Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2016 w Odpowiedzi
-
18 punktów
-
Trafiliśmy dzisiaj na puste stoki na Skrzycznem: chwilami wejście przez bramki orczyka na Dolinach stały puste, ale Ciebie Andi-w nie widziałem. Ciekawe gdzie jutro pojedziesz, ja już wiem. Zabawa była przednia okraszona ciekawym ujęciem na kamerce:[video=youtube;3xZ82sQevhY] Warunki na trasie zróżnicowane, rano płaty zmrożonego śniegu na zmianę ze świeżym nawianym lekko utrudniały jazdę, później puściło wszystko i można było popuścić cugle. Do jutra zapaleńcy.Aha, nowy talerzyk na Dolinach rewelacja.15 punktów
-
10 punktów
-
Mnie z małżonką dzisiaj wywiało znów na Mosorny. Na miejscu przed dziewiątą, na parkingu jakieś 70% zajęte. Szybka zmiana obuwia i jazda.:biggrin: Karnet na 4h - 63zeta. Warunki całkiem fajne. Rano równo i śnieg dość lekki. Ludzi jak się okazało niezbyt dużo więc jeździło się na okrągło - zero kolejek do godziny 13. Niestety stok się po dziesiątej trochę zdegradował. Na górze wyłaził beton, na dole miękko. Ogólnie jednak było bardzo przyjemnie - polecam. Dodatkowym bonusem było spotkanie z forumowiczem pawel_br - miło było pogadać. Od razu go zauważyłem ze względu na wielką nalepę SKIONLINE.PL :biggrin: Chyba muszę zamówić dla siebie na kask takową u SB. Przepraszam za brak zdjęć, ale nie wyjąłem z kieszeni aparatu. Ot starość. Pozdrawiam8 punktów
-
Poranny SONDziś od 8:00 meldujemy się w SON-ie. Cóż wiele pisać, dziś zwiedzone wszystkie możliwe otwarte trasy oprócz Czerwonej na Julianach (Zjazd na Krechę).Rano przez około pierwsze 2 godziny warunki wszędzie dobre, lecz z biegiem czasu pogoda robiła swoje, trasy zaczęły puszczać, tworzyły się muldy.-Niebieska 2 z Małego Skrzycznego przejechana raz, bardzo wolna, do tego słaba widoczność.-Golgota, tu rano warunki dobre, lecz im później tym gorzej a około godziny 11 moje nogi odmawiały posłuszeństwa na tej trasie oraz muldach.-Czerwona 7 z Suchego do Soliska, dość fajnie się trzymała i jazda tą krótką trasą sprawiała wiele przyjemności.-Czerwona 7 z Hali do Suchego, tu warunki dobre, trasa dobrze się trzymała, w późniejszym czasie więcej muld na ostatnim dojeździe.-Niebieska 8 na Julianach, ta trasa przeze mnie i kumpla była dziś najdłużej katowana, bardzo dobre warunki, jazda tutaj sprawiła nam najwięcej frajdy.Zjechaliśmy także raz zamkniętą niebieska 4 z Hali do Suchego, i niestety była to bardzo zła decyzja, trasa oprócz trzech newralgicznych miejsc nadawała by się do jazdy lecz na jednym z tych właśnie miejsc, moje narty odczuły to bardzo dotkliwie (kamienie), i ślizgi nadają się do lekkiego serwisu : Także odradzam!Co do frekwencji to jak na weekend i ferie ludzi można powiedzieć niewiele, (dopiero jak kończyłem to około 12:00 trochę więcej na Golgocie oraz Małym Skrz.), jazda w pewnych momentach prosto do bramek lub na około 0,5-1 min. czekania. Czyżby odwilż odstraszyła wszystkich? Jeszcze jedna sprawa, jeśli nic nie posypie to za tydzień może być kłopot z jazdą pod orczykami, już dziś obsługa wybierała resztki i podsypywała pod ,,torami,,. Ps.Dziś znowu miałem przyjemność doznać tego zaszczytu i poczuć na dłoni urwany orczyk8 punktów
-
Kolejny raz w Szwajcarii Po wczorajszej wieczornej jeździe, napisaniu relacji noc była dla mnie krótka... http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20877-Szwajcaria-Ba%C5%82towska?p=231369#post231369 ...bo rano zaplanowana kolejna wizyta w Bałtowie. Jeśli chce się pojeździć po pustych stokach, w dobrych warunkach – trzeba wstawać skoro świt... ...a świt dzisiaj był piękny. Niesamowicie ubarwione niebo a woda na ulicy zamarznięta – czyli w nocy, nad ranem znowu był przymrozek. Na miejscu w Szwajcarii jesteśmy 20 minut przed otwarciem. Jest czas na przebranie się i kilka fotek. Rzeka Kamienna – to stąd ośrodek czerpie wodę do naśnieżania górek. Jak widać stan wody o ostatnich opadach jest podwyższony, nurt bystry... ...może by tak na kajak kiedyś tu przyjechać? Koniecznie trzeba to zrobić. Kolejna miniatura na fotce, na forum – zgadnie ktoś jaki zamek przedstawia poniższa makieta? Foto dla mysiauek'a. Po wczorajszym lenistwie i zaniedbaniu – przed kupnem karnetu mamy czas na krótką pięciominutową rozgrzewkę. Kilka przysiadów, rozciąganie, parę wymachów kończynami dolnymi, górnymi i można przystąpić do jazdy. W nowych cenach karnet dwugodzinny w weekend kosztuje 40zł. Pięć złotych taniej...zawsze na jakieś piwo zostanie. Klasyczne fotki z Bałtowa... trasa numer 1. Cukier zbity, równo przygładzony przez ratrak – z samego rana dosyć twardo. Trasa numer 2: Ok 9 rano na „oślej łączce” jeszcze bez gwaru, jeszcze bez adeptów narciarstwa. Krzesło rusza kilka minut po orczykach... ...a na fotce