Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.09.2015 w Odpowiedzi
-
Dzisiaj 2 krotny Mistrz Olimpijski z Turynu i trzykrotny Mistrz Świata Benjamin Raich ogłosił zakończenie sportowej kariery. Kolejny po Mario Matt-cie Austriak któremu zabrakło motywacji do dalszych treningów. Ale w końcu iluż 37 latków startuje jeszcze w Pucharze Świata? Poszedł w ślady swojej małżonki Marlies. Pewnie zajmą się teraz wychowaniem godnego następcy. Po takich genach musi być superslalomista. A wracając do Benniego to w PŚ startował od 1996 roku.(niespełna 20 lat ścigania- kto to by wytrzymał). Niestety legendy odchodzą! Jego osiągnięcia w PŚ to 36 zwycięstw (6 miejsce w klasyfikacji wszech czasów), 92 razy podium. Zdobył też w 2006 r Wielką Kryształową Kulę. Kto ich zastąpi? Pozdrawiam serdecznie!6 punktów
-
4 punkty
-
Niee.. Transporta w Polsce była i jest tylko jedna. Krótki górnik z GON/ Huzele. Wyciąg na Beskidku to Mostostal WN750 II generacji. Napęd ma taki sam jak Muller/ Mostostal w Suchej Dolinie ale już nie ma kratowych podpór patentu Mullera. Tu zastosowano podpory bramowe, zbudowane z profili rurowych, 3 moduły + fundament. Śrubunki były wzorowane na Transporcie. Takie podpory były także w Kielcach na Telegrafie (wyciąg KWK) oraz w długim górniku w Czyrnej (pierwszy pojedynczy wyciąg) a w latach 80 zastąpiły podpory kratowe MostoMullera na Kopie w Karpaczu. Mostostal i KWK budowały podobne rozwiązania, stosując podobne lub te same rozwiązania. Różnice dotyczyły napędów, przewojów, baterii rolkowych i oczywiście zaczepów holujących (orczyków) gdzie Mostostal miał swoje wzorowane na Mullerach MkI i MkII (później także na Doppelmayr MkIII) a KWK stosowało do końca lat 80 wyłącznie orczyki Swoboda MkI i MkII z tym, że MkII od 1982r były także robione bez licencji w Polsce). Od 1990r KWK stosuje do dziś orczyki Linke (podróbka Borera) a wyciągi Mostostal orczyki z demobilu (głównie Muller MkIV i Borer) ale także LST Loipolder (produkcja i konfekcja przez GLOB BB), choćna niektórych także widać produkty Linkego. Wracając co Beskidka to ten wyciąg powstał w 1966r (chyba) jeszcze przez PIS (nie mylić z partią pol.). Krótko po uruchomieniu wyglądał tak: W latach 90 było tak: a w nowym millenium tak:2 punkty
-
Tak oto wygląda dziś jeden z najlepszych stoków slalomowych w Polsce. Ludzka głupota nie zna granic. To prawdopodobnie ostatnie fotki Beskidka przypominające o jego świetności... Zarasta drzewami. Odchodzi w cień.... :sorrow:1 punkt
-
Niezły wybór z tą Zillertal. Dużo różnych stacji narciarskich i lodowiec w zanadrzu. Z tym busikiem niestety ja nie pomogę. Z pewnością jednak ktoś da takie namiary.1 punkt
-
Bardzo proszę, podzielę się swoim namiarem http://www.appartement-aloisia.com/ lub jeśli wolisz to samo przez booking http://www.booking.com/hotel/at/appartement-gastehaus-aloisia.pl.html?aid=356997;label=gog235jc-hotel-de-at-appartementNgastehausNaloisia-unspec-pl-com-L%3Ade-O%3Aunk-B%3Aunk-N%3AXX-S%3Abo-U%3Ac;sid=68bac35b4c67ace3440fec9489a1d7ed;dcid=1;dist=0;sb_price_type=total;type=total&;lang=pl skibus pod apartamentem, sauna, super opinie...1 punkt
-
W Zillertalu to akurat skibusy tylko częściowo rozwiązują sprawę - dolina jest długaaśna i jeszcze rozdwojona na końcu. Skibusy są, ale zwykle łączą sąsiednie stacje ze sobą, więc chcąc jeżdzić codziennie w innym ośrodku czasem trzeba podjechać autem. Najlepiej celować z kwaterą gdzieś pośrodku doliny - ca. między Kaltenbach a Mayrhofen.1 punkt
-
