Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.04.2015 w Odpowiedzi
-
11 punktów
-
Już w 1970r. w Warszawie przewidziano efekt białczański..;-) [video=youtube;wQ1Zm2B0U-U]10 punktów
-
WZF Kasprowy - Część 1 - 70 Puchar PKL Były 3 powody dla których pojawiłem się w Zajeździe Górskim. Jednym z nich były 70 zawody o Puchar PKL. Okazało się, że startuje tu wiele zawodniczek i zawodników z najwyższej półki polskich alpejczyków. Dla mnie już start w takim gronie jest wielkim wyróżnieniem. Teoretycznie zawody odbyły się przy pięknej pogodzie ale dla startujących było zdecydowanie za ciepło. Trasa bardzo szybko zamieniła się w grzęzawisko. Na bardziej stromych i podkręconych bramkach porobiły się dziury i ciężko zjeżdżało się przy bramkach. Po odsłonięciu głębszych warstw śniegu ukazały się rysy i wyrwy po wcześniej ustawianych gigantach, dodatkowo utrudniając równoległe prowadzenie nart. Dlatego wielkie gratulacje dla wszystkich zawodniczek i zawodników którym udało się uzyskać czołowe lokaty ale także dla wszystkich którzy ukończyli zawody. Dzięki zawodom karnet całodzienny bez kolejki kosztował mnie 88 zł. Według mnie cena przyzwoita do tego koszulka i ciepły posiłek na górze. Dlatego przed 8 byłem już na górze i mogłem przygotować się spokojnie do startu. Jeszcze krótka fotorelacja: Dlaczego wszyscy gratulowali mi , że wylosowałem ten numer ........ zwłaszcza panie? PS Dziękuję serdecznie mojej Ani, że znalazła czas na sfotografowanie tych zawodów!!!!10 punktów
-
Ta "sukienka"(jak ja mogłem o niej nie wspomnieć) to bardzo ważna rzecz. Jednak oprócz ochrony spodni spełniała jeszcze inne zadania o czym niestety sam się przekonałem. Na początku lat 70-tych w Zieleńcu wjeżdżałem sobie wyciągiem i rozmyślałem o takim patyczku jaki obecnie jest na bramkach startowych w zawodach. Wtedy to służył dla bezpieczeństwa narciarzy, gdyby się nie wypieli poruszenie go wyłączało wyciąg (taki zawór bezpieczeństwa). Rozmyślałem sobie jakim to trzeba być gamoniem , żeby się nie wypiąć przed patyczkiem i wtedy dojechałem prawie do końca wyciągu i jak tysiące razy podciągnąłem się ręką i wyjąłem klucz chcę odjechać od liny i ....... nic. Jadę dalej wpadam na patyk i wyciąg staje. Kilkudziesięciu narciarzy na wyciągu wkurzonych , że stoją (sam wiem jak mnie to wnerwiało-nie umiesz wjeżdżać to podchodź na piechotę) ja patrzę a lina wciągnęła mi spodnie i żeby się odczepić musiałem ściągać galoty a trochę to trwało. Wypiąć narty ściągnąć buty i wyjść ze spodni( takie elastodresy) Ludzie mieli niezły ubaw a ja czerwony ze wstydu już w tym dniu więcej na tym wyciągu nie jeździłem.7 punktów
-
Ciekawy wywiad z panią Małgorzatą: http://www.przegladsportowy.pl/sporty-zimowe/narciarstwo-alpejskie,zawsze-we-dwie-malgorzata-i-dorota-tlalka-dlugosz,artykul,68399,1,982.html Przy okazji wyjaśnia się sprawa, skąd mógł wziąć się pomysł, żeby gondolką połączyć Oravice z Witowem5 punktów
-
Kilka słów o Kasprowym Z tego co zauważyłem,to od razu w naszym wątku pojawiły się wywody,czy warto,nie warto,że drogo,kiepsko itp. Stąd postanowiłem napisać kilka słów. Jak jest z,czy na Kasprowym każdy wie.Tanio nie jest,luksusów też nie ma.Ale jak dla mnie,jest to jedna z nielicznych gór,która ma wyjątkowy klimat,czy po prostu ma w sobie to coś,czego nie ma choćby Białka Tatrzańska.Mimo wielu niedogodności,chętnie raz na czas tam zaglądam.Wcale to nie oznacza,że jestem bogaty.Wolę wydać pieniądze na Kasprowego,niż np. Cyfrowy Polsat.Tym,którzy wolą odwrotnie,nie mówię: "kto bogatemu zabroni"... :wink: Po za tym,tutaj bardziej chodziło o spotkanie w większym gronie,niż akurat o konkretne miejsce. Na początku sezonu była tu też dyskusja na temat Białego Krzyża.Wtedy też były głosy,jak to w ogóle można nazwać stacją itp.Jednak,jak tu Andy-w wspomniał: "niektóre stację mają w sobie to coś wyjątkowego,za co się je lubi". Tam chodziło oczywiście o fakt,że ta mikro stacja często rusza jako pierwsza w Polsce i można się wstępnie rozruszać.Kasprowy to jedyna góra narciarska typu alpejskiego w Polsce,którą można lubić za wiele rzeczy.Ja lubię przyjeżdżać tu na majówkę,albo w sezonie pojeździć na szerokich dechach.Planuję też tury. Oczywiście wiemy,że tu drogo,komuna,za wszystko trzeba płacić,trasy niby tylko dwie,jedno stare krzesło itp.Nie wszystkie niedogodności można obejść,ale na każdą górkę można znaleźć sposób,żeby je złagodzić.Kiedyś dokładnie opisywałem sposób na Skrzyczne,zanim powstał wspólny karnet na oba ośrodki.Podobnie robię z Kasprowym. Zawsze zaczynam od terminu oraz prognoz pogody.Jeśli już się tam wybieram,to nigdy w weekend! Weekend,tj. od piątku do niedzieli. Wyjątek to obecny WZF,oraz majówka,bo wtedy i tak już nie ma chętnych. O pogodzie nie muszę się rozpisywać. Choć wspomnę o jednym przypadku,kiedy pojechałem w lutym przy bardzo niskich temperaturach. Wtedy nad ranem było równe -30 st. i ludzie się tego przestraszyli. Tego się oczywiście spodziewałem. Efekt? Na górze jeździło może kilkanaście osób,warunki były perfekcyjne,do tego piękne słoneczko. Temperatura? Tak ok. - 10 st... :tongue: Zawsze planuję podróż tak,żeby być na miejscu przed wszystkimi,żeby na spokojnie coś zjeść,skorzystać na stacji benzynowej z WC, zaparkować za darmo i spokojnym spacerkiem dojść pod kasy jako pierwszy. Zawsze zabieram ze sobą szerokie dechy z myślą,że z rana kilka zjazdów na sztruksie,a później po za trasą.Nagle się okazuję,że opcji jazdy jest nieco więcej niż dwie... :wink: Jeszcze jest parę drobnych "zabiegów",ale starczy. Cen karnetów się nie przeskoczy,no może jak trafimy na promocję. Jeść nie musimy w knajpie na górze,można przy dolnej stacji Goryczkowej (przy okazji bezpłatne WC),albo koło dolnej stacji gondoli. O ile musimy. To tak z grubsza. :wink: Możecie wierzyć lub nie,ale jak dobrze zaplanuję, wtedy nie stoję w kolejkach, jeżdżę podczas pięknej pogody i w super warunkach. Cena karnetu już tak nie boli... Co do samego Zakopanego? Nie wiem,czy jest tu klimat,nigdy się nie zastanawiałem. Nie ciągnie mnie nigdy na Krupówki,podobnie jak na inne "deptaki" w innych miastach. Wisła, Szczyrk, Brenna i inne - wszędzie są co najwyżej klimatyczne miejsca,jak dla mnie. Niewątpliwie takim miejscem jest YurtaBar. Sam Hotel też. Pewnie jeszcze parę takich miejsc się w "Zakopcu" znajdzie. Ja jednak przyjeżdżam tu zazwyczaj na narty,może przyjadę pochodzić w góry, a niemal na pewno przyjadę w okolicę na termy. :angel: Nie będę porównywał Austrii do naszych warunków,bo to nie ma sensu.Oni nie przeszli 50 lat komuny.Ale nie wszystko u nas jest gorsze.Właścicielka pensjonatu "Regina" w Zell am Ziller mogłaby się sporo nauczyć od Zajazdu Górskiego Kuźnice... No,teraz pewnie rozgorzeje dyskusja... :eek:5 punktów
-
Dla wszystkich, którzy nie śledzili wątku z WZF Kasprowy, warunki narciarskie z minionego weekendu z polskich Tatr: [video=youtube;LzvEzmMkJ0E]5 punktów
-
To ja,banita,dodam! Janusz trzymał całą niedzielę! ( ale ja to chyba mam jak jaki Japoniec,nie Ruski) :smile: W niedzielę była Białka i wyprowadzanie Janusza z ciała. Wszystkim forumowiczom z WZF serdecznie dziekuję. Dziękuję i mam nadzieję, że już w niedalekiej przyszłości znów się spotkamy! Może na Pilsku, może w Szczyrku?4 punkty