tutejsze atrakcje: widok na nową inwestycję i zajazd, ptaszarnię z mini zoo (lama się na foto załapała) oraz rollercoaster. Wczoraj na pierwszą jazdę w ośrodku zaprosiłem kumpla – był zachwycony ośrodkiem. Infrastrukturą, trasami, panującym tu porządkiem, wyciągami... ...nie zdążyłem mu pokazać tutejszej gondoli... hahaha Ponownie foto – classic Trasa numer 1 – widok z góry: Trasa numer 3: Jazda jest szybka. Ubity cukier nie jest mokry a zmrożony. Trasy trzymają ok godziny w porządku – później niestety jest jak wczoraj, czyli tak jak na wiosnę – śnieg zamienia się w miliardy sypkich kryształków. Robią się odsypy i przy ostrzejszej jeździe człowiek grzęźnie, przy skręcie zahacza butami o stok. Przy jednym z takich manewrów kładzie mnie na bok i zaliczam glebę – klamry w dolnej części lewego, wewnętrznego buta zostają po odpinane. Szybko się podnoszę – całe zdarzenie, to kilka sekund – wstaję jednym ruchem poprawiam buda i jadę dalej... Przenosimy się na trasę numer 4 – pod krzesło. Słońce powolutku wstaje a my zauważamy, że na ściance – bez używania gogli tracimy kontrast widzenia...normalnie tak jak w wyższych górach, człowiek nie wie po czym jedzie. Mija pół godziny i wszystko wraca do normy. Przez cały pobyt w ośrodku – ludzi umiarkowana ilość i jazda na wyciągach odbywa się bez zbędnych opóźnień. Kończymy kolejny bardzo dobry dzień na nartach. Wracamy do domu a auto pokazuje, że z temperatury +2 zrobiło się +6, ciepło. Jutro przed godziną 8 rano – na otwarcie stawiamy się z expatem w Stacji Kazimierz. Czy ktoś jest chętny na małe WZF? Wybiera się ktoś? Pozdrawiam marboru7 punktów
-
Na szybko z Czarnego Gronia. Na niebieskiej warunki bardzo dobre - bez muld, lodu i przetarć. Na czerwonej muldy, odsypy i gdzieniegdzie przetarcia. Śnieg mokry, ale jakiejś tragedii nie ma. Być może przyjadę tutaj jeszcze wieczorem7 punktów
-
Helvetica Po wczorajszej nocnej jeździe dzisiaj z samego rana – ponownie atakujemy Bałtów. W nocy temperatura ujemna, a świt przynosi w centralnej Polsce takie oto piękne widoki: Pięknie ubarwione niebo i lód zamiast wody na ulicy. W ośrodku zjawiamy się przed otwarciem i mamy okazję pojeździć dwie godziny w przyzwoitych warunkach. Jazda jest szybka. Ubity cukier nie jest mokry a zmrożony. Trasy trzymają ok godziny w porządku – później niestety jest jak wczoraj, czyli tak jak na wiosnę – śnieg zamienia się w miliardy sypkich kryształków. Robią się odsypy i przy ostrzejszej jeździe człowiek grzęźnie, przy skręcie zahacza butami o stok. Klasyczne bałtowskie foto: Trasa numer 1: Trasa numer 2: Trasa numer 3: Trasa numer 4: Czyżby element nowego wyciągu w ośrodku? :wink: Więcej fotek i opis dzisiejszego dnia na nartach w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20877-Szwajcaria-Ba%C5%82towska?p=231420&viewfull=1#post231420 Serdecznie zapraszam do mojego kącika. PS. Jutro na otwarcie Stacja Kazimierz – wybiera się ktoś? Pozdrawiam marboru6 punktów
-
Witam Dużo się ostatnio mówi o Iranie,a po ostatnim zniesieniu embarga może zaczniemy latać tam na narty? :biggrin: http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/iran-jakiego-nie-znacie-to-prawdziwy-raj-dla-narciarzy,617009.html5 punktów
-
Po całonocnej jeździe dotarłem na stoki Muttereralmpark. Trochę przez przypadek. Stacja ma dwie dość długie 8 osobowe gondole, 4 osobowe krzesło i jeden orczyk. Długość tras to chyba 15 km; w tym 1 czarna, czerwone i niebieskie.Te niebieskie to coś na kształt Jaworzyny Krynickiej, z tym że trudniejsze. Dziś było sporo ludzi, wiadomo sobota, ale w kolejkach nie stałem. Obie gondole mają stacje pośrednie. Stoki były dobrze przygotowane. Było dość ciepło i słonecznie. Stacja leży na wysokości 830 - 1887 mnpm Mutters i 868 - 1887 mnpm Gotzens.5 punktów
-
NO to było nas więcej z kolega fuhkris to chyba nawet widzieliśmy się w knajpie na górze byłem z córka co zjadała frytki polewane gorąca czekoladą i keczupem ) czyli wyjazd szkoleniowy Fajnie również Kolejki do wyciągu koło 10.30 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk5 punktów
-
Dzisiaj Skolnity w Wiśle od 8 do 12. Udało mi się nawet wjechać na górny parking pod sam wyciąg ale dla tych co parkowali na dole kursowały dwa busiki. Warunki dobre, po 10 trochę odsypów i lekko zdarte w bardziej stromych miejscach. Na stoku i ja kanapach pusto :smile:, jazda na okrągło :laughing:. Wyjazd bardzo udany Filmik kręcony telefonem i na szybko zmontowany - córka lat 12 w roli głównej :smile: www.youtube.com/watch?v=IiFsDQmo_Po&feature=youtu.be pozdrawiam fuhkris5 punktów
-
4 punkty
-
