Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. artkas

    artkas

    Użytkownik forum


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      227


  2. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      1 110


  3. MOSTOSTAL

    MOSTOSTAL

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      993


  4. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 273


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2015 w Odpowiedzi

  1. Michał napisał krótką relację z wczorajszego biernego nartowania z synem na kieleckim Telegrafie. Ja też zabrałem swojego, z tymże był to jego pierwszy raz w ogóle na Telegrafie. Uznałem, że można już spróbować. Na początku kupiłem tylko dwa zjazdy, ale Bartek zaskoczył mnie mega pozytywnie i bez problemu zjechał, raz, potem drugi, tak że dokupiłem jeszcze po 10 zjazdów. Narciarzy było bardzo mało, warunki mimo dodatniej temperatury dochodzącej do 9'c były bardzo dobre. Śnieg był co prawda miękki i wolny, ale nie robiły się żadne przetarcia, odsypy i inne niebezpieczne niespodzianki. Do 12:30 było naprawdę ok i można było się solidnie wyjeździć.
    13 punktów
  2. No to euro kupione więc ruszamy na podbój stoków słowackich. Naszym celem jest Tatrzańska Łomnica, a że byliśmy tam kiedyś latem ciekawi jesteśmy jak góra wygląda w zimie. Dojazd szybki, bezproblemowy, z Białki to trzydzieści parę kilometrów. Jesteśmy na miejscu przed 10, gdzie po szybkim przebranku wita nas taki widok pod krzesłem Dalej widoki są już tylko lepsze Stoki leżą od południowej strony przez co patrząc na góry słońce mamy za sobą, a więc oświetla nam ono całe pasmo nie oślepiając przy okazji. Wrażenia wizualne wyśmienite Po paru zjazdach dolnymi trasami ruszamy na czarną z Łomnickiego Siodła na górze widok mamy taki i dalej na dół i z taką pogodą, niebem bez chmurki i lekkim mrozikiem, i widokami do końca dnia Po całym dniu byliśmy mega zadowoleni od najmniejszej 3-latki do najstarszych wielolatków, śmiało można polecić ten ośrodek całym rodzinom. Dół z dwoma kanapami i starszą gondolką do lekkiej jazdy, wyżej trudniej, na czarnej szeroko, dość stromo, całkiem przyjemna jazda, czerwony środek to najsłabsza część ośrodka, bo w niektórych miejscach bardzo wąsko, do tego stromo i po kilku godzinach ta część wyglądała już bardzo kiepsko - albo lód, albo półmetrowe muldy. Tu przydałoby się coś poprawić, bo wjeżdżając gondolą jeden wariant zjazdu to trochę mało. Ośrodek bardzo pozytywne odebrany przez wszystkich, śniegu nie brakowało, kolejek do kolejek prawie nie było (chwilami przy pomarańczowej kanapie do 5 min.), fajny klimat przy barach, chociaż ceny w nich niemałe, a porównując do Bachledowej o której za moment to nawet dwa razy wyższe. No i ta pogoda :-)
    9 punktów
  3. No to jeszcze kilka fotek z lat 75/77. Pierwsza potwierdza jaki jest mój ulubiony stok w PL.. ;-) Szyndzielnia: Rokytnice nad Jizerou (Lysa Hora / CS) 1979 Fajna moda, nie..? Gdybym wygrał 5 baniek w totka (lub więcej) to kupiłbym Zapalenicę, wyrychtował tego prototypowego Mostostala WN750, który tak dogorywa ale wciąż jest do uratowania, odkupił od COS'u starego Mullera z Dolin i postawił równolegle do Mostostala lub zamiast jeśli jednak nie dałoby się go uratować i stworzył tak taki Vintage Skiing Resort dla takich co lubią np drewniane narty, pojeździć telemarkiem w ciuchach z epoki, skorzystać z zabytkowego orczyka a na stok zajechać Garbusem z nartami na dachu. Niestety to tylko pobożne marzenia.. ;-)
    6 punktów
  4. Mój choć w zasadzie nie mój bo PKF'u ale wysupłałem go z długiej kroniki i oddzieliłem. Na YT jest jeszcze filmik o Mullerze na Kondratowej i kadry z Julianów w 88r podczas ciepłej zimy. Jest także filmik o Szyndzielni i rzeczony tu o krzesełku na Skrzycznem. [video=youtube;Oz226XnPLbI] [video=youtube;1GibvRgsRFE] [video=youtube;Y015wGqR4OY] [video=youtube;RQcinJDY7ek] Skanowane ze slajdów są także zdjęcia mojego ojca z lat 73-77 ze Szczyrku (Juliany, Szyndzielnia itd) w tym także fotki mnie jako kilkuletniego berbecia uczącego się narciarstwa... ;-) Najśmieszniejsze z tego wszystkiego jest to, że jestem z Gdańska i teoretycznie powinienem mieć wiedzę o morzu łajbach itd... Pokręcone to życie, nie..;-))
    6 punktów
  5. Zachęceni świetnymi warunkami w Czorsztynie, jako że to ten sam karnet, wieczorem postanowiliśmy sprawdzić jak tam warunki na Kotelnicy. Spojrzenie w rozkład jazdy skibusa, a że miał przystanek tuż pod naszym lokum stawiamy się kilkanaście minut przed czasem odjazdu. Dobrze, że byliśmy wcześniej, bo przyjechał sporo szybciej niż w planie. Później okazało się, że rozkład rozkładem, a jeżdżą i tak jak im pasuje, m.in. przez korki w Białce. Sama Kotelnica wieczorem bez kolejek, trasy już trochę zmęczone, a czerwona 6 to już nie zmęczona a wręcz sponiewierana. Tu to jest dla wielu szkoła przeżycia, w ciemno można obstawiać, że co druga osoba na niej leży :shocked: Ludzi dużo nie było (jak na Białkę) więc bezstresowo, bez kolejek pojeździliśmy w całym ośrodku. Nowa trasa szału nie robi, po prostu kolejny prosty kilometrowy stok, kanapa fajna, jak i inne