Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. gajowy01

    gajowy01

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      903


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 888


  4. jjay86

    jjay86

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      161


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.04.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Kasprowy Wierch 17.04.2011 - ostatnio opady śniegu + ładna pogoda + obniżki cen = wypad jednodniowy na KW - ludzi mało, w Kuźnicach, ok. 9 rano wjazd na bieżąco ...w niedzielę! - w niedzielę zrobiło się cieplej, śnieg wiosenny, gdzieś ok. południa jakieś muldy - Gąsienicowa w kondycji niezłej - do majówki powinna dociągnąć bez problemu - Goryczkowa zamknięta (jak cały sezon) ale wczoraj przejezdna (dla upartych); nawet udało się zjechać do Kuźnic, pod Energetyka - do Buli bez problemu, uważnie za Bulą, nartostrada odcinkami b. OK, problemy w okolicach Esa i dalej - całość bez odpinania nart za parę dni ta wersja może się nie udać - konieczny spacer - też fajnie - aktualny cennik: kolejka 32 zł (bez zmian), karnet dzienny na Gąsienicową - 70 zł, wersja od godz. 10:30 (do 17) - 50 zł ...a do tego jeszcze są nieoczekiwane dodatkowe zniżki: w tygodniu 20%, w weekendy 10%, czyli w praktyce: w tygodniu 54 zł i 40 zł, w weekendy 63 zł i 45 zł. Gąsienicowa u góry - ok. 10 rano: na dole dojazd pod wyciąg w dobrym stanie, "ludzie-armatki" podsypują śnieg łopatami Widok na Dolinę Cichą (SK) - w tle m.in. Krywań Kawałek Suchej Kasprowej z wyciągu: "Smutna" Goryczkowa - w tym sezonie tylko dla desperatów: ..i paru wesołych ludzi
    14 punktów
  2. Jak zacząć... Spróbuję trochę temat uporządkować. Można go podzielić na trzy odrębne ale zazębiające się obszary: - skituring - freeride przywyciągowe - freeride z dojściem Skituring to przemieszczanie się w poziomie i pionie po górach (zakładam, że bez elementów skialpinistycznych). Sprzęt służy więc do chodzenia i zjazdu. Ponieważ w praktyce podchodzi się np 2 godz a jedzie 10 min to sprzęt jest bardzo lekki i niewielki. Narty mają 65-70 mm pod butem długość 160-170 cm. Taliowanie ok 18 m. Przykładowe firmy to Hagan, Fischer (X-pedition, X-Treme). Do lekkich nart montuje się równie lekkie wielofunkcyjne wiązania. Umożliwiają one chodzenie i podchodzenie z wolną pietą (mają trzy "stopnie"). Do jazdy blokuje się wiązanie i jeździ w stylu alpejskim. Wiązania mogą być niezwykle małe i lekkie (niektóre Silvretty) do całkiem wytrzymałych konstrukcji. Temat wiązań na pewno nadawałby się na oddzielny wątek. Jeszcze trzeba mieć foki - zakładane do podchodzenia i buty. Te ostatnie są czymś pośrednim między klasycznym butem narciarskim a alpinistycznym. Umożliwiają podchodzenie na podeszwie, mają klamry i sznurowanie. Uwaga ze względu na wysokość rantu but skiturowy nie pasuje "wprost" w klasyczne wiązania zjazdowe i vicewersa. Można to dopasować podkładką. Wymieniony zestaw sprzętu to dopiero początek (ABC, pieps, ABS, awalung, lina, ósemka, NRC itd) a umiejętności narciarza daleko wykraczają poza samą technikę jazdy (nawigacja w terenie, wyznaczenie toru jazdy, ocena zagrożeń, samoratownictwo) Freeride przywyciągowe - Korzysta się z infrastruktury wyciągowej (lub helikoptera, ratraków) ale nie korzysta z ubitych tras. Jeździ się na szerokich, długich i solidnych nartach. Buty i wiązania normalne. Do tego - sprzęt ABC hmmm... jednak wskazany, peps takoż. Wracając do nart - w klasyfikacji firm narta freeridowa ma przeważnie od 95 mm i taliowanie koło 20 m. Wbrew pozorom to jeszcze bardzo uniwersalna narta - znakomicie nadaje się do normalnej trasowej jazdy. Szersze modele dedykowane są do jazdy w puchu - niestety w Alpach świeże opady trudno trafić. W tym roku na moje 40 dni na nartach tylko jeden dzień to był świeży opad ;-((( Czyli nartę o szerokości do 100 mm uznałbym za najoptymalniejszą w naszych warunkach. Szczególnie, że nie ważysz zbyt dużo. A długość 185 cm. Freeride z dojściem - korzysta się z wyciągów ale zakłada niewielkie podejście do miejsca zjazdu - powiedzmy do kilometra. Oznacza to bezkompromisowy zestaw do ostrej jazdy zmodyfikowany o konieczność foczenia. Można zastosować tzw. trekker (raczej nie polecany) lub wiązania Marker Duke lub Baron. Czyli solidne wiązania zjazdowe z opcją uwolnienia pięty. Mam znajomych używających też innych wiązań. Tutaj już obowiązują pełne zasady bezpieczeństwa. Jazda w zgranym, równym zespole, częstym wyposażeniem jest ABS czy Snowpulse, pieps obowiązkowy, abc to oczywistość. Jak to ugryźć??? Stopniowo i powoli. Zacząć od jazdy przytrasowej na "wąskiej" freeridówce. But też normalny - sam zorientujesz się czy wolisz but twardy (ja taki używam) czy jak wielu freeriderów będziesz wolał elastyczniejsze obuwie. Opanować technikę równoległą (to podstawa), Zacząć od spokojnej jazdy i stopniowo przyspieszać. Poznać zmienne śniegi i techniki jazdy dla nich odpowiednie. Wzmocnić mięśnie - jazda w terenie jest 10x bardziej wymagająca jak na trasie ubitej. Wyjeżdzić te swoje kilometry - w miarę bezpiecznych warunkach. Zrobić kurs lawinowy. A w między czasie szukać "swojej" ekipy - to wbrew pozorom może być najtrudniejsze. Wybrać się na "kurs" skiturowy (Samotnia - Karkonosze, Roztoka - Tatry). Czyli całkiem sporo do zrobienia! Powodzenia Wiesiek
    6 punktów
  3. juz wrocilem :)wedrowke rozpoczelismy od Polany Strugi gdzie juz bylo bialo im wyzej tym wiecej sniegu Niestety temp "plusowa"(tylko na samym szczycie cos ok-2*C) to snieg byl mokry, ale za to nietkniety, bylismy pierwszymi, ktorym sie udalo posmigac po swiezym opadzie i... jedynymi chyba? warstwa sniegu byla na tyle gruba, ze w sumie moze tylko 2x poczulem kamienie do poziomu Szczawin im nizej tym wiecej kamoli,trzeba bylo odpiac narty i na nogach zejsc :)wypad jak najbardziej udany, daje w kosc takie wejscie na szczyt z plecakiem gdzie sa przypiete narty, a w srodku buty narciarskie :)niestety temp.powoduje ze snieg szybko znika...sniegu naprawde nasypalo sporo w gornych partiach mysle, ze nawet czasami wiecej niz 50cm.
