Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
07.11.2012 - 07.11.2012
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.11.2012 uwzględniając wszystkie działy
-
Tekst zostanie zamieszczony na trzech forach, na których pisuję w niezmienionej formie. 1. Opis ośrodka. Postaram się obiektywnie bez uwzględniania panujących warunków. Lodowiec faktycznie nie jest mały. Tras jest dużo o różnym stopniu trudności i są całkiem fajne. Biorąc pod uwagę jazdę rodzinną to trasy 9, 9a. 11, 11a i ta, która najbardziej pasowała pod kątem jazdy i postępów Janka to trasa 12. Trasy 4, 5, ostrzejsze, trasa 3 częściowo rodzinna, końcówka dość stroma. Otwarty w piątek został zjazd nr 2 do Sommerbergalm. Jest ciekawy nie powiem bo zróżnicowany, ale to nie koniecznie musi być zaletą. Infrastruktura: no cóż jakie są przeszkody żeby ją wymienić ja nie wiem. Skoro na takim Stubai można postawić krzesła na lodzie, czemu tu nie ?? Tym bardziej, że trzy krzesła tam są - stare i wolne, które wymienić to chyba nie byłby zbyt duży problem. To jest chyba największa porażka. Najciekawsze trasy obsługiwane przez "storczyki" (tak sobie je nazwał Jaś a ja nie wyprowadzam go z błędu bo jest zabawnie :lol: ). Dla mnie jest to duży dyskomfort bo z dzieckiem 130cm/20kg na jednej kotwicy to straszna męczarnia. A wyprzęganie się z tego cuda wymaga trochę ćwiczenia, doświadczenia i oczywiście wywrotek. Pod tym względem to jest najsłabszy lodowiec z tych na których byłem. Brak na drugim piętrze oślej łąki dla dzieci. A jeszcze jedno. Zabezpieczenie tras. Wg mnie odcinki gdzie szeroka trasa skręca o 90 stopni nad urwiskiem i przechodzi w wąską półkę nad tymże urwiskiem powinny być zabezpieczone siatką. Podczas naszego pobytu jeden gostek wyleciał prosto na skały. Nawet do heli nie mieli go jak wrzucić nad tym urwiskiem. Miał przejażdżkę podwieszony na linie . 2. Warunki na trasach, pogoda. No cóż na zdjęciach wygląda to fajnie. W zasadzie z małymi półdniowymi przerwami było słonecznie. Niekiedy chmury śniegowe utrudniały widoczność. Temperatura kilka stopni poniżej zera Sytuacja zmieniała się dynamicznie bo najzwyczajniej w świecie wiało mocno i często. Takie głaskanie tras przez wiaterek powodowało piękne wylodzenia nawet na płaskich odcinkach. Więc warunki śniegowe na trasach nie były raczej dla takich co chcieliby się uczyć tam jeździć. Do tego trzeba dodać bardzo duży tłok na trasach i półgodzinne kolejki do orczyków i czujemy się jak w Białce w lutym. W Sobotę ostatni zjazd do Sommerberg to dla ojca ośmiolatka było ciężkie przeżycie. Godzina 13 - jeszcze nie tak późno przecież. Na stromych i wąskich odcinkach kopce po kolana na przemian z lodem, ale to był dla nas problem żaden. Jasiowi się nawet podobało bo mógł podskakiwać. Problemem była ilość ludzi. Jak drzew w lesie - nie przesadzam. Tylko te drzewa się jeszcze przemieszczają w bliżej niesprecyzowanych kierunkach . Czasami to i metr przestrzeni musiał wystarczyć na wykonanie manewru. Jak się zatrzymaliśmy z brzegu na odpoczynek to nie było jak ruszyć - dosłownie. Nie można było sobie znaleźć kawałka przestrzeni na pierwsze dwa skręty. W Alpach czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem. 3. Jazda na nartach. W porównaniu z ubiegłoroczną inauguracją na Picku, tośmy się najeździli dużo mniej - pomimo tego, że Jaś wtedy nie był tak objeżdżony. Trochę poćwiczyliśmy. Najważniejsze, że Jaś obył się z trudnymi warunkami i niesprzyjającą pogodą. Ci co byli to znają dobrze lewą stronę dojazdu nr 3 do Fernerhaus na 2660 m. Jest tam szeroko, ale i dość stromo. Piątek. Było wylodzone na gładziutko, nic tylko łyżwy brać. Pojechaliśmy