nowe w tym ośrodku, ale całość raczej do rekreacyjnej jazdy, łatwo, lekko, bez wysiłku. Po wieczornej jeździe na Kotelnicy i całkiem niezłych warunkach jakie wtedy były, kolejnego dnia rano, za namową juniorów chcących spróbować swych sił na parapetach, skusiliśmy się na jeszcze jedną wizytę w tym ośrodku. Pogoda też pomogła w podjęciu decyzji, bo zachmurzone niebo i tak nie pozwalało zobaczyć wyższych gór, a więc i ciekawszych stoków w pełnej odsłonie. I to niestety była zła decyzja. Stoki już przed godziną 10 były rozjechane, ostatni przy najnowszej kanapie to wyglądał jakby w ogóle od wieczora nie był ruszany, ale to jeszcze można by przeboleć, gdyby nie te mega, a właściwie to giga kolejki. Rozumiem, że coraz więcej ludzi chce jeździć na nartach, ale żeby się tak katować, aby przez chwilę zjechać i znów się katować w kolejce, jakby innych górek nie było. Jeszcze nigdy nie byłem tak wkurzony na nartach jak po półgodzinnym oczekiwaniu na wjazd "ekspresową" IV, zjeździe 6 i kolejnym, niewiele krótszym oczekiwaniu na wjazd VI... :angry: i mrowiska Tak więc potwierdziliśmy w praktyce to co wcześniej wiedzieliśmy w teorii i w Białce był to już koniec nartowania. Dobrze, że karnety Tatryski obejmują więcej ośrodków, bo wieczorem odwiedziliśmy jeszcze Jurgów i tu mimo włączonych armatek, była zupełnie inna jazda. Górka bardzo przyzwoita, z kilkoma wariantami zjazdu, większe nachylenie niż w Białce, no i niewiele ludzi. Mieliśmy wręcz wrażenie, że narciarzy jest za mało, bo były momenty jak okiem sięgnąć nie było widać żywej duszy, a że to wieczór to jakoś tak ponuro się robiło. Może jednak ta Kotelnica nie taka zła :stupid: Kolejny dzień zapowiadał się piękny wg prognoz więc już wieczorem zapadła decyzja, że kolejnego dnia odwiedzamy Słowaków, a więc przed północą jeszcze szybki zakup ubezpieczenia i czekamy nastania następnego dnia...
    6 punktów
  6. Jako, że słońca nigdy za dużo i ten dzień zaczął się od upewnienia czy za oknem niebo jak w prognozach. Wszystko się zgadzało więc szybkie śniadanko, pakowanie i znów kierunek Słowacja. Tym razem bliżej, bo do Ski Bachledovej mieliśmy ok. 20 km. Na miejscu miły pan nas pokierował do miejsca na bezpłatnym parkingu, zresztą bezpłatne były też wszystkie wcześniej przez nas odwiedzone, skierował do kasy, gdzie znów nas bardzo uprzejmie obsłużono. Kupujemy karnety na kolejny dzionek i chwilę później jedziemy do góry. Krzesełko trzyosobowe do najszybszych nie należy, ale jak już dotarliśmy na górę widok wywołał na twarzach kolejnego banana Trasy ośrodka rozchodzą się na trzy strony świata, testujemy wszystkie po kolei. Każda z nich ma inną charakterystykę przez co ośrodek dużo zyskuje na urozmaiceniu. Na wszystkich jeździ się bardzo przyjemnie, bez kolejek i tłumów na stokach. Nowe trasy przy orczyku szerokie i równe jak stół, świetne do doskonalenia techniki. 3 i 4 przy czteroosobowym krześle z zakrętami, przy lesie, ze zmiennym nachyleniem, 1 długa, momentami płaska, ale za to z niezłym widokiem. Warunki śniegowe przez cały dzień bardzo dobre. Mieliśmy też mały przestój w czasie lądowania helikoptera po wypadku narciarki, którą skuter z toboganem z dołu stoku transportował na miejsce lądowania. Akcja szybka, sprawna chociaż chyba na szczęście nieczęsta w tym ośrodku, bo zainteresowanie nią - również obsługi - było spore. W przerwach między zjazdami można też sympatycznie odpocząć i przekąsić co nieco w przyzwoitych cenach i pozjeździć trochę inaczej Kolejny bardzo fajnie zorganizowany ośrodek dla całych rodzin. Bardzo pozytywnie odebraliśmy miłe nastawienie wszystkich Słowaków tam pracujących - od parkingu, przez kasę, po obsługę w barze i raftingu. Z chęcią tam wrócimy jak będziemy w okolicy, aż żal, że te dni tak szybko płyną.
    5 punktów
  7. Pilsko dzisiaj....Dzisiaj rano przyjechał do mnie Marcinn, jednak zanim ruszyliśmy w stronę Korbielowa usiedliśmy u mnie w domu przy kawie z ciasteczkiem oglądając Alpenpanoramę, żeby naładować się pozytywną energią, no wiadomo tam gdzie się wybieramy będzie tylko gorzej w porównaniu z tym co widzimy w TV, a widzimy że w Alpach trwa regularna zima:)Do Korbielowa docieramy ok 9 pogoda się powoli, ale jednak załamuje, u mnie na placu rano było słoneczko, a tu już jest zachmurzone, nie jest źle ale temperatura na dole w Kamiennej to +4 st.Karnet 4 godziny i jazda w górę, krzesłem 2 os i dalej orczykami na samą górę. Marcin jest z córą 7 letnią która mnie bardzo lubi i żeby to zamanifestować to mnie wybiera do pary na jazdę orczykami:eek:, już odwykłem od takiej ekstremy:tongue:, ale zaciskam zęby i daję radę:applause:.Ciepło...za ciepło... nawet na górze wszędzie na plusie, warunki śniegowe na trasach w skali od 1 do 5 oceniam na 1, są po prostu fatalne, więcej czarnego jak białego:rolleyes::Ok godziny 11 zaczyna wysoko padać śnieg, ale na Szczawinach to już jest deszcz. Jednak ten opad nie trwa długo i tak jak u góry nie poprawia w żadnym stopniu sytuacji, tak na dole nie robi spustoszenia. Do poprawy warunków na Pilsku jest potrzebny jakiś kataklizm śnieży inaczej nie ma szans...Natężenie narciarzy małe, sporadycznie trzeba odstać 2 min, no ale prawdziwej radości z tej jazdy mimo wszystko nie ma.No ale taki miałem plan na ten sezon, raz pojechać do Szczyrku(byłem 2 razy) i raz do Korbielowa(też byłem 2 razy) a przede wszystkim syna zabrać i mu pokazać jak to wygląda, bo jak mówię my zbieraj się jedziemy na narty to on się pyta czy do Włoch:biggrin:Zdjęcia Marcinn wstawi, moje jakoś nie wyszły za bardzo, no może za wyjątkiem takich: Ogólnie dzień bardzo udany, głównie towarzysko, narciarsko średnio:cool::