    6 punktów
  4. Ciekawy artykuł w Rzeczospolitej o transakcji szczyrkowskiej, w którym sprawę komentują "nasz" Jacek oraz Tomek Derwich z Kotelnicy: http://www.rp.pl/artykul/17,644713.html
    4 punkty
  5. no to żeby załamać na maksa niektórych, daję foty stoku tak to wyglądało (dziś też):
    4 punkty
  6. Dwukrotna złota medalistka olimpijska z Vancouver w narciarstwie alpejskim Niemka Maria Riesch poślubiła swego menedżera Marcusa Hoefla. Wśród 200 gości był mistrz Europy i świata w piłce nożnej Franz "Cesarz" Beckenbauer. Zabrakło natomiast słynnej amerykańskiej alpejki Lindsey Vonn. Ślub cywilny odbył się w rodzinnym mieście 26-letniej Riesch (mąż jest dziesięć lat starszy) - Garmisch-Partenkirchen (Bawaria), a półtoragodzinna ceremonia kościelna miała miejsce w austriackim Going am Wilden Kaiser koło Kitzbuehel (Tyrol). Para młodych miesiąc miodowy spędzi na Seszelach. (PAP)
    3 punkty
  7. Część III 21. Jan Kowal. Nim wyjechał do Stanów jeździć poza trasą...próbował swoich sił w skokach... 22. Nurek1974 - wszyscy wiedzą, że nurkuje...ale, że ma psa, który naśladuje swojego Pana to już nie... 23. Bode...cóż - ostatnio został oszukany na Aledrogo...poniższy filmik niestety pokazuje, że był to nie pierwszy raz... 24. Januszb...uwielbia relaks bez sznurówek...a jak motorówka - to tylko w ciekawym towarzystwie: http://www.youtube.com/watch?v=IEIwxdHZBr8 25. Wojtus81...znany jest w górskich kurortach - więc udziela sporej ilości wywiadów. 26. Szparaa ma magiczne nogi: 27. Slash0r...jak się rejestrował na forum miał na oczach Cylinder, który zasłaniał mu oczy - stąd to 0r po Slash...no ale na gitarze gra I klasa. 28. Pax53...pochodzi z K-Pax - to wszyscy wiedzą. 29. Na KP - Krzyśka trzeba uważać bo strzela i "skrada" się tak jak byłby w wojsku... 30. Mysiauek nawet schorowany jeździ do upadłego... CDN
    3 punkty
  8. To jest naprawdę świetny sport dla ludzi, którzy jeżdżą już od lat na nartach i chcą zrobić coś nowego, bo już im się nudzi jeżdżenie po stokach - mówi Andrzej Bargiel, narciarz wysokogórski. Bartek Dobroch: Po raz pierwszy Finał Pucharu Świata w narciarstwie wysokogórskim odbędzie się poza Alpami. Taką rangę będzie miał w tym roku Memoriał Malinowskiego. W sobotę w otoczeniu Hali Gąsienicowej na podbiegach i zjazdach ścigać się będzie prawie 200 zawodników z całego świata. To przełomowe wydarzenie dla tej dyscypliny w Polsce. Andrzej Bargiel: Pomogła na pewno postać samego patrona imprezy Piotra Malinowskiego. Człowieka legendy dla polskiego skialpinizmu, byłego naczelnika TOPR-u. Delegat Międzynarodowej Federacji Narciarstwa Wysokogórskiego ISMF, który był tu w zeszłym roku, znał go, był kiedyś u niego przez dwa tygodnie na Hali Gąsienicowej. Poza tym ISMF chce wyjść poza kraje alpejskie, żeby pchać dyscyplinę na Olimpiadę. Na razie jest możliwe, że skialpinizm pojawi się jako pokazowa dyscyplina w Soczi w 2014 r. Chcą ją więc promować także na Wschodzie i innych kontynentach. Ważne, że to jest Finał, więc każdy, kto chce się liczyć w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, musiał tutaj przyjechać. Czołówka w tej dyscyplinie jest od lat ustalona. Liczy się kilka nacji: Francuzi, Włosi, Szwajcarzy oraz Hiszpanie. Skąd ci Hiszpanie? - Na pierwszych Mistrzostwach Świata w Serre Chevalier we Francji w 2002 r. byli na poziomie Polski. Ale potem wzięli się mocno za ten sport, zrobili szkołę skialpinizmu blisko Barcelony, zaczerpnęli wiedzę od trenerów z krajów alpejskich i wychowali dobrych zawodników. Zaczynali od dzieciaków, którzy mieli po 12 lat i teraz ci zawodnicy są w czołówce światowej. Choćby Kilian Jornet Burgada, wielokrotny mistrz świata - Tylko rok starszy ode mnie. I mają innych młodych. Na przykład Mireię Miró Valerę, z mojego rocznika, która prowadzi w Pucharze Świata. Są juniorzy, kadeci, bardzo mocno poszli do przodu i będą z tego czerpać korzyści. Czego nam w Polsce brakuje? W krajach alpejskich można trenować wyżej - Nie o to chodzi, że mamy mniejsze góry. Są warunki, na obozy można jeździć w Alpy. Ale u nas nie ma żadnego zaplecza, nie ma ludzi, którzy się tym zajmują. Kto chce trenować, sam musi sobie wszystko załatwiać: sprzęt, treningi. Sam wiem, bo trenuję od siedmiu lat. Musiałem pracować, żeby sobie zarobić na sprzęt, który się szybko zużywa. Dobry sprzęt startowy, z tych najlżejszych, jest na jeden sezon. A jest on na maksa drogi. Buty kosztują 1000 euro, narty 1000, wiązania 800, a jest jeszcze masa innych rzeczy, które są potrzebne. Liczy się przede wszystkim waga, dlatego narty zrobione są z bardzo lekkich materiałów: karbonu, tytanu, aluminium, ale przez to bardzo delikatne, zużywają się szybciej niż normalne narty. Teraz mam sponsorów, ale ciągle latem muszę pracować, bo nie starcza na nic. To jest ciągła walka. I wszystko zawodnik ma na głowie. Od przygotowania nart, po załatwianie sprzętu, wyjazdów, samochodu. Zawodnicy z krajów alpejskich mają masażystów, serwismenów, trenerów, nawet psychologów, którzy jeżdżą za nimi jak w poważnym sporcie. A u nas, jak ktoś chce jechać na Puchar Świata, to musi załatwić pieniądze, wszystko sobie samemu ogarnąć. Opierając się na związku sportowym, ten sport praktycznie nie funkcjonuje. Może zacznie, bo staje się coraz bardziej popularny wśród amatorów. - To jest naprawdę świetny sport dla ludzi, którzy jeżdżą już od lat na nartach i chcą zrobić coś nowego, bo już im się nudzi jeżdżenie po stokach. Mogą się przejść gdzieś, obcować z przyrodą, czerpać z tego nową przyjemność. Są niezależni przede wszystkim. Tak naprawdę całe narciarstwo się z tego wywodzi. To jest kwestia wciągnięcia w to większej liczby ludzi. W krajach alpejskich to już się powoli robi sport masowy. Tam ludzie tym żyją, są transmisje z zawodów w telewizji, a na zawodach supernagrody, można wygrać samochód. Ważniejsza jest kondycja czy umiejętności narciarskie? - Dużym plusem jest, jak się jeździ dobrze na nartach, nie trzeba się tym zajmować, można skupić na wytrzymałości i treningach. U nas nie ma tak wygórowanego poziomu i każdy człowiek, który ma talent, wydolność, dobre warunki fizyczne, jest w stanie zaistnieć w Polsce w czołówce. Prawdziwy poziom wychodzi jednak dopiero za granicą, bo tam trzeba mieć wszystko opanowane do perfekcji. Wszystko musi być jak w automacie, nie ma miejsca na słabości. Bo trasa składa się z podbiegów na nartach, zjazdów oraz elementów wspinaczkowych, technicznych - Choćby operacji zmiany sprzętu, gdzie każda sekunda się liczy, każdy ruch musi być po coś zrobiony. Jak ćwiczymy takie przepinki, a potem wykonujemy na zawodach, musimy jak najmniejszą liczbą