Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.03.2014 - 18.03.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Widok na trasy prowadzące z Talkaser Widok z czerwonej 117a Gdzieś na trasach Po zjechaniu na dół czerwoną 117, potem niebieską niemiłosiernie już zoraną, pełną odsypów 111, wypiciu piwka, gondolą wdrapałem się na Choralpe, gdzie na leżaku oddawałem się błogiemu lenistwu robiąc sobie taką oto słit focię Czekałem i czekałem na resztę ekipy i nie mogąc się doczekać najfajniejszą trasą 11 w dół do Brixen Widok fragmentu tej trasy I już po drugiej stronie doliny na południowych stokach w drodze do Scheffau Im bliżej Scheffau tym warunki lepsze, bo i większość stoków północna14 punktów
-
Dzień Czwarty - Kitzbuhel pierwsza odsłona. Część 1. Wieczorem dnia trzeciego, sporo dyskutowaliśmy gdzie jedziemy, by w pełni wykorzystać karnet "All Star Card". Wybór padł na "KitzSki" www.bergbahn-kitzbuehel.at Ponieważ na nartach przez SkiWelt - to dosyć daleko, co przetestowałem pod koniec trzeciego dnia. Obydwa ośrodki są połączone, ale malutki fragment należy pokonać skibusem - a to, skradłoby nam zbyt dużo cennego czasu narciarskiego. Zapadła decyzja, że rano jedziemy autami do Kirchbergu i stamtąd startujemy całą ekipą odkrywać dla nas wszystkich nieznany teren. Po relacjach Wróżki, na forum jestem bardzo ciekawy tego miejsca. Popijając piwko po obiadokolacji dnia poprzedniego odczuwam dreszcz emocji - przed nami przecież osławione, legendarne trasy i ośrodek pięciogwiazdkowy. Pobudka kilka minut wcześniej niż zwykle - mamy do przejechania ponad 18km. Ranek... ...aż trudno uwierzyć - znowu cudowny, bez chmurki na niebie! Tym razem zamiast przebierać się przed narciarnią pakujemy sprzęt do aut. Wszystkiemu temu przygląda się taki oto tubylec: Na miejscu jesteśmy punktualnie 8:30. Zakładamy buty, wyciągamy deski i podążamy do gondoli Fleckalmbahn 800-1800m. Sam ośrodek wygląda tak: Plan na początek jest taki, jak z dnia drugiego i trzeciego, rozgrzewkę robimy trasą przy wyciągu od góry, do dołu dopóki są doskonałe warunki do jazdy i na wysokości miasteczka trzyma się sztruksik. Wybór jest prosty czerwona 25a oraz przeplatająca ją i kończąca zjazd niebieska odsłona tej trasy: 25. Jak się po kilku minutach okazało część ekipy - na samym początku, na skrzyżowaniu tras, gubi się, bądź rezygnuje po obserwacji trasy z góry, ta prowadzi dosyć wąską granią we fragmentach, bez zabezpieczeń - ehhh widocznie głodni nart zapominamy jedni o drugich, bądź wybieramy 100% pewność jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Tworzą się dwa teamy: ja, "Różowy portek" i Marcin oraz Bumer, Michał i Młody. Pierwszy jedzie zgodnie z planem. Początek: Mijamy górną stację kolejki oraz zbiorniki z wodą do naśnieżania, skręcamy w lewo i pokonujemy pierwszą ściankę. Jak widać na poniższym zdjęciu - trasa czerwona jest szeroka i dosyć stroma, niebieska, to wąska i jak później zaobserwujemy wąska półeczka. W środkowej części trasy się łączą i stanowią ładnie nachylony niebieski, szeroki zjazd. Ze stoku obserwujemy widok na Kitzbuheler Horn 2000m. Jest świetnie! Zero ludzi, doskonale przygotowany, zmrożony śnieg - fantastiko... ...jak później się zastanawiałem nad tym - to właśnie tu, "Zakochałem się od pierwszego wejrzenia" w tym ośrodku. Widok rozciąga się na południowe stoki SkiWeltu: Dodatkowym elementem krajobrazu jest sama tutejsza kolejka, która na bardzo wysokich podporach sprawia wrażenie, że wagonikami dotyka nieba. Postanawiamy coś nakręcić... ...Marcin włącza kamerę, a ja jadę. Super fajnie! Ciekawe jak obrobi filmowo cały materiał, jak to wyjdzie? Dolny ostatni fragment trasy miejscami jest wąski, ze śniegiem na szerokość ratraka - widać, że zapasy sztucznego pomagają w utrzymaniu przejezdności do samego dołu. Kilka kilometrów mamy za sobą. W gondoli zdzwaniamy się z Andrzejem i na górze do nas dołącza. Drugi zjazd decydujemy się wykonać trasą niebieską 16, 26 - nie zauważamy wąskiego wjazdu do tras czerwonej 40 i czarnej 43. Nie żałujemy - wybrana opcja do samego dołu jest bardzo szeroka, fajnie nachylona. W środkowym fragmencie popełniono na nas Forumową fotkę... ..."trzej Przyjaciele ze stoku": Marcin, Andrzej, Mariusz.12 punktów
-
Dzień Czwarty - Kitzbuhel pierwsza odsłona. Część 3. W miasteczku, przy dolnej stacji - lato. Nie zima, nie wiosna - a lato właśnie. Bardzo ciepło, słonecznie a temperatura mocno +sowa. Przed charakterystyczną stacją Hahnenkamm robię fotkę Chłopakom. Na górze mijamy krótką taśmę i łączkę do nauki dla dzieci - ruszamy niebieską 37 w stronę Steinberg-kogel 1972m. "Różowe porteczki" strasznie się cieszą - bo tutaj będzie nauka śmigu. Postanowiliśmy, że na znajdujących się na tej górze 4 rozbudowanych, z kilkoma wariantami zjazdach trasach czarnych potrenujemy i poćwiczymy swoją technikę. Z daleka widać, że doskonale do tego trasy 17, 23, 38 oraz 16b ze swoją szerokością się nadają. Jeszcze jeden zakręt... ...podróż krzesłem Sitzheizung Heated Seats... ...i jesteśmy na szczycie. Oprócz knajpki, znajduje się tutaj również punkt robienia fotek. Krzesełko, klik karnetem i foto, które później można obejrzeć, ściągnąć ze strony ośrodka. Szkoda czasu, jest kolejka - idziemy jeździć. Przez chwilę mam wrażenie, że jestem na Gąsienicowej... Spędzamy tu... ...sporo czasu. To nasze najlepsze chwile w trakcie tego wyjazdu. Ćwiczymy, śmigamy i cieszymy się tym jak dzieci. Trochę tam... ...i tu - bajecznie fajnie! Skręcam w prawo, skręcam w lewo, a śnieg spod nart jakby w zwolnionym tempie, pióropuszem opadał na stok. Spóźniamy się na obiad i kradniemy z czasu przeznaczonego na piwko i jedzonko trzy nieplanowane zjazdy... ...ale jak tu się oprzeć i zamiast jazdy zwyczajnie jeść i pić? Dojeżdżamy do daleko położonej knajpki na trasie 26 uwijamy się z przyziemnymi sprawami i decydujemy wybrać na rekonesans tras znajdujących się po drugiej stronie doliny. Do zaliczenia wielki, linowy autobus...11 punktów
