Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Albo tak: Ja chyba sie zestarzałam i nie używam słowa "obciach". Każdy jeździ w czym chce i jak mu się podoba. Byleby nie miało to bezpśredniego wpływu na mnie. Wiem co mi się nie podoba i czego ja bym nie włożyła ale to moje subiektywne zdanie. A inni niech chodzą i jeżdżą w czym chcą10 punktów
-
Wczoraj wybrałam sie na Mosorny Groń, pogoda moze nie idealna, ale słoneczka troszke było. Warunki bardzo dobre. Napisane jest ze 80 cm sniegu, ja myslę ze 50 cm. TRASY ZJAZDOWE: 1 - Czerwona FIS (LS+GS) długość: 1 420 m, różnica poziomów: 336 m, oświetlona + naśnieżana; 2 - Niebieska długość: 400 m, różnica poziomów: 65 m, oświetlona + naśnieżana; 4 - Zielona - dla dzieci długość: 50 m, oświetlona + naśnieżana; CENNIK Opis cena / cena ulgowa 9:00 - 13:00 50 zł 45 zł 9:00 - 16:00 65 zł 55 zł 13:00 - 17:00 45 zł 40 zł 17:00 do zakończenia ruchu 35 zł 30 zł Dwudniowy 130 zł 130 zł Trzydniowy 180 zł 180 zł 1 wyjazd 5 zł 5 zł Od 13 do 16 stok pusty:) zero kolejek Pozdrowienia dla Forumowiczów:) Po 16-17 zjechało się troszke ludu:) Kolejek w dalszym ciagu nie było, stok pusty, a Babia jakzwykle piekna Ogólnie wypad oceniam jako bardzo dobry, z uwagi na zbliżającą się odwilż - każdy czas spedzony na stoku to dobrze spędzony czas:) Polecam Mosorny, z ifnormacji zebranych od Pana z szałasu w połowie wyciągu maja 12 nowych armatek (PKL) i 13 dysz ( ja je tak nazywam) w ciagu nocy sa wstanie naprodukować 30 cm sniegu, oby tylko mrozik był. Dla mających zamiar sie wybrac, myslę ze lepiej od rana do 16 poźniej trasa staje sie " muldasta".8 punktów
-
TRAMP - czy tylko moim zdaniem schodzi na psy??? Od 3 wyjazdów coraz gorzej. Relacja z ostatniego wyjazdu. Wyjazd z Trampem w terminie 21-29 styczeń 2011. Wlochy, dolina Val Di Fassa, miejscowość Mazzin di Fassa, Hotel Alpenrose. Grupa prawie 20 wspólnych znajomych, plus pozostali goście. Cena 1890 plus skipasy / 178-205 euro / Zacznę od plusów. 1+ Piękna pogoda. 2+ Bardzo fajne warunki śniegowe i ciekawe trasy 3+ Mili instruktorzy, starający się nadrabiać uśmiechem wszelkie niedostatki. 4+ Dosyć dobre desery w hotelu. A teraz meritum, czyli jak Tramp i jego właściciel trącają amatorką. Minusy 1- Autokar: Nasza grupa złożona była z uczestników 2 wyjazdów. Ilości obu grup mniej więcej porównywalne. Autokar z firmy Gwiździel jest z rocznika 2003 - nie za bardzo przypomina komfortowy autokar na dalekie trasy do jakiego przyzwyczaiły mnie firmy turystyczne. Może jednak da radę? Jakoś dał. Ale na tle wszystkich innych napotkanych pojazdów wyglądał jak wspomnienie swoich dobrych, młodych lat. Policja w czasie inspekcji przed wyjazdem z Gdyni zakwestionowała jego stan techniczny Podobno nic się nie stało, ale lepiej dmuchać na zimne! Policjant zakwestionował rzekomo cieknący przewód od wspomagania kierownicy. Kierowca jadąc w taką trasę jedyne co miał do powiedzenia Policji to to, że jakoś będzie/ sic!/. Ale nie ważne, że jedzie w góry, zimą z 50 osobami na pokładzie. I nie ważne, że będzie musiał wjechać z nami na 2240 m n.p.m. po czym zjechać drogą na 1340m n.p.m. o czym w ogóle wtedy nie wiedział, bo trasę strugali na bieżąco z mapy, czy pytając się na stacjach, czy aby na pewno autokar da radę. Przygotowanie ZERO! Autokar musiał pojechać na stację diagnostyczną na Hutniczą, a potem na Komendę Policji. Przedstawiciele Trampa twierdzili, że autokar przybędzie za 20 minut!!! Dobrze, że wszyscy wiedzieli, że to niemożliwe, nawet nocą a co dopiero w godzinach popołudniowego szczytu. Czekaliśmy na powrót 1,5 godziny. Dobrze, że nie sypał śnieg, nie było 15 stopni mrozu. I dobrze, że obok był Real w którym można było się ogrzać. Pomocy, ani informacji z biura Trampa brak. Wszyscy schowali głowy w piasek. Mnie to nie dziwi, jak można takie zadanie powierzać ledwo pełnoletnim dziewczynom, wystraszonym zaistniałymi kłopotami i zdenerwowaniem Klientów? Autokar wrócił i zaczął się załadunek. Coś mało miejsca na narty i bagaże... Czyżby Tramp pomylił wyjazd zimowy z letnim? Znowu jakoś się udało. Na styk. Przy komplecie pasażerów nie było by szans. Podróż jak to podróż. Nawet mogę pochwalić kierowców za płynną jazdę, nie było w ich stylu wiele z ułańskiej fantazji. Postoje też dobrze rozplanowane. Gorzej z powrotem. Tramp dobrał dodatkowe 8 osób / uszkodził im się samochód / i na miejscu siedzenia naszych dzieci - co mieliśmy obiecane w Trampie - znalazły się jakieś torby i narty. Po wielkiej i karczemnej bitwie na słowa udało nam się odzyskać zagwarantowane miejsce. Na powrocie pojawił się także nowy lider z Trampa. niejaki Pan Wojtek. Próbował na nowo wprowadzać porządki, forsować zmiany. Zapomniał tylko, że porządki w autokarze już dawno były ustalone... A komercyjna impreza to nie wycieczka szkolna. Na jednym z kolejnych przystanków dzieci wyszły do toalety, a torby i narty wróciły na swoje stare miejsce. Tym razem Pana Wojtka zastąpił nadgorliwy "kierowca - kierownik". Stwierdził, że jeśli się nie podoba proszę sobie wracać na