Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. magnusDux85

    magnusDux85

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      288


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 396


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Po swojej wizycie marcowej na Stubaju bardzo mi się spodobał ten ośrodek, żona bardzo też chciała tutaj spróbować swoich sił i udało się nam wyjechać od 25.05-27.05 trzy dni jazdy...Dziś pierwszy dzień jazdy wiedzieliśmy, że będą dobre warunki tzn. pełne słonce cały dzień.Tras otwartych dużo nie jest, 1, 1b, 6, 7, 7a, 9, 17. Wyjeżdżając z apartamentu widzieliśmy dużą mgłę. Po 15 km dojechaliśmy na parking i ku zaskoczeniu bardzo mało aut tak naprawdę stanęliśmy pod samym znakiem zakazu parkowania, bliżej się nie dało .Jazdę zaczęliśmy od trasy 7, żona długo nie była na nartach trzy szybkie zjazdy bez zatrzymania na rozgrzewkę. Stok zmrożony więc zjazdy były piękne. Potem wjazdy kanapą Rotadl zjazd trasa 7a i kilka zjazdów trasami 1 i 1b, po ówczesnym wjeździe orczykiem. Zrobiła się 12.00 udaliśmy się do restauracji na jedzonko. Otwarta tylko jedna przy gondoli działającej, mało ludzi wolne leżaki.Po przerwie jazda trasami 1 i 1a warunki ciężke moje narty nie dawał rady ślad cięty o głębokości 10 cm, żona radziła sobie lepiej 82 mm pod butem robi swoje... Zjechaliśmy tylko kilka razy by mieć energię na jutrzejszy dzień . Na liczniku 40 km w dół, twarze pieką... Zachęcam do obejrzenia fotek .Jutro do południa ma być słonecznie zobaczymy jak to będzie w praktyce. Pozdrawiam,magnusDux85
    8 punktów
  2. Kieleckie Maranello! Kolejna runda zaliczona. Jezdziłem aż druty z opon powychodziły na wierzch. (Nowe opony juz mam!) A tu krótki film
    3 punkty
  3. Nawet gdyby dzisiaj pojawiły się wszystkie papierki, to inwestycji w tym roku juz nie będzie. Jest już zbyt późno! Szkoda. Będziemy musieli poczekać do przyszłego roku.
    3 punkty
  4. W dniu, w którym za oknem pojawiło się 30 stopni, a większość podziwia żywą zieleń przyrody, postanowiłem zakończyć miesięczną produkcję filmu z Kasprowego : : Pogoda była jaka była... Na dodatek pierwszego dnia (kiedy było widać więcej) szlag trafił kamerę i nagrałem tylko komórką (m.in. dlatego Góral wyszedł taki mały). Drugiego dnia kamera działała, za to pogoda się zepsuła. Ok.15 pojawiła się niespodzianka, która oczywiście jest w filmiku. Artix, niestety nigdzie Cię nie złapałem [video=youtube;evqud3XHSgU] Pozdrawiam PS1 Dzięki Johnny i Marboru za pomoc (o ile ją pamiętacie :wink:) PS2 Jakość... Nie umiem sobie z tym poradzić. Przez mgłę widać jeszcze mniej. Jeszcze raz DZIĘKI wszystkim!
    3 punkty
  5. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.4Po słowackiej stronie nadal bajkowo... ...a doniedawna po polskiej stronie busz: Po pokonaniu stromego podejścia podążamy granią do szczytu. Kilka minut i jesteśmy na miejscu.Po zagranicznej stronie góra ma inną wysokość... ...po polskiej jest o metr wyższa. Ktoś, kto zbiera pieczątki PTTK takową na Lackowej znajdzie. Znajduje się ona w pięknej czerwonej skrzyneczce i jest przymocowana drutem tak, by jej ktoś przypadkiem nie zawinął......kluczyk do skrzyneczki oczywiście w zamku. Pamiątkowa fota całej ekipy. Wszyscy szczęśliwi ze zdobycia celu. Wracamy... Łemkowskie rejony bardzo nam się spodobały.Klimat Beskidu Niskiego sprawił, że z pewnością kiedyś tu wrócimy. Kiedy i jak?Chcielibyśmy jak najszybciej i z rowerami - znając życie tak szybko to, nie będzie... przecież do zaliczenia jeszcze tyle innych polskich pasm górskich i szczytów.Żegnamy powoli Ropki. Niebawem wrócimy w Beskidy......może nie Niskie... ale z pewnością w Małych będziemy niebawem, podobnie jak w Śląskim i Żywieckim.Było świetnie w cały weekend - Góry, Przyjaciele, piękna pogoda...no może trochę śniegu zabrakło :wink: Do zobaczenia na szlakumarboru