tam z Jasiem, bo prawą stroną masa ludzi jeździła. Dojechaliśmy do przełamania i tak sobie myślę, że będzie bida. Jakież moje zdziwienie było jak ruszył za mną bez żadnych obaw i spokojnie po lodowisku zjechaliśmy na dół. Na stromym jeszcze płuży. Na płaskim po trzech dniach ciągłego powtarzania na dwa pyski jedzie skrętem równoległym. Jeszcze rozstaw szeroki, ale jak zobaczył film to stwierdził, że będzie się poprawiał. Widzę, że teraz większość czerwonych zjedzie bez problemu. jednak doskonalić umiejętności dalej musi na niebieskich lub łagodniejszych czerwonych. I to by było na tyle. Tym co przebrnęli przez tekst dziękuję i pozdrawiam.4 punkty
-
Polska to dziwny kraj. Niby życie ludzkie jest wartością najwyższą, niby czynimy sobie ziemię poddaną, ale... 1. Za wycięcie drzewa można dostać karę w wysokości przewyższającej kwotę wszystkich zarobków z całego życia. 2. Za śmierć człowieka np. w pracy, wypłacą 7 tys zł odszkodowania- za wycięcie sosny pod dom mozna zapłacić ponad 10 tys zł. 3. Za 1,5 tys każą przeżyć rodzinie podczas gdy utrzymanie dziecka w domu dziecka kosztuje 3 tys zł, to samo więżnia, i około 1000zł- psa w schronisku!!!!3 punkty
-
3 punkty
-
Jednym ze wspomnień wakacyjnych są wyprawy po okolicy...czyli, świętokrzyskie klimaty. Pierwszym odwiedzonym miejscem były ruiny Zamku Krzyż Topór w miejscowości Ujazd Budowany w pierwszej połowie XVII wieku, przez Krzysztofa Ossolińskiego nigdy nie został ukończony... Nieopodal tej wspaniałej Warowni znajduje się miejscowość Szydłów z świetnie zachowaną bramą miasta... ...i murami obronnymi, zamkiem wybudowanym za czasów Kazimierza Wielkiego: Kolejną atrakcją w bliskim sąsiedztwie jest miejscowość Opatów. Można tutaj oprócz XII wiecznej Kolegiaty podziwiać piękny mały ryneczek... ...podziemia http://www.podziemia.pl/doc/info.php?show=d1 , oraz odrestaurowaną bramę warszawską: Kolejną świętokrzyską atrakcją jest Zamek w Baranowie Sandomierskim "Mały Wawel", bo taką nazwę nosi. To XVI wieczna posiadłość rodowa Leszczyńskich. Piękny ogród, dobra restauracja, muzeum... ...większość z nas to miejsce zna dzięki serialowi "Czarne Chmury"...kojarzycie ten dziedziniec? Kolejnym historycznym miejscem jest Szydłowiec, ze swoim XIII wiecznym Zamkiem Szydłowieckich i Radziwiłłów Pięknie zachowana fosa oraz muzeum instrumentów ludowych, nieopodal w Chlewiskach Pałac Odrowążów wraz z kompleksem SPA http://www.manorhouse.pl/html/ to atrakcje tego miejsca. XVII wieczny Ratusz w Szydłowcu: Ostatnim z miejsc jakie chciałbym Wam, w swoim wspomnieniu przedstawić, to Kurozwęki. Historia tego miejsca to XIII wiek. Wtedy na miejscu dzisiejszego Pałacu stał Zamek. Obecnie można tu spędzić cały dzień...nie tylko zwiedzając z przewodnikiem XVII wieczny Pałać wraz z ogrodem. Można zobaczyć piękne "czworaki"... ...ale również, pochodzić w labiryncie z kukurydzy oraz zrobić sobie małe safari wśród bizonów. Z narciarskim pozdrowieniem, marboru na tle Pałacu w Kurozwękach, w którym Król Stanisław August...gościł Carycę Katarzynę ;-)2 punkty
-
Tak jak by dopiero co z drzewa zlazł, a zupełnie nie potrzebie, bo tam jest jego miejsce:cool:: A zanim tam wróci to dobrze było by go wysterylizować, co by się czasem nie kocił.2 punkty
-