własną rękę, a dzieci / 8-11 lat/ mogą siedzieć na losowo wolnych i rozsypanych po całym autokarze miejscach. I nic go nie obchodzą ustalenia z biurem. Przeszło 20 lat po upadku komuny ta jest nadal żywa w głowach poszczególnych organizmów. Cały czas mieliśmy wrażenie, że to my musimy się podporządkować awaryjnie zabranym pasażerom, a nie oni do nas. Jakieś pomieszanie z poplątaniem. Czuliśmy się jak intruzi można powiedzieć we własnym autokarze. Jeśli tak traktuje się prawie 20 osobową grupę turystów, jadących na wspólny wyjazd, to jak traktuje się pojedynczego klienta? Podsumowanie minusów autokarowych. - Brak postoju na ostatnim odcinku przeszło 500 km jadąc do domu! - Brak pilota odpowiedzialnego za organizację podróży. Nie zaliczam do roli pilota Pana Wojtka, który jest instruktorem i nie specjalnie się odnajduje w tej roli. - Walizki i narty walające się po autokarze w drodze powrotnej. - Nieoświetlona toaleta. - Brak toreb na śmieci. - Brak działającego barku z ciepłymi napojami. - Brak praktyki miejscówek w autokarze. Powoduje do każdorazowy chaos organizacyjny i walkę o miejsca. Wiadomo, kto pierwszy na liście ten lepszy. Proste jak mało co! - Brak specjalnego bagażnika na narty. Te były wciskane w każdy wolny kąt ładowni. Jednym słowem transport nie spełniał warunków oferty zawartej na stronie TRAMPA. 2 - Transport na miejscu W umowie Tramp gwarantuje dowóz na stoki autokarem. My tego dowozu byliśmy pozbawieni o czym nikt nie raczył nas poinformować.. 3 - Koszt TRAMPKA Dodatkowe 750 zł za dziecko. W 2010 roku 400 zł. Skąd taki skok ceny!? Coś co było znakiem firmowym Trampa przestalo nim być. Dodatkowo próbowano pozbawić dzieci lanczu po treningu. Przywrócono go po naszych uwagach! Do pracy instruktorów nie ma zastrzeżeń starali się i chwała im za to! Dziwimy się, że jeszcze są chętni do pracy dla Trampa za tak groszowe stawki. Sluchanie tylu uwag i pretensji za kilkaset złotych to wygorowana cena. Brak bezpiecznego transportu dzieci na stok - musiały jeździć przepełnionymi skibusami. 4 - SZKOLENIA Brak szkolenia narciarskiego w cenie, kiedyś był to żelazny punkt wyjazdów z Trampem. Zawsze te 2-3 godziny na stoku z instruktorem coś dają... A jeśli ktoś woli jeździć samemu droga wolna. 5- Hotel. - Po przyjeżdzie musieliśmy poczekać na zewnątrz 1,5 godziny na przygotowanie pokoi. - Klucze do pokoi zostały wydane na chybil trafił i nic się nie zgadzalo na liście nazwisk. - Hotel był pozbawiony miejsca w którym można by było wspólnie posiedzieć wieczorem nie korzystając z wątpliwej jakosci barku. Pani nie potrafiła wykonać najprostrzego drinka, a oferta hotelowego barku wyraźnie odbiegala od jakiegokolwiek standardu. - Tak zwana świetlica zostala zaanektowana przez włascicielkę jako jej duży pokój z telewizorem. Oglądała tam swoje seriale, a my siedzieliśmy stłoczeni w pokojach. W tym czasie dzieci biegały po korytarzach, bo co innego mogły robić? - Jedzenie: śniadania w zasadzie bez ciepłej potrawy, do wyboru wędlina albo ser. Standard nie lepszy niż w najtańszych przyautostradowych hotelach Formula 1. Jak na wyjazd narciarski stanowczo za mało. Obiady na chybił trafił, żadna rewelacja. Jadałem we Włoszech w hotelach *** dużo lepsze. Plusik za dzbanek z kranówą na stole do obiadu, tego nie ma na przykład w sławnej Teoli gdzie zmusza się turystow do placenia za picie! To dopiero brak klasy!!! - Raz zdarzyło się i czyjeś dziecko wpadlo na kelnera. Poleciał talerz. Właścicielka zaczęła się wydzierać i krzyczeć na rodzicow wszystkich dzieci. Może i źle się stało że dziecko biegło ze stołówki na korytarz. Ale, żeby KRZYCZEĆ na gości hotelowych??? To jakaś czarodziejska sytuacja. Mogła to powiedzieć spokojnie. Tu kolejny raz pokazała klasę i stała się idealnym symbolem swojego pseudo hotelu. - Notorycznie wyłączana winda. - Nie sprawna suszarka do butów i nieogrzewana narciarnia. - Personel nie znający w zasadzie języka angielskiego. - Bliskość kościoła / może 50m / wydzwaniającego co 15 minut czas. W dzień ok. Jeśli ktoś w nocy płycej spał miał problem. Dzwonił 1x 15 po. 2x o w pół do. 3x za 15 i co godzinę odpowiednio do aktualnego czasu. 6- Najbliższa okolica. - Brak jakichkolwiek atrakcji. - Jeden sklepik spożywczy. - Bar, tak zwana "buda" po drugiej stronie drogi. Po pierwszym Apres Ski zabraklo piwa... na 2 dni. - Jednym słowem dziura zabita dechami. - Słaby dojazd do miejscowości turystycznych poza godzinami narciarskimi. Podsumowując obserwujemy od 2 lat ciągly spadek jakości usług oferowanych przez Pana Szumilewicza, właściciela firmy TRAMP. Kiedyś były to potknięcia, teraz jedno pasmo nieszczęść. Przy obecnej ofercie na rynku, oferta Trampa ma się nijak to pozostałych ofert na rynku. Sprawdziliśmy konkurencyjne oferty. TRAMP pozostaje daleko w tyle, gdzie już na starcie czyli w autokarze traci sporo punktów. Dla nas to ostatnie zderzenie z tą firmą. Wystarczy zobaczyć w jakim baraku mieści się ta firma aby pozbawić się wszelkich złudzeń. Mawiają: "nie szata zdobi..." niestety nie w tym