Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
09.02.2012 - 09.02.2012
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.02.2012 uwzględniając wszystkie działy
-
7 Spróbujcie określić w jakiej "klasie" jeździcie. Poprawacie w niej wszystko co potrzeba, a dopiero dajcie sobie promocję do następnej. ad.1 ad.2 ad.3 ad.4 ad.5 ad.6 ad.7Oglądając fotki i filmy, spróbujcie zapomnieć o nartach, krawędziach, popatrzcie jakie wymagania są w każdej klasie w stosunku do RUCHU CIAŁA, a w szczególnosci jak jest lokowany srodek ciężkości SC. Więc chodzi tu o krawędzie , czy o ruch ciała (układ w skręcie nie powinien być stały - ustawicznie w trakcie skrętu ulega zmianie). Od 2 fotografii każdy ma jakieś tam krawędzie.7 punktów
-
5 punktów
-
Wciaz zimno i niezmiennie wyśmienite warunki i piekna pogoda. WTOREK W nocy spadło 10cm puchu i rankiem cudowną jazda,narty pieknie płynęły,pozniej sie wymuldzilo i to byl idealny dzien pod szersze deski gdyz caly dzien sypało ŚRODA Ubity,świeży snieg,warunki niezbyt twarde, idealne do jazdy po najbardziej stromych trasach,do tego niebo bez chmurki i ludzi jakby nieco wiecej. CZWARTEK Dzis twardo i szybszy snieg bo juz ubity i zmrozony,w zasadzie o lepszy trudno.Rano jest calkiem pusto,ludzie chyba przez ten mroz pozniej startują,trasy do zamknięcia trzymają sie bardzo dobrze i nawet kolo 16tej jest niemal gładko, nie na lodu i innych niespodzianek.5 punktów
-
Długo zastanawiałem się nad tzw. analizą jazdy. Do oceny dawane są filmy o różnym poziomie umiejętności.Czy uwagi nasze są wskazówka do poprawy.Weżmy np. uwagę : popraw ręce. Na ruch mają wplyw 3 stawy + ruchy palcami. Ugnij nogi, przecież można je zginać dowolnie w plaszczyżnie strzałkowej (wzg. środka ciężkości). Mozna zgiąć a jechać sztywno. Tułów - rózne kombinacje w 3 płaszczyznach. Itd.Co jest najważniejsze , co dzieli narciarzy?Popatrzcie na wykonanie przez instruktorów jednego skrętu (w lewo). Jest to wykonanie wzorowe. Rzeczywistosć jest inna.Są błędy. Ta sylwetka (czy ruch) odbiega od wzorca. Uwagi powinny poprawiać jazdę w danej "klasie". Potem powinien być awans do wyższej.Nie trafionymi uwagami wpędzamy ich (szukających pomocy) w ślepy zaułek. 5 System nie przepuszcza 2 fotek (patrz kolejny post)5 punktów
-
UWAGA UWAGA UWAGA Ogłaszam wszech i wobec że została wydana POZYTYWNA decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach do inwestycji przebudowy wyciagu X/II z Czyrnej do Hali Skrzyczeńskiej.3 punkty
-
Po długiej chyba ponad rocznej przerwie postanowiłem dzisiaj wesprzeć rodzimy ośrodek narciarski:smile:.Wybór padł na ośrodek Zagroń w Istebnej, myślę sobie dość daleko od cywilizacji, to pewnie ludzi nie będzie...Jak rzesz się pomyliłem to już wiedziałem punkt 9 jak wjechałem na parking, a tam pełny parking i przy każdym samochodzie po kilku uwijających się narciarzy, pomyślałem bezrobocie w kraju jak cholera:stupid:, a druga myśl była taka że jak by nie dzieci ze mną to bym nawet nie wysiadł z samochodu, tylko odwinął bym do domu, ale w tym wypadku nie wypadało mi tak zrobić(i tak się już dziwiły że będziemy na nartach w Polsce jeździć:biggrin:, a pytanie 9 letniej córki o ilość tras tam gdzie jedziemy zignorowałem, udałem że nie słyszę:tongue:)No więc przebieramy się i do kasy, kolejka spora, ale nawet sprawie to idzie, tak więc 9:15 jesteśmy już na krześle z myślą że pośmigamy na starcie jeszcze po równym jak stół stoku, ale już po jednym zjeździe wiem że popir...y mi się ośrodki i części świata, to nie ta bajka...:Kupiłem karnety do 13 jest 10 a ja już marzę żeby była 13, z powodu dzieci udaję że się świetnie bawię i zachwalam jakie wspaniałe warunki, młody widzę że patrzy na mnie z politowaniem:biggrin:. Ok 10:30 moja młodzież proponuje żeby pójść do knajpy się napić czegoś, jak że się cieszę że podjęły za mnie tą decyzję. Po 11 wychodzimy z knajpy i szok:eek:, z tego co widzę wszyscy w Polsce pracę stracili:biggrin:: Kolejka puchnie, a czas oczekiwania w niej to ok 10 minut, jak na wyciąg o długości 760 m to o całe 10 min za długo, kocham narty i pojeździć sobie, ale widać nie aż tak bardzo.... zaliczamy jeszcze 3 zjazdy i spadamy, to z nartowaniem nie ma nic wspólnego, jakaś porażka, przecież tam dzisiaj widziałem więcej narciarzy jak miesiąc temu w całej Grandvalira:biggrin:.Przebierając się przy samochodzie widziałem strzelające spojrzenia w moją stronę kierowców którzy oczekiwali niecierpliwie aż sobie pojadę żeby mogli zaparkować... tak... oprócz kolejki do kasy, wyciągu byłą kolejka oczekujących na miejsce na parkingu która ciągła się do drogi głównej w Istebnej czyli kilkaset metrów:eek:, aż strach pomyśleć co się tam może dziać w Weekend.Jadąc do domu przez Wisłę sznur samochodów w stronę gór nie miał końca, jeszcze raz powtórzę to z nartowaniem nie ma nic wspólnego...3 punkty