-
Ciekawy jestem czy Mitek gdzieś tam nie mignął:wink: Co do wyciągu to jakoś dziwnie się wpinają. Jak ja takim ustrojstwem jeździłem to tak nie szarpało. No cóż wprawa czyni mistrza:rolleyes:: Nie mniej marionen tak jak piszesz - obowiązkowe wyposażenie: 1. pas strażacki 2. klucz do wpięcia (bakelitowy, aluminiowy lub stalowy) 3. rękawice robocze 4. "sukienka" ochronna na udo coby spodni nie zniszczyć Pozdrawiam PS: MOSTOSTAL - dzięki!!!!!!!!4 punkty
-
Dzięki Johnny! Twój wywód nie był niepotrzebny. Dotyczy nie tylko Kasprowego , ale wydaje mi się że każdego wyjazdu. Organizacja, nastawienie i szukanie pozytywów. Nawet na płynącym potokami stopniałego śniegu stokach albo na muldach do pachy można mieć super fajne zjazdy, a w mgle o widoczności 2m ćwiczyć skręty i technikę. Wszystko rozwija i uczy. Jak wyjeżdżam do Austrii to nie czekam jak mój szwagier Austriak na lampę i sztruks, tylko jeżdżę kiedy się da i na czym mogę bo czas ucieka. Ale chyba też uciekłem od Zakopca i Kasprowego. Pozdrowienia dla forumowiczów. Dzięki za relację3 punkty
-
Wasza konstrukcja kolka nie jest optymalna. Naciecie powinno byc wykonane pod katem, tak aby po napieciu liny byl prostopadle do liny co ulatwialo trzymanie :wink:3 punkty
-
U nas były dębowe. W Wieżycy, Sopocie czy w Oliwie był zakaz stosowania kluczy metalowych. Na miejscu można było kupić tzw "kołek" z drewna dębowego. Na Łysej (Sopot) i na Lagrach (Oliwa) była lina cienka i tam kołek miał jedno nacięcie. Kosztował 5zł,- (na cały dzień na wypożyczenie) lub 20zł,- (na zawsze). W Wieżycy były 2 wyrwirączki i jedna z nich miała linę grubszą, toteż kołki miały dwa nacięcia pod obie liny. Ja mam jeszcze dwa takie kołki. Zasada działania na zdjęciach poniżej. Kołek jest oryginalny z wyrwirączki w Sopocie. Rzecz jasna używany - widać i czuć jeszcze zapach smaru na brudnej końcówce .. ;-) Bezcenne!3 punkty
-
WZF Kasprowy - Część 2 - Kasprowy Wierch Drugim powodem dla którego odwiedziłem Zajazd Górski to Kasprowy Wierch. Ta Góra to moje narciarskie marzenia od dzieciństwa. Swoją przygodę z nartami zacząłem w wieku 4 lat. Pierwsze narty Bobo. Pierwsze zjazdy to górka koło świniarni na którą rodzice przyprowadzali swoje dzieci. Przez kilka lat byłem najmłodszy na stokach coraz to większych a jak moi starsi kuzyni mówili o Kasprowym to zapragnąłem Tej Góry i ja. Męczyłem rodziców aż ulegli. Jeździliśmy tam wielokrotnie. Ostatni raz byłem tam w 1975 roku na 2 tygodniowych feriach. Mieszkaliśmy u górali za Gubałówką. Dla mnie nie ma piękniejszej góry w Polsce od Kasprowego. To mój polski Everest. Kasprowy jest dla mnie jak narciarska matka. A matkę się kocha za to , że jest. To jest uczucie subiektywne i tego nie zmienię. Wybaczam jej , że jest "brzydka"(tylko dwie trasy,brak dojazdu i przeważnie kolejki do wyciągu) , że ma "paskudny charakter"(cena karnetu 138 zł. brak karnetów godzinowych, pojedynczy wjazd kanapą 20 zł. kanapa na goryczkowej beznadziejna, przed każdym wjazdem myśl czy trafię tyłkiem w krzesełko i czy mi nie przetrąci giczołów, toaleta płatna 2.5 zł. piwo z kija w plastiku 13 zł. mała woda 8 zł. smród spalonego oleju w restauracji i odpadający tynk z sufitu, drugie danie z mięsem 72 zł.) Na szczęście jestem tam raz na 40 lat. Czy tam jeszcze przyjadę ? - chciałbym. O Zakopanem nic nie mogę powiedzieć bo z dzieciństwa nie pamiętam a z ostatniego pobytu widziałem tylko Yurtę i Zajazd Górski który mi bardzo pasował. I tu parę fotek dzięki Ani: Końcowy zjazd i wreszcie brak ludzi, mogłem się przez chwilę poczuć jak SB w Ski Amade2 punkty
