Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2016 w Odpowiedzi
-
Dziś poranny Mosorny Groń. Warun na pierwszy zjazd rewelacja, puch, puch, puch ok 10 cm. Dawno w takim puszku nie jeździłem. Kolejne zjazdy fajne choć już nie tak piekne jak ten pierwszy...po 2 godzinach trochę muld i lodu ale ogólnie bardzo fajne nartowanie![ATTACH]28832[/ATTACH][ATTACH]28833[/ATTACH][ATTACH]28834[/ATTACH][ATTACH]28835[/ATTACH][ATTACH]28836[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Zapierające dech w piersiach widoki? Niekoniecznie.Prześliczna , malownicza miejscowość? Niekoniecznie.Wysokie góry, długie i szerokie trasy? Niekoniecznie.Nowoczesna infrastruktura wyciągowa? Niekoniecznie.Wielki snowpark, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie? Niekoniecznie.Czy wobec tego należy tam w ogóle jechać? KONIECZNIE!Krótka relacja z wyjazdu do Zlodo Alto – CIVETTA SKI.CIVETTA to całkiem spory ośrodek narciarski, który obejmuje cztery miejscowości:Alleghe, Selva di Cadore, Palafavera i Zoldo. Nie będę opisywał samego resortu, bo to znajdziecie tutaj: opis na skipnline.pl oraz na stronie ośrodka: http://www.dolomitisuperski.com/en/ski-area/civettaMiałem przyjemność stacjonować w miasteczku Zoldo (konkretnie Zoldo Alto), czyli niewielkiej miejscowości, niewyróżniającej się niczym szczególnym. Bez wątpienia znajduje się tam wszystko, co jest potrzebne. Jest sklep ogólnospożywczy z dużą ilością asortymentu (taka 3 razy większa żabka), dwie albo trzy pizzerie, sklep z pamiątkami, piwiarnia, dwa bankomaty i dwa kościółki. Tyle. Pozwolę sobie na małą dygresję na wstępie. Mieszkaliśmy w hotelu Mae na obrzeżach Zoldo. Pierwsze wrażenie nie było zbyt optymistyczne… Żeby to ująć delikatnie- z zewnątrz hotel nie wyglądał zbyt pewnie… W środku już nieco lepiej. Okazało się jednak, że jest fenomenalnym miejscem. Rodzina z Toskanii rzuciła dotychczasowe życie, przyjechała w góry i kupiła hotel. Państwo mają dwóch synów – Lorenzo (3 lata) i Gabriela (8 lat), który jeździ w miejscowym klubie. Całkiem spory hotel prowadzą we dwoje. Do pomocy zatrudniają dwie panie. Codziennie od 7:30 śniadanie – szwedzki stół. Później właściciel Mercedesem Vito wozi gości do oddalonej o około półtora kilometra stacji narciarskiej (o umówionej godzinie czeka pod dolną stacją gondoli, żeby przywieźć gości do hotelu). Później ubiera białe ubranko i zostaje kucharzem. To, czego dokonuje w kuchni zasługuje na osobny artykuł. Jednak co kucharz z Toskanii, to kucharz z Toskanii ;-) A wieczorem siadają na zmianę z małżonką w hotelowym barze i … siedzą dopóki ostatni gość nie opuści lobby. Napisałem o tym, bo jak długo jeżdżę na różne obozy, tak jeszcze nigdy nie byłem w tak klimatycznym hotelu. Mógłbym tam pojechać prywatnie.Co do samego ośrodka, to jak już zapewne zdążyliście się zorientować, że widoki są naprawdę ładne, jak to w dolomitach, ale z pewnością większe wrażenie wywarły na mnie te, które ukazują się po wyjechaniu na Tiefenbach Glacier, Hochjoch czy Passo del Tonale. Trasy nie są specjalnie długie – owszem, jest jakaś jedna mająca 3 km, ale to bardziej nartostrada niż trasa, po prostu się nią człowiek przemieszcza. Snowpark? Malutki. Wyciągi? Większość ma już swoje lata, głównie kanapy i krzesła. 3 gondole i trzeba przyznać, że akurat one są w dobrej kondycji. Wobec tego, co mnie urzekło? Przygotowanie tras. Codziennie świetnie przygotowane trasy. Ilość ludzi. Pomimo wysokiego sezonu jazda bez kolejek. Całkowity ich brak!!! 3-minutowa kolejka robiła się tylko w jednym miejscu – na wysokości 1847 m. Pewnie dlatego, że tam włączali się narciarze jadący z Selva di Cadore oraz wszyscy ci, którzy mieszkali w trzech pozostałych miejscowościach, a chcieli wyciągnąć się na najwyższy punkt ośrodka (2100 m). Na nasze szczęście Zoldo jest usytuowane lekko z boku i niewiele osób chciało się zapuszczać w te stronę – dla nas rewelacja. Z Zoldo można się było wyciągnąć gondolą na 1764 m – skąd w każdą stronę odchodziły trasy - w sumie 12 (bo dwie nie były uruchomione) lub wybrać podróż krzesłem w stronę Palafavery, żeby przesiąść się na kolejne krzesło i móc korzystać z 33 tras. Osobiście polecam te trasy w Zoldo + te zlokalizowane w koloicach Palafavery. Pozostałe to raczej powinno się traktować wycieczkowo - przy ładnej pogodzie, żeby pooglądać widoki i wrócić do świecącego pustkami Zoldo. Warto podkreślić, że w każdy czwartek, piątek i sobotę w Zoldo można jeździć od 19:30 do 22:30. Ludzi sporo. Co prawda na wagonik trzeba czekać maksymalnie minutę do półtorej (jeśli się chce całą bandą wsiąść), ale na trasie już trzeba uważać, bo w porównaniu z porankiem, to jest szarańcza (ale absolutnie na trasie nie ma większej ilości narciarzy niż w standardową sobotę na Złotym Groniu). Na nocnym jeżdżeniu mamy do dyspozycji dwie trasy – czarną (nic specjalnego, może jedna fajna ścianka na dole) i nieco dłuższą czerwoną, która już jest nieco fajniejsza. Co ciekawe, oświetlenie jest fenomenalne! Czułem się, jak na pucharze świata w Schladming :-) Po raz pierwszy tak fajnie jeździło mi się przy sztucznym świetle. Po prostu, było widno jak w dzień. Jeśli chodzi o trasy, to nie należą do specjalnie trudnych. Kolor czarny może trochę na wyrost. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że cały ośrodek w okolicach Zoldo to takie solidne czerwone + dwie niebieskie. Przy górnej stacji gondoli znajduje się nieduży wyciąg dla dzieci (a kawałek dalej zaczyna się niebieska trasa, którą dzieciaki już po pierwszym dniu nauki mogą zjechać na sam dół, do dolnej stacji gondoli) oraz cały taki kompleks dla dzieci z dmuchanymi zjeżdżalniami, trampolinami, itd. Na uwagę zasługują też dwie rzeczy. Po pierwsze, jak to we Włoszech, zarówno na wyciągach, jak i w restauracjach bardzo sympatyczna obsługa. Po drugie, na trasach co kawałek usytuowane są bardzo przyjemne knajpy. To taki trochę Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, tylko w nieco lepszym wydaniu :stupid:Myślę, że spokojnie mógłbym tam wrócić. Dla osób, które wybierają się na rodzinny wyjazd, a nie wszyscy członkowie rodziny są zaprawionymi w bojach ścigantami, ośrodek do rozważenia, bo każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. I ten brak ludzi… Pelmo 3168 m widziane z pozycji ulicy Pelmo widziane z górnej stacji gondoli Civetta 3218 m Civetta8 punktów
-
Mapka, o którą prosił Hextor.Nie zaznaczyłem tylko rodzajów kolei. Gondola 10-osobowa to ta kolej z prawej strony z Czyrnej (z parkingu Kowalskiego). Kanapy 6-osobowe to Czyrna - Hala Skrzyczeńska, Hala Skrzyczeńska - grzbiet między Skrzycznem a Małym S. (okolice chatki), Solisko - Hala S. i Solisko - Wierch Pośredni. 8-osobowa na Julianach. Czarne to koleje, a brązowe to orczyki. Niebieski spray oznacza nowe trasy.7 punktów
-
Wstawiam plan na 2 tyg. bo wyjeżdżam. Piątek 26.02. 09:15 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 15:00 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (45min) Sobota 27.02. 10:15 Soldeu , Andora - Supergigant kobiet (90min) 12:00 Hinterstoder, Austria - Supergigant mężczyzn (75min) E2 Niedziela 28.02. 09:15 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Soldeu , Andora - Superkombinacja kobiet, supergigant (75min) 12:30 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min) E2 13:30 Soldeu , Andora - Slalom kobiet do kombinacji (60min) E2 Piątek 04.03. 09:45 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 12:45 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (75min) Sobota 05.03. 09:15 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Jasna, Słowacja - Gigant kobiet, 1. przejazd (60min) 13:00 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (30min) 13:30 Jasna, Słowacja - Gigant kobiet, 2. przejazd (60min) Niedziela 06.03. 09:15 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Jasna, Słowacja - Slalom kobiet, 1. przejazd (60min) 12:15 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom mężczyzn, 2. przejazd (75min) 13:30 Jasna, Słowacja - Slalom kobiet, 2. przejazd (60min) E2 Odnośnie LV - widzę, że Kolega Dodo ma problem z Nią. Ja też do kilku zawodników mam "uraz", ale tylko dlatego że byli niezbyt przyjemni w 4 oczy... o samej LV można dużo mówić, ale fakt faktem - jest wielką zawodniczką i zapisze się w historii narciarstwa jako piękna dziewczyna, miła dla kibiców (co potwierdzam) i super-zawodniczka...czy komuś się to podoba czy nie. Tak będą o Niej pisać.6 punktów
-
Paweł wybrał się na skiturach na Rycerzową. Jego relacje możecie przeczytać tutaj6 punktów
-
Śnieżnickie tury 2016-02-14Relacja trochę historyczna, bo sprzed tygodnia, ale może komuś się przyda info o wypożyczalni w Sudetach.W niedzielę wybraliśmy się z Kamilem do Dolnej Moravy na foczenie. Moim głównym celem było pożyczenie nart z oprzyrządowaniem kłowym i sprawdzenie jak mi leży taki sprzęt i jak się mają w praktyce moje buty. W Dolne Moravie jest centrum testowe Skitour pod nazwą Rock Art. Mają na składzie głównie sprzęt Dynafita (narty, wiązania, buty) oraz trochę Dynastara (narty). To co mnie najbardziej cieszyło, to szeroki wybór nart z wiązaniami kłowymi. Narty zdarzają się z wiązaniem Speed Turn albo z najnowszym modelem Radical ST 2.0. I właśnie to ostatnie udało mi się wypożyczyć i było to posadzone na narcie Seven Summit w długości 172cm, czyli dokładnie tyle ile celowałem. Niewiele wcześniej byłem na zjazdówkach w Dolnej Moravie i dzwoniłem do Rock Art kilka razy w środku tygodnia i nikt nie odbierał telefonu. Udałem się też rano w godzinach otwarcia (8:00 do 9:30) i nic, karteczka w stylu “CHWILOWO ZAMKNIĘTE”. W końcu zadziałał kontakt przez Fejsa, ale już z Wrocławia! Zaczeliśmy się dogadywać po angielsku. Pan obiecał że w weekend będzie na pewno otwarte, oczywiście trzeba