Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.04.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
1. W miniony weekend było mi dane spędzić w Bieszczadach na zdobywaniu kolejnych górek i podziwianiu tego jakże urokliwego zakątku naszego kraju. Zakwaterowałem się w Wetlinie skąd był mój punkt wypadowy na początek z racji odległości poszły połoniny Wetlińska i Caryńska pogoda zbytnio nie dopisała w piątek nie było deszczowo, ale dość silnie wiało, co potęgowało uczucie zimna, więc zrobiliśmy je w tępię biegowym resztę dnia spędziliśmy w schronisku Chatce Puchatka gdzie spotkało się fajne towarzystwo imprezowe z gitarami piosenką i …………….. sami wiecie. Droga do Chatki to był początek dopiero a już byłem uje..... jeszcze kawałek a to ja przy chatce niestety więcej zdjęć z pierwszego dnia nie do pokazania na forum :eek: cdn.9 punktów
-
Wyprawa Bieszczadzka 2. Poranek dzień drugi, piękna pogoda słonko i bez wiatru decyzja zapadła o zdobyciu Tarnicy z racji tego, że niektórym z nas w poprzednich latach ta górka nie była po drodze, plan może nie ambity, bo wyjście od strony Wołosatego jakieś 2h spokojnym tempem, ale jakże trafny, pogoda i widoki po prostu bajka tak nas zauroczyło, że postanowiliśmy zejść Szerokim Wierchem do Ustrzyk jakieś 4h. Wiadomo, że Bieszczady najlepiej odwiedzić jesienią, ale to już mam za sobą wiosenny wypad był moim pierwszym i jakby zobaczyłem te same góry w innym świetle i na nowo je podziwiam za ich unikalność myślę, że następne wejście będzie zimą. Mój cel w tle na szlaku i zdobyłem jeszcze pare widoków i na koniec akie coś jednym słowem w zimie biore narty cdn.9 punktów
-
Czy to te zdjęcie prezentowane w postcie? Przekonaj mnie, abym głosował na Ciebie. Co przedstawia ten film Twoimi oczami. Ja widzę dużą biel i sylwetkę narciarza. Walorow dobrej fotografii nie dostrzegam, co mi chcesz przekazać też nie odnajduję. Zyczę powodzenia i spełnienia marzeń. Zyczliwy. :)6 punktów
-
hej, kiedyś obiecałem, teraz coś tam mam, "słowo droższe pieniędzy". dzięki Galczych, że Ci się chciało : pozdro jahu5 punktów
-
Wyprawa Bieszczadzka Teraz coś dla tych, co mają dylematy, jak co się spisuje w takich wycieczkach i co warto mieć. Przed wyprawą zakupiłem nowe buty Campus King może nie jakiś wypasiony model, ale okazały się bardzo wygodnymi butami nic mnie nie uwierało nie przemokły nic nie pękło itd. do butów skarpety Blizzard też rewelacyjnie się sprawdziły. Kurtki, jakich używałem to SoftShel Iguana (bardzo wygodny, rewelacyjnie się czyście z błota, ciepły i wytrzymały nic w nim się nie popruło) i sztormiak na niepogodę do tego bielizna termo aktywna NordCamp rewelacja zakładasz plecak po postoju i nie czujesz zimna na plecach (kiedyś zakładałem zwykły podkoszulek masakra) na bieliznę bluza, musowo lekka czapka ja akurat użyłem. Do tego wszystkiego polecam dla tych, co mają słabsze nogi kijki bardzo ułatwiają podejście, dodatkowo warto zaopatrzyć się w jakiekolwiek stuptuty akurat ja zapomniałem wiec miałem spodnie uje…… jak szczyl, plecak miałem Blizzard z systemem CAMELBAG rewelacyjna sprawa pijesz, kiedy chcesz nie zatrzymując się to rozwiązanie polecam. To by było wszystko, co do sprzętu, ale wiadomo nie sprzęt jest potrzebny żeby w Bieszczady pojechać i bez tego wszystkiego bym to miejsce odwiedził i nawet w sandałach jakoś dał radę. pozdrawiam5 punktów
-