-
Gdyby reaktywować trasę na Moczydle, zbudować wyciąg i kilka tras na forcie Radiowo (o czym mówi się od kilku lat, ale przez zatrucie wód gruntowych pomysł upadł ), zagospodarować narciarsko okolice skoczni i skarpy wiślańskiej, a także dosypać trochę ziemi na forcie "Augustówka" i połączyć te ośrodki (razem ze Szczęśliwicami) wspólnym karnetem "Warszawa Super Skipass" to przy sprzyjających warunkach (nieodśnieżone chodniki ) z pod domu jechałbym na ferie na nartach :biggrin: :applause:2 punkty
-
Też kiedyś miałem Regle... ! Dramat był na nich kiedy był śnieg odwilżowy! Lepił się do ślizgów, że zatrzymywało na stoku. Miałem też stalowe nierdzewne kijki. Buty Tatry ale krótko. Później skądś ojciec wykombinował Kastingery. Pierwsze narty nie drewniane to miałem czarne Zakopane z szachownicą - 200cm. potem Polsport Compact potem Kneissle, Head Sprt, Dynastar Course, Dynastar TXP, Elan MBX (jeżdżę na nich do teraz) a od kilku lat wypożyczam sobie czasem taliowane. Buty od 23 lat mam Dalbello i nie widzę dla siebie innych. Są miękkie wygodne i ciepłe. Mam szeroką stopę i wysokie podbicie także ciężko coś znaleźć.2 punkty
-
Ja w tamtym czasie zjeżdżałem na alu 1100 i alu 3200pu a wiązania alfa i marker junior rotamat , buty alpina. Wcześniej dostałem pod choinkę piękne narty Super Schlotheimer ale po 2 tygodniach mi je ukradli. Poszedłem do baru na kubek herbaty między Rzeczką a Sokolcem i więcej już ich nie widziałem Było tydzień płaczu ale za rok dostałem alu. PS w tamtym czasie to połowa lat 70-tych2 punkty
-
Ja miałem Regle 18 jak się nie mylę i buty Polsport. Narty były drewniane. :smile:2 punkty
-
Zgadza się! Prawda! I takie odpowiednio nacięte ale domowej roboty mieliśmy także. Ten ze zdjęcia jest "fabryczny" czyli sprzedawany u "wujka" pod wyciągiem. Kto był kumaty ten sobie robił taki kołek o długości ok 40cm i po ogarnięciu roboczą rękawicą liny podkładał go sobie pod plecy (czasem tyłek) co dawało o niebo lepszy komfort wciągania. Taki prawie banan. Fakt, że nie każdy wyciąg miał linę na odpowiedniej wysokości. Jazda w ten sposób była jednak możliwa kiedy z wyciągu korzystało wielu narciarzy. Jak byli rozstawieni do 2m jechało się idealnie. Najgorzej kiedy nikogo nie było. Utrzymać linę to był nie lata wysiłek dla mnie (miałem tedy od 6 do 16 lat). Czasem nie dawało rady i lina z impetem spadała na nartę i cięła poszycie... Mam gdzieś takie zniszczone Polsporty Alu 3000. ;-) Tak się jeździło na "lince" :2 punkty
-
Był na Goryczkowej,tylko jakoś z ujęcia czmychnął.... :wink: Patrzyłem na prognozy pogody i jest szansa,że w ten weekend będzie sypać śnieg na Pilsku! :applause:2 punkty
-
Ja jeździłem trochę później na tego typu wyciągu pod koniec lat 80tych. Klucze były dębowe :smile:2 punkty
-
Cześć Pozwólcie, że złoże Wam serdeczne ukłony za wspaniały pomysł i realizację. Dupek ten kto nie był - sam również się poczuwam.:wink: Jeden tylko mały zarzut do Artixa i KP...Skoro było tak super to czemu na zdjęciu macie takie nieszczęśliwe miny? :wink::smile: Jak chcesz to to był najczystszy carving na świecie. Pozdrowienia serdeczne2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Też tak zaczynałem tylko trochę wcześniej. Świetny filmik przypominający dawne czasy!!! Jeśli chodzi o technikę wpięcia - to radziłbym tym narciarzom krótsza linka(sznurek) Start z ręki(złapanie ręką liny oczywiście w rękawicy grubej, najlepiej spawalniczej )lekkie odepchnięcie kijkiem i dopiero wpięcie klucza. Byłaby wtedy dużo lepsza amortyzacja i brak szarpnięcia. Jeszcze klucz bakelitowy zamiast metalowego bo mniej niszczy linę.2 punkty