    2 punkty
  6. Mamy!!! Muzyczkę dobraleś super! Pozdro!
    2 punkty
  7. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.3Krótkie zejście, wejście i dochodzimy do kolejnego szczyciku. I podobnie - oznaczenie najwyższego miejsca zaakcentowane jest klimatycznym kopczykiem - bardzo nam się te budowle przypadają do gustu. Idziemy dalej... kolejny fragment w dół.Troszkę skałek: Magicznie, tajemniczo, bajkowo... Docieramy do kolejnego szczytu.Tutaj patriotyczne zaskoczenie... ...to: Schodzimy - grań wyraźnie prowadzi w dół do przełęczki. Tutaj docieramy do czerwonego szlaku i granicy polsko-słowackiej. Chwila przerwy i schodzimy ostro w dół - spore przewyższenie.Docieramy do płaskiego fragmentu skąd widać Lackową. Po słowackiej stronie brakuje tylko krasnoludków... I zbliżenie na zadrzewiony wierzchołek najwyższej góry Beskidu Niskiego.
    2 punkty
  8. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.2Powolutku szlak zaczyna się piąć w górę.Weszliśmy w las a tuż za pierwszymi drzewami - malownicza polanka.Świetne miejsce dla tych, którzy podróżują z namiotem, plecakiem. Trawa, bliskość czystego strumienia - świetne miejsce na biwak...jeśli ktoś się żmij nie boi. Zarówno w Beskidzie Sądecki jak i Niskim olbrzymia ilość prac związanych z wycinką drzew.Mamy wrażenie, że ta gospodarka leśna jest nieco zbyt intensywna. Wchodzimy do środka boru. Droga staje się coraz bardziej ostra. Jakież zapachy, jakie świeże i rześkie powietrze!Pięknie. Mijamy kolejne źródełko krocząc przez nie. Kolejna polanka, pierwszy odpoczynek i cudne widoki górskie... Tutaj tajemnicza, stara budowla... czyżby ślady Templariuszy?... :wink: Poszliśmy dalej a droga stała się jeszcze bardziej stroma. Na końcu polanki, za plecami - widoczek. Droga się zwęziła i stała się jeszcze stromsza.Zieleń zaczęła nas zewsząd otaczać. Doszliśmy do grani i pierwszego wzniesienia oznaczonego jedynie kamiennym kopczykiem...
    2 punkty
  9. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.1Dzięki Chłopaki za dobre słowo odnośnie wcześniejszych relacji.Na początku nim streszczę kolejny zdobyty szczyt Korony Gór Polskich odpowiem Wam na pytania.Kmarcin - Lackowa jest 12 szczytem, który razem z Paulą zdobyliśmy - pozostało jeszcze 16 sztuk.Marionen - wstępnie w planach, w pierwszy weekend jest Babia Góra i Skrzyczne...może uda się jeszcze zaliczyć Beskid Mały.Beskid Niski odwiedziliśmy w ostatnią niedzielę. Oczywiście - również z ekipą sądeckich górali.Tym razem ekipa się nam powiększyła i udało się wyciągnąć również Góralkę...Relację piszę dopiero dzisiaj, bo niestety w ostatnim czasie miałem bardzo mało czasu.Planując wejście na Lackową mieliśmy kilka wariantów wejścia - wybraliśmy tę z miejscowości Ropki.Ropki - Lackowa - Ropki szlak o długości 15 kilometrów.Na pierwszy rzut oka, prosto, łatwo i przyjemnie......jak się później okazało - nie było tak kolorowo.Wybrany przez nas wariant zaskoczył nas swoimi stromymi podejściami.Samochody zostawiamy przy pensjonacie w Ropkach.Piękne, ciche i malownicze miejsce przy płytkim potoku. Wchodzimy na szlak tuż za rzeczką. Świetna noclegownia......ciche, kameralne miejsce dla wszystkich, którzy chcą odwiedzić Beskid Niski. Płeć piękna na szlaku... Dzień był piękny, słoneczny, ciepły.Klimat Beskidu Niskiego nas od razu zauroczył. Zielono... cisza, spokój i na szlakach pustki. Pięknie i sielankowo. Spod nóg ucieka jedna, druga żmija - wygrzewały się na słońcu.Kilka metrów dalej spotkaliśmy zwłoki kolejnej......czyżby jakiś rowerzysta rozjechał? Kolejny widok z kwitnącymi jabłoniami. Po ok trzech kilometrach zboczyliśmy w lewo, na żółty szlak.Na początek - kolejny czysty strumyczek.