W marcu podobno była premiera Filmu Lindsey Vonn - In the moment Na You Tube znalazłem trailer i kilka ujęć. Zajawka [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=jOcJpI5qhzo[/YOUTUBE] Opening Sequence [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Training [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Glamour [YOUTUBE] [/YOUTUBE]4 punkty
-
Jeszcze jeden widoczek Znowu ja No to jedziemy Tak się kiedyś jeździło Razem zawsze najlepiej Resztę zdjęć można znaleźć w galerii: http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=250 Enjoy!4 punkty
-
Niestety Bardzo Ambitnie grające Podbeskidzie odpadło z Pucharu Polski po dramatycznym meczu z Mistrzem Polski. Wynik dzisiejszego spotkania 2-3 Ostatnia bramka w końcówce. W dwumeczu 3-4. Lechowi gratuluję awansu do ostatniej fazie rozgrywek, a Bielsku-Białej gratuluję doskonałych wyników Podbeskidzia - odpadli honorowo: Czapki z głów.3 punkty
-
To miało być, zbudowane za unijne środki, schronienie dla pracownika najemnego/właściciela (nieodpowiednie skreślić) wyprowadzającego stada zwierza zwanego łowcą w okresie wiosenno-letnim na żer,w czasie jego pobytu w pracy, poza miejscem stałego zameldowania.3 punkty
-
Część IV naszych Forumowych Znakomitości 31. Szymonidius...lubi nie tylko śnieg - lubi również Trawę: 32. Dumpling Zębowa Wróżka - ma niezwykłe dwie prawe ręce w postaci utytułowanych profesorów - oczywiście w propagowaniu mycia zębów... 33. Raceman to wiadomo Skimaniak...Skimaniacy gromadzą innych Skimaniaków i robią różne dziwne rzeczy z nartami...filmują się, gadają przez telefon...uwielbiają przebywać w garażach. 34. Mała Mi...na co dzień gra w sławnej kreskówce o Muminkach...czasami przemyci jakiś seksistowski tekst do bajki...ale, czy to aby etyczne w produkcji dla dzieci? 35. Mareknot. Marek not dead! 36. Jack. Hit the road... 37. Zzocha to ma dopiero przekopane... http://www.youtube.com/watch?v=_LEDQ3Z4dR4 38. Marczello - nie wiedziałem, że jest taki młody i ciekawy świata. 39. Tomi...uwielbia pianę i śpiewać o jacuzzi: 40. Gregor g4...Crash mu niestraszny... CDN3 punkty
-
Cześć Biore udział w konkursie na opowiadanie satyryczne. Nie umiem pisdac takich opowiadań więc to co wysłałem jest wyjatkowo drętwe ale bardzo Was proszę głosujcie na moje wypociny bo nagroda jest fajna. Przecież to tylko jedno kliknięcie na stronie: ........ Z góry dzięki2 punkty
-
Dwustu przedstawicieli snowkitingu zebrało się po raz drugi na największym płaskowyżu w Europie, by podczas przemierzania stukilometrowej trasy stoczyć bitwę z panującymi warunkami i ogromnym zmęczeniem. A Red Bull, który organizował tę imprezę stworzył taki oto materiał. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Ragnarok, w mitologii nordyckiej, opisuje ostatnią bitwę bogów i demonów, którą przetrwać mogą tylko bohaterowie. Nie inaczej było podczas wyścigu Red Bull Ragnarok 2011. Źródło: www.redbull.pl ---------------------------------------------------------------------------------------- Piękna sprawa...polecam filmik. Rewelacja !!!2 punkty
-
A ja widziałem kilka dni temu jak wieźli do SzCyrku takiego "nowiuśkiego" dupelmajera.:eek::eek::eek: Ale dajmy żyć. Niech coś robią.2 punkty
-