Cała prawda o wczasach narciarskich w Valfrejus z biurem podróży Karlik Przestrzegam przed korzystaniem z usług Prywatnego Biura Podróży Karlik ponieważ, jego działalność polega na naciąganiu i oszukiwaniu klientów. Niestety mieliśmy tą nieprzyjemność naciąć się na to mało kompetentne biuro wykupując wczasy narciarskie we Francji w miejscowości Valfejus. Oferta biura oczywiście mocno odbiegała od rzeczywistości zastanej na miejscu. Przedstawiony na zdjęciu w folderze reklamowym biura, apartament to zupełnie inne pomieszczenie niż to jakie nam udostępniono w rzeczywistości. Mieszkanie w którym przyszło nam spędzać urlop stanowiła ruina z wszechobecnym grzybem w łazience i kurzem w pokoju, było to mieszkanie nadające się tylko i wyłącznie do remontu. Oczywiście broszura reklamowa biura Karlik zapewniała nam „super jakość” a otrzymaliśmy ogromne rozczarowanie, ponieważ w naszym pseudo apartamencie zastaliśmy poplamioną, brudną wykładzinę podłogową, poodrywane listwy przypodłogowe, obdrapane z lakieru do samej dykty drzwi łazienkowe. Ogólny brak podstawowych przyborów kuchennych między innymi czajnika, natomiast te które stanowiły wyposażenie kuchni miały wiele do życzenia lub nie nadawały się do użytku. Kiedy otworzyłem szafkę kuchenną, której drzwiczki niemal zostały mi w ręku, ponieważ miały powyrywane zawiasy, okazało się, że garnki są poprzypalane, piekarnik elektryczny klei się od brudu, a patelnia ma obdrapaną powłokę teflonową. Zapewne jajeczniczka z drobinkami teflonu była by niezwykle „pożywna i zdrowa”, jednak nie zaryzykowaliśmy. Oczywiście oferta zakładała kompletne wyposażenie kuchni w tym „nadzwyczaj luksusowym apartamencie”. Największy koszmar w tym mało ciekawym obiekcie stanowiła łazienka, gdzie grzyb panoszył się dosłownie wszędzie. W narożnikach wanny i umywalki, na fugach między kafelkami, na półkach oraz na nieudolnie pomalowanym na szaro suficie, wszędzie widniał czarny obślizgły grzyb. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy to wycieczka na narty czy na grzyby. Na widok obszarpanej płyty wiórowej zastosowanej jako maskownica zagrzybiałej wanny opadły nam ręce a na ustach malowało się hasło Żenada! Mało estetycznie również prezentował się pokój dzienny, gdzie zamiast poduchy stanowiącej oparcie na kanapie widniała obrzympolona gąbka, a zamiast półki bądź stolika pod telewizor wykorzystano stare krzesło, co ogólnie stanowiło godny pożałowania widok. Ponadto za korzystanie z telewizora wymagana była dodatkowa opłata w wysokości 100 Euro za tydzień, o czym już nie wspominano w jakże superlatywnej ofercie. Totalny brak przywiązania do czystości i higieny przez biuro Karlik, idealnie wskazywał usytuowany na ścianie w pokoju dziennym elektryczny grzejnik, który był siedliskiem kurzu. Każdorazowe włączenie zapuszczonego ogrzewacza wiązało się z wydalaniem w powietrze drobinek kurzu. Dla alergików to „istny raj”. Oprawy oświetleniowe pozbawione były osłon, składały się tylko z żarówki i drucianego koszyka, co nadawało pomieszczeniu charakter fabryczny, przemysłowy raczej odbiegający od wystroju jaki powinno się zastać w apartamencie. Podsumowaniem jakości oferowanego apartamentu był brak papieru toaletowego w łazience i worków na śmieci w kuchni, co jest karygodnym i prostackim traktowaniem klientów przez biuro podróży Karlik. Oczywiście wszelkie niedogodności mieszkaniowe w pierwszych godzinach pobytu zgłosiłem rezydentowi, ale jak on to stwierdził „we Francji takie warunki są normalnością, bo Francuzi nie przywiązują uwagi do takich szczegółów” Wow okazuje się, że Francja nie mieści się w standardach europejskich. Wymówka na niezwykle niskim poziomie. Pokój nie został nam wymieniony na lokum spełniające podstawowy standard. Jednak różnice w zakwaterowaniu między oferowanym, a otrzymanym do dyspozycji obiektem nie stanowiły jedynego uchybienia. Mianowicie folder ofertowy zakładał w cenie korzystanie z basenu i jacuzzi. Jak się okazało obiecanego jacuzzi nie było w ogóle, a rezydent stwierdził, że tyle lat jeździ do Valfrejus i nigdy nie