Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.02.2014 - 03.02.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.02.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Wczoraj wieczorem wróciłem ze ,,zesłania-dosłownie :Dalej do siebie nie mogę dojść.Ostatni raz byłem na Chopoku jakieś 4 lata temu i co się zmienilo... Szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć :frown::Pierwszy raz w życiu czuje się oszukany,rozczarowanyNie,nie chodzi mi o warunki atmosferyczne,bo wiadomo różnie bywaWku..... mnie podejście Słowaków, co to oni nie mają za ośrodek i obsrane traktowanieRozumnie jakbym wyskoczył na dzionek gdzieś na miejscu na nartowanie jadną trasą...Ale płacąc kwotą zbliżoną do cen alpejskich i bujać się na dwóch,trzech trasach to są jajaRozumie silny wiatr może spieprzyć wszystko ale po jaką cholere od czwartku nastąpił praktycznie paraliż całego ośrodkaDolne partie spokojnie mogły chodzić ale nie pozamykali prawie wszechno.A3 Grand od czwartku zamknięta,co skutecznie doprowadziło do gigantycznych kolejek na Biela PutGórne partie Chopoka to jazda 70-80 procentach po lodowcach,czytać dosłownie :stupid:Warunki mieszkaniowe to też jak dla mnie lipa.Mieszkaliśmy niby super hotelu,nie napisze w jakim żeby nie robić reklamy(widok z okna na gondolkę A3 Grand-Brihliska)Za te pieniądze jestem zdegustowany i długo do siebie nie dojde :sorrow:.Jedyny plus to dobre jedzenie i niezłe spa,choć mając porównanie choćby z Austrią to daleko im jeszcze,daleko.Dobrze że choć w Tatralandi wszystko chodziło :tongue:Jeśli ktoś się wybiera proponuje wcześnie obserwować pogode i otwarte trasy,bo można się niemilo rozczarowaćPewnie już o tym wiecie ale skipasy całodniowe są niezbywalne i monitorowane,następuje blokada przy wyłapaniu przez kamereDoświadczyłem tego w drugi dzień gdy przez omyłkę jażdziłem na żony karnecie,oczywiście dało się to odkręcić meldując się z małżonką w kasachJazda nocna czy ma się skipas wielodniowy czy jednodniowy dodatkowo płatna +15 euro,co razem daje nam przeszlo 50 euro za dzień :stupid:Tak więc z mojego punktu widzenia,wyjazd do bani,na co niezaprzeczalnie wpływ miała także pogoda,ale nie do końcaMyślę że małżonka po tych doświadczeniach(także finansowych) zostawi mi organizacje następnego wypadu narciarskiego :biggrin: Tak jak już pisałem przynajmniej tu wszystko chodzilo,ale bez kolejek też się nie obyło :19 punktów
-
Dzień trzeci. Pinzolo. Niestety rano nie przeszło. Pogoda kiepska. Słaba widoczność i delikatne opady śniegu. Jedząc śniadanie, oglądając regionalną telewizję, po prognozie jest nadzieja na Słońce... ...postanowiliśmy poszukać go w Pinzolo. Szybkie wciągnięcie krzesełkiem na Pradalago, zjazd trasą 50, 57, 85. Następnie w górę gondolą na Cinque i zjazd do łączącej Madonnę, z docelową miejscowością, kilku kilometrową, nową gondolą: Campiglio Expres. Czas podróży tym niezwykłym wyciągiem - 17 minut. Jeszcze tylko wjazd krzesełkiem i po zjeździe niebieską trasą 111, końcówką czerwonej 106 docieramy do dołu i wciągamy się krzesełkiem 66 na szczyt, liczący sobie 2100m n.p.m. Doss Dei Sabion. Widoczność bardzo słaba, wiatr i zimno. Jedziemy najpierw całością bardzo szerokiej 111, a potem, odgrodzoną od niej siatką, nieco z boku 116. Tutaj fotka: Jedzie się dosyć słabo. Stok pokrywa nawiany puch, mgła utrudnia poruszanie. Przebijamy się krzesełkiem 66 na drugą stronę. Testujemy świetną trasę czerwoną, krętą i nieźle pochyloną 107. Później, po kolei 108 i ciągniemy dalej, czarną, niesamowitą - szeroką i doskonale przygotowaną 100tką. Zauważamy, że w całym ośrodku narciarzy jak na lekarstwo. Na tej długiej i wymagającej trasie - zero ludzi. Jesteśmy tylko my. Wciągamy się piękną gondolą numer 60 i... ...znaleźliśmy!!! Słońce. Prognozy się nie myliły, i przy górnej stacji ukazują się naszym oczom cudowne zimowe klimaty i widoki. Są tutaj dwie kameralne knajpki. Początek trasy, która narciarsko jest marzeniem dla każdego, kto lubi nachylenie, dynamikę jazdy i szerokość... ...ehhh gdybym miał gigantki... Przemieszczamy się w stronę szczytu, narty kierujemy na czerwień 101... Bajka: ...zbaczamy na czarną 102 i lecimy do samego dołu, poprzez niebieską 110 i stacje górną gondoli "bez trasy", z Pinzolo - 61, dolną stację krzesła 62, później czarną, wąską i krętą 117 do setki... Jazda - znakomita. Tutaj, w promieniach słoneczka...dokonuje się na mnie jedno z nielicznych zdjęć w ruchu: Wędrujemy dalej. Niebo, choć czasami spowite chmurami, zachwyca gdy odsłania swój błękit. Fotka z trasy czerwonej 106 - widok na masyw Cima Tosa 3175 m n.p.m. Jesteśmy ponownie na szczycie Doss, tym razem widok i widoczność diametralnie inne. W dali widać Groste... ...a my, chociaż z krzesełka widzimy, że trasa czarna 103 jest nieprzygotowana postanawiamy ją zaliczyć. Jest ciężko. Powoli, ostrożnie - bo nawianego śniegu, kopcy, nierówności jest sporo nawet na jej końcówce. Narty giną w białym: Jedziemy w dół na główne krzesełko 66, które z powrotem prowadzi nas na szczyt. Widoki na opisywane trasy 104, 103, 116 oraz masyw. Początki tych tras zaczynają się z jednego miejsca: Z niego widok na drugą stronę. Robi niesamowite wrażenie... ...jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę i widać byłoby Adriatyk... Kończy się powoli dzień. Narciarsko, po powrocie oceniamy go jako najlepszy w najfajniejszym miejscu. Pinzolo - to, jest to! Wracamy Expresem...tym razem 22 minuty - czyżby Słońce rozciągnęło liny i podróż stała się dłuższa? Już w Madonnie, śmigamy to tu, to tam i wracamy szczęśliwi do rezydencji. Niesamowity dzień dobiega końca.16 punktów
-
Dziś z rana poniosło mnie na Harendę. Zajeżdżam na parking tuż przed 9:00 i.. pusto. Troszkę walki z zimnymi, twardymi butami i idę do kasy. Biorę karnet na 3 godziny - 45 zł. Pierwsze parę zjazdów - ekstra, twardo i dość równo. Im później tym gorzej, wiadomo - południowy stok więc słońce mocno operowało, ale w sumie przy takiej temperaturze nie ma co narzekać. Kilka zdjęć: Na dziś koniec jazdy, muszę wymyślić coś fajnego na jutro. Swoją drogą jak ktoś lubi wiosenną jazdę np. we Włoszech - dziś w Zakopanem na pewno poczułby się podobnie :wink:.14 punktów
-
Dzień trzeci. Pinzolo - suplement. W czasie słabej jeszcze pogody, na początku dnia, postanowiłem z moją drugą połówką wyjechać nieco z boku, poza trasę, w las. Delikatnie, ostrożnie, po to, by urozmaicić sobie dzień. By zakosztować cudnych białych widoków, czap śnieżnych i przepięknych okoliczności przyrody. Wjazd przy dolnej stacji krzesełka 68, wyjazd przy miejscu wsiadania na 67. Początek i badanie pokrywy... ...kije nie dotknęły "dna". Miejscami jest dziewiczo. Ponieważ nie mamy ani doświadczenia w jeździe poza trasowej, nie znamy terenu, miejscami jest wąsko i nierówno - poruszamy się bardzo ostrożnie, wolno. O kolano muszę przecież dbać... Jest magicznie zimowo... ...normalnie klimat świąt :smile: Jedziemy też przetartym szlakiem: A zmęczenie, zwłaszcza niedawno kontuzjowanego kolana gdzieś w połowie tej eskapady daje znać o sobie. Chwila oddechu: Jedziemy dalej a las mógłby trwać i trwać... Gdyby nie te "czerwone" portki, to pewnie bym się zgubił :biggrin: Kończymy ten jakże przyjemny epizod, Pinzolowego dnia. Nie tylko trasy... ...ciągnie nas do lasu. Woła duch dzikich tras i nieznanych szlaków. Niewielka przygoda i już wiemy, że musimy mieć inny sprzęt, trochę inaczej planować alpejskie wyjazdy. Może w przyszłym roku... ...szerokie dechy i coś nowego.9 punktów
-
Dzień czwarty - Część I: Marilleva. Czwartego dnia - nie musieliśmy szukać Słońca. Ono nas odnalazło i towarzyszyło niemalże cały dzień. Plan: Marilleva i Folgarida. Zakładam lekką kurteczkę i całą paczką, w doskonałych nastrojach kierujemy się czerwoną, sztruksową, czerwoną trasą numer 45 w stronę pierwszej z miejscowości. Jestem bardzo zainteresowany, jak tam jest, ponieważ przy wyborze kwatery - brałem pod uwagę noclegi w hotelowisku 1400. Nim docieramy do miejsca przeznaczenia, udaje mi się uchwycić różowe porteczki w akcji. Jazda jest przewspaniała - chyba nie muszę wypisywać swoich echów i achów? - wszystko jest widać. Po dwóch zjazdach jeszcze po stronie Madonny, jedziemy pierwszymi kanapami 6stki na szczyt Monte Vigo 2179 m n.p.m. Na pierwszy "ogień" idzie czerwona całość Góry, trasami 11 i 23 - prawie 5km zjazdu. Ponieważ Słonko jest jeszcze "młodziutkie" robimy to w cieniu. 11 góra: 23 dół: Od początku, do końca w czasie tego pierwszego ślizgu - stoki są tylko nasze. Jazda szybka, dynamiczna, bo jest twardo i chłodno. Docieramy do apartamentów Marillevy 1400: Na pierwszy rzut oka - odpychająco. Jakie szczęście, że wybrałem na nasz domek, to co wybrałem. Ufff Przy znajdującej się tutaj stacji pośredniej gondoli 20 - tłok i kolejka ludzi. Wszyscy chcą się dostać do centralnej części ośrodka. Pierwszy raz w czasie pobytu spotykam się z tak dużą ilością narciarzy w jednym miejscu. Jeszcze raz robię ufff Postanawiamy się przenieść najpierw na trasę czerwoną 20. Krótka, kręta i wąska...a jak widać na poniższej fotce, początek piękny... Kolejny raz wciągamy się wyciągiem 18 na szczyt Dos De La Pesa 2155m n.p.m. i testujemy najfajniejszą i bez ludzi trasę czarną 25, 26. Świetna jazda - warunki doskonałe. Powrót w centralne miejsce Ośrodka i znowu przy wyciągach tras łagodnych - tłok. Zaliczamy krótką, niebieską dojazdówkę do archaicznego krzesła 13... ...i zaliczamy jedną z niebieskich dwóch tras. Robi się nieznośnie jeśli chodzi o ilość narciarzy. Wrażenie, jest takie, że jest ich o wiele więcej niż tras, a trasy nie dają rady ich pomieścić. Mimo pięknego dnia, pełnego słońca. Świetnej, długiej łączonej trasy czerwonej oraz podobnej czarnej - Marillevę oceniam najgorzej jeśli chodzi o region, w jakim się znajdujemy. Uciekamy w stronę Folgalidy.8 punktów
-
Dzis Laskowa. Od 9 do 13. Karnet 4-godzinny 50 zl. W nocy na szczescie przymrozilo. Stok do godz 13 twardy i nie rozjechany. Dolna czesc to nawet baardzo twarda. Ostre krawedzie wskazane. Od 9-11 jazda praktycznie bez ludzi na stoku. Potem troche wiecej ludzi dojechalo ale bez tlumu. Jazda krzeselkiem na biezaco. Sniegu sporo. Stok dobrze przygotowany. Nie ma mowy o przetarciach czy kamieniach na stoku. Piekna, sloneczna pogoda. Polecam czekolade na goraco... mobilnie z tapatalk8 punktów
-
I dzień trzeci - najpiękniejszy cały dzień piękna zabawa dopiero po 14 zaczęło się .... można było pośmigać do utraty tchu Widokowo jeden z ładniejszych regionów , widoki piękne , jeździ się na trzech górach gdzie pięknie widać szczyt na który się jedzie itd. Tras mało a ludzi jeszcze mniej Dzień czwarty I jak zaczęło padać to ..... zagrożenie lawinoweDzień piąty to wszystko zamknięte było , mając nadzieję że będzie lepiej czekaliśmy na kolejny dzień a tu jak przez 36 godzin spadło grubo ponad metr puchu tak w sobotę z nieba lała się wiadrami woda . Tragedia , czynna była jedna wolna ławka i stojąc 5 min na deszczu ( ulewie ) ochota minęła na zabawę .W niedzielę okazało się iż mamy do zwrotu po 22 EU :biggrin: co każdy przyjął z zadowoleniem , więc karnet za 4 dni wyszedł 150 EU Podsumowując :Kameralny ośrodek z pięknymi widokami i trasami dla początkujących ( czarnych prawie brak a te co są to jak czerwone )Wylot samolotem okazał się trafionym pomysłem , cena za przelot i apartament atrakcyjna bardzo Sam apartament zgodnie z opisem biura plus czysty , przestronny wymiana pościeli i ręczników po 4 dniach W budynku do dyspozycji mały basen plus bąbelki i siłownia w cenie , sauna dodatkowo płatna , na plus też recepcja z barem i salą klubową gdzie można było spokojnie posiedzieć przy najlepszej kawie ( 1 eu )W przypadku pytań pozostaje do dyspozycji i już czegoś szukam bo niedosyt spory8 punktów
-
Jestem juz w "realu", znaczy się w robocie:sad: Cztery dni w Krynicy zaliczone, 2 dancingi:smile: 1 dzień w Master ski Tylicz, 3 dni Krynica Azoty. Warunki miałem super, stok równy, twardy, ludzi niezbyt duzo, słoneczko, czego chcieć wiecej. Co prawda w sobotę trochę wiało (fukał vietor, jak mówili spotkani Słowacy), ale mnie to nie przeszkadzało. Co tu więcej pisać, po prostu super. Nawet zjechałem trasą zjazdową z pomiarem czasu!:smile: Trochę śmieszne to było, bo na Atomicach sl nie mknąłem prosto w dół, a "wężem" na krawędziach uzyskujac czas 30,7 sek.:sorrow: Poza tym miałem przyjemność pogadać z panem prezesem CN Azoty. Tak się złozyło że spotkalismy sie na kawie w restauracji. Tak więc obwieszczam, że od przyszłego roku na Azotach będą nowe bramki i nie trzeba będzie juz przykładać karnetu, wystarczy go mieć w kieszeni. Jest kłopot z bezpłatnym parkingiem na górze, bo do niego prowadzi droga gminna ( gmina ma swój płatny parking na dole) i omija ON Słotwiny, co wkurza właściciela tego ośrodka i nie jest na rękę gminie. Dlatego stoi tam znak zakaz ruchu mimo że na górze jest miejsce na 100 aut! W niedzielę policja nawet próbowała uniemozliwić mi wjazd pod sam wyciag, ale im się to nie udało ( mam swoje sposoby!) Nie ma mozliwości połączenia wspólnym karnetem CN Azoty i ON Słotwiny, ten drugi nie jest zainteresowany. Będzie kamerka i stacja pogodowa na szczycie Azotów. Światłowód juz ułożono. Zjazdu w kierunku Czarnego Potoku, czyli Jaworzyny, nie będzie, bo działka gdzie kiedyś był juz taki wyciag, została zakupiona i podzielona na 25 osobnych i sprzedana w celach komercyjnych:sorrow:8 punktów
-
Dzisiaj Limanowa.Stok przygotowany dobrze, ale z malym minusem przez "skopane" zwezenie na wysokosci polaczenia fis'u (niestety zamkniety) z niebieska trasa.Ludzi strasznie malo, zero kolejek i mimno wspomnianego zwezenia ruch nie byl utrudniony.Temperatura praktycznie caly czas na +, lampa niesamowita od samego rana.Stacja malutka, rodzinna, idealna do nauki.Pierwszy raz spotkalem taka ilosc maluchow na stoku.Slabym punktem stacji jest gastronomia, ktorej w sumie nie ma.Hamburgery i zapiekanki moim zdaniem to troszke za malo.Po godzinie 13 pojawily sie pierwsze oblodzenia, mineraly i delikatne przetarcia, ktore specjalnie nie utrudnialy jazdy.Parking jest duzy i bezplatny.Cenowo w moim przypadku wygladalo to ok, mialem znizki 50% na karnety (mozna o nie zapytac w sklepach wymienionych na ich stronie).Jezeli ktos bedzie sie tam wybieral, to radze dobrze zaplanowac trase.Dojazd jest slabo oznakowany i dosc trudny. I uwaga!Nowa karczma, ktora (z tego co wiem) stoi juz tutaj dosc dlugo i sie marnuje7 punktów
-
Odwiedzilem dzis Kamiensk miedzy 9 a 13.30 i podobnie jak u przedmowcow,dzieki niewielkiemu mrozowi mozna bylo bardzo fajnie pojezdzic:))Do 13 praktycznie twardo caly czas,przetarc zero,ludzi akurat,kolejek do wyciagu zero,jazda na bierzaco,mozna bylo sie wyszalec,widze ze dzis i jutro noce z jeszcze wiekszym mrozem to moze cos podsypa jeszcze,ale i tak dali rade,snieg z okolicznych pol znika w oka mgnieniu...3na plusie bylo jak wyjezdzalismy,w warunki piersza klasa...Pare fot:6 punktów
-
6 punktów
-
Przy okazji pobytu w Sierra Nevada w Hiszpanii, mój iPhone stwierdził, że nie tylko ja mogę odpocząć w hotelowym spa - on także. Wybrał się ze mną i nic mi wcześniej nie mówiąc wykonał przepiękny skok na główkę, a raczej na przycisk, do basenu. Jak można było się spodziewać nikt, skacząc pierwszy raz w życiu do wody, nie pozostanie na powierzchni zbyt długo. Rzuciłem się więc za nim i już po kilku sekundach iPhone otrzymał pierwszą pomoc. Niestety wizyta w wodzie nie specjalnie wyszła mu na dobre. Gdyby założył czepek i płetwy może byłoby lepiej, a tak... Przymusowa wolne od halo, halo. Schnący iPhone zajął wygodne miejsce w mojej walizce. Widać się polubili, z walizką, bo tak ją zbałamucił, że zamiast do Krakowa, walizka z iPhonem wybrali all inclusive w Berlinie. Trzy dni tak balowali i jeszcze do domu kazali się przywieźć kurierem, bo normalnie nie można..? Walizka cała, można by powiedzieć zadowolona, a iPhone? Kompletnie wyczerpany, bo zapomniał się podłączyć. Z sympatii dałem mu pojeść, a on bez żadnego skrępowania, po długim śnie, obudził się, uśmiechnął kolorowym ekranem i z nowymi siłami przystąpił do pracy . Wniosek? iPhone lubi pływać5 punktów
-
Płynna zmiana tematu - Sochi tuż tuż. Żeby każdy z nas mógł sobie jakoś zaplanować inne czynności niezbędne do życia - poniżej podaję wstępny plan dotyczący oczywiście jedynej słusznej konkurencji. Relacje będą na tvp – na Eurosporcie z tego co widzę to nie ma. Podałam godziny czasu tamtejszego czyli u nas trzeba sobie odjąć 3h, ale na bieżąco będę uzupełniać programem tvp. 7.02. piątek 16:30 – 20:30 czasu naszego - otwarcie 9.02.niedziela 11:00 (7:55 czasu naszego) – DH M 10.02 poniedziałek 11:00 DH W comb 15:00 SL W comb 12.02. środa 11:00 DH W 14.02 piątek 11:00 DH M comb 15:30 SL M comb 15.02 sobota 11:00 SG W 16.02 niedziela 11:00 SG M 18.02 wtorek 11:00 GS W 1 14:30 GS W 2 19.02 środa 11:00 GS M 1 14:30 GS M 2 21.02 piątek 16:45 SL W 1 20:15 SL W 2 22.02 sobota 16:45 SL M 1 20:15 SL M 2 23.02 niedziela zamknięcie Jeśli coś pokopałam to wyjdzie w praniu5 punktów
-
A ja myślałem że wczoraj:stupid: Ja na Chopoku byłem z 5 razy, za każdym razem było tak samo, parkingi przy stokach tylko dla swoich, śnieg w lesie, a dla narciarzy lodowa szkorupa i wstrętne jedzenie w knajpach:mad::. I raczej nie ma takich mocy co by mnie tam na narty zawlekły:rolleyes::5 punktów
-
myślę , że odpowiednia aplikacja na smarkfona bardzo by tu pomogła......5 punktów
-
W obawie przed kradzieżą lub zniszczeniem sprzętu wypożyczalnie nart wprowadziły zasadę, że w trakcie gdy klient z nich korzysta, rekwirują jego dowód osobisty. Może nas to narazić na poważne kłopoty, ostrzega "Rzeczpospolita". Każda sytuacja, w której jesteśmy zmuszani do pozostawiania dowodu osobistego jako zastawu, jest naruszeniem prawa, przypomina gazeta. I uświadamia, że dowód osobisty w zupełności wystarczy, by osoba, która go bezprawnie posiada, mogła sią podszyć pod jego właściciela, czyli dokonać kradzieży tożsamości. Istnieje wówczas zagrożenie, że ofiara utraci swoje dobre imię, padnie ofiarą szantażu, albo że złodziej wypłaci z jej konta pieniądze, lub weźmie pożyczkę w banku. Tylko w 2012 r. takich udaremnionych prób Biuro Informacji Kredytowej odnotowało ponad 4,5 tys. na łączną kwotę 28 mln. zł. Źródło: PAP, Onet. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Testując wczoraj Elana: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18719-Test-trzech-nart-Elana?p=188822#post188822 ...być może straciłem tożsamość: Oby nie. Bardzo ważna informacja dla korzystających z wypożyczalni, różnego rodzaju testów itd.4 punkty
-
Wiesz, że przesadzasz. Nie przewidzisz wszystkiego. ALE można się starać. Na pewno każdy z nas w dużym stopniu może kontrolować jazdę. Należy dostosować prędkość i styl jazdy do warunków panujących na stoku. To banał, ale sprawdza się w praktyce. Ilu jest narciarzy jadących za szybko, nie panujących nad nartami. Nie używających kijków. Takich co zjedli wszystkie rozumy, a nie potrafią zbyt wiele. Trochę upierdliwy się robię z wiekiem :biggrin:4 punkty
-
4 punkty
-
Szwajcaria Bałtowska Jeszcze dobrze się nie rozpakowałem i nie odpocząłem po powrocie z Włoch... ...nie dokończyłem jeszcze relacji z pięknego nartowania w Dolomitach: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18710-W-poszukiwaniu-S%C5%82o%C5%84ca?p=188689#post188689 a nartoholizm obudził mnie z samego rana i rozpocząłem w tym roku sezon na ziemi świętokrzyskiej, zaliczając tym samym swój 13 dzień na nartach. Pobudka o godzinie 8. Temperatura na zewnątrz -4, auto zamrożone od tygodnia i pokryte świeżą warstwą "szkła". Rozgrzewka przy skrobaniu, sprzęt do bagażnika, kierunek do expata i w drogę do Szwajcarii Bałtowskiej. Dlaczego tam? Przede wszystkim dlatego, że to największy ośrodek narciarski na nizinach oraz dlatego, że miało w tym roku sporo się pozmieniać w tym miejscu. Liczba tras pozostaje ta sama, wyciągów również (krzesło, dwa talerzyki i wyrwirączka dla uczących się na "oślej łączce"): Pierwsza widoczna i odczuwalna zmiana to cennik. Pojawiły się po raz pierwszy w tym miejscu karnety czasowe: Druga wesoła zmiana - pojawiła się, pomiędzy stokami, przy Rollercoasterze górka dla najmłodszych saneczkarzy. Z samego rana ludzi jest znośna ilość. Wykonujemy parę zjazdów i zaczyna przybywać narciarzy, a parkingi się zapełniają. Druga zmiana to wydzielony i raczej miniaturowy snowpark. Lepszy taki niż żaden. Kilka hopek, przeszkód i mała "skocznia". Na powyższym zdjęciu widać również niwelację terenu, która była zapowiedziana. Część z parkiem jest zdecydowanie wyżej niż część zjazdowa. Wybrano jakieś trzy, do pięciu metrów ziemi i narzucili na górną część zjazdową poprawiając minimalnie nachylenie całości. Moim zdaniem za mało. Pytanie: czy w nizinnych warunkach i tym miejscu dało się zrobić coś więcej? Niestety niewiele więcej można było. Widok na najdłuższą i najwęższą trasę numer 3: Moja ulubiona 1dynka: Dwójka wokół brzozowego lasku: Niebiesko czerwona 4rka: Jest twardo, mroźnie i zimowo. Brakuje jedynie Słońca. Wykonanych kilka zjazdów i robi się tłok rodem z Białki...cóż - zima nie rozpieszcza, więc każdy chce pojeździć...tym bardziej, że warunki narciarskie są w tym roku takie a nie inne na południu Polski. Ostatnia zauważona zmiana, to pojawienie się centrum testowego. Nie wchodziłem do środka, więc nie wiem, co jest i na czym można pojeździć. Dzień uważam za udany. Sezon świętokrzyskich nart mam rozpoczęty. Z dzisiejszego dnia sporo wrażeń...ale o tym, w zupełnie innym wątku napiszę :happy: pozdrawiam marboru4 punkty
-
Witam serdecznie wszystkich Jestem już od 3 dni na miejscu , internet jest ale słabiutki , obiecałem relację więc .... Po raz pierwszy wybrałem się na narty samolotem z biurem podróży i powiem tak .... nie jest to ostatni raz :smile: Sama podróż trwała 8.45 h od wyjścia z domu czyli uważam iż bardzo fajnie , samolot ok , odprawa itd bez uwag , jedynie po wylądowaniu i zapakowaniu się do autokarów czekaliśmy 30 min na rezydentkę która miała 5 autokarów do ogarnięcia . Rezydentka to najsłabszy punkt tej wyprawy , nie wie za wiele lecz pomogła kupić grupowy karnet ( tańszy o 20 eu ) normalnie 192 e co jej się chwali. Z lotniska do hotelu 190 km i w/g mnie to maksymalna odległość bo inaczej podróż się dłuży . Zdjęcia dodam jak wrócę gdyż co chwilę się coś dzieje z netem Słowo o regionie Plusy : bardzo mało ludzi , trasy przygotowane super , widoki naprawdę przecudne Minusy : stare wyciągi , krzesełka niewygodne dwu trzy osobowe , tras stosunkowo mało ale można spokojnie się wyszaleć lecz nie jest to region dla osób lubiących trasy czarne lub ski-safari , osoby które tu przyjadą na rodzinne narty lub doskonalenie formy nie będą zawiedzione .4 punkty
-
Oprócz tego że strasznie mi żal młodego człowieka, nic wiecej tu nie dodam, ale... Przepraszam że w tym wątku, ale także o bezpieczeństwie. Będąc w Krynicy widziałem taki przypadek. Na krzesło siadło 3 jegomości ok. 6-7 lat. Całą drogę jechali bez zamkniecia pałąka zabezpieczenia. Próbowali go zamknąc ale brakowało im z pół metra aby dosiegnąć. Używali do tego kijków narciarskich, ale w tym przypadku siły stanowczo brakowało. Ci z boków trzymaki się bocznych uchwytów siedziska, środkowy łapał za kurtkę sąsiada. Przy podporach goście podskakiwali jak piłeczki, obserwowałem to z przerażeniem, bo jechałem bezpośrednio za nimi. Udało się, dojechali cali!!! Aha . chłopcy byli z jakiejś szkoły z Kolbuszowej. Mieli piekne kamizelki. Zastanawiam się nad beztroską opiekunów tych chłopców. Zastanawiam się nad beztroską i nieuwagą obsługi wyciagu, która nie zamknęła pałąka, czy w ogóle dopuściła samych 3 "glutów" na krzesło. Ciekawe co na to powiedzieliby rodzice tych dzieci gdyby dowiedzieli się jakim opiekunom powierzyli pociechy? Powtarzam , grupa z Kolbuszowej!!!!3 punkty
-
Od wielu tygodni w Polsce szaro, buro, pochmurnie – jesiennie a nie zimowo. Na dodatek zero światła i Słońca. Człowiek, narciarz przygnębiony i jakby o krok od depresji. Od dawna planowana podróż „W poszukiwaniu Słońca” została rozpoczęta w piątek 24 stycznia późnym wieczorem. Val di Sole, Val Rendena i Madonna Di Campiglio. Prawie wszyscy byli, oprócz mnie i nareszcie się ziściło. Wyruszyliśmy na dwa samochody, w składzie ośmioosobowym: dwie dziewczyny, senior, junior i czterech chłopa. Podróż tradycyjną trasą: Radom, Kielce, Cieszyn przez Czechy w stronę Innsbrucka. Trasa dosyć długa, ponad 1300km mija bez komplikacji, przed południem jesteśmy coś zjeść w znajomym Rosenbergerze: Pierwsze fotki w stronę Gór na tym wyjeździe… …i jest obiecująco. Jest szansa „skosztować” promieni słonecznych na stoku: Mimo chmurek, niebo jest błękitne. Jest o wiele cieplej niż w Polsce podczas naszego wyjazdu. Temperatura na +5. Jadąc Brennerem mijamy pierwszy ośrodek i wyciąg narciarski. Najchętniej zatrzymalibyśmy auto, ubrali narty i już poszusowali. Niestety do celu podróży jeszcze spory kawałek drogi – na dodatek trafiamy na korek i podróż się wydłuża. Cóż – siła wyższa, nieszczęśliwy wypadek. Za oknem jeden z okolicznych zameczków: Z autostrady zjeżdżamy i niestety ostatni odcinek do Madonny jedziemy po ciemku – szkoda, bo widoki pewnie imponujące. Wjeżdżamy serpentynami do góry i…i nareszcie jest. Śnieg. Wcześniej po drodze, w dolinie go nie było. Jesteśmy. Jak można wyczytać w Internecie: „Madonna di Campiglio – małe miasteczko i centrum sportów zimowych, położone w północnych Włoszech, w gminie Pinzolo, w regionie Trydent-Górna Adyga, około 30 km na północny zachód od Trydentu, 60 km na północ od jeziora Garda. Miejscowość jest położona w dolinie Val Rendena na wysokości 1522 m n.p.m. Otaczające ją góry należą do pasma Dolomitów Brenty, będącego częścią Dolomitów. Miejscowość jest znana między innymi z odbywających się corocznie zawodów w narciarstwie alpejskim. Zawody w slalomie specjalnym rozgrywają się na jednym z dwóch przeciwległych zboczy; trasie 3 Tre lub trasie z Monte Spinale. W zawodach Pucharu Świata kobiet w 1984 roku pierwsze miejsce zajęła Polka – Dorota Tlałka-Mogore, co jest jak dotychczas jedynym zwycięstwem reprezentantki Polski w narciarstwie alpejskim tego cyklu (spośród mężczyzn Andrzej Bachleda-Curuś wygrywał dwukrotnie w 1972 roku). Nartostrady z Monte Spinale należą do większego systemu szlaków narciarskich wiodących do najwyżej w okolicy położonych nartostrad na Passo del Grosté. W samej miejscowości i w najbliższym otoczeniu znajduje się 57 wyciągów pozwalających skorzystać ze 150 km tras narciarskich o przepustowości ponad 31 tys. osób na godzinę. Znajduje się tu także snow-park o powierzchni 50 000 m² oraz 40 km tras narciarstwa klasycznego. Wraz ze znajdującym się w tej samej dolinie Pinzolo, a także z leżącymi w niedalekim sąsiedztwie Folgaridą i Marillevą oraz trochę dalej Tonale, Folgarią, Peio i Andalo tworzy on 380-kilometrowy system tras narciarskich obsługiwanych przez 140 wyciągów i kolejek objętych jednym wspólnym skipassem o nazwie „Superskirama Dolomiti”. Madonna di Campiglio z racji położenia na znacznej wysokości oraz czynnych cały rok kolejek gondolowych jest punktem wypadowym do wspinaczki wysokogórskiej. Ponadto w miejscowości bierze początek kilkanaście tras spacerowych i wspinaczkowych w kierunku Dolomitów Brenty oraz Masywu Adamello.” Źródło: Wikipedia.pl Wieczorem miasteczko wygląda cudnie. Ilość śniegu – potężna: Sama miejscowość jest magiczna i niezwykle urokliwa. Śmiejemy się, że to takie włoskie Zakopane w dobrym słowa znaczeniu tego określenia. Nie tylko piękne budowle, ale i sklepiki są tutaj pierwsza klasa. Mają swój urok mimo widocznego przepychu i „nuty” doskonałości. Rozpakowujemy się i w doskonałych nastrojach, po szczęśliwej podróży omawiamy plany co do zbliżających się tutaj naszych dni narciarskich. Kończymy ten dzień oczywiście pijąc smaczne, małe co nieco.2 punkty
-
Cześć Do założenia tematu zmusił mnie po prostu post Bumera (wybacz, że bez uzgodnienia z Tobą ale myślę, że nie będziesz miął pretensji): Zachowanie opiekuna grupy skandaliczne. Zawsze zajęcia można zorganizować w taki sposób aby były bezpieczne - tu nie ma usprawiedliwień. Opiekun w takich wypadkach powinien zapewnić na krzesełku przynajmniej jedna osobę dorosłą lub w taki sposób dzielić grupę aby na krześle znajdowali się przynajmniej dwaj doświadczeni małoletni narciarze. Powinien asystować przy zajmowaniu miejsc na wyciągu przez podopiecznych i uprzedzić obsługę o koniecznej wzmożonej uwadze. Do obsługi pretensji mieć nie można żadnych. Znam sporo nawet dość małych dzieci, które doskonale samodzielnie potrafią korzystać z wyciągów. Ta sytuacja pokazuje jak wielkim błędem jest powierzanie opieki ludziom nieobytym z nartami. Widziałem tego typu przypadki na stokach wielokrotnie - nie dotyczące wyciągu akurat ale też. Nie wystarczy być nauczycielem i umieć zjechać na nartach, panem do WF czy też licencjonowanym opiekunem. Na nartach trzeba umieć znaleźć się w tym środowisku, umieć wcześniej zaplanować działania, uwzględnić niebezpieczeństwa itd. Dlatego właśnie stworzono instytucje instruktora narciarskiego aby mieć gwarancję fachowości i dbałości o wszystkie szczegóły. Bardzo bulwersująca sytuacja. Pozdrowienia2 punkty
-
Niestety bzdura. Sorry Mitek. Bzdura na szynach. Gdyby tak było, nie byłoby żadnych wypadków. A zapomnialem, Ty zawsze masz rację :wink:2 punkty
-
Cześć Właśnie dlatego masz jechać tak aby nikogo nie uszkodzić i na nikogo nie najechać. Jeżeli siedzą i gadają to trzeba podjechać i uświadomić. Narciarze też zatrzymują się w idiotycznych miejscach i sprzęt na którym się jeździ nie ma nic do rzeczy. Tak, że ostrożnie z tymi "debilami". Pozdro2 punkty
-
Dzień drugi Pogoda znacznie gorsza , chmury nisko więc na początek wyprawa do gondolki przy której wiedzie jedna niebieska trasa i snowpark Ludzi tak mało że miałem wrażenie iż stok prywatny więc można było pojeździć na przygotowanej trasie z 10 cm świeżym puchem który spadł ranoNiebieska bardzo łatwa ale moi znajomi się uczyli i postępy zrobili znaczne więc zabawa była przednia Na górze przyjemna knajpka ale bombardino słabiutkie , można też pojechać na wysokość 2700 gdzie jest punkt widokowy i restauracja ( była nieczynna ) - temperatura na szczycie znacznie niższa Dzień minął spokojnie , dało się zmęczyć pozytywnie2 punkty
-
Dla osoby nadjeżdżającej z góry nie ma to znaczenia. Zresztą dekalog FIS nie zabrania zatrzymywania sie na środku trasy, jeśli nie następuje to na przewężeniu lub w miejscu niewidocznym- np za garbem czy tez za zakrętem. Aczkolwiek tak po ludzku, jeśli to nie jest na naprawdę szerokiej polanie i nie jest spowodowane sytuacją awaryjną- tez mnie to drażni. Ale z drugiej strony- szkółki to element specyficzny i czasem muszą się zatrzymać w miejscach, w których ludzi zwykle się nie zatrzymują. Pozdr Marcin2 punkty
-
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, upadek to zdarzenie losowe, a siadanie na stoku to czynność zaplanowana i świadoma.2 punkty
-
Nie związane z ta sytuacją ale na temat bezpieczeństwa. Ostatnio, zauważyłem sytuację co w większości na forum wku... a mianowicie siedzących snowboardzistów na środku stoku. Nie było by w tym oczywiście nic dziwnego - bo to już standard na naszych stokach ale był to instruktor z osobą uczącą się. Niestety sytuacje tą widziałem z krzesła a jak zjeżdżałem już nie siedzieli bo chciałem opier.... tego instruktora. Oczywiście swoje uwagi przekazałem szkółce. Więc jak zdarzają się instruktorzy którzy pokazują taki przykład niezgodny z dekalogiem to nie ma co dziwić się wypadkom.2 punkty
-
Dokładnie - uścislając: Najlepsza będzie polipropylenowa plecionka z rdzeniem kewlarowym stosownej srednicy. (Srednicę zmierzysz suwmiarką lub mikrometrem - zabierz do sklepu ślusarza... Potem przeprowadzić testy sprężystosci i wytrzymałości na zrywarce). Uciąć na miarę (uwaga, nóż musi być ostry - zawiadomić ratownictwo medyczne)a końce potraktować żywym ogniem (potrzebne zapałki, zapalniczka, lub palnik gazowy). Na wszelki wypadek zawiadomić straż pożarną..... Zaniesc do szewca - niech przewlecze przez dziurki. Gotowe.2 punkty
-
patrząc na twoje niemałe umiejętności , to raczej ty powinieneś tutaj wszystkim doradzać twoje pytanie traktuję więc jako taki żarcik:stupid:2 punkty
-
Ja dzisiaj z rodzinką po raz kolejny Nowa Osada, tym razem jednak typowo szkoleniowo: młodsza córka Zuza (3,5 roku) po raz pierwszy na nartach, starsza Jula (8 lat) po raz pierwszy na snowbordzie. Efekt : Zuza raczej na pewno zasili szeregi narciarskie :applause:, a Jula stwierdziła, że zamiast na tableta oszczędza na snowboard - co jest dość drastycznym wyznaniem : Musze jakoś się z tym uporać :sorrow: W związku z tym że zajmowałem się młodszą, to jeździłem głownie tyłem i na stoku szkoleniowym. Mimo to zauważyłem, że: dzisiaj mniej ludzi rano niż w sobotę, kolejka jakby też. Rano trasa zmrożona, jednak "puściła" wcześniej niż w sobotę. Koło 10.00 6 stopni na dole. O 11.00 morko strasznie , muldy, na dole stoku pełno ludzi lezy... Żona poszła się umówić z instruktorami dla dzieciaków na przyszły tydzień i usłyszała: "Pani, ale nie wiadomo czy tu bedzie po czym jeździć.. " O 13.00 w czasie wyjazdu, dojeżdżając do Skoczowa zaczął padać deszcz i na termometrze 7 stopni... Edit: wyjeżdżając przejechałem sie w kierunku Cienkowa, Klepek , spojrzałem też na Czantorie i muszę przyznać, ze na Nowej Osadzie śnieg jest jak na razie najmniej brązowy...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Generalnie nie do końca było tak jak piszą co poniektórzy. Warunki były całkiem niezłe, nawet dla mojej żony. Oczywiście, że były wylodzenia, oczywiście, że były lodowe grudy, ale gdzie ich teraz nie ma ? Jeździłem tej zimy "po gorszym" i w Janskich i w Szpindlu. Ten kawałek trasy gdzie zdarzył się wypadek brałem zawsze środkiem lub lewą stroną. Byc może - widocznie z prawej było niestety "gorzej" :frown:: Tragiczne i potworne zdarzenie :frown::2 punkty
-
Sz-cyrk na kółkach Wczoraj zaplanowaliśmy sobie bliski wypad do Szczyrku.Takie 3 godzinki i to na nowej kanapie w COS,która nam się bardzo spodobała.Niestety przypomniano nam w ekspresowym tempie,że ten ośrodek pamięta czasy komuny... Wyruszyliśmy z B-B ok. godziny 7.30,żeby już kilkanaście minut przed ósmą być pod Skrzycznem.Wieje mocny wiatr,więc dla pewności czy warto się przebierać,jeden z młodszych uczestników wyprawy pobiegł się zorientować czy nie ma jakiegoś komunikatu.Niestety nic się nie dowiedział.Podeszliśmy do tego optymistycznie,założyliśmy buty narciarskie i resztę ekwipunku i udaliśmy się do kasy.Jest już 8.10,czyli ośrodek powinien ruszyć!Niestety ludzie stoją pod kasą i czekają na komunikat.I jest!Będą jeździć!Krótkie sekundy radości psuję druga część komunikatu... Otóż można kupić karnety czasowe,ale jeśli z powodu wichury trzeba będzie zatrzymać górny wyciąg,KASY NIE ODDADZĄ!Z tego co tu przeczytałem wczoraj był tam JC. Pisał,że tylko raz zdążył zjechać... Szkoda Jacek,że nie napisałeś o obecnych praktykach w COS,bo byśmy nie stracili nerwów i pół godziny... Skoro możemy wyjechać do góry na własne ryzyko,mówimy dziękuję i jedziemy do SON.Nie wiem czy ktoś narciarzy ma za idiotów czy co?Rozumiem,że wyciąg może stanąć,ale wtedy należałoby oddać choć część kasy!Mam dać 5 dyszek,raz wyjechać-zjechać i do widzenia?Najważniejsze,że pół stówy zostało w firmie... Jednak część osób podejmuje ryzyko i kupuje karnety.W sumie kto bogatemu zabroni? Chwilę później docieramy do SON.Kolor śniegu nie zachęca,ale jest go dość.Ludzi trochę zjechało,ale jak na weekend to malutko.Kupujemy karnety do 13.00 i ruszamy najpierw do góry.Golgotę zostawiamy i na pierwszy ogień idzie zielona z Pośredniego.Na niej totalny zmrożony beton!Nie ma tragedii,bo trasa jest równa.Gorzej wygląda sprawa pod orczykami - nierówno i lodowo!Nikt wczoraj nie zadał sobie trudu,żeby trochę to podrównać.Ale przyznać trzeba,że nie mają skąd za bardzo tego śniegu zwozić.Wszędzie zielono!Dwa zjazdy i idziemy (dosłownie idziemy) do czerwonej 10. Tutaj warunki identyczne,tylko bardziej nierówno.To znaczy też beton,do tego sporo żlebów i innych nierówności.Śniegu jednak dość.Minerałów brak.Raczej przeciętnie nam się podoba,więc się rozdzielamy i we dwóch ruszamy w stronę Suchego.Wcześniej trzeba jednak pokonać Golgotę.Na niej również beton i również miejscami bardzo nierówno.Da się pojeździć,ale raczej przyjemność średnia.Zaczynamy żałówać,że nie pojechaliśmy ponownie na Ochodzitą... Kiedy patrzymy z góry Golgoty,trasa wygląda na długą i dobrze naśnieżoną. Niestety starczyło śniegu na trasę,ale brakło pod orczyk.Można jedynie wyjechać pierwszym orczykiem do Suchego i na tym koniec!Dale dość fajna opcja na skitury. Już kiedy jechaliśmy orczykiem do góry,widać było,że tu jest lepiej.Nie ma zlodowacenia,nogi nie dostają tak w kość.Trasa pod wyciągiem ciągle poprawiana,bo śnieg szybko znika,ale zdecydowanie tu lepiej się wyjeżdża. Podobnie z jazdą w dół - tu warunki zdecydowanie najlepsze!Jest trochę miękko,ale daleko mówić o ciapie.Nart "nie łapie",nie robi się też nadmiernie grząsko,wreszcie można się śmiało wyszaleć!Dajemy znać reszcie ekipy i tu śmigamy do oporu.O dziwo kolejki do wyciągów małe,a w większości nawet wchodzimy na bieżąco. Chłopaki odpuszczają po 3 godzinach,ja walczę jeszcze pół godziny,aż mi zaczną nogi do d... wchodzić.W końcu taki dziś miałem cel. Dziś warunki dużo gorsze niż wczoraj na Ochodzitej,ale da się pojeździć.Nawet nie żałujemy,że Skrzyczne nas odstraszyło,bo i warunki pewnie były betonowe.Przy dole mniejszy wiatr i zdecydowanie bardziej znośne warunki narciarskie.2 punkty
-
zadzwon do sklepu na Zaruskiego (Deski) według info na ich stornie długość 115 mają na stanie. http://www.pmproshop.pl/narciarstwo-alpejskie/kije/kije-kerma-race-g-sg-sr.html1 punkt
-
A wiesz że moje najlepsze nartowanie na Chopoku było parę lat temu w kwietniu? Pod nartami biało,nad głową niebiesko!1 punkt
-