się stawić nie później niż 9:30, a życzenie było “the sooner the better”. Wspólnie z Kamilem stawiliśmy się więc chyba nawet przed 9:00 w wypożyczalni. Na żywo Pan okazał się bardzo miłym specjalistą Dynafita, zapytał z ciekawością o moje buty, wybraliśmy narty, spisano dokumenty, zostawiłem kaucje i poszliśmy asfaltem do trasy narciarskiej. Z informacji z wypożyczalni wynikało że poza trasą w wyższych partiach jest góra 30-40 cm śniegu i w zasadzie poruszanie ogranicza się do tras narciarskich i ścieżek turystycznych, gdzie jest bardziej równo. W planach więc wejście trasą na grzbiet i przejście w kierunku Śnieżnika. Tuż przed naszym przybyciem spadło kilka centrymetrów świeżego śniegu i warunki wchodzenia były bardzo przyjemne. Skiturowcy na trasie zjazdowej są mile widziani, są wyznaczone różne oficjalne ścieżki do chodzenia. Wchodzliśmy trasą czerwoną w kierunku chaty Slamenka. W górnej części było zachmurzenie i z rozpędu weszliśmy na szczyt Slamnik. Trasa czerwona miała bardzo przyjemny wygląd i ja miałem wielką ochotę przetestować jak najszybciej sprzęt na zjeździe. Więc skomplikowana jeszcze dla mnie przepinka, czyli zdjęcie fok, przełączenie wiązań na zjazd, pozapinanie butów, zmiana wysokości kijków, założenie gogli, dobranie drugiej kurtki i fru na dół do baru. Zjazd niezmiernie przyjemny po samodzielnym wejściu. W chacie wymieniliśmy płyny i ruszyliśmy na fokach znów na szczyt Slamnika. Po Slamniku poszliśmy dalej falowanym grzbietem. Odległość do Snieżnika jednak jest dość spora i nie udało nam się zmieścić w czasie. Ustalone było z centrum, że ja o 16:00 muszę zwrócić sprzęt. Mimo że do Śnieżnika została nam tylko godzina, to przy Strbrnicka Peak zawróciliśmy. Kilka fotek z grzbietu. Na koniec testów zjechaliśmy sobie czarną trasą. Warunki były zaskakująco mokre, w ciągu dnia niżej musiał padać deszcz, bo trasa była bardzo grząska z dużymi odsypami. Natomiast na grzbiecie masywu w ciągu dnia nic nie padało. Pożegnanie ze Śnieżnikiem w oddali. Teraz jeśli chodzi o sprzęt. Warte notki są wiązania Dynafit Radical ST 2.0, które mogłem potestować. Jest to model, który w tym sezonie wszedł do sprzedaży (w sensie wersji drugiej). Wiązania (poza drobnymi mankementami) są rewelacyjne, działa to pewnie i stabilnie. Nie mam już obaw do technologii TLT, przynajmniej jak na moje potrzeby skiturowe. Narty Seven Summit są raczej miękkie, w tych warunkach sprawowały się więc dobrze.Po oddaniu sprzętu do wypożyczalni mieliśmy w planach jeszcze raz wejść po trasie na górę i zjechać na czołówkach. W bagażniku mieliśmy wąskie narty (70mm pod butem) ze Speedami od Wujota, generalnie sprzęt bardzo lekki i była okazja aby to porównać z kompletem wypożyczanym. Przeszliśmy gdzieś połowę czerwonej trasy i foka u Kamila przestała się trzymać (kilka razy w ciągu tego dnia już kleiliśmy) i musieliśmy zakończyć foczenie, zjechaliśmy w dół i pakowanie do auta.Wg danych GPS zrobiliśmy 1050m przewyższenia oraz 19km śladu i zjazdów.Kilka faktów jeszcze:Centrum testowe znajduje się na wysokości krzesła Snieżka ale nie bezpośrednio przy tym krześle, lecz poniżej (przy tej głównej drodze) na samym dole doliny, w pobliżu duży bezpłatny parking (jest znak o opłacie, ale nikt nie kasuje).Do wypożyczenia sprzętu potrzebne są dwa dokumenty (do spisania) oraz kaucja 8000 koron (mi się udało znegocjować do 4000, bo więcej nie mieliśmy :-).Link do wypożyczalni: http://www.ski-alp.cz/ http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/Kontakt na fejsie: https://www.facebook.com/skitourdolnimorava/Trasy skitour http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/skialp-tury-pro-vas/5 punktów
-
Właśnie odebrałem ciekawe foki firmy Fischer dedykowane do moich nart Fischer Ranger 98. Długo na nie czekałem. Foki są wyjątkowe i bardzo jestem ciekawy jak sprawdzą się w górach. Są mniej elastyczne niż klasyczne foki. Inaczej się je... składa. Nie można ich razem sklejać. Nie chłoną wilgoci. Dają większy poślizg w trakcie marszu.4 punkty
-
A tu macie filmik jak jeżdżą dzieciaki które wcześniej zaczynały :smile: https://www.facebook.com/sportingclub.madonnadicampiglio/videos/526663657515058/?fref=nf Filmik nawet mnie lekko zmroził. :wink: Potem nie dziwmy się, że Włosi odnoszą sukcesy w narciarstwie alpejskim. Pozdrawiam PS: teraz doczytałem - "Lucifero" ma 8 lat4 punkty
-
A to krzesłem roweru nie wwieziesz? To jak oni to robią na Mosornym? A tak bez żartów: Gondola wcale nie przyśpiesza sezonu. Podzielenie "trasy" na większą ilość krzeseł jest w naszych warunkach lepszym rozwiązaniem gdyż wydłuża sezon. Dolne wwozi do "pośredniej" a wyżej już można się kręcić. Moim zdaniem taki błąd zrobili na Velkaraca z tym telemixem z Lalików. Tam aż prosiło się to podzielić, a tak przy słabych warunkach nie masz dojazdu do dolnej stacji i du...pa :smile: Ja osobiście zresztą wolę krzesła niż gondolę, bo nie muszę ściągać desek. Pozdrawiam4 punkty