    2 punkty
  10. Wizualizacje Biela Púť - Priehyba https://www.facebook.com/ZuskinSro/photos/?tab=album&album_id=933681700077963
    2 punkty
  11. Wieczorny RadomJakoś w tym roku odpuściłem sportową jazdę......preferuję za to jazdę typowo turystyczną, a wręcz towarzyską.Dwa kółka, to zawsze jest dobry powód by wyrwać się z domu, spotkać z kolegami i znajomymi.Oczywiście numer jeden, to wyprawy leśne i te w głuszę poza miasto......ale te w gwarze miasta, w ciepły wiosenny wieczór? Równie są urocze.Dzisiaj miejsce zbiórki, to zbiornik rekreacyjny Borki. Potem pojechaliśmy do centrum. Najczęściej wykorzystywany w pocztówkach widoczek z Radomia: Wyremontowane, podświetlane wieczorem fontanny... Jedna z pięknych kamienic i knajpek na deptaku: Każdy powód by wyrwać przyjaciół z chaty i się spotkać jest świetny......a najlepszy ten rowerowy :happy:pozdrawiammarboru
    2 punkty
  12. Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m npm. Cz.4Dalsza część wędrówki, to Przełęczy Obidza oddalona od Wielkiego Rogacza o 3 kilometry.Po drodze dalszy ciąg widoków w stronę Pienin. Na szlaku spotykamy kolejne ciekawe miejsca. Na kamieniu Krzyż a na drzewie jakiś tutejszy "Diaboł"... Po kilku kilometrach wśród zieleni dotarliśmy do przełęczy. Wchodzimy do cywilizacji - pojawiają się zabudowania, utwardzona droga, auta i większa ilość turystów.Widoki nadal wspaniałe. Ludzie tutaj żyją skromnie, w zgodzie z naturą. Widok w stronę Suchej Doliny. Po przebyciu ponad 20 kilometrów pieszo dotarliśmy do Bacówki na Obidzy. Tutaj świetna mapka narciarska tego, co było kiedyś w tym miejscu.Tak... jeszcze nie tak dawno, Sucha Dolina w sezonie zimowym tętniła narciarskim życiem - a teraz?... można jedynie porozmawiać o historii tego miejsca. Podobno są plany na odbudowę tras i ski infrastruktury - plany, planami... na razie zostaje żal.W Bacówce zjedliśmy porządny obiad i w tym miejscu zakończyliśmy naszą wędrówkę. Beskid Sądecki nas oczarował.Jest tam pięknie i warto wrócić - z rowerem, na nartach turowych... może trochę inaczej?... Ostatnie spojrzenie na dawny ośrodek narciarski i jego trasy......został się jedynie jakiś zagubiony kijek. Smutno. pozdrawiammarboru
    2 punkty
  13. Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m npm. Cz.3Widok na kolejną stronę Świata... ...Tatry nie były dla nas łaskawe - pokazywały się tylko chwilami za zasłoną nieprzejrzystości. Bardziej traperska połowa naszego stadka :wink: Trochę zmarzliśmy i by się nieco ogrzać, przy przerwie na lunch, rozpaliliśmy ogień. Ostatnie spojrzenie na szczyt Radziejowej... ...i zejście w dół czerwonym szlakiem. Beskid Sądecki czaruje swoim urokiem... ...tutejsze szlaki są doskonale oznakowane. Zejście w stronę Suchej Doliny to kosmiczne widoki - powyrywane drzewa z korzeniami, chore kikuty... śmierć lasu. I kto by pomyślał, że Radziejowa i jej okolice to jedyne w Polsce stanowisko Pierwiosnka omączonego - pięknego kwiatka, który jest wpisany do czerwonej księgi gatunków chronionych.Może ten las kiedyś się odrodzi? A sama roślinka nie wyginie w nim?... Kilkaset metrów pustkowia... ...i dotarliśmy do Wielkiego Rogacza.
    2 punkty
  14. Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m npm. Cz.2Jeszcze chwila i bym, byśmy usnęli......dobrze, że czuwała nad nami płeć piękna, która miała ciśnienie na marsz w górę.Co było robić?Grzecznie poszliśmy. ...a Ona? Radziejowa?Z boku... Wchodzimy na Złomisty Wierch i podążamy do celu naszej wędrówki. Jesteśmy coraz bliżej... ...z grani otwiera się dla nas wspaniały widok.Idziemy tam, na prawo.Zachwycamy się przyrodą, górami. Dochodzimy do skrzyżowania szlaków. Dwa kilometry... ...a po nich - byliśmy już na miejscu. 11 mój i Pauli szczyt z Korony Gór Polskich zdobyty. W towarzystwie Przyjaciół, sądeckich Górali to była czysta przyjemność. Oczywiście wchodzimy na 20 metrową wieżę widokową i robimy tutaj mnóstwo fotek.Niestety pogoda się pogarsza - pokrapuje delikatny deszczyk a wokół nas zbierają się ciemne i czarne chmury. Widok w stronę Pienin i Trzech Koron: Zdobywcy - sweet focia.