    5 punktów
  8. Wyjazd zaplanowany do Białki, więc już na samo hasło Białka wielu osobom robi się gorąco :wink: ale nie tylko ją odwiedziliśmy w czasie wypadu... Tak więc startujemy z Poznania ok. 5 w walentynkową sobotę 14-tego i jadąc przez Wrocław, dalej A4 bezproblemowo dojeżdżamy do Zakopianki, na której ruch spory, ale cały czas jedziemy więc nie jest źle. Komunikaty radiowe mówią, że do Nowego Targu możemy postać i to nawet 3h więc zgodnie z sugestią GPS zjeżdżamy po jakimś czasie z S7 i jedziemy bokiem. Aut niemało, mimo to na miejsce docieramy bez przestojów po siedmiu godzinach od wyjazdu, w miarę planowo. Pewnie niewiele więcej zająłby dojazd w Alpy, ale co tam. Na Kotelnicy kończyła się impreza Polish Freeskiing więc na początek poszliśmy zobaczyć jak chłopaki fikają w powietrzu Wieczorem rozruch na nartach, karnety za 30 dyszki na 3 godzinki i pierwsze szusy w Bukowinie w ośrodku RusinSki. Nowa trasa bardzo szeroka, całkiem przyjemna z lekkimi odsypami po całym dniu, kanapa szybka i wygodna, bez kolejek. Małym mankamentem jest brak połączenia narciarskiego ze starą częścią - można przejść górą i wrócić między drzewami poniżej knajpki na środku starego stoku, ale to opcja średnio wygodna. Sam ośrodek jak na początek bardzo przyjemy. Dzień drugi wita nas pięknym słońcem, a my kierujemy się do ośrodka Czorsztyn Ski w Kluszkowcach. Bardzo fajnie położona góra, z ładnym widokiem na Tatry, a ośrodek choć nieduży ma całkiem ciekawe trasy, może nie jakieś specjalnie długie, ale urozmaicone. Ludzi sporo, mimo to na trasach nie było tego widać, w niektórych momentach kilkuminutowe kolejki do wyciągów, ale sama jazda przez cały dzień w świetnych warunkach, bez lodu, muld i tym podobnych. Jako, że na trasie 7 od rana odbywały się lokalne zabawo-zawody o 14-tej można było tą trasą pojeździć jeszcze po sztruksie i niemal na pustym stoku. cdn...
    4 punkty
  9. Cześć Janek jaka uraza??? Kasku wprawdzie mam ale bardzo rzadko mam okazje go użyć (zawody) a gogle pożyczam od syna a na nartach spędziłem już ponad 40 lat. Widzisz chodzi o to, że ja wiem (może to i nieskromne) na ile jazda bez kijków jest ułomna w stosunku do tej z kijkami. Mogę bez kijków zjechać z każdej ratrakowanej górki ale już w trudniejszym terenia na nierównym jazdy praktycznie nie ma. Osoby jeżdżące bez kijków tego nie wiedzą bo zatrzymały się tak jakby w połowie drogi w narciarskiej edukacji. Kijki to podstawowy element pomagający się wyważyć (po co akrobata na linie trzyma kij w rękach), pozwalający an czucie śniegu, stabilizacje pozycji, ułatwiający synchronizację, odciążający nogi i inne biorące udział w jeździe mięśnie a w końcu umożliwiający w ogóle nauczenie się i zastosowanie w jeździe wielu technik, które bez kijków są niemożliwe do zrobienia. Narciarz bez kijków (wyłączając zaawansowanego funowca czy też ćwiczącego konkretną technikę) to tak jak kierowca prowadzący samochód trzymając w ręku drążki kierownicze. Mnie nawet trochę denerwuje wyśmiewanie i szykanowanie bezkijkowców bo ich sposób jazdy wynika tylko i wyłącznie z niewiedzy i braku dobrego wzorca i zasługują na pomoc. W wyjątkowych wypadkach to przejaw głupoty po prostu. Serdeczne pozdrowienia
    4 punkty
  10. Janek ma kredyt we frankach :tongue:
    4 punkty
  11. Fajne zdjęcia ze Szczyrku puścili na fejsie:
    4 punkty
  12. Było tak jak pisze Sławek jednak z małym wyjątkiem : z mojego punktu widzenia Po pierwsze żeby trochę podreperować nadszarpniętą reputacje SB na forum poprosiłem córkę żeby wjechała ze Sławkiem parę razy na orczyku a ja cyknę fotkę :tongue::stupid:Po drugie jak dla mnie warunki fatalne zaczęły się po około 2- godzinach jazdy,początek był dostateczny,potem kamieniory zaczeły napierać z każdej stronyPoza tym wszystko co powyżej to prawda :sad:Najważniejsze że na świeżym powietrzu w gronie wariatów białego szleństwa :smile: Cztery godzinki wystarczyło :biggrin:
    4 punkty
  13. A mnie to wcale a wcale nie przeszkadza ,że ktoś chce sobie jeździć bez kijów. I nie próbowałbym twierdzenia czy ma pojęcie czy też nie o narciarstwie.:angel: Wypoczywa w ten sposób i to jego sprawa.
    3 punkty
  14. O nie. W garbusach najczęściej bagażnik na narty był montowany z tyłu. Na tylnym zderzaku stawiało się narty,a elementy mocujące były przykręcone do kratki wentylacyjnej nad klapą silnika.
    3 punkty
  15. Cześć Zweryfikuj określenie "jeżdżę", chyba, że jesteś skoczkiem. Pozdrowienia
    3 punkty
  16. Miałem przeczucie że SB wybierze się na Pilsko i nie wrzucałem zdjęć z niedzielnego wypadu żeby nie zepsuć mu zabawy ale teraz już mogę.