-
Dziś rewelacja. Panowie z ratraków pokazali, że można. Pomimo niewielkiego opadu (max 15cm) i fatalnego podłoża, przygotowali stoki powyżej Szczawin w sposób perfekcyjny. Równo jak stół, twardo, ale nie betonowo, świeży opad doskonale związany z podłożem. Jeśli do tego dodać małą frekwencję (między 8:30, a 11:30 ani razu nie czekaliśmy do bramek, a później max. min.) można ujeździć się do prawdziwego bólu. Patrząc na prognozy do niedzieli będzie tylko lepiej.4 punkty
-
Jako że udało mi się upolować promocyjny bilet do Monachium, postanowiłem ostatni weekend spędzić mocno narciarsko. Wylot w sobotę o 6.15 z Wrocławia, wynajem auta, niestety trafiłem na korek na autostradzie, więc dojazd trochę się przedłużył, ale już 11:30 jechałem gondolką Fleckalmbahn na górę.Bardzo fajne warunki śniegowe do samego dołu, o dziwo jak na środek lutego bardzo mało ludzi. Po południu zaczął padać śnieg i padał do późnego wieczora.Nocowałem w Kirchberg i tam całe miasteczko zasypane. W nocy śnieg przerodził się w ulewę i nad ranem wszystko płynęło. Niemiła niespodzianka spotkała mnie po przyjeździe na parking, bo gondolka Fleckalmbahn nieczynna z powodu wiatru. W związku z tym pojechałem do Kitzbuehel pod Hahnenkamm i tu druga niemiła niespodzianka - parking pod wyciągiem płatny (7,50 euro). Wyciąg jednak działał, więc zdecydowałem się zostać i parę minut po 8:30 jechałem gondolką na górę. Warunki były dość osobliwe - dużo świeżego śniegu na który spadło dużo deszczu - w związku z tym śnieg kleił się do nart. Podobno było 7 stopni na plusie. Deszcz jeszcze trochę kropił ale szybko przestał. Rano część wyciągów była zamknięta, ale mniej więcej o 10 otwarte było już wszystko z wyjątkiem Fleckalmbahn. Po południu zrobiły się muldy, ale trochę się chyba ochłodziło i śnieg nabrał rozsądniejszej konsystencji. Jeździłem do końca dnia, powrót na lotnisko bez korka (2h), przylot do Wrocławia o 23:00.Sam ośrodek bardzo fajny (byłem pierwszy raz) - jest gdzie jeździć, sporo szerokich i stromych tras, jakaś rekordowa liczba 8-osobowych krzeseł, ogólnie polecam.Parę zdjęć: jedna z wielu czarnych tras ktoś lepi bałwana widok na Kitzbuehel "extreme skiroute" nie jest aż tak strasznie extreme jakiś widoczek3 punkty
-
panie zegarek zlamales noge - wspołczuje...i chcesz kase 100 tys. zł powiedzmy. NIe podales przyczyny... nie podales kto był sprawcą ,a chcesz informacji gdzie zdobyc duża kasę . Ubezpieczenie posiada taka tabele i tak kciuk np 5 % stawki sumy ubezpieczenia palec 2.. noga prawa , noga lewa kończyna gorna i t o wszystko sa cyferki i procenty z twej polisy na 10 000 czy wiekszej . TWoj pozim bólu nie ma tu znaczenia. Jezeli ktos cie uderzył to jeszcze masz prawo od niego odszkodowanie. NIe podajesz przyczyny wiec moge myslec ze ty BRAK KONDYCJI ,ze ty nadwaga ze ty za trudna trasa. i stad URAZ.. POLISA zalezy od dlugości twego leczenia od kosztów rehabilitacji ... a ty nic nie podajesz jaki to stopien złamania .. najpierw sie wylecz.. wróc do zdrowia a potem szukaj kasy. Mialem uraz barku od deskarza ,nie podal danych. Dostałem kase z PZu Zywiec ,wrocilem do zdrowia i dalej narty..podczas duzego wiatru odczuwam bóle w barku a ty nie pytasz o rehabiliacje tylko o większa kase ..3 punkty
-
Poranek na Hali Miziowej. Nasypało 10cm świeżutkiego śniegu :angel::applause:3 punkty
-
Po wczorajszych wodnych nartach w Witowie dziś jeździłem na Mosornym Groniu w Zawoi. Byłem na otwarciu i nawet przez pierwsze cztery zjazdy warunki były ok i można było mieć z jazdy satysfakcję. Potem niestety coraz trudniej, zwłaszcza początek i koniec trasy i tam już walka...[ATTACH]28545[/ATTACH][ATTACH]28546[/ATTACH][ATTACH]28547[/ATTACH][ATTACH]28548[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
Golgota musi zostać taka jaka jest (ewentualnie poszerzona). Nazwa zobowiązuje :wink:2 punkty
-
... a u nas wygrodzenie 200m stoku wzbudza oburzenie innych użytkowników stoku - tych samych, których później oburza brak wyników w dyscyplinach alpejskich .. Spokojnie znalazł byś w Polsce sporo dzieciaków, które w nie gorszym stylu by ten zabawowy DH przejechały - tyle, że jak kiedyś wspomniałem przy innej dyskusji statystyczny narciarz rzadko widuje je na stoku. Problem (w sensie ucieczki alpejskiej czołówki) zaczyna się w grupach nieco starszych, to temat na osobny wątek. Żartobliwie - Włosi przykładają jak widać większą wagę do jazdy niż wyglądu, może dlatego kolana dłużej wytrzymują .. Pozdrawiam i dziękuję za podrzucenie ciekawego materiału, M.2 punkty
-