-
Dzień Czwarty - Kitzbuhel pierwsza odsłona. Część 2. Chłopaki włączają kamerki, niespodziewanie na niebieskiej trasie trafiamy na krótką, ale bardzo ostrą ściankę. Niestety jak się później okazuje, materiał filmowy ze względu na kręcenie pod światło - nie jest zbyt dobrej jakości. Mijamy przyjemną knajpkę znajdującą się na środku stoku... ...i okazuje się, że sławne miasteczko, słynie nie tylko z doskonałych tras narciarskich. Jesteśmy zaskoczeni ofertą Apres-ski. Końcówka trasy jest piękna. Wsiadamy do kolejnej "wypasionej" gondoli... ...i zdzwaniamy się z zaginionym Michałem, który jeździ z Juniorem gdzie indziej. Postanawiamy obrać kierunek - do trasy znanej z Pucharu Świata. Przesiadamy się na krzesło i z góry obserwujemy trasy, do których nie udało nam się dotrzeć - przez wąski i mało widoczny dojazd - czerwoną i czarną 40, 43. Jesteśmy krótko w Kitz - i na każdym kroku robi na nas wrażenie, wrażenie mega pozytywne. Widoczek w stronę poprzedniego, naszego środka lokomocji: Z góry kierujemy się łagodną, dojazdową 18stką do czarnej trasy 38. Łączymy się ze zgubami... ...gubi się Marcin... Wciągamy się krzesłem C2 i podążamy najpierw niebieską 36, potem czerwoną, przez chwilkę ciemną 21. Zastanawiamy się, gdzie zaczyna się osławiony zjazd? Chyba tu? Jedziemy ostrożnie, bo niestety jest tu już miękko i grząsko. Podziwiamy widoki na miasteczko oraz charakteryzującą je Górę. Docieramy na sam dół, do pięknej stacji dolnej kolejki z Centrum miasta - całkowicie zgadzając się z ilością gwiazdeczek... ...nasza ocena jest wysoka mimo, że nasze narty nie stanęły jeszcze na najlepszych tutejszych trasach.11 punktów
-
Kilka słów ode mnie i kilkanaście zdjęć, bo Marboru wszystko świetnie opisał i obfocił, a mi aku w aparacie praktycznie już na rezerwie działało. Tak jak Mariusz napisał czerwono-czarne trasy prowadzące z samej góry ekstra, do końca dnia w miarę dobrze trzymające. Pozostałe trasy Brixen, zwłaszcza te niżej położone, albo nachylone w kierunku słońca zcukrzone maksymalnie i pełne odsypów i muld. Gdyby nie to, to można byłoby się na nich zajeździć z bananem na twarzy. A ja mam faktycznie jakiś dar gubienia się, albo to reszcie ekipy bardzo się spieszyło, tak że jakąś połowę tego dnia jeździłem sam zwiedzając różne zakątki tej części ośrodka. No i w tych odsypach jak już wspomniał Mariusz zaliczyłem porządną glebę, obróciło mnie, przekoziołkowałem na głowie no i musiałem wracać się kilkanaście metrów pod górę, po kamerkę, którą mi wyrwało z mocowania i po jeden z kijków. Skończyło się tylko bólem w klatce piersiowej, który za dwa dni przeszedł. A i potem też ekipa rozjechała się w różne strony, tak że już nie szukałem reszty, tylko zjechałem na piwko, a potem na szczycie Horalpe opalanko na leżaku i powrót na tereny Sheffau, gdzie jeszcze pojeździłem na północnych dobrze trzymających stokach. Początek czerwono-czarnej trasy nr 11 prowadzącej ze szczytu Choralpe do dolnej stacji gondoli w Brixen Widok z góry na południowe stoki prowadzące do Brixen i kultowy tekst Mariusza "Widać trasę, której nie ma" Widok z góy na czerwoną 110 I taki widoczek w kierunku Kitzbuehel Gdzieś w rejonie Choralpe Fragment czerwonej 110, objazdówka czarnej 112 Widok z czerwonej 110 na Hohe Salve. Od południowej strony bida ze śniegiem, ale od północno-zachodniej, której tu akurat nie widać, świetne trasy, w świetnym stanie, które były opisywane wczoraj. Widok na fragment czarnej 112 I kolejny widoczek Gdzieś w rejonie Talkaser Sporo jest takich dojazdówek z pięknymi widokami Kolejny widoczek w n/n kierunku11 punktów
-
Dzień Czwarty - Kitzbuhel pierwsza odsłona. Część 4. W knajpce... giną cienkie rękawiczki - "Porteczki" niepocieszone. Co się stało? Ani osoby zajmujące stolik po nas nie wiedzą, kelner nie wie...szukamy i nic - archiwum X normalnie. Niepocieszenie szybko mija: - ale fajnie, będę miała nowe, ładne rękawiczki! Już jest wesoło. Jedziemy z powrotem na szczyt, po którym jeździliśmy przed przerwą. Widoki są imponujące: Nim się rozłączymy na szczycie (Andrzej i Marcin postanawiają zostać na tej stronie) zaliczam spektakularną glebę na płaskim... ...wszyscy myślą, że żartuję, a ja jakoś tak, niewydarzenie, wywalam się potykając noga o nogę. Cóż - może należy zacząć od podstaw naukę narciarstwa? Ponieważ dzień ucieka - szybko spadamy południowym stokiem 28a i wciągamy się pod największą tutejszą stację 3S, która łączy Pengelstein 1938m ze znajdującym się za dużą doliną Wurzhohe 1739m. Nasza czwórka jedzie zupełnie sama dużym "autobusem miejskim". Olbrzymie podpory, przepaść pod nami - ciekawe przeżycie przemieszczanie się pomiędzy dwoma Górami. Ponieważ chcemy zobaczyć "masyw" Resterhohe - Zweitausender oraz znajdujące się tam liczne północne stoki narciarskie śpieszymy się, bo czasu mamy niewiele. Zaliczamy czerwoną zmuldzoną trasę o południowej ekspozycji 61. I szybciutko przeskakujemy krzesłem F6, niebieską trasą bez numeru, wyciągiem F7 na Barenbadkogel 1883m. Tutaj znajduje się urokliwy, mały, drewniany kościółek oraz nowoczesna knajpka w tutejszym stylu: Rozciąga się również panorama, którą chcieliśmy zobaczyć... Zachęcająca. Czas nagli! Zataczamy kółko i jedziemy nie zwlekając w kierunku Krichberga. Trasa 65... ...a potem 62, widoczna na wprost, na zdjęciu: Docieramy do "przetoki". W tą stronę wagony 3S są pełne. Wszyscy podążają ku centrum ośrodka KitzSki ruft! Jest tuż przed 16 gdy przybywamy, na "naszą stronę". Głodni jazdy postanawiamy na szybko zaliczyć chociaż jedną, długą i czynną trasę Pengelstein. Wybór pada na super szeroką 30stkę. Na powyższej fotce widać trasę, którą podążaliśmy do Kitzbuhel trzeciego dnia Operacji "All Star Card" od strony SkiWeltu - cienki pasek zanikającego śniegu. Jedziemy szybciutko! Zza pleców robię śnieżno-błękitną, fotkę dosyć ostrej, jak na niebieski kolor trasy: Śpieszymy się, a ja jestem nieco zmęczony... ...w ferworze walki na wyciągu gubię kijek - ehhh