    2 punkty
  15. Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m npm. Cz.1Jedenastym szczytem Korony Gór Polskich, który miałem przyjemność zdobyć w sobotę była Radziejowa w Beskidzie Sądeckim - 1262 m npm.Super weekend z Przyjaciółmi!Nie udało się jesienią ze względu na załamanie pogody, burzę i intensywne opady deszczu, brak czasu - wówczas wyjście w sądeckie rejony zakończyło się na Przehybie... nie udało się w zimie na nartach ze względu na brak śniegu... za to udało się w piękny wiosenny dzień - w ostatnią sobotę.Wejście zaczęliśmy w Rytrze.Początek szlaku jest łagodny, szeroki i bardzo przyjemny - podejście łagodne.Po drodze miejsce pamięci. W początkowej fazie marszu towarzyszy nam piękny potok... ...z lewej, z prawej strony jego wody zasilają pomniejsze cieki wodne, źródełka. Po kilku kilometrowym odcinku leśnym wychodzimy w miejsce gdzie nie ma drzew... ...tu pierwsza fotka z Radziejową - ona za nami. Jeszcze daleko...ale już piękna, najpiękniejsza w okolicy! Miejsce, w którym popełniliśmy powyższe fotki, to Hala Konieczna. W tym miejscu w czasie II Wojny Światowej Niemcy urządzili zasadzkę na polskich Partyzantów... niestety wielu naszych zginęło... Idziemy dalej. Zaczyna się krótki fragment dość stromego podejścia.Stąd widok staje się coraz bardziej rozległy. Krok za krokiem byle do przodu... ...a gdy człowiek się zasapał, to mógł "ustrzelić" coś, co obok szlaku przyciągnęło wzrok - Borówki. Przyznam szczerze, że coś u mnie z wydolnością i kondycją słabo - odstawałem od grupy w bardziej stromych miejscach. Wyszło słoneczko, więc można było chwilę odpocząć leżąc na trawce.Cudowna sprawa!
    2 punkty
  16. Marcin,pogoda była jaka była i nic nie poradzisz. Urządzenia elektroniczne są jeszcze mocno niedoskonałe,o czy pisaliśmy w wątku o obróbce zdjęć... Ty spisałeś się na medal! :applause: Miło powspominać.
    1 punkt
  17. http://www.radiobielsko.pl/news/29382-Szczyrk-Najwiekszy-osrodek-nadal-bez-inwestycji.html Chyba chodzi o to
    1 punkt
  18. Kolejny projekt gondoli Biela Puť - Priehyba. Tym razem firmy Zuskin s.r.o
    1 punkt
  19. Ile jeszcze bajek napiszecie o tej Czarnej Górze? Wasze subiektywne odczucia nie mają poparcia w faktach. Kolejka 2-osobowa wjeżdża 11 min, zjazd 5min. Spokojnie da się zrobić 3 zjazdy i jeszcze kukurydze zjeść. Kolejka 4-osobowa przy C wjeżdża 8min. Jeździłem i mierzyłem :-)
    1 punkt
  20. Leitner warto było czekać tyle czasu, ożyły piękne wspomnienia. U mnie za oknem teraz przechodzi burza, a ja oglądam taki uroczy i radujący duszę film. Dzięki za to podniesienie ciśnienia. Niby niedawno, a jednak tyle czasu już upłynęło.... Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  21. Ze względu na inne plany nie zapisałem się na testy w Bielsku-Białej,za to spontanicznie zapisaliśmy się z Żonką na testy w Tychach... To był strzał w dziesiątkę! Dostępność rowerów spora,mimo zapisywania na dzień przed. Oczywiście priorytet to ustawić nasz udział w imprezie pod moją lepszą połówkę,ale ja też dostałem co chciałem.Tak więc na pierwszą turę Dżonka dostała Scotta Genius 730,a ja Genius LT 700 Tuned Plus,czyli na szerokich kołach.Dokładnie na 2,8 cala. Uuuu,jest maszyna!!! A właściwie dwie... o łącznej wartości 64 000 zł!!! Załapaliśmy się do wolniejszej grupy,ale nie wiem co to znaczy,bo tempo jazdy od początku miażdżyło nawet testerów na "elektrykach"! Ja tam dawałem rady... Testy czas zacząć! A zaczyna się na parkingu,przed startem. No właśnie,gdzie pojechaliśmy... Tutaj jest sporo bardzo fajnych miejsc,których jeszcze nie przetestowałem.Na początek jednak test po plaży - było super,oponki dały redę.Te 2,8 cala wystarczą do piachu.Dalej to leśne ścieżki,bardzo fajne! Ale najpierw sesja... Niestety,chyba był jakiś problem z moim rowerem,ale na szczęście udało się go przygotować. No i jazda w teren!