ruchów wykonać jakąś operację, bo w trakcie zawodów można stracić na tym nawet parę minut. Na przykład podczas zakładania lub ściągania fok, tego kawałka materiału, dzięki któremu nie ślizgamy się na ślizgach przy podchodzeniu - Ściąganie i zakładanie raków, przypinanie nart do plecaka, wpinanie się w poręczówki (stałe liny ubezpieczające trasę - przyp. BD) - to wszystko musi działać. Za brak detektora lawinowego jest w ogóle dyskwalifikacja. Do obowiązkowego sprzętu należą też sonda lawinowa, łopata, płachta NRC, uprząż z absorberem, plecak, kask. Na dole muszą być dwie warstwy ubrania, na górze trzy łącznie z kombinezonem i koszulką, czyli w plecaku nosimy zazwyczaj kurtkę i cienkie spodnie. Kiedyś był jeszcze czekan, który wycofano. - Był dosyć niebezpieczny. Plecaki są tak lekkie i delikatne, że przy mocniejszym upadku ten czekan mógł się wbić w jakąś część ciała. Były takie wypadki. Na niektórych zawodach on jest jeszcze używany, ale tylko na lodowcach, gdzie są szczeliny albo gdzie się idzie ostrą, twardą granią. Tutaj nie ma potrzeby. Miałeś jakieś wypadki, urazy? - Jak każdy narciarz. Najgorsze było przysypanie przez lawinę podczas Olimpiady w Turynie, gdzie skialpinizm miał być pokazową dyscypliną. Spowodował ją śmigłowiec, nadlatując i wyhamowując. Pojechało całe zbocze. 15 osób bodajże było przysypanych. Miałem oprócz tego poważne stłuczenia, łamałem tylko narty, na szczęście nie kości, choć były nawet zderzenia z drzewem. Bezpieczeństwo w tym sporcie zależy nie tylko od zawodników, ale głównie od organizatorów zawodów. - Musi się ktoś na tym znać, bardzo roztropnie wyznaczać trasę, dostosowywać ją do pogody, warunków, przewidywać też zmiany temperatury. Kierownikiem trasy na sobotnie zawody jest mój brat Grzesiek. Razem z TOPR-em, do którego zresztą należy, oznakowują trasę. Większość sędziów też jest z TOPR-u. Myślisz, że "Malinowski" w przyszłości może stać się jedną z czołowych imprez skialpinistycznych w Europie? - Już pomalutku robią się z tego znane zawody, wcale nie gorsze od tych alpejskich. Trasa jest bardzo mocno górska. Jest też dobry czas pod koniec zimy w Tatrach i można puścić zjazdy w ciekawych miejscach, ze stromych żlebów. Bo w środku zimy nie da się tego zrobić, jest zbyt lawiniasto. Tyle że ta zima raczej poskąpiła śniegu. - Była tragiczna. To odbiło się na treningach i motywacji. Bo jak ktoś to robi dla przyjemności i lubi to robić, to nie chce mu się latać po krzakach i schodzić na dół, zamiast zjeżdżać, bo to już traci sens. Tylko roboty to potrafią robić. Ludzi, którzy robią to tylko dla treningu, nie obchodzi otoczenie i reszta świata. Nie pomógł ci finansowo nawet zeszłoroczny sukces na Elbrusie? Pobiłeś przecież rekord świata w biegu na ten szczyt aż o 32 min, z fenomenalnym czasem 3 godz. 23 min, pokonując 12 km trasy i 3200 m przewyższenia. - Zrobiło się wokół tego małe zamieszanie, ale niekoniecznie przełożyło się na korzyści sponsorskie. Z roku na rok, gdy się nic nie poprawia, to człowiek traci trochę motywację. Gdy byłem młodszy, podekscytowany tym, nie przejmowałem się niczym. Gdy jestem starszy, to widzę, że coś muszę też w życiu innego robić. I robisz! Nie ograniczasz się do skialpinizmu, masz też poważne plany górskie. - Chciałbym z bratem i paroma ratownikami z TOPR-u wyjechać na jesieni w Himalaje, żeby wejść na ośmiotysięcznik Czo Oju i zjechać z niego na nartach. Chciałbym spróbować też pobić rekord prędkości wejścia na ten szczyt. Nigdy nie byłem tak wysoko i nie wiem, co się będzie działo, ale z badań z Elbrusa wyszło, że mam predyspozycje do tego, łatwo mój organizm adaptuje się do dużej wysokości, pozwala na niej szybko poruszać. W czerwcu mam też w planie próbę pobicia rekordu czasu przejścia głównej grani Tatr. Może kiedyś spróbuję pobić rekord czasu wejścia bez tlenu na Everest, ale wszystko znowu zależy od sponsorów. Za bratem przyjechałeś pod Tatry z Łętowni w Beskidach. Trudno było na początku wpisać się w to środowisko sportowe w Zakopanem? - Większy problem był z finansami, bo pochodzimy z wielodzietnej rodziny. Mam jeszcze dziesięcioro rodzeństwa. Przez półtora roku uprawiałem kolarstwo górskie, dopóki rower się nie rozleciał i nie było mnie stać na nowy. Pierwsze doświadczenia z nartami były jeszcze w Łętowni. Sami ubijaliśmy trasy, narty miały ze 180 cm, buty były pięć numerów za duże. Ale jakoś się chciało. Później brat pokazał mi skialpinizm i się nakręciłem, że chcę to robić. Ale na przyjazd tu sam musiałem sobie zarobić pieniądze, podobnie na sprzęt, żebym miał na czym startować, biegać. Zaczynałem od zera, podobnie jak mój brat, który też nie był jeszcze wtedy przewodnikiem, zawodowym ratownikiem. Ale napieraliśmy i jakoś się udało. Do tej czołówki brakuje detali. W tym roku bardzo dobrze przygotowałem się, świetnie to wyglądało, ale pewne rzeczy nie zagrały, nie było odnowy, odpowiednich finansów i dopadła mnie taka choroba, że przez półtora miesiąca nie byłem w stanie w ogóle nic robić. W sobotę będę walczył więc pewnie bardziej sam ze sobą. A wyglądało na to, że spokojnie mogę być w pierwszej dziesiątce światowej. Zawodnicy z zagranicy, gdy robiłem jakiś dobry wynik, zawsze się dziwili, że ja w ogóle tyle osiągam. To nie było poparte profesjonalnym treningiem, zapleczem czy opieką. Ale ja to kocham robić po prostu, jak dzisiaj, kiedy wyszedłem, jest super śnieg, pogoda, nie wyobrażam sobie bez tego życia na tę chwilę. To sport, w którym sukces osiąga się często w wieku nieco późniejszym, po trzydziestce, nawet dopiero pod czterdziestkę. - Dlatego stwierdziłem w tym roku, że jest jeszcze czas, nie ma co robić tego kosztem zdrowia. Andrzej Bargiel (ur. 1988) - najlepszy polski narciarz wysokogórski, trzykrotny mistrz Polski, był 3. zawodnikiem Pucharu Świata w kategorii espoir (20-23 lata), zwycięzca „Elbrus Race 2010”, w którym pobił rekord świata w czasie wejścia na najwyższy szczyt Rosji. Źródło: http://narty.sport.pl
    2 punkty
  9. Dwustu przedstawicieli snowkitingu zebrało się po raz drugi na największym płaskowyżu w Europie, by podczas przemierzania stukilometrowej trasy stoczyć bitwę z panującymi warunkami i ogromnym zmęczeniem. A Red Bull, który organizował tę imprezę stworzył taki oto materiał. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Ragnarok, w mitologii nordyckiej, opisuje ostatnią bitwę bogów i demonów, którą przetrwać mogą tylko bohaterowie. Nie inaczej było podczas wyścigu Red Bull Ragnarok 2011. Źródło: www.redbull.pl ---------------------------------------------------------------------------------------- Piękna sprawa...polecam filmik. Rewelacja !!!
