Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.03.2013 - 17.03.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.03.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Szczyrk-Skrzyczne-FIS Witam. Dziś jeździłem z rana na trasie FIS ze Skrzycznego, warunki jak na zdjęciach. Bomba:smile: Warunki bardzo dobre panują na trasie FIS, Dolinach i na części trasy Kaskada(dojazd do Jaworzyny). Nie wiem jak trasy się trzymały po godzinie 10:00 bo już mnie tam nie było ze względu na obowiązki rodzinne. O 9:30 stałem do orczyka na Skrzyczne z 5 minut, wcześniej bez kolejki. Zjazd na dół oczywiście krzesłem, za darmo! Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego dnia, szkoda że tej zimy było tak mało tak pięknych i słonecznych dni... Pozdrawiam Maciek12 punktów
-
Dzisiejszy piękny dzień postanowiłem spędzić na stoku narciarskim w województwie świętokrzyskim, na którym jeszcze nie byłem... ...nie byłem ponieważ został otwarty dopiero w zeszłym sezonie, nie byłem dotąd, ponieważ jest oddalony od mojego domu ponad 100km. Konary http://stok-konary.pl/ Słoneczna pogoda skłoniła mnie do wycieczki turystyczno, krajoznawczo, historyczno, narciarskiej. Z domu wyjeżdżam ok godziny 10. Droga wiedzie przez Wierzbicę, Starachowice a potem Góry Świętokrzyskie. Zaczynają się widoczki: W okolicy miejscowości Nowa Słupia pokazuje się Łysa Góra (594m npm) wraz z Radiowo-Telewizyjnym Centrum nadawczym oraz Sanktuarium. Na zdjęciu w tle, za piękną rzeźbioną bramą gospodarstwa agroturystycznego: Już w 1006 roku, za czasów Bolesława Chrobrego powstało tu opactwo benedyktyńskie. Nazwa Święty Krzyż tego miejsca związana jest z relikwią drzewa krzyża świętego, na którym miał umrzeć Jezus Chrystus, podarowana w XI w. przez św. Emeryka, syna Stefana I, króla węgierskiego. Znajduje się tu również krypta grobowa kaplicy Oleśnickich z domniemanymi, zmumifikowanymi zwłokami księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. W miejscowości Łagów skręcam w lewo - droga na Opatów, a następnie w Baćkowicach jadę zgodnie ze znakami do miejscowości Ujazd. Tuż za nią znajdują się Konary i cel mojej podróży. Tym czasem jestem już prawie na miejscu... Nieukończony nigdy, monumentalny XVII wieczny Krzyżtopór, zamek Ossolińskich. Robi olbrzymie wrażenie... ...w szczególności brama z charakterystycznym Krzyżem i Toporem: ...ok 3, 4km i jestem na miejscu. Ośrodek narciarski Konary ma kilka parkingów, które można zakwalifikowywać na górne i dolne. Górne znajdują się dalej, dolne niestety nie są zbyt obszerne. Najważniejsze jest to, że prowadzi tu droga z kostki a auto można zostawić w twardym, bez błota miejscu. Dolna stacja dwóch wyciągów talerzykowych mieści się w dolince, w której płynie świętokrzyski potok. Od razu rzuca się w oczy knajpka z tarasem umiejscowionym nad rzeczką. Kieruję się do kasy po karnet. Ceny takie same jak w innych "tutejszych" ośrodkach o tej porze roku. Karnet 3 godzinny 40zł, 2 godzinny 30zł, 1 godzinny 20zł. Przejeżdżam jedną z trzech bramek i jadę w górę. Miejsce to oferuje oświetloną trasę zjazdową o długości 480m, szerokości 60m i różnicy wzniesień 80m. Widok z góry, z piękną świętokrzyską panoramą: Zaczynam jeździć. Trasa widać, że choć łagodna, jest wyprofilowana z nieco stromszą końcówką. Temperatura -1, słoneczko, twardo - jazda jest przyjemna. Można tu poćwiczyć karwingowe skręty. Choć sporo jest narciarzy, to dwa wyciągi, szerokość górki powoduje, że jazda jest komfortowa. Latający Snowboardzista: ...a dla uczących się: widoczna po prawej stronie - "ośla łączka" z wyrwirączką (cena 1zł za wjazd): Trzy godziny mijają szybko. Pod koniec dół zaczyna przypominać łąkę pełną cukru...cóż - wiosna idzie. Mimo tego, że kilka razy przytrzymało nartę czuję się po tym niedzielnym treningu - doskonale. Filmik ze zjazdem, panoramą i widokiem na całą stację: [video=youtube;tAvfJ2n6fPo]http://www.youtube.com/watch?v=tAvfJ2n6fPo&feature=youtu.be Podsumowując... ...to była wyśmienita narciarska wycieczka. Wycieczka, którą każdy może rozszerzyć o bliskie temu miejscu atrakcje turystyczne: Święty Krzyż oraz Zamek Krzyżtopór. Narciarsko - podobny poziom do stoku w Bodzentynie...szkoda tylko, że jest to tak daleko - z pewnością gościłbym tu częściej. Do domu wróciłem bardzo zadowolony z tego dnia. pozdrawiam marboru8 punktów
-
Kubinska boska Hol'a! cz.2. Im dłużej jeżdżę,tym bardziej zaczyna wiać.To mi się nie podoba,ale co ja mogę?Kiedy na zegarze widzę 12.35,stwierdzam,że czas na odpoczynek i grzańca.Uderzam do knajpki na "pośrednim".Nie jestem głodny,choć specjały kuszą zapachami,ale chcę się rozgrzać.Kupuję grzane wino.Co ciekawe,jest czerwone i białe... To wzbudza u mnie niepokój... Biorę czerwone i liczę na coś podobnego do grzańca galicyjskiego... Niestety,ale to coś smakuję jak pogrzany jabol,więc nie specjalnie się angażuje i szybko wolę ruszyć na stok. :tongue: Koszt 1,80 ojro. Koniec gadania i do góry: Ponieważ wieje,coraz częściej jeżdżę na dole,tj.na dolnej części tras: Im bardziej ubywa dnia,tym bardziej trza się pilnować,bo mróz (wiatr) daję czasem w kość! Ostatnie jazdy to pokonywanie trasy z samej góry do dołu. A to już ostatnie ujęcie,dalej już tylko pakowanie... :redface: Pojeździłem na maksa.Zacząłem 8.10 a skończyłem blisko 16!Wcześnie puścili,ale też pozwolili,żebym zjeżdżał.Dopiero ok. 16 wyjeżdżam do domu.Spalona twarz czerwono skóra,wymęczony,ale jakby ciągle mało,w B-B zawitam o 18.00...8 punktów
-