Jak zacząć... Spróbuję trochę temat uporządkować. Można go podzielić na trzy odrębne ale zazębiające się obszary: - skituring - freeride przywyciągowe - freeride z dojściem Skituring to przemieszczanie się w poziomie i pionie po górach (zakładam, że bez elementów skialpinistycznych). Sprzęt służy więc do chodzenia i zjazdu. Ponieważ w praktyce podchodzi się np 2 godz a jedzie 10 min to sprzęt jest bardzo lekki i niewielki. Narty mają 65-70 mm pod butem długość 160-170 cm. Taliowanie ok 18 m. Przykładowe firmy to Hagan, Fischer (X-pedition, X-Treme). Do lekkich nart montuje się równie lekkie wielofunkcyjne wiązania. Umożliwiają one chodzenie i podchodzenie z wolną pietą (mają trzy "stopnie"). Do jazdy blokuje się wiązanie i jeździ w stylu alpejskim. Wiązania mogą być niezwykle małe i lekkie (niektóre Silvretty) do całkiem wytrzymałych konstrukcji. Temat wiązań na pewno nadawałby się na oddzielny wątek. Jeszcze trzeba mieć foki - zakładane do podchodzenia i buty. Te ostatnie są czymś pośrednim między klasycznym butem narciarskim a alpinistycznym. Umożliwiają podchodzenie na podeszwie, mają klamry i sznurowanie. Uwaga ze względu na wysokość rantu but skiturowy nie pasuje "wprost" w klasyczne wiązania zjazdowe i vicewersa. Można to dopasować podkładką. Wymieniony zestaw sprzętu to dopiero początek (ABC, pieps, ABS, awalung, lina, ósemka, NRC itd) a umiejętności narciarza daleko wykraczają poza samą technikę jazdy (nawigacja w terenie, wyznaczenie toru jazdy, ocena zagrożeń, samoratownictwo) Freeride przywyciągowe - Korzysta się z infrastruktury wyciągowej (lub helikoptera, ratraków) ale nie korzysta z ubitych tras. Jeździ się na szerokich, długich i solidnych nartach. Buty i wiązania normalne. Do tego - sprzęt ABC hmmm... jednak wskazany, peps takoż. Wracając do nart - w klasyfikacji firm narta freeridowa ma przeważnie od 95 mm i taliowanie koło 20 m. Wbrew pozorom to jeszcze bardzo uniwersalna narta - znakomicie nadaje się do normalnej trasowej jazdy. Szersze modele dedykowane są do jazdy w puchu - niestety w Alpach świeże opady trudno trafić. W tym roku na moje 40 dni na nartach tylko jeden dzień to był świeży opad ;-((( Czyli nartę o szerokości do 100 mm uznałbym za najoptymalniejszą w naszych warunkach. Szczególnie, że nie ważysz zbyt dużo. A długość 185 cm. Freeride z dojściem - korzysta się z wyciągów ale zakłada niewielkie podejście do miejsca zjazdu - powiedzmy do kilometra. Oznacza to bezkompromisowy zestaw do ostrej jazdy zmodyfikowany o konieczność foczenia. Można zastosować tzw. trekker (raczej nie polecany) lub wiązania Marker Duke lub Baron. Czyli solidne wiązania zjazdowe z opcją uwolnienia pięty. Mam znajomych używających też innych wiązań. Tutaj już obowiązują pełne zasady bezpieczeństwa. Jazda w zgranym, równym zespole, częstym wyposażeniem jest ABS czy Snowpulse, pieps obowiązkowy, abc to oczywistość. Jak to ugryźć??? Stopniowo i powoli. Zacząć od jazdy przytrasowej na "wąskiej" freeridówce. But też normalny - sam zorientujesz się czy wolisz but twardy (ja taki używam) czy jak wielu freeriderów będziesz wolał elastyczniejsze obuwie. Opanować technikę równoległą (to podstawa), Zacząć od spokojnej jazdy i stopniowo przyspieszać. Poznać zmienne śniegi i techniki jazdy dla nich odpowiednie. Wzmocnić mięśnie - jazda w terenie jest 10x bardziej wymagająca jak na trasie ubitej. Wyjeżdzić te swoje kilometry - w miarę bezpiecznych warunkach. Zrobić kurs lawinowy. A w między czasie szukać "swojej" ekipy - to wbrew pozorom może być najtrudniejsze. Wybrać się na "kurs" skiturowy (Samotnia - Karkonosze, Roztoka - Tatry). Czyli całkiem sporo do zrobienia! Powodzenia Wiesiek2 punkty
-
Półfinał Pucharu Polski w Piłce Kopanej trwa...30 minuta spotkania i Podbeskidzie prowadzi 1-0:eek: Kolegom z Bielska gratuluję ambitnej Drużyny. Oczywiście trzymam kciuki. Mecz jest transmitowany w tej chwili na TVP Sport.1 punkt
-