Pozdrowienia z Going am Wilder Kasiser Na miejsce dotarliśmy o 10 , trasa przez St Johan in Tirol zjazd za Salzburgiem, po drodze mgła i komunikaty o korkach na granicy AT/GER . Swoją droga kilka busów z Typami o mało narciarskiej urodzie spotkaliśmy na parkingach ... no ale może 2035 będzie zimowa olimpiada w Katarze :stupid:Jazda od 12 według Ski Trackera 27,24 i 5908m w 4h 11m oczywiscie z 8 latkiem :)Trasy w słońcu to ciepło i upał typowo wiosenne nartowanie więc katowaliśmy wszystkie opcje trasy 100. Jutro planujemy pojechać trochę dalej3 punkty
-
Mosorny Groń - filmiki Ja też byłem dzisiaj z żoną na Mosornym. Mogę tylko potwierdzić powyższy opis warunków. Ogólne wrażenie ze stoku pozytywne, choć dla mnie (bardzo słabego technicznie narciarza) miękki śnieg był dość mocno wymagający - szczególnie na nartach 186 cm, na jakich ostatnio próbuję jeździć. Dołączam dwa filmiki (pierwszy i ostatni przejazd) [video=youtube;tJtOnXDx5Ts] [video=youtube;6NYSc1TYwT8] Pozdrawiam3 punkty
-
Nie ma tutaj żadnego towarzystwa wzajemnej adoracji. Dowodem niech będzie post Mariusza: Oczywiście są pewne grupy,kręgi które się bliżej znają a niektórzy spotykają w realu stąd takie wrażenie. I tu popieram Mariusza,choć sam nie jestem perfekcjonistą w pisowni,ale takie niedbalstwo strasznie męczy podczas czytania. Co do tych prawnych kwestii na temat prawa prasowego zamilknę bo okropnie mnie męczy skrupulatne czytanie prawa (jakiegokolwiek),nie mylić z przestrzeganiem.3 punkty
-
Masz stereotypowe wyobrażenie o nich. Kiedyś grałem z nimi w piłkę nożną (i to jeszcze jak byłem młody i kondycji mi nie brakowało). A ganiali za piłką w tempie niespotykanym i kondycji też im nie brakowało do końca meczu, a była jeszcze dogrywka. I dopiero w karnych udało nam się ich pokonać (nawiasem mówiąc ja karnego nie strzeliłem:mad:: - na szczęście było 4-3 dla nas). Widziałem, jak mają wyposażoną salę gimnastyczną i siłownię, zapewniam Cię, że byś się zdziwił i było to pod koniec lat osiemdziesiątych. Oglądałem, również zawody w gigancie księży w latach 90-tych.Z całą pewnością górowali techniką i odwagą nad każdym średnio jeżdżącym narciarzem w tamtych latach. Mój kolega jeździł z księżmi na wyprawy rowerowe po Europie w latach 2009 i 2010. Jedna trasa ze Szwajcarii do Portugalii w około 3 tygodnie. A druga trasa z Polski do Chorwacji (Dalmacja Środkowa), również około 2-3 tygodni. I mimo, że jest świetnym kolarzem, to ledwo za nimi nadążał. A przewyższenia i ilość km do pokonania po drodze, na mnie robiła wrażenie. Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Bałtów nocą Cóż... ...choroba minęła, człowiek lepiej się poczuł, to trzeba było kiedyś wrócić do treningów i na stok. Stało się to po prawie dwóch tygodniach przerwy i po pobycie w Skicircus. Od rana dobre zwiastuny - po przebudzeniu bało na ulicach, wszystkie kałuże na ulicy zamarznięte. Temperatura 0, wracając z pracy, jadąc na narty +2. Wybór ośrodka był oczywisty biorąc pod uwagę przygotowanie stoków w tym sezonie oraz infrastrukturę - po raz kolejny i nie ostatni: Szwajcaria Bałtowska. Ponieważ dzisiaj w ośrodku organizowana była tania jazda nocna od 21 do 24 z DJ oraz karnet 3 godzinny za jedyne 20zł... postanowiliśmy pojechać wcześniej i pojeździć od 19 do 21. Dlaczego? Dlatego, że spodziewaliśmy się mniejszej ilości narciarzy - nie zawiedliśmy się. Karnet 2 godzinny - koszt 35zł. Warunki na stoku? Miękko, cukier...i lód. Czyli taki zestaw jaki nie jest zbyt dobrze widziany przez narciarzy. Dodam tylko, że cukier dosyć mocno zmrożony. Śniegu zadziwiająco dużo, bo ok 35-45cm tak na oko. Cóż - zaletą małych ośrodków jest to, że można naprodukować całe masy śniegu i jego metr na całości tras, to nie jest jakiś wyczyn. Fajnie, bo to świadczy o tym, że co najmniej kilka stoków w centralnej Polsce przejdzie przez odwilż bez większego problemu...a my będziemy mogli jeździć - fakt, że w iście wiosennych warunkach ale zawsze będzie można. Czynne były dzisiaj wszystkie trasy i wszystkie wyciągi: Widok na najłagodniejszą trasę ośrodka: "Ostra" przy orczyku: Jazda jest szybka, zmrożony śnieg, odsłonięte połacie lodu powodują, że należy uważać - "łapie" raz jedną, raz drugą nartę. Słaba rozgrzewka skutkuje w takich warunkach niezbyt pewną jazdą na początku... ...po pół godzinie warunki dla mnie stają się niezbyt ważne - narty ostre, nogi mocne - zabawa na całego. Trochę to nierozsądne tak słabo się rozgrzać przed jazdą. Cóż? Następnym razem zrobię inaczej. Po kilku zjazdach przenosimy się pod krzesło. Płaska część równa i bystra... ..."ścianka" pełna odsypów i lodowych poletek. Zapasowego śniegu jak widać sporo: Przy wyciągach z reguły tak... Uwielbiam takie tłoki w Bałtowie: Dwie godziny mija szybko. Zjeżdżają się ludzie na nocną jazdę...sporo ich - a my cieszymy się, że właśnie pojeżdżeni zbieramy się do domu. Szybka i tania kolacja z grzanym winem (dzisiaj to nie ja jestem kierowcą) i wracamy. Podsumowując - warunki dla początkujących i średniozaawansowanych trudne. Dla lepiej jeżdżących - ok. Jutro będziemy na otwarciu - powinno po ratrakowaniu być świetnie. O godzinie 22:20 w drodze powrotnej temperatura -1. Kolejny narciarski dzień należy zaliczyć do udanych.3 punkty