Mariusz za tydzień lub dwa wszystko może się zmienić A jak warunki sniegowe są, pogoda fajna,wszystko działa to jest tam gdzie pojeżdzić : Tak więc wszystko może się zdarzyć :smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Dorosły - nie równa się - opiekun. Założyłem oddzielny temat,żeby nie zaśmiecać wątku i zapraszam: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18731-Bezpiecze%F1stwo!-Beztroska-opiekun%F3w-i-narciarzy?p=188937#post188937 Pozdrowienia1 punkt
-
Być może uśmiech nie na miejscu, ale bawi mnie wyciąganie ogólnych wniosków na podstawie jednostkowego przypadku. A być może wyglądało to gorzej, niż było w rzeczywistości, być może chłopakom zwykle udawało się zamknąć osłonę a tym razem nie i podjęli słuszną decyzje że lepiej się złapać krzesła i trzymać środkowego niż dalej próbować ją ściągnąć, co moim zdaniem byłoby gorsze. Fakt, obsługa powinna mieć znacznik wzrostu, poniżej którego nie powinna wpuszczać dzieci bez opieki na krzesło. Ale po co od razu nakręcać spiralę oskarżeń? Pozdr Marcin1 punkt
-
Może być mało, na solidne przywiązanie do lampy trzeba ok 0,5 m i na pętlę z metr:tongue:1 punkt
-
Marboru powinien mieć darmowe karnety za promocje i dobre słowo o danym ośrodku :crazy:1 punkt
-
Kielce Stadion W świętokrzyskim zima trzyma cały czas, chodź dziś do południa przyszła lekka odwilż +1'c i przez ok 30 minut padał deszcz. Dzisiaj co prawda sam nie jeździłem, ale byłem z synem na kieleckim Stadionie, bo miał umówioną lekcję z instruktorem. Warunki na stoku bardzo dobre, śnieg zmrożony, nie było muld, nasypów, przetarć. Ludzi trochę było, dość dużo uczących się dzieci, ale do wyciągu nie tworzyły się kolejki i wszystko szło na bieżąco. Wracając do domu podjechaliśmy na Telegraf, gdzie odbywały się zawody z serii Family Cup. Jednak z braku jakiegokolwiek miejsca na parkingu i w pobliżu zawróciliśmy i tyle było z oglądania.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień Pierwszy: Monte Spinale. Od czasu, do czasu przywiewa wiaterek wznosząc puch, tworząc niesamowite obrazy. Szkoda, że tego typu widoki nie dotyczą polskich Gór w tym sezonie. Groste i Spinale łączy krótkie i szybkie krzesełko, z obok podobnymi dwoma trasami: czerwoną i niebieską, które oczywiście zaliczam – jakże by inaczej? Z górnej stacji tego oznaczonym na mapach numerem 41 wyciągu rozpościera się widok na szczyt MS. By tam się dostać jadę trasą czerwoną 73, z której skręcając na 76 można dostać się pod dolną stację kolejki Groste. Malownicza, niewymagająca trasa w lesie: Zjeżdżając pod dwuosobowe – nr 40, „goryczkowe” krzesełko w tej części ośrodka rozpościera się widok, na środkową część trasy czerwonej 73 właśnie oraz na czarne 75 i 74. W górnej części 73 i 74 mają część płaską – wspólną: Zwłaszcza ta ostatnia spodobała mi się bardzo. Szeroko, twardo, mała ilość narciarzy – cud miód do doskonalenia pokracznej techniki jazdy po wymagających stokach. Jest bajecznie zimowo. Narciarski, pierwszy dzień kończę zjazdem czarną trasą 70 prowadzącą do serca miejscowości, w której mieszkam i do której przyjechałem. To jest taka wisienka na torcie. Esencja Monte Spinale. Początek jest taki: Później są wąskie, ostre zakręty. Trasa dotyka bieg gondolki, która wygląda mi na sztukę prawie nówkę. Czyż nie jest cudownie nartować, na tak niesamowitym zjeździe, z takim widokiem? Przeglądając Internet przed wyjazdem, często odnajdowałem tę panoramę. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak świetne jest to miejsce – narciarsko i krajobrazowo. Taka… Madonna w negliżu… Najtrudniejszy dolny fragment: Fotka nie oddaje tego co w rzeczywistości. Moja druga połówka będąc przed tym fragmentem zapytała: - to jest trasa? Myślałam, że przepaść… Zjechaliśmy obydwoje z pełnym szacunkiem i ostrożnością. I może jako całość półeczki, to jest normalnie czarna – początek jest imponujący, uczący pokory w dążeniu do własnej doskonałości. Pierwszy dzień minął nie wiadomo kiedy. PS. Idę spać zmęczony po podróży powrotnej. CDN niebawem.1 punkt
-
Inna generacja :biggrin: Sorry za prawdę "matołków"1 punkt
-
1 punkt
-
Po pierwsze- samochód porusza się po raczej płaskim terenie- a błąd pomiaru w płaszczyźnie poziomej jest mniejszy niż w pionowej. Trasa narciarska w większości przypadków byłaby oznaczona odpowiednim znakiem, jako niebezpieczny (stromy) zjazd Po drugie- samochód porusza się po linii prostej lub po łukach o dużym promieniu (większym niż narciarze) Po trzecie- samochód porusza się po drodze, wiec oprogramowanie może sobie korygować błędy odczytu, bo przecież wiadomo że nie jedziemy po polu obok drogi- widać to szczególnie jak wjedziemy na nową drogę, której jeszcze nie ma w mapie. Program nawigacyjny jeszcze długo próbuje dopasować naszą pozycje do sieci dróg, którą ma wczytaną. Po czwarte- samochód nie zmienia tak często prędkości chwilowej jak narciarz- wiec jest więcej danych do uśrednienia i zlikwidowania błędu Po piąte- odbiornik GPS w samochodzie nie lata tak jak telefon w kieszeni, więc ma w miarę stałe warunki odbioru sygnału Po szóste- samochód na drodze rzadziej jest schowany w dolinkach i lasach, dodatkowo utrudniających odbiór sygnału GPS To tak z rzeczy, które mi przychodzą od razu na myśl. Aha- oczywiście, zastrzeżenia do GPSu mam tylko w kwestii pomiaru prędkości maksymalnej. W kwestii logowania naszej pozycji i zliczania km na nartach- powinno być OK, bo błędy się uśrednią, można narciarza "przykleić" do trasy itd. Pozdr Marcin1 punkt