-
Chopok dzisiaj,czyli we wtorek. Wreszcie doczekaliśmy się prognozy pogody,wartej jednodniowej wyprawy 200 km w jedną stronę-zimna noc,chłodny dzień.O 8 30 meldujemy się pod kasą,pierwszy zjazd na południe-Kosodrewina w górnej części równa i twarda,ale pokryta drobnymi kulkami lodu,dolna część już zaczyna puszczać.Kilka zjazdów i wracamy na północ. Cała północ w zlodowaciałym sztruksie,który napędza mocno,większość narciarzy miała chyba nadzieję,że w słońcu puści-ale nic z tego,na północy puścił sam dół,a z reszty,gdy ludzie zeskrobali sztruks-wyłoniło się lodowisko.Pretekarska się całkiem wyludniła,więc mając w południe cały pusty stok dla siebie, na ostrych nartach 193 cm dało się pojeździć bardzo szybko i bezpiecznie-chyba pierwszy raz na tej górze... Więcej niż się spodziewałem po wyprawie...1 punkt
-
Wywiad bardzo ciekawy, szczególnie temat PZNu na czasie. W niedzielę w radiowej trójce też o tym rozmawiano, nawet na żywo wypowiadał się Tajner, okazało się że PZN nic nie może, ani szkolić zawodników ani budować obiektów narciarskich, jedyne co to lobbing. A najlepiej jakby dostali już wyszlifowanego zawodnika co pojedzie na imprezę i od razu zdobędzie złoto żeby leśne dziadki miały powód do dumy i mogli odebrać nagrody. Masakra?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie do końca się zrozumieliśmy z odruchowym machaniem Teraz już wiesz czemu tak naprawdę to machanie na boki powinno służyć i co jest w nim najistotniejsze. Z tym szkoleniem to nie tak do końca, nie chodzi mi o "zmuszanie", lecz efektywne przekazywanie wiedzy. Nie każdy doktor to House, nie każdy kierowca to rajdowiec, i nie każdy instruktor wie o co chodzi, poza "ręce trzymaj z przodu" choć z tym pługiem zdarzają się dzieci które ciężej przekonać do wykonywania prawidłowych ruchów. Poematy można pisać... Widać dobrze "sprzedałeś" mu przyjemność czerpaną z nart i chwała Ci za to1 punkt
-
1 punkt
-
Może dlatego, że na innych wyciągach nie było sznurków, tylko były gumowe taśmy, które częściowo amortyzowały szarpnięcie. A to już był sprzęt "profesjonalny" :1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Maciek ten wywód jest niepotrzebny. Ktoś, kto kocha polskie Tatry na nartach - na Kasprowy będzie zawsze wracał. A kto nie? To nie.1 punkt
-
"Samolot" i "krakowiak" dwa najprostsze ćwiczenia. Zauważ że to nie jest bezsensowne machanie rękoma, tylko jest w tym głębsza ideologia. Choć te dwa ćwiczenia się różnią się troszkę w pracy kolan i bioder, powinny powodować przechylenie barków w dół. Zauważ na poprzednim filmiku gdy jechał w tych trudniejszych warunkach, to nie było nic innego bezsensowne machanie rękoma. Przy krakowiaku: łapiąc się za prawe biodro, przechylasz prawe ramię w dół. W samolocie: dotykamy prawe kolano (od zewnętrznej strony), przychylasz prawe ramię w dół. To go naprawi1 punkt
-
1 punkt
-
Jakim zakończeniem? :wink: Najbliższy i następny weekend Pilsko (ew. Rohace),a w majowy Kasprowy - wstępny plan. : Oczywiście zawsze jeszcze może się coś zmienić.1 punkt
-
Bardzo się cieszę, że myślicie o Pilsku. Tylko nie kombinujcie z zakończeniem tego sezonu. Ja już jestem wypalony. A na miziowej to rzeczywiście byłby kiełbaskowy wypas.1 punkt
-
Ja używam do odplamiania tego mydełka http://www.dr-beckmann.pl/pl/przygotowanie_do_prania_prewash_odplamiacz_w_sprayu/commodity/27/, polecono mi je w JMP i daje rade, chociaż ze smarem to może być problem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, a tam na filmie, ja, w zwolnionym tempie, to byl Carving czy raczej nie ? :biggrin:1 punkt
-
Szanowny Jubilacie,życzę Ci zdrowia i wszelkiej pomyślności. Niech Ci grono przyjaciół ze Skionline rozrasta się.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ja to nazywam kucające świstaki :tongue: Tam akurat prędkości nie ma, a i ów świstak pozwala sobie na taki zjazd, ob górka płaska, jak by poszedł na prawdziwą trasę to po 100 m już by miał wytrzeszcz oczu i pełne hamowanie:biggrin:1 punkt
-
Dziękuję Wszystkim obecnym za wspaniałą atmosferę na wieczornym spotkaniu. Miło było Was wszystkich poznać i mam (mamy ) nadzieje,że to nie ostatnie spotkanie .:laughing: Co do Kasprowego i organizacji ; 1) Bilet zakupiony on-line 2+1 360zł +30zl parking w pakiecie. Na parkingu stawiamy się o 7.40, planowany wjazd kolejka o 8.20. Oddajemy voucher i po 15 minutach gotowi do wyjazdu... (zgodnie z regulaminem odjazd ski-busa na 35minut przed planowanym wjazdem) Kierowca ski-busa stwierdza ,że nas zabierze kolejnym kursem i rusza... Wraca po nas około 8.10. 2) Odbiór biletu; kolejka ... Aby odebrać bilet należy mieć nr zamówienia ( voucher miałem ale oddałem na parkingu :stupid:) wiec próbuję połączyć się z netem i odczytać maila... tutaj problem ...ale od czego są życzliwi narciarze :smile: więc udaje się odszukać nr zamówienia. Cała operacja zajmuje około 25 minut.... 3) i tak po około 1h15m w ekspresowym tempie jesteśmy w wagoniku :smile: 4) Plecak na Kasprowym można oddać do depozytu za symboliczną kwotę 10 zł . 5) Warunki: sami wiecie najlepiej... 6) Reasumując:ceny nieliche, ilość zjazdów niezadowalająca.Uznajemy, że jak dla nas przy całej miłości do Tatr, niestety bardziej satysfakcjonuje nas wyjazd do Austrii lub do Czech Moja żona powiedziała,że była na KW 2 razy - pierwszy i ostatni :crazy: i mam szczęście ,że poznaliśmy tak fajnych forumowiczów... Lubimy Tatry , klimat Zakopanego ale narty w tym miejscy to folklor ...1 punkt
-
Kuligówka i wyciąg koło Harnasia tam stawiałem pierwsze narciarskie kroki Kuligówka działała w ostatnich latach, dopiero w tym i zeszłym sezonie(choć tego nie jestem pewien na 100%)nie działała. Problemem jest duża liczba właścicieli gruntów. Wysłane za pomocą Tapatalk1 punkt
-
WZF Ludzie Ponieważ Maciek opisał całe spotkanie, bardzo fajnie, wypada mi do relacji dodać zdjęcia uczestników naszego WZF. Niestety nie wszystkich udało mi się "zdjąć" na stoku... Nasz forumowy Szwed - Artur, Artix: Od lewej: Paula, Artix, KP, Johnny Narciarz, Expat. Relaks w tatrzańskich okolicznościach przyrody: Górala pod Skrzycznego, Darka podrywała jakaś Pani...ale był twardy i się nie dał :wink: (na fotce z tyłu syn, i obcięty po prawej brat Tomek): Można się zachwycić... A to ja - skaczę na Giewont: KP na Goryczkowej: A tu Chłopaki czekają na Janusza... Marionen na zamkniętej, pełnej śniegu trasie - ktoś po świątecznych opadach zapomniał zdjąć tabliczkę? Przy stole... ...forumowicze i niezalogowani czytacze Skionline. Z obecnych: Bończa, Bumer, Miraz, KP, Artix, Johnny Narciarz, Marionen, Marboru oraz druga część towarzystwa - osoby towarzyszące, w sumie 16 osób. Expat, Góral spod Skrzycznego niestety pojechali do domu. W tym miejscu chciałem również podziękować Januszowi, który jest sprawcą poniższej fotki - równy z niego Chłop! :tongue:1 punkt