jaka ze mnie nimota! Powyżej ostatnia jego fotka - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie o zaginionym?... ...proszę o kontakt na Priv. Jedziemy 16, czarną 38 i wciągamy się krzesłem C2 Tu na trasie wyciągu samotnych, zagubionych kijków co najmniej 6 sztuk...więc, nie tylko ja mam pecha....ufff a myślałem, że jestem inny hahaha Ostatni zjazd jest tą samą trasą, którą jechaliśmy pierwszy raz przybywając do Kirchberga. Przy stacji dolnej idę do Intersportu znajdującego się przy wypożyczalni po nowy sprzęt... ...ale z nowych "podpórek" nic mi się nie podoba. Kupuję, dzięki uprzejmości obsługi używane, prawie nówki - czarne kije Kompierdel z kompozytu za jedyne 15 Euro - problem braku "trzymaczy" na kolejne dni jazdy - rozwiązany. Ufff... Podsumowując krótko - niesamowity dzień na nartach! Najlepszy w moim życiu, w najlepszym ośrodku jakim byłem. PS. Chłopaki jak coś popierdzieliłem z opisem - to proszę poprawcie mnie...pamięć mam dobrą, ale krótką. CDN8 punktów
-
I na koniec tego trzeciego dnia iSki Tracker pokazał mi takie podsumowanie: Trzeci dzień to koniec naszej jazdy w SkiWelt, tak że kilka moich spostrzeżeń i opinii. Wiele osób krytykowało go, krytykowało nas, że tu jedziemy i... nie miało racji. Jest tu naprawdę wiele fantastycznych miejsc i stoków, które zadowolą nawet najbardziej wybrednych narciarzy. Są one rozlokowane we wszystkich częściach ośrodka, a nie skupione w jednym miejscu, a większość tras dojazdowych także pozwala na naprawdę fajną i przyjemną jazdę. Jeśli chodzi o trasy, to wbrew opisowi i mapce, bardzo mało jest tras niebieskich, dla początkujących, słabo jeżdżących, bojących się. Większość to trasy czerwone, szerokie o średnim i mocnym nachyleniu. Trasy niebieskie nawet jak są, to trzeba do nich dojechać właśnie takimi czerwonymi jak napisałem poprzednio. Dodatkowo z racji ciepłej i słonecznej pogody, trasy południowe bardzo szybko robiły się miękkie, cukrowe, pełne odsypów i ciężkie do jazdy, choć gdyby warunki pogodowe były bardziej sprzyjające, tzn. byłby mróz, na pewno dałyby mnóstwo frajdy z jazdy. Jeśli chodzi o ilość narciarzy, to było ich nawet sporo, ale praktycznie nigdzie nie tworzyły się kolejki do wyciągów, a na większości tras jeździło się bardzo swobodnie i bezpiecznie. Patrząc na rejon SkiWelt i okolice, to miałem wrażenie, że opady śniegu bardzo ominęły ten bądź co bądź nie taki wielki terytorialnie region. Tu praktycznie tylko szczyty i górne trasy były białe, a patrząc dookoła miało się wrażenie, że gdzie indziej było sporo więcej śniegu, co też widać na zdjęciach. Prawdę powiedziawszy, to chciałbym tu jeszcze kiedyś wrócić i pojeździć w naprawdę dobrych warunkach na wszystkich trasach :happy:8 punktów
-
ostatni dzień lata - rohace 14.03.14Porobiło się trochę nie na temat w tym wątku więc cofnę się o 2 dni :applause:Prognozy były jakie były; na rohacach dawno nie śmigaliśmy; alternatywy jakiejś innej specjalnie nie było więc jak zwykle szybciutko w samochód i w ekspresowym tempie , po 4 godzinach :stupid:, zawitaliśmy na rohace. Pogoda i temperatura - wiadmo :biggrin:Na parkingu już trochę autek było (mamy spóźnienie 20min:eek:) ale spoko. Wjazd krzesłem ...a na górze też na plusie. Oczywiście w nocy przymroziło, więc warunki OK. Aura iście włoska, więc kumpel wręcza mi to : generalnie ludzi za dużo nie ma; kolejki na krześle brak a na orczyku też spoko. (większość woli orczyk) trasa po lewej w o wiele lepszym stanie oczywiście z 2 powodów : dłużej zacieniona i trzeba tam uderzać krzesłem ( co robimy parę..naście razy też) robi się naprawdę ciepło i niektórzy nie wytrzymują psychicznie :biggrin:i poddają się słońcu koło 13 jest już pusto na stoku. warunki nadal ok. oczywiście jest miękko, robią się usypy itd, ale tsza walczyć. owszem, tu i ówdzie pojawiają się minerały i lekkie przetarcia :, ale tragedii nie ma. w chacie serwują miejscowe specjały i tak szybko mija czas... dajemy do 16 i do domu:sorrow:kolejny udany narciarsko dzień :biggrin:6 punktów
-
Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.3 Tutaj robimy serię fotek... ...no nie da, nie da się przed tym powstrzymać jeśli dookoła takie nieziemskie okoliczności przyrody. Przez te zdjęciowe fanaberie znowu się gubimy - tym razem znikają Michał z Młodym, a my we trójkę zaliczamy zamiast trasy 118 - ponownie 117, tym razem z inną końcówką literową przy numerze. Lecimy ponownie przedpotopowym krzesłem w górę i gnamy za Chłopakami. I tutaj, na wcześniej zagubionym fragmencie czerwonego zjazdu, "poddaje" się muldom, śniegowej kaszy Marcin. W czasie upadku najbardziej cierpi jego kamerka umieszczona na kasku. Z daleka obserwujemy jak Kolega zbiera się ze sprzętem... ...na szczęście nic się nie stało. Doganiamy "uciekinierów" pod snowparkiem. Wsiadamy na krzesełko i udaje mi się złapać w obiektyw skaczącego deskarza: Przy Gampenkogel 1957m znowu się gubimy prawie wszyscy... ...ehhh trójkąt bermudzki, czy co? Najpierw "różowe portki" jadą zamiast trasą 120...do olbrzymiego bałwana na skrzyżowaniu tras - ląduje potem na chwilkę w pobliskiej knajpce. A potem Marcin rezygnuje ze zjazdu do Kitz i mija ją nie zauważając - spotykamy się potem o wiele później dopiero przy jednym z wyciągów w Scheffau pod koniec dnia. Nasza trójka jedzie na skraj Skiweltu. Trasa na mapie zaznaczona kolorem niebieskim, na samej trasie jest czerwona. Jej ekspozycja nie jest korzystna dla warunków narciarskich. Miękko i muldziasto... ...za to widoki? Piękne. Gdyby był mróz i zima - to jazda tą trasą byłaby wyśmienita. Tym bardziej, że w końcówce, po wielu fajnych zakrętasach znajduje się kawałeczek czarny... ...czarny, który w chwili obecnej jest zielony: Na wąskich przejazdach do tutejszej gondoli upadek zalicza Michał - miękkie zbiera żniwo. Na szczęście i tym razem nic się nie stało. Normalnie dzień zgub i tarzania w śniegu hahaha Wyciąg z Kitzbuhel w stronę ośrodka SkiWelt - to piękna, nowa gondola: Po zaliczeniu "końca Świata" wracamy w stronę naszej noclegowni. Czas jakoś nam ucieka nie wiadomo gdzie. 119, 117b i jesteśmy na Talkaserze - przerwa na papu i piwko. Bardzo długi zjazd 111 oraz 11 i gdzieś na drodze spotkani turyści: Mijamy Brixen z malowniczym tutejszym Kościołem: Przeciągamy się dosyć sprawnie poruszając znanymi już trasami - docieramy pod Eiberg, gdzie z krzesła zauważa nas Marcin. Ludzi prawie nie ma, warunki doskonałe - pewnie jazda przednia. Niestety Junior przeszedł przez bramkę innego wyciągu i spotykamy się wszyscy dopiero w apartamencie. Na koniec dnia - tradycyjnie nasza domowa trasa numer 60. Podsumowując - północne stoki 11 i 112 + 110 w Brixten - rewelacja! Tutaj można się zajeździć. Reszta tej strony SkiWeltu raczej turystyczna ale za to piękna krajobrazowo. CDN5 punktów