Ja nawet jak jadę sam do Austrii nie korzystam z/ze skibussów. Szkoda mi czasu na czekanie plus nienawidzę być uzależniony.1 punkt
-
Zgadzam się w 100%. Bo przy 10 osobach może być kłopot ze znalezieniem takiego apartamentu w ostatniej chwili. Z kolacjami tylko się różnimy.:wink: :tongue: U nas gotują chłopy.:stupid: Bo to męskie wyprawy zazwyczaj.:applause:1 punkt
-
1 punkt
-
Należę do tych którzy choćby Skibus stawał w progu apartamentu zawsze korzystają z samochodu,własnego bądź cudzego,jeśli korzystam z czyjejś uprzejmości. Nie mam zamiaru nikogo "nawracać". Niech każdy robi jak lubi czy jak mu wygodniej. Mnie wygodniej mieć wszystko co może mi być potrzebne pod ręką,a raczej w samochodzie,np. inną parę nart i mogę niemalże w każdej chwili zjechać na dół i skorzystać z tych zasobów. Mnie wygodniej wsiadać do samochodu kiedy chcę,a nie czekać aż mnie zabiorą.Bo mogę podjechać do sklepu na zakupy w drodze powrotnej ze stoku. Piwa na stoku nie piję,chętnie za to po powrocie w mieszkanku,mogę więc prowadzić. No a poza tym wtedy robi się problem z bukowaniem apartamentu na ostatnią chwilę,bo nie koniecznie będzie on,a raczej obok apartamentu przystanek skibusa.1 punkt
-
Kurczę ale zarosło tam wszystko. Śmigałem tam w latach 90, chyba najlepszym momencie dla tego ośrodka. Jak już minęło się to załamanie terenu to nie było wybacz :biggrin: P.S Chyba będę w Szczyrku 26-27.09 to się przejdę obejrzeć. Może małe letnie WZF ??1 punkt
-
Ad 1) Tak się po prostu nie da! Ad 2) FerraEnzo, warto z sobą z Polski zabrać - jeśli będziecie sami robili obiadokolacje - jakieś słoiki z gotowym mięsem czy coś podobnego. To nie tylko ze względów finansowych (tam akurat mięso jest stosunkowo droższe), ale przede wszystkim ze względu na wygodę i szybkość przygotowania obiadu, co jak wrócicie po nartach do apartamentu będzie miało - wierz mi - duże znaczenie!:biggrin: Innych artykułów spożywczych nie warto z sobą ciągać - ceny nie odbiegają zasadniczo od naszych.1 punkt
-
1 punkt
-
Z zakwaterowaniem spokojnie możesz zejśc do 300 pln, a jak dobrze poszukasz to nawet jeszcze bardziej (i nie mówie tu o jakis kwaterach poza główna doliną na tzw. wypiździejewie), w szczególności gdybyście grupę wyjazdową powiększyli chociaż do 4 osób, wtedy też od razu koszty paliwa spadają. Poszukaj tez na innych stronach, booking jest jedna z droższych, choć też najprzystępniejszych. Z wyżywieniem tak jak już tu pisali koledzy najlepsza opcja to śniadania i obiadokolacje w apartamencie, a na stoku mniejsze przekąski jak zupy, gorące czekolady, strudle itp. Zapewniam, że głodny nie będziesz. Obiady w mieście to raczej totalny bezsens, stracisz czas, a jeszcze jak sie objesz to raczej zbyt aktywnie juz nie pojeździsz, no ale jak pojedziesz ten pierwszy raz w Alpy to się sam przekonasz :happy: Ja do 1500 pln nigdy nie zszedłem, choc nie byłby to wielki wyczyn, wystarczy nie kupowac nic na stoku i nie pić miejscowego piwa po nartach, ale nigdy tez nie płaciłem więcej niż 1800 pln/7dni/osoba, włącznie z zakupami w Polsce na odbiadokolacje.1 punkt
-
"Pocztówki z Zakopanego" to dokument Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego z lat 60siątych. Coś pięknego! Popatrzcie na ulice, góry, wyciągi z narciarzami... ...komentarz do reportażu, historia opowiedziana? Lux!!! Polecam: https://vimeo.com/128115619 [video=vimeo;128115619]https://vimeo.com/1281156191 punkt
-