-
Powiem Ci nie jako moderator tylko jako zwykły użytkownik tego forum od wielu lat z nim związany mentalnie, że zwyczajnie nie chcemy tu takich co ferować chcą wyrokami ze są na prawie, jak ktoś tu szasta paragrfami, to my się go zwyczajnie boimy i nie chcemy w naszej społeczności. Wiec wszystkich zachęcam do nie wchodzenia z Tobą w jakąkolwiek polemikę. Tyle z mojej strony, więcej nie będzie.3 punkty
-
Jako, że kolejny wyjazd w góry zbliżał się wielkimi krokami, trzeba było uporządkować trochę pamięć na kartach pamięci. Niewiele udało mi się przy tym zrobić (póki co żadnego filmu z Chopoku nie zmontowałem, ale jestem na dobrej drodze). Na kartach pamięci pamięć słaba i, jak się później okazało, w głowie też słaba :wink: Nad wyborem pierwszego ośrodka narciarskiego długo się nie zastanawialiśmy - zeszłoroczne wrażenia z Czarnego Gronia trzeba było powtórzyć! Po nartowaniu w CzG chcieliśmy jeszcze gdzieś pojechać (np. na Żar), ale nic z tego nie wyszło (i nie żałuję!). Rano pobudka o 5:05 i już o 5:53 wyruszamy w trasę. Po drodze mijaliśmy każdą pogodę - raz świeciło słońce, innym razem jechaliśmy w strugach zimowego deszczu, a czasami na polach widzieliśmy śnieg. Bez żadnego postoju po ponad 4,5 godzinach jazdy o 10:30 znaleźliśmy się na parkingu. Na parkingu sporo samochodów i tyle samo błota :angry: Bez zbytniej zwłoki pakujemy się do skibusa. W kasach kupujemy dwa 4-godzinne karnety (niestety oba normalne...) za 50zł każdy. No to do kolejki! Kolejki do krzesełka całe szczęście nie było, chociaż liczba samochodów na parkingu mogła na to wskazywać. Krzesełko zwykłe - niewyprzęgany Doppelmayr, długość 568m, przepustowość 2383 os/godz. Od razu jedziemy czerwoną trasą. Śnieg mokry, ciężki. Powoli tworzą się odsypy. Na samym początku kilka przetarć. Po następnym wjeździe krzesłem jedziemy do kanapy i po wjeździe na górę testujemy niebieską. Trasa bardzo dobrze przygotowana - bez przetarć, lodu i innych tego typu "atrakcji". Śnieg mokry, ale nie trzeba było mocno używać kolan. Kolejka do kanapy była na max. 2-3 minuty. Po kilkunastu zjazdach spotkałem się z Mitkiem. Nauka mam nadzieję nie pójdzie w las. Jeszcze raz - Wielkie Dzięki. Na niebieskiej trasie sporo ludzi, ale na czerwonej mniej. Przy jednym z wjazdów krzesełkiem zobaczyłem, jak jakieś dziecko nie wysiadło z krzesełka i przejechało przez koło linowe ; ) koledzy mieli niezły ubaw. Cztery godzinki szybko upłynęły i trzeba było coś zjeść - najlepsze tradycyjne pierogi z mięsem :applause:: Myślałem, że przyjedziemy jeszcze tu jeszcze na wieczór. Niestety się nie udało. Resztę napiszę jutro wieczorem (bardziej off niż topic).2 punkty
-
Też dziś byłem,dzięki za fotke :wink: http://uploads.tapatalk-cdn.com/20160206/c81c96bbf55412fd7265feefcf5f0333.jp2 punkty
-
Tu jest napisane trochę więcej. http://tirol.orf.at/news/stories/2756315/ Z tekstu wynika (o ile dobrze zrozumiałem), że byli ostrzegani o ryzyku zejścia lawiny. W tych dwóch grupach było 2 przewodników. Ze zdjęcia wnioskuję, że lawina zeszła poza trasą.2 punkty
-
Też byłem dziś na Skolnity i tak jak Ty stałem u góry. Byłem do 10, warunki potwierdzam dobre Nawet na filmiku dwa razy się załapałem Pozdrawiam.2 punkty
-
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/tragiczna-lawina-w-austrii-nie-zyje-co-najmniej-5-osob-wiele-jest-pod-sniegiem,192739,1,0.html :sorrow:2 punkty
-
Warunki w świętokrzyskim - Bałtów Przed chwilą wróciłem z wieczornej jazdy w Szwajcarii Bałtowskiej. Warunki śnieżne są ok - ok 35-45cm śniegu. Temperatura +2, ok 22:20 -1. Czynne wszystkie trasy - śnieg o konsystencji cukru jest zmrożony, sporo odsypów i lodowych "poletek". Dla początkujących i średniozaawansowanych warunki trudne, dla lepiej jeżdżących ok. Konsystencja śniegu przy dolnych stacjach wyciągów: Trasa numer 1 Numer 2 Pod krzesłem: Kolejki do wyciągów: Więcej zdjęć - opis całej relacji znajdziecie pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20877-Szwajcaria-Bałtowska?p=231369&viewfull=1#post231369 Podsumowując - Szwajcaria Bałtowska spokojnie przetrwa kolejny tydzień odwilży, warunki do jazdy - wiosenne. pozdrawiam marboru2 punkty
-
Szkoda, że się nie zgadaliśmy w tej knajpie . Super córka Wysłane z mojego PLK-L01 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Super trasa Moja ulubiona ze Skiwelt :applause: Mirek pośmigajcie również czerwono-czarną 60, zaliczcie Hohe Salve i tamtejszą knajpkę z obrotowym tarasem widokowym oraz pięknym kościółkiem i z tegoż szczytu czarnulkę :happy: Obowiązkowo 11 czerwoną z Choralpe i słynną 112 gdzie nachylenie dochodzi do 80% :eek: Życzę miłego pobytu i mrozu. Pozdrawiam całą Waszą Rodzinkę! Mariusz1 punkt
-
faktycznie na stronie COS http://skrzyczne.akl.prz.edu.pl/ wiatr na obecną chwilę w porywach do ponad 21 m/s czyli ponad 70 km/h, średni 15 m/s. W południe wiało 5-7 m/s. Jeżeli wiatr ponad 20 m/s utrzyma się do jutra to z uruchomieniem bublin będzie problem :frustrating:1 punkt
-
Nie jest to Austria... ...ale zawsze coś :happy: Narciarsko stoki krótkie ale infrastruktura na tle naszego kraju - najwyższa półka. Spodobałoby Ci się Góralu.1 punkt
-
1 punkt
-
Foty pewnie robisz telefonem. Rób je poziomo, a nie pionowo i powinno być dobrze. Zdjęcia pionowe, nawet jak dobrze są wyświetlane to ekranie peceta "słabo" prezentują się.1 punkt
-
Nie przejmuj się... załóż nowy wątek, i zwal wszystko na SB - to ostatnio modne jest :stupid:1 punkt
-
Dzisiaj w PŚ zadebiutowała młoda Czeszka-Ester Ledecka i zajęła od razu 24 miejsce. Rewelacyjny debiut, a historia tym bardziej niezwykła, że to mistrzyni świata w snowboardzie1 punkt
-
17 zwycięstw Norwegów od pocżątku sezonu, ostatnia sytuacja kiedy jakaś nacja miała więcej zwycięstw to 2001 rok i 24 zwyciestwa Austryjaków. Przy czym w zasadzie nie powinno to być jakimś wielkim zaskoczeniem, Norwegia od wielu lat w każdym sezonie wygrywa klasyfikację MŚ Juniorów,a zawodnicy którzy wygrywają nie wzięli się znikąd, dla mnie niespodzianką była jedynie forma Svindala po kontuzji i to że Kilde wygrał zjazd, a nie super-g. Trzeba zauważyć też mały regres u kilku zawodników, bo gorzej niż w zeszłym sezonie jeźdżą Jansrud, Haugen i Solevaag, nie wszystko się więc udaje, zoabczymy jak rozwiną się kariery innych młodych zawodników z Norwegii, bo póki punkty dokładają Svindal i Jansrud to jest szansa pokonać Austrię w najbliższych latach. Trasy olimpijskie zwykle nie są przesadnie trudne, ale może i dobrze, dla mnie ok ,skoki, skręty, brak długich odcinków jazdy na wprost, tylko prędkość nieduża, a trasy olimpijskie i MŚ bywają takie jak w Morioka-Shizukushi, więc ta jest jak na daleki wschód w porządku, zoabczymy jaka będzie w Pekinie:) Dość dziwne wrażenie robie jazdy przez las liściasty1 punkt
-
Mój kolega ze szkoły podstawowej mawiał tak: ( z góralskim zaśpiewem) " No u góroli nowaźniejse jes naaarciarstwo,...no zaro po śturhacce" :biggrin: hupon będzie wiedział o kogo chodzi. Ale ja się z nim nie zgadzam. Może dlatego,że jestem górol bagienny.:crazy:1 punkt
-
1 punkt
-
W ogóle tego nie robię... ...ale chyba pierwszy raz zgodzę się z SB i jego słowami. PS. I prośba do Ciebie Nelis, a w zasadzie pytanie - czy u siebie na blogu również nie używasz polskich znaków? Jak się Ciebie na Skionline czyta, to po prostu oczy bolą.1 punkt
-
https://www.facebook.com/ukskielce/videos/vb.220046684798410/568016296668112/?type=2&theater efekty pracy świętokrzyskich trenerów - takie tam świętokrzyskie dziecięce popierdajki :stupid:1 punkt
-
1 punkt
-
n3l15, portal internetowy a forum dyskusyjne to dwie różne usługi, mimo że prowadzone przez tego samego dostawce. Kilka lat temu głośna była sprawa polityka (nie będe tu przytaczał nazwisk), który pozwał dziennik internetowy za obraźliwe wpisy pod artykułem. Sąd wyraźnie określił że portal podlega pod prawo prasowe, zaś forum dyskusyjne pod ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Natomiast jak ta ustawa ma się do treści reklamowych na forum - tu się nie wypowiadam.1 punkt
-
Poczytalem troche prawo prasowe - jest w necie sporo informacji na temat oznaczania zawartosci sponsorowanej, reklamy natywnej, itd. Spotkalo mnie kilka zaskoczen: 1. Moj blog TEZ podpada pod prawo prasowe i moim obowiazkiem jest oznaczyc jako zawartosc sponsorowana - wszelkie artykuly z ktorych osiagnalem korzysci (kasa, sprzet, probki - wszystko jedno). Zabiore sie do tego w najblizszym czasie. 2. Nie moglbym, jak sugeruje Johny "dogadac sie" z wlascicielem forum aby w zamian za wynagrodzenie/korzysci wstawiac tu swoje linki bez wyraznego oznaczenia ze jest to zawartosc sponsorowana - bo zlamalbym prawo (on rowniez - nie Johny, ale wlasciciel ;-) ). 3. Nieprawda jest to co napisal Mitek (a ja poczatkowo potwierdzilem) - tzn ze wlasciciel skionline moze robic wszystko co mu sie rzewnie podoba. Otoz NIE MOZE. Musi przestrzegac prawa - w tym oznaczac wyraznie materialy za ktore uzyskal wynagrodzenie lub osiagnal korzysc. Jesli kasuje linki za ktore nic nie dostal - a zostawia te, za ktore osiagnal korzysc - powinien za kazdym razem o tym wspomniec. 4. Na strazy tego prawa stoi UOKIK - ktory ukaral ostatnio dwa tytuly prasowe a wkrotce pewnie wezmie sie za oszustow w sieci. 5. Wiekszość portali na polskim rynku jest uczciwa - jasno oznacza content sponsorowany. Zrodel w necie jest bardzo wiele, chocby np tu: http://czasopismo.legeartis.org/2015/02/zakazana-kryptoreklama-prasowa.html Nie podoba mi sie zasada panujaca na tym forum i przemycanie tresci reklamowych na portalu. Sam przez to zostalem oszukany - a wlasciciel zamiast napisac zwyczajne "sorry" zaczal mi kasowac posty. Uwazam ze nie dziala zasada "nie podoba sie to wynocha, nikt nie zmusza cie do czytania". Powtorze jeszcze raz: jestem bardzo goracym zwolennikiem przestrzegania obowiazujacego prawa. Rowniez tu na forum i portalu. Jeszcze raz apeluje do wlasciciela, by zaczal szanowac prawo i zaczal wyraznie oznaczac zawartosc sponsorowana - artykuly i linki, ktore przynosza mu korzysci. Zakladam, ze odpowiedzi do mojego postu za wiele nie bedzie :-) Nelis1 punkt
-
Zima wraca w góry - dobre warunki w Beskidzie Sądeckim Paweł objechał stacje w Beskidzie Sądeckim. Był w Krynicy na Słotwinach oraz w Słotwiny Arena, skoczył do Wierchomli i pojeździł w Tyliczu. Relacja w dziale stacje Galerie zdjęć z ośrodków: - Słotwiny Arena - Słotwiny - Dwie Doliny - Tylicz Ski1 punkt
-
Księża startują w sutannach. Powiesz któremuś,że zapomniałeś zabrać.Z pewnością Ci pożyczy. Miałbyś duże szanse na wygraną.:applause: :biggrin:1 punkt
-
Nowa Osada - Cieńków - Klepki - SkolnityRozpieszczony ostatnimi wyjazdami na Chopok i Schlick, stwierdziłem, że nie dam rady dzisiaj męczyć się przez cały dzień na jednej 1000-metrowej trasie, i wymyśliłem sobie... cztery stacje narciarskie w ciągu jednego dnia. W tym miejscu muszę stanowczo zdementować plotki, jakobym był wariatem, no chyba, że ski-wariatem... W tym dosyć oryginalnym planie pierwszoplanową role odegrał "Wiślański skipass", bez którego zdecydowanie trudniej byłoby zrealizować ten pomysł. Ustrojstwo to (WŚ) ma trzy niezaprzeczalne zalety: działa 8 godzin od pierwszego odbicia, w ciągu działania skipassu mogę przemieszczać się pomiędzy różnymi stacjami, i w końcu, że jest!, a to oznacza, że nie muszę stać w kolejkach do kasy, i tym samym zaoszczędzam sporo czasu. Przewidując, że warunki mogą być... zabieram narty "polityczne", tj. polecane przez Jarka, znaczy się "gorszego sortu" - nie bojące się minerałów. O godzinie 8.00 melduję się na pierwszej stacji.Nowa Osada:Miłe zaskoczenie, w nocy musiało trochę zmrozić, bo jest naprawdę twardo. Do godziny 9.30 jazda nonstop, bez kolejek i z dużym "luzem" na stoku. Od 10 zaczyna wyraźnie przybywać ludzi, stanie do kanapy do 10 minut. Warunki naprawdę bardzo dobre, brak przetarć i minerałów, ale zaczyna się robić tłoczno i niebezpiecznie. Ewakuuję się przed jedenastą. Cieńków:Docieram do stacji około 11. Warunki zgoła inne niż na NO. Ludzi do kanapy zdecydowanie mniej, czasami "od razu", czasami czekania na 2-3 minuty. Na trasie tłok jednak odczuwalny, mnóstwo "szkółek narciarskich" jeżdżących tradycyjnie wężykiem w poprzek stoku. Znajduję przetarcia i okazjonalne minerały, sporo łat lodowych, szczególnie na "ściance" - to nie jazda, to męczarnia. Klepki:Stacja jest po "sąsiedzku", więc docieram do niej "z buta" w kilka minut. Warunki bardzo dobre, brak przetarć, minerałów i łat lodowych jakby mniej, ale na trasie bardzo tłoczno, do 10 minut stania w kolejce do kanapy. Około 13ej ludziska częściowo odpuszczają, i można w końcu trochę szybciej pojeździć, ale i tak jest tu tłok. Skolnity:Wjazd na darmowy parking za torami, jedną wielką porażką - pełno pustych miejsc i jescze więcej błota, decyduję się na wyjazd na górę pod wyciąg... jest parę wolnych miejsc. Na zegarku 14, ludzi tradycyjnie brak, pusto na trasie, pusto do kanapy. Niestety warunki o tej godzinie nie są najlepsze. Jest miękko, są przetarcia i zdarzają się minerały. Pomimo dosyć trudnych warunków "banan" na twarzy jest, wszystko rekompensuje pusta trasa, a "polityczne" narty dają radę. Podsumowanie:Najlepsze warunki zdecydowanie na Nowej Osadzie i Klepkach, niestety to są też stacje najbardziej oblegane. Cieńków rozczarowanie, Skolnity... rano pewnie było bajecznie. Dzisiaj cały dzień prószył śnieg, ale to za mało, jak nic mocniej nie napada, to trzeba będzie sobie odpuścić...1 punkt
-
Maciek - mylisz się. Obraziłem Jaśka??? Niby czym? Tym, że napisałem, że interesują go relacje tylko z Chopoka i Słowacji? Przecież to prawda - czy pisząc prawdę kogoś obrażam? To raczej Jasiek obraził miejsce, w którym jest, czyli forum Skionline pisząc, cytuję: Bo cóż złego w tych forumowiczach, że nie piszą, nie relacjonują? - a Jasiek ich obraża pisząc WIELKIE FORUM...a może pisząc WIELKIE FORUM miał na myśli Ciebie albo mnie? A może JC - u którego tak naprawdę jesteśmy gośćmi, bo On jest właścicielem portalu? W sumie to nie wiem? Podsumowując z całą tą sytuacją nie czuję się dobrze. Pisanie, że go ktoś wq albo, że ma w D itp. - jeśli ktoś używa wulgaryzmów w miejscu publicznym, jakim jest to forum...niestety, delikatnie rzecz ujmując - nie jest fajne, a po drugie, niezbyt dobrze świadczy o autorze słów. I jeszcze to: No i potwierdza się że pisanie na tym forum nie ma sensu! Masz relację z wczoraj nie z Chopoka: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20855-Strbske-Pleso?p=226546#post226546 jak coś piszesz to pisz prawdę! trudno żebym pisał o Austrii jak tam nie jeżdżę :stupid: Kolego Jaśku, a niby gdzie ja napisałem nieprawdę? Napisałem, że interesuje Cię Chopok i Słowacja jeśli chodzi o relację - gdzieś się pomyliłem? Przecież sam to potwierdzasz, patrz co wyżej. Może jakiś problem ze rozumieniem tekstu pisanego? A może to jest kontra na to, że napisałem, że się mylisz? Na Skionline nie ma przymusu być na siłę. Nie musisz nikomu robić łaski pisząc relacje na forum... ...nie możesz też oczekiwać, że ktoś inny, czytający, ma Ci się rewanżować tym samym. Inspiruj Ludzi do tego by zaczęli tu być aktywnie, a nie zniechęcaj jeśli chcesz coś zmienić. Bądź WIELKI a nie wymyślaj innym od nich. PS. Wracając do Ciebie Maćku i Innych, którzy "zalajkowali" skandaliczny post Jaśka - jestem zaskoczony.1 punkt
-
Wojna w Jugosławii zaczęła się w 1991 roku. Po jakimś czasie przygasła, ale prawdziwego pokoju to tam jeszcze długo nie było, co jakiś czas ktoś tam komuś robił "kęsim-kęsim".Mój Brat pojechał tam rozpoznawczo w 1993 roku, gdy już się trochę uspokoiło. Ponieważ objechał szczęśliwie i przywiózł piękne zdjęcia i filmy, to w następnym roku ja się też zdecydowałem i już obaj wyczarterowaliśmy jachty. Na wyspach nie widzieliśmy żadnego śladu wojny, aż do wejścia do Szybenika, do którego dotarliśmy już nocą.Już samo wejście robi wrażenie, bo do laguny nad którą leży Szybenik wpływa się dość wąskim kanionem wśród skał.Od kilku dni nie widzieliśmy żadnego jachtu, więc czuliśmy się dosyć nieswojo, zwłaszcza że radio mówiło o walkach w pobliskim Kninie.Wpływamy do laguny i widzimy coś jakby wielki pożar na brzegu. Dochodzimy do miejskiej kei, ani jednego jachtu, w ogóle żadnych ludzi! Trochę zrobiło nam się nieswojo.Wychodzimy na keję, robimy rozeznanie, wrażenie się poprawia. Stoimy zacumowaniu do jasno oświetlonego bulwaru, w zasadzie jakbyśmy byli w kurorcie, tylko ludzi w ogóle nie ma. "Pożar" na brzegu okazał sie być chyba jakąś hutą, w której widocznie spuszczali surówkę i stąd ta łuna.Uspokojeni idziemy spać.Następnego dnia wstajemy i mamy wrażenie jakbyśmy byli zacumowani do molo w Sopocie w pełni sezonu.Wzdłuż bulwaru otwarte kawiarnie, mnóstwo atrakcyjnych dziewczyn oraz młodych, dobrze zbudowanych, najczęściej ogolonych na łyso mężczyzn. Wydawałoby się, że normalny kurort. Jest tylko jeden szczegół: każdemu z tych mężczyzna brakuje jakiejś części ciała, najczęściej ręki lub nogi. Najwyraźniej trafiliśmy do jakiegoś ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego dla weteranów. Za dnia widzimy też, że prawie wszystkie budynki mają ślady po ostrzale. Pytamy kelnerkę, skąd te ślady.- Strzelali z tamtego brzegu - kelnerka pokazuje na drugi brzeg laguny.- Kiedy to było? - pytamy.- A jakieś 10 dni temu - odpowiada kelnerka.Całkiem odeszła nam chęć na dalsze zwiedzanie Szybenika. Szybko zapłaciliśmy za kawę, wróciliśmy na jachty i wyszliśmy w morze.Tam czuliśmy się bez porównania bezpieczniej.A w 1995 roku, to była jeszcze inna sprawa.Też mieliśmy obaj z Bratem wyczarterowane jachty od 5 sierpnia, ale w dwóch różnych marinach: ja na Pagu, on na wyspie Cres.Z Krakowa wyjechaliśmy 4 sierpnia, ale każdy z nas jechał osobno, nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu (to była jeszcze era "przedkomórkowa"), mieliśmy tylko umówiony rejon spotkania i uzgodniony kanał VHF, na którym mieliśmy się nawoływać.Ja z moją rodziną spaliśmy w Grazu i tam recepcjonista zapytał nas, czy nie boimy się jechać do Chorwacji.- Dlaczego mamy się bać? - odpowiadam pytaniem.