    3 punkty
  17. Wędrując po bezkresie internetu trafiłem na produkcję, dosyć koślawą, przejaskrawiającą niektóre typowe zachowania narciarskie... ...chyba coś w tym jednak jest : [video=youtube;c9rij0o3a_o]
    2 punkty
  18. Tez tam jezdzilem w ubiegly pt i warun niewiele gorszy od tego na zdjeciach Bardzo lubie tam jezdzic,przynajmniej raz do roku odwiedzam stoki Bachledki z uwagi na panujacy tam spokoj i bark przepychu...kołchoz Bialki az mnie odstrasza...No kawalek stoku przy nowym orczyku kapitalny na szybkie szusy,rowno caly dzien zero lodu i muld...mozna tez objechac tam las os lewej strony i wyjezdza sie przy dalnym orczyku po lewo Mozna wejsc na wieze widokowa i poogladac sobei okolice dookola,cena 22E +2 za kaucje jakos do przezycia,od ubieglego roku wzrosta z 19,90,no ale jest nowa trasa:)Bylismy 7h i ani minuty sie nie nudzilismy,w sumie 5 roznych wariantow zjazdu...Moze jakies fotki tez wrzuce:)aaa...zapewne w wekendy ludiz nieclo wiecej niz w zwykly dzien tyg,ale to wszedzie tak jest:)Udanego wyjazdu
    2 punkty
  19. Wiem, wiem, chce mi złoić skórę w Dolinie Pięciu Stawów :applause:
    2 punkty
  20. Jakie chyba,że...? Przecież to już stało się faktem.:cheerful: Jestem pod wrażeniem Johny.:applause:
    2 punkty
  21. Dokładnie tak. Uważam ,że tutaj jest wiele krzywdzących opinii o bezkijkowcach. Mnie samemu kijki potrzebne są tylko przy wyciągu (zawsze wożę je z sobą) a wcale nie uważam się za kompletnie źle jeżdżącego narciarza. Kto chce jeździ w dżinsach, bez kijków i kasku byleby innym nie przeszkadzał i nie zagrażał.Taki mam styl,chociaż chciałbym jeździć lepiej . Nic na siłę i nic pod dyktando instruktora czy bardziej doświadczonego narciarza :frown::. Taki mój charakter (kasku i gogli tudzież auta też nie mam:applause:) Tu bez urazy Instruktorów bo cenię uwagi Rocha czy Mitka ,ale żeby razem z nimi jeździć::eek:
    2 punkty
  22. Niedaleko od Szczyrku jest wciąz czynna taka perełka..... : (prawie że moj rówieśnik... :-) ) http://www.lanove-drahy.cz/?page=zpr&id=136 A po drodze w Lesznej/Goleszowie już niestety tylko resztki innego typu urzadzenia, ale też linowego... http://kolejcieszyn.pl/index.php?s=glinowa
    2 punkty
  23. A to ja mam nadszarpniętą reputację na forum?: Pierwszy raz słyszę: No ale skoro tak, to słuchajcie co Wam powiem, Marcin prosił żeby nie pisać na forum, ale w świetle powyższych faktów napiszę, spóźnił się miał być przed 7, a był 20 po, O!:stupid: I jeszcze to zdjęcie z śpiącą córką w samochodzie, to zwykła ustawka, poprosił ją żeby udawała że śpi bo mu pasowało do krajobrazu z śpiącym młodym:tongue:, zresztą Antonina zaraz o tym fakcie wypaplała tej pani co ze mną pomieszkuje, tak że są świadkowie, że tak było:tongue: :stupid:
    2 punkty
  24. Narciarstwo w wersji ekstremalnej – historia freeride’u Historia freeride’u u swych początków jest właściwie tożsama z historią narciarstwa. Kim bowiem, jak nie protoplastami freeriderów, byli myśliwi bezszelestnie poruszający się na nartach ułatwiających im podchodzenie zwierzyny w głębokim śniegu czy wojownicy tropiący wroga. Wynalazek zrodzony z potrzeby przetrwania, dopiero wiele wieków później miał okazać się narzędziem, które zawładnęło duszami tak wielu ludzi dając im niedostępne do tej pory wrażenia. Narciarstwo od połowy XIX w. powoli stawało się nie tylko wygodnym sposobem przemieszczania się po śniegu, ale równolegle z rozwijającym się w owych czasach nowoczesnym pojęciem turystyki, zaczynało być czymś co można robić po prostu dla przyjemności. Już w latach 50. XIX w. Sondre Norheim z Norwegii wymyślił nowatorskie wiązania, dzięki którym narciarze mogli wykonywać dynamiczne skręty i kontrolować tor jazdy nawet przy większej prędkości. [video=youtube;SravqVoaAP0] To właśnie dzięki sprytnemu Norwegowi powstały elementy techniki jazdy na nartach, które przetrwały do dzisiejszych czasów. Pomysły te z czasem zawędrowały do Austrii, gdzie Mathias Zdarsky w roku 1896 opublikował swoją książkę Lilienfelder Ski lauf-Technik, powstałą na skutek jego własnych eksperymentów z norweskimi nartami na alpejskich stokach. [video=youtube;QdbfYNPC6xc] W owym czasie nikt jeszcze nie marzył o kolejkach linowych, wyciągach narciarskich czy ubitych trasach. Pierwszy na świecie wyciąg powstał jednak niewiele później, bo już w roku 1908 w Niemczech, później kolejki linowe poprowadzono na szczyty górujące nad francuskim Chamonix czy szwajcarskim Engelbergiem. Narciarstwo pomału stawało się sportem masowym. Francusko – szwajcarskie Ski Extreme Lata 30. i 40. mimo wojennej zawieruchy również obfitowały w narciarskie wydarzenia. Przedwojenny mistrz świata i medalista olimpijski Emile Allais wraz ze swoimi szalonymi przyjaciółmi zaczęli wyznaczać granice tego co możliwe w narciarstwie wysokogórskim, dokonując zjazdów żlebami w rejonie Chamonix i Mt Blanc. Jednak trzeba było czekać aż do lat 60. XX w. by tego typu narciarstwo zyskało swoją nazwę – Ski Extreme. Termin zrodził się w głowach francuskich narciarzy powodując, że ten rodzaj aktywności zaczynał być