Baba może nie jest najnowocześniejszym krzesłem, ale dopiero tu po całym dniu poczułem, co to znaczy wjeżdżać i odpoczywać na kanapie. Zrobiłem z 4-5 wjazdów przy okazji dowiedziałem się o istnieniu polany „Macicowej” (to chyba tam gdzie „Tylko dla Orłów”;)Po godz.18 czas już niestety minął – oddałem więc grzecznie karnet i do samochodu. Na parkingu pod Babą 3/4samochodów na rejestracjach z Warszawy – że też im się tak na weekend chciało;p;)Potem szybko Karczma pod Borami, przepyszna kwasnica, oscypek i fruuu – szybko na zimne pivko do domuWspaniały dzień, spędzony na najlepszej górze w naszym regionie – wspaniałe widoki, warunki jak na marzec dobre i bardzo dobre– i tylko czekać, aż w końcu skończy się ten cały bajzel z zielonymi i w końcu na tej górze coś ruszy. To był naprawdę dobry dzień!8 punktów
-
Kubinska boska Hol'a! Odkąd Nurek i Aklim wzięli mnie na Rochace,uwielbiam odkrywać nowe miejsca na Słowacji.Kubinska Hol'a - sporo słyszałem,ale nie miałem pojęcia co to.Za namową Andrzeja zakupiłem grupera (za 50% ceny karnet całodzienny),więc już nie miałem wyjścia,musiałem tam zawitać.Świerzy opad w piątek,doba przerwy,piękny mrozik w nocy i zapowiedzi pogody wskazywały,że to może być przysłowiowy strzał w dziesiątkę! Skoro wszystko tak się dobrze zapowiada,trzeba się perfekcyjnie przygotować.Już wieczorem przygotowałem cały sprzęt,wydruk z grupera i ubezpieczenia.Nawet całe odzienie.Pobudka 5.30,bo jak już jadę gdzieś dalej i zapowiada się bajka,trza to wykorzystać w stu procentach,a nawet więcej niż 100%!Mimo to trochę się gramoliłem,bo dopiero 6.20 wyruszyłem z B-B.Kierunek Korbielów,Namestowo i dalej do Kubińskiej Doliny.Niedziela rano to totalnie puste drogi,więc Korbielów osiągam bardzo szybko.Po drodze obserwuję temperatury,bo coś silnik rozgrzać się nie może.Żywiec -16 ,dalej blisko nawet -20st!Ogrzewanie w aucie więc ograniczone,ale za to słońce nadrabia.Smali po twarzy dość ostro!Po słowackiej stronie też wszyscy śpią i na drogach pusto.Dość szybko pojawia się taki widok: Na miejscu melduję się o równej ósmej rano.Na parkingu jest już ok 20 samochodów i sporo gramolących się narciarzy.Nie chcę mi się już wysiadać,bo niby ośrodek rusza o 8.30.Ale jednak coś mnie tknęło... Wysiadam,szybko się gramolę,odbieram karnet (tutaj zaskoczenie - nie ma kart magnetycznych!) i kieruję się na krzesło.Jest 8.10 i już jadę do góry!To nie Polska,są klienci,to jeździmy! :applause: Od razu widzę jak tu szeroko i jakie widoki: Niestety to krzesło jest bardzo wolne,orczyk obok dużo szybciej zasuwa,ale nie ma co marudzić!Pogoda jest idealna!Czyściutkie niebo,lekki mrozik,nawet nie taki lekki,bo te -9st jest i bezwietrznie.Tempo jazdy mi nie przeszkadza,jedynie oddech,chyba pani obok,która najwidoczniej ma próchnicę bądź uczulenie na pastę do zębów. Docieram do stacji,nazwijmy to,pośredniej.Wszędzie na trasach widać piękny idealny sztruks.Tutejszy Ernest się postarał! Długo się nie zastanawiałem,więc na drugie krzesło i do góry.Przy pierwszy wyjeździe jeszcze fanie.piękne widoki z samej góry i wiatr co najwyżej delikatny.Strzelam foty,bo chłopaki wczoraj jakoś tak marzli... Również tutaj trasa przygotowana perfekt!Równo,bardzo szeroko i frekwencja jak widać: Warunki wręcz idealne!Szeroko tak,że nie mogę za bardzo dobijać od końca do końca,jadąc karwingowo z promieniem skrętu 28 metrów!Poniżej można zobaczyć mnie więcej szerokość całości: Długo jednak nie bawię się na sztruksie,uderzam w las.Niestety wczoraj chłopaki nie wiele mi zostawili.Sporo się nagadali,ale luksusów nie ma!Wszystkie polanki rozjeżdżone,jedynie czasem za choinkami coś pozostało: Wraz z rozwojem dnia,zaczyna wzmagać się wiatr.Na górze jest wręcz nieznośny!Ale na pogodę nie ma rady,trza się dostosować,dlatego najczęściej korzystam z orczyka wyrwi-wora... Nieźle zasuwa!Do tego czuć jak grzeje słońce,ale prawie nie czuć wiatru.7 punktów
-
Czantoria-narciarsko czy rekreacyjnieTak jak myślałem po wczorajszej biesiadzie nie udało się dzisiaj na pierwsze krzesłoPo porannej mocnek kawce,zebraliśmy się dzisiaj całą bandą i w 15 osób zaatakowaliśmy najbliższy stok-CzantorieNa miejscu jesteśmy po 9 i parking pełniutki,ale udało się nam po drugiej stronie jeszcze coś znależć.Szybkie ubieranko,do kas i w góre.Pogoda piękna ,lekki mrozik,pełne słońce i najważniejsze trasa przygotowana b.dobrzePrzez pierwsze 2 godz jeżdzimy na okrętkę,w 1-2 min kolejce na dole,potem mała przerwa na conieco :wink: i pełne rozleniwienie w słoneczkuPo 40 min trochę zmuszamy się do jazdy i po godzince wracamy na wcześniejsze miejsce urzędowania ze słoneczkiem i tam kończymy bardzo udany wyjazd powiedziałbym bym pół na pół,narciarsko-rekreacyjny co dzisiaj powiem szczerze bardzo mi odpowiadało :smile:7 punktów
-