    2 punkty
  10. w kodeksie drogowym : Warunki techniczne pojazdów Art. 66. 1. 4. 4. Zabrania się: 1. umieszczania wewnątrz i zewnątrz pojazdu wystających spiczastych albo ostry....... Tak jak życie pokazuje, jeden Policjant puści drugi ukarze. Pozdrawiam Adrian.
    2 punkty
  11. Jeszcze jeden widoczek Znowu ja No to jedziemy Tak się kiedyś jeździło Razem zawsze najlepiej Resztę zdjęć można znaleźć w galerii: http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=250 Enjoy!
    2 punkty
  12. A ja widziałem kilka dni temu jak wieźli do SzCyrku takiego "nowiuśkiego" dupelmajera.:eek::eek::eek: Ale dajmy żyć. Niech coś robią.
    2 punkty
  13. Na stronie zamieściłem galerie ze zdjęciami z Polskich Dni w Andorze. Jak już pisałem miałem okazję pojeździć w nowym (dla mnie) ośrodku narciarskim Vallnord, gdzie mimo upałów, warunki narciarskie były znakomite. Poniżej kilka fotek, a wszystkie możecie obejrzeć tutaj: Ośrodek Vallnord Andora - Polskie Dni 2011 Przepiękny dojazd do ośrodka Przygotowanie tras Dla tych co lubią stromiej Dla tych co nie lubią stromiej A tu dowód rzeczowy potwierdzający temperaturę
    2 punkty
  14. Witam Gdybym nie był o tym od początku przekonany to bym się w tym wątku nie udzielał. A tu mało tego, jeszcze wstawiłem żonę i córę:D:D Poza tym warto posłuchać kogoś kto na zimno spojrzy na nasze wyczyny na dwóch deskach. Człowiek jeżdżąc wiele lat staje się trochę bezkrytyczny dla siebie. Taki "zimny prysznic" jest wielce wskazany. Po pierwsze powoduje mobilizacje do poprawienia błędów. Po drugie powoduje, że realnie zaczynamy spoglądać na własne umiejętności. Co do braku przekonania innych, to nie ma się co przejmować. Są ludzie którzy jak "niewierny Tomasz" dopóki nie zobaczą to nie uwierzą. Co nie znaczy, że są źli, po prostu są nie ufni i tyle. Tym bardziej, że na forach każdego typu trafiają się różni opowiadacze. Ja w każdym razie bardzo Ci niko130 dziękuję i jak tylko nadarzy się okazja to będę dążył do spotkania się w realu, aby "przekuć słowa w czyny".
    2 punkty
  15. No to kolejna grupa Forumowiczów... 11. Rossignol...jak wiadomo lubi dużo "ćwierkać" na forum... http://www.youtube.com/watch?v=NDP6MIrmoqo&feature=related 12. Amberka lubi od czasu do czasu zamienić się w piękną Labladorkę...cóż wiadomo, że Kocha Psiaki. http://www.youtube.com/watch?v=yWf_Gn_6MiY 13. Hucu lubi sobie pośpiewać jak mu się na statku nudzi... 14. Aklim, Alkim...ma trąbę i kolegów z bębnami: 15. Fanatyk...to Ty? Eeee chyba to nie Ty?...to nie możesz być Ty!!! 16. Magelan - gwarą o swoich dokonaniach... 17. Mario lubi zabawki i ma fantastyczne muzyczne pomysły... 18. Ewa78...Ewa wiadomo była prawie pierwsza... http://www.youtube.com/watch?v=xcQGlXy5d_M 19. Lokiec3...gdzie? - za szybą...ale zamiłowanie do Michalela...? Zaskoczenie. http://www.youtube.com/watch?v=Doy-0PJy2uI 20. No i na zakończenie 2 części nicków...Mr Smiths3...w wielu postaciach...normalnie strach! CDN
    2 punkty
  16. Witam ; ) także biorę udział w konkursie i również była bym wdzięczna za głos oddany na mnie,bo bardzo zależy mi na wyjeździe . Instrukcja dla zalogowanych na facebooku :1. wchodzimy w link http://www.facebook.com/pages/Szko%C5%82a-Narciarska-i-Snowboardowa-STRAMA/138087636210265 i klikamy 'lubię to' na profilu tej szkoły narciarskiej2. wchodzimy w link http://www.facebook.com/photo.php?fbid=205403696145325&set=a.205403219478706.51804.138087636210265&theater i klikamy "lubię to" pod moim zdjęciemz góry bardzo dziękuje ! ; )
    2 punkty
  17. Powróciliśmy cało i zdrowo, bez żadnych urazów i kontuzji (na szczęście). A było ciężko, gdyż pogoda raczej wiosenna sprawiła, że śniego w godzinach popołudniowych był tak miękki i ciężki i narty strasznie hamował. pierwszego dnia zaliczyłam taką glebę, że przez pare minut nie mogłam ruszać prawą ręką (myślałam, że obojczyk kaput). Skończyło się na stłuczonym barku i nadgarstku, co nie przeszkodziło w dalszej jeździe Plany były na bogato. Miało być i Zauchensee i Flachau i parę innych miejsc, ale 4-Berge to tak fajny teren do jeżdzenia, że nie czuliśmy potrzeby, żeby ruszać autko gdzieś dalej. Może nie będę się rozpisywać szczegółowo, gdzie jeździliśmy w poszczególne dni, ale przez pierwsze 2 w miarę zaznajomiliśmy się w terenie i kolejne mogliśmy poświęcić na najlepsze naszym zdaniem trasy. Zresztą wyboru za bardzo nie mieliśmy, bo po 12 trzeba było uciekać wyżej, bo w niższych partiach nie było za ciekawie. Temperatura w okolicy 5-7 st. na wysokości 1300 m robiła swoje. Wyżej było troszkę lepiej, ale do wymarzonych temperatur było daleko. Oprócz tego pogoda znośna. 2 dni pięknego słońca, 2 pochmurne z przebijającym się słońcem, jeden z lekkimi opadami, a ostatniego dnia przyszła taka śnieżyca, że zjechaliśmy raz i postanowiliśmy skrócić nasz wyjazd i wrócić do domu w piątek. Jeśli chodzi o sam teren 4-Berge to polecam. Piękne szerokie trasy, nowoczesne wyciągi (większość kanapy), mnóstwo knajpek. Ogólnie rewelacja. Nam z całości najbardziej przypadły do gustu skrajne górki, czyli Hauser Kaibling i Reiteralm. Na pewno mniej ludzi niż na Planaiu i Hochwurzen. Jeśli chodzi o Planai to jak dla mnie za duże pomieszanie z poplątaniem jeśli chodzi o trasy. A do Hochwurzen się zraziliśmy, bo było już miękko i bardzo dużo ludzi. Na Hauser Kaibling głównie katowaliśmy czarną siódemkę na szczycie (2015m). Fajna trasa, choć krótka, bardzo przypadła nam do gustu. Ale trasy troszkę niżej też super. Szerokie, można było troszkę poszaleć Na niższych partiach