-
Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.2 Kolejna trasa, którą zamierzamy zaliczyć - to opisywana przez JC, czarna 112. Początek jest niewinny: Po czym przechodzi w imponującą pod względem pochylenia ściankę. Śnieg jest tutaj twardą, lodową warstwą - przy zjeździe należy cholernie uważać. Tym bardziej, że następuje z prawej strony zwężenie odgrodzone siatką: Mniej więcej na wysokości połączenia "czarnucha" z czerwoną trasą 110 zatrzymuję się z moją drugą połówką i wykonuję dziwne przytulenie... ...dziwne, bo kończy się naszym wspólnym upadkiem... Nachylenie i lód robi swoje - mała prędkość najazdu po całusa kończy się...boleśnie, ale romantycznie. Ruszamy razem w dół z "pomieszanymi" nartami i nabieramy prędkości jadąc spleceni. Najpierw upadam ja, a potem na mnie różowe portki. Wypinają się nam narty, kijki lecą swoimi drogami a my, jedno na drugim zsuwamy się dobre 30 metrów. Przypływ czułości i głupoty kończy się niezłym siniakiem na moim udzie, obrzękiem...i porwanym paskiem przy kijku. Cóż... ...może po 40stce przybędzie mi rozsądku hahaha Po krótkiej technicznej przerwie ruszamy dalej w dół. Mijamy stację pośrednią, uroczą knajpkę i przechodzimy na czerwoną, bezludną trasę 110b. W między czasie gubimy Marcina... O dziwo w odcinkach leśnych trasa trzyma bardzo dobrze... Junior daje popis swoich umiejętności. Jak na 11sto latka jeździ naprawdę bardzo dobrze. Zdzwaniamy się z zagubionym Forumowiczem i jedziemy gondolą na Talkaser 1770m, gdzie mamy się ponownie spotkać. Wita nas taki oto tutejszy mieszkaniec: Robimy kilka fotek i odnajduje się zguba. Ruszamy dalej a naszym oczom ukazuje się fajny fragment czerwony trasy 117b: Sami podążamy w prawą stronę 117 by przedostać się na sam koniec SkiWeltu - do Kitzbuhel. Zanim 117 przekształci się w 117a... ...pokonujemy dosyć długą wąską pułeczkę zakończoną miejscem, w którym musiało nieźle popadać śniegu - na dachu mijanego budynku imponująca czapa. Archaicznym krzesłem trójką wciągamy się na Fleiding 1892m. Tutaj... ...golasy.5 punktów
-
Poradnik dobrej żony z 1955 roku Przygotuj obiad. Zaplanuj go wcześniej, nawet poprzedniego wieczora, tak by pyszna potrawa czekała na jego przyjście. W ten sposób dajesz mu znać, że myślałaś o nim i przejmujesz się jego potrzebami. Mężczyzna jest głodny, kiedy wraca do domu i perspektywa dobrego posiłku (zwłaszcza jego ulubionego dania) to część niezbędnego ciepłego powitania. Przygotuj się. Odpocznij 15 minut, byś była odświeżona na jego przyjście. Popraw makijaż, zawiąż wstążkę na włosach i wyglądaj promiennie. Pamiętaj, że on właśnie wraca z pracy, gdzie napatrzył się na zmęczonych ludzi. Bądź trochę bardziej radosna i trochę bardziej interesująca dla niego. Coś musi rozświetlić jego nudny dzień - to twój obowiązek. Posprzątaj. Przed jego przyjściem ogarnij wzrokiem główną część mieszkania. Pozbieraj podręczniki, zabawki, papiery itp. i odkurz stoły. W czasie zimnych miesięcy powinnaś rozpalić ogień w kominku, by on mógł się zrelaksować. Twój mąż poczuje, że jest w raju, w świątyni odpoczynku i porządku, co tobie również polepszy samopoczucie. Przecież dbanie o jego komfort przyniesie ci ogromną satysfakcję. Przygotuj dzieci. Przeznacz kilka minut, by umyć im ręce i buzie (jeśli są małe), uczesać włosy i, jeśli to konieczne, przebrać je. To małe skarby i on chce zobaczyć je w tej roli. Na czas jego przyjścia wyeliminuj hałas zmywarki, suszarki i odkurzacza. Zachęć dzieci, by były cicho. Uciesz się, że go widzisz. Powitaj go ciepłym uśmiechem i okaż szczerość w twoim pragnieniu ucieszenia go. Wysłuchaj go. Być może masz wiele ważnych rzeczy, o których chcesz mu opowiedzieć, ale moment jego przyjścia nie jest właściwy. Niech mówi pierwszy - pamiętaj, jego tematy konwersacji są ważniejsze niż twoje. Spraw, by ten wieczór był tylko dla niego. Nigdy nie narzekaj, gdy wróci do domu późno lub wychodzi na kolację lub w inne miejsce bez ciebie. Spróbuj zrozumieć, że żyje w świecie napięć i stresu. Twój cel: spróbuj sprawić, by dom był miejscem spokoju i porządku, gdzie twój mąż będzie mógł odświeżyć ciało i umysł. Nie witaj go narzekaniem i problemami. Spraw, by było mu wygodnie. Zaproponuj, by się oparł na wygodnym fotelu lub by położył się w sypialni. Przygotuj mu coś chłodnego lub ciepłego do picia. Ułóż dla niego poduszki i zaproponuj, że zdejmiesz mu buty. Mów cichym, kojącym i miłym głosem. Nie kwestionuj tego, co robi, nie podważaj jego sądów. Pamiętaj, to on jest panem domu i zawsze czyni swoją wolę sprawiedliwie i rozmyślnie. Nie masz prawa tego kwestionować. Dobra żona zawsze zna swoje miejsce. :)4 punkty
-