rozpoznawalny także poza górskimi miejscowościami i knajpkami, w których przesiadywali miejscowi herosi. Dynamiczny rozwój infrastruktury wyciągowej oraz sprzętu narciarskiego w latach 60. i 70. pozwalał szybciej dostać się w upragnione miejsca (górna stacja kolejki linowej była tylko przystankiem) i bezpieczniej zjechać upatrzoną linię, o ile możemy tu w ogóle mówić o bezpieczeństwie. Zjazdy dokonywane przez ludzi takich jak Sylvain Saudan, Patrick Vallencant, Bruno Gouvy czy Jean Marc Boivin były naprawdę ekstremalne. [video=youtube;tno0nqxuG3I] Na stokach o nachyleniu sięgającym 50 stopni jakikolwiek błąd oznaczał śmierć. W 1967 roku Saudan przełamał także inną, „medialną” barierę – jego składający się z ponad 200 skrętów zjazd Kuluarem Spencera, który opada ze szczytów Aiguille de Blatiere, był pierwszym tego typu zjazdem obserwowanym i udokumentowanym przez przedstawicieli prasy. Za Wielką Wodą Tymczasem, na kontynencie amerykańskim narciarstwo, przed II Wojną Światową niemal nieistniejące, w latach powojennych przeżywało swój boom. Europejczycy którzy wyemigrowali do Ameryki ze zniszczonych ojczyzn przywieźli ze sobą sport, który za oceanem miał znaleźć najbardziej nieprawdopodobne warunki w jakich można było go uprawiać. Gigantyczne górskie przestrzenie i niespotykane w Starym Świecie opady śniegu miały stanowić kolebkę tego co w późniejszych latach miało zostać nazwane freeridem. Jednocześnie wielu narciarskich mistrzów z Europy znalazło zatrudnienie w powstających jak grzyby po deszczu ośrodkach, prowadząc tam szkoły narciarskie i ucząc tej sztuki tamtejsze wyższe sfery. Dodatkowym elementem, który nie pozostawał bez wpływu na rozwój wydarzeń, były amerykańskie kontestujące ruchy lat 60. Ludzie wyznający filozofie zbliżone do hipisowskich zaczęli rzucać wszystko, przeciwstawiając się utartym życiowym ścieżkom wyznawanym przez swoich rodziców, i masowo wyjeżdżać do górskich miejscowości. Tam poszukiwali dorywczej pracy, a wszystko po to by móc niemal codziennie jeździć na nartach. W ten sposób narodziła się typowo amerykańska subkultura tzw. Skibums czyli narciarskich włóczegów. Mieszkali oni w przyczepach kempingowych albo w 10 osób w 3-osobowych pokojach. [video=youtube;o_wXUj30hww] Te wszystkie niewygody wynagradzali sobie jednak absolutną wolnością w dokazywaniu na nartach w bezdennym amerykańskim puchu. Ich historie zebrał i opisał Jeremy Evans w bardzo ciekawej książce o skibumach i rozwoju narciarstwa w USA pt. In Search of Powder – A Story of America’s Disappearing Skibum. Były to czasy pionierów amerykańskich ekstremalnych zjazdów takich jak Bill Briggs czy Steve McKinney. To właśnie w latach 70. w obfitującej w ogromne opady śniegu miejscowości Jackson Hole w stanie Wyoming powstała nieformalna grupa narciarzy o nazwie Jackson Hole Air Force. Dlaczego nieformalna? Mimo świetnych warunków do uprawiania freeride’u służby ratownicze działające w obrębie gór Teton Range wprowadziły zakaz jazdy poza wyznaczonymi trasami. [video=youtube;8I24ZgRnLhA]https://www.youtube.com/watch?v=8I24ZgRnLhA Kowbojska mentalność nie mogła jednak znieść ograniczenia swojej wolności i przez dłuższy czas ekipa JHAF prowadziła grę w kotka i myszkę z ratownikami ścigającymi ich po lasach. Przynależność do tej elitarnej grupy można było zdobyć tylko i wyłącznie poprzez udowodnienie jak dobrym się jest narciarzem, jakie linie i żleby się zjechało i z jak dużych skał miało odwagę się skoczyć. To właśnie tutaj narodziła sie nowoczesna amerykańska idea freeride’u, która dzisiaj dominuje w narciarskiej popkulturze. Historię zapaleńców z Wyoming opowiada film Swift, Silent, Deep, skąd dowiemy się także jak amerykańscy freeriderzy odkryli dla swoich celów Alaskę. [video=youtube;_8q55BRkbdg]https://www.youtube.com/watch?v=_8q55BRkbdg Trzecia część pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=8InAYa-sssE Pod koniec lat 80. odmienne od europejskiego rozrywkowe i mocno hollywódzkie podejście do jazdy poza trasami znalazło wreszcie swój oddźwięk w filmie. Powstały dwie do dzisiaj kultowe produkcje Blizzard of Aahhhs oraz License to thrill,za które odpowiedzialny był Greg Stump. W obu pojawiły się ikony ekstremalnego narciarstwa lat 80. – Scot Schmidt (uważany za pierwszego zawodowego freeridera) oraz Glen Plake. To oni zdefiniowali nowoczesny styl jazdy oraz stworzyli mit pewnego stylu życia polegającego głównie na pogoni za śniegiem po całym świecie. [video=youtube;F95dqXX_fJI] Od tego momentu rozwój freeride’u potoczył się – używając adekwatnego stwierdzenia – lawinowo. Pełnowartościowy sport? Na początku lat 90. po raz pierwszy odbyły się World Extreme Skiing Championship – zawody które miały rozsławić nazwiska takich narciarzy jak np. wywodzący się z Jackson Hole Air Force Doug Coombs, ich pierwszy zwycięzca. Warto też wspomnieć, że w pierwszych latach narciarskiej eksploracji Alaski brygada JHAF odegrałą znaczącą rolę. [video=youtube;kmye5GCeX5k] [video=youtube;QE_fvinXYgI] Na skutek ograniczeń jakie im narzucano wynieśli się ze swojej rodzimej