-
Cześć Tak tez ten element mnie zbulwersował. Zamieszczając informcje kto znany zginął czy tam cos sobie zrobił z byc może (nie sprawdzałem i nie wiem) z wartościowego materiału uczyniono SuperExpressową sensacyjkę - żałosne dość. Dziecko czy nie dziecko to jeżeli ma kask na głowie to solidny dopasowany i atestowany a nie jakis styropianowy chłam. Obserwując nasze stoki jednoznacznie widać, że obowiązek naszenia kasku przez dzieci i młodziec często traktowany jest bezmyslnie. Dzieci maja kaski niedopasowane, pozakładane na czapki, niezapiete itd. - typowy objaw głupoty i niezrozumienia tematu. Postuluje aby w takich wypadkach interweniowac w postaci prznajmniej grzecznego zwrócenia uwagi po co te kask jest i jaki jest sens obowiązku. Inaczej kask może wyrządzic wiecej złego niz dobrego!. Pozdro3 punkty
-
Cześć Dzięki Darku za ten post. Wszelki radykalizm nie jest zdrowy. W dyskusjach o kaskach biore udzial od przynajmniej 4 lat i stąd próba uściślenia tematu. Skoro pisał tu na ten temat Jan Koval to wiem, że było merytorycznie i statystycznie i medycznie. Kask jest zabezpieczeniem - lepszym lub gorszym - w zalezności od jakości i sytuacji w której się przydaje ale jedynie zabezpieczeniem. Nigdy nie jeżdżę w kasku poza zawodami lub sytuacjami w których jestem do tego zmuszony. Najchetniej jeżdżę z gołą głową w okularach. Tak lubię i na podstawie mojego doświadczenia to mi wystarcza, praktycznie niezaleznie od sytuacji. Obserwuje nasze stoki od dwóch może trzech lat (wcześniej jeźdizłem praktycznie tylko we Włoszech przez wiele lat) i wiem, że u nas potrzebny jest nie tylko kask ale i inne dostepne zabezpieczenia. Rozumiem kolegów, choc nie popieram formy ale konkluzje są oczywiste. Na naszych stokach panuje totalna wolnoamerylanka. Znakomitav większość narciarzy jest niedouczona i niestety przy jakimś tam pojęciu o technice nie ma absolutnie pojęcia o taktyce jazdy. Stąd stokowy horror, który na dodatek próbujemy przenosić w inne góry. Takie są moje spostrzeżenia i dlatego mówię wszystkim: jeździjcie w kaskach, kupujcie żółwie - zdejmowac je zaczniecie jak narciarsko dorośniecie. Pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
Soczi.. - To nie jest trasa do zjazdu, co najwyżej do supergiganta - wypalił Amerykanin Bode Miller po wizytacji stoku, gdzie za dwa lata odbędą się zawody igrzysk olimpijskich w Rosji. Zorganizowana w tym tygodniu przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) wyprawa alpejczyków nad Morze Czarne, gdzie w ten weekend mają po raz pierwszy testować olimpijskie trasy w zawodach Pucharu Świata, rozpoczęła się od logistycznej kompromitacji. FIS wynajął narciarzom czarterowy lot z Zurychu do Soczi, ale w samolocie przez blisko cztery godziny nie było kateringu. - Nawet kropli wody! - grzmiał Norweg Aksel Lund Svindal, mistrz olimpijski w supergigancie. Samolot się spóźnił, na bagaże wygłodniali sportowcy czekali półtorej godziny, do hoteli dotarli po północy. - Delikatnie mówiąc, koszmarna podróż - stwierdził Svindal, a gdy wylądował w hotelowym łóżku w Krasnej Polanie, też nie był zachwycony. "Telefoniczne połączenie wychodzące poza Rosję za 6 dol. za minutę? To dwa razy drożej niż w najdroższym miejscu na świecie, w jakim dotąd byłem" - napisał na Twitterze. Rosjanie stawiają na przepych nie tylko w stawkach za rozmowy. Soczi to dziś największy plac budowy w Europie, na którym pracuje 19 tys. robotników. Koszt wszystkich inwestycji łącznie z zabezpieczeniem imprezy ma przekroczyć 20 mld dol., prawie dziesięć razy więcej, niż wydali Włosi w Turynie w 2006 r. Zagraniczni dziennikarze, którzy zabrali się z narciarzami w góry Kaukazu, relacjonowali, że okolica jest przepiękna, ale dzika - bez infrastruktury narciarskiej z prawdziwego zdarzenia. Największe emocje wzbudziło to, że milicjanci aż sześć razy sprawdzali