Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.03.2013 - 27.03.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.03.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Soszów wieczorkiemDość niespodziewanie dziś wcześniej dostałem wolne,więc w głowie zaświeciła się żarówka... Trza na narty jechać!Musiałem na szybkości rozkminić,jak to pogodzić z masą obowiązków (nie mam tyle wolnego czasu co obecni liderzy :wink: ) i się udało!Już 15.30 biegnę (dosłownie!) do auta i obieram kierunek Wisła.Lubię marzec narciarsko,ale ma też on minusy.Choćby to,że niestety wiele stacji działa krótko albo tylko w weekendy,więc wybór miejsca ograniczony.Najpewniej jechać do Wisły,bo "tam na pewno musi być jakaś cywilizacja"... :wink: Wybór padł na Soszów,bo najbliżej,bo najtaniej!Kto by pomyślał,że będę tą stację chwalił za ceny!Na miejsce docieram tuż po 16.Czemu tuż po a nie przed?Bo parkingowy robi do 16.00! :tongue: Później parking bezpłatny!Ekspres gramoling i zakupuję wieczorny karnet od 16.00 - 21.00.Najpierw krzesło,potem orczyk,bo jeszcze działa i na samą górę póki jasno.Tutaj miłe zaskoczenie!Otóż ruszam na trasę niebieską,swoim zwyczajem raczej boczkiem,a tu jeszcze nienaruszony sztruks! :applause: Nie dość,że ten odcinek niebieskiej jest bardzo fajny,to jeszcze niemal nie naruszony.Tutaj więc śmigam aż do końca funkcjonowania orczyka.Co dalej?Pozostaje krzesło.Jeździmy tylko na dolnej części tras,więc jeżdżę opcją niebiesko-czarną.Tutaj również warunki znakomite!Póki widoczność pozwala,katuję tą opcję.Niestety po ćmoku już nie za bardzo da się tam śmigać,pozostaje czerwona i dolna część niebieskiej.Dobrze,że jest mróz,ale niestety jest też dość mocny wiatr i chyba do tego spora wilgotność powietrza,bo odczuwalna temperatura poniżej -10st!Trasy są super,wszędzie twardo,równo,po bokach trochę cukru,zero minerałów i do tego ludzi niewiele.Jedynie zaniepokoiło mnie,że po 18 we wszystkich knajpach ciemno... : Na szczęście działa restauracja przy dolnej stacji krzesełka,bo po dwóch godzinach aż się prosi grzańca zaliczyć!Robię krótką pauzę,żeby trochę się ogrzać i żeby znów komfortowo nawijać kolejne zjazdy.Robię nawet jedną fotkę: Ale tyle wystarczy,bo każde odsłonienie się,kosztuję utratę bezcennego ciepła! :wink: Śmigam dalej i wyłącznie po czerwonej,bo tu nogi muszą się napracować.Pasjonatów takich jak ja nie brakuję,ciągle jeździ ok 20 - 30 ludzi.Najlepszy jest widok,kiedy dochodzi 21.00,czyli godzina zamknięcia ośrodka,wtedy wszyscy cisną jak zwariowani do krzesła,żeby jeszcze choć jeden raz... :biggrin:No cóż,5 godzin to nie to samo co 9 na Pilsku,ale nie ma co narzekać."Na bezrybiu i rak rybą!" :Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów. :wink:8 punktów
-
Ubezpieczeniowy Niezbędnik Narciarski (a'la Wujot) Ponieważ na tym forum nie wkleja się linków do innych więc po prostu przekopiuję mój tekst z SF. Napisałem go trzy lata temu a pokazuje on jak należy konstruować ubezpieczenie. Kwoty lekko się zmieniły ale mechanizm pozostał aktualny. Ubezpieczeniowy Niezbędnik Narciarski (a'la Wujot) Do założenia tego wątka skłoniły mnie obserwacje potwierdzające trafność przysłowia "mądry Polak po szkodzie". Mam oczywiście nadzieję, że zawarte tutaj informacje nie będą forumowiczom potrzebne. Ale w myśl zasady chuchania na zimne... Szczególnie w narciarstwie. Proponuję następująca konstrukcję naszego "niezbędnika narciarskiego" dla jeżdżących w krajach alpejskich. 1. Klasyczne wypadkowe ubezpieczenie narciarskie obejmujące koszty akcji ratowniczej, transportu i OC. Z reguły zawiera także KL (koszty leczenia). Przy wyborze kierowałbym się wiarygodnością ubezpieczyciela oraz wielkością kwot. Ponieważ koszt akcji ratowniczej z udziałem śmigłowca to minimum 4000 euro, a np we Francji mogą wezwać śmigłowiec nawet gdy wypadek zdarzy się przy dolnej stacji, dlatego warto od tej kwoty zacząć. Ważny jest też limit OC - ponieważ kraje alpejskie do tanich nie należą to 100 000 euro nie wydaje się przesadą. Odzielną kwestią jest tutaj KL - w zasadzie jako członkowie UE go nie potrzebujemy (oczywiście bedąc w NFZ) - ale o tym będzie dalej. Przestrzegałbym przed tanimi, grupowymi ubezpieczeniami gdzie za niską stawkę ma się kiepskie świadczenia. Jak zawsze przy pewnej skali można mieć świetną ofertę za relatywnie niewielkie pieniądze. Ja zapisałem się do OeAV i za roczną składkę 61.50 euro mam ubezpieczenie obejmujące m.in. narty, skitury, treking, rowery itd przez cały rok na całym świecie (z pewnymi wyłączeniami). Kwoty: akcja ratunkowa - 22 500 euro, OC- 2 500 000 euro, ubezpieczenie prawne 30 000 euro, KL - 7 500 euro. Opisany tu mechanizm "pakietu narciarskiego" dobrze działa jeśli mieliśmy wypadek na stoku. Zwiozą nas do odpowiedniego szpitala, zrobią niezbędne badania i niezbędne procedury. I przetransportują do kraju. 