mieliśmy okazję pojeździć z rana (meldowaliśmy się pod gondolka punktualnie 8.15, aby zaznać przyjemności z jazdy na ślicznym sztruksiku ) Reiteralm również super. Przejazd na nartach z HK zajął nam jakieś półtorej godziny. Świetna trasa ze szczytu 3+3a na której spędziliśmy zdecydowanie najwięcej czasu. Oprócz tego na trasie 1 codziennie był ustawiany slalom i można się było spróbować na tyczkach. Można sobie było również zmierzyć prędkość przejazdu (ze względu na mokry śnieg udało mi się rozpędzić tylko do 61 km/h) Podsumowując ośrodek bardzo fajny. Jak już pisałam najbardziej nam przypasował HK i Reiteralm. Planujemy sie wybrać w tamte rejony w przyszłym roku pod koniec stycznia. Odwiedziliśmy basen w Altenmarkcie. Polecam, ale 2h w zupełności wystarczą. Czerwona zjeżdżalnia niesamowite przeżycie (adrenalina na maxa ). Odpuścić można sobie kompleks saun, chyba że ktoś lubi paradowanie bez stroju kąpielowego wśród innych golasów Udało nam się zobaczyć SkiShow ostatni w tym sezonie, gdzie umiejętności prezentowały różne szkoły narciarstwa (m.in jazda synchroniczna) Na koniec parę słów o pensjonacie. Prowadzony przez przesympatycznych Austriaków. Jedzenie świetne i bardzo blisko gondolki na HK. Było super, szkoda że tak szybko zleciało!
    2 punkty
  18. Znamy się tylko z widzenia Kneissl Black Star to w kwestii estetycznej jeden z moich faworytów, oszczędny, elegancki wygląd a do tego wyjątkowo by mi pasowały do rękawiczek i butów. Nigdy nikogo nie widziałem na tych nartach, są rzadko spotykane co podkreśla ich wyjątkowość i w pewnym stopniu oryginalność. Od początku tego sezonu myślałem o zmianie nart i szukałem czegoś krótkiego do pary do szerszej i dłuższej narty allmountain, do jazdy na twardym, w dobrych warunkach, skręt średni, krótki, do zabawy i agresywniejszego przyciśnięcia. Teoria mówiła o powrocie do twardszej slalomki lub czymś z topowych crossów. Trzy osoby, które znam jeździły na tych nartach i ciepło się o nich wyrażały, a że trafiła się okazja przetestować je w godziwych warunkach...... Black Star XC to narty z rdzeniem drewnianym wzmacniane tytanem i włóknem szklanym, są dosyć ciężkie i sztywne jak przystało na topowe crossy, testowałem rozmiar 168 cm czyli jak dla mnie nieco dłuższy niż dobór slalomki (165).http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2919&id_modelu=4052Oto moje wrażenia :AdaptacjaNa początku jeździłem w warunkach twardych czyli po betonie, trochę nie łapałem o co chodzi z tymi nartami, dobrze trzymały na twardym, niby wszystko ok ale trzeba się z nimi poznać, nie od razu się pokochaliśmy niemniej początek nie był zły i jak na dosyć trudne warunki jazdy to nasza znajomość szybko się rozwinęła. Do zakochania jeden krokPierwszy banan na twarzy pojawił się po zjechaniu czarnej trasy z Ainecka na Katchberg, kto jechał wie, że jest miejscami trochę stroma i można pociągnąć, traskę na tych czarnulach łyknąłem jak bułkę z masłem, trzy zjazdy w systemie "na raz" i zero zmęczenia, bardzo dobre trzymanie na twardym i stromym i fantastyczna stabilność przy zmienianiu techniki jazdy w zależności od warunków i trudności oraz wyśmienite wybieranie nierówności i amortyzacja, po prostu pewność i zaufanie a to w związkach jest najważniejsze.. Później nieco ganiania w miękkim śniegu i też jest dobrze, idą pewnie, nie kopią się, nic nie łapią.Black and WhiteDzień drugi, jedziemy do Innerkrems. Pogoda piękna, mroźno i słonecznie a na trasie wita nas twardy i nieco nierówno zrobiony beton. Na rano biorę inne narty - tej samej firmy - White Stary SL. Na rozruszanie to nie był dobry pomysł, narta jest trochę męcząca, sztywna i ciężka, trzeba ja na tym nierównym betonie pilnować, trzyma cudnie jednak na bardzo stromych odcinkach trzeba się mocno uwijać, pilnować. Do tego źle mi się na niej jeździło, na wszelkich nierównościach, telepały mocno, drgania przechodzą w całości na nogi, w szybkiej jeździe na nierównościach nerwowe, brak pewności, nie zdobyły mojego zaufania a do tego powróciło echo starego bólu kolan . Po dwóch godzinach zrezygnowałem - wziąłem Black Stary i wszystko się odmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od razu czuć różnice w tłumieniu drgań, znikła nerwowość, kolana przestały boleć, nogi się męczyć a jazda stała się luźniejsza, szybsza i pewniejsza, po godzinie zdobyły moje pełne zaufanie - zaczynam na nich jeździć bardzo szybko- aż strach pomyśleć co by było gdyby były dłuższeBezdrożaWczesnym popołudniem przerzucamy się na drugą stronę ośrodka- południowy stok. Jest tam taki orczyk na górze (koło 2200) gdzie można pojeździć pozatrasowo, szerokie, piękne pola z dość stromą górą, akurat popadało 2 dni wcześmiej i było 20-30 cm świeżego puchu. Narty mimo marnej długości spisywały się nieźle, nie trzeba było leżeć na tyłach, byłem pozytywnie zaskoczony niemniej ich sztywność nie do końca sprzyja takiej jeździe, trzeba uważać przy przejeździe ze stromego w płaskie- szarpią i nieco toną. Niemniej na 4 zjazdy tylko jedna gleba i coraz większa pewność.Nie tylko dla orłówNarty te testował też mój kolega, człowiek średniozaawansowany narciarsko, narty miały długość -2 cm do wzrostu czyli dla niego niby bardzo długie.. Miał nieco dłuższą adaptacje, przestawiał się z Volkla Racetiger SC 10 cm krótszego. Szybko jego jazda zaczęła wyglądać dużo lepiej niż na SC i na pewno jeździł dużo szybciej i pewniej. Na Black Starach szybciej przyswajał sobie różne wskazówki na temat jazdy i już w drugim dniu było widać postęp w jeździe a