alpejczyków w punktach kontrolnych. "Wszystko będzie gotowe. Pamiętajcie, że na nartach jeździ tutaj sam Władimir Putin" - półżartem uspokajał prezes FIS Gian-Franco Kasper. Alpejczykom humory nieco się poprawiły, gdy wywieziono ich na wysokość ponad 3 tys. m do ośrodka Rosa Chutor, gdzie rozegrane zostaną szybkościowe konkurencje igrzysk. Pierwszy trening zjazdu wygrał w środę Austriak Hannes Reichelt przed Szwajcarem Didierem Cuchem. - Trasa przepiękna, trudna, ale na pewno warta igrzysk - stwierdził Cuche. Jednym z niewielu niezadowolonych był Bode Miller. Amerykaninowi nie przypadła do gustu górna część trasy, zbyt kręta, niepozwalająca na rozwinięcie prędkości. - To nie jest trasa do zjazdu, co najwyżej supergiganta - wypalił Miller. Amerykanin jest ostatnio w ponurym nastroju i krytykuje dosłownie wszystko. W niedawnym wywiadzie dla "Ski Racing Magazine" po raz kolejny zarzucił FIS, że płaci za mało narciarzom. "Zajmując miejsce tuż za podium, dostajesz 4 tys. euro. Zawodowy sportowiec z jakiejkolwiek innej dyscypliny roześmiałby się, słysząc o takiej kwocie. Dochodzi do tego, że po 10 latach kariery, alpejczycy z trudem znajdują pieniądze, by godnie żyć" - powiedział Miller. Amerykanin atakował też FIS, że jest zacofany technologicznie. - Nasza dyscyplina w telewizji od 35 lat jest pokazywana tak samo. Statyczne kamery, widok z boku. Przecież technika telewizyjna poszła do przodu. Niedawno w Wengen testowano widok z góry z małego helikoptera. Dlaczego nie można było tego wprowadzić 10 lat temu? - dodał Amerykanin. Po raz kolejny zarzucił też FIS niszczenie narciarstwa nowymi przepisami dotyczącymi sprzętu - od nowego sezonu narty mają być dłuższe, a ich promień skrętu większy. - To powrót do lat 70. - podkreślił Miller. W Soczi autorem najsmakowitszego zdania krytycznego został zupełnie ktoś inny. - Trasa fajna, okolica też, tylko gdzie są te wszystkie piękne Rosjanki? Jeszcze ani jednej nie widziałem - uśmiechnął się Włoch Christof Innerhofer za www.sport.pl A jutro w Eurosport o godz.9.00 drugi trening zjazdu/w programie TV/:wink:2 punkty
-
Cześć Ponawiam pytanie: Czy któryś z kolegów mógłby mi spokojnie wytłumaczyć o co ta wojna z kolegą Zaruskim i co mu chcecie tłumaczyć bo jak narazie nie ma tu żadnych normalnych wpisów tylko jakieś wiąchy a to nie jest norma na tym forum więc się dziwię. Pozdro serdeczne2 punkty
-
2 punkty
-
To, że jeździsz wolno niestety nie jest żadnym argumentem. Możesz nawet stać w miejscu na stoku, a jak ktoś w Ciebie wjedzie z impetem to ku-ku i tak będzie solinde... Ja noszę kask z wielu powodów: -jest piękny -jest wygodny i cieplutki -nie ufam ani sobie ani współnarciarzom, a najbardziej snowboardzistom (bez urazy ale za plecami rzadko który widzi co się dzieje) -wbrew niektórym opiniom na temat kasków - wszystko dookoła słyszę :smile:2 punkty
-
Hej troche się doktoryzowałem w tym temacie więc może pomogę. Absolutnym liderem w dziedzinie kamer sportowych jest firma Go-Pro. Swoim modelem Go-Pro Hero podbili świat. Teraz jest w ofercie Go-Pro Hero 2. Kamera full hd. Na youtube jest ogromna ilość fenomenalnych filmów. Dla mnie zbyt droga. Kupiłem Veho Muvi HD10. Zaletą ws Go PRO jest: pilot zdalnego sterowania, wbudowany podląd lcd (Go-Pro można dokupić). W zestawie muvi hd10 jest o wiele więcej możliwości mocowania. Po kilku testach uważam jednak że jakość jest odrobine gorsza niż go pro ale... jełsi chcecie dobrze porównać te dwie lub inne kamery to szukajcie "cywilnych" filmów zrobionych tymi kamerami. GoPRO jako firma wystawia ich bardzo wiele i na bank sa obrobione. swoją kamerą kupiłem w USA za 130$. w polsce kosztuje ok 700pln. do tego wodoodporna obudowa i można smigać. oto link do jednego z filmów: [url= oa0AN7p0dUYnFVHyxohb][/url] [video=youtube;Dxk5w3UB0FU] oa0AN7p0dUYnFVHyxohb trzeba się jednak nauczyć jej używać. to na prawde nie to samo jak "patrzeć na ekran lub przez wizjer" w przypadku tego filmu - kamerę umieściłem na kijku narciarskim2 punkty
-
zaruski edukacja zatrzymała się na 3 klasie szkoły podstawowej :D:D PS Tłumaczyć to mogę gdy mam ochotę:D:D I jest komu2 punkty
-
Prędkości i masy. Krótko mówiąc energia kinetyczna. Dalej nie będę z tobą dyskutował bo szkoda marnować czas i siły. Moje zdanie nt Twoich poglądów i Twojej osoby mam wyrobione już dawno co więcej coraz bardziej jestem w nim utwierdzony. PS Krew się gotuje jak się czyta takich...... Pozdrawiam.2 punkty