przypadku. A miłe panie w biurze to trochę za mało aby uznać firmę TRAMP za profesjonalnego Tour Operatora. c.d.n. Trampki dobre są dla dzieci? Dodam tylko, że po przyjeździe do Mazzin od naszych Trampowych opiekunów nie można było się niczego dowiedzieć na temat tras, wyciągów, okolicy, hotelu... Przepraszam wiedzieli po ile są skipasy. Ale tego, że nie ma na nie kaucji już nie. Powód? Byli tam pierwszy raz / albo pierwszy po kilkunastu latach / i wiedzieli nie wiele więcej niż my, klienci Trampa. Oczywiście nie mam/y żalu do pracowników wynajętych przez Trampa. Starali się dowiedzieć to i owo. Często wiele mogli dowiedzieć się od nas... Winą za to obarczam biuro turystyczne. Nie ma przygotowanych i przeszkolonych rezydentów! Wielu z tych, którzy z Trampem współpracowali nie chcą już mieć z nim nic wspólnego. Tak było rok temu na wyjeździe w Apeniny, instruktorzy żalili się na złe traktowanie przez biuro. Często instruktor był zmuszany do pracy w charakterze rezydenta/ opiekuna grupy. Niestety obie funkcje są do siebie niepodobne. I mają rację instruktorzy mówiąc, że są tu tylko instruktorami. Rezydent to rezydent. Basta! Zastanawiam się tylko w czym obecnie Tramp jest lepszy od indywidualnego wyjazdu? I za co kasuje te "komercyjne" pieniądze? Transport autokarowy? - taki poziom jak w tym roku zapewnia każda firma łącznie z PKS. Wartość usługi wg. biura 250,00 PLN. Opieka dla dzieci? - za 750 zlotych + normalne koszty wyjazdu pomniejszone o rabat dla dziecka - za mniejsze pieniądze można wyszkolić dziecko w Dolomitach u polskiego instruktora, reszta która zostaje to zbyt wiele za opiekę nad dzieckiem w pozostałym czasie! Nie znalazłem nikogo kto zgadzałby się z kalkulacją Trampa. Szczególnie, że cena wzrosła prawie 2 razy, a jakość spadła wielokrotnie. Opieka na miejscu przedstawiciela biura - Tramp nie oferuje opieki, bo Ci ludzie nic albo prawie nic nie wiedzą o miejscach w których muszą pracować! Są przerzucani z kąta w kąt często co tydzień. Uczą się nowych destynacji razem z uczestnikami. Miejsce zakwaterowania - najtańsze z możliwych. Chyba większej dziury w okolicy ze świecą trzeba by było szukać. Do tego uważam, hotel nie był sprawdzony w kontekście oczekiwań biura / poza ceną / jak i klientów. Potem dowiedzieliśmy się, że właścicielka tego przybytku jest znana w okolicy ze swoich nierozwiązanych "problemów" i alergicznych reakcji na hotelowych gości. W grudniu pojechałem prywatnie do Val Gardeny, za dużo mniejsze pieniądze w dużo lepszym standardzie. Rolę rezydenta wypełniał personel hotelu. Wypełniał ją profesjonalnie i dawał poczucie komfortu przebywania w obiekcie. Mało tego oferował animacje dla dzieci. Teraz jeszcze jedno. Nie są to uwagi pisane przez wiecznie niezadowolonego Klienta. Są to uwagi zebrane wśród uczestników tego wyjazdu podczas jego trwania i chwilę po. Nasze spostrzeżenia w drodze powrotnej potwierdzili nasi współtowarzysze podróży, chociaż hotel trafił im się o niebo lepszy. A cenę mieli aż o 200 zł wyższą. Piszę to nie po to żeby się zemścić na Trampie, a po to aby powrócił na drogę którą zgubił jakiś czas temu. Renomę wypracowuje się latami. Traci się znacznie szybciej.5 punktów
-
Wisła na pewno nie jest mniej zadbana od Zakopanego (Karpacza i Krynicy nie znam) - byłem kilkadziesiąt razy i tu i tam. Ale przyznam,że na pewno Zakopane malowniczo,nawet bardzo malowniczo,położone jest.Wisła niestety nie za bardzo... Nie są to szybkie wypinane krzesła,ale na te trasy wystarczające.Wszystkie działają również w lecie,przynajmniej tak było dotychczas. A ile tych szybkich krzeseł mają wymienione przez Ciebie pozostałe miejscowości? Czy narciarsko Wisła jest ciekawa?Szczyrk (gdyby nie infrastruktura) jest zdecydowanie lepszy,również od Zakopanego!To nie znaczy,że jest beznadziejnie... Jest gdzie pojeździć. A latem?Jeśli ktoś lubi chodzić po górach,to Wisła jest równie dobra,jak każda miejscowość na Podbeskidziu.4 punkty
-
Kilka lat wstecz pojechałem do znajomych w góry, nie miałem sprzętu ani odzieży narciarskiej a warunki okazały się fajne, jeździłem w jeansach, normalnej kurtce i czapce, w okularach słonecznych i wcale nie czułem się obciachowo, byłem zadowolony że mogę pojeździć na nartach. Z narciarską modą pewnie jest tak jak z modą dla mężczyzn, którą tworzą i kreują w większości panowie:confused: o odmiennej orientacji, tak modę i trendy dla narciarzy tworzą osoby niejeżdżące.4 punkty
-