miejscowości, oraz nawiązawszy wspólpracę z pilotem helikopterów i weteranem z Wietnamu uprawiali beztroski heliskiing na pokrytych wspaniałej jakości śniegiem stokach gór Chugach. To właśnie oni w pierwszych latach rozgrywania WESC zajmowali najwyższe miejsca na podium. Zawody WESC rozpoczęły w pewien sposób „nowożytną” erę dla freeride’u. Mimo, że w pierwszych edycjach zwyciężali mieszkańcy Ameryki, to szybko okazało się, że Europejczycy, mimo nieco innego podejścia do tematu, też potrafią odnaleźć się na nartach w naturalnym stromym terenie. Posiadający często za sobą zawodniczą przeszłość, doskonale wyszkoleni technicznie i zaprawieni w zmiennych warunkach i stromiznach rejonu Chamonix czy La Grave narciarze, stawali do walki z Amerykanami jak równy z równym. Obecnie obserwować możemy istny wysyp zawodów w konkurencji freeride. Najbardziej prestiżowy Freeride World Tour porównywany jest do narciarskiego Pucharu Świata i co roku zalicza kilka przystanków w miejscach tak odległych jak rosyjski Kaukaz, Kirkwood lub Squaw Valley w USA czy Verbier w Szwajcarii. W marcu 2011 roku również polscy fani freeride’u doczekali się pierwszej w historii rywalizacji w tej dyscyplinie, którą z racji ochrony przyrody na terenie Tatr rozegrano w austriackim Heiligenblut – Polish Freeride Open. Przyciągnęła ona ponad 80 zawodniczek i zawodników, których liczba świadczy niezbicie, że ta dyscyplina narciarstwa na dobre zadomowiła się także w naszym kraju. Shane McConkey i jego wizja Wróćmy jednak do chronologicznego porządku zdarzeń. Zdobywający w latach 90. olbrzymią popularność snowboard, zadał narciarstwu potężny cios. Każdy bowiem kto chciał być w górach wolny i surfować po puchu wybierał deskę – w końcu jazda na wąskich i długich nartach w głębokim śniegu wymagała wielu lat doświadczenia i świetnej techniki, którą przecież nie każdy dysponował. Na szczęście jednak, byli ludzie tacy jak Shane McConkey, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać i bez żadnej przesady nazwać można wielkim narciarzem i wizjonerem. Na długo zanim producenci sprzętu wpadli na to, że prawa fizyki działające na nartę na ubitej trasie i w puchu są zupełnie inne, Shane McConkey udowodnił to zjeżdżając srogą alaskańską linię na nartach wodnych z zamontowanymi do nich wiązaniami. [video=youtube;OpbMr5CdcCM] Okazało się, że narta szeroka i posiadająca tzw. rocker (dziób podniesiony na odcinku 30-40 cm) o wiele lepiej sprawdza się w głębokim śniegu, który przecież przypomina bardziej wodę niż wyratrakowane, twarde pole. Ten wynalazek pozwolił doświadczyć też przyjemności „pływania” w puchu narciarzom nieco mniej wprawnym a branży narciarskiej skierować swoje wysiłki reklamowe na tę właśnie dziedzinę narciarstwa jaką był freeride. Dziś każda szanująca się firma narciarska ma swojej kolekcji szerokie narty z grupy freeride, obowiązkowo wyposażone w rocker. Również snowboard nie zagraża już tak bardzo interesom narciarskich potentatów, a rozwijający sie od ponad 10 lat równolegle ruch freestyle’owy przyciąga do dwóch desek ogromne rzesze młodych ludzi. [video=youtube;NL0rKeOUjCM] Bez względu na wiek, niemal każdy kto chociaż raz miał okazję zakosztować jazdy w głębokim śniegu na nartach lub snowboardzie, zapytany o swoje wrażenia weźmie głęboki oddech i odpowie, że to uczucie jest nie do opisania. [video=vimeo;46697798] Doznania towarzyszące surfowaniu po nietkniętych połaciach śniegu są chyba jedynymi najbardziej zbliżonymi do latania doświadczeniami, jakie człowiek może osiągnąć bez odrywania się od ziemi. Stając na szczycie góry i czując radosny dreszczyk wywołany przez linię jaka nas czeka, nie zapominajmy nigdy o wszystkich tych, którzy przez dziesięciolecia przecierali szlaki wiedzeni tym samym co my zewem przestrzeni. Autor: Piotr Gnalicki Źródło: outdoormagazyn.pl , You Tube, Vimeo.
    1 punkt
  25. Tak się zastanawiam... Może by wziąć K2 Hellbent i po uczyć się pływać? :biggrin:
    1 punkt
  26. no to super, zobaczymy co będzie w łykend bo na sobotę zaplanowali jakąś imprezę Skody więc może być różnie. biorę kamerę wiec coś tam pewnie nakręcę w ramach relacji plan jest taki żeby zrobić w piątek rozruch na Rusińskim a sobota-niedziela Bachledova, no ale jak wyjdzie to się dopiero okaże na miejscu
    1 punkt
  27. Ad.1 Ludzi jak na zdjęciach - niewiele. Przez cały dzień nie staliśmy dłużej niż minutę do żadnego wyciągu, a z reguły z marszu szło, na trasach też można się czuć swobodnie. Ad.2 Jak byliśmy wszystkie czynne trasy przygotowane były bardzo dobrze i na koniec dnia ich jakość była niewiele gorsza niż rano, żadnych przetarć, lodu, muld itp. Jak jedziesz na weekend to masz szanse na świeży śnieg, napisz później jak było.
    1 punkt
  28. A poza tym karnet na polską i słowacką część ośrodka może okazać się zaporowy : Toury Maciek toury,to je ono :smile: MB już dawno o tym myśli :applause:
    1 punkt
  29. W dniach 26.02 - 3.03 trasy 1a (Lukova-Priehyba) i 2 (Priehyba- Koliesko) będą zamknięte z powodu rozgrywania Pucharu Europy w gigancie mężczyzn.