był na jacuzzi więc nie wie nawet gdzie i czy ono jest. Kompetencja naprawdę na wysokim poziomie, ale za to obiecywał że dostarczy nam do kuchni czajnik, upsss nie udało się zrealizować obietnicy, pewnie brakło czajników w całej Francji. Natomiast basen był, mały i zatłoczony przez obozowiczów i udostępniony tylko od 16tej do 19tej, ale był, tylko że oddalony o jakieś 200 - 300m od domu mieszkalnego, na dodatek bez suszarek i szafek na odzież. Zatem po kąpieli konieczny był jeszcze spacer z mokrą głową na mrozie, prawie jak w klubie morsa, istne ekstremum. Na stronie internetowej biura podróży Karlik w ofercie wczasów narciarskich w Valfrejus widnieje również bardzo zachęcające hasło w adnotacji wyposażenie pod tytułem sauna, której w rzeczywistości także nie ma. Przed wyjazdem obiecywano nam bezproblemowe poruszanie się autokarem na miejscu, między innymi dowożenie na stoki narciarskie pobliskiego resortu Val Thorens ile tylko dusza zapragnie, „bo wiecie państwo na miejscu będzie aż pięć naszych autobusów, zatem nie będzie żadnego problemu” zapewniał miłym głosem pracownik biura podróży Karlik., więc za jego namową skusiliśmy się na pozostawienie autka na parkingu i wyjazd do Valfrejus autokarem. Na miejscu okazało się, że rezydent pan Wojtek nie chętnie organizuje takie wyjazdy, pomimo że na okolicznych stokach ze względu na brak śniegu było zamkniętych już 5 tras narciarskich stanowiących 46% resortu Valfrejus, na który przypada jedynie 65km tras zjazdowych. W tym czasie w Val Thorens panowały świetne warunki narciarskie, jakość tego resortu śmiało można zakwalifikować do pierwszej klasy, a do dyspozycji mamy aż 140km tras zjazdowych, natomiast łącząc trzy doliny aż 600km. Owszem zorganizowane były dwa wyjazdy do Orelle skąd kursuje kolejka na stoki Val Thorens i były to wyjazdy jak oznajmił rezydent, ekstra od biura. Poczułem się tak jakbym miał niemal po piętach go całować za ten jakże gustowny gest. Kiedy dopytywaliśmy o kolejne wyjazdy, rezydent pan Wojtek odsyłał nas do prywatnych busów wprowadzając w błąd, że kursują one codziennie, jak się dowiedzieliśmy w informacji turystycznej jeździły tylko w środy. Dał nam również do zrozumienia, że powinniśmy jechać na wczasy do Val Thorens, a nie Valfrejus. W tym momencie kultura tej osoby osiągnęła suterenowy pułap tym bardziej, że oferta dumnie wygłaszała o możliwości rozszerzenia karnetu o resort ValThorens – 3 Doliny. Podkreślam, że nie byliśmy jedynymi osobami chętnymi na wyjazdy na stoki Val Thorens, a do Orelle było tylko 19km. Dopiero po stosownym wykłóceniu się zostaliśmy trzeci raz dowiezieni do Orelle zdezelowanym prywatnym busem, w którym nie było nawet pasów bezpieczeństwa, naszych sąsiadów już nie chciał zabrać pomimo wolnych miejsc w aucie, co było dla nas zupełnie niezrozumiałe, totalny brak kindersztuby. Folder reklamowy wycieczki do ValFrejus usytuowany na stronie internetowej biura Karlik zakłada, że resort narciarski Valfrejus jest wyposażony w snowpark, oczywiście jest to kolejne wierutne kłamstwo. Dojazd z Polski do Valfrejus we Francji również mało szczęśliwy ponieważ wyjazd na wczasy został połączony z obozem młodzieżowym, zatem długa męcząca podróż była dodatkowo ozdobiona wulgaryzmami, okrzykami i hałasami rozwydrzonych obozowiczów, nie do końca trzeźwych. Dodatkowo kierowcom skończył się czas pracy i czyniono kombinacje alpejskie z tachografem, czyżby zmęczenie kierowcy nie przekładało się na bezpieczeństwo podczas podróży. Chyba częstsze kontrole Policji by się tutaj przydały. Po dotarciu na miejsce nie zostaliśmy dowiezieni pod dom mieszkalny, gdzie znajduje się miejsce na parkowanie