Tam nawet jedna to przerost formy nad treścią. Zamiast gondoli szybka szóstka np. w ilości sztuk dwie. Zamiast gondoli pieniądze przeznaczyć na nasnieżanie porządne co by można było zjechać do samego dołu, a nie z powrotem gondolą w dół. Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Cześć Byłem tam parę razy i jest to dla mnie najfajniejszy rejon w Dolomitach (a znam całe) poprzez jego kameralność. Potwierdzam to co pisał Roch o trasie w Zoldo. Jest to najlepsza nocna trasa na jakiej maiłem okazje jeździć. Miałem okazje jeździć tam jak trasa była zamknięta z pomiarami prędkości przy okazji jakichś testów nart sportowych. Bajka. Pozdrowienia serdeczne2 punkty
-
Za oknem 5 cm świeżutkiego puchu, lekko zmrożone auto, ok -2. Z tego co wiem tak ma być przez najbliższe 3 dni. Powinno udać się naciągnąć jeszcze tę białą kołdrę na posiniaczone beskidzkie stoki.2 punkty
-
Filmik pierwszy, 2:30 - gość już nie żyje...ale po chwili jednak żyje :eek: :applause: Musiałem nalać sobie kielicha :stupid:2 punkty
-
Ja tam wolę jak wygrywają Czeszki lub Słowaczki (sąsiedzi), bo dopóki, Katarzyna Wąsek nie zacznie wygrywać to im kibicuję.2 punkty
-
2 punkty
-
Ja mieszkałam tu: http://schönauer-hof.at/ Generalnie to jest agroturystyka, apartament baaardzo przyjemny. Gospodarze bardzo mili, produkują własne wędliny, sery i alko. Startowaliśmy spod domu przez łączkę na nartach i lądowaliśmy w dolnej części trasy 80 - ja akurat lubię tak mieszkać ale nie wszyscy tak mają. Na zakupy i tak trzeba dojeżdżać autkiem do Hermagor. Nie pamiętam czy pisałam relację z Nassfeld czy nie... nie mogę znaleźć galerii fotek... hmm... coś się popsuło na forum...2 punkty
-
Tym razem wylądowałem w Zell am See. Pierwsze dwa dni typowo wiosenne. Ale na nasze szczęście w noc przyjazdu ostro popadało.Jazda główne na Szgmitten że względu na znajomych którym pomagam.Cały ośrodek obiechałem w niecałe pół dnia. Niewielka stacja ale dość Przyjemna. Od niebieskich po czarne które ciągną się kameralnie przez las. Starczy tego nudzenia :smile: Wczoraj wieczorem dla relaksu odwiedliśy Tauern Spa w Kaprun.Miejsce ok ale mało przyjazne dla rodzin z małymi dziećmi. Mój Viggo ma 2.5 roku i brak tam totalnie basenów dla tak małych dzieci. Basen w Zillertal jest dużo lepszy. No i cena 55 euro za dwie dorosłe i dziecko. To tak dla info. Ogólnie z zewnątrz zachęca, ale dostęp do całego obiektu mają tylko goście hotelu. Pozdrawiam1 punkt
-
Jestem ciekaw, co teraz napiszesz ... Źródła : http://zlotygron.pl/strona-8-21-informacje_o_osrodku http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/en/?topo_ha=20160220727709064 M.1 punkt
-
1 punkt
-
Mimo, że filmik krótki to kilka godzin nad tym siedziałem. No ale jak mam 300MB pamięci, a orgyginał z kopiami zajmuje 400 to ciężko jest go do końca zmontować [video=youtube;nePvtUGrtnU]1 punkt
-
W wywiadzie jaki udzielił nam prezes TMR wyraźnie zaznaczył, że w pierwszej kolejności będą budowane koleje i przy każdej z nich przynajmniej jedna trasa zostanie zmodernizowana, tzn. zostanie przeprofilowana, gdzie trzeba poszerzona, zostanie przygotowane naśnieżanie.1 punkt
-
Piotr masz moje poparcie. Kto w Szczyrku nie jest na "co dzień", to tego nie zrozumie. Tam po prostu nie ma miejsca na tyle gondoli. Jedna i styknie (jak to się u nos godo). Reszta to kanapy i orczyki.1 punkt
-
1 punkt
-
Z tego co się orientowałem i korzystałem, to w naszych okolicach jest to najlepsza wypożyczalnia ze sprzętem TLT (kłowym). Inni (np. Koenig, Samotnia) mają głównie sprzęt szynowy. Ale to kwestia co kto lubi, i na co docelowo się nastawia. Polecam Dolni Morava, tylko wcześniej trzeba się upewnić (fejs, sms) że będzie czynne. Ja chyba wtopiłem na dobre w skitury :-)1 punkt
-
Czy chcesz czy nie Solisko będzie głównym miejscem przesiadkowym miedzy dwoma górami i dwa krzesełka 6 osobowe to trochę mało - brak solidnego podziemnego parkingu w tym miejscu spowoduje wielkie korki bo cześć ludzi nie pojedzie do Czyrnej tylko będzie sie pchać na Solisko - patrząc na to miejsca spokojnie jest miejsce i na duży parking jak i na sklepy itd. Jezeli Słowacy mają z tego zrobić najlepszy w Polsce ośrodek bo takie są warunki naturalne i ich plany a teraz praktycznie nie ma tutaj nic lub prawie nic to powinni zrobić solidny trzon osrodka a tym były by 3 gondole - jedną dokładnie zaplanowali jak ja bym to zrobił ..(i duże całoroczne centrum na Hali w miejscu łaczenia się gondol na górze) .. brakuje dwóch o których ja wspominam, zamiast tych krzeseł zrobili by gondole oraz zostawili by na chwilę obecną wszystkie orczyki , uporządkowali by trasy , poszeżyli je , zrobili by solidne naśnieżanie ( z tego co widze nie do końca się za to zabierają z rozmachem) , i to byłby mocny początek - po pierwsze genialny marketing bo kto ma w Polsce 3 gondole ? to wartośc bezcenna dla całego projektu , po drugie szybki start sezonu ,po trzecie szybki wjazd na samą górę a nie 2 czy 3 przesiadki po czwarte bardzo solidny trzon całości do którego po zarobieniu pierwszej kasy można mysleć o dołożeniu kolejnych tras , zmianie orczyków na krzesła itd ......... a tak wydadzą kupe kasy i będa mieli krzesła z których i tak ludzie przesiądą się na orczyki lub tak zjada te dolne trasy w pierwsze dwie godziny że nie da się jeżdzić .... czyli lepiej ale nadal mizernie. Gondole dają też przewagę w lecie - rower w górach jest przez polaków dopiero odkrywany na zachodzie to wielki bum - trasy są długie wiec wszystkie gondole z pewnością nie nudziły by się w lato itd......1 punkt
