz też elana silver magic-Kolega znalazł dla żony w Intersporcie.Każdy producent nart ma obecnie w swojej propozycji sprzętowej narty dla kobiet o różnym stopniu zaawansowania:rolleyes:.Jak nie lubisz kwiatków i kolorowych wzorków,to możesz szukać nart uniwersalnych/w sensie dla Pań i Panów/1 punkt
-
Moja żona zaczynała od big footów. Potem Blizzard X-Carvelino 99cm. Potem Fischer Pure 148cm. No i w tym roku zdecydowaliśmy o Atomic Cloud9 151cm. Okazały się za długie i zostały sprzedane. Ale za to Salomon Crystal 144cm jest idealny i szukamy czegoś w tej długości. Wymiary żony: 55kg, 162cm. Żona mówi: POLECAM tej Pani tą długość1 punkt
-
Też lubię narty w kwietniu na Pilsku - kilku narciarzy,piękne słońce - jest klimacik. Z warunkami różnie trafiałem;zazwyczaj fajnie,ale w zeszłym roku... szkoda gadać.Ratrakowali po... interwencji wk... narciarza: Tutaj rozpaczliwa próba dojechania jak najwyżej: Jeździły ratraki i narciarze razem! Ale bywa tak : Ja się piszę!1 punkt
-
Nad tym warto się zastanowić A z tych wybrałbym elana silver magic TMD-powinien starczyć na kilka sezonów;)1 punkt
-
Dąbrowianin w Vancuouer Autor: UM 16.03.2010. Maciej Krężel, d±browianin, tegoroczny maturzysta V LO im. Kanclerza Zamojskiego jest reprezentantem Polski w narciarstwie alpejskim na Paraolimpiadzie w Vancuover. Maciej Krężel ma 19 lat. Jest członkiem Wojewódzkiego Stowarzyszenia Sportu i Rehabilitacji Niepełnosprawnych „Start” Katowice, od 4 lat startuje na zawodach ogólnopolskich i międzynarodowych w slalomie i slalomie gigancie w kategorii niewidomych i niedowidz±cych wraz z przewodniczk± Ann± Ogarzyńsk±. Na nartach jeĽdzi od 3 roku życia, jest członkiem paraolimpijskiej kadry narodowej w narciarstwie alpejskim na Paraolimpiadę w Vancuover 2010 (12-21 marca 2010). Być może D±browa Górnicza stanie się równie sławna jak Kasina Wielkaczy nawet Wisła. Oby tak się stało. Najważniejsze ostatnie osi±gnięcia Maćka: - I miejsce w slalomie w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Narciarstwie Alpejskim Niepełnosprawnych EDF CUP 2010 w kategorii: Niewidomi i niedowidz±cy – mężczyĽni rozgrywanych w Szczyrku (19-21.II.2010r.); - I miejsce w slalomie gigancie w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Narciarstwie Alpejskim Niepełnosprawnych EDF CUP 2010 w kategorii: Niewidomi i niedowidz±cy – mężczyĽni rozgrywanych w Szczyrku (19-21.II.2010r.); VII i IX miejsce w slalomie w Pucharze ¦wiata w austriackim Abtenau (15-17.I.2010); - 2x VIII miejsce w slalomie gigancie w Pucharze ¦wiata w Pitztal (11-12.XII.2009r.); - V i VII miejsce w slalomie w Pucharze ¦wiata w Kühteil (18-20.XII.2009r.); - VII miejsce w slalomie gigancie i III miejsce w slalomie na Mistrzostwach ¦wiata w Kangwonland (Korea) – 17.02-02.03.2009r. > - III miejsce w slalomie i VII miejsce w slalomie gigancie w Pucharze Europy w Solleftea (Szwecja) – 2-7.II.2009r.; (INFO DZIĘKI UM W DG ) Trochę lokalnego patriotyzmu na forum Będziemy trzymać kciuki , i czekamy na medale http://www.zyciedabrowy.pl/1 punkt
-
Czy to znaczy, że jeździłeś tylko na arenie i to w dodatku w rejonie Zell. Jeśli tak to ja tego nie rozumiem. Sześć dni w jednym miejscu skoro w odległości 15 min jazdy samochodem jest Ski Optimal i w drugą stronę Mayrhofen z Rostkogel i Eggalm. Ośrodki równie dobre o ile nie lepsze.1 punkt
-
Paraolimpiada Vancouver: Brązowy medal Rogowiec W trzecim dniu zimowych igrzysk paraolimpijskich w Vancouver pierwszy medal dla Polski - brązowy zdobyła Katarzyna Rogowiec w biegu narciarskim na 15 km techniką klasyczną. http://sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/paraolimpiada-vancouver-brazowy-medal-rogowiec,14522301 punkt