Właśnie wróciłem z Krynicy i opisuję. Wyjechałem w piatek koło 8 rano i jakos do Tarnowa bez problemów dojechałem. W Tarnowie zas, a niech ich władze i słuzby drogowe szlag ognisty trafi, utknąłem na jakieś 1,5 godz, W pewnym momencie udało mi się zjechaś z zablokowanej dwupasmówki i przez jakieś osiedlowe uliczki wyrwałem sie z tego buredlu w kierunku na Tuchów. Droga dość ciężka, wszedzie snieg, snieg. Dojechałem do m. Berest gdzie w firmie Trojan wypozyczyłem Progresory 800 do potestowania. Śniegu było tyle, że na wjeżdzie do posesji firmy Trojan zakopałem sie!!! Jakieś 20 minut trawło moje wygramolenie sie z zaspy i pełen szczęścia pomknąłem prosto do Krynicy. Ale, na jakieś 1,5 km przed m. Krzyżówka ( ok 3 km do Krynicy) utknąłem w korku bo drogę zawiało śniegiem na jakies 1,5 m. Około 1,5 godz czekania aż spychy odblokowały drogę i szczęśliwy gnam do Krynicy. Prosto na Słotwiny. A tam żywego ducha, wszystko stoi! Jaworzyna też stoi, Tylicz stoi. W internecie wyczaiłem że robi Szczawnik, więc ruszyłem na ten stok. Pani w kasie powiedziała że mocno wieje, ale to nie było prawdą, bo...wiało bardzo, bardzo mocno. Po prostu łeb urywało. (Teraz wiem co przeżywają wspinacze wysokogórscy). Stok kompletnie nieprzygotowany. Miejscami lód ( jakieś 20% stoku) a miejscami zaspy dochodzace do metra. Na stoku było moze z 10 hardkorowców którzy tak jak ja próbowali jeżdzić. Jakoś przemęczyłem sie te 1,5 godz. i miałem dość!!!! Powrót do Krynicy, kolacja w Węgierskiej Koronie i spać! Drugiego dnia- Jaworzyna. wiatr już ucichł, opady sniegu zanikły, zapowiadało sie pozytywnie. Zaczynam od godz. 9. Stok równy, gładki. Śnieg taki jakiś wolny, no i jak sie po godzinie okazało miekki. Ale pierwsze zjazdy to miód! Póżniej muldy, miejscami przetarcia do lodu, ale do 15 śmigałem. Dzień udany, wszystkie trasy zaliczone, najczęściej jednak jeżdziłem na głównej, tzn. jedynce. Dzień trzeci to Słotwiny Azoty. Rano minus 15 stopni, ale bezwietrznie i bezchmurnie. Stok gładki jak stół, znacznie bardziej twardy niż wczoraj na Jaworzynie. W tak wspaniałych warunkach pogodowych pojeżdziłem od godz. 9 do 13. Do samej 13 stok był praktycznie bez muld i przetarć, warunki wręcz wymarzone. Póżniej ociepliło się, ale było na minusie. Po prostu ten dzień wynagrodził mi wszystkie niedogodności jakich zaznałem wczesniej. Gdyby zawsze była taka pogoda i tyle sniegu! Coś wspaniałego choć po godz. 12 wyszła jedna chmurka! Wyjazd udany, progresory 800 sprawdzone, ale bez rewalacji, nie kupię ich.5 punktów
-
– zachęcony szybko pakuje się z powrotem na orczyk i postanawiam uderzać już na sam szczyt. W międzyczasie znowu słychać warkot silników – czyżby kolejny wypadek??? – nadlatuje Eurocopter, ale tym razem czarny: - jak się później okazuje (z informacji od GOPR-owców)– prywatny – ktoś na terenie pomiędzy Babą i pierwszym orczykiem wylądował sobie (może kogoś zabrał?) i potem poleciał na Miziową – fajnie – jedni wchodzą, inni wjeżdżają, jeszcze inni sobie na Miziową wlatują:tongue: (czyżby właściciel na narty sobie przyleciał:wink:)No ale jedziemy dalej. Szybki przeskok na kolejny orczyk (pod orczykami bardzo fajnie – zero nierówności ani żadnych problemów) i jesteśmy już ponad Buczyną. No to teraz Płaj – widoki cudowne: Ale ten talerzyk zawsze wzbudza mój uśmiech::biggrin: - niby najprostszy wyciąg, ale niejeden musi sie z nim zaznajomić, zanim porządnie chwyci i ruszy:tongue:W końcu „przepłajowienie” mam za sobą – skręcam w lewo - w las- w kierunku Szczawin – a tu uuuuuu – pierwsza górka zaraz za zakrętem – obdarta, trawiasto i dużo kamorów – omijam to wszystko prawą stroną i dalej już o.k. aż do samych Szczawin. Dojeżdżam do orczyka – a tu zdziwienie – praktycznie bez kolejek – słońce pięknie świeci, na niebie parę chmurek –no to fruuu szybko na Miziową:smile:W czasie jazdy na orczyku zauważyłem, że na czarną wskoczyło parę osób – dojechały do rozkopanych wertepów, przystanęły a później to już same upadki i ich ciężka przeprawa – poniżej wertepów natomiast bardzo dużo świeżego, nieubitego śniegu – w sam raz dla pozatrasowego szaleństwa:smile:Z Miziowej udaje się na szczyt i jestem na 5-tce. Ta trasa to jest po prostu miooooodzio:biggrin: Jest pięknie, nic – tylko śmigać w dół:smile: Jedynie górka przed samym zjazdem do schroniska dosyć oblodzona a prawa jej strona wyłączona z użytku (z orczyka widać, że zrobiło się w tej części trawiasto, więc słusznie, że ogrodzili, choć niektórzy nie chcąc śmigać po lodzie przeskakują taśmę i tamtędy zjeżdżają do schroniska).Przy orczyku na szczyt – standardowa – weekendowa kolejka – ale idzie szybko - góra 5-10 min. Ja jadę 5-tką dalej aż do Szczawin. Tu trasa wygląda na rozkopaną, jest też trochę lodu, zwłaszcza ścianki oblodzone i lekko zmuldzone, ale póki co fajnie się jeździ i nie odczuwam tego jakoś tak mocno. Wracam na szczyt, wybieram Kopiec i czerwoną trasę zaraz za schroniskiem – tu już gorzej, dość mocno zryta i oblodzona, przeskakuję więc na talerzyk i na niebieską- ta poza niewielką ilością lodu – bardzo fajna i przyjemna. Parkingi były pełne, ale jakoś na trasach tłoku nie ma a od godz. 14 coraz to mniej już ludzi. Po godz. 15 trasa nr 5 z Miziowej do Szczawin już mocno zmęczona i oblodzona – dlatego śmigam głównie ze szczytu do Miziowej – tu jedynie ta górka przed schroniskiem cała już oblodzona – ale można przeżyć:smile:Pogoda – na zmianę, słońce, chmurka, a z niej leniwy śnieżek, znowu słońce, znowu chmurka ale ogólnie rzecz biorąc - przewaga ładnej pogody i bajkowego klimatu:smile: Fotki ze wczoraj:5 punktów
-