-
Tak, ładnie to jest opisane w opracowaniu Miro Peto http://miropeto.sk/skialp-sprievodca/chopok-derese.php Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Ano sam sobie montowałem wiązania i trochę za luźno ustawiłem pod buta. po ustawieniu odpowiedniego DIN niestety wiązanie było za luźne no i wypięło. Efekt widać.:biggrin: Ale tu było twardo, więc jazda była idealna. Próbowałem "wyjechać" poza trasę ale były lekkie bandy więc jazdę zakończyłem na dole 0,5m przed siatkami wyłapującymi. Niestety jak zwrócił mi uwagę kolega ravick94 "nie utrzymałem obiektywu w czystości - Keep lens clean" :wink: i tego nie widać. Muszę jednak przyznać, że doświadczenie niezbyt przyjemne. Szczególnie jak zacząłem doganiać narciarzy. Darłem się tylko "achtung!!!" Dokładnie tak. Patrząc z dołu - lewa :smile: Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
w Beskidzie Małym od kilku godzin daje aż miło delikatnie mówiąc dziwna ta zima , bo w ciągu zaledwie kilku dni taka huśtawka pogodowa , że człowiek aż się za głowę łapie :eek:1 punkt
-
Prawda jest też taka, że w pojęciu "trudna trasa" nie zawsze chodzi o procenty/stopnie. Piszecie, że 33a na Chopoku ma 40%. Mi się po niej jeździ świetnie! Nigdy nie miałem "blokady", żeby nią zjechać. Mimo, że nachylenie ma mniejsze, to dla mnie trudniejsza jest 7 lub czasami 1a. Albo w T.Łomnicy ostatnia ścianka 5 ze Skalnatego Plesa. Jak dla mnie , ważniejsze jest przygotowanie trasy a nie jej nachylenie. Dwa lata temu, jak jeździłem po raz pierwszy 33a bez kijków, to jeździło mi się nawet łatwiej niż na FIS-ie, ściance na 31, a nawet 2 z Kolieska. Także dla mnie najbardziej stroma była 33a (chyba, że czarna w Lomnicy jest bardziej stroma), ale najtrudniejsza to chyba ścianka 31 i czarna z Lomnickego Sedla.1 punkt
-
Janku śnieżyć już na pewno nie będą, a nie sądzę, żeby spadło 0,5m śniegu i utrzymało się to przez kilkanaście dni. Dziś na FB Telegraf już ogłosił zakończenie sezonu zimowego, a po tym jak wyglądają pozostałe stoki to też nie zapowiada się na reaktywację. Liczę jednak na to, że może w przyszłym tygodniu uda się wyskoczyć na 3 dni gdzieś w okolice Zakopanego czy Krynicy, a potem jeszcze raz w połowie marca. Oby w górach stoki przetrwały.1 punkt
-
1 punkt
-
mapka http://www.skionline.pl/stacje/polska-beskid-slaski-szczyrk-beskid-sport-arena,osrodek,742,mapa-tras-narciarskich.html tutaj coś o długości tras: http://www.skionline.pl/stacje/beskid-sport-arena-nowa-jakosc-w-szczyrku,newsy,6534.html Trasy w ośrodku: •dwie trasy niebieskie dla początkujących (trasa nr1 ma ok 1200m długości) •dwie trasy czerwone (trasa nr 4 ok 1000m długości) •trasa czarna dla zaawansowanych narciarzy •strefa sportowa1 punkt
-
cz.3Po kilku zjazdach zaproszono nas na poczęstunek.Mogliby zrobić jedno danie,tak po prostu,ale nie! Przygotowali się perfekcyjnie! No właśnie: perfekcyjnie... To słowo pasuję do tej stacji chyba na każdym kroku!Nie dziwię się,że JC nazwał tą inwestycję jako najbardziej wzorowo przeprowadzaną. Ja tylko mogę potwierdzić i chwalić. Warunki polowe,jak to na budowie,ale zarówno Żurek jak i Bigos - spróbowałem jednego i drugiego - znakomite! Trza było tylko znaleźć dogodny stolik.Jakby na życzenie,znalazły się dwa - dla mnie i dla Leitnera. Po posiłku poproszono nas o krótkie przedstawienie się i swoją opinię... Ma być jakiś filmik,co nie omieszkam przegapić. Jeszcze ratraki - zasługują na wzmiankę.jak ja bym chciał sobie czymś takim pojeździć!!! Dla mnie super przygoda i możliwość szczegółowego poznania nowej stacji.Przyjemnie było porozmawiać z właścicielami,których serdecznie pozdrawiam i życzę odniesienia sukcesu!Ludzie z pasją,mega sympatyczni,odpowiadający na każde pytanie.Dzień niewątpliwie bardzo ciekawy.Ale na BSA się nie skończyło... Dziś,razem z Mostostalem i Leitnerem,odbyliśmy rozmowę z Dyrektorem SON... Super facet,z pasją,narciarz,który poopowiadał nam o planowanych inwestycjach,gdzie i co powstanie,jakie problemy napotykają itp. Ale chyba nie będę wiele zdradzał,a oddam głos Marcinowi,który pewnie właśnie dojeżdża do Warszawy... Tak! jechał 3 godziny do B-B,później ze mną do Szczyrku,impreza,spotkanie,znów ze mną na dworzec,16.54 pociąg do Katowic,przesiadka i już tylko ponad dwie godziny i będzie w domu... :applause: Szacun!!!!!!! :1 punkt
-