-
Odświeżam wątek, bo wiele tu dobrego tekstu napisanego przez Marię, ktorej uwagi mogę już docenić, jako nowy użytkownik sprzętu turowego. Poza tym linkuję do tekstu Damiana Wilczyńskiego z zakopiańskiego Tatra Trade, gdzie przy Rondzie można wypożyczyć lub kupić sprzęt. Tekst dzisiejszy na temat doboru nart skitourowych. http://www.powder.pl/narty-do-skitouru2 punkty
-
był taki moment że mnie wyrzuciło, ogólnie nie widać na filmiku nierównego stoku jaki tam był, ale to nie zmienia faktu że trzeba ćwiczyć balans . Wtedy naprawdę trzeba mieć silne nogi żeby szybko reagować na zmianę teremu. Ogólnie co tu się oszukiwać żeby dobrze jeździć trzeba jeździć często i trenować. A jak widać na stoku ludzie często bywaj kilka dni w roku i jeżdżą bo jeżdżą. Tak jak wspomniałem ćwieczenie z jedną nartą lub inne podobne jest świetne tylko trzeba sobie zagospodarować trochę czasu na samą naukę a nie tylko jeździć żeby jeździć. Pozdrawiam wszystkich zapaleńców. i proponuje mega ćwiczenie na balans, wystarczy kupić piłkę za 30 zł. a ćwiczenie wygląda tak [video=youtube;QdDkOw-c01k]http://www.youtube.com/watch?v=QdDkOw-c01k2 punkty
-
Świetna muza, świetne ujęcia z pozycji nart :smile: [video=vimeo;35911611]1 punkt
-
Nadrobisz kupę drogi. Przemyśl przez Klagenfurt, Spitall, Lienz, Cortinę. Ja jechałem do Colfosco 2 tygodnie i tydzien temu wracałem, droga spoko, mało autek.1 punkt
-
Cześć PO raz kolejny Ci dziękuję za wyjete z ust spostrzeżenie. Po paru latach walki o to że kask to jedynie zabezpiecznie a nie "bezpieczeństwo" zauważyłem, że najbardziej zajadli w polemice (nie argumentacji) są Ci którzy, stosunkowo niedługo jeżdżą na nartach. Nie dziwię się im. Jakbym jeździł 8 -10 lat też pewnie byłbym po ich stronie, co więcej popieram ten pogląd na podstawie tego co widzę. Jednak pouczanie kogoś, w tej akurat kwestii, kto jeździ pięć, sześć razy dłużej niż się ma narty na nogach jest objawem .... no własni - i to świadczy o wartości porady. Najbardziej bawią mnie argumentacjeo potzrebie kasku bo: można dostać orczykiem, niesionymi przez kogos bezmyslnie nartami, uderzyc głową o gzyms czy schodek itd. - noście kaski cały rok - zwiększycie swoje szanse na mniej siniaków. Pozdro serdeczne1 punkt
-
Nic nie zastapi Naszych ułomności,tym bardziej w braku techniki narciarskiej,ale nie jest złem kask na głowie początkującego:biggrin:Doświadczeni narciarze są świadomi,i nie jest "dobrym' taktem namawiania ich do kasku:rolleyes::Latem czasem wiosną też lubię w czapce z daszkiem:tongue:oczywiście musi być napis kurortu. Dla mnie dyskusja jest bez sensu,może sonda lepiej..1 punkt
-
3-plan rewelacyjny Cortina jest cudowna,a widoków z Tofane nie zapomnisz do końca życia. A w jeden dzień koniecznie zwiedź Alta Badię;startujesz na Kronplatz(pewno z Valadory lub nowym wyciągiem z Perchy),na nartach dojeżdżasz do miejscowości San Martino a z tamtąd są skibusy które dowiozą cię do Pedracez(coś koło 15 minut o ile mnie pamięć nie myli) i cała Alta Badia ,a równierz Sella Ronda i Marmolada jest do twojej dyspozycji bez zdejmowania nart:smile:Trzeba się jednak spieszyć żeby zdążyć przed zamknięciem wyciągów -potem tylko TAXI:stupid: będzie pan baaardzo zadowolony pozdro...1 punkt
-
ryba brałeś coś dzisiaj?:wink: Ps.Jadę w sobotę rano na długą a w przyszłym tygodniu w Bieszczady(Bystre,Laworta,Kalnica,Karlików) A jeśli chodzi o wyjazd to 3 bez turystyki1 punkt
-
http://www.helmissimo.it/de/index.php i wszystko jasne nr 3: trochę turystyki, 1 dzień treningu na helmie i start 24.03 - wrażenia niezapomniane.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Kurcze,rwewelka!!! :angel: Wielki dzięks!!! To niewątpliwie rozwiązuję na dzień dzisiejszy problem.To może jeszcze tej zimy,zamiast na plecach,będę miał narty na nogach. Znalazłem też na alledrogo kilka ofert niedrogich fok,więc szansa jest. :smile: No a z masą będę musiał się pogodzić.W sumie Gregor szedł na jeszcze cięższych K2 Obsethed. :1 punkt
-
Jeden Comback 1800g . Także wnosisz już 3.600 plus wiązanie. Moje Hagan X-Ultra 2000g para. Apropos...są takie nakladki do wiązań zjazdowych. Nazywa się to trekker i może służyć przy podejściu. Może ci się przyda ta informacja. Narty już masz, nie musiał byś inwestować w wiązania, które są drogie... http://twotip.com/shop/product/10637/bca-adapter-skitour-alpine-trekker?category=111&gclid=CIji-rLGka4CFYeEDgodc1aegw1 punkt