Son ok!Długo się zastanawiałem, gdzie zabrać żonę na sobotnie nartowanie. Miało być blisko, w miarę tanio i trasy o różnym stopniu trudności. Było kilka pomysłów, ale wygrał SON. Spełnia te wszystkie warunki, a dawno tam nie byłem (chyba ze 2 lata) i dodatkowo, ostatnio dużo mówiło się o SONie na forum. Jak już kiedyś pisałem, mam duży sentyment do Szczyrku, ale ostatni mój post na ten temat mógł raczej zniechęcić do odwiedzin tego miejsca. Dzisiaj było zgoła odmiennie. Może to dobra pogoda, może niedawne opady śniegu, a może obecność mojej drugiej połowy, która miała wielką ochotę jeździć na nartach sprawiły, że był to bardzo udany dzień. Mimo, że wyjazd miał charakter szkoleniowy, to i tak sobie trochę pojeździłem. Jak na tę porę roku, to pogoda dopisała. Słonecznie i lekki mróz. Warunki na większości tras dobre, choć na kilku, trochę brakowało śniegu (szczególnie na tych do Czyrnej). Kolejki jak na weekend nie duże, a miejscami jazda bez kolejki. Ceny karnetów do akceptacji, parking za 5PLN ujdzie. W sumie, zrobiliśmy 10 zjazdów, za każdym razem inną trasą, a i tak, nie przejechaliśmy jeszcze wszystkich. Nawet brak kanapy i stare orczyki, dzisiaj mi nie przeszkadzały. I powtórzę to, co już kiedyś pisałem, że nie ma w Polsce podobnej stacji narciarskiej z taką ilością i różnorodnością tras. W dodatku, w tak bliskiej odległości od mojego miejsca zamieszkania. Szkoda, że brakuje naśnieżania i trochę szerszych tras, ale jak na jeden dzień, to jest gdzie pośmigać. Oczywiście, przydałaby się kanapa, albo gondolka, ale może dzięki starym orczykom, nie ma tam tłumów i da się naprawdę pojeździć.Jako uzupełnienie relacji dodałem filmik z wyjazdu:5 punktów
-
Ja wspinam się w kierunku pierwszych orczyków, bo w butach ze sprzętem do krzesła to aż tak mi się nie chce podchodzić:tongue:Pogoda piękna –świeci słońce, widoczki – dusza się aż raduję:smile: W końcu docieram do kas i ubzdurałem sobie, że jak wyciągi czynne do 17 to biorę karnet na 5 godz – będzie tak akurat:smile: – po czym Pani informuję mnie, że albo godzin 4 albo 6 – myślę – a niech będzie – biorę 6 i na do widzenia dowiaduje się, że potem jakby co mogę pośmigać jeszcze na Babie:smile:Podchodzę pod dolne wyciągi, spojrzenie na stok – jest o.k. – no to w górę – wyjeżdżam na trasę i pomimo późnej pory naprawdę jest o.k.:smile:4 punkty
-
SON we wtorek 12 marca Do SONu mieliśmy wyskoczyć z żoną już tydzień wcześniej, ale w poniedziałek żona nie miała szans na urlop, a do tego rozchorował się mój kolega z pracy i znowu ja nie miałem opcji urlopowej na wtorek. A wtedy było chyba najlepiej w SON w tym roku. Mam na myśli dużo śniegu, mało ludzi i niskie ceny. Właściwie to głównie chodziło o wykorzystanie karnetu za 1zł. Wyszło w tym sezonie, że jakoś 5 razy znalazłem się w tym ośrodku. Głupio by było nie wykorzystać karnetu praktycznie za darmochę. Zaparkowaliśmy na Julianach(oczywiście za darmoszkę). Bliżej się już nie dało, bo zaraz obok krawężnika przy trasie. Oczywiście mrozik, niestety spora mgła. Trasa “10” wyglądała ok. W kasie okazało się, że karnet za złotówkę działa I to jest chyba największy plus SONu w tym roku. Co ciekawe wszystkie nasze wizyty tutaj były po połowie dnia, a za „zeta” dostaliśmy karnet na cały dzień. Niestety z wielu powodów nie było opcji wykorzystania go na maksa i jeździliśmy do 14:30. Zjechaliśmy kilka razy „10”. Trasa wyratrakowana, ale mało równa. Przetarć brak, ale bardzo dużo lodu we wszelkich formach. Wg mnie nie ma się co czepiać, bo to był pierwszy dzień mrozów po odwilży. Ekipa wyrównała trasy i dopiero je zmroziło. Niestety nikt nie wpadł, aby je „zrobić” w środku nocy. Szybko zjechaliśmy „8”, gdzie nie ma się do czego czepić, poza tym, że też nierówno wyratrakowane. Następnie „Golgota”, gdzie były chyba najlepsze warunki podczas moich tegorocznych wizyt w Szczyrku. Ale niestety mieli tam przetarcia. Następnie do Suchego i na Halę. „1” była zamknięta wg ich stronki. Zjechaliśmy do Czyrnej „2”. I tu zaczęło się już robić średnio fajnie. Jak już był śnieg to nawet spoko wyratrakowany, ale na sporym fragmencie „2” niesympatyczna trawa. „3” nie spróbowaliśmy, bo mimo mgły z daleka było widać, że tam jest jakiś dramat. Zresztą na tej trasie trzeba przejechać przez drogę, gdzie o tej porze roku jest najnormalniejszy czarny asfalt. W dolnej części wszystko OK. Chodził tylko jeden wyciąg z Czyrnej. To jest chyba II. Następnie wjazd na Małe Skrzyczne i tu się okazało, że w SON potrafią spartolić wszystko. Mam na myśli to, że na tym najbardziej stromym fragmencie z Małego Skrzycznego trawa. Dało się ominąć, ale trzeba było uważać. Następnie kilka zjazdów „7”. Tu bez uwag. Wszystko ok. do samego Soliska. Na „4” były już trawiaste fragmenty, ale z po nauce tych miejsc można było na spokojnie zjechać z dobrą prędkością. Najgorzej wyglądał ten fragment z Suchego do Soliska. Hitem w SON dla mnie jest trasa 6. Niby wiadomo gdzie jest, na stronie ma przyznawane „gwiazdki”, a mało kto tam jechał(ja od 2 sezonów nie umiem się tam wybrać). Czy tam kiedykolwiek jeździ ratrak?!? „Bieńkulą” nie jechaliśmy. Za duża mgła, a na stronie tylko jedna „gwiazdka”. Problem był z jedzeniem. Działały tylko „budy jedzeniowe” w Suchem. Nie wiem jak na Julianach, bo nie korzystaliśmy. Działał też bar pod „Golgotą”. Po powrocie na Pośrednie zaczęliśmy jeździć w układzie „8” i „13”. I tu był największy dramat tzn. na „13” na początku trasy był ogromniasty trawnik. Nie było to przetarcie, była to najnormalniejsza łąka w środku marca. Omijanie tego było już mało przyjemne. Na „9” i „12” bez uwag. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że jesteśmy sami na Julianach. Wszystko przez mgłę. Było widać tylko poprzedzający orczyk(oczywiście pusty). Na pewno było tam tylko garstka ludzi. O 14:22 zanotowano ostatni nasz wjazd, by „10” zjechać praktycznie pod same auto. Wypad udany, choć dużym minusem były te trawiaste powierzchnie, które były właściwie wszędzie. Za złotówkę nie ma się jednak co czepiać. Wszystkie trasy ratrakowane(poza „6” i chyba „3” ze Skrzycznego), niestety mocno nierówno. W połowie jeżdżenia spotkałem kolegę i twierdził, że zaparkował w Czyrnej za darmo. Nie wiem jak jest w rzeczywistości-na stronie widnieje nadal 5zł. Jeżdżenie było raczej nieśpieszne. W godz. 8:20-14:22 zjechaliśmy 28 razy. Troszkę żałuję, że nie pojechaliśmy w czwartek lub piątek bo mogło być idealnie, ale nie spodziewałem się takich mrozów. Niestety nie liczyłbym na jakieś cudowne poprawienie warunków. Wystarczyłoby przez te mrozy zaśnieżyć zdrowo te przetarcia i byłoby dobrze jeszcze ze 2 tygodnie. Ale w SON jak wiadomo obowiązuje zasada-„podpierać i zbierać”. Na skionline był gdzieś opis ludzi z połowy tygodnia, gdzie podobno zamknięto wyciąg na Małe Skrzyczne w połowie dnia. Wszystko by było ok. gdyby ktoś napisał o tym na stronie. W czasie naszego pobytu na szczęście nikt na taki genialny pomysł nie wpadł. Po 6 wizytach w SON, czas na jakąś kanapę. Jutro Nowa Osada i kilka zjazdów z Czantorii i zamykamy sezon.3 punkty
-
Ja też dzisiaj byłem w Krynicy na Jaworzynie. Warunki na stokach by fajnie pośmigać na krawędziach były do 10:30, potem już walka.... Dużo świeżego nie związanego śniegu, zaczęły tworzyć się muldy i generalnie było bardzo miękko, po południu do tego wszystkiego zaczął się odsłaniać lód. No ale jak mówią nie ma tego złego, jeszcze przed 11-stą stwierdziłem że odstawiam gigantki i idę poszukać jakieś konkretnej narty poza trasę w pobliskich wypożyczlniach. Pierwszy strzał i w moje ręce wpada Majesty Dirty Bears 180cm i pod butem 99mm. Biorę bez zastanowienia i resztę dnia spędzam głównie w lesie. A tam warun 1-sza klasa!! Na twardym podkładzie od 0,5 do 1m świeżego śniegu + nawiane przez wiatr zaspy. Miejscami kijek 125 cm wchodził cały. Większość puch, jedynie w mocno odsłoniętych miejscach trochę przewiany i twardy. Generalnie było gdzie pośmigać po nie tkniętym. Dla mnie to był pierwszy raz poza trasą na szerokich nartach i muszę powiedzieć że jest meeeegaaaa fun!!! Jaworzyna objechana z każdej strony. Przy okazji wielkie dzięki dla ekipy z Nowego Sącza, do której się podpiąłem. Chłopaki dzięki za miłe towarzystwo, cenne wskazówki i pokazanie walorów Jaworzyny.3 punkty
-
3 punkty
-
Dzień 4 – czyli chciałeś zimę to ją masz Sorka za spóźnioną relację, ale zaraz po nartkach powrót do kraju (atak zimy na południu i na Słowacji - temat na osobną opowieść) + w piątek robota, sprawy rodzinne itd. Padło na Ruzemberok – Malino Brdo Rano wstaję jest świeży śnieg i -3. Pod gondolą jestem o 8:20. Dziwię się, że w całkiem dużym mieście tak mało ludzi lubi narty :stupid: daję na górę gondolą. Na rozgrzewkę chcę sprawdzić niebieską 1-kę. Ok., jest całkiem płasko na początku ale potem …jest bardzoooo twardo, jest speed i fun. Więc daje tak jeszcze z 5 razy. Potem wjazd talerzem na samą górę. Tam mgła i jest super twardo- nie da się wbić kija. Górka i trasa 6-ka ma całkiem spoko nachylenie. widok ze szczytu na górną stację gondoli: Fajnie jest zrobić 4100m zjazdu pod gondolę (w takim miejscu i na słowacji:biggrin:). Talerz po lewej nie chodzi : więc nie testuję tej czarnej. Daję tak w różnych konfiguracjach. Krzesło wolne jak zwykle (talerz 2x szybszy). Pogoda się pogarsza tzn. jest coraz zimniej, wiatr i śnieg. Około 14 robi się niesympatycznie na samej górze (nie chce mi się dawać do samochodu i zmieniać ubrań) oraz chyba nie mam już krawędzi, więc daję 1-ką jeszcze parę razy. Reasumując: fajne miejsce, trafiłem na dobre warunki i bardzo mało ludzi (a w sezonie?). wyjeździłem się. 55 km to jak na takie miejsce chyba nieźle :angel: jestem w domu w 1 kawałku po 5,5 - godzinnej podróży.było fajnie:sorrow:3 punkty
-
Rąblów, gdzieś niewiadomo gdzie... ...na szczęście wsiadając do auta, nie musiałem zdejmować butów narciarskich. Dzisiaj prowadzi kumpel, a my po świetnie rozpoczętym dniu postanawiamy odwiedzić znajdujący się w odległości 12km od Parchatki - Rąblowa: http://www.nartsport.pl/ Taki piękny dzień należy kontynuować :happy: O ilości śniegu w województwie lubelskim świadczy oto taki widok: Ciekawe, czy ten znak został wygięty przez sanie? :wink: Dojeżdżamy i okazuje się, że w tym Ośrodku jest o wiele większa ilość narciarzy. Parking jest pełny. Na szczęście już z daleka widać, że uruchomione są wszystkie cztery wyciągi wraz z oślą łączką i nie ma kolejek. Kupujemy karnety i zaczynamy drugą odsłonę tego pięknego narciarskiego dnia. Jest tutaj snowpark: Jest też palące się ognisko... To klimatyczne miejsce. Nartowanie zaczynamy od najkrótszego ale najbardziej stromego stoku: ...potem pod nartę bierzemy środek, czyli najdłuższą trasę: ...i na końcu testujemy skrajny archaiczny wyciąg: Choć jest krótko, to mamy frajdę z jazdy i panujących warunków. "Zielona Strzała": Jeździmy raz tu, raz tam... Widok "dołu" Rąblowa: Najdłużej przebywamy na części środkowej oraz tej znajdującej się obok snowparku. Czas mija niesamowicie szybko i niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Pocieszające jest to, że jutro mają być podobne warunki...i z całą pewnością gdzieś mnie znowu poniesie. Gdzie? Okaże się rano, gdy podobnie jak dzisiaj wstanę obudzony promieniami słońca. pozdrawiam marboru3 punkty
-