Jak na pierwszy wyjazd,mam na myśli brak rozeznania, to koszty są policzone bardzo realnie.I myślę,że można z tego coś jeszcze zaoszczędzić. Pomysł z zapleczem lodowcowym w odwodzie jest niezły,choć nawet w 3 dekadzie marca warunki potrafią być luksusowe poza lodowcami. Z wyszukiwaniem apartamentów dla 3 osób wstrzymałbym się do ostatniego tygodnia przed wyjazdem. Wtedy po zapoznaniu się z warunkami śniegowymi w wielu ośrodkach można wybrać i zdecydować gdzie jechać i tam szukać apartamentu. Nie tylko booking wszak istnieje,choć sam chętnie z niego korzystam. Pozwolę sobie skopiować listę którą austria-info.pl podała w innym wątku: http://www.huetten-mieten.at http://www.interhome.at http://www.urlaubaufderalm.com http://www.salzburgerland.com/en/hut...-villages.html http://www.holidayaustria.info http://www.huettenpartner.de http://www.almliesl.com/almliesl-sum...days-p558.html http://www.huettenzauberer.com/huetten/skihuetten.htm http://www.alleshuette.at1 punkt
-
"Na mieście" to może być logistycznie trudno, raczej na stoku, a tam zwykle nie jest najtaniej. Jeśli ma to być wariant ekonomiczny, to proponuję dobre śniadanie, a po południu obiadokolację w apartamencie. I tak jak już poprzednicy pisali niekoniecznie akurat lodowce - są miejsca o tej porze znacznie ciekawsze.1 punkt
-
1 punkt
-
A ileż to trzeba mieć łazienek na trzy osoby? :eek: I po co im cały dom? FerraEnzo: Nie jestem co prawda "panem", ani "kolegą":wink:, ale jeśli mogę Ci coś doradzić: 1,3) Jeżeli niekoniecznie musi być trzecia dekada marca, to lepiej pojechać wcześniej, zanim zaczną się ferie wielkanocne, szczególnie, że święta w tym roku są wcześnie, więc sporo ludzi, a zwłaszcza Niemców, pewnie będzie planować urlop narciarski między 19 a 27 marca i jest wtedy wysoki sezon. Albo w tym następnym tygodniu, z Lanym Poniedziałkiem, bo jest z reguły trochę luźniejszy. Jak jednak musicie jechać w trzeciej dekadzie, to lepiej zarezerwować kwaterę wcześniej. Jeśli termin bliżej kwietnia, to lepiej wybrać ośrodki wyżej położone - niekoniecznie tylko lodowce. Dobrych warunków można spodziewać się również na pewno w Obertauern, Ischgl, Sölden i Obergurgl-Hochgurgl, w Zillertalu czy Nauders oraz niektórych mniejszych ośrodkach. Wszędzie jest dużo czerwonych tras i ładne widoki. Jeśli pierwsze dwie dekady marca, to wybór ośrodków zdecydowanie większy, wszystko chodzi pełną parą, jest masa śniegu, nie ma dużych roztopów i tłumów. 2) Ja jeżdżę tylko do apartamentów. Kwatery w Austrii są czyste, wygodne i o wysokim standardzie. 4) 3000 zł na osobę jest realne. Zwykle mieściłam się nawet w mniejszej kwocie, ale nie jadaliśmy codziennie obiadów w knajpie.1 punkt
-
Jeśli zima będzie łaskawa, to nie tylko Hintertux, ale cała Dolina Zillertal powinna oferować jeszcze topowe warunki. Co mogę Wam poradzić, to zacząć poszukiwania domu lub dostatecznie dużego apartamentu jeśli chcecie mieszkać razem. O takie kwatery wcale nie łatwo, zwłaszcza te na polską, a nie niemiecką kieszeń. Wiem, że część z obecnych tu forumowiczów nie uznaje takiego bookowania z dużym wyprzedzeniem, ale ja jako kilkuletni "menago" grupy 10-12 osobowej wiem, że lepiej podziałać wcześniej jeśli chce się mieć duże lokum z rozsądną ilością łazienek, za normalne pieniądze.1 punkt
-
Za 3000 zł spędzicie spokojnie tydzień na Stubai czy Tuxie, a mając auto żaden problem odwiedzić obydwa ośrodki podczas jednego pobytu.1 punkt
-