-
Mając trochę czasu w robocie,poszperałem... Znalazłem fajny filmik.Warto zwrócić uwagę na datę: 17.06.2009!!! To była ta piękna zima,a raczej już jej resztki,kiedy było blisko rekordu na Kasprowym. [video=youtube;riN4yY9C3z0] Jak widać,nie trzeba w czerwcu jechać na lodowiec. :smile:1 punkt
-
Rx130 sa znakomite,nie czuc twardości na nogach ale czuc ja w jeździe. Swietny,elastyczny materiał pozwala je dobrze dopasować i nie gniecie-wygoda, fajne gumowe podeszwy nie śliwiają sie i mozna nawet po parkiecie chodzić bez strat,do tego dają dodatkowe tłumienie w jeździe, dobry patent z klamra zamiast rzepa-mozna niezle dociągnąć mankiet do golenia. Buty nieco twardnieja na mrozie ale nie staja sie imadlami,pieknie oddają energię i ruch przód-tył jest bardziej efektywny i latwo przychodzi.1 punkt
-
Twoje Coomback mają dobre opinie, jako sprzęt skiturowy. Zapewne do zjazdów są OK. Ale nie wiem, czy równie fajne bedą do podchodzenia. Waga sprzętu ma kolosalne znaczenie w tej dyscyplinie. Jako przykład mogę podać mój przypadek dotyczący plecaka. Chodziłem do niedawna z cywilnym plecakiem, dość porządnym, ale cywil. Kupiłem teraz plecak dedykowany do skituru i różnica jest ogromna. Ten stary wspominam, jakbym cegły taszczył na górę. Ten nowy waży 260g i jest jak piórko, a jednocześnie spełnia inne funkcje, jak noszenie nart. Także dla przyszłych skiturowców - patrzcie na wagę kupowanego sprzętu. Najpierw wydaje się: e tam, parę dkg nie robi różnicy, dam radę. Nic bardziej mylnego.1 punkt
-
janku57...a w Awatarze Kask...i nawet Ci do twarzy :wink: Ładnie to tak, w czapie paradować w tak pięknych okolicznościach przyrody i statystyki równolatkom psuć? :biggrin:1 punkt
-
Po co? Przecież i tak wygra kolega TheOSTRfan. On jeździ 198,2 a nie jakieś smętne 183. I to bez wpisowego:wink:. Pozdrawiam1 punkt
-
Witam. Stok jest dość fajny, choć nie za łatwy (jeśli masz ze sobą naprawdę słabych narciarzy to mogą mieć problemy). Z rana przygotowany jest dobrze. Niestety około południa robią się muldy (niezależnie od pogody). Minerałów nigdy większych nie spotkałem. Kolejek w tygodniu moja jednostka centralna nie zarejestrowała:wink:. Knajpa na dole dość duża, u góry chyba też jest (ostatnio nie wiem czy czynna). Na górze przy ładnej pogodzie piękny widok na Babią Górę. Ogólnie stok warty uwagi. Wadą jest wolna kanapa. Pozdrawiam1 punkt
-
CZANTORIA -again Wprawdzie mineło kilkanaście godzin od wypadu narciarskiego ale... Z rańca postanowiłem na szybciocha ujężdzić się. Od 9.30 kupuje czasówkę 3 godz. za 65 i ruszam, Pogoda -11,trasa przyzwoicie zrobiona aczkolwiek po 11 robią się pierwsze zlodowacenia,coraz więcej osób,ale po wczorajszej robótce przy krawędziach na wordcupach nie robi to wrażenia,trzymają jak wściekłe. Po 3 godz i obróceniu 16 razy bez postoi robie ok 30 km i jestem ciut zmachany,ale ujeżdżony :smile: Ciekawe na jak długo : Ps.Pozdrowienia dla Janka57 który wraz z rodzinką dzisiaj też nartował i zamieniliśmy kilka zdań :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Sobota,dzień powrotu...Choć wylot mamy dopiero w godzinach późno wieczornych to hotel opuszczamy już o godzinie 9 rano. Udajemy się autokarem do Barcelony gdzie zgodnie z programem organizatora jest przewidziane zwiedzanie Barcelony, jednak jak się okazuje, słowo zwiedzanie to nie jest odpowiednie słowo, bardziej odpowiednie było by czas wolny w Barcelonie(pozdrawiam pana Michała naszego "troskliwego i opiekuńczego" rezydenta:stupid:Tak więc spędzamy miło czas w Barcelonie, pogoda... jak w jeden z ładniejszych wakacyjnych dni nad polskim morzem, czyli słonecznie i temp. ok 17 st.:, aha, tylko sceneria jakby inna... aha, te 17 st to było ok 18:00:cheerful:1 punkt
-
Czy warto tu przyjechać?To pytanie które po powrocie zadało mi już wielu znajomych i bez chwili zawahania odpowiadam że tak, zdecydowanie tak. Ośrodek do strony organizacyjnej niczym nie odbiega od tych które znamy z Alp, a nawet je przewyższa, jest pięknie wysoko-górsko położony, a panorama przestrzeni powala na kolana.Andora jest krajem czystym i zadbanym przynajmniej ta część którą widzieliśmy, każda miejscowość ma nadany swój styl, np. Soldeu w którym mieszkaliśmy jest wymurowana z kamienia i praktycznie cała przykryta dachami w jednolitym grafitowym kolorze. Nasz Hotel: Wyjazd na narty do Andory jest szczególnie ciekawą propozycją dla naszych rodaków tych którzy preferują pobyt hotelowy, a najciekawszą dla tych którzy mają daleko w Alpy, czyli centralna Polska i wzwyż. Za ok 4000 zł mamy przelot, porządny 4* hotel z śniadaniem i obiadokolacją w formie bogatego bufetu i skipass.1 punkt
-
Narty w Grandvalira....Ośrodek oddaje do dyspozycji narciarzy blisko 200 km tras, podczas naszego pobytu gdy alpejskie ośrodki borykają się z nadmiarem białego puchu tu go jest niewiele, tak zwane niezbędne minimum w większości to sztuczny śnieg. na trasach jest twardo, bardzo twardo ale nie lodowo. Trasy jednak co rano są znakomicie przygotowane, a temperatury oscylujące poniżej zera utrzymują trasy w dobrej kondycji przez cały dzień, w zasadzie na popołudnie trasy różnią się tym od stanu porannego że nie ma na nich sztruksu, choć i to nie jest regułą bo sztruks nawet po południu można znaleźć na pobocznych trasach. Infrastruktura wyciągów jest raczej nowoczesna, niemal 100 % urządzeń to wyciągi krzesełkowe, orczyki są ale zupełne symboliczne i nie znaczące. Piszę że raczej nowoczesne bo zdarzają się wyciągi niewyprzęgane, a przy tym są długie, więc czas podróży nimi się ciągnie.Jednak większość wyciągów szczególnie tych strategicznych to szybkie 6 lub 4 os krzesła. Trasy są piękne, długie, szerokie i mocno urozmaicone, nawet na niebieskich trasach można napotkać odcinki gdzie wytrawny narciarz musi się spiąć i uwijać, a Ci mniej wytrawni mają skok adrenaliny i dreszczyk emocji. Podczas naszego pobytu nie nie napotkaliśmy ani razu żadnych kolejek, na trasach nie ma tłoku, jedyne co dokucza to dość spory odsetek snowbordzistów, a wiadomo... trajektoria ich jazdy jest zupełnie nie przewidywalna, no i to ich siedzenie leżenie na stokuTrochę statystyk: sprawdziłem sobie czas jazdy jednego z krzeseł, jechało w górę ok 6 min., a zjazd do tego krzesła trwał z dwoma króciutkimi przystankami na oddech również 6 minut.Jeszcze przed wyjazdem moją uwagę na zdjęciach jakie znalazłem w sieci przykuły wszechobecne płoty z drewnianych listewek wytyczające trasy i przyznam szczerze kuło mnie to w oczy, jednak w realu wygląda to zupełnie pozytywnie i na pewno jest pomocne jak jest mgła, a podczas opadów śniegu przy wietrze zatrzymają ten śnieg na trasach.Ośrodek jest potężny i rozległy, trzeciego dnia jeszcze się tam gubiliśmy, czwartego zdarzało się nie przyjechać w miejsce zamierzone, a piątego i szóstego napotykać trasy na których wcześniej nas nie było.Natomiast 2 dnia stanęło nam przed oczami widmo pozostania w górach, bo przeszacowaliśmy czas powrotu do naszej miejscowości i mało brakowało że byśmy nie zdążyli przed wyłączeniem wyciągów, tak że ok 16 to już raczej się trzeba kręcić w takim miejscu co widać komin od hotelu. Wyciągi pracują w Grandvalira do 17, w styczniu o 17 świeci jeszcze słońce.Tydzień w każdym razie to za mało żeby dokładnie poznać cały ośrodek, a już na pewno nie można się tam nudzićPogoda...Pogoda przez 5 dni nas rozpieszczała, cały dzień lampa, ani jednej chmurki przy temp. trochę poniżej zera, jednak ostatni dzień to dramat, mgła, wiatr, i lekki opad śniegu, jazda na omacka i zero przyjemności, no i ten dramat trwał gdzieś tak do godziny 10:30, a o 11 no to już nuda, dzień jak co dzień:1 punkt
-
Relację czas napisać... Już co prawda od powrotu minęło kilka dni, a w zasadzie prawie tydzień, jednak trzeba było ochłonąć, a to powiedzmy że się... prawie udało:rolleyes::, ale tylko prawie... bo jak zamykam oczy to wyobrażam sobie że tam jestem.... Do Andory dotarliśmy transportem lotniczym, znaczy do Barcelony samolotem, a dalej z Barcelony do Soldeu autokarem. W tamtą stronę transfer odbywał się w godzinach nocnych, więc podróż była mało widowiskowa. Idąc do autokaru na lotnisku w Barcelonie trudno było uwierzyć samemu sobie że się jedzie na narty, ciepło, palmy nad naszymi głowami i Benjaminy(fikusy)rosnące jak u nas Tuje , to raczej nie są klimaty wyjazdów narciarskich które znamy z naszych dotychczasowych wypadów. Do Hotelu Piolets w miejscowości Soldeu dotarliśmy ok 2 w nocy, jeszcze były delikatne nocne rozmowy Polaków i już o 4 spaliśmy:angel:, Figo ustawił pobudkę na 6 