Parchatka - nartowanie w dolinie Wisły Słońce. Gdy otworzyłem oczy rano, to ono mnie przywitało budząc ze snu. Jasne, uparcie kujące swoimi promykami, pobudzając do aktywności. Decyzja jest szybka - ten dzień należy przeobrazić w narciarski dzień. Śniadanie, pakowanie i już jadę. Gdzie? Sprawdzić, czy w województwie lubelskim są sprzyjające warunki. Parchatka. Jadąc drogą do Kazimierza Wielkiego nad Wisłą należy skręcić w lewo, tuż za Puławami. http://www.parchatka.pl/ -3 i na niebie nie ma nawet chmurki. Jest tutaj piękna karczma... Po której sfotografowaniu idę do kasy po karnet. Pora jechać w górę. W Ośrodku, na jego środku, są dwa wyciągi talerzykowe. Po prawej stronie znajduje się trasa czerwona... ...po lewej trasa niebieska: Warunki są idealne. Jest twardo i śniegu pod dostatkiem. Przygotowanie na 5tkę. Gdzieś w dolinie, płynie Wisła... Słoneczko jest niesamowite. Wymarzona narciarska pogoda. Cudownie. Czerwona jest wąska, ale można na niej wykonać kilka fajnych skrętów. Niebieska za to bardzo szeroka, na uboczu której jest prowizoryczna skocznia, gdzie troszeczkę poskakałem. Tuż przy wyciągach, tablica pamiątkowa...może ktoś wie kim był Józek Stopka? Słoneczko grzeje coraz mocniej...po alpejsku :smile: Jazda jest wyśmienita, ale karnet niestety szybko się kończy... Pora wsiadać do auta...3 punkty
-
Byliśmy dziś z Andym pierwszy raz w tym ośrodku. Na początek kilka zdjęć z dzisiejszego dnia: Pogoda była ok. Trochę słońca, trochę chmur. Minus za wiatr, było przez to dość zimno. Jeździliśmy po trasach, warunki dobre, dużo świeżego śniegu nie związanego jeszcze z podkładem, szybko porobiły się muldy. Poza trasami było całkiem przyjemnie:smile: Teraz tyle, Andy coś jeszcze chyba doda....:smile: Pozdrawiam Maciek3 punkty
-
Porównanie materiałów zimowych z kamer DRIFT HD GHOST i GoPro HERO3 BLACK nie wiem jak dla Was, ale dla mnie panowie z GoPro najwyraźniej nie widzieli jak wygląda śnieg na żywo: [video=youtube;ebiCwfV9DC0] [video=youtube;8y9JkVRQvHY]2 punkty
-
Po godz.16-ej słońce zaczyna chować się za szczytami, temperatura spada, zaczyna być chłodniej co powoli coraz to bardziej odczuwam a pod nartami zaczyna skrzypieć i robi się całkiem miło i twardo Jest pięknie – śmigam cały czas ze szczytu zatrzymując się co jakiś czas, aby napatrzyć się na te widoki. Jeżdżę tak do samego końca – 16:55 – ostatni wjazd na szczyt i po chwili orczyki w tym dniu już zamierają. Mam świadomość, że to już koniec, więc siedzę sobie jeszcze na górze i w taki dzień żal po prostu rozstawać się z tą górą.2 punkty
-
Pilsko Dzisiaj rano po malych kłopotach ze zmontowaniem ekipy wyjazdowej (każdemu coś wypadło, i zdecydował się jechać ze mną tylko jeden kolega) decyzja o wyjeździe na Pilsko. Na miejscu parę minut po 9 i parking już prawie pełen. Pierwsz kolejka już przy kasie, potem przy krzesełku do Szczawin już luz. Do 12 jeździmy, z Pilska i Kopca czasami do Miziowej czasami do Szczawin. Kolejki średnio na 10 min stania. Po 12 jedIemy w stronę Buczynki i tutaj miłe zaskoczenie, tylko raz stoimy w kolejce około 3 minuta, a potem już wjazdy na bieżąco. Po 14 powrót na Kopiec ludzi już znacznie mniej. niestety w pewnym momencie stają obydwa orczyki i zostaje tylko talerzyk, na szczęście niedługo wszystkie wyciągi ponownie ruszają. Jeśli chodzi o warunki to jak dla mnie 6 na 6. Twardo, równo i szybko Ernest (dzięki Marcin za wyjaśnienie ) przyłożył się do swojej roboty. Jedny słowem najlepszy narciarsko (w Polsce) wyjazd tego sezonu jeśli chodzi o warunki.2 punkty
-
Sobota - PilskoOd paru dni po opadach śniegu na weekend zapowiadano piękną pogodę – w takim razie nic innego jak tylko trzeba zawitać na Pilsko:happy:Rano szybkie zbieranie i lecę na garaż – wsiadam do samochodu, próbuje ruszyć a tu nic – auto jak przyspawane do podłogi. Ręcznego nigdy w zimę nie zaciągam - więc co jest - staram się ruszać do tyły/przodu – dalej nic! Czyżby umycie samochodu i wstawienie go do na parę dni do garażu zblokowało tylne bębny/koła???-sic! – co teraz??? – powiedziałem sobie – ooooo nie – takiej pogody i takich warunków ja dzisiaj nie przepuszczę! – czas mija, więc wracam szybko do domu, ładuje się w moje wysłużone, miejskie wozidełko - i dalej szybko na trasę – kieruję się A1 na Żory, potem „wiślanką” na Skoczów, stamtąd na Bielsko i z Bielska na Żywiec- ten ostatni odcinek trasy po zimie standardowo jak ser szwajcarski a o szybkim przemieszczaniu się można już zapomnieć (tym bardziej z wytęsknieniem przyglądam się postawionym konstrukcjom pod przyszłą S69). Przez te wszystkie poranne przeboje docieram do Korbielowa grubo po godz.11. Drogi czarne, przyjemne, jedynie Szczyrbok przykryta warstwą śniegu i lekko oblodzona, więc trzeba uważać – pnę się w górę, a tu wszystko już zabite – jest Śląsk, jest Warszawa, przyjechało też Zakopane – ni ma gdzie zaparkować Dojeżdżam ponad parking przy krześle na Strugach i postanawiam zawrócić – jadę a tu po obu stronach ulicy wszystko na full! Na szczęście na wysokości Baby wyjeżdża zaparkowane auto, więc szybko pakuje się na zwolnione miejsce. Wyciągam sprzęt z auta i zaczynam się szykować. Nad głowami nagle słychać warkot silników – nadciąga żółty Eurocopter LPRu i kieruje się w stronę Pilska: – o-ho – ktoś już dzisiaj zakończył jazdę – po chwili GOPR skuterami na sygnale Szczyrbokiem jeździ tam i z powrotem. Pod koniec mojego „gramolingu” wszystko staje się jasne:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zwardoń Ski Cześć, Na szybciora, krótko. Info dla tych co to się zastanawiają czy jutro jechać na Nową Osadę, Cienków, Zagroń czy jakiś inny Soszów. Jedźcie do Zwardonia, dziś byłem, był totalny luz, jazda cały dzień na okrągło bez kolejek, warunki super (można by się ew. doczepić do profesjonalizmu szofera ratraku bo w paru miejscach jakieś dziwne fale mu powstały) Dobre ceny; od cennika na stronie www.zwardon-ski.pl odejmijcie 15%, dzieciaki do 10 lat - free Duży Rachowiec był zamknięty. sory za zdawkową relację ale obowiązki domowe wzywają2 punkty