ojej się zawstydziłam Swoją drogą Sławku skąd tak obszerna wiedza na temat Kasiek?? No fajnie by było sie spotkać. A póki co nastawiamy się na to samo miejsce tylko w nieco przyjemniejszych temperaturach1 punkt
-
Gratulację dla Lecha i Podbeskidzia! Były emocje,jakich bym się nie spodziewał! Może tak za rok rewanż w... finale?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Sławek, bo oni mają profil na Facebook'u i tam wszystko jest napisane1 punkt
-
1 punkt
-
Jako, ze ostatnio nieco miałem do czynienia z Kneisslem i rozmawiałem sporo o rożnych ich nartach, na kilku jeździłem i wszystkie były bardzo dobre - w probie jazdy potwierdzały mi opinie o nich mi przekazywane. Zreszta to nie tylko moje doświadczenie ale jeszcze kilku osób testujących te sprzęty - niby niepozorne ale maja coś w sobie:). Rock Stary miałem tylko w ręku ale rozmawiałem o nich (niestety był brak testówki), są ponoć w samym Kneisslu uznawane za ich najbardziej udaną nartę "bez podziału na kategorie wagowe". Kolega nawet mówił, że gościu pojechał na nich z dużym powodzeniem giganta po betonie. Będę probował przymierzyć sie do nich w przyszłym sezonie bo tez za takim rozmiarem sie rozglądam. Co do trzymania na krawędziach na twardym przy szerszej narcie to różnica pewna jest, ja już na betonie wyraźnie ja czuje\ę na swoich nartach 80mm pod butem - niemniej da się jeździć ale koszta siłowe sa bezsprzecznie spore:D tu o czym mówimy: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2919&id_modelu=40551 punkt
-
Niekoniecznie - narty "na początek" to byłaby klasa allmountain czyli powiedzmy 80-85 mm i długość około wzrostu. W tej klasie jest masa świetnych nart (np AC50, Grizzly, Scott Aztec). Na tych nartach bez problemu jeździ się na trasie i poza. W opisie firm mówią o 50/50 czyli uznają je za uniwersalne. Ale ponieważ wyglądasz na zdeterminowanego narciarza, który wie czego chce to zaproponowałem Ci nartę "docelową" - czyli około 100 mm pod butem długość + 10 cm (może być + 15 cm). W moim przekonaniu to jest sprzęt najbardziej uniwersalny - jeszcze dobry na standartowo ubite trasy, znakomity na odsypy, muldy, ciapę i wiosenne śniegi i dobry do puchu. Narty szersze będą lepsze na puch ale jazda na krawędzi po ubitym będzie zauważalnie gorsza. A ponieważ puch (a nie puch zleżały) to jednak rzadkość to uważam, że 100 mm jest optymalne. Być może miałbym inne zdanie gdybym ważył 100 kg (a mam podobnie jak i Ty 71kg). Trzeba sobie też powiedzieć, że nawet przy wielkiej determinacji nie zawsze znajdziesz sobie możliwość jazdy off piste - w tym roku śniegu było tak mało i był rano tak twardy, że jazda poza trasą była katorgą. Po południu słońce robiło swoje i można było jeździć na wiosennych śniegach (omijając i przeskakując kamienie) ale i tak większość dnia była na trasach. Dlatego szeroką nartę można mieć jako drugą do wyciągnięcia na puch a "nacodzień" wąską freeridówkę. Co do typów to trudniej mi się wypowiadać - o ile narty race można łatwo i "bezkosztowo" pożyczyć od wielu ludzi i wypróbować - to z freeride jest dużo gorzej i jest spory kłopot z zapoznaniem się ze sprzętem. Ja sam jeżdże na Mantrze i nie narzekam ale pewnego razu wsiadłem na Rock Stary Kneissla co opisałem tutaj: http://www.skiforum.pl/showthread.php?t=37582 więc może warto temat podrążyć. Ogólnie mogę powiedzieć żebyś nie bał się nart dłuższych, nie przejmował promieniem większym niż 20 m. Podobnie ze szerokością pod stopą - 100 mm jakoś nie przeszkadza w jeździe na krawędzi (choć ja osobiście mam wyraźny problem przy jeździe na jednej narcie na krawędzi - na slalomkach było mi dużo łatwiej). Narty tej klasy mają wiązania montowane bardziej z przodu co powoduje, że są manewrowe i dobrze wyważone. Gwarantuję, że w jednej chwili polubisz najbardziej skatowane miejsca stoków - dotąd omijane. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