    1 punkt
  30. Janikowo wciąż w ruchu! Jakiś czas temu powstało stowarzyszenie na rzecz zachowania tej kolejki i uchronienia jej przez hutą. Jak dotąd nie znaleziono bardziej ekonomicznego transportu urobku z kopalni więc póki co śmierć jej nie grozi. Jak widać po fabryce VW transport linowy jest jednak całkiem atrakcyjny. [video=youtube;j5xCm8hm8r0] Ta kolejka jest jedną z nielicznych, mających załamaną trasę. Miejsce na filmie to tzw rozdzielnica kolebek. W przeszłości była to stacja rozdziału na dwie strony. Jedna odnoga (istniejąca do dziś) prowadziła do Janikowa a druga do miejscowości Mątwy. Odcinek do Matem miał ponad 12km długości i był jednym z najdłuższych na świecie. Zlikwidowano go kiedy zakład w Mątwach upadł. Tak wiec a tym miejscu część kolebek kierowana była na Janikowo a część do Mątew. [video=youtube;v43ttO2AUms] A tu link do stowarzyszenia: http://www.stowarzyszeniebastion.com/kolej-linowa-janikowo---piechcin.html
    1 punkt
  31. [quote=mig12345;213833 A po drodze w Lesznej/Goleszowie już niestety tylko resztki innego typu urzadzenia, ale też linowego... http://kolejcieszyn.pl/index.php?s=glinowa 5km/h? Trochę wolno... Taka towarowa kolej w Janikowie jeździ 2,3m/s. Czy mi się wydaje, czy w tej kolejce z Goleszowa jeździły tylko 2 wagony? Według mnie jedna z ciekawszych kolei linowych towarowych: funitel w Bratysławie. Transportuje on samochody pomiędzy budynkami fabryk. [video=youtube;TrtvcY-eEe0]https://www.youtube.com/watch?v=TrtvcY-eEe0
    1 punkt
  32. Bez kijków jeżdżą w osoby, które nie wiedzą jak ich używać. Jakakolwiek próba usprawiedliwiania się "bodycarvingiem" to jakaś totalna bzdura. Kiedyś próbowałem przekonać kogoś jeżdżącego bez kijków dlaczego są potrzebne i kiedy zawiodły wszystkie racjonalne argumenty odwołałem się do instancji wyższej - czołówki pucharu świata. Zgadnijcie jaki był kontrargument mojego interlokutora (niegłupiego gościa, prowadzącego kilka firm) - potrzebują ich tylko do startu potem są zbędne. Od tej pory nikogo nie uświadamiam i z góry przyjmuje, choć to może krzywdzące - jeździsz bez kijków ? O narciarstwie nie masz pojęcia. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  33. Tylko po co, czemu maja służyć takie figury? Zrozumiałbym gdyby trzeć kolanem czy łokciem przy szybkim zjeździe...ale tak? Równie dobrze można zjeść 30 hamburgerów w minutę i powiedzieć "nikt tak nie umi"
    1 punkt
  34. Nie jarzę o co chodzi z tym sterowaniem nartami za pomocą rąk?:eek: W jakim celu??? Jak będę chciał sobie poleżeć na śniegu, to sobie po prostu legnę :smile:. Inna sprawa, że gdybym tak usiadł na tyłach nart, to już tylko dźwig mi pomoże...:smile:
    1 punkt
  35. Cześć Jeżeli tylko nie będzie jakiejś kolizji terminowej to my jedziemy. Sprzęt obojętny. Pozdrowienia
    1 punkt
  36. A tego artystę pamiętacie? [video=youtube;isZrhvikScw]
    1 punkt
  37. Dzisiaj była nowa "dostawa śniegu" (pierwsza od stycznia), jutro też ma padać. Śnieg przykrył trawę na zboczach i Alpy wyglądają tak, jak powinny wyglądać w zimie
    1 punkt
  38. Przedstawiona w filmie technika pochodzi z początków nastania nart carvingowych i na dzień dzisiejszy jest totalnym zaprzeczeniem możliwości skutecznej jazdy, sam fakt prowadzenia skrętu na wewnętrznej narcie jest chory, nie wspomnę o tym że możliwość awaryjnej reakcji będąc w takim skręcie jest żadna:eek:. Kto ślepo zawierzył trendom z tamtego okresu trafił w ślepy zaułek:rolleyes::
    1 punkt
  39. Jeszcze Glob - dawny Polsport. Kiedyś był jeszcze ZZNPW z Zabrza i KBPBBP, chociaż ta firma była nastawiona bardziej na projektowanie niż na budowę. A ogólnie to teraz wszędzie króluje Tatrapoma (obecnie Tatralift).
    1 punkt
  40. Son Hej, Dzisiaj zdecydowałem się na SON, mimo nie przychylnych prognoz zapowiadających deszcz od 10, ale stwierdziłem trzeba jeździć póki można i mam wolne:) więc nawet 2h będą ok:). Do Soliska docieram niestety dopiero koło 8.30, korek w Czechowicach zrobił swoje. Parking 10 pln ;/ W związku zapowiadanym deszcze kupuje karnet na punkty 50pln za 55 pkt. Pod orczykami w miarę ok, ale trzeba się jednak było pilnować Pierwsze kroki w stronę Hali Skrzyczeńskiej, zgodnie ze stroną SON-u panują tam warunki bardzo dobre, ale to raczej pobożne życzenia, warunki najwyżej dobre. Generalnie trasy w tym rejonie przygotowane dobrze w miarę twardo(jak dla mnie lepiej niż w niedzielę na Czantorii), ale jednak sporo przetarć i to znacznych, jeździłem na trasach 2 i 7. Następnie przerzucam się na golgotę i na Juliany. Tu sytuacja wygląda dużo lepiej. Nigdy wcześniej nie jeździłem w tak dobrych warunkach na Golgocie, twardo, równo, praktycznie brak minerałów. Podobnie na Julianach warunki 5-/5. Może z wyjątkiem 13 gdzie było gigantyczne przetarcie. Zapowiadanego deszcze nie było wiec dokupiłem jeszcze 20 punktów. Koło 11 zaczęli pojawiać się ludziska (3 min stania w kolejce ;-)) i warunki też zaczęły się już pogarszać, a że akurat punkty się skończy to zawinąłem się do domu. Mimo pesymistycznych prognoz wyjazd bardzo udany. Bardzo przyjemnie jeździ się samemu po trasach, cisza spokój, bardzo miłe doświadczenie. Generalnie w Sonie panują nie złe warunki, w stronę Czyrnej się nie zapuszczałem bo uznałem że skoro sam SON twierdzi że warunki są trudne, to szkoda nart. pozdrawiam Luce
    1 punkt
  41. Cześć Żadnego chodzącego wyciągu za złom nie uważam. Zwłaszcza szczyrkowe orczyki są dla mnie przykładem niezniszczalnego - teraz już wiem dlaczego. Demontowanie wszystkiego tylko dlatego, ze jest stare to głupota przecież. We Włoszech jest sporo bardzo starych wyciągów, które cały czas funkcjonują i są sensownym uzupełnieniem nowej bazy. Pozdrowienia