nauka szła sprawnie i szybko. Nart również jemu przypadły do gustu i Racetygrysy chyba pójdą do odstrzałuBack to BlackJak dla mnie świetne narty do jazdy każdym rodzajem skrętu, niesamowicie pewne, efektywne i stabilne, świetnie tłumią drgania, są ekonomiczne i łaskawe dla zdrowia, dają dużą pewność przy stosowaniu różnych technik, zmiana stylu jazdy łatwiutka i płynna, są wyjątkowo dobre w jeździe śmigiem, nw i całym old schoolu - na lepszych w tym zakresie bardzo dawno nie jeździłem. To są narty do sprawnego, szybkiego zjeżdżania z góry na dół, świetne zwłaszcza na bardzo stromych i trudnych trasach, jak dla mnie znakomity i uniwersalny cross o melodii im stromiej tym lepiej, im szybciej tym lepiej. Nie jest to na pewno sprzęt dla ortodoksyjnych miłośników carvingu, narty wchodzą na krawędź przy dosyć dużej prędkości, przy zwolnieniu też ją puszczają, nie da się na nich kręcić "kółek" na wypłaszczeniach, po pierwsze na płaskim odcinku dosyć trudno je dogiąć by skrócić promień skrętu, po drugie odniosłem wrażenie,że przy takim siłowym traktowaniu w tego typu jeździe tracą dynamikę i zwalniają. Są dynamiczne, szybkie, zwinne, dobrze trzymają na twardym, świetne to całodniowej, intensywnej jazdy. Poczułem się na nich dużo lepszym narciarzem – być może to tylko wrażenie ale jednak coś w tym musi być gdyż z boku to ponoć też było widać. Mnie te narty oczarowały i już szykuję miejsce na te śliczne deski w swojej piwniczce.
    1 punkt
  19. Część IV naszych Forumowych Znakomitości 31. Szymonidius...lubi nie tylko śnieg - lubi również Trawę: 32. Dumpling Zębowa Wróżka - ma niezwykłe dwie prawe ręce w postaci utytułowanych profesorów - oczywiście w propagowaniu mycia zębów... 33. Raceman to wiadomo Skimaniak...Skimaniacy gromadzą innych Skimaniaków i robią różne dziwne rzeczy z nartami...filmują się, gadają przez telefon...uwielbiają przebywać w garażach. 34. Mała Mi...na co dzień gra w sławnej kreskówce o Muminkach...czasami przemyci jakiś seksistowski tekst do bajki...ale, czy to aby etyczne w produkcji dla dzieci? 35. Mareknot. Marek not dead! 36. Jack. Hit the road... 37. Zzocha to ma dopiero przekopane... http://www.youtube.com/watch?v=_LEDQ3Z4dR4 38. Marczello - nie wiedziałem, że jest taki młody i ciekawy świata. 39. Tomi...uwielbia pianę i śpiewać o jacuzzi: 40. Gregor g4...Crash mu niestraszny... CDN
    1 punkt
  20. Pobawiłem się tym programem, nawet udało mi się obrócić jeden filmik - cóż, jazdy jakoś może nie poprawię ale z komputerem sie podszkole przynajmniej:D, jazda moja ma już charakter wertykalny ale nadal jest niewyraźna:D:D Tu jest wyraźniejsza ale za to krótka
    1 punkt
  21. Witam! A firmowy rękaw na narty w autku masz, bo inaczej jak Cię policmajstry zdybią, zostanie niewiele pieniędzy na piwko!:rolleyes:
    1 punkt
  22. 1 punkt
  23. Niezgodzę sie z tym. W zeszłym roku w listopadzie, kolegę mocno trzepali w nocy i ich zagaił na tą okoliczność. Zna doskonale niemiecki. Powiedzieli, że mają prawo wsadzić mandat za przewożenie nart w środku samochodu bez zabezpieczenia (w skrócie).
    1 punkt
  24. Z tego wszystkiego zapomniałam dodać zdjęć. Oto kilka zdjęć z wyjazdu: Tam mieszkaliśmy Widoczek z okna Ja I mąż mój Widok ze szczytu
    1 punkt
  25. My tutaj Sudeccy Narciarze nie wypuścimy Niko w świat nieznany, aby go nam nie zmarnowano:D;) - jest nam bezcenny Ale koledzy, jak czujecie potrzebę to się zorganizujcie się w Karkonosze jakąś zgrabną ekipą, chyba wszystko jest do dogadania Byłoby sympatycznie, stoki w Czechach są odpowiednie. Oczywiście w temacie "rządzi" Niko Pozdrawiam,
    1 punkt
  26. Ceny są zbliżone, ale jak polecisz z infoski.pl to: 1. w cenę biletu wliczony jest transport nart, lub 2. na miejscu możesz wypożyczyć najnowsze modele nart Nordica po preferencyjnych cenach
    1 punkt
  27. galeria na laola: http://www.laola1.at/5119+M53ec817ee25.html
    1 punkt
  28. Przemek, Trochę za dużo tych wykrzykników (moim zdaniem). Dajmy trochę czasu nowemu właścicielowi, aby mógł się wykazać. Uważam, że rozbudowa systemu naśnieżania, to najlepszy ruch na początek. Akwarium - no nareszcie, bo na górze nie ma gdzie się ogrzać, zjeść i ... Jeżeli te inwestycje ruszą, będzie to pierwszy krok ku lepszemu.
    1 punkt
  29. Mariusz, ale zapodałeś filmik bo- ta przedstawiona Ewa to histreyczna kura domowa;)
    1 punkt
  30. Gajowy - fajna relacja, zdjecie z Doliną Cichą bardzo fajne:-)
    1 punkt
  31. Trochę późno, ale lepiej niż wcale. Najlepszego Jacku. Niech Ci się wiedzie i kręci do przodu.
    1 punkt
  32. Zamiast nakręcać się w wątku "rossi",wolę Wam pokazać efekt ostatniej nocki wędkarskiej. Mały karpik (oczywiście wrócił do wody!)
    1 punkt
  33. Nie zamierzam tu krytykować w niczym Pana Marka Kamińskiego , ale niech nie robi Bóg wie jakiego halooo z tej wyprawy. Moi klubowi koledzy bodaj rok czy dwa lata temu spłynęli Wisłę od źródeł do ujścia. Sam na takiej wyprawie byłem coś koło 15 lat temu. I nikt z tego nie robił sensacji. Klubowi koledzy wykonali zresztą lepszy numer : kilka lat temu przepłynęli cały Dunaj też od źródeł do Morza Czarnego. Zrobili to praktycznie za własną kasę z niewielkim wsparciem sponsorów i medialnym patronatem jakiegoś niewielkiego radia z którym się łączyli raz dziennie na kilka minut i zdawali relację. No ale cóż jak się zaliczy najpierw dwa bieguny to już ze sponsorami raczej kłopotu nie ma. I nie co by mnie zazdrość żarła. Mam wielki szacunek do Pana Kamińskiego. I chętnie na Planete te programy pooglądam.
    1 punkt
  34. Chcę Piotrowi pomóc . Wskazówka,co poprawic nie wystarczy. Piotr musi poznac przyczynę , znajomosc skutków nie prowadzi do poprawy. Analiza sekundowa miała pokazac jak tworzy sie błąd i jak ciało podpowiada Piotrowi co ma robic. Było już dobrze, ale nie wyciągnął wnioskow z tej jazdy leitowej (jechał bezmyslnie - tak to zrozumialem). Przyspieszenie jazdy i znowu blędy. Piotr ma duży potencjał. Jego jazde należy "dopiescic". Aklim- rozumię, ze moje wpisy czyta sie trudno, ale nie zawierają one, krotkich odpowiedzi , żartobliwych uwag są dalekie od zlosliwosci czy nieuzasadnionych pochlebstw. Są przede wszystkim kierowane do adwersarza. Kiedy uczę w realu natychmiast wyczuwam czy jest sens pomagania komuś. Ja mam koncepcję na poprawienie błędów i metody którymi to realizuję musza być akceptowane. Inaczej jest na forum, kazdy moze mnie osmieszyć, insynuować rzeczy których nie ma. Dzięki Piotrowi , Juice , Alfredoo , Mitkowi mogłem nieprzekonanych do siebie przynajmniej przystopować. Dziękuje wszystkim którzy chcieli mnie czytać i wszystkim , którzy swoimi filmami pomogli mi podciągnąc wiedze o jezdzie na nartach :). Ja przy tym TEŻ SIĘ UCZE. Ponadto jestem tu od listopada (2010) a dopiero dwuch kolegów z forum poznało mnie osobiscie. Mało więc jest takich co mogą tworzyc gardę. Odgryzę sie jednemu to dopada mnie od razu cale najblizsze jego towarzystwo. Aklim , przyznasz, ze kiedy chce sie cos napisac więcej niż zdawkowe "zajebiscie", czy "pelen szacun" trzeba nad tym pomysleć. Pozdrawiam! P.S. Planowałem jeszcze dzis jazdę, ale nie wyszło. Oficjalnie więc zakonczyłem sezon zimowy 2010/2011.
    1 punkt
  35. Przepraszam za spóźnienie ale nie zaglądałem tu ostatnio. 100 lat i dużo zdrowia bo śniegu to Ci nigdy chyba nie brakuje patrząc na Twoje relacje z wyjazdów
    1 punkt
  36. ...jakby ktoś nie wiedział - to polecam obejrzeć poniższy film [YOUTUBE] [/YOUTUBE] I co Wy na to?
    1 punkt
  37. Ja polecam Stubai, ze wzgledu na to że jest w miarę duży (3 pola lodowcowe). Dojazd w miarę szybki. Na pewno znajdziesz miejsce w okresie poświątecznym. Ja tam jeździłem już z 6 razy i na prawdę polecam miejsce. Sprawdź tu: http://www.stubai.at/xxl/_lang/pl/index.html
    1 punkt
  38. Zjawisko niesymetrycznosci skrętu jest zjawiskiem powszechnym. Myslę (obserwacje z autopsji), że chodzi tu o bardziej rozwiniętą częsc naszego ciała. Nie chodzi tu o lewo czy prawo ręczność. Łatwo sprawdzić jak idziemy swobodnie, które ramie dajemy do przodu jak przebijamy sie przez ciżbę, lub jakim ramieniem wywalamy zamknięte drzwi. Na spacerze latwo sprawdzic , która strona ciała jest bardziej z przodu. Jak to przeklada sie na jazde na nartach? Jazda jest podporządkowana ustawieniu ciała na jeden skręt, dlatego jeden wyjazdzamy w kontrze (ta strona w przodzie), a drugi w rotacji (ta co jest cofnięta). Aby to poprawic musimy najpierw tą niesymetrycznosc odkryc. Ja systematycznie, na nartach i poza , staram się poprawiac. To skutkuje.
    1 punkt
  39. Mitek napisał: To co Mitek napisał jest prawdą. Te same uwagi byś usłyszał ode mnie . Czekalem ,az ktos zabierze glos w tym temacie. Przyznam , ze jest to najtrudniejsza ocena (dla mnie).Masz duże WYJEŻDŻENIE. O takich narciarzach mówimy , ze mają DOBRE STANIE, co nie oznacza , ze jeżdżą zjawiskowo. Jezdzisz bardzo swobodnie, ale w wlasnym rytmie. Taki styl jazdy nie rokuje dużych postępów.Masz błędy , ktore nie pozwola jezdzic doskonalej. Mogą tylko poprawic pewnosc jazdy. Piszesz , ze jesteś wzrokowcem., Poziom jazdy na stokach jest niestety taki, ze nie ma na kim sie wzorować (czy wzorcować ?). Jestes samoukiem o bardzo dobrych podstawach. Przede wszystkim masz bardzo dobrą równowagę . Dobrze się czujesz na wew. i zew. narcie. Masz opanowaną kontrolę krawędzi, ale z czuciem krawędzi juz nie bardzo. Nie masz czystej krawdzi.Co więc Ci przeszkadza? Popatrz na pierwsze sekundy filmu. Pierwszy skret pokazuje, ze brakuje Ci prędkosci i rozbujania. Tu widac jaki klopot masz z zapoczątkowanie skrętu. Totalnie płaska narta, złe zrównoważenie pozycji, brak ustawienia narty zew. (nawet wew. , co nie uznaję ), pomagasz sobie kijem, obracasz barki. Jakoś nie mozesz odzialywać na narty. Dla początkujących , czytających ten post, zwracam uwagę , ze tak dobry narciarz skopał zupełnie ten skręt. Popatrzmy dalej. 12sek wbicie kijka kijek zostaje w sniegu (zbyt dlugo) odciąga rękę do tyłu. Biodro lewe zostaje też z tyłu z lewym barkiem. 14 sec. ładnie dokrecony skręt w lewo, musniecie sniegu kijkiem (bardzo dobrze), reka prawa wisi , jest za bardzo z tyłu. 15 sek. , aby skret dokręcić prosi sie o zadzialanie prawą ręką (lekki ruch jej w kierunku ręki lewej) , która powoduje dokręcenie skrętu. Ale , już w 17 sek. reka prawa muska snieg, skret jest lepszy, dlaczego ..... Prędkosc się zwieksza. Reszta skrętów jak widać to zupełnie inne skrety. Uważne oko jednak zauważy coś. Wlasnie co? Zmiana rytmu piosenki, zmiana rytmu narciarza. Pozycja srednia (jazda b.dobra). Przyjrzyjcie sie skretom prawym i lewym. Błedy jakich mozna sie spodziewać , widzielismy w jezdzie leitowej. Skret lewy 42 sek , bardzo ladny układ , lewe biodro w przodzie, pozycja atakująca. Skret prawy: Widzicie cofniete biodro prawe , dzioby prawie na tej samej wysokosci (43, 45 sec.) A jednak można inaczej 47 sek. , skret bardzo poprawny, atakujący. Trwa to do 52 sek. Zaczyna sie bardziej stromo, pojawia się znowu błąd Reka zostawiona skręt płytki. Widać wyrazny wzrost prędkosci, i częstośći skrętów , wracają błędy. W tym miejscu informuję , ze błędy (nawet dobrzy narciarze) popełniaja na małych prędkosciach i dużych. 