2. Zupełnie inaczej gdy do lekarza zgłaszamy się sami - gdy niewielki ból albo kolizja okazują się o wiele poważniejsze w skutkach niż sądziliśmy. Za wizytę (z badaniami) zapłacimy 200 euro gotówką. Jak coś zaordynują - też gotówka (np orteza 800 euro). Pieniądze te odzyskamy (albo i nie) po przepychankach z ubezpieczycielem bo okaże się, że jest wyłączenie na urządzenia ortopedyczne. Dlatego warto zaopatrzyć się w kartę EKUZ. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego pozwala nam na opiekę medyczną na zasadach równych z obywatelami danego kraju. A ponieważ jest bezpłatna to warto poświęcić chwilę czasu na jej wyrobienie. Nie oznacza to zawsze całkiem bezpłatnej opieki medycznej (w niektórych krajach są częściowe odpłatności np za leki) ale jednak zasadniczo zmniejszy nasze zaangażowanie finansowe. 3. Poobijani, z grubsza "zaopatrzeni" i jeszcze lekko zszokowani wracamy do kraju. A tu nas czeka NFZ-owa rzeczywistość. Ortopeda za miesiąc, rehabilitacja (pożal się boże) za dwa miesiące, rekonstrukcja wiązadeł - może za rok. I albo czekamy albo wyskakujemy z kasy - i wtedy prywatnie. Na tę ostatnią okoliczność można zabezpieczyć się pewnie w różny sposób. Ja wykupiłem rozszerzony pakiet NNW AVIVY. Obejmuje on oprócz odszkodowania za wypadek czy śmierć także KL (koszty leczenia) i KR (koszty rehabilitacji). Interesowały mnie tu głównie dwa ostatnie składniki. Za kwotę około 250 zł rocznie można przedstawić ubezpieczycielowi rachunki za leczenie (w Polsce, ale wypadek może być wszędzie) do około 20 000 zł i rehabilitację - 3000 zł. Na większość nawet bardzo poważnych zabiegów u nas to wystarczy. W przypadku np rekonstrukcji wiązadeł zrobię więc to w Żorach albo Bielsku-Białej a na rehabilitację pójdę do najlepszego ośrodka we Wrocławiu. I to tydzień po wypadku. Opisany zestaw to koszt 500 zł rocznie (bez NFZ), tworzy on mocny system dający gwarancję pomocy na bardzo dobrym poziomie i pewność wywinięcia się cało (finansowo oczywiście!) z wszystkich tarapatów. Przy kosztach "zabawy" w narciarstwo nie jest to chyba bardzo dużo. Choć oczywiście rozwiązania należy dopasować do skali aktywności. Myślę, że przy 30 dniach aktywności narciarsko-jakiejśtam warto w niego wejść. Pozdrawiam Wiesiek6 punktów
-
Dębowiec po południu Dziś pojawiło mi się kolejne "okienko czasowe",więc znów długo myśleć nie musiałem,jak to wykorzystać.Tym razem jednak dzień wyglądał nieco inaczej... Zaryzykowałem,pomimo złych ostatnich doświadczeń i ruszyłem na Dębowiec.Czemu tu?Bo blisko i tanio.Ostatnio też warunki wszędzie podobne,więc jest szansa. Ok. 14 docieram pod stok.Wyjątkowo szybki gramoling i ruszam do kasy.Czemu szybki?Bo dziś tylko buty założyć i wziąć do ręki narty,a właściwie nartki.Niedawno kupiłem od Mysiałka snow blade,które do dziś nie wypróbowałem.Zima się kończy,ostatnie dni z mrozem,trza więc to wykorzystać!Parking pozostał bezpłatny,do tego dziś niemal pusty!Kupuję karnet dwu godzinny za 19 zł i zakładam nartki.Zakładam to szumnie brzmi,bo jakoś nie bardzo to mi wychodzi. :tongue: Po dokładnej obdukcji znajduję w końcu właściwy wymiar i siedzą! Czas spróbować się w tym poruszać.Niby nic,a jednak to nie takie proste!Nie ułatwia tego "tępy śnieg".W dodatku bez kijków... Udało się i siadam na krzesełko.Jakoś tak dziwnie się czuję.Tak się przyglądam: Tak trochę niepoważnie wygląda chłop blisko 90kg na takich nartkach... :stupid: Ruszam na stok i od razu pierwsze mocne zdziwienie.Nartki "myszkują"z dużą częstotliwością jak zwariowane!Nie mogę nad tym zapanować... : Jadę,ale jakoś to chyba marnie wygląda.Do tego okazuję się,że śnieg dziś baaardzo tępy i na wypłaszczeniu muszę sporo podchodzić,a właściwie sporo łyżwować.Trasa równa i twarda,tylko nowy opad wszystko zepsuł.Nie poddaję się i dalej próbuję na różne sposoby.Wygląda to coraz lepiej,ale całkiem tego myszkowania pozbyć się nie mogę.Im pewniej jadę,tym mniej tego dziwnego zachowania,ale całkiem się tego nie wyeliminuję.Może jakieś błędy w stylu jazdy?A może to dzisiejsze warunki pogodowe? Podobnie jak poprzednio na stoku są jakieś znaki i ostrzeżenia.Nie wiem po co,bo dziś warunki spoko i bez niespodzianek,choćby w postaci minerałów.Niektórzy traktują je jak bramki do giganta... :biggrin: Do tego ludzi sztuk kilka.Oto widok stoku z góry: i z dołu: Wszędzie pusto.Po kilku zjazdach zaczynam całkiem fajnie na tym czymś jechać,bardzo fajne ćwiczenie!O dziwo nie zaliczam żadnej gleby,choć zawsze mi się wydawało,że ciągle mam problem z równowagą przód-tył.Za to coraz bardziej się rozkręcam.Niestety czasu mało,więc szybko trza kończyć.Jeszcze tylko fotka stacji dolnej: Dziś Dębowiec diametralnie inny niż podczas poprzedniej mojej wizyty - równo,twardo,bez gródek lodu,minerałów,jedynie aura przyniosła jakiś nowy "tępy" opad,który skutecznie męczył.Ale dziś mi się podobało!Szkoda,że idzie odwilż,bo Dębowiec na pewno szybko wytopi.Jest jaki jest,ale blisko i tanio. Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów! :wink:4 punkty
-
Praca instruktora jest ciężka. Parchatka w blasku Księżyca - poraz kolejny. Chyba zarażam... Od zeszłego tygodnia w kalendarzu miałem zaznaczony narciarski wtorek. Koledzy w pracy się dowiedzieli i postanowili pojechać razem ze mną...w tym jeden, który nigdy nie miał desek na nogach. Zarażam swoją pasją, czy co? Na miejscu, w Parchatce jesteśmy ok 18:30. Zaczynamy od malutkiego grzańca ponieważ nie jest zbyt ciepło: -4stopnie. Kolega bierze z wypożyczalni narty, kupujemy karnety i w górę... Wjazd talerzykiem wychodzi mu perfekcyjnie :happy: Ponieważ jest nas czwórka, to ustalamy, że każdy z nas jedzie z początkującym po dwa zjazdy udzielając mu wskazówek. Wychodzi na to, że ja zaczynam... Księżyc świeci, oświetlając trasy: Płaski początek jest w sam raz do tego by się oswoić z nartami. Robimy drobną rozgrzewkę i zaczynamy ćwiczyć pług. Pomimo sporego zapału, nogi kolegi są jakieś bardzo miękkie... ...kilka metrów jedzie stojąc, potem upadek - i tak 10 minut zjeżdżamy pierwszy zjazd. Chwila oddechu i jedziemy w górę drugi raz. W oczy rzuca mi się, nie zauważony wcześniej obiekt klasy lux: Szersza trasa najwyraźniej bardziej się podoba mojemu "uczniowi". Częstotliwość upadków się zmniejsza - czyżby moje wskazówki coś pomagały? Wątpię... ...to raczej przyzwyczajenie się i krótkie obycie z deskami na nogach. Kończę swoją "rundkę", oddaję początkującego w inne ręce... ufff Przyśpieszam. Kilka szybkich zjazdów i gdy jestem już dobrze rozgrzany, skaczę sobie z hopki: Kolejne zjazdy: Początkujący ćwiczy... ...drugi "instruktor" tłumaczy po swojemu. Dużej zmiany nie ma... ...zaczyna swoje lekcje płeć piękna. Jesteśmy w szoku, bo nagła zmiana. Upadków bardzo mało...a ostatni zjazd bez upadku. Co się stało? Urok pięknej Dziewczyny? A może celniejsze uwagi uczącej się w sumie jeszcze adeptki narciarstwa? Czy...męska motywacja, by zaimponować Kobiecie? Kończymy. Jest po 21 i pora jechać do domu. Ostatni rzut oka na zimowy klimat Parchatki w blasku Księżyca i pakowanie do auta. Droga powrotna to mecz... ...mecz słuchany w radio, na pierwszym programie - nawet z San Marino, to bardzo ciekawe przeżycie :laughing: Ufff - wygrywamy... ...ale to nie jest najważniejsze. Ważniejsze jest to, że początkujący Kolega, mimo bolesnej pierwszej lekcji - niesamowicie zadowolony z wyjazdu, postanowił zostać narciarzem. pozdrawiam marboru PS. Podziwiam wszystkich instruktorów. Nie wiedziałem jak ciężką pracę wykonujecie... Gratuluję cierpliwości i wytrwałości w tym co robicie.3 punkty
-
W kalendarzu 26 marca. Nieuchronnie zbliża się wiosna. Nieuchronnie, bo w narciarskich żyłach pulsuje zima. Nostalgia. Mimo, że szusy przedwczorajszego dnia jeszcze tlą się w pamięci, mimo że te dzisiejsze już kiełkują gdzieś w umyśle – to gdzieś poza, gdzieś już obok, z tyłu świadomość końca się zbliża. Wspomnienia. Wtedy przychodzą w myślach, miejsca, stop klatki odbytych wypraw, odkrywanych miejsc, ulubione trasy, dobre skręty, wyskoki i upadki. Góry. Zastanawiam się, ile ich w życiu widziałem? Ile szczytów, grani wprawiało w zachwyt? Te małe i te duże – jakie mają nazwy? Jakie historie są z nimi związane? To przerasta świadomość. Człowiek nie zastanawia się nad tym, dopóki zapina narty i patrzy w dół, zachłanny zjazdu, prędkości, ruchu… Krajobraz, natura – ta górska, to część duszy każdego narciarza. Wiosna. Zieleń, jasność, Słońce, błękit jezior, rzek. Śpiew ptaków, rośliny, zapachy, ciepły wiatr. Serce narciarza jest rozdarte. Między tym surowym zimowym światem pełnym pasji, a tym łagodnym wypełnionym życiem. To nie rozdarcie – to równowaga. Bo, czy miłość do nart byłaby tak wielka, gdyby nie było przerw? Gdyby nie było tego wiosennego rozżalenia, letniego oczekiwania i jesiennego dreszczu emocji przed kolejnym Sezonem? Póki czas… Schwycić ją. Złapać zimę za płaszcz i przytrzymać! Pojechać kilka razy. Choć już miękko, choć narta zapada się w cukrze i nie trzyma, choć mokro, choć wilgoć, choć jeżdżą ślizgi, a nie krawędzie. Bo czyż każdy z nas nie pragnie, gdzieś w podświadomości mieć ich dwóch? Tej surowej w białych barwach, pięknej i tej kwiecistej, ślicznej, pachnącej, ubranej w zwiewną sukienkę – Zimy i Wiosny. Ja tak mam… Dlatego dzisiaj wieczorem wyruszę… Dlatego nim przyjdzie Lato i rozebrana pora roku, poflirtuję z Wiosną i Zimą – to tu, to tam. Zachwycę się, by Latem powrócić myślami do wszystkich chwil… …chwil spędzonych na nartach. pozdrawiam marboru2 punkty
-
Kielce - Telegraf Zdjęć z kieleckiego Telegrafu tym razem nie będzie, bo trochę głupio wstawiać zdjęcia z 450 metrowego stoku co dwa dni, kiedy nic się nie zmienia, pogoda jest taka sama, warunki też takie same, jeździ się o tych samych porach, a wszystko z tego co wymieniłem jest przez cały czas naprawdę super !!! Zmieniło się może tylko tyle, że na Grouponie można było nabyć karnety czasowe za pół ceny, z czego z przyjemnością skorzystaliśmy :happy: Telegraf ma być czynny przez święta, a moim sobotnim celem jest zjechanie z niego z koszyczkiem ze święconką :stupid: W sumie kościół jest obok, do tego to moja parafia, więc wszystko można powiedzieć, że będzie po drodze :laughing: A i takie moje przemyślenie czy wymyślił ktoś zestawienie czystego kosztów 1 minuty jazdy na nartach na danym stoku. Na Telegrafie wygląda to mnie więcej tak, że na karnecie 3 godzinnym, kiedy nie ma kolejek, a praktycznie nie ma w ogóle, jeżdżąc na okrągło góra-dół, wjeżdża i zjeżdża się ok 35 razy. Jeden zjazd trwa ok. 25 sekund, czyli w sumie przez 3 godziny zjeżdżamy 14,5 minuty !!! :crazy: za które płacimy w dni powszednie w godz. 10-13, czyli wtedy kiedy są najlepsze warunki 38 zł, więc płacimy ok. 2,60zł za jedną minutę zjazdu !!! Jeśli wybieramy się w weekend i kupujemy karnet 2-godzinny, płacimy za niego 45zł i w tym czasie zjeżdżamy ok. 24 razy. Wtedy 1 minuta czystej jazdy na nartach kosztuje już 4,5zł !!! :eek:2 punkty
-
Dokładniej to jest tak, że członkostwo w OEAV w ramach opłaty członkowskiej gwarantuje także ubezpieczenie (Uniqua). W górach, w drodze i z gór - wszelka górska działalność (w tym narty) z określonymi wyłączeniami (w tym np. bez profi zawodów sportowych) Oprócz tego, a może przede wszystkim ma różne inne plusy - zniżki w schroniskach, jakieś eventy, szkolenia itd. - ale raczej nie o tym jest wątek. Przy okazji: http://www.oeav-events.at/austria/Polen/ http://www.alpenverein.com.pl/cms/ i najlepiej dzwonić na komórkę. Od niedawna odbiera Ola, która sobie chyba nieco lepiej radzi od. p. Zofii - ale obie sympatyczne, pozdrowienia W Wiedniu, chyba w czwartki po południu (trzeba sprawdzić) jest polski dyżur - można dzwonić, na maile też odpisują szybko, także po polsku. W wielu aspektach jest to bezkonkurencyjna oferta, ...no może analogiczne niemieckie jest konkurencyjne - ale nie wgryzałem się. http://www.alpenverein.de/ A niskie koszty leczenia? Polscy ubezpieczyciele komercyjni najchętniej kierują do Polski - "lecz się w NFZ", są gotowi wysłać nawet karetkę za tysiące złotych, byle nie wydawać kasy za granicą ... to doświadczenie kolegi, który wrócił z Austrii karetką, bo zerwał więzadło (w sumie to po co karetka?! ), a tam na miejscu nie chcieli mu zafundować nic poza powierzchowną obdukcją. Pomijając szczegóły ubezpieczenia - mam to i jestem zadowolony ...jestem zadowolony głównie dlatego, że nigdy nie skorzystałem ale, gdzieś wokół mnie, w kręgu znajomych, ludzi poznawanych na nartach itd. - do OEAV zapisało się kilka a może nawet kilkanaście osób. Do tego - święty spokój i wolna głowa - bezcenne Odpada jedna, ważna rzecz do ogarnięcia przed wyjazdem. Przy tym nikt nie broni dokupić sobie ew. jakiegoś dodatkowego ubezpieczenia - na zasadzie, że z OEAV mam super ratownictwo (także poza trasą!) i wielkie OC, a jakieś inne sprawy chorobowe - dodatkowo.2 punkty
-
SON w poniedziałek Po ostatniej wizycie na Złotym Groniu i jednym zjeździe z Czantorii miałem spory niedosyt nartowania. Wszyscy opisywali fantastyczne warunki w Beskidach więc trzeba się było wybrać. Oczywiście wybór padł na SON. Co by nie mówić jest tam gdzie pojeździć, do tego ja mam blisko, no i cena fajna. Zaparkowałem na Pośrednim. Słyszałem, że w Czyrnej nie kasują, ale wolałem nie ryzykować. Zresztą w Czyrnej trzeba podejść, czego nie lubię. Na Pośrednim nie byłem pierwszy, więc do stoku miałem jakieś 20m. Po małym guzdraniu przy aucie, do kasy, gdzie nabyłem karnet do 13. Pierwsze odbicie mam zarejestrowane 8:05. Trasy wyglądały następująco: 1-zamknięta 2- Na odcinku Małe Skrzyczne-Hala był mały problem na tej „ściance”. Lewa część zamknięta. Na prawej oblodzone, ale bardzo równo(bez przetarć). Odcinek do Czyrnej bez zarzutu. Poza tym fragmentem wspólnym z „3”, gdzie nadal są przetarcia, ale są wygrodzone płotkami. W dolnej części równiusieńko. 3- Jak dla mnie trasa, która nie powinna być liczona w ogólnym bilansie SON. Odcinka Skrzyczne-Małe Skrzyczne nie da się spróbować bez wjazdu od strony COS. Odcinek równoległy do „2” z Małego Skrzycznego nie był chyba ratrakowany, zresztą tam jest mega wąsko. Jak wiadomo „2” i „3” się rozchodzą do Czyrnej i tego fragmentu w dolnej części nie spróbowałem, ale jak patrzyłem od strony „2”, tam gdzie się łączą, to wyglądało słabo. Ale może nie powinno się oceniać jak się nie jechało. 4-Idealnie. Jedynie w tym wariancie 4a, były minimalne przetarcia. 5-„Bieńkula” Nadal za trudno jak dla mnie. Zjechałem raz i uważam, że bardzo dobre warunki, ale troszkę oblodzeń. Ale do opanowania nawet dla takiego amatora jak ja. Działał tylko orczyk II(taki ma numer na schemacie), więc trzeba było przejeżdżać w poprzek orczyka co wg mnie jest niebezpieczne. 6- Najbardziej magiczna trasa w SON. Z tego co zauważyłem na forum wielu nawet nie wie gdzie ona jest. Nietrudno zauważyć, że odbija od „4”. Następnie zbliża się do „2” i „3”(tak, że można na nie wjechać) i następnie wraca, by się znowu połączyć z „4” na wysokości jednej z „bud jedzeniowych”. Tyle, że na sporym odcinku trasa biegnie do góry. Nie sposób podjechać bez podchodzenia. Do tego wąsko. Szeroka na jeden ratrak. Co prawda było to wyratrakowane, ale najgorzej w tym dniu w SON(grudy lodu). Do tego przetarcia. Na plus tej trasy przemawia widoczek, ale więcej tam nie pojadę, chyba, że to ktoś zniweluje tak, żeby nie trzeba było podchodzić. 7-Jak dla mnie najlepiej przygotowana trasa. Cały dzień bez zarzutu. Ktoś już tu pisał na forum, ale zaskakujący dla mnie jest też kolor tej trasy, zwłaszcza w tej części z Hali do Suchego. 8- Do samego końca idealnie. Trasa jak wiadomo dla początkujących, ale pięknie wyratrakowana(hiper szeroko). Bardzo mało ludzi, więc do 13 na spokojnie. 9- Idealnie przygotowana trasa, ale jak dla mnie te wyciągi V, IX chodzą wolniej niż np. z Suchego na Halę. Dlatego zamiast Julianów wolę inne trasy. Do „9” nie można się jednak przyczepić. 10-Idealna jak wszystko w obrębie Julianów 11-„Golgota” Chyba najlepsze przygotowanie tej trasy jakie miałem okazję testować w swojej krótkiej „karierze” narciarskiej. Równo, bez przetarć. Po 12 spróbowałem zjazdu i jak dla mnie tak samo równo jak rano(oczywiście bez sztruksu). Wg mnie jest tam bardzo niebezpiecznie na dole. Gdyby ktoś nie opanował nart w końcówce to albo droga, albo dach baru jego. Chyba, że coś dadzą te śmieszne płotki, ale nie wyglądają mi na dobre zabezpieczenie. 12-Kolejna trasa widmo w SON. Tzn. jak najbardziej istnieje i muszę ją chyba najbardziej pochwalić za „trzymanie formy”. Tyle, że na całej długości w ośrodku jest oznaczona jako „9”. Oznaczenia na słupkach wskazują, że „9” rozwidla się na 2 warianty. Na mapce jest zupełnie inaczej. Na trasie przed godz. 13 dało się znaleźć pokłady dziewiczego sztruksu. Zjechałem tam kilka razy pod koniec i było bajecznie. Dla początkujących na tej trasie podobnie jak na 9 są dosyć trudne te „ścianki”. 13-Poza magiczną „6” najsłabiej utrzymana trasa. Duże połacie trawy i piasku. Oczywiście łatwe do ominięcia, ale słabo to wyglądało jak na pięknym białym śniegu takie szaro-buro-zielone plamy. Oczywiście poza tymi niefajnymi miejscami mega równo. Na minus brak wyrównania pod niektórymi wyciągami. Nierówno było pod XII, III i oczywiście II z Czyrnej. Na pozostałych było super równo. Najlepiej wyglądała VII obok Golgoty. Właściwie przez cały sezon było tam mega równo. Z rana jazda na bieżąco. Później trzeba było czekać tak 3-4 pary już za kołowrotkami. Aż w pewnym momencie na II zrobiła się taka dziwna kolejka. Na trasach super pusto, a tam ze 2 pary do kołowrotka i 5-6 za kołowrotkiem. Krótko mówiąc parę minut czekania. Później już tam nie jechałem i reszta „bezkolejkowa”. Jeździłem na tyle szybko ile potrafię z jedną małą przerwą na winko. Tam się właśnie dowiedziałem, że kończą 31.03. Podobno ma to wynikać z tego, że trzebaby zapłacić jakieś podatki za kwiecień. Zapewne też trzebaby „orczykowym” zapłacić, ale tu się chyba można dogadać, żeby dostali kasę tylko za kilka dni. Na pewno jest tam jeszcze bardzo dużo śniegu. Dlatego nie kumam dlaczego, ma się to skończyć już teraz. Myślę, że na 1.04 znalazłoby się dużo amatorów białego szaleństwa. Ostatnie odbicie miałem 12:55. Zrobiłem w tym czasie 32 wjazdy różnymi wyciągami. Jak dla mnie było troszkę za zimno. Na Małym Skrzycznem -13, w pozostałych miejscach -10. Przez to jednak, że było tak zimno to trasy do końca trzymały formę. Jedne lepiej, drugie gorzej, ale do końca nie było miejsca gdzie zrobiłoby się jakoś niesympatycznie. Jak ktoś tylko ma możliwość wyjazdu w tygodniu do SON to mogę polecić w pełni. Nie wiem, czy zawsze tak dobrze przygotują trasy, ale jak dla mnie było bajecznie równo.2 punkty
-
2 punkty
-
Na necie jest mnóstwo filmików narciarskich. Masa. Jednak bardzo rzadko można znaleźć coś interesującego, zadziwiającego... Znalazłem taki filmik. Z Islandii :happy: Ten kraj rzadko bywa na forum... Ekipa, przygoda, pasja...a w dodatku świetny montaż i niesamowita muzyka. Polecam - Snow Break: [video=vimeo;62284401]1 punkt
-
16 marca zawitaliśmy do La Villi, do pensjonatu Gana (wyjazd z BB o 6:00, na miejscu o 16:15). Wyjazd w ramach Dolomiti Super Sun - śpimy 7 nocy, płacimy za 6 (420 € za apartament 3-4 osobowy); jeździmy 6 dni, płacimy za 5 (194 €), wyszło 334 € za osobę. Dwa ostatnie zdjęcia to widok z okna pensjonatu (trasa Gran Risa, zdjęcie czwarte zrobione po 21-ej). Cdn...1 punkt
-
Nowa Osada Dzisiaj na wieczorną jazdę wybór pada na Nową Osadę. Ludzi mało jeździ może z 50 osób. Twardo i równo. Taki normalny treningowy wyjazd, niestety pewnie jeden z ostatnich w tym sezonie.1 punkt
-
Marboru - pięknie napisane. Mnie ogromnie kusi majowo-czerwcowy wypad do Finlandii - Ruka, choć zapewne będzie ciężko z ogarnięciem wyjazdu, ale mam nadzieję, że się uda. Niedługo postaram się w końcu sklecić relację z grudniowego wyjazdu za koło podbiegunowe, zdecydowanie jedno z piękniejszych miejsc na narciarskiej mapie świata :smile:. http://vimeo.com/7081061 :angel:1 punkt
-
1 punkt
-
Fajnie, że odświeżyłeś ten wątek. Śledząc tegoroczne zmagania w GS i ich wynik końcowy, szczególnie fajnie wygląda punkt widzenia Amerykanów, który przytoczył dareklewandowski. A tak poza konkursem, to wcale to tak ten GS źle nie wyglądał. Ja patrzyłem z przyjemnością. Pozdrawiam1 punkt
-
... moje przewidywania się potwierdziły. Sent from my iPhone using Tapatalk 2.1 punkt
-
I wiele wskazuje że nic na tym nie stracisz:) Jedno popołudnie przeznaczyłem na latanine po sklepach w "Mayer" . Duży wybór i ceny niejednokrotnie mniejsze niż u nas ( opinia dotyczy tych samych marek i porównywalnych produktów) Ja na następny sezon właśnie mam zamiar zrobić spore zakupy:)1 punkt
-
To pierwsze trzy galerie z WorldSkitest Fashion Show Mountain Force Scott X-Bionic1 punkt
-
Kolezko, po jaki pieron zakladasz wątek i nie udzielasz odpowiedzi?1 punkt
-
Oprócz OeAV na podobnych zasadach ubezpieczają swoich członków inne towarzystwa alpejskie np niemieckie DAV, francuska ARVA. Podstawowe jest to, że nie ma wyłączeń z tytułu offpiste a limity akcji ratunkowej, OC i zastępstwa prawnego są wysokie. Co do KL to mając EKUZ w UE nie są one nawet teoretycznie potrzebne. Na pewno KL w Szwajcarii, USA będzie stanowczo małe - warto się dobezpieczyć jeśli ktoś tam jeździ. Te towarzystwa mają po kilkadziesiąt tysięcy członków i nigdzie nie pojawiają się sygnały o kłopotach przy likwidacji szkód. Z innych spraw - koszt składki członkowskiej zwraca się po tygodniowym pobycie w schronisku prowadzonym przez obojętnie które towarzystwo - są ich tysiące (zniżka na nocleg to 50%) . pozdro Wiesiek1 punkt
-
johnny narciarz jestes wielki ja w tym sezonie 53 dni na nartach. czwartek i piatek będę na PILSKU i chetnie wypije grzanca w starym schronisku z SKIONLINE.pl forumowiczami... hasło : skionline. pozdrowienia dla miłosników SKI. CZY SZEF JC i SB planują jakieś spotkanie na PILSKU w kwietniu czy na GRUNKI SCH1 punkt
-
Doskonale to rozumiem - mam kolegów przy których czuję się... całkiem normalny. Ważne jest żeby znaleźć kogoś bardziej zakręconego od siebie! Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Byłem dziś z rana na zamknięcie sezonu 3h na Czantorii. Czantorię zawsze omijałem z uwagi na ceny i tłumy. Trasa czerwona z eleganckim nachyleniem przygotowana bardzo dobrze, śniegu pod dostatkiem. Na niebieskiej, mimo, że otwarta warunki takie sobie. Zresztą ta trasa oprócz górnego odcinka to nic ciekawego. Dziś jazda na bieżąco, około 2/3 krzesełek jeździło pustych. Jeśli nie będzie pogodowego kataklizmu to dłuższą chwilę na Czantorii jeszcze będzie można pojeździć...1 punkt
-
Wiosna - najpiękniejsze narciarstwo Wreszcie kończy się zima! Z niecierpliwością układam kalendarz narciarski - o ile podczas jesieni i zimy jest to standardowe 8-9 dni/m-c to teraz staram się upchnąć znacznie więcej. Bo: - kuszą "normalne" ośrodki gdzie na mięciutkiej wiosennej ciapce można śmigać do około 20.04 na trasie i obok - kuszą francuskie 3V, Espace Killy gdzie zamknięcie sezonu na początku maja jest tanie i cudowne, ze świstakami łażącymi po stokach - kuszą kwietniowe firny w Karkonoszach a choćby ze Śnieżki myknąć - kuszą alpejskie schroniska i tury do połowy maja - kuszą zjazdy w żlebach w Tatrach do końca maja, może by tak Rysą śmignąć a w czerwcu jakieś poletka odszukać - kusi Stubai do 15.05 (bo jeszcze karnet działa) - kusi zjazd z Aiquille du Midi gdzieś pod koniec maja - po gołym lodowcu - kusi zjazd z Klein Matterhorn też pod koniec maja, a może gdzieś kawałek dalej z Breithorna (4200 m n.p.m.) - kuszą letnie jazdy w Gurglu (w zeszłym roku w połowie maja) - kusi Tux w lipcu i Passo dello Stelvio w sierpniu - kuszą jeszcze wszystkie pomysły nieznane (w tym Nowa Zelandia:) Nostalgia przyjdzie gdzieś w czerwcu ale do października w sumie będzie niedługo więc jakoś lato na rowerze i trekingach przetrwam. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Jesteś praktycznie sam na stoku, a skręt kończysz raptem go zacząwszy, dlaczego? Zrozumiał bym jak byś chał zaprezentować śmig, ale to nie to...1 punkt
-
Szczyrk-sonDzisiaj raniutko wpadłem na pomysł,że popracuje póżniej :stupid:a z rańca na stokNie byłem jeszcze w tym sezonie w krainie łorcyków,więc wybór był prostySzybkie pakowanko,córke szybciorem do przedszkola a ja fru :tongue:O 8 melduje się w Czyrnej na parkingu,niewiem czy tylko dzisiaj ale parking freeKupuje karnecik do 13 i przez pierwsze dwie godzinki katuje bieńkułe,potem już troszkę zaczyna pojawiać się lód,ale sprawni narciarze bez problemu są wstanie skorygować tor jazdyNastępnie jade z Hali Skrzyczyńskiej na Solisko,jeżdze na Golgocie na której warunki dobrePotem jeszcze zaliczam pare zjazdów na Pośredniej i powrót do CzyrnejDzisiejsz jazda całkiem,całkie gdyby nie ten cholerny wiotr,chciało łeb urwaćPrzy tem -5 wiatr potęgował spokojnie -10,tylko raz wjechałem na Małe SkrzyczneAle ogólnie warunki i tak pikne jak na wiosne tej zimy,narty całe :wink:Ps.SON kończy sezon w niedziele1 punkt
-
Alta Badia, ciąg dalszy.22 marca (piątek), dzisiaj znowu do Val Gardeny, ale tym razem omijamy Secedę i podchodzimy pod wyciąg na Monte Pana, potem Mont de Seura i wyciągami pod Sassolungo docieramy na Passo Sella. W drodze powrotnej świetna i pusta czerwona do Selvy. Wyjazd do BB w sobotę o po 6-tej, na miejscu jesteśmy o 17-tej. To był mój dziesiąty wyjazd w Alpy, ale pierwszy w Dolomity, poprzednio Val di Sole i Saalbach. Pod względem warunków pogodowych stawiam go na równi z pierwszym wyjazdem (Val di Sole: 27 marca do 3 kwietnia 2004, dużo śniegu i sześć dni słońca).1 punkt
-
Na szczycie wiatr tak wzmaga zimno, że 2 minuty bez rękawicy do fotografowania i odmarzł mi palec w ręce – cały biały, siny – pierwszy raz takie coś mi się zdarzyło – koniec focenia – tu już nie ma żartów (opuszki do dzisiaj jakby z drewna były:P). Napawamy się widokami na szczycie, jest przepięknie – Tatry, okolice:1 punkt
-
Lampa w Korbielowie Wczoraj jeszcze miałem mocne wahania,gdzie jechać.Najpierw w planie pojawiła się Czantoria,bo ceny opuścili i ponoć parking bezpłatny,później Szczyrk,a ostatecznie Andy przekonał mnie do Korbielowa.Z resztą mnie na Pilsko długo namawiać nie trzeba! Decyzja zapadła!Szybko do spania,bo pobudka 5.40!Wstaje sam,bez budzika.Organizm chyba się tego domaga!Mam dość czasu,więc szybko gramolić się nie muszę.Przed wyjazdem jeszcze szybki SMS do Żonki,bo bidulka w szpitalu leży i jazda w drogę.Już przed 7 rano słońce pięknie smali,choć na zewnątrz ostry mróz.Temperatury jak styczniu,poniżej -10st!Znów jakoś auto słabo grzeje,ale słoneczko nadrabia i to mocno.Drogi