    1 punkt
  22. cz.4Tym razem ruszam w stronę Łazisk,jeśli dobrze pamiętam.Najpierw dość sporo jazdy asfaltami,ale też leśnymi,utwardzonymi ścieżkami. Big Ed spokojnie daję radę,choć muszę przyznać,że jedzie się nieco ciężej niż normalnym góralem.Przynajmniej jak chcemy trzymać tempo. Rozpędzanie też jest nieco cięższe - po prostu trzeba się przyzwyczaić do "wchodzenia na obroty" na niższych biegach. Tak po za tym jazda jest zupełnie normalna i przyjemna. Może jedynie opony wydają dość spory szum,co może nieco przeszkadzać,choć ten szum raczej fajny jest... Nie muszę chyba mówić jak ten rower zwraca na siebie uwagę. Jak ktoś chce być widoczny,to na pewno nie zostanie przegapiony! Najpierw szum opon,delikwent się odwraca i widzi to monstrum... Ale to chyba mniej nas interesuję. Najfajniejsze zaczyna się,kiedy wjeżdżamy w trudniejszy teren. Przy mniejszej prędkości w ogóle nie czuć oporu toczenia,za to możemy dostrzec zalety bardzo szerokiego koła. Przez błoto, dość spore gałęzie na trasie, piach - wszędzie przejeżdżamy jak czołgiem! Nic tej maszyny nie zatrzyma! Przelatujemy to z dziecinną łatwością. Dalej udaliśmy się na tzw. single - są takowe niedaleko Tych! Górka nie jest jakaś wielka,ale wystarczająca i do tego opcji jazdy sporo. Tutaj można poczuć jaką przyczepnością dysponujemy. Siodło w dół i start! Jakie by nie było nachylenie,Big Edem możemy w każdej chwili mocniej przyhamować,co normalnie na Sparku już byłoby trudne. Zjeżdżając czułem się bardzo bezpiecznie. Do takich zabaw świetny rower,choć może nie do skoków. Szkoda,że nie miałem okazji pojeździć po śniegu. Przy wspinaniu jakieś luźne kamienie też nie stanowią problemu,kiedy przy normalnym kole już bym walczył o utrzymanie równowagi. Sporo pozytywnych wrażeń. Podsumowując: do jazdy w trudnym terenie ekstra maszyna,ale jak dla mnie warto go kupić jako drugi rower a nie jedyny. Nie jest zbyt uniwersalny. Na asfaltach,czy ubitych drogach walczymy nieco z oporem toczenia. Wszystko zależy gdzie chcemy jeździć i jak długie trasy robić. A co z elektrykiem? No właśnie - dobrze,że żonka dostała takie cudo,bo już po pierwszej turze wracała do bazy na rezerwie,a ta druga była wyraźnie trudniejsza! Były dość długie podjazdy,gdzie ona właśnie była najszczęśliwsza! Kiedy mu sapaliśmy,Dżonka przelatywała koło nas jakby na motocyklu! Jednak fajnie było tylko na asfalcie,bo rower miał typowo szosowe opony. Miał co prawda amorka z przodu,ale opony nie radziły sobie z leśnymi duktami. Przynajmniej moja lepsza połówka bała się na nim tak rozpędzić. Sztywny tył też nie bardzo jej się podobał,kiedy przesiadła się bezpośrednio z fulla. Ogólnie uznała,że miejski rower to nie dla niej,ale sam napęd,a dokładniej wspomaganie,piękna sprawa! szkoda,że nie udało się dla niej załatwić elektryka,ale fulla.Był jeden,ale nie w tym rozmiarze. Może następnym razem się uda... Muszę przyznać,że po tej drugiej turze byłem już mocno wypompowany! A tak dokładniej,to już w połowie jazdy. Singlami zjechałem 3 razy i miałem dość! To znaczy dość wspinaczki. Do testów nic nie wypocząłem,wręcz odwrotnie,bo wydawało mi się,że będzie jak zawsze - krótka trasa,spokojne tempo i na tym koniec. Nic bardziej mylnego! Za drugim razem panowie zabrali nas na te single i na miejscu jeździjcie ile chcecie! Sam dojazd to też było trochę wspinaczki. Na szczęście powrót to już głównie jazda w dół. Jedynie ta szerokość opon dawała się we znaki,kiedy trzeba było utrzymać tempo. Ja już na rezerwie wracałem. Żona też jednoznacznie powiedziała,że gdyby nie elektryk,nie dała by rady. To najlepsze testy w jakich brałem udział. Wymęczyli mnie totalnie! Ale co się dziwić,kiedy GPS pokazał przewyższenie łącznie 1270 m! Kto by pomyślał,że wokół Tychów można to zrobić... Serdecznie dziękuję całej ekipie Scotta i przedstawiciela w Tychach Alpe Bike za super imprezę i niesamowity dzień! Ekipa mocno się starała,żeby wszyscy czuli się dobrze. Byli bardzo czujni,jak tylko widzieli,że ktoś ma jakiś problem,reagowali. Ciągle dopytywali,czy komuś czegoś nie brakuję,czy rower ok i tak dalej. Impreza na 102! Wymęczyli nas niemiłosiernie! Naładowani wielką dawką pozytywu,udaliśmy się jeszcze na lody przy plaży na Paprocanach i do domciu. Żonka praktycznie od razu do spania... Do tego jeszcze ta pogoda! Fantastyczny dzień! Ekipa Scotta też się pakowała i udała się do Katowic,gdzie dziś i jeszcze jutro będą testy. Do ostatniego zdjęcia załapało się nawet moje auto,tj. jego odbicie... :)To tyle,choć mógłbym jeszcze długo pisać. Fantastyczny dzień i to nie tylko ja tak mówię. Żona też cała szczęśliwa i... poobijana. Nie wiem skąd ma tyle siniaków,ale wiem,że teraz będę musiał kupić jej fulla. Zaraziła się,jak ja w zeszłym roku. Mam co chciałem... :biggrin:Pozdrawiam.Johnny
    1 punkt
  23. cz.3Przyjrzyjmy się kolejnym maszynom. E-Sub to miejski rower ze wspomaganiem elektrycznym.Ja już miałem okazję czymś takim pojeździć,ale dla żonki to był szok! Mam 5 trybów jazdy do wyboru i oczywiście chodzi o siłę wspomagania. Na początek ustawiłem żonce najmocniejszy - turbo. Efekt jest niesamowity! Wystarczy dotknąć pedałów i już rower dostaje kopa. Przy odrobinie wysiłku bez problemu postawimy go na gumę.Co ciekawe,przy o jeden niższym trybie rower pokazywał zasięg 81 km! A bateria nie była już pełna. Sterowanie też jest bardzo proste - są przyciski "+" i "-" przy lewej rączce kierownicy. Bardzo proste. Jest jeden minus: wspomaganie działa do 25 km/h po czym się wyłącza. Spowodowane jest to przepisami - powyżej 25 km/h taki rower byłby traktowany jak motorower... Dla mnie to głupota i należało by to zmienić,ale politycy zawsze mają ważniejsze sprawy na głowie... Przy sprzyjających okolicznościach na góralu na prostej utrzymuję prędkość przelotową w granicach 30 km/h,nie mówiąc o zjazdach z gór. Czas na moją maszynę,czyli Scale Big Ed. Najbardziej rzucają się w oczy szerokie opony,jakby z motocykla. Rozmiar to 4,8 cala! Wizualnie robi niezłe wrażenie i przy pierwszych przymiarkach jazda też jest niezła. Rower jest wyposażony jedynie w przedni amortyzator,ale nawet bez niego zupełnie przyzwoicie tłumi nierówności.Do tego można spuścić nieco ciśnienia z opon. Tak po za tym to normalny góral - hardtail. Posiada napęd to 2 x 10 i to wystarczy. No to czas ruszać!