rano i też tak się stało, godzina 6:30 gdy w Andorze jest środek nocy My z "buta"(a to dla nas coś nowego i egzotycznego) przemierzaliśmy Soldeu aby sprawdzić co, gdzie i jak, żeby się czasem nie zdarzyło że zabłądzimy i nie wsiądziemy z tego powodu do pierwszej gondoli... nie po to jechaliśmy ponad 2 tyś. km, nie możemy sobie na taką wpadkę pozwolić.... Po rozpoznaniu w terenie okazuje się że nasz Hotel jest oddalony od Gondoli o ok 400 m, lekko pod górkę, nie jest dobrze... wiemy co prawda że z hotelu jeździ bus i wozi, ale nasz rezydent był tak wylewny że wiemy tylko tyle i na razie nic więcej się nie dowiemy bo choć już po 7 to w Andorze jest jeszcze noc i wszyscy śpią, widno zaczyna się tu dopiero robić ok 8 rano. Przed śniadaniem znajdujemy jeszcze szafki na narty w podziemnym garażu i namierzamy tam również 2 zaparkowane hotelowe busy. Śniadanie zaczyna się o 8:30 nie muszę się chyba rozpisywać kto stoi przed drzwiami na stołówkę zanim je otwarto:tongue:. Po śniadaniu, chop w kombinezony, torba z butami cieplutkimi na plecy i w klapeczkach do windy i windą do garażu, tam chop w buty, narty z szafek, torby do szafek, chop w busa i prościutko pod gondolkę, szybko sprawnie i przyjemnie... Hotel udostępnia do wożenia narciarzy 2 busy które jeżdżą na "wahadło" obojętnie czy są 2 os czy 4 żadnego czekania kierowca narty pakuje i jedzie, czakanie w garażu czy pod gondolą na busa to jakieś 1-2 na pewno nie 3, funkcjonuje to rewelacyjnie i jak to ma funkcjonować tak wszędzie to ja jestem za:smile:.1 punkt
-
5 i 6 dzień – FlachauPonieważ mieszkaliśmy w StarJet hotel chcieliśmy choć troszkę skorzystać z tego, że mieszkamy praktycznie na stoku - widok z okna: 5 dnia było piękne słoneczko, trasy świetnie przygotowane, wszystkie wyciągi czynne więc ze 2h spędziliśmy w części obsługiwanej przez krzesło 24 top liner. Dwie rewelacyjne czarne trasy i jedna czerwona – pięknie! Około godziny 12 ruszyliśmy w kierunku wyciągów space jet bo tam był lacky flitzer alpin-coaster – taki tor saneczkowy na rurach. Ale zmienili godzinę otwarcia i nie chciało nam się znowu przyjeżdżać za 2h tutaj więc nie przejechaliśmy sie tym.Ponieważ mieszkaliśmy pod trasą im. H. Maiera więc przynajmniej raz dziennie musieliśmy nią zjechać - bardzo przyjemna trasa: 6 dnia znów padało ale już mieliśmy trasy obcykane więc jeździliśmy na pamięć, trasami które najbardziej nam odpowiadały. Niestety z powodu silnego wiatru krzesło 24 top liner było zamknięte ale jest tam tyle fajnych tras że nudzić się nie można. W ogóle ośrodek Flachau i Wagrain-Alpendorf są rewelacyjne. Piękne trasy położone w lesie, fajne stylowe knajpki na stoku...tylko jeden minus – we Flachau jest gondolka która zjeżdża do Wagrain, nazywa się Flying Mozart i jest masakryczną, długą gondolą do której wchodzi się z nartami i stoi się przez cały czas podpierając tyłek parapetem – nie znoszę tego typu gondolek.1 punkt
-
4 dzień – Wagrain-AlpendorfZ samego rana śniadanko, rzut okiem na za okno i znów decyzja, że jedziemy.Przywitał nas bałwanek, który (jak wynika z galerii znalezionej gdzieś w necie - jak ją znów znajdę to wrzucę linka) co roku ma bardziej debilny wyraz twarzy Z minuty na minutę niebo się przejaśniało i widoki były przecudne. W ogóle jestem zachwycona samym ośrodkiem – trasy w lesie, piękne, szerokie, urozmaicone, świetnie przygotowane (naturalny sztruks!!!), puste – rewelacja! Poza tym niemalże co druga kanapa jest grzana Wracając wpadliśmy przywitać się z Hermannem któremu najwidoczniej zajumali narty...1 punkt
-
3 dzień – Altenmarkt-RadstadZ samego rana śniadanko, rzut okiem na za okno i decyzja: jedziemy.Zaparkowaliśmy pod gondolą w Altenmarkt: Pięknie położony w lesie mały, kameralny ośrodek. Trasy dość szerokie i raczej puste – pewnie pogoda troszkę odstraszała ale niepotrzebnie. Nogi po 3 dniowym przymusowym freeridzie już lekko odpadały więc jazda sprawiała ból, ale było światełko w tunelu – następnego dnia miało być słońce a ratraki w ciągu dnia jeździły na syrenach i przygotowywały trasy:Jedliśmy w połowie dnia w bardzo fajnej, stylowej knajpce przy wyciągu 76: W drodze powrotnej zahaczyliśmy o ciekawe uliczki w Altenmarkt: i w Reitdorfie: Dom rodzinny Hermanna jest po prostu różowy.Wieczorkiem, po powrocie znów spacerek na rozruszanie nóg i obiadek1 punkt
-
2 dzień – Flachau-Winkl, Zauchensee, KleinarlZnów z samego rana śniadanko, szybki rzut okiem na to co sie dzieje za oknem i decyzja: jedziemy zwiedzać inne ośrodki.Zaparkowaliśmy pod gondolą w Flachau-Winkl: Ta fotka była zrobiona ok 16:30 jak już się lekko przejaśniało, ale tego dnia pogoda nas nie rozpieszczała: nadal padał śnieg i nadal widoczność była średnia, zwłaszcza w górnych partiach. Zjeździliśmy wszystkie trasy (oprócz pucharowej w Zauchensee, bo była zamknięta), ale postanowiliśmy sie przejechać pod trasę pucharowa żeby chociaż cyknąć fotkę. Okazało sie że środkowa część trasy jest otwarta, wyciąg też więc nie myśląc długo wjechaliśmy wyciągiem: i naszym oczom ukazał się rąbek trasy pucharowej: Ale przynajmniej jest pamiątkowa fotka :)Jechaliśmy tam mocno na czuja i w pewnym momencie było tak biało dookoła ze ledwo widziałam dzioby (czuby ) nart, a potem nawet dziobów nie widziałam, ani swoich nóg, zrobiło mi się zimo i okazało się że delikatnie wjechałam w puch po pas i nawet nie poczułam ze się zatrzymałam. W takich warunkach wyłącza się błędnik :)Troszkę im tam śnieżku spadło więc zaczeli odśnieżac dachy knajp: Jak zrobiliśmy cały Flachau-Winkl-Zauchensee to stwierdziliśmy ze mamy jeszcze 2-3h wiec podjedziemy do Flachau-Winkl-Kleinarl. Mieliśmy jechać autkiem ale jak wyszliśmy z gondoli to podjechał skibus: i podrzucił nas na drugą stronę Flachau-Winkl. Pojeździliśmy tam sobie troszkę właściwie w takich samych warunkach, no może było mniej ludzi więc była też większa niepewność czy aby na pewno jedziemy po trasie a nie poza nią :)Wieczorkiem ruszyliśmy się na miasto, pospacerować i zjeść coś.1 punkt
-
Śmiało odpowiem - tak samo wyglądają w południe i tak samo wyglądają o 16:30.Niewiele jest miejsc gdzie jest efekt zniszczenia struktury trasy,tylko w takich "wąskich gardłach".Niestety nie mam konkretnej fotki ale ta była robiona już popołudniu. Nie ma zniszczonych tras bo przestrzenie są ogromne.[ATTACH=CONFIG]5390[/ATTACH]Może ten drugi uczestnik naszej wyprawy znajdzie odpowiednie fotki w swoim aparacie.gregrepozwól żonie działać a nie pożałujesz wyjazdu.1 punkt
-
1 punkt
-
Toaleta za darmo w karczmie na szczycie. Parking bezplatny, wiec prosze trzymac sie faktow.1 punkt
-
marzeniem było dla mnie rodzaj i natężenie oświetlenia..... na poziomie murawy stadionu i nie ciemnego zaułka jak w krajowych ośrodkach. Nocne trasy w Zoldo nie są czynne w niedzielę i poniedziałek... może po to by nie dobijać narciarzy w pierwszych 2 dniach? :biggrin: Masz rację- jak przejechało kilka tysięcy ludzi po 2 oświetlonych (dość stromych) trasach to sztruksu nie było widać. :smile: ale ja uwielbiam rozjeżdzone trasy.... Dolomity polecam w styczniu... pusto, spokojnie, lutym zaczyna sie hardkor - im wyższa liczba przy dacie, tym gorzej. -- Pozdrawiam Michał1 punkt
-
Sezon ski-turowy w tym roku zaczął się wcześnie dzięki ostatnim, dość obfitym, opadom śniegu. Postanowiliśmy w niedzielę 19 grudnia 2010 r. zwiedzić na nartach słynącą z widoku Gęsią Szyję. Było naprawdę ciekawie, śnieg doskonały, trochę wiało, ale wycieczka bardzo się udała. Miejscem bardzo dobrym na rozpoczęcie sezonu ski-turowego, które wszystkim gorąco polecam, jest szczyt Gęsiej Szyi (1489 m). Jest to wycieczka narciarska nawet dla początkujących narciarzy, możliwa do przejścia zarówno podczas dobrych, jak i kiepskich warunków atmosferycznych. Obok obszerna foto-relacja z tej wycieczki. http://www.watra.pl/tatry/gory/2010/12/21/wycieczka-narciarska-na-gesia-szyje-czyli-rozpoczecie-sezonu-ski-turowego1 punkt
-
Naoglądałem się tych skitourowców będąc teraz w Alpach. W ciągu tych ośmiu dni spotkałem w różnych miejscach i na różnych trasach kilkadziesiąt takich osób. Patrząc na to poprzez pryzmat mojego lenistwa i wygodnictwa mam do nich wielki szacunek. I co zwróciło moją uwagę,...nie było widać zmęczenia na ich twarzach. Malowała się tylko radość. Radość z pokonywania góry i własnych słabości. Podziwiam ich systematykę w podchodzeniu. Jednym spokojnym rytmem,krok za krokiem-krok za krokiem. Pomimo,że idą powoli to w niewyobrażalnie szybkim tempie (dla mnie :eek:), zdobywali szczyty. Rafał życzę powodzenia w podejmowaniu nowych wyzwań i poznawaniu nowej przygody. Na mnie jednak nie licz. Alpin-ski to tak,możemy razem uprawiać. A w tym drugim to mogę Ci tylko kibicować.1 punkt