- Bo w przeciągu najbliższych kilku dni wybuchnie tam nowa wojna, tak nas poinformowało nasze MSZ.Głupia sytuacja: od blisko roku szykowaliśmy się na ten rejs, czarter na 2 tygodnie zapłacony, z Bratem nie ma się jak skontaktować, a tu grozi wybuch wojny. Mimo wszystko decydujemy się jechać dalej.Następnego dnia (tj. 5 sierpnia) rano, wjeżdżając do Słowenii słyszymy w radiu komunikat, że armia chorwacka rozpoczęła wyzwalanie Krainy i Wschodniej Slavonii spod okupacji serbskiej (Operacja "Oluja" czyli Burza) oraz że wszystkie państwa zachodnie wezwały swoich obywateli do jak najszybszego opuszczenia Chorwacji. Na lotniskach lądują specjalne samoloty mające za zadanie ewakuację turystów.W radiu cały czas lecą komunikaty dla cudzoziemców, w których podają drogi i środki ewakuacjiMimo wszystko decydujemy się jechać dalej.Jeszcze w Słowenii zawinęliśmy do jakiegoś przydrożnego zajazdu, żeby zjeść obiad.Jemy tradycyjnego "wiener schnitzel" i nagle widzę że Synowi oczy wyszły na wierzch. Wypluł kotleta na talerz i krzyczy: Wujek jedzie!Oglądam się i widzę znikający tył samochodu Brata.Porzuciłem kotleta, pędzę do samochodu i zaczynam pościg wąską i krętą drogą. Dopadłem go już w kolejce do przejścia granicznego.Robimy naradę i dochodzimy do wniosku, że jak tylko dotrzemy do mariny, to na wodzie nic już nam nie grozi, więc jedziemy przejmować nasze jachty. Po przyjeździe do Rijeki policja nie chce nas puścić dalej, mówią, że Jadranska Magistrala jest zamknięta, bo most w Maslenicy jest pod serbskim ostrzałem.Idę na komendę policji rozeznać sytuację. Tam dowiaduję się, że na Pag jeszcze kursują promy.W mieście mnóstwo autobusów ewakuujących turystów, ale innych oznak wojny nie widać.Jedziemy Jadranką do przystani promowej na wprost miejscowości Novalija na Pagu.Droga spokojnie mija, ruch na drodze niewielki, uspokajamy się.Zjeżdżamy na dół do przystani promowej, na dole miła niespodzianka, bo zamiast kilkuset (jak to jest zazwyczaj), to na prom czeka tylko kilka samochodów. To dodatkowo poprawia nasz humor.Przeprawa promem przebiega gładko, w Novalii zjeżdżamy z promu i opuszczamy przystań pnąca się pod górę drogą, na której jak zwykle stoi kolejka samochodów oczekujących na załadunek na prom. Wyjeżdżamy na samą górę - kolejka samochodów dalej stoi.Jedziemy kilometr, drugi, trzeci, kolejka dalej stoi. Wszyscy z Pagu uciekają, a my jako jedyni jedziemy w przeciwną stronę!Po jakichś pięciu kilometrach u żony wystąpiły pierwsze oznaki paniki. Gdy po dziesięciu kilometrach zobaczyła, że ludzie w kolejce do ewakuacji z Pagu ustawiają kuchenki gazowe na maskach swoich samochodów i normalnie gotują sobie posiłki, to już miałem u niej całkiem przechlapane. Kolejka do promu miała 34 kilometry długości. Co ja się przez ten czas nasłuchałem, to Wam nie życzę.Na szczęście w końcu dojechaliśmy do mariny Szimuni, gdzie czekał na nas jacht.A tam całkiem inny świat: księżyc w pełni jasno świeci, ludzie siedzą sobie na tarasie restauracji sącząc piwko i rozmawiając, z głośników dobiega przyciszona muzyka, którą tylko zagłuszają cykady, w wodzie odbijają się maszty jachtów - czegoż więcej trzeba?Po 10 minutach po naszym zdenerwowaniu nie było najmniejszego śladu.Ale cośmy się wcześniej strachu najedli, to nasze. Przez pierwsze kilka lat, to gdy się jechało drogą nr 1 (ta przez Plitvickie Jeziora oraz Slunj) to śladów wojny było mnóstwo: jedne domy zniszczone i spalone, inne porzucone, a znaki drogowe tak postrzelane jakby były tarczami na strzelnicy.Największe wrażenie zrobiła na mnie leżąca w pobliżu zbiornika wodnego Novigradzko More miejscowość, całkowicie zrównana z ziemią. Ewidentnie miała tam miejsce czystka etniczna, gdyż to były nowe domy zbudowane z ceramicznych pustaków (takich jak nasze Maxy), zniszczone tak jakby spychaczami. Miejscowość o nazwie podobnej do Islamy, Muzułmany lub coś podobnego. Przejeżdżałem tamtędy następnego roku, to już nie było ani śladów po tych budynkach, ani tabliczki z nazwą miejscowości. Problem był taki, że nie bardzo miałem kogo na pokładzie zostawić, bo wykwalifikowana załoga to byłem tylko ja i Syn. Gdyby coś się zaczęło dziać, to Żona sama by sobie nie dała rady. Potęgą morską było Cesarstwo Austro-Węgierskie i większość udostępnionych do zwiedzania obiektów pochodzi właśnie z tych czasów, chociaż - jak już pisałem - uzbrojenie z ostatniej wojny też można oglądać.Przykładowo, w fortecy w Puli jest urządzone muzeum, gdzie wśród innych zabytków jest także kolekcja zdjęć dokumentująca historię miasta i portu, poczynając od czasów, gdy Pula była główna bazą marynarki wojennej Cesarstwa.Przykładowo, są tam nawet zdjęcia przedstawiające drewniane żaglowe okręty wojenne Cesarskiej floty!Ale się rozpisałem!Więc teraz dla rozluźnienia, bateria artylerii nabrzeżnej na wyspie Lastowo, przy wejściu do zatoki Skrivena Luka (Ukryta Przystań - nazwa faktycznie adekwatna do charakteru tej zatoki): PS:Na zakończenie pozdrowienia dla Administratora tego Forum.Gdy już chciałem wysłać to wypracowanie, to jak zwykle system skasował mi wszystko co napisałem i wyświetlił komunikat, że mój token wygasł.Całe szczęście, że coś mnie tknęło i wcześniej sobie ten tekst skopiowałem!1 punkt