    1 punkt
  24. To teraz nadszedł czas na mały wątek szosowy. Tak to własnie rower szosowy zawładnął moje serce, umysł i nogi i kiedy tylko mogę staram się coś pokręcić po okolicy. Kondycji nie mam, nóg też nie bardzo, ale za to są chęci i zapał. No i taki nawet godzinny wypad za miasto jest dla mnie najlepszym lekarstwem na zmęczenie i stres, daje mnóstwo radości i energii.Przez brak czasu nie mogę spokojnie pokręcić kilka godzin, tak że moje wyjazdy trwają najczęściej od 1 do 3 godzin, w trakcie których robię przeważnie 30-70km, a średnia wychodzi mi przeważnie od 29 do 32km/h, czyli szału nie ma.W zależności od czasu i chęci wybieram różne okolice Kielc i Gór Świętokrzyskich. Płaskich terenów tu nie ma, są albo lekko pagórkowate na południe od Kielc i tam jeżdżę najczęściej, bo też mieszkam na wylocie w tamte rejony i mi tam najbliżej. Zresztą na lokalnych drogach ruch jest minimalny, asfalty nowe i równe, a okolica typowa sielanka. Jeśli chcę trochę ambitniej pokręcić i mam ciut więcej czasu to jadę w stronę Gór Świętokrzyskich, gdzie w zależności od wyboru dróg mam albo w miarę lekko, albo mogę się pokatować pod trochę stromsze podjazdy, choć tak naprawdę najbardziej lubię jeździć po płaskim i z wiatrem :laughing: W okolicach mogę zrobić 50km z przewyższeniem 300m, ale mogę też zrobić 50km z przewyższeniem ponad 1000m, tak że wybór mam spory. Ciężko mi w jednym wątku wszystko opisać, pokazać, tak że wrzucę tu tylko jakąś tam niedużą część zdjęć i miejsc gdzie jeżdżę.Tu moje przedostatni 60km wypad w okolice Oblęgorka (dworek Henryka Sienkiewicza, a obecnie muzeum) i na górę Sieniawkę, gdzie podjazd ma kilkaset metrów i na odcinku ok 300 metrów ma nachylenie ok 16%, a reszta od 6 do 13%. A tu tak przekrojowo zbiór zdjęć z szosy z moich okolic, widoki zza kierownicy, widoczki z trasy i trochę mnie na rowerze:
    1 punkt
  25. cz.2Test na plaży wypadł znakomicie.Taka szerokość opony całkowicie wystarczy,żeby pobawić się na piasku.Dalej panowie zabrali nas do lasu i tu zaczęła się prawdziwa jazda!Znakomite zawieszenie,super opony,których przyczepność na żwirze czy błocie wręcz zadziwia.Mam też wrażenie,że rama jest zdecydowanie sztywniejsza od mojego Sparka,albo raczej cała konstrukcja roweru.Do tego jeszcze fantastyczne hamulce! Przy tym wszystkim rower jest bardzo lekki. Czy są minusy? Zawsze jest coś za coś.W tym przypadku trochę trudniej się rozpędza,ale jak już nabierzemy prędkości,to w sumie jedzie się podobnie jak na węższych oponach. Chyba cięższe koła robią swoje. Tak po za tym maszyna mi się bardzo podoba,choć na asfalcie już dziwnie wygląda i trochę ciężej się jedzie. Kwestia nabrania wprawy jak się rozpędzać. Co jeszcze? Ponownie jechałem z napędem 1 x 11 i spróbowałem przekręcić do tyłu. Roobs miał rację - łańcuch wędruję po zębatkach. :biggrin: Mimo tego małego minusu chciałbym mieć taki w własnym rowerze. Jeszcze wspomnę o sterowaniu,bo w przypadku Treka,ta wajcha do wrzucania wyższego biegu była jakoś trudno dostępna. W przypadku Scotta nie było tego problemu. Pewnie w Treku była po prostu źle ustawiona. Przy pierwszej turze zrobiliśmy 23,5 km,ale to były takie "tłuste" kilometry.Dżonka już na "rezerwie" dojeżdżała do bazy,ale była bardzo zadowolona! Poszalała mocno,aż sam byłem zdziwiony. Ale jak dostała porządny rower,to i motywacja skoczyła. Podobnie jak ja była zachwycona swoim Geniusem,ale w wersji z normalnymi oponami. Po teście czas na posiłek regeneracyjny.Kociołek już stał gotowy. Podawano dość treściwą zupkę,która zwie się Bogracz. Oprócz tego dostępne były Banany, Jabłka, ciastka energetyczne oraz napoje w ilości jakie kto chciał. Niestety nie obyło się bez gleb... Pierwszy raz żonka stanęła na podjeździe i poleciała prosto w pokrzywy.Nic groźnego. Następnym razem jakiś idiota jechał bardzo szybko z przeciwka,a trasa była dość wąska. Nawet cep nie zwolnił. Ja się minąłem na centymetry, niestety jadąca za mną Dżonka trochę spanikowała, chyba za mocno przyhamowała i przeleciała przez kierownice. Ja tylko usłyszałem huk. W pierwszej chwili pomyślałem,że miała czołówkę z tym gościem i się przeraziłem,ale na szczęście i tym razem obyło się bez ofiar - żonka poleciała prosto w miękkie błoto... :tongue: Nawet małego zadrapania nie miała. A ten gnój nawet się nie obejrzał,nie zwolnił,nie mówiąc już o zainteresowanie się,czy dziewczynie coś się nie stało. Cóż,czarne owce się zdarzają... Pojedzeni,popici no i jeden mały problem. W knajpie obok odbywało się wesele,a innej toalety w okolicy nie było. Jakiś burak nie chciał wpuścić żonki,mimo,że była gotowa nawet zapłacić.Na szczęście kelner wpuścił ją bez problemu. No i tu kolejny minus tego dnia - na hasło Scott można było zjeść za pół ceny,niestety nie dzisiaj.Cała knajpa zarezerwowana.Czas więc na kolejne rowery. Ja dostałem "Big Eda" a żonka elektryczny rower "E-Sub". To będzie w kolejnej części.