Dzień Trzeci - śladami JC. Brixen, Westendorf cz.1 Dzień trzeci... ...znowu zaczął się piękną pogodą. Zaklęcia Marcina przy kuli z dnia przyjazdu okazały się doskonałe. Tego dnia odłącza się od grupy bumer, który postanawia jeździć, po bliskich domu trasach w Scheffau - cała reszta obiera sobie za cel północną stronę miasteczka Brixen oraz Westendorf aż po Kitzbuhel. Nim wystartujemy z rozgrzewkowym przejazdem naszą "domową" trasą, robię sobie sweet focię z moimi "różowymi porteczkami". Przydałoby się zdjęcie kmarcinowi dać...zielony kosz zdecydowanie mi tu nie pasuje hahaha - można by było go obrobić w jakimś fotograficznym programie do upiększania i poprawiania obrazów. Stoki, krajobrazy tego dnia są niemal mistyczne: Ponieważ południowa trasa prowadząca do Brixen nie jest czynna z powodu braku śniegu, kierujemy się szybko do gondoli 11, którą dostajemy się na sam dół. Przechodzimy mostkiem znajdującym się nad ulicą, łączącym dwie stacje wyciągu na drugą stronę... ...i jedziemy na szczyt Choralpe o wysokości 1820 metrów. Na wierzchołku znajduje się Krzyż, malutki taras widokowy oraz niecodzienna huśtawka zawieszona prawie nad przepaścią. Na pierwszy przejazd wybieramy poprowadzoną w początkowej fazie po grani trasę 11. Ok 4km długości, niesamowite widoki w stronę zapoznanej już przez nas okolicach SkiWeltu oraz znikającej, południowej 1b... Tutaj staramy się z Marcinem coś nakręcić kamerą - wychodzi niestety niezbyt dobrze. Z oddali zostaję uwieczniony aparatem w trakcie jazdy: Sama trasa, po typowo górzystej części bez roślinności, przechodzi do lasu i staje się niezwykle malownicza. Na jej środku czarny, wymagający fragment: Jest twardo, a miejscami lodowo. Na szczęście krawędzie są ostre i trzymają jak należy. Po kilku przerwach pokonujemy tą trasę i zjeżdżamy na sam koniec ciekawego, dolnego fragmentu... ...ciekawego nie dlatego, że jest płaski... ...a dlatego, że prowadzi wiosenną doliną, w pewnym fragmencie asfaltową, naśnieżoną drogą - pod mostem, po którym jeżdżą pociągi... Za tunelem, taśma wciąga z powrotem na poziom z przed niego... ...i prowadzi do nietypowego wyciąg...a w zasadzie ciągnącej narciarzy liny: Braki śniegu są uzupełniane na bieżąco takim to urządzeniem: Po puszczeniu się linki, docieramy do dolnej stacji gondoli - jedziemy ponownie ku Choralpe.4 punkty
-
Pewnie o tym będziemy już niebawem sporo pisać, ale jako uwerturę mieliśmy Memoriał Heleny Marusarzówny i Bronisława Czecha w Jurgowie. Poniżej wyniki: SL Kobiety SL Mężczyźni Warto podkreślić dobrą dyspozycję młodziutkich Polek - Sabina Majerczyk rocznik 93 wygrała, trzecia była Kasia Wąsek rocznik 96. Wśród Panów wygrał weteran, ale tuż za podium uplasował się medalista Akademickich Mistrzostw Polski i Śląska Sebastian Białobrzycki rocznik 94, a Dominik Białobrzycki rocznik 95 był siódmy.3 punkty
-
haha...ten Gość ze zdjęcia wyżej to pewnie ten którego spotkałem w 2009 na Vratnej: Nawet spodenki te same :biggrin: pozdr.Torres3 punkty
-
Oj tam pitu pitu... Tak czy siak - żadne "zastępcze" typowanie nie będzie tak emocjonujące jak typowania w Narciarstwie Alpejskim (przez szacunek wielką literą)3 punkty
-
W województwie małopolskim szykuje się prawdziwy "booom" na rozbudowę stacji narciarskich. Poniżej prezentuje listę przyszłych inwestycji narciarskich w Małopolsce podawanych przez lokalne media. 2014/2015 Białka Tatrzańska (Kotelnica Białczańska/Kaniówka): 2 koleje krzesełkowe 1 wyciąg orczykowy Bukowina Tatrzańska (Rusin-Ski): 1 kolej krzesełkowa Kluszkowce (Czorsztyn-ski): 1 wyciąg orczykowy Podstolice: 1 kolej krzesełkowa Poronin (Galicowa-Grapa): 1 kolej krzesełkowa Harbutowice (Szklana-Góra) 1 kolej krzesełkowa (oficjalne otwarcie) Krynica (Henryk-Ski) 1 kolej krzesełkowa 2015/2016/2017/2018 ... Rabka (Polczakówka): 1 kolej krzesełkowa Białka Tatrzańska/Bukowina Tatrzańska (Rusin-Ski/Kaniówka): 1 kolej krzesełkowa Piwniczna-Zdrój (Kicarz): 2 koleje krzesełkowe 3 wyciągi orczykowe Zakopane (Gubałówka) 2 koleje krzesełkowe3 punkty
-
świetne zdjęcia i super relacja, gratuluję Wam (ale też zazdroszcze ) udanego wyjazdu.2 punkty
-
Trzeba przyznać, że fotki robią wrażenie i "nakręciliście" mnie do odwiedzenia tego ośrodka - biorę pod uwage w planach na przyszły sezon. No i pogodę mieliście pierwsza klasa- trzy dni lampy. Dzięki za relacje! PS. a poza trasą tam ktoś śmigał?2 punkty
-
Zastanawiam się, który wolałbym mieć na ścianie u siebie. Niby IO więcej warte, ale jak tak patrze na ten z Kitz ... to czuję do niego jakiś taki ogromny respekt. Po prosturobi mi się autentycznie nieswojo. Jak sobie wyobrażę, że stoję na starcie, zimno, na dole ludzie, ale ja ich nie słyszę, tylko widzę przed sobą tę cholerną trasę. Zimny wiatr smaga mnie po twarzy, a ja mam zaraz ruszyć i -bardzo prawdopodone - walczyć o życie, jak gladiator na arenie, to dostaję gęsiej skórki. Od samego patrzenia na tę koszulkę :stupid:2 punkty
-
2 punkty
-
A teraz pora na najfajniejsze trasy biegnące z Hohe Salve, czyli mniej fajną czarną i super fajne, szerokie i nawet nie poorane czerwone trasy A tak wyglądają ta czarna i czerwone z przeciwnej góry Z Bumerem robimy kilka zjazdów tymi czerwonymi i pora wracać na tereny Scheffau. Wybraliśmy wariant niebieskimi i czerwonymi trasami leżącymi na południowych stokach, bo co by nie mówić widok czarnej południowej trasy, a przede wszystkim jej stan (pełna muld i odsypów) zniechęcił nas wystarczająco, żeby tamtędy zjeżdząć, choć potem żałowaliśmy, że tego nie zrobiliśmy, a to dlatego że po pierwsze mapka ośrodka jest mało dokładna i przez nią dość długo szukaliśmy konkretnego dojazdu czy trasy przez co wyrazów na k..., p... poszło dość dużo, a po drugie stan części tych południowych nisko położonych stanów powodował to, że te wyrazy na K, Ch, P były dużo bardziej i dobitniej słyszalne przez otoczenie. A trasy te wyglądały mniej więcej tak, choć nie powiem, bo gdyby były w dobrym stanie byłaby na nich świetna jazda. Ale im bliżej Scheffau tym bardziej chciało się jeździć2 punkty
-
I dalej kierujemy się na Hohe Salve W końcu jesteśmy na górze Skąd widoki są na przykład takie a tak wygląda panorama jak się siedzi na obrotowej platformie i sączy zimne piwko2 punkty
-