dobre Mitek ja natomiast nie rozumiem tego widoku jak już wyjdę na tę górkę co to ma być i kwitnie już tak parę lat bez celu a zamiast tego mogła by stać podpora wyciągu1 punkt
-
Cześć Zupełnie nie rozumiem idei. Wchodzic w jakims błocie na górę żeby później zejśc na dół - bez sensu, i jakie marnotrawstwo energii. Zeby przynajmniej wyciąg był... Pozdro1 punkt
-
Moja ekipa po tegorocznych wojażach po Tyrolu wraca w następnym sezonie na salzburskie stoki,więc tak ustawię wyjazdy, by się w końcu spotkać w moim ulubionym Dachsteinie:):) P.S. Ładne fotki-widzę po sylwetce,że ładnie śmigasz;)1 punkt
-
To jest naprawdę świetny sport dla ludzi, którzy jeżdżą już od lat na nartach i chcą zrobić coś nowego, bo już im się nudzi jeżdżenie po stokach - mówi Andrzej Bargiel, narciarz wysokogórski. Bartek Dobroch: Po raz pierwszy Finał Pucharu Świata w narciarstwie wysokogórskim odbędzie się poza Alpami. Taką rangę będzie miał w tym roku Memoriał Malinowskiego. W sobotę w otoczeniu Hali Gąsienicowej na podbiegach i zjazdach ścigać się będzie prawie 200 zawodników z całego świata. To przełomowe wydarzenie dla tej dyscypliny w Polsce. Andrzej Bargiel: Pomogła na pewno postać samego patrona imprezy Piotra Malinowskiego. Człowieka legendy dla polskiego skialpinizmu, byłego naczelnika TOPR-u. Delegat Międzynarodowej Federacji Narciarstwa Wysokogórskiego ISMF, który był tu w zeszłym roku, znał go, był kiedyś u niego przez dwa tygodnie na Hali Gąsienicowej. Poza tym ISMF chce wyjść poza kraje alpejskie, żeby pchać dyscyplinę na Olimpiadę. Na razie jest możliwe, że skialpinizm pojawi się jako pokazowa dyscyplina w Soczi w 2014 r. Chcą ją więc promować także na Wschodzie i innych kontynentach. Ważne, że to jest Finał, więc każdy, kto chce się liczyć w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, musiał tutaj przyjechać. Czołówka w tej dyscyplinie jest od lat ustalona. Liczy się kilka nacji: Francuzi, Włosi, Szwajcarzy oraz Hiszpanie. Skąd ci Hiszpanie? - Na pierwszych Mistrzostwach Świata w Serre Chevalier we Francji w 2002 r. byli na poziomie Polski. Ale potem wzięli się mocno za ten sport, zrobili szkołę skialpinizmu blisko Barcelony, zaczerpnęli wiedzę od trenerów z krajów alpejskich i wychowali dobrych zawodników. Zaczynali od dzieciaków, którzy mieli po 12 lat i teraz ci zawodnicy są w czołówce światowej. Choćby Kilian Jornet Burgada, wielokrotny mistrz świata - Tylko rok starszy ode mnie. I mają innych młodych. Na przykład Mireię Miró Valerę, z mojego rocznika, która prowadzi w Pucharze Świata. Są juniorzy, kadeci, bardzo mocno poszli do przodu i będą z tego czerpać korzyści. Czego nam w Polsce brakuje? W krajach alpejskich można trenować wyżej - Nie o to chodzi, że mamy mniejsze góry. Są warunki, na obozy można jeździć w Alpy. Ale u nas nie ma żadnego zaplecza, nie ma ludzi, którzy się tym zajmują. Kto chce trenować, sam musi sobie wszystko załatwiać: sprzęt, treningi. Sam wiem, bo trenuję od siedmiu lat. Musiałem pracować, żeby sobie zarobić na sprzęt, który się szybko zużywa. Dobry sprzęt startowy, z tych najlżejszych, jest na jeden sezon. A jest on na maksa drogi. Buty kosztują 1000 euro, narty 