autobusów tylko musieliśmy dreptać z wszelkimi bagażami jakieś 200 - 300m przez miasteczko, żenada! Niestety ale przez wszelkie zaistniałe niedogodności i znaczne różnice pomiędzy ofertą a otrzymanym produktem z urlopu na którym mieliśmy wypocząć i się dobrze bawić wróciliśmy zmęczeni z szarpanymi nerwami. Podsumowując, prywatne biuro podróży karlik stanowi zbieranina osób nie mających nic wspólnego z turystyką, prowadzą cwaniacki biznes którego celem jest maksymalizacja zysków poprzez oszczędności uderzające bezpośrednio w oszukanego klienta. Wydaje mi się, że muszą jeszcze nabyć dużo doświadczenia i nauki w dziedzinie turystyki europejskiej, chociaż z drugiej strony zastanawiam się czy w ogóle są reformowalni skoro prowadzą politykę z cyklu „najważniejsze to wyciągnąć pieniądze od klienta a potem jakoś to będzie”. Mam nadzieję że moja skromna relacja uchroni kolejnych potencjalnych klientów przed nabiciem w butelkę przez to biuro. Należy zdawać sobie sprawę, że za którymś wyjazdem nie będą w stanie nawet zapewnić na miejscu zrujnowanej kwatery w postaci apartamentu, i zagwarantują tylko powrót z kwitkiem, skoro prowadzą taką politykę. Jeżeli kogokolwiek mocno kusi oferta danego biura, to informuję że należy ją czytać przez przysłowiowe palce jednocześnie nabywając informację o danym podmiocie w Krajowym Rejestrze Dłużników, oto pomocne linki http://www.pb.pl/a/2010/08/03/Lista_biur_turystycznych_zgloszonych_w_Krajowym_Rejestr http://traveladvisor.pl/2010/08/zadluzone-biura-blizej-bankructwa/ Szczerze odradzam korzystanie z ofert biura podróży Karlik! Pozdrawiam Robert Sochacki P.S. A oto kilka fotek ukazujących super jakość apartamentu oferowanego przez biuro podróży Karlik Kanapa z obszarpaną gąbką zamiast poduchy Widok na telewizor z jakże gustownym stolikiem w postaci krzesła Buchający kurzem grzejnik Piekarnik elektryczny nie nadający się do użytkowania Obdrapane drzwi łazienkowe Grzyb w narożniku wanny Grzyb w narożniku umywalki Grzyb na półce pod umywalką Grzyb na suficie Wanna z maskującą obrzympoloną płytą wiórową1 punkt
-
Sorry, źle Cię zrozumiałem. Napisałeś: Ja zrozumiałem,że piszesz o kilku lub ewentualnie kilkunastu drzewach, a nie latach i dlatego pytałem, do ilu drzew można bezkarnie wyciąć.1 punkt
-
Uważam tą wypowiedź za chamstwo nie przystojące nikomu na tym forum. Można nie podzielać poglądów tego gościa, ale taka wypowiedź to poziom "rynsztoku", który świadczy niestety źle, ale o autorze. Dno. PS.Co do zablokowania tej złodziejskiej budowy krzesła na czarnym groniu przed 3 laty to osobiście jako Polak płacący regularnie podatki jestem bardzo wdzięczny tej organizacji ekologicznej za to, że stanęła w obronie prawa, bo niestety pod obecnymi rządami prawo nie ma szans się samo obronić.1 punkt
-
W temacie Tapatalk - nie mam tej aplikacji na swoich urządzeniach, ale zainstalowałem plugin na forum, więc proszę sprawdź, czy działa i daj mi znać.1 punkt
-
1 punkt
-
Możesz jechać do Sulden, wydaje mi się że tam nie ma tyle ludzi, a i krzesła wożą, a nie orczyki, niebieskich tras dużo to i z synkiem miał byś łatwiej. No ale jest to jednak troszkę dalej niż do Zillertal.1 punkt
-
Proszę sprawdźcie jeszcze raz. Problem, który wystepował także pod iOS został wczoraj usunięty. Ja mam tablet z Androidem 4.0.4 i wszystko jest OK1 punkt
-
Znów Czarny Groń A tu macie felieton na temat inwestycji http://www.tvs.pl/41585,andrychow_jak_alpy_powstanie_tam_najwiekszy_kompleks_narciarski_w_polsce.html1 punkt
-
prezentacja planów nowego ośrodka w lepszej jakości: http://www.andrychow.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=65691 punkt