No to teraz trochę zdjęć ode mnie z drugiego dnia i lekkie uzupełnienie relacji Marboru, bo na Hohe Salve nasze drogi rozeszły się, tzn. ja wracałem z Bumerem kombinacją południowych stoków, żeby pojeździć jeszcze w Scheffau na stokach pólnocnych, a Mariusz z resztą ekipy katował jeszcze czarne trasy na Hohe Salve. Start, widoczki, dojazdy i przejazdy z Scheffau na Hohe Salve Na dzień dobry zjazd czarno-czerwoną do Scheffau Wjazd na górę i teraz już w kierunku Hohe Salve. Generalnie na północnych trasach twardo i sztruks, a na południowych i wschodnich im niżej tym szybciej zaczyna robić się miękko. Zapakowany pechowiec odlatuje Dojeżdżamy pod lodowe igla Nie ma to jak poleżeć z piwkem na leżaku w słońcu2 punkty
-
Pewnie Ci, którzy się interesowali, śledzili wyniki na bieżąco :)Dlatego nie będę się tutaj rozpisywał na ten temat, a napiszę i pokażę coś, czego raczej próżno szukać w czeluściach internetu :)Po pierwsze primo:poznajecie tego czosnka? :biggrin: Właśnie dlatego mieliśmy malutkie WZF: Jeśli chodzi o warun, to był naprawdę trudny. Jak to zwykle bywa na Harendzie na początku marca pewnie wiecie, ale biorąc pod uwagę tegoroczną "zimę" było naprawdę ciężko. Poniżej video relacje zrobione przez NTN: Nagrałem też finał giganta telefonem. Tzn. stałem na starcie i nakręciłem przejazdy medalistów od samego początku, ale jakość z telefonu pozostawia wiele do życzenia - spróbuję trochę popracować nad tymi filmikami w wolnej chwili i może je tu wrzucę :)A tymczasem zdjęcia:eliminacje GSfinał GSeliminacje SLfinał SLZakończenie i dekoracjaI na sam koniec pozdrowienie ode mnie i Zity! SkiPozycja pod Harendą!2 punkty
-
@Mitek będzie miał polewę ale .... Ja uwielbiam dolinę Otztal :tongue: to takie zagłębie wyjazdów na początku sezonu i na koniec ..... gdzie są super warunki .... i odległości między miejscami 1,5 godziny max. na początku sezonu w listopadzie zrobiliśmy Stubai (zróżnicowany) z noclegiem w Solden (łatwy), jeździliśmy również na Pitztalu (trudny/b.trudny) i Kaunertal (b.trudny) teraz lecimy (na początku kwietnia ) do wysokich ośrodków .... czyli Isgchl ( nie lodowiec -top Austria ) lub Kuhtai ( nie lodowiec - trudny b.wysoki ośrodek ) nocleg w Langenfeld ( dolina Otztal) i gurgle ( wysoko 1900-3000 ) oraz dzień w ... Solden - jak trafimy w pogodę wiem że będzie mega, o śnieg się nie martwimy ...... będzie tam jeszcze w czerwcu .... podsumowując w kwietniu gdzie warto pojeździć w tym roku ( a byłem i to wiem) : Molltaler Tux Solden Stubai Pitztal Kaunertal poza lodowcowe ośrodki które znam i wiem że można mega pojeździć ( na bank do końca kwietnia) : Isgchl Kuhtai Gurgle St. Anton w zależności od preferencji w każdym ośrodku będzie super ..... wybór zależy wyłącznie od konfiguracji wypadu.... Nie chcę pisać opowieści o każdym ośrodku - Jeżeli masz pytania szczegółowe - proszę pytaj :wink:1 punkt
-
Relacja piękna i wyczerpująca, bardzo fajnie że Wam się tam podobało, każdy ośrodek niech ma swoich klientów :laughing: We wcześniejszej krytyce SkiWeltu chodziło o to, że w tym samym czasie można pojechać do ośrodka, w którym 95% trasy jest twardych bez względu na ekspozycję, jest więcej śniegu i to w większości naturalnego. Np. takim ośrodkiem jest Ischgl gdzie większość tras jest na wysokościach 2000-2900m. Dla porównania Skiwelt ma wysokości 700-2000m. W tym samym czasie co Wy w Skiwelt, ja właśnie byłem w Tyrolu Zachodnim i porównanie warunków śniegowych jest miażdżące dla Skiweltu. Relację zamieściłem na SkiForum, jak ktoś chce to sobie tam poogląda. Z drżeniem czekam na relację z lodowca :laughing:1 punkt
-
Za Tobą to ciężko na nartach nadążyć, a tym bardziej z opisem gdzie byłeś i co robiłeś :laughing: Ale chyba dobrze opisałeś wszystko.1 punkt
-
Jako, że dysk pracuje, to cierpliwie zgrywam wszystko. Zejdzie mi jeszcze trochę... ok. 10 miesięcy Mobilnie Jacek1 punkt
-
1 punkt
-
Michale polecam Pitztal - teoretycznie na nim powinno być mało ludzi. Relację z pamiętnego 10 kwietnia 2010 znajdziesz tu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/11048-M%C3%B3j-Pierwszy-Raz-Alpy?highlight=m%F3j+pierwszy+raz1 punkt
-
W czeluściach youtube'a pojawił się taki oto film: Muszę przyznać, że wyszedł nieźle (bez porównania z latami poprzednimi)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Rozumiem, że będą do wygrania w następnym typowaniu wyników Pucharu Świata :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.2 Mnie i kmarcina wyrzuca na trasę 45, którą jedziemy do końca, pod krzesło - pozostała ekipa jak się później okazuje znalazła wąską "przycinkę" i daje radę zjechać pod gondolę 42, gdzie wcześniej się umawialiśmy. Nie żałuję naszej pomyłki, bo ta trasa jest wspaniała. Szeroka, w doskonałych warunkach o odpowiedniej długości - szusowanie tutaj to czysta przyjemność. Wciągam się z dołu krzesełkiem, czekam na Marcina podziwiając tutejsze widoczki i imponujące nachylenie tutejszych tras czerwonych. Na poniższej fotce trasa 43. Już razem podążamy do pozostałej ekipy, by spotkać się we wcześniej ustalonym miejscu. Dyskutujemy już dzień wcześniej, wieczorem na kwaterze o tym, że na zdjęciach trasy są super spłaszczane... ...poniżej przykład: Kolejne wyciągnięcie na szczyt Hohe Salve - od drugiej strony kościółka. Tutaj spotykamy człowieka zakopanego w śniegu... Zaliczamy niesamowitą trasą czarną, 42. Po doskonałej jednej, a potem drugiej ściance przechodzi ona w przejechaną wcześniej przeze mnie 45. Tym razem trafiamy na przycinkę i jedziemy po raz kolejny 43. W tym miejscu robię kilka sportowych fotek - poniżej Michał w akcji: Wciągamy się tym razem krzesełkiem z tym samym numerem co trasa i odbijamy w bok Soll, na trasy 51. Warunki tutaj niestety wiosenne: cukier, miękko i grząsko. Uciekamy stąd "pomarańczowym stworem": Rozdzielamy się z Andrzejem i Marcinem. Podróżujemy łagodną niebieską trasą 43a i wykonujemy dwa zjazdy wcześniej przebytą trasą: Chłopaki okrężną drogą dostają się do Scheffau...a my, ponieważ bardzo nam się podobała dwa razy zaliczamy czarną 42. Warunki są idealne - jest mega twardo i szybko. W trakcie drugiego przejazdu Juniorowi nie wytrzymują nogi i zalicza niegroźny upadek... ...jedzie "na moruska" do samego dołu, a Tata zbiera mu po drodze narty i kijki. Młody się śmieje i pokazuje sportową złość odgrażając się trasie! Świetna dotychczas jazda, super technika, waleczne podejście - będzie z "Młodego" w przyszłości doskonały narciarz! Wracamy do "domu". Kolejny raz stoimy na pięknie położonym szczycie i musimy po drodze zaliczyć czarną, południową 2c... ...oraz czerwoną 2... ...51a... Wciągamy się orczykiem w stronę Scheffau, mijamy wcześniej napotkany bar lodowy. I przeprawiając się piękną, długą - zachodnią i niestety miękką trasą 7, 72 docieramy ponownie na Zinsberg, potem Eiberg - ostatni zjazd 60siątką i jesteśmy na dole. Kolejny cudownie piękny, narciarski dzień dobiega końca. Podsumowując krótko - super jazda 60siątką w Scheffau na rozgrzewkę, po stronie Hohe Salve w wiosennych warunkach - doskonała jazda po trasach 42, 43, 45 - pozostała część ośrodka miękka z południową ekspozycją. CDN1 punkt
-
Dzień Drugi - śladami JC. Hohe Salve. cz.1 Drugi, narciarski dzień również zaczyna się, w dolinie przymrozkiem, co dobrze świadczy o tym, co na górze. Na śniadanie tradycyjne polskie paróweczki, pomidorki, ogórki, żółty ser + wędlinka. Tego dnia mamy plan od początku: Hohe Salve 1829 m oraz stoki trzech tutejszych miejscowości Hopfgarten, Itter oraz Sol wchodzących w skład ośrodka SkiWelt. Położenie naszych kwater daje nam możliwość, bez zbędnego pośpiechu na dotarcie do kolejki, jako jednych z pierwszych, chętnych do nartowania. Mijamy tylko trzy koguty... ...i jedziemy na szczyt. Ponieważ warunki naszej domowej trasy są rewelacyjne, a cała 60siątka jest niesamowita: czarny początek, później piękna szeroka czerwona ścianka... ...postanawiamy zjechać nią trzy razy, pod rząd, z samego rana, nim rozpoczniemy naszą podróż. Do samego dołu jest bardzo twardo, szybko i idealnie - w takich "okolicznościach przyrody" można się jedynie zatracić i jeździć, jeździć, jeździć. Trasą w różnych wariantach robimy średnio ok 4km zjazdu za każdym razem - doskonała rozgrzewka! Po niej, śmigamy na Eiberg, potem Zinsberg i podążamy stokiem znajdującym się po stronie miejscowości Brixen, dalej ku obranemu tego dnia celowi. Po drodze natykamy się na stoku na helikopter - na niebieskiej, łagodnej trasie musiało stać się jakieś nieszczęście. Obserwujemy sprawną akcję i odlatującą ekipę ratowników - z tego wydarzenia postaram się napisać relację w oddzielnym poście. Docieramy do knajpki i hoteliku lodowego. Tutaj robimy przerwę na fotki i mały oddech, zwiedzamy cały obiekt. Humory dopisują, a cała wycieczka staje się dla nas bardzo ciekawym doznaniem. Wciągamy się w górę krzesłem i wędrujemy ku Hopfgarten. By dotrzeć na szczyt Hohe Salve należy zjechać trasą niebieską, a potem czerwoną numer 24... ...do stacji pośredniej gondoli: Jesteśmy na 1829m. A tutaj...przepięknie! Dookoła cudowna panorama - i tak jak pisał JC, doskonała widoczność pozwala obserwować niezliczone najwyższe szczyty alpejskie. Poniżej fotka - strona Bixen, Westendorf - jak później się okaże kolejnego, trzeciego dnia SkiWelt. Jest tutaj bardzo malowniczy kościółek oraz knajpka z obrotowym tarasem widokowym, gdzie sobie jemy i pijemy piwko. Moglibyśmy tak, w promieniach bardzo ciepłego Słońca, przebywać tu wieczność... ...ale trzeba jeździć i poznawać okolicę. Kończymy. Przedostajemy się na stronę Sol jedną z tutejszych malowniczych tras. ...po drodze rozdzielamy się i gubimy w gąszczu tras tutejszego ośrodka.1 punkt
-
Tu się w pełni zgodzę. Tyle, że przepustowość kanap wyprzęganych i niewyprzęganych (weźmy "czwórki", bo te najczęściej występują w obydwu odmianach) jest zwykle taka sama i wynosi na ogół 2400 os/h. Ale np. z tego powodu chętnie widziałbym ośrodek z talerzykami Tatrapomy - te są szybkie, jak dla mnie w miarę wygodne, a przewożą tylko 800-900 os/h. Na dodatek są nielubiane przez większość narciarzy, więc tłok miałbym z głowy. No ale musimy się pogodzić z faktem, że ogólna tendencja sprzyja teraz stawianiu "kanap". Na Chopoku jest dodatkowo ten problem, że praktycznie nie ma tam "niskiego sezonu", podczas gdy u nas np. w marcu można w wielu miejscach pojeździć prawie że samemu (o ile oczywiście są warunki, a zwykle bywały).1 punkt
-
Brawo "szKiELETORY" :biggrin: chyba macie fajna ekipę. Super foty, czym pstrykasz Marcin? Dobrze kadrujesz.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
I nadszedł pierwszy słoneczny dzień opisany dość dokładnie przez Mariusza, a ja dodam jedynie trochę zdjęć poglądowych1 punkt
-
Wiozłem trzy osoby plus moja osoba. Priorytetem było bezpieczne dowiezienie wszystkich, bo jechaliśmy na wspaniały urlop. Po drodze dwukrotnie pakowalismy auto i box, a także robilismy przerwy w podróży, chocby na posiłek, rozprostowanie kości czy toaletę. Starałem się jechać zgodnie z przepisami aby uniknąć płacenia mandatów. Nawet CB nie zabrałem. Na autostradach w Austrii i Slowacji też obowiązują ograniczenia prędkości, starałem się je respektować, także z prostej przyczyny ograniczenia zużycia paliwa. Zablokowana droga za Salzburgiem, postój w korku, próba ominięcia, zajeły jakieś 2 godziny. Jechalismy kiepskimi drogami, jedynie na autostradę od Żyliny do Salzburga nie można narzekać, choć przejazd przez Wiedeń też zajął nam sporo czasu. Średnia z komputera w aucie wyszła na 82 km/h. Czy to żle? Dodam że droga powrotna zajęła 12 godzin, w tym prawie połowa przy padającym deszczu i w porywistym wietrze- miejscami wichurze. W sumie zrobilismy 2380 km. Marboru do tego musi dolożyć jeszcze 100km swoją Toyotą. A teraz słowo na marginesie dla miszczóff prostej! Droga publiczna to nie miejsce wyścigów. Jeśli ktoś szuka emocji na drodze, zapraszam w dniu 22.03.2014 na Superoes do Miedzianej Góry koło Kielc. Gwarantuję adrenalinę i weryfikację umiejętności kierowania autem, przede wszystkim tych, co to tak szybko po publicznych drogach jeżdżą na narty.1 punkt
-