Witam Wszystkich!Troszkę odpoczęliście od mojej osoby;) SkiWelt Wilder Kaiser-brzmi dumnie i zachęcająco,właśnie to spowodowało,że wybrałem to miejsce na zimowe wakacje w tym roku.Dolina Brixental znajduje sie w bliskiej odległości od Kufstein,co skutkuje łatwym dojazdem i oszczędzeniem czasu,który często w tym okresie ucieka nam w korkach koło Insbrucka.W dolinie znajduje się osiem miejscowości,które stanowią bazę wypadową na stoki SkiWelt. Najpopularniejsze to Brixen,Ellmau,Scheffau,Going i Soll.Ja mieszkałem w Bad Haring-mała miejscowość,uzdrowisko znane z wód termalnych.Korzyścią tej miejscowości była atrakcyjna cena i warunki mieszkaniowe,mieliśmy dom 140 m do własnej dyspozycji.Do najbliższej gondoli pokonać trzeba było ok.10 km. Wyjeźdzając z Polski miałem troszkę obawy o warunki śniegowe,i faktycznie w czasie przyjazdu w dolinie panowała prawie wiosenna pogoda,zero śniegu!.Gospodyni uspokoiła i zapewniła,że na trasch są bardzo dobre warunki śniegowe. Ośrodek reklamuje się 279 km tras narciarskich i 91 urządzeń narciarskich.Na stoki można dostać się ze wszystkich miejscowości w dolinie.Przemieszczanie po całym ośrodku oczywiście bez zdejmowania nart-typowa karuzela narciarska.SkiWelt jest jednym z większych ośrodków Austrii.Jak wspomniałem najbliżej mieliśmy do gondolki w Itter.W pierwszym dniu/niedziela/na parkingu spokojnie można było zaparkować,większość samochodów z niemieckimi rejestracjami/mają blisko/,ale też widać było polskie rejestracje.Generalnie jak na dzień wolny od pracy i piękną pogodę to ludzi stosunkowo mało.Sam ośrodek nie należy do wysoko położonych,znajduje się na wysokości 620-1829 m.n/p/m.Dlatego były obawy o warunki śniegowe,ale okazały się nieuzasadnione.Fakt,że na trasach raczej był zmieszny śnieg z sztucznym z armatek,co powodowało,że były naprawdę twarde,a miejscami w niższych partiach dominował lód.Trasy w tym dniu były przygotowane bardzo dobrze,skupiliśmy się w tym dniu na trasch w okolicy Itter i Soll.Atrakcją jest oczywiście szczyt Hohe Salve/1829 m.n.p.m/ i czerwone oraz czarne trasy w jego obrębie.Niektóre trasy troszkę zawąskie,z licznymi przełamaniami terenu.urządzenia wyciągowe głównie kolejki krzesełkowe,trochę wolne. Tutaj najbardziej podobały mi się trasy -pod gondolką Hohe Salve,oraz czerwona 44 i 45 obsługiwana przez 4-osobowe krzesło.Na koniec ciekawy zjazd z Hohe Salve do stacji dolnej w Itter/ok.8 km/W nocy zaczął intensywnie padać śnieg,który sypał aż do czwartku.W poniedziałek ponownie jazda w Itter -jazda w puchu,na wszystkich trasach leżała niewielka warstwa świeżego śniegu,a poza trasą nawet sporo.Zabawa była przednia,choć niestety już bez promieni słonecznych.Żona była niezadowolona z warunków i trudności tras w tym rejonie,a ja z synem byliśmy w "siódmym niebie".Dzień minął szybko i z pełnym zadowoleniem,W kolejnym dniu wybraliśmy się do Scheffau,na parkingu w pobliżu startujących gondolek panowały pustki.Trasy w tym rejonie są znacznie łatwiejsze niż w Soll,szerokie i nadające się do rodzinnego nartowania.Ale zaskoczyło nas nieprzygotowanie tras,troszkę jak nie w Austrii.Śnieg już nie był tak puszysty,raczej ciężki i mokry,szybko robiły się muldy.Ciekawy zjazd pozatrasowy Moderer Route.Żona tutaj w końcu znalazła dla siebie trasy,a my wybraliśmy się na wycieczkę do Brixen.Trasy były nieratrakowane do czwartku.W kolejnych dniach jeździliśmy w Ellmau i Going.Atrakcją Ellmau jest kolejka szynowa,taka nasza PKL.Bardzo fajna trasa wzdłuż tej kolejki z Hartkaiser/1555m.n.p.m/.Trasy czerwone szerokie,z licznymi ściankami i ostrymi zakrętami.W tym rejonie faktycznie widać tą nowoczesność ośrodka,same 6-8 osobowe szybkie krzesła.W Going praktycznie pustki na stokach,co sprzyjało troszkę odważniejszej jeździe.W Scheffau ciekawa trasa pomiędzy drzewami w niewielkim lesie.Najtrudniejszą trasą jest chyba jednak zjazd z szczytu Hohe Salve pólnocną stroną do Soll.W piątek /ostatni dzień/znowu piękna pogoda,trasy przygotowane już wzorcowo!Troszkę brak klimatów wysokogórskiego narciarstwa,człowiek czuje się czasami jak w Pilsku lub Szczyrku.Jednak widok na Wilder Kaiser przypomina nam,że jesteśmy w Alpach.Oprócz tych dwóch dni,to generalnie jestem zadowolony z warunków i tras.Bardzo podobał mi się wystrój licznych schronisk i barów,ceny też wydają się niższe od tych z topowych ośrodków Tyrolu.Dużo lokali Apres-ski,najbardziej oblegany to Route 66.Zabytki-głownie kościoły,a zwłaszcza barokowa katedra w Brixen. Wyjazd uważam za udany,choć szkoda,że nie Wszyscy dopisali;)Sam ośrodek jest wart odwiedzenia,duża różnorodność tras,nie ma wielkich tłumów,łatwy dojazd,ciekawa oferta gastronomiczna.Wady-brak klimatu ośrodka wysokogórskiego,słabo oznakowane trasy i mała iość tras na pierwsze rozjeźdzenie. Zdjęcia wrzucę w przyszłym tygodniu.3 punkty
-
3 punkty
-
Dostałe pocztówkę z SkiWelt:) Dziękuję Darku za pocztówkę, a teraz czekamy na Twoją relację, tym bardziej że o SkiWelt na forum informacji rzeczowych jest niewiele, żeby nie powiedzieć że ich brak. W odpowiedzi na PS: Też żałuję, ale jeszcze będzie okazja:)2 punkty
-
Źle to zacytowałeś. "Wracam do polityki" to inny akapit, w którym Durczok zmienia temat, a nie że odwołuje się od walki, przynajmniej taką mam nadzieję. Oby coś się ruszyło, a niech ekolodzy się plują: "Po pierwsze Kamil Durczok nawołuje, by nie przestrzegano prawa. Po drugie, skąd u niego taka nienawiść i pogarda dla zwierząt, których nazwy celowo przekręca w felietonie. Po trzecie, brakuje mu odwagi, bo gdyby wymienił nazwę choć jednej organizacji, to zarzuty są tak poważne, że sprawa trafiłaby do sądu." To idealny przykład manipulacji prawem i według mnie hmm... groźby? Niech wymyślą coś konstruktywnego, a nie tak jak teraz krzyczą tylko "SĄD SĄD SĄD!!!!" Niech cie ekoidio coś zdziałają na pożytek świata. Niech np. żubry chronią, a nie jakieś syfy rosnące w górach, o których śmiertelnik nie ma zielonego pojęcia i myśli że to zwykła trawa.2 punkty