-
Dziś o dziwo przypomniał o sobie mój mały narciarz, który z wielką chęcią rwał się na narty :eek: No cóż, radość to dla mnie niesamowita, więc odpuściłem swój wypad na Telegraf, a zastanawiałem się gdzie z nim pojechać. Szybki rzut oka na kamerki na stokach w Kielcach i okolicach i... Telegraf zdecydowanie nie dla niego, za stromy, za szybki. W Niestachowie stok idealny, ale nie można z dzieckiem jechać wyciągiem :angry: Do Tumlina nie bardzo chciało mi się jechać, choć na kamerkach wyglądał na super przygotowany. Wybrałem kielecki Stadion http://stadion.kielce.pl/, gdzie do tej pory korzystaliśmy tylko z wyciągu dywanowego i stoku do nauki. Główny stok jest łagodny, ma tak jak większość okolicznych ok 450 metrów długości i tu można z dzieckiem jechać wyciągiem na górę :applause: Piękna, idealna pogoda, bezchmurne niebo, lekki mrozik, szybkie pakowanie, mamę zostawiamy w domu, ale za to biorę jej narty dla siebie :stupid: i jazda z synkiem na kilka zjazdów. Warunki na stoku świetne, mało ludzi, jeszcze widać sztruksik gdzieniegdzie, równo, twardo i szybko. Kupiłem 10 zjazdów i jazda z Bartkiem na górę. Pojeździliśmy sobie troszkę, tzn. on pojeździł, a ja go tylko asekurowałem, ale najważniejsze że Bartek mega zadowolony z dzisiejszego krótkiego wypadu. To ja z Bartkiem na górze: To stok widziany z góry z panoramą Kielc w tle: A to widok z dołu, choć niewiele widać: A takie były przeważnie kolejki do wyciągu :happy: Generalnie, wyjście na narty choć krótkie to bardzo udane. A jutro rano ze 3 godziny na Telegrafie :happy:2 punkty
-
Byłem dzisiaj na Stożku ,piękne słońce ,warunki dobre ,trasa twarda ,zmrożona bez muld ale sporo wierzchem sztucznego śniegu typu kasza a pod nim lodowo.Ogólnie dobrze i bez żadnych kolejek ,wręcz pustawo.1 punkt
-
Tak sobie ubzdurałem, że za rok w styczniu 2014 wystartuję w biegu narciarskim Marcialonga w Val di Fiemme. Żeby tego było mało, to tylko dwa razy w życiu stałem na nartach biegowych, a dystans jaki muszę pokonać we Włoszech to tylko... 70 km technika klasyczną. :stupid:Przede mną rok przygotowań, 10 kg do zrzucenia, poprawa kondycji i... nauka jazdy na biegówkach1 punkt
-
Jak chcesz się dowiedzieć, to przejedź się na rowerze do ronda, a potem przebiegnij - zaręczam, że dowiesz się1 punkt
-
Nie no bywam, ale jakoś nie potrafię tego postrzegać w różowym świetle:rolleyes::, już mam swoje latka i co miałem wyciorać na naszych górkach to już dawno wyciorałem i na dzień dzisiejszy najbliższa górka która mnie kręci jest ok 600 km:cool:: A jak coś z garażu chcesz, to nie ma problemu, podjedź:smile:1 punkt
-
No iii....???? No nie wierzę że nie pojechałeś jeszcze na Dębowiec:stupid: Czekam na relację w temacie Polska/warunki:tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
a dlaczego te watpliwosci, z perspetkywy ostatnich lat (kwietniowe temperatury, duzo slonca itd.)to najlepszy pomysl. Za zimno napewno nie bedzie, moze byc tylko za cieplo i do tego lodowiec jak znalazl. Do 60min nie ma porownywalnego osrodka ale jak zechcesz ca. 1,5 godz jechac to zarowno Zillertal jak i Ötztal z wiekszymi osrodkami sa w zasiegu. pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
żartowałem! może użyłem zbyt dużego skrótu myślowego. tak mam :stupid: oczywiście gratuluję!!!!!!!!!1 punkt
-
To mój pierwszy wyjazd na narty "nieautem" . Zbiórka o 6.00 przed Urzędem Wojewódzkim, odjazd o 6.10 godz. Drugi przystanek i dokoptowanie reszty ludzi na P. Śląskich. Jedyny postój w Lubawce Od 13 godz spore przerzedzenie spowodowanie nie tylko krótszymi karnetami ale i jakością śniegu:/ Wygląda że to już koniec Nie obyło się bez "incydentu" , nie obejrzałem się jak autobus odjechał z moimi rzeczami :eek: Mały pościg i wszystko odzyskane :smile:PSKoszt autobusu to 50 zł, wymagana wcześniejsza rezerwacja.1 punkt
-
jorguś nie kombinuj, szkoda twoich wiązadeł w kolanach, nie przypadkowo px15 są montowane w nartach serwisowych, pomyśl czy warto ryzykować dla kilku stówek. Wymień na px 12 lub px 14.1 punkt
-
encore 1czyli off topiccoś mnie zaciągnęło do intersportu w dolnym kubinie i ............szczęka mi opadła. dlaczego w polsce tak nas rypią i my sie dajemy?w sklepie asortyment ogromny, wyprzedaże do 70%; ponadto trafiam na promocję 1 +1 gratis oraz promocje dnia. o co kamon?zatem skuszony biorę rękawiczki + koszulkę + softshell dla córki:stupid:1 punkt
-
Jeszcze dwie fotki z dzisiaj... Jeszcze dwie fotki z dzisiejszej zabawy na śniegu :happy: Skok Skręt Oby jutro było też tak fajnie :angel:1 punkt
-
Kiczera-Wisła Jawornik Przyjazd 9:30 stok miękki i rozjeżdżony ale za to ludzi mało. Bez kolejki jazda do 13:30 stok od przyjazdu wiele się nie zmienił chociaż przeryte we wszystkich kierunkach. Jutro chyba Cieńków. Pozdr.Torres P.S- Marcin szkoda że nie wiedziałem że się dzisiaj na Cieńków wybierasz bo też taka opcja była ale rodzina zdecydowała że Kiczera.Może poprawisz jutro od 8 do 10 :smile: Jadę jutro sam. A może ktoś inny chętny na jazdę z rana ?1 punkt
-