.. w rozmowach o "wężu" i "prowadzeniu" zawsze przypomina mi się sytuacją z Goryczkowej - dwie doświadczone pary na dwóch różnych treningach lecące "startym" kotłem więc od góry "na dochodzenie". Pierwsze się minęły, drugie wpatrzone w plecy "ściganej" już nie. Przyleciało śmigło. Z innych drobiazgów, które za jakiś czas przyprawią Cię o ból głowy - dzieciaki jadąc od góry mają "talent" do wpasowywania się w ruch przed nimi, tyle tylko, że mają ograniczone wyczucie odległości/prędkości. Znam egzemplarze, które wypuszczone na pusty stok bezbłędnie utkną za samotnym narciarzem mając po 50 metrów terenu w każdą stronę. Im bardziej próbują ominąć, tym bardziej wchodzą w tor jazdy poprzedzających i często najlepszą decyzją jest "stop". Pozwalaj niekiedy dzieciaki na prowadzenie "węża" - szczególnie tak krótkiego, a sam zamykaj grupę bądź utrzymuj się "powyżej". Prowadząc "węża" przed skrętem zerknij "dostokowo" za plecy, czy grupa utrzymuje się na miejscu i co słychać powyżej. Po skręcie to samo - zauważysz czy ostatni nie "ścina" oraz czy "rozciągnięcie" węża nie spowoduje, że będziesz jechał w trzech rzędach .. Klasyka gatunku : ścinanie węża (mało groźne ale może nie współgrać z ćwiczeniami bądź dobranym przez Ciebie ze względu na teren torem jazdy) oraz "stop" prowadzącego po dojechaniu do krawędzi stoku bez ostatniego zakrętu (dojeżdżający na małej prędkości "wąż" potrafi utknąć nie mając miejsca aby zjechać pod prowadzącego w efekcie czego "wąż" stoi zaparkowany idealnie w poprzek stoku stanowiąc łatwy cel dla różnej maści kamikadze, o zwykłym utrudnianiu przejazdu nie wspominając). "Dobieranie kursu" dla grupy zależy od grupy, terenu, pogody, warunków, sytuacji ruchowej na stoku, rodzaju ćwiczeń, prędkości, fazy księżyca i kilkunastu innych czynników z których część byłaby trudna do nazwania. Prowadź i myśl krytycznie o tym co robisz a będzie dobrze. Pomimo programu +500 dziesiątka dzieci w "wężu" zapewne Ci nie grozi ... Pozdrawiam M.1 punkt
-
No to po zawodach :biggrin: Pod nieobecność Shiffrin se dziewczyny powygrywały, ale skończyło się:wink: PS: czytałem relację live na es.de. SUPER!!!!!! Tu macie wypociny googla pierwszej trójki: Veronika Velez Zuzulová poślizgnięcia się na stromych zboczach z dala prawie na środku narty i musi zaangażować rozpędu hamulca, aby uniknąć awarii. To jest poza górną rankingu zwycięzcy Flachau. Frida Hansdotter naciska brzegi w końcowym zboczu zbyt trudne w śniegu. Szwed traci tempo, gdyż nie ma prawie pociągiem z Noens lub Gagnon. Również Hansdotter wraca. Zwycięstwo dla Mikaela Shiffrin! Coś można zauważyć w US-American, że wciąż brakuje praktyki wyścigów. Na stromym zboczu mistrz olimpijski podróżuje powściągliwa, jak można by oczekiwać od niej. Ale dość! Mikaela Shiffrin wygrywa wyraźnie w konstytucji! Pozdrawiam1 punkt
-
Dzień szósty - dzień ostatni. Część II. Czasami się wydostajemy z tej mgły, widać wówczas nieco więcej - a to dlatego, że jesteśmy powyżej tego armagedonu. Czasami robi się mistycznie... Gdy wjeżdżamy w chmurę praktycznie nic nie widać. Ja, by cokolwiek zobaczyć podnoszę szybę w górę, a wzrok mam spuszczony bezpośrednio na narty - co kilka sekund zerkam przed siebie, by dostrzec albo współtowarzyszy, bądź pachołki wyznaczające trasę. Słońce walczy i czasami dosłownie przez kilka sekund gdzieś się przebija przez ten Mordor...wówczas poprawia się nieco. ...ale to tylko gdy jesteśmy na samej górze. Chwila oddechu i widoczności. Zwalniamy popołudniu, gadamy, wymieniamy doświadczenia narciarskie, opowiadamy sobie różne historie - jest super towarzysko. Ponieważ doskwiera również chłód - robimy również krótką przerwę na gorącą czekoladę. Na przed ostatnim zjeździe, na ulubionej 70a popełniona jest na mnie ostatnia fotka w czasie tej wyprawy... ...fotka pożegnalna ze szwajcarską, bardzo fajną i lubianą przez nas stroną Ischgl. Ponownie zaliczamy 11km trakt - to nasz ostatni zjazd. Paula rezygnuje w połowie i już ma dość tego braku widoczności, żegna się z współtowarzyszami dzisiejszego nartowania i wraca na dół gondolą. Ja z Mirkiem, jego Żoną Ewą, synkiem Szymonem i Kumplem żegnamy się gdzieś na skrzyżowaniu 1 i 1a. Choć pogoda nie dopisała, ten dzień dzięki Wam ludziska był naprawdę super! Dziękuję za wspólne chwile raz jeszcze i pozdrawiam. Tego dnia, wg Endomondo wykręcami, mimo fatalnych warunków, ponad 85km z nartami. Kończy się Silvretta adventures... ...miejsce gdzie wiszą narty w wagonach kolejek... Miejsce gdzie w trakcie dnia, w promieniach Słońca można kontenplować piękno przyrody i potęgę Gór. Oczywiście popijając i uzupełniając płyny... :wink: Kończymy sześć dni super frajdy i jazdy na nartach... ...wyprawę, na której odnotowałem swój Swiss debiut! Szwajcaria, choć niewiele jej widziałem i tylko z deskami na nogach - jest piękna! Wieczorem okazuje się, że pada decyzja o wyjeździe do Polski jeszcze tego późnego popołudnia. Szybkie pakowanie i w drogę. Żegnamy urocze, malutkie Kappl. Podróż trwa dość szybko i bez złych doświadczeń. Docieramy do domu po 12 godzinach jazdy. Kończy się kolejna przygoda w Alpach. pozdrawiam marboru.1 punkt