1.04 min. to przykład wzorowej reakcii na narciarza z lewej.Piękny układ w skręcie (lewy). Ale prawy skret ...... (odbiega od lewego). Jest jeszcze coś. Ponieważ skret prawy i lewy pochodzą z innych bajek, mozna zobaczyc roznice w dokreceniu luku i róznicy w krawędziach. Czasami ma się wrażenie , ze "utykasz" na jedna nogę.Lewy skręt jest atakujący a prawy j.w. Jesli zaprzeczacie ogladajcie do skutku. Może sie uda coś zobaczyć. 1.16min. zmiana rytmu. Zwiększona szybkosc prowokuje Cię do niskiej pozycji. To nie jest dobra pozycja. Ona utrudnia pracę tulowia przód-tył i góra dół, a wiec odzialywanie na nartę. W tym momencie (1.16) jedziesz skrętem (nazywasz to dlugim) srednim, płytkim. Tu następuje mała masakra. Kazdy prawy skret to zostawione biodro. W lewym robisz sztuczkę zwaną rozkrokiem (jest to twór sztuczny). Kiedy to robimy to zawsze zwiastuje kłopoty (nie dokręcenie, wew.narta, łapanie krawedzi, a nawet klinczowanie nart. Wykonujesz szybki ruch podnoszenie pozycji, ale zaraz jeszcze szybciej schodzisz do dołu.Gdyby temu towarzyszyła szybka zmiana krawedzi i wyjechanie skrętu na krawedzi to by bylo OK. 1.22min. wzorowa pozycja, ale ona sie musi zmieniac, w trakcie ruchu po łuku, zanim wyjdziesz w górę , musisz puscic narty do przodu (zmiana srodka ciezkosci - to wydłuży łuk). 1.40 bardzo ładne zatrzymanie. Ufff....to tyle. Masz pytania. Pozdrawiam!
    1 punkt
  40. A ja polecam Ktizsteinhorn (Kaprun), byłem tam w marcu 2 dni, piękne, łagodne i mega szerokie trasy i wcale nie takie krótkie jak pisze gajowy.Kilka zdjęć z tego pobytu.
    1 punkt
  41. W ciemno na okres świąteczny bym się nie wybierał. Jaki problem pokopać godzinkę w necie i napisać kilka mail z zapytaniem - i jutro będziesz wszystko wiedział. W związku z tym,ze sie wybieram w podobnym terminie powiem tyle, że w prognozie jest planowane ocieplenie i nie liczyłbym na dobrą jazdę poniżej 2500, pogoda będzie loteryjna (temperatura, chmury, wiatr) ale różnie moze byc - znakomicie również i tej wersji trzeba się trzymać. Co do wariantu latania pomiędzy kilkoma lodowcami to ja nie wiem czy w tym terminie to ma sens, najeździsz się autem, koszta idą w górę a wynik loteryjny też nie zachęca. Zwłaszcza jak piszesz, ze twoja zona lubi spokojną i łagodna jazdę.Dlatego dalej polecam Stubai
    1 punkt
  42. Cześć Kolega pyta o Sylwestra. Jeżeli znajdziesz taką ofertę w Sylwestra to biorę. Pozdro Pozdro
    1 punkt
  43. Jeśli chcesz pojeździć na nartach a nie postać w kolejkach i nie wydać mega pieniędzy to nie pchał bym się na Sylwestra w jakieś popularne miejsca, a bardziej celował w jakieś mniejsze/kameralne ośrodki. W Sylwestra na Chopoku masz na bank mega kolejki. Tak poza tematem - dla mnie dziwne zestawienie Chopok i największy lodowiec w Austrii. Co to znaczy więcej niż 3 stoki narciarskie? Jeśli stoki=trasy to 90% ośrodków w Austrii (licząc Austrię jako całość, z wszystkimi landami) spełnia ten warunek.
    1 punkt
  44. w Jasnej mogę polecić, architektura komunistyczna ale świetnie położony spędzałem już tam Sylwestra http://www.slovakia-travel.net/high-tatras/de/3-stars-hightatras-hotels/hotel-sorea-snp-jasna-small-tatras.html a na największym austriackim lodowcu to najlepiej tutaj: http://www.dresdnerhuette.at/ gdy zamkną wyciągi i zniknie cały ten tłum jednodniowych wycieczkowiczów -świetna schroniskowa atmosfera
    1 punkt
  45. Nie pomogę za bardzo namiarami na noclegi gdyż my zawsze wynajmujemy duże domki na 20+ osób ale w necie jest pełno róznych ofert więc bez trudu można coś znaleźć. Natomiast z twierdzeniem że poza granicami zawsze jest ok to byłabym ostrożna. Dwa lata temu w Austrii trafił nam się paskudny domek z grzybem i psującym się non stop sprzętem brrrr... za normalną cenę zaznaczam nie jakiś przeceniony...
    1 punkt
  46. W obawie przed upadkiem tego zacnego producenta udałem się dziś do Katowic by w Kneissl Polska zakupić narty. Wyjazd zakończony pełnym sukcesem a nowy nabytek już jest w piwnicy i czeka (niestety) na kolejny sezon. Co prawda w planie jeszcze jest Molltaler ale tej nówki nieśmiganej chyba nie zabiorę tam z sobą. Narty sa piękne, jeszcze sie zastanawiam, czy je używać czy też może powiesić je w najwiekszym pokoju mego domostwa jako dzieło sztuki :DTe, ktore kupiłem są nieco inne od testówek, te jeżdżone to była wersja rentalowa XCR - technicznie identyczna, różniła się tylko wyglądem co jest zabiegiem fajnym ze strony producenta, bo łatwiej wyłapać w używkach te po epizodzie w sektorze rental. Narty, które nabyłem mają powierzchnię o fakturze "szczotkowanej", jest to wykonczenie już wycofywane z produkcji i na tym sezonie koniec z takim, na przyszłość (lekka aluzja do informacji o końcu tej firmy:)) będą robić tylko wersję połysk. Druga zaleta to niższa cena, bo firma się pozbywa końcówek wycofywanych serii.Inne nowości to koniec produkcji nart Blue Star AC, zastąpienie narty gigantowej Black Star SM nartą Silver Star (wyglądają jakby były zrobione ze szczotkowanego aluminium) oraz zmiana w Red Starach - tu na odwrót niż w czarnych, zamiast połysku będzie taka szczotkowana okleina, te nowe czerwonki są naprawdę śliczne. To jeszcze kilka fotek tych czarnulekhttp://www.skionline.pl/forum/attachment.php?attachmentid=2395&stc=1&d=1301686560
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...