czarne,bez niespodzianek,no może tylko te dziury... Jedynie w samym Korbielowie i tuż przed trochę lodu na asfalcie,ale bez tragedii. Mimo spokojnej jazdy zgodnej z przepisami,na miejsce docieram bardzo wcześniej,bo już 7.35.Powolny gramoling,bo spieszyć się nie muszę,w między czasie narty do nasmarowania i czas udać się do kasy.taka ciekawostka,do 7.45 cisza i spokój,ruchu zero,wybija owa 7.45 i pojawia się szarańcza! Jest jeszcze trochę czasu do godz. 8.00.Udaję się do kasy i tu miłe zaskoczenie!Czasy kiedy pracę w nich rozpoczynano o równej ósmej przeszły do przeszłości.Piękna pogoda,można spodziewać się idealnych warunków,więc wybór może być tylko jeden - karnet całodzienny!Taka przyjemność 80zł... Kiedyś,zwłaszcza po sezonie,to było chyba 54zł.Cóż,inflacja większa niż mówią w TV... Do ósmej jeszcze trochę,ale najniższy orczyk już chodzi,a trasa wygląda bosko! Lukam już z Płaja do góry: Chciałem od razu zasuwać na samą górę,ale kolejny orczyk stoi.Przecież nie będę stał i czekał!Ruszam w dół,bo traska jest mniam mniam!Boska rozgrzewka i znów ten ślimaczy orczyk.Ale tym razem widzę,że kolejny wyciąg już działa.No to depka i się wciągam wyżej.Pomijam Buczynkę i ruszam do samej góry,bo tam dziś na bank będą kolejki.Będą,ale po 10.Doświadczenie w tym względzie mam już spore!No to ruszamy na Miziową.Tak jak na dole,jest tu pięknie! babia Góra nie często jest tak wyeksponowana: Ruszam więc najpierw na "5" z Miziowej do Szczawin.Podobnie jak na dole jest rewelka!Ale zazwyczaj dwie doby po świeżym opadzie tak to właśnie wygląda.Kolejek póki co brak!Zaliczam "5",a następnie ruszam na Kopiec i pozostałe trasy na górze.Wszędzie miodzio!Żeby tego ślicznego sztruksu tak nie zniszczyć,początkowo jeżdżę wyłącznie delikatnym karwingiem. Nie ma tłumów,to śmigam raz po raz.Czas jednak biegnie nieubłaganie i trzeba coraz więcej kombinować,żeby w kolejkach nie stać.Korzystam też z pogody,bo widoki pierwsza klasa!Tutaj Skrzyczne: Pogoda zachęciła nie tylko narciarzy,pojawili się skuterzyści.Właśnie rozkminiają czarną: Panie Ślusarczyk!Śpisz?!To miłych snów! :tongue: Ilość ludzi drastycznie,jak dla mnie,wzrasta po godz. 10.Już nie ma wyciągu,gdzie nie ma choćby małej kolejki,więc przed 11 ruszam na Buczynkę.Warto wspomnieć,że na górze nie tylko spory mróz,ale też wiatr!Na dole tego nie ma,a warunki do jazdy równie dobre!Kolejek jakichkolwiek oczywiście zero.Podobnie na trasie z Soliska do Kamiennej.Zaliczam po prostu zjazd z samej góry na sam dół jednym ciągiem,bez odpoczynku.Dobre ponad 5 km jazdy,z jednym małym,niestety,podejściem.Przed dwunastą stwierdzam,że czas na grzańca,bo poranne mrozy i wiatr omal nie pozbawiły mnie twarzy!Szczęście dopisuję!Trafiam do fajnej knajpki w połowie BABY,gdzie jest telewizor i leci transmisja ze skoków narciarskich.Ja zobaczę ostatnią 20 w drugiej serii.Nie tylko ja,bo więcej narciarzy,łącznie z GOPR-owcem dopinguje naszych.Więc jeden grzaniec nie wystarczył... na jedną i na drugą nogę + kiełbasa .Trochę wybiło z rytmu,ale po ok 20 min. przerwy wracam na trasę.To z resztą była pierwsza i ostatnia pałza!Ruszam więc na BABĘ,bo tu krzesła puste jadą,na stoku bez tłoku: Wszędzie pięknie widać Babią i nie tylko,więc cel obrany! Tutaj bawię się najdłużej,cały czas jazda na maksa!Warunki fantastyczne mimo upływu czasu.Dopiero ok. 14 wpada mi myśl,żeby uderzyć ponownie na samą górę.Kiedy tam docieram,ludzi faktycznie nie za dużo.Na niektórych wyciągach wręcz panowie z obsługi się nudzą.Daję im pracę... :wink: Ale w tym momencie warunki już gorsze niż na dolnych trasach.bez jakiejś tragedii,ale niżej było lepiej!Nawijam tak do ok 15.30 i ruszam znów na sam dół,oczywiście jednym ciągiem!Ale już czuję te parę godzin w nogach... Sporo narciarzy się wspina,żeby zobaczyć Tatry,ale nie wiedzą,że z Buczynki w kilku miejscach widać je nie gorzej niż z samej góry.Niestety zdjęcie wyszło słabo,więc go nie ma.Bo i przejrzystość powietrza dziś była kiepska,przez smog... Po 16 na stokach robi się puściuteńko,pojawiają się też lekkie chmurki,które zasłaniają słoneczko,ale ciągle pięknie!nawijam tak do zamknięcia ośrodka,czyli do 17.00,cały czas na jazda na maksa! Kiedyś jednak przychodzi koniec,więc trza oddać karnet i się spakować.Ale dziś co najmniej równe 9 godzin na nartach,więc dzień można uznać za udany!Szkoda,że to pewnie koniec zimy,bo takich warunków i widoków to nie było przez całą zimę! Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów!1 punkt