-
Wróżko, a nie lepiej tak ? :D [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=mAIKlnIwXB4[/YOUTUBE]2 punkty
-
Za obciach uznałbym chamstwo i brak szacunku dla innych użytkowników na stoku, a nie odzież, bo przecież nie każdego stać na super ciuchy.2 punkty
-
:eek: To jak ja Marcina rozpoznam Ach wiem o co chodzi. Nauczył sie chłopak wreszcie jeździć i mógł zrezygnować z tego zielonego listka. Racja,kiedy Go ostatnio widziałem pługa nie używał.2 punkty
-
Nie wiem ilu z Was zauważyło, ale w naszej telewizji leci, chyba pierwsza w historii, reklama nart. Przedstawiciel HEAD'a w Polsce promuje narty reklamą z Bode Millerem!1 punkt
-
wiem wiem przykra sprawa pamiętam ze też byliscie na tyczkach, tak jak marcin mowi parking jest i da radę się tam wbić na górę wczesnie rano ew po poludniu warunki też są ok:) ogolnie górka fajna 1 trasa bez rewelacji ale ekspozycja stoku jest bardzo fajna:) warto Sławek spróbować czasem wieczorem1 punkt
-
W zeszłym roku wieczorem jeżdziłem w Nowej osadzie. Dobrze oświetlony dosyć równo nachylony i jak dla mnie wolno jeżdzącego, początkującego narciarza szeroki stok. Muldy dosyć spore niestety no i odwilż się zaczęła. www.nowaosada.pl1 punkt
-
tam już jest zrobiony parking pod samym wyciągiem na jakieś 50 samochodów1 punkt
-
i dolny odcinek czerwonej na Czantorii. I to juz cały Ustroń. Z Palenicą ostrożnie, nasnieżanie tam jest wyjątkowo oszczedne... ;(, ale trasa bardzo sympatyczna Coż.... lepsze to niż na Stożku (trzeba zasuwać per pedes).... Ostatnio powiekszyli parking przy hotelu Bielendy i da sie z rana dojechać samodzielnie. A stok - bywa niezły - jak sie ratrakowy przyłoży- co mu sie raczej rzadko zdarza, za to jest mistrzem w wywlekaniu kamieni na stok (chyba nikt mu nie powiedział, że nawracać należy POZA stokiem... ).1 punkt
-
1 punkt
-
http://www.strongsport.pl/ Ale tutaj nie masz full wypasu, ale 25zł od 18 jest A full wypas wyprzegane mega zajefajne krzesełko jest na Czantorii, ale tam tylko do 16:30:mad:1 punkt
-
Sorki że nie w temacie ale ci poniżej 30 lat to sie nieźle uśmiali1 punkt
-
Szczególnie polecam wycieczkę z Wisły Głębce PKP, gdzie można zostawić samochód na stożek szlakiem po lewym grzbiecie i z powrotem po prawym grzbiecie. Co prawda końcówka po asfalcie, ale ta piękna górska trawa na szlaku jest wprost niesamowita.1 punkt
-
1 punkt
-
Narta Zenith 3,5 tak jak zaproponowałeś na pewno będzie lepszym wyborem. Dziękuję za zwrócenie uwagi bo zapomniałem że kolega "kurpiak" ocenił swoje umiejętności na 4 . Tak samo jak Ty pozostawiam osąd bardziej doświadczonym kolegom .1 punkt
-
dokładnie. Atmosfera musi się czasem oczyścić A jeśli chodzi o temat równych i równiejszych, to np. ja jestem tu "pionkiem" i nie mam z tym żadnych problemów. Myślę, że każde forum pod względem hierarchii jest skonstruowane podobnie. Tutaj akurat Jacek jest bossem, jest kilku moderatorów, ale osobiście nie zauważyłam, żeby obnosili się oni ze swoją funkcją. Tak jak Sławek napisał, ktoś tu czasem musi sprzątać Tak więc pozdrawiam wszystkich "wyżej" i "niżej" postawionych PS. Figo ja też się wzruszyłam1 punkt
-
To mimo wszystko, 6 czy 6,5 oznaczona jako narta dla eksperta chyba za "wysoka" jak dla początkującego. Choć głos pozostawiam bardziej doświadczonym kolegom .1 punkt
-
Dziś w "Polsce The Times" Kamil Durczok poświęcił część swojego komentarza tematowi EkoZwałIchJakZwał...1 punkt
-
1 punkt
-
Aż mnie zabolało na samą myśl... takie obtarcia sie długo goją... Kombinezon nie jest obciachowy:): Tak, tak Panie i Panowie... to jest On;)1 punkt
-
Zenith 6 to normalna narta katalogowa, różnice z oznaczeniami wynikają z roczników, swoje do tego zamieszania dorzucił też intersport.1 punkt
-
to strój dla narciarzy którzy nigdy ale to nigdy się nie wywracają znajomy kiedyś dla zakładu zjeżdżał w szortach i wyrżnął niesetety oj bolało:D nóżka zdarta do krwi...1 punkt
-
Zenith 6 to ponoć marketowa narta która jest inna niż katalogowa 6,5 . Tak nawet mi powiedział człek w Rossignolu ...nawet "co to jest Zenith 6" :eek:1 punkt
-
dzisiaj na 2 godz byłem w nowej osadzie, warunki bardzo fajne, kolejki do wyciągu niby nie ma ale na trasie momentami robiło się gęsto.... w beskidach kanapy 4 osobowe to chyba troche na wyrost robione, ludzie się cieszą że kolejek nie ma, ale nie zauważają że jest niebezpiecznie przez to zagęszczenie na trasach..1 punkt
-
1 punkt
-