1000, wiązania 800, a jest jeszcze masa innych rzeczy, które są potrzebne. Liczy się przede wszystkim waga, dlatego narty zrobione są z bardzo lekkich materiałów: karbonu, tytanu, aluminium, ale przez to bardzo delikatne, zużywają się szybciej niż normalne narty. Teraz mam sponsorów, ale ciągle latem muszę pracować, bo nie starcza na nic. To jest ciągła walka. I wszystko zawodnik ma na głowie. Od przygotowania nart, po załatwianie sprzętu, wyjazdów, samochodu. Zawodnicy z krajów alpejskich mają masażystów, serwismenów, trenerów, nawet psychologów, którzy jeżdżą za nimi jak w poważnym sporcie. A u nas, jak ktoś chce jechać na Puchar Świata, to musi załatwić pieniądze, wszystko sobie samemu ogarnąć. Opierając się na związku sportowym, ten sport praktycznie nie funkcjonuje. Może zacznie, bo staje się coraz bardziej popularny wśród amatorów. - To jest naprawdę świetny sport dla ludzi, którzy jeżdżą już od lat na nartach i chcą zrobić coś nowego, bo już im się nudzi jeżdżenie po stokach. Mogą się przejść gdzieś, obcować z przyrodą, czerpać z tego nową przyjemność. Są niezależni przede wszystkim. Tak naprawdę całe narciarstwo się z tego wywodzi. To jest kwestia wciągnięcia w to większej liczby ludzi. W krajach alpejskich to już się powoli robi sport masowy. Tam ludzie tym żyją, są transmisje z zawodów w telewizji, a na zawodach supernagrody, można wygrać samochód. Ważniejsza jest kondycja czy umiejętności narciarskie? - Dużym plusem jest, jak się jeździ dobrze na nartach, nie trzeba się tym zajmować, można skupić na wytrzymałości i treningach. U nas nie ma tak wygórowanego poziomu i każdy człowiek, który ma talent, wydolność, dobre warunki fizyczne, jest w stanie zaistnieć w Polsce w czołówce. Prawdziwy poziom wychodzi jednak dopiero za granicą, bo tam trzeba mieć wszystko opanowane do perfekcji. Wszystko musi być jak w automacie, nie ma miejsca na słabości. Bo trasa składa się z podbiegów na nartach, zjazdów oraz elementów wspinaczkowych, technicznych - Choćby operacji zmiany sprzętu, gdzie każda sekunda się liczy, każdy ruch musi być po coś zrobiony. Jak ćwiczymy takie przepinki, a potem wykonujemy na zawodach, musimy jak najmniejszą liczbą ruchów wykonać jakąś operację, bo w trakcie zawodów można stracić na tym nawet parę minut. Na przykład podczas zakładania lub ściągania fok, tego kawałka materiału, dzięki któremu nie ślizgamy się na ślizgach przy podchodzeniu - Ściąganie i zakładanie raków, przypinanie nart do plecaka, wpinanie się w poręczówki (stałe liny ubezpieczające trasę - przyp. BD) - to wszystko musi działać. Za brak detektora lawinowego jest w ogóle dyskwalifikacja. Do obowiązkowego sprzętu należą też sonda lawinowa, łopata, płachta NRC, uprząż z absorberem, plecak, kask. Na dole muszą być dwie warstwy ubrania, na górze trzy łącznie z kombinezonem i koszulką, czyli w plecaku nosimy zazwyczaj kurtkę i cienkie spodnie. Kiedyś był jeszcze czekan, który wycofano. - Był dosyć niebezpieczny. Plecaki są tak lekkie i delikatne, że przy mocniejszym upadku ten czekan mógł się wbić w jakąś część ciała. Były takie wypadki. Na niektórych zawodach on jest jeszcze używany, ale tylko na lodowcach, gdzie są szczeliny albo gdzie się idzie ostrą, twardą granią. Tutaj nie ma potrzeby. Miałeś jakieś wypadki, urazy? - Jak każdy narciarz. Najgorsze było przysypanie przez lawinę podczas Olimpiady w Turynie, gdzie skialpinizm miał być pokazową dyscypliną. Spowodował ją śmigłowiec, nadlatując i wyhamowując. Pojechało całe zbocze. 