To teraz screen z tego co pokazał mi iSki Tracker pierwszego dnia. A potem wrzucę paczkę swoich zdjęć z tego dnia, żeby bardziej obrazowo pokazać jak to wszystko wyglądało, bo do numerów tras i ich umiejscowień nie mam za bardzo głowy. Aaa iSki Trackera miałem włączonego codziennie, z tymże czasem jeździłem z Marboru, czasem z Bumerem, a czasem sam.1 punkt
-
Dzień Pierwszy - śladami JC. Ellmau, Going. cz.3 Docieramy do głównej tutejszej trasy numer 100. Spojrzenie w górę w środkowym fragmencie - cud miód! Spojrzenia na dół - równie doskonale: Narciarzy jak na lekarstwo, stok twardy, doskonale przygotowany - szybki. Chwila, moment i jesteśmy na dole na poziomie miasteczka Going. Wciągamy się szybkim krzesełkiem na szczyt Astbergu i postanawiamy zrobić sobie przerwę w tutejszej karczmie. Podchodzimy, a tu trwa w najlepsze impreza hahaha, w alpejskim stylu... Słońce jest tak intensywne, że nie sposób zdjąć gogli, podnieść szyby. Szybki posiłek, piwko, kilka fotek i spadamy. Na początek niebieska 100b: Potem część czerwona z literką a na końcu - do krzesła 100. Ponieważ trasa z tym numerem jest w doskonałej formie postanawiamy nią jeździć przez jakiś czas. Każdy przejazd, to kwintesencja narciarstwa - jest szybko, ciekawie - liczne garby, krótkie ścianki, szeroko... ...z ostrym startem... ...mega stromą ścianką w końcówce... ...i długim wypłaszczeniem w końcówce: Bumer w czasie któregoś ze zjazdów nagrywa nas na kamerce - szkoda, że ostatnia półka jest w cieniu i niewiele na filmiku, w efekcie, widać. Dobrze zaprawieni setunią przenosimy się na południową stronę górki.1 punkt
-
Dzień Pierwszy - śladami JC. Scheffau cz.2 Przedzieramy się południowymi trasami, które najwyraźniej są w dużo gorszej kondycji i zazwyczaj po pierwszej, drugiej godzinie jazdy są już mocno miękkie... ...ale czemu się dziwić, gdy temperatura w ciągu dnia sięga dwucyfrowych wartości na plusie. Ot wiosenna jazda. Południowy Eiberg: Północ jest jak z innej bajki: twardo aż narty strzelają. Czerwona 88: Jak widać kolejek nie ma wcale...czyżby, to na skutek ostrzeżeń Kolegów forumowiczów w wątku z wyprawy JC na forum Skionline? Docieramy do charakterystycznej kolejki dla Skiwelt - Hartkaiser. To tutejsza Gubałówka z bardzo urozmaiconą czerwoną 80a z fragmentem nieprzygotowanej, pełnej twardych muld czarnym fragmentem trasy - zaliczona przeze mnie i "różowe porteczki". Trasa jest kręta i miejscami bardzo szeroka z kilkoma odnogami. Zaliczamy ją dwa razy przyglądając się w bardziej płaskiej części podniebnym wyczynom: Wszyscy dopadamy również tutejszego niedźwiedzia, któremu nie robimy krzywdy, ani on nam. Widok na masyw Wilder Kaiser 2344m z tego stoku jest imponujący: Na dole prawie udało mi się złapać kolejkę... Podróżujemy dalej - jesteśmy w Ellmau i podążamy na wyżej wymieniony szczyt oraz do miejscowości Going. Z dolnej stacji "czerwonej szynówki" trzeba zrobić parę kroków do dolnej stacji krzesła 90. Niektórzy śmiałkowie podróżowali ten fragment na nartach...bumer i kmarcin je zdjęli: Pierwsza trasa którą widzimy po tej stronie Skiweltu, to końcówka czerwonej 90 - bardzo fajna ścianka. Docieramy krzesełkiem tuż pod szczyt. By dotrzeć na niego, musimy przejechać gęsiego łagodną 100d. Dlatego, że wąsko i przez las, to kolor tej trasy jest czerwony. Jadę nartostradą i obserwuję przez drzewa piękne widoczki:1 punkt
-
1 punkt
-
Witam :smile:Krótki opis wczorajszego wyjazdu.Ze względów logistycznych jednak Rohace.Przyjazd na 9:30. Jest tak: Ludzi nawet sporo ale oczywiście absolutnie tłoku nie ma, pogoda zapowiada się "stabilna" :applause:Kilka zdjęć.Wjazd dolnym orczykiem: Widok na stok(główną trasę) przy pierwszym wjeździe krzesłem: Ta sama trasa widziana już z orczyka który ją obsługuje: Środek: Góra: Kawałek 2 trasy widziany z krzesła: I zdjęcia zrobione podczas ostatniego zjazdu: Podsumowując nawet o 14-tej było ok. szczególnie na tej 2 trasie, główna trzymała tak do 12-tej.Na skrzyżowaniu tras wychodziło parę kamoli ale bez tragedii- reszta tras bez przetarć.Karnet na 4h- 18 euro. Jeżeli ktoś chce spokojnie pojeździć to mogę tylko polecić zwłaszcza przy takiej pogodzie.Pozdr.TorresP.S- tylko nie wiem kto kazał te armatki(lance) ustawić na środku stoku :A... i jeszcze jedno. Na tej ściance na której Johnny "wywinął orła" faktycznie mnóstwo "cukru" trzeba uważać bo ze zdjęcia tego nie widać ale jak na Rohace to tam nawet stromo.1 punkt
-
Mój Pierwszy Raz - Alpy Zanim dotarliśmy na najwyższe Trasy Regionu Pitztal… – odwiedziliśmy mniejszy Ośrodek znajdujący się w Mandarfen „Rifflsee”: http://www.pitztal.com/fileadmin/user_upload/pdf/panorama-pitztaler-gletscher.pdf Ponieważ jak później się okazało niebawem Go zamknięto – nie zdążyłem przygotować fotogalerii (w pierwszy dzień nie zabrałem ze sobą ani Aparatu, ani telefonu) :-( Jeździłem tu Trasami 1, 5, 7, 9, 10, 14. Najlepiej przygotowane zaczynające się z wysokości 2800m trasy 9 i 10. W pierwszym dniu warunki panujące były niestety zmienne – częściowo jeździliśmy w chmurze, częściowo w bardzo dobrej widoczności. Ciepło. Przy Krzesełku z Lewej strony, „Muttenkopf” na dole roztopiony śnieg i kasza. Zamknięte Trasy 2, 3, 4, 6a. Widok z Górnej Stacji Kolejki Gondolowej „Rifflseebahn” niesamowity – z jednej strony szczyt Grubenkopf , z drugiej pokryte taflą lodową Olbrzymie jak na tą wysokość Jezioro. Pobyt tutaj potraktowaliśmy jak rozgrzewkę po czym udaliśmy się na „Główny Cel” naszej podróży – Pitztal Glacier. Fotograficzny opis tras Lodowca zacznę od Lewej strony, czyli Tras obsługiwanych przez 8 osobową Gondolkę. Widok na Górną jej stację ze szczytu Hinterer Brunnenkogel 3440m: …czyli wspólny początek Trasy numer 35 i 36. 35-tka widok z dołu na górę, fragment „po rozstaniu z 36-tką”: …ach ten Sztruksik…dalszy widok powyższej Trasy – do Stacji pośredniej Gondoli: 36-stka widok z góry na dół części za Stacją pośrednią: …i 36 ostatni fragment zakończony ostrą półką… Końcówka Trasy 37 – najostrzejszy odcinek ze wspólnym końcem z Trasą 36: Ostra 34ka:1 punkt