-
Dzień piąty – rekordowe Ischgl. Część I. Tego dnia w planach było dalsze eksplorowanie tras Ischg, na których jeszcze nie jeźdiliśmy – to raz, dwa, to wykręcenie dobrego wyniku kilometrowego jazdy. Przedostatni dzień, więc z tyłu głów mieliśmy już powrót i koniec przygody w Alpach. Ostra jazda, wyjeżdżenie się, zmęczenie, nasycenie nartami...ale czy to tak naprawdę było możliwe? Siedząc dzisiaj i pisząc tę relację nie zostało już nic z tamtych chwil... ...nartoholicy chyba wszyscy tak mają? Gdy zbliża się koniec jazdy, przygody – zabijamy nadchodzącą nostalgię kolejnymi celami i przyszłymi wyprawami. Tego dnia, od rana nieco inna pogoda – tym razem trochę więcej chmur i walczące z nimi Słońce, które w niektórych momentach wygrywało, by na koniec dnia zwyciężyć. Jazdę rozpoczęliśmy jak zwykle po stronie Szwajcarskiej, trasa 62a. Potem ulubione 65, 65a, 67. Krzesłem N6 w górę...a w tle pojawiający się błękit: Przed czerwoną 69b krótkie zastanowienie, czy aby nie wstąpić do szwajcarskiej szkoły narciarstwa... ...i podróż z powrotem na drugą, niemieckojęzyczną stronę...ale nim to – 70a. Kilka miłych oku fotek... ...i akcja na 14b: Kierunek nie jeżdżone trasy czarne okolic Palinkopfu 2864 m npm. Na początek powtórka 20stki: Widok na górną stację krzesła D1. Kolejno – wariant trasy 20 pomiędzy krzesłami D1 i D2.1 punkt
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część II. Biorąc pod uwagę Piz Val Gronda oraz tutejszy wypasiony wyciąg, okoliczne warunki podejrzewam, że w przyszłości powstanie tu kilka tras i innych środków lokomocji dla narciarzy. Widoki są tutaj imponujące... Tak łatwo sobie tutaj wyobrazić kolejne trasy... Ale nie tylko z tej strony grani – podejrzewam, że od strony miejscowości Fimbaalp również. Wg mojej opinii w ta stronę ośrodek będzie się w przyszłości rozwijał. Poniżej przybliżenie omawianej gondoli...prawda, że wygląda troszkę jak z filmu S-F? Po tej krótkiej „wycieczce” w bok udajemy się trasą 40 i 41 do ulubionej knajpki na cafe late. Na dole taki oto widok: Skuter wywozi narciarzy free pewnie, właśnie, w okolice Fimbaalp na zjazdy po dziewiczym puchu? Ale chyba nie tylko skuter robi takie podwózki? Ratrakoautobus również tym się zajmuje? Jurek – może coś wiesz więcej na ten temat? Po krótkiej przerwie, ruszamy dalej, niebieską 40b. Po drodze tyrolskie klimaty... ...i ciekawe miejsce do mieszkania – dom „przytulony” do skały: Wciągamy się w górę i zaliczamy 36: Magia gór z tamtejszego dnia: I jak tu nie robić tylu fotek?1 punkt
-
Dzień pierwszy w Ischgl - szwajcarska strona Słońca. Część II Podążamy wg wskazówek na miejsce spotkania trasą 13 pod główną restaurację w Idalp - wg wskazań Wróżki niezbyt ciekawą i tanią kulinarnie. Spotykamy Jurka, który poznaje nas bez żadnych problemów. Od tej pory jest naszym przewodnikiem po ośrodku. Udajemy się na jego ulubioną trasę numer 40... ...zanim jednak po niej zjedziemy z oddali możemy podziwić przepiękne widoki, Góry i masę niedawno co spadłego śniegu. Poniżej widok na Piz Val Gronda 2812 m npm. Fotka Skionlinowa z Jurkiem: Zaliczamy bardzo fajną trasę, a następnie, po krótkiej przerwie kolejne równie fantastyczne: Spory przymrozek, mała ilość narciarzy i ten wszędobylski sztruksik...normalnie żyć, nie umierać. Jazda jest fantastyczna. Narty trzymają, a spod nich charakterystyczny, miły uszą dźwięk. Kolejny cel – Samnaun. Trasa widokowa numer 80. Na jej płaskim fragmencie – nie wiedzieć czemu zaliczam swoją pierwszą glebę. Nic groźnego. Prędkość marna a sam incydent dosyć komiczny. Widoki w dolinie? Nieziemskie. Miasteczko malownicze, a sama końcówka trasy płaska. Praca kijkami, ala Justyna Kowalczyk, a oczy, głowa dookoła kręcą się podziwiając urok tej szwajcarskiej miejscowości.1 punkt
-
Dzień pierwszy w Ischgl - szwajcarska strona Słońca. Część I Drugi dzień i główny cel naszego wyjazdu – ośrodek narciarski w Ischgl. Miejsce, w którym można jeździć po austriackiej, ale również szwajcarskiej stronie. Ilość tras powyżej 200km – praktycznie wszystkie czynne. Przy gondoli A1 jesteśmy pierwsi ok godziny 8:20. W Idapl – głównym miejscu niemiecko języcznej strony strony, mimo że na niebie nie ma praktycznie chmurki – cień. Szybko przedostajemy się krzesełkiem na stronę Szwajcarii i Słońca. Warunki – wspaniałe: lekki mróz, jasno od promieni naszej gwiazdy, stok twardy, wyśmienicie przygotowany. Trafiamy na trasę numer 70, która staje się, do końca naszego wyjazdu – ulubioną. Po ostrym początku, przechodzi w szeroką czerwoną z dwoma wariantami zjazdu. Jazda na niej, to marzenie prawie każdego narciarza trasowego. Widoki po przejechaniu trasy są wręcz bajkowe: Tylko zapinać szerokie deski turowe i udać się poza cywilizację. Chodź? Dla każdego, coś miłego... Dzwonię do Jurkabyd – podążamy całą czwórką na wzf forumowe skionline w Ischgl. Jak się później okaże, nie jedyne.1 punkt