15 osób bodajże było przysypanych. Miałem oprócz tego poważne stłuczenia, łamałem tylko narty, na szczęście nie kości, choć były nawet zderzenia z drzewem. Bezpieczeństwo w tym sporcie zależy nie tylko od zawodników, ale głównie od organizatorów zawodów. - Musi się ktoś na tym znać, bardzo roztropnie wyznaczać trasę, dostosowywać ją do pogody, warunków, przewidywać też zmiany temperatury. Kierownikiem trasy na sobotnie zawody jest mój brat Grzesiek. Razem z TOPR-em, do którego zresztą należy, oznakowują trasę. Większość sędziów też jest z TOPR-u. Myślisz, że "Malinowski" w przyszłości może stać się jedną z czołowych imprez skialpinistycznych w Europie? - Już pomalutku robią się z tego znane zawody, wcale nie gorsze od tych alpejskich. Trasa jest bardzo mocno górska. Jest też dobry czas pod koniec zimy w Tatrach i można puścić zjazdy w ciekawych miejscach, ze stromych żlebów. Bo w środku zimy nie da się tego zrobić, jest zbyt lawiniasto. Tyle że ta zima raczej poskąpiła śniegu. - Była tragiczna. To odbiło się na treningach i motywacji. Bo jak ktoś to robi dla przyjemności i lubi to robić, to nie chce mu się latać po krzakach i schodzić na dół, zamiast zjeżdżać, bo to już traci sens. Tylko roboty to potrafią robić. Ludzi, którzy robią to tylko dla treningu, nie obchodzi otoczenie i reszta świata. Nie pomógł ci finansowo nawet zeszłoroczny sukces na Elbrusie? Pobiłeś przecież rekord świata w biegu na ten szczyt aż o 32 min, z fenomenalnym czasem 3 godz. 23 min, pokonując 12 km trasy i 3200 m przewyższenia. - Zrobiło się wokół tego małe zamieszanie, ale niekoniecznie przełożyło się na korzyści sponsorskie. Z roku na rok, gdy się nic nie poprawia, to człowiek traci trochę motywację. Gdy byłem młodszy, podekscytowany tym, nie przejmowałem się niczym. Gdy jestem starszy, to widzę, że coś muszę też w życiu innego robić. I robisz! Nie ograniczasz się do skialpinizmu, masz też poważne plany górskie. - Chciałbym z bratem i paroma ratownikami z TOPR-u wyjechać na jesieni w Himalaje, żeby wejść na ośmiotysięcznik Czo Oju i zjechać z niego na nartach. Chciałbym spróbować też pobić rekord prędkości wejścia na ten szczyt. Nigdy nie byłem tak wysoko i nie wiem, co się będzie działo, ale z badań z Elbrusa wyszło, że mam predyspozycje do tego, łatwo mój organizm adaptuje się do dużej wysokości, pozwala na niej szybko poruszać. W czerwcu mam też w planie próbę pobicia rekordu czasu przejścia głównej grani Tatr. Może kiedyś spróbuję pobić rekord czasu wejścia bez tlenu na Everest, ale wszystko znowu zależy od sponsorów. Za bratem przyjechałeś pod Tatry z Łętowni w Beskidach. Trudno było na początku wpisać się w to środowisko sportowe w Zakopanem? - Większy problem był z finansami, bo pochodzimy z wielodzietnej rodziny. Mam jeszcze dziesięcioro rodzeństwa. Przez półtora roku uprawiałem kolarstwo górskie, dopóki rower się nie rozleciał i nie było mnie stać na nowy. Pierwsze doświadczenia z nartami były jeszcze w Łętowni. Sami ubijaliśmy trasy, narty miały ze 180 cm, buty były pięć numerów za duże. Ale jakoś się chciało. Później brat pokazał mi skialpinizm i się nakręciłem, że chcę to robić. Ale na przyjazd tu sam musiałem sobie zarobić pieniądze, podobnie na sprzęt, żebym miał na czym startować, biegać. Zaczynałem od zera, podobnie jak mój brat, który też nie był jeszcze wtedy przewodnikiem, zawodowym ratownikiem. Ale napieraliśmy i jakoś się udało. Do tej czołówki brakuje detali. W tym roku bardzo dobrze przygotowałem się, świetnie to wyglądało, ale