Po rocznej przerwie odwiedziłem Szczyrk – Solisko. Tam gdzie naśnieżają to warunki dobre i bardzo dobre, pogoda była piękna. Można się puścić z Małego Skrzycznego do Soliska, ponad 3 km bez zatrzymywania się. Ach, jak ja lubię takie długie trasy. Mały ruch, brak kolejek na wyciągach, nigdy z czymś takim się tam nie spotkałem. Myślę, że ludzie czytając na forach – „Omijajcie Szczyrk” zadziałało. W tym jest dużo prawdy przez te cholerne orczyki i te muldy pod nimi. To jest totalna klęska dla tego ośrodka!!! Powiem krótko, chcesz pojeździć i na maxa zmęczyć nogi to jedź do Szczyrku. Tylko duże inwestycje za dużą kasę i mamy w Szczyrku ośrodek jakiego tylko można sobie pomarzyć.1 punkt
-
Potwierdzam 6,5 to " kontynuator " 6 . Tych 3,5 nie miałem na stoku . Rossi 6 zaproponowałem bo są dość twarde a waga 110 kg to jednak coś. W tym tygodniu wezmę te 3,5 na stok i sprawdzę to dam znać .1 punkt
-
Nie wiem dlaczego akurat biała kurtka to obciach. Dla mnie obciachem jest np.: pańcia z Polski jedzie do Włoch i na stoku ubrana kolorystycznie w ciuchy Colmar pomarańczowe łącznie z czapką pomarańczową z futerkiem i do tego pod kolor narty z najnowszej kolekcji Volkl Fuego a na stoku okazuje się, że jeździ jak pierdoła.1 punkt
-
Ja jadę na narty dla siebie i nie interesuje mnie to w czym kto jeździ . Nie wszystkich stać na drogie ciuchy i narty , a znam takich co ich stać a jeżdżą w jednoczęściowych kombinezonach mi to nie przeszkadza nie lubię lansu .1 punkt
-
hm hm ja odnośnie typowania:) bo wszyscy forumowicze typowali na dziś giganta pań a tu ku mojemu zdziwieniu panie jadą.. slalom:) w sumie chodzi mi o to żeby wyniki ze slalomu weszły na typowanie giganta bo się pomiesza wszystko i będzie ciężko trafić1 punkt
-
Kupiłem na ten sezon białą kurtkę ..... ale się narobiło . Ja lubię jak ludzie są lekko " udziwnieni " i w zasadzie nic nie typuję . W tym roku kupiłem pomarańczowe spodnie ale to tylko dla bezpieczeństwa przy upadku:)1 punkt
-
Piszą tam iż poruszyło się coś w kraju ekolodzy wywolani do tablicy i teraz oni powiedzą jaka wg nich jest prawda to tak w skrócie:)1 punkt
-
1 punkt
-
Trudno napisać leżę i kwiczę,bo tak naprawdę nie ma z czego się śmiać,tu należałoby płakać. Ja nie korzystam z tego typu przyjemności. Znając siebie robię to świadomie - bo....... ktoś by nie żył a resztę życia spędziłbym oglądając świat w kratkę. Niestety część mojej rodziny korzysta ze zorganizowanych wyjazdów. Naoglądałem się i nasłuchałem się ,że cho,cho. :eek: I zawsze,niemal zawsze już przed wyjazdem,w fazie organizacyjnej są jakieś jaja. Następne dantejskie sceny dzieją się na placu dworcowym. Właśnie te młode panienki rzucone na głęboką wodę jako pilotki wyjazdu,które myślą,że jakoś to będzie. A tu trafiają im się klienci którzy stawiają miliony pytań w jednej chwili. Usadzanie gości w autokarze to kabaret jakich mało,w szczególności kiedy grupa jest duża i podjeżdżają dwa autokary.Rozdzielanie małżeństw,przyjaciół czy posiadaczy wspólnego "napoju";) jest powodem " świętej wojny islamu" Atmosfera na starcie super. Ktoś się spóźnia,ktoś zapomniał jednego bagażu w domu,trzeba czekać aż dowiozą. Ta grupa, która np.jedzie już od 12 godzin z Wawy i po kolei doładowuje po kilka osób w każdym większym mieście, jest wykończona fizycznie i psychicznie. Epitety,przekleństwa i złorzeczenia na starcie to super prognostyk na tygodniowy wypoczynek. To nie tylko TRAMP. Już widziałem kilkanaście takich akcji na starcie. A co opowiadają po powrocie. Zazwyczaj jest zawsze tak jak pisze krynio72. Pełna improwizacja na miejscu. Trzeba walczyć o swoje przy pomocy niekonwencjonalnych metod,używając mocnych słów. Póki co ja jadę na własną rękę albo wcale.1 punkt
-
z całym szacunkiem do tematu tego wątku , ale w jaki sposób założony na głowę kask może być choćby w jednym procencie niebezpieczny dla jego uzytkownika . To w czym kto jeździ ,to jego prywatna sprawa , natomiast coraz większym problemem jest jak się jeździ , głównie po naszych wąskich , zatłoczonych stokach:o1 punkt
-
Kolejna kolizja z drzewem... Czantoria to następna trudna i niezabezpieczona trasa,gdzie aż prosi się o solidne siatki,zwłaszcza na tej pierwszej zwężce!Mówi się o kaskach i innych ochraniaczach,ale ciągle nie ma mowy o zabezpieczeniu tras! Gość na Bieńkuli miał kask,ale siatek nie było... Jak na razie wszystkie tegoroczne tragiczne wypadki to kolizje z drzewem bądź innym niezabezpieczonym przedmiotem,może zamiast zajmować się sprawą czy zakazać jednego piwa/grzańca na stoku czy nie,niech zajmą się najpierw zabezpieczeniem stoku. Przykład ze Skrzycznego: Może nie jest w pełni zabezpieczona,ale wszystkie bardziej niebezpieczne miejsca są osłonięte.1 punkt
-
Popatrz, z którego dnia ten post pewnie w ten dzień nie było informacji na głównej stronie forum.1 punkt
-
1 punkt
-
Wtrące się.. Wiadomo, że Marboru nie zaśmieca forum i nikt nie neguje tego, że ożywia forum, Sławkowi bardziej chodziło że dużo lepiej by było jakby ten temat zamiast oficjalnie na forum został wysłany na PM, bo tak jak w temacie jest to do SB i niepotrzebnie tego typu tematy psują atmosferę.. Więcej luzu panowie:)1 punkt
-
Też trzeba powiedzieć że to narta o mocnej talii i siłą rzeczy będzie myszkować przy jeździe na płasko położonych nartach. Na to jest rada - narty na krawędź i jazda:)1 punkt