Na szybko bez zdjęć . . . Wyladowalismy na Złotym Groniu. Wyjechalismy za wcześnie jak na Rachowiec :-) Dojazd od Węgierskiej Gorki po białym a od zjazdu przed tunelem w lalikach kompletna masakra z białym :-) Zajechalismy na pusty parking i pusty stok. W kasie niespodzianka: spora promocja. Stok idealnie przygotowany. Do dziesiątej w miarę twardo. Potem miękko ale bardzo równo. Ernest bardzo się postarał,ale... Musi być jakieś ale . . . na samej gorze przewiane do ziemi i dodatkowo mnóstwo kamyczykow i kamieni. Pod krzesłem były zawody. Przy badaniu trasy zawodnicy wyrzucał i z niej kamienie. Kosmos. . . Na szczęście do 12.15 max kolejka może na 3 minuty. 8 do 10 praktycznie bieżąco. No i jeszcze o samym wyciągu. Super szybki, wyprzegany ale bez taśmy najazdowej. Można narzekać ale imho nie ma na co. Super sprawa. Ceny w knajpce malo przyjazne. Kiełbaska za 10pln. No ciut przesadzili. To był bardzo udany wyjazd. Johnny z pozdrowieniem: szukałem parę minut narty poza trasą :-)1 punkt
-
Cieńków-rewelacjaPo opadach śniegu i tem na minusie czułem że weekend będzie pikny :smile:Ale to co zastałem na stoku naprawdę zaskoczyło mnie bardzo miłoWyjazd z pod domku ciut przed 7 i melduje się na pierwsze krzesło do góryTem -8 z większymi przejaśnieniami,leciutkim wiaterkiem,bajkaNie do końca wierząc w warunki na stoku kupiłem 2 godz.póżniej jeszcze dokupiłem 6 zjazdówStok przygotowany rewelacyjnie.Dzisiaj Ernest przeszedł siebie :tongue: oby tak dalejPierwsze 1,5 godzinki sztruksik,pięknie,potem jak przybywa ludzia w zastraszającym tempie stok troszkę rozjeżdżony,ale bez tragedi,spokojnie można śmigać bez przetarć,minerałów.Pojeżdziłem 4 godz.jak byk :biggrin:Liczę że najbliższe dni będzie podobnie i człowiek zakosztuje jeszcze zimowych nart :wink:1 punkt
-
Zachęcony relacją Johnego pojawiłem się dzisiaj na Nowej Osadzie na wieczorne nartowanie. O 17 byłem na krzesełku. Temp. -4, ale czuje jakby było -10 bo trochę wieje. Ludzi - powiedzmy 100, ale i tak bez kolejek do wyciągu, jazda na okrągło. Warunki na trasie – sądząc z opisu Johna – podobne jak na Soszowie (z Nowej Osady widać ‘Soszowską” łunę z oświetlenia za przeciwległą górką). Ratrakowane raczej było, bo muld mało, za to sporo kopnego świeżego śniegu wymieszanego z cukrem, ale muldami bym tego nie nazwał. Po bokach cukru mniej, więcej świeżego. Mi się podoba – warunki na szerszą deskę. Raz „hopsianiem” po bokach trasy , raz na krawędziach środkiem (mimo, że mocno wyhamowuje) zaliczam kolejne zjazdy. Fajnie ! Rictory tez zadowolone :biggrin: Czas zajrzeć poza trasę i mimo że ciemno, to – suuuper!. Co najmniej 30 cm świeżego - ja również lubię świeży opad.:angel: Szkoda że łączka poza trasą w dolnej, lewej części (patrząc z góry) Nowej Osady nie jest dłuższa – normalnie miodzio! Nie zapędzam się za mocno, bo światła lamp i tak ledwo tu sięgają. Przy okazji utwierdzam się że Rictory to decha bardziej traso-trudno-warunkowa, niż pucho-pozatrasówka, brakuje jej szerokości po butem w puchu. Mimo, że coraz później – ludzi coraz więcej – widać przyjechali na weekend. Kończę o 20, przyjemnie wynartowany :applause: Ps. Sorry za marniutkie fotki - komórka nie daje rady w słabym świetle.1 punkt
-
Szus na SzosowieOstatniej nocy mieliśmy piękny opad! :applause: Nie pamiętam kiedy ostatnio po jednej nocy miałem tak zasypane auto!Cóż,do pracy szedłem niechętnie... Ale znów skończyłem wcześniej,więc depa do domu,szybka konsumpcja i kierunek Wisła.Dziś wybrałem Soszów,choć nie bez wątpliwości.Na wieczorną jazdę najbardziej preferuję Nową Osadę,ale tam byłem 2 dni temu,więc wybrałem inną opcję,czy słusznie?Mam wrażenie,że nasi drogowcy byli spragnieni śniegu,bo już po południu drogi były czarne!Więc szybko docieram do Wisły i kiedy dojeżdżam do Soszowa widzę,że po trasach pomykają sobie 2 ratraki! :applause: Punkt 16.00 kupuję karnet od 16 i od razu na wyciąg.Okazuję się,że chodzi jeszcze orczyk na samą górę,więc się wciągam,bo tam nigdy nie byłem. Na początek obieram trasę niebieską,chyba 3,bo tylko na nią jest kierowanie.Muszę przyznać,że jest fajna i nawet dość szeroka: Ponieważ jest jasno i jeszcze można jeździć po wszystkich trasach,tak robię.Zaliczam obie trasy z samej góry i wszystkie opcję poniżej.Szybko zapada zmrok,wyłączają orczyk,więc pozostają tylko opcję dolne.Najczęściej jeżdżę czerwoną obok wyciągu. Zanim całkowicie skończę jazdę na górnych trasach,taka fotka - nowy (względnie nowy) wyciąg,ale toalety po staremu: Później w knajpce korzystam z wyższego standardu,ale jakby nie do końca - zdjęcia nie będzie! :tongue: To może coś o warunkach narciarskich,a te jak na wieczór były całkiem przyzwoite.ratraki sporo poprawiły,ale szybko tworzyły się kopce.Jednak nie wszędzie,zwłaszcza na ostatniej ściance czerwonej trasy warunki,jak dal mnie,wyśmienite!Bez lodu,bez muld,dobrze ubity twardy śnieg.Byłem mocno zaskoczony,bo właśnie o tą ściankę najbardziej się martwiłem.Reszta też niezła,ale ja uwielbiam jeździć po świeżym opadzie! :angel:Frekwencja na stoku podobna do tej 2 dni temu na Nowej Osadzie,czyli takie dobre minimum 50 osób jeździ,ale oczywiście żadnych kolejek czy tłoku na trasie.Pewnie gdyby taki standard trzymali na Dębowcu,byłoby podobnie.Nawijam do ostatniej minuty z jedną krótką przerwą na grzańca,całe 5 godzin i... ciągle mi mało! :redface: Jeśli już jechałem na Soszów,to tylko za dnia,nigdy nie próbowałem jazdy wieczornej.Na takie okazję wybierałem zazwyczaj Nową Osadę,Żar,ewentualnie obecny SON.Dziś to był strzał w dziesiątkę!Świetnie się spisali,nie żałuję wyboru!Szkoda tylko,że pewnie typowo zimowe warunki się kończą... Ale dziś moja ocena dla Soszowa wygląda tak: :applause:Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów!:wink:PS.Dają rekompensatę za płatny parking w postaci herbatki lub kawki,ale ja dziś nic nie zapłaciłem!Ale rekompensatę dostałem!1 punkt