pewne rzeczy nie zagrały, nie było odnowy, odpowiednich finansów i dopadła mnie taka choroba, że przez półtora miesiąca nie byłem w stanie w ogóle nic robić. W sobotę będę walczył więc pewnie bardziej sam ze sobą. A wyglądało na to, że spokojnie mogę być w pierwszej dziesiątce światowej. Zawodnicy z zagranicy, gdy robiłem jakiś dobry wynik, zawsze się dziwili, że ja w ogóle tyle osiągam. To nie było poparte profesjonalnym treningiem, zapleczem czy opieką. Ale ja to kocham robić po prostu, jak dzisiaj, kiedy wyszedłem, jest super śnieg, pogoda, nie wyobrażam sobie bez tego życia na tę chwilę. To sport, w którym sukces osiąga się często w wieku nieco późniejszym, po trzydziestce, nawet dopiero pod czterdziestkę. - Dlatego stwierdziłem w tym roku, że jest jeszcze czas, nie ma co robić tego kosztem zdrowia. Andrzej Bargiel (ur. 1988) - najlepszy polski narciarz wysokogórski, trzykrotny mistrz Polski, był 3. zawodnikiem Pucharu Świata w kategorii espoir (20-23 lata), zwycięzca „Elbrus Race 2010”, w którym pobił rekord świata w czasie wejścia na najwyższy szczyt Rosji. Źródło: http://narty.sport.pl1 punkt
-
w kodeksie drogowym : Warunki techniczne pojazdów Art. 66. 1. 4. 4. Zabrania się: 1. umieszczania wewnątrz i zewnątrz pojazdu wystających spiczastych albo ostry....... Tak jak życie pokazuje, jeden Policjant puści drugi ukarze. Pozdrawiam Adrian.1 punkt
-
Z tego wszystkiego zapomniałam dodać zdjęć. Oto kilka zdjęć z wyjazdu: Tam mieszkaliśmy Widoczek z okna Ja I mąż mój Widok ze szczytu1 punkt
-
Na stronie zamieściłem galerie ze zdjęciami z Polskich Dni w Andorze. Jak już pisałem miałem okazję pojeździć w nowym (dla mnie) ośrodku narciarskim Vallnord, gdzie mimo upałów, warunki narciarskie były znakomite. Poniżej kilka fotek, a wszystkie możecie obejrzeć tutaj: Ośrodek Vallnord Andora - Polskie Dni 2011 Przepiękny dojazd do ośrodka Przygotowanie tras Dla tych co lubią stromiej Dla tych co nie lubią stromiej A tu dowód rzeczowy potwierdzający temperaturę1 punkt
-
Kasprowy Wierch 17.04.2011 - ostatnio opady śniegu + ładna pogoda + obniżki cen = wypad jednodniowy na KW - ludzi mało, w Kuźnicach, ok. 9 rano wjazd na bieżąco ...w niedzielę! - w niedzielę zrobiło się cieplej, śnieg wiosenny, gdzieś ok. południa jakieś muldy - Gąsienicowa w kondycji niezłej - do majówki powinna dociągnąć bez problemu - Goryczkowa zamknięta (jak cały sezon) ale wczoraj przejezdna (dla upartych); nawet udało się zjechać do Kuźnic, pod Energetyka - do Buli bez problemu, uważnie za Bulą, nartostrada odcinkami b. OK, problemy w okolicach Esa i dalej - całość bez odpinania nart za parę dni ta wersja może się nie udać - konieczny spacer - też fajnie - aktualny cennik: kolejka 32 zł (bez zmian), karnet dzienny na Gąsienicową - 70 zł, wersja od godz. 10:30 (do 17) - 50 zł ...a do tego jeszcze są nieoczekiwane dodatkowe zniżki: w tygodniu 20%, w weekendy 10%, czyli w praktyce: w tygodniu 54 zł i 40 zł, w weekendy 63 zł i 45 zł. Gąsienicowa u góry - ok. 10 rano: na dole dojazd pod wyciąg w dobrym stanie, "ludzie-armatki" podsypują śnieg łopatami Widok na Dolinę Cichą (SK) - w tle m.in. Krywań Kawałek Suchej Kasprowej z wyciągu: "Smutna" Goryczkowa - w tym sezonie tylko dla desperatów: ..i paru wesołych ludzi1 punkt
-
1 punkt
-
zestaw alpejki Lekko off, ale przy okazji oglądania Chemmy Alcott dojrzałem tuż obok ciekawy filmik z jej udziałem pokazujący całość jej wyposażenia począwszy od nart a skończywszy na ... [YOUTUBE]H7tuxBRn1zg[/YOUTUBE]1 punkt