-
Trochę pocięte te wypowiedzi a od "bredzenia" bardziej zastanawia mnie wypowiedź, że nikt nigdy o warunki do stworzenia systemu naśnieżania nie wystąpił. Na podstawie takiego materiału z "dziennika" trudno zbudować sobie sensowną opinię. Jak dla mnie szczyt możliwości Kasprowego to linówka+ 2 szybkie krzesła i naśnieżanie, może jeszcze jakieś krótsze orczyki obsługujące czesciowo trasy, na więcej tam nie ma miejsca i możliwości. Większe rozwleczenie infrastruktury w tak małych obszarze jak Tatry Polskie jest trudne w realizacji i tu mnie żadne wizje fantastyczne nie przekonują. Niemniej Tusk jak i całe rzesze rodaków nadal bedą jeździć w Dolomity bo tam bombardino smakuje lepiej niż swojska herbata z prądem:D1 punkt
-
http://www.tvn24.pl/28377,1690523,0,1,zakopane-nadzieje,fakty_wiadomosc.html Materiał Fakty i wypowiedzi A.Kozaka i P.Skawinskiego Szanowny Panie Premierze, Zwracamy się do Pana z prośbą o poparcie przez Rząd RP naszych działań dla uzyskania większego dostępu narciarzy do Tatr – na miarę czasów i potrzeb polskiego społeczeństwa, - czyli w sprawie, o którą walczymy od 1989 roku. Prosimy również o spotkanie z Panem, na którym w bezpośredniej rozmowie moglibyśmy lepiej wyrazić i uzasadnić nasze poglądy jak i potrzeby polskich narciarzy oraz Zakopanego i Podhala - ponieważ sprawa jest złożona, mająca wiele uwarunkowań sportowych, przyrodniczych, ekologicznych, prawnych i społecznych, a nawet historycznych. Skąd nasza, uporczywa trwająca od dziesięcioleci walka o Kasprowy? Ano stąd, że zdając sobie sprawę z nieograniczonych możliwości korzystania przez naszych rodaków z narciarstwa na całym świecie, pragniemy aby Kasprowy Wierch pozostał dla nas Polaków przystosowaną do dzisiejszych potrzeb narciarstwa legendarną Polską Górą. Uważamy, że sytuacja dla sprawy jest korzystna, a czas jej przedstawienia Panu właściwy, ponieważ w kraju wreszcie nadszedł czas na porządkowanie zwykłych spraw dla zwykłych ludzi, takich jak nasza sprawa dotycząca dużej i istotnej grupy społecznej, a w tym dla tej sprawy kluczowe – Prawo Gór/Prawo Śniegu/Prawo Szlaku , które również uporządkowałoby sytuację w pozostałych polskich górach, gdzie duże prywatne inwestycje (1 stacja narciarska to ~15 mln zł, na Podhalu jest ich ~20, w samej Małopolsce ~60, a w całym Kraju ~175) nakręcają gospodarkę przynosząc istotne wpływy do naszego budżetu. Chcielibyśmy zwrócić uwagę, że w pierwszym 10-leciu XXI wieku liczba Polaków czynnie uprawiających narciarstwo wzrosła 7-mio krotnie z 750 tys. do ponad 5 mln/*, wg Austriaków to 7,5 mln. Chodzi nam również o to aby zmienić archaiczne prawo z 1954 roku, na którym osadzony jest Tatrzański Park Narodowy – TPN, gdyż obecna nie uporządkowana sytuacja wykorzystywana jest przez Park oraz grupy ekologiczne i pseudo-ekologiczne do nadużywania swoich uprawnień w stosunku do narciarzy, poprzez niedopuszczanie do niezbędnych dla narciarstwa zjazdowego inwestycji i ograniczanie, a wręcz likwidację istniejącej od lat infrastruktury narciarskiej. Jednocześnie tolerowana jest dzika turystyka letnia wyrządzająca autentyczne szkody przyrodzie. Równolegle prowadzi się po cichu, szeroko zakrojoną akcję propagandową zmierzającą do wyparcia narciarstwa zjazdowego z Tatr, jak i wyrugowania z nazwy Zakopanego takich określeń jak Zimowa Stolica Polski czy Ośrodek Sportów Zimowych, czyli do zmiany historycznej funkcji miasta w kraju i ekonomicznej podstawy jego bytu, na kurort uzdrowiskowy z zapleczem głównie dla letniej turystyki, bez zagospodarowania dla narciarstwa fragmentu – 3% powierzchni Tatr w sposób współczesny w jedynym w Polsce, alpejskim rejonie Kasprowego Wierchu, będącym od 76 lat rozpoznawalnym elementem promocji Polski na świecie i narciarstwa alpejskiego w Europie Środkowej. Po takim ograniczeniu ilości turystów i doprowadzeniu do jednosezonowości, w Zakopanem i okolicy miejscowa ludność utraci ekonomiczne podstawy bytu. Polityka ta m.in. doprowadziła już do istotnego obniżenia poziomu wyczynowego narciarstwa alpejskiego, po prostu nie liczymy się w UE i na świecie. A co z narciarzami krajowymi? Czy dalej mają zasilać gospodarki i budżety państw alpejskich? Nie wszystkich na Alpy stać – a na pewno nie stać tej młodzieży, na której nam najbardziej zależy i której zawodnicza czołówka ma pociągać swoimi sukcesami sportowymi, aktywną część narodu do czynnego wypoczynku w zimowych klimatach tatrzańskiej przyrody. Rada Naukowa Tatrzańskiego Parku Narodowego to osobny temat wymagający racjonalizacji uprawnień i demokratyzacji jej składu, aby stała się autentyczną „radą nadzorczą” reprezentującą wszystkich zainteresowanych Tatrami w tym; narciarzy zorganizowanych i rekreacyjnych, jako organ kontroli społecznej parku. W jej 17-to osobowym składzie nie ma przedstawicieli narciarzy – a jest 2-ch wywłaszczonych właścicieli, 5-ciu samorządowców, 4-ch naukowców i 6-ciu eko-zielonych urzędników. Polskie Kole Linowe - PKL przewidziane są do prywatyzacji – a powinny iść do komunalizacji przez Gminę Zakopane jak w gminach krajów alpejskich, co dałoby miastu i burmistrzowi, jako wówczas szefowi spółki kolei linowych, lepszą pozycję w rozmowach z TPN, aby nie było takich sytuacji jak np. z wyciągiem w Goryczkowej, gdzie 20-to letnie negocjacje PKL z TPN nie przyniosły efektu, lub jak na Gubałówce gdzie od kilku lat zamknięto historyczną trasę będącą od 70 lat magnesem dla narciarzy oraz legendą Zakopanego i wizytówką Polski. W tym paśmie gubałowskim nieczynne są również trasy z Butorowego Wierchu i Kotelnicy… Lasy Państwowe mają być sprywatyzowane, co winno wpłynąć korzystnie na zmianę mentalności kadry zarządzającej TPN-em. Organizacja ta zajmie się wtedy sprawami, do których została powołana. Może wówczas ta 300 osobowa grupa urzędników i pracowników Parku, zauważy potrzeby 5 mln grupy narciarzy jeżdżących na własny rachunek i znajdzie miejsce na narciarstwo zjazdowe w Tatrach wśród przyrody z zachowaniem jej walorów dla następnych pokoleń, co jest możliwe i sprawdzone w innych krajach. Sytuacja wokół całych Tatr (80% SK + 20% PL) zmieniła się istotnie – Słowacy oferują wielokrotnie więcej kolejek, tras i wyciągów, budują nowe stacje narciarskie w Tatrach i jak oświadczają ich władze, nie boją się utracić prawa do nazwy Tatrzański Narodowy Park -czym im grożą zieloni w UE, będzie to tylko Tatrzański Park, ale z dobrą ekonomią i bogatszą przyjazną mu Ludnością Lokalną wokół. W 7-miu państwach alpejskich głównie w Austrii, Italii i Francji Polacy zostawiają w każdym sezonie zimowym około 1,5 mlrd euro, a nasz budżet ma kłopoty, samorządy lokalne również. „Tajemnicą Poliszynela” jest, że trzy główne Kraje Alpejskie walcząc wspólnie o polskiego klienta popierają i wspomagają u nas każdego kto jest przeciw budowie kolejek i tras zjazdowych w Tatrach oraz infrastruktury wokół nich, w tym m.in. np. „Zakopianki”. Ostatnio Austria zamierza pozyskać w całości grupę polskich narciarzy z „dolnej półki”, która wg nich liczy ~4 mln narciarzy, [„środkowa półka” ~2 mln jeździ we Włoszech, a ~1,5 mln z „górnej półki” jeździ we Francji i Szwajcarii]. Szanowny Panie Premierze, tu rodzi się pytanie, dlaczego to właśnie my – narciarz, architekt i inżynier się tym i teraz zajmujemy? Dlaczego nie zostawimy spraw swojemu biegowi i nie jeździmy w tłoku na okolicznych wzgórzach zażywając zasłużonego czynnego odpoczynku? Odpowiadamy tak: Jeśli nie my to kto? Jeśli nie teraz to kiedy? Jesteśmy ostatnim pokoleniem narciarzy, którzy to czują, posiadają wiedzę i doświadczenie wynikłe z lat pracy w wielu krajach, w różnych ustrojach i kulturach, poza „naskim światem” Podhala i spolegliwym klimatem Zakopanego. Jako Europejczycy mamy przede wszystkim obowiązek zadbania o każdy metr kwadratowy naszego Kraju w tym, naszej małej ojczyzny – Podhala. I co bardzo istotne – nam się jeszcze chce chcieć coś zrobić, chcemy więc pomóc rodakom w tym na czym się znamy i za co nas obcy wysoko cenili, chcemy to zrobić i robimy to dla naszej Ojczyzny, jako nasz udział w budowie społeczeństwa obywatelskiego. Obawiamy się, że naszych następców zagonionych w transformacji ustrojowej i nie widzących z czego żyją, obudzą dźwięki orkiestry klimatycznej grającej marsz żałobny w czasie grzebania dawnej, byłej Zimowej Stolicy Polski. Młodzieży narciarskiej w każdym miejscu i czasie przypominamy: „cały szkopuł polega na tym, że w Tatrach park musi działać chroniąc przyrodę przed naszą ludzką pazernością, ale winno to być robione w sposób już wypracowany od lat w innych krajach – uwzględniając interesy i potrzeby wszystkich grup społeczeństwa z wykorzystaniem najnowszych technologii inżynierskich – pozwalających na udostępnienie gór narciarzom i zachowanie przyrody dla następnych pokoleń”. Z doświadczenia wiemy, że program ekologiczny „Natura 2000” obejmujący ~ 23% powierzchni Polski, blokuje rozwój kraju i używany jest często jako hasło-klucz do ucinania każdej dyskusji oraz jest wykorzystywany do ochrony różnych interesów [np. obcych przewoźników przy opóźnianiu budowy autostrad]. U nas na Podhalu m.in. do zawłaszczenia działek poza zwartym obszarem Parku. Ciekawe, że inaczej, bez takiej pazerności ekologicznej podeszli do tej sprawy Słowacy nie pokrywając całego obszaru Tatr „Naturą 2000” zostawiając duże zwarte obszary dla uprawiania narciarstwa i turystyki. Uważamy, że do tej sprawy powinno się u nas wrócić. Zdajemy sobie sprawę z tego, że największym dotąd problemem naszych Adwersarzy z TPN i wszystkich nas - właścicieli tej przyrody - jest zadeptywanie Tatr przez turystów w lecie, co jest dotąd problemem nierozwiązywalnym a TPN nie ma na to koncepcji. Problem ten jest przewrotnie używany przez ekologów jako argument przeciw udostępnieniu Tatr narciarzom w zimie. Jesteśmy otwarci na współpracę ze zreformowanym TPN-em dla korzyści całego społeczeństwa polskiego nie wykluczając z tego narciarzy. Serdecznie Pana pozdrawiamy i pozostajemy z szacunkiem Andrzej Bachleda-Curuś „Ałuś”, Stanisław Karpiel „Karpla”, Jacek Kowalski „Siuhajek”1 punkt