    1 punkt
  42. Mało tego, to jeszcze się chcą tą wiedzą i pasją podzielić z innymi. Pozdrawiam
    1 punkt
  43. Cześć Szacun za odwagę. Posty na forum jednak potrafią być mylące. Daj znać Laitner na priv kiedy masz czas to się spotkamy na Szczęśliwicach. Nie chodzi o kijki - to przy okazji może być - ale o znajomość. Pozdro PS Prawda jest taka, że pomysł ten to spuścizna po Kuchlerze i epoce fascynacji funem. Niestety, żeby jeździć fun trzeba umieć naprawdę dobrze jeździć - inaczej jest się pośmiewiskiem. Dla zaczynających bez kijków - czyli bardzo młodych narciarzy chętnie opiszę całość historii ale na to potrzeba trochę czasu a poza tym takie rzeczy powinno się wiedzieć.:redface: Pozdrowienia
    1 punkt
  44. Narciarzy bezkijkowych na świętokrzyskich i lubelskich stokach dosyć dużo... ...zastanawiałem się nawet, czy to nie jakiś gang? - większość z nich oprócz tego zauważalnego braku wyposażenia posiada charakterystyczne stroje niczym właśnie gangi np. motocyklowe :eek:
    1 punkt
  45. Cześć Oj Sławek, po prostu zbyt szybko na nartach się poruszasz i nie widzisz tego co się na stokach dzieje.:wink: Oceniam, że jakieś 20% porusza się bez kijków a może i więcej. Natomiast myślę - poniekąd się z Tobą zgadzając w sensie myśli, że nie jest to w tej chwili najgorsza rzecz jaka na stokach można zobaczyć. Pozdrowienia
    1 punkt
  46. a więc ... dzisiaj rozgrzewkowo ,ponieważ jeszcze nie jeździliśmy nigdzie w tym sezonie , Alpe Lusia fajne górki , widoki ładne , pogoda też . na początku najbardziej spodobała mi się Laste , a po południu przenieśliśmy się pod gondolę i tam odkryłem Fiemme Oro 2 , niezła Mediolanium . niestety w nocy popadał śnieg i zrobiło się dużo muld co dla takiego narciarza jak ja stanowiło mały problem.. spróbowaliśmy Piavaca , ale na tej ściance pierwszej przyznam że sie troszkę zastresowałem /przez muldy właśnie / i po prostu te pierwsze 30m sie zsunąłem. potem pomyślałem ze trzeba było się niezastanaiac tylko jechać i by poszło.. . drugi raz nie spróbowałem , już czułem trochę w nogach jazdę.. i na koniec dnia była zagwozdka - jechać do parkingu F.Oro 1 czy pochylić głowę i wsiadać do gondoli..: no ale raz kozie.. no i to dopiero była jazda..piękna trasa , tylko że w cieniu , zero muld , trochę lodu czasami , stromo ale szeroko..no mimo mojego wieku i lekkiego już zmęczenia na dole powiedziałem Krysi ze jedziemy z powrotem..i zaliczyliśmy jeszcze raz Oro1..teraz jechałem już z większą odwagą/prędkością aż zapiekły uda..:laughing:faaajnie.. reasumując moje spostrzeżenia -- dla dobrych narciarzy sądzę że tylko jazda pod gondolą , la takich słabych jak ja Laste i potem cała reszta.. gdzieś przeczytałem że Lusia jest w sumie słaba jak na tyle ośrodków różnych w okolicy i coś w tym może być..przekonam sie jutro.. a jutro..zobaczymy , albo S,Pellegrino albo Latemar. karnety - miałem kupić 3+3 fiemme/d.superski ale w końcu to tylko 11 ełro różnicy więc wziąłem d.super i tyle.. coś tam znowu jutro skrobnę , może komuś się przyda.. chyba ze za bardzo Was katuję to piszcie , no problem. ceny w jednym z barów na Lusia- herbatka 2e , winko 3.3e info dla ludzi będących w tym rejonie - rozmawiałem wczoraj synem gospodarzy i powiedział ze jutro lub we wtorek ma być w Pozza fiesta z okazji wygrania prze S. Grossa zawodów 2 tygodnie temu ,a to chłopak prawie stąd. zresztą widać ze oni żyją nartami , dzisiaj było dość dużo ludzi na stokach , niedziela , dużo włochów , jakieś zawody , jakieś konkursy , dzieciaki itd.
    1 punkt
  47. Bo ośrodek nie jest w okręznicy selliańskiej:applause:bo na trasach w tygodniu masz sztruks do 13-14 nie na wszystkich oczywiście trasach, bo jest parę ambitnych czarnuchów i może nie dla wszystkich ważne,ale widoki na Rosengarten są powalające:smile:....jedynie dojazd autem z Pozza czy Vigo przy dużych opadach może być trochę niefajny,jest kilka agrafek ,natomiast o drogi tam dbają i jak ogarną je to luzik.Na jeden dzień ośrodek super,a znam ludzi co byli w Fassie i tam spędzili 4 dni z 6:eek:bo już Sellkę zaliczyli i okoliczne stację a Carezzę odkryli przypadkowo bo była na skipassie Fassy mimo że regionalnie to SudTirol:smile:i mi polecili.Byłem zjechałem spokojnie w dzień cały z wieloma powtórzeniami tras i jakbym miał w okolicy tylko te miejsce to bym wytrzymał te 4 dni tam bez wielkich nudów.
    1 punkt
  48. Dostałem przed chwilą odpowiedź na maila z biura karnetowego z Moeny i od tego roku jest nowy karnet XL 3+3 (val di fassa/carezza/trevali + fiemme) za 212 euro od osoby za 6 dni w niskim sezonie, więc jeżeli nie chce się zwiedzać Sella Rondy to bardzo ciekawa finansowo alternatywa. Druga informacja to w tym roku nie kursuje skibus Moena- Predazzo, pozostaje tylko komunikacja miejska. I tu mam pytanie ponieważ na miejscu będziemy bez samochodu to czy ktoś z Was korzystał z komunikacji publicznej na tej linii? I czy przystanek busa w Predazzo jest gdzieś w poblizu gondolki na Latemar?
    1 punkt
  49. Hej, mam a raczej miałem podobny problem, rozwiązałem go, naklejając podpaskę higieniczną na piszczel. Kupuję sobie na tygodniowy wyjazd paczkę i jest ok. Wypróbowałem rożne rodzaje skarpet, i zawsze występował problem otarcia piszczeli do tego stopnia że zapięcie buta było gehenną. Pomysł z podpaską podsunął mi kolega który jest wyczynowym narciarzem i od tego momentu jest git Pzd be-ja
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...