Myślę, że Natura 2000 ma tu mniejsze znaczenie, niż fakt że Pilsko dla stania się nowoczesnym ośrodkiem wymaga inwestycji sięgających pewnie 200 mln złotych albo lepiej - jeżeli chce się to zrobić na poziomie Białki Tatrzańskiej, Chopoka czy Łomnicy - a gdy próbuje się to robić inaczej (szuka tzw. małych oszczędności), to efekt jest taki jak teraz. Niby dużo kasy władowali, ale jest wiele rzeczy do których można się przyczepić i można się zastanowić, czy po prostu nie były to pieniądze częściowo wyrzucone w błoto. Do tego takie inwestycje poprzedzone są zwykle jakimiś daleko idącymi analizami, masterplanami - vide TMR w Szczyrku. Planów na Chopok w sieci też można znaleźć kilka. Na Pilsku odnosi się wrażenie, że rzeczy robione są trochę na łapu-capu. Zasadniczo korzysta się z tego co już ktoś zaplanował wcześniej. Dwa dolne wyciągi pokrywają się co do zasady z tym co było, choć kanapę na Buczynkę przesunięto na dół - jak rozumiem po to, aby lepiej służyła gościom Jontka. Planowane krzesło na Miziową miało w ogóle być budowane na pozwoleniu, o które jeszcze wnioskował GAT. Elementy nowe, jak np. śnieżenie są zrobione słabo. Być może zatem inwestorowi po prostu brakuje wiedzy jak to zrobić dobrze. Może jest otoczony niewłaściwymi ludźmi. Inwestor podobno zainwestował w tą górę już 60 mln PLN. Kwota wydaje się być zawyżona, ale zwróćmy uwagę na fakt, że gość postawił jakoś tam - dwie kanapy, knajpę na dole, mostek, śnieżenie dołu, remont Jontka, to niekoniecznie ta kwota bardzo odbiega ona od rzeczywistości. Jest też opcja, że gość po prostu przepłacił. Do tej pory inwestor nie bardzo miał jak zdyskontować te inwestycje. Jak zima będzie dobra, to może góra zacznie na siebie zarabiać. Trudno od inwestora oczekiwać, że będzie stawiał kolejne wyciągi, nie mając jakiegoś tam zwrotu z dotychczasowych inwestycji. Dziś nawet TMR przystopował z inwestycjami, a za nimi stoją inwestorzy giełdowi, a także bank. TMR ma zupełnie inny styl niż gestorzy Pilska. Na Pilsku niby poszły inwestycje, ale wydaje się, że słabo je przygotowano. W Szczyrku na razie nawet nie wbito przysłowiowej pierwszej łopaty, ale wydaje się że TMR ten czas wykorzystuje na przygotowanie tego co ma nastąpić. Moja zupełnie subiektywna diagnoza tego co dzieję się na Pilsku jest taka: a) Na Pilsku potrzebna jest fura mamony, aby zrobić z tego góry perełkę na miarę naszych czasów; b) Inwestor niekoniecznie aż taką furą mamony dysponuje (na pewno nie jest to jakaś biedna firma, ale po prostu może być na to za krótka), więc próbuje wiele rzeczy robić tanio lub taniej; c) Te "oszczędności" niekoniecznie są racjonalne z punktu widzenia planowania długoterminowego - tego elementu wydaje się brakować w ogóle; d) Obrazu może dopełniać brak wiedzy i doświadczenia ludzi wokół inwestora; e) Bez porządnej zimy i jakiegoś większego wpływu kasy, dalsze inwestycję stoją pod znakiem zapytania. Tu kółko się zamyka, bo jeżeli: kanapa na Buczynę nie ruszy; jeżeli nie zrobią jakiegoś tam chociaż kulawego naśnieżania - to będzie ciężko sensownie zarobić, a to co już zrobiono na Buczynce będzie się tylko marnować. Rozwiązania: - znaleźć inwestora który przejmie ośrodek, a który dysponuje odpowiednim zapleczem finansowym i poziomem wiedzy - naturalne wydają się TMR, PKG, ale może np. taki Gołębiewski zrobiłby z Jontka kolejny wielki hotel, który miałby u progu olbrzymi ośrodek narciarski; - zacisnąć zęby i dociągnąć do końca inwestycję w obrębie Soliska, Buczynki i Jontka - dokończyć kanapę; zrobić śnieżenie zapleczem w wodę (zbiornik); odpicować Jontek - i liczyć na zimę oraz tłumy ludzi; - rzucić wszystko w ch... i wyjechać w Bieszczady1 punkt