    1 punkt
  26. Czarna Góra - Sienna Dopiero maj, ale na Czarnej Górze prace już w toku, nie jest to nic wielkiego, niemniej widać, że coś się jednak dzieje! Po kolei co zauważyłem: - przy kanapie Efka i talerzyku Bartuś widać prace ziemne, prawdopodobnie wyrównanie poziomów sąsiadujących tras dla początkujących narciarzy i snowboarderów (lub przygotowanie jakichś innych atrakcji dla uczących się) Widać ciągle duży nacisk na poprawę bazy noclegowej, największa w tej chwili budowa to kontynuacja osiedla pod nazwą Apartamenty Czarna Góra Pomyślano też o naśnieżaniu, a jak naśnieżanie to potrzeba dużo wody; albo powiększą obecny zbiornik, lub dobudują kolejny, w sobotę sporo ciężarówek przewoziło ziemię Przy dwuosobowej wysłużonej już Babci, wstępne prace również są prowadzone, dokopano się do istniejących instalacji, czyli dołożą coś nowego, albo wymienią na nową A ten głębszy wykop być może już pod jakieś fundamenty? Tak czy siak, prace ruszyły, ale nie udało mi się dowiedzieć kiedy nastąpi zakończenie robót, robotnicy takiej wiedzy nie posiadają, a kierownictwo pewno w sobotę wypoczywa. Miło było za to popatrzeć, na drużynę armatek wypoczywających przed nowym sezonem zimowym W magazynie (pod chmurką) czekają na kolejny sezon nowe armatki T 40 i TF 10 TF 10 to wygląda jak działo, albo silnik od Boeninga Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  27. Dziś kolejna dłuższa trasa,tym razem z nutką MTB. Wcześniej wyszedłem z pracy,pogoda piękna,więc nad czym się zastanawiać? Była opcja Paprocany,bo tam się dzieję (jutro dokładniej opiszę),ale ostatecznie postanowiłem zrealizować pierwotny plan. Wyjazd ok. 12 i kierunek tradycyjnie J.Goczałkowickie.Dalej przez pola do główniej drogi,bo innej "szybkiej" opcji nie ma i do Wiślanej Trasy Rowerowej. Poszło szybko i już byłem w drodze do Skoczowa.Na tym odcinku trasa jest miodzio. Dalej wzdłuż Wisły do Wisły,choć węglowodany wchłonąłem w Ustroniu,bo tu fajna knajpka była... Od jakiegoś czasu,w kilku miejscach w Beskidach,można wypożyczyć Fat Bikea - również w Ustroniu.Cena: 99 zł/dzień Wisła w Ustroniu i te kłódki... ludziom już odwala... Po wchłonięciu frytek w Ustroniu,postanowiłem wskoczyć na lody do Wisły.Mam tu swój ulubiony punkt.Idzie lato i w każdej miejscowości coś się dzieję.Nie inaczej w Wiśle - dziś siatkówka plażowa. Dalej od centrum i w stronę Salmopolu,bardziej znanego tu jako Biały Krzyż...Najpierw jednak jakiś stawek,Gessler... Przy okazji zajrzałem pod skocznię im. Adama Małysza.
    1 punkt
  28. cz.2Wisła przejechana,czas na konkretną wspinaczkę! Zaczyna się mniej więcej przy jakiejś pętli autobusowej.Kiedy tu zjeżdżałem,myślałem,że od tej strony musi być baaardzo ciężko,ale jest zupełnie odwrotnie - od strony Szczyrku jest ciężej. Po drodze jeszcze zwracam uwagę na kolejne wyciągi narciarskie - ciekawe ile z nich jeszcze działa? Podjazd nie jest jakiś mega trudny,ale dał w kość,bo wczoraj stówka,dziś już w nogach prawie stówka,zanim dojechałem,ale bidy nie było.W końcu jestem na Białym Krzyżu. Teraz czas na spijanie śmietanki,tzn. zjazd w dół! Niestety jakieś zawalidrogi mi przeszkadzały do połowy zjazdu... Ciągle na hamulcu! Długo się nie zastanawiałem,trza było wyprzedzić! Jak ja lubię rowerem wyprzedzać samochody,zwłaszcza w sytuacji kiedy kierowca nie wlecze się bo czegoś szuka,tylko po prostu robi co może,ale to za mało... :biggrin:Tak więc przymiarka,choć przełożenia właściwego brak i depa! Poszło gładko i dalej żadne AUTO już mi nie przeszkadzało. Tu muszę przeprosić,bo na "czterdziestce" jechałem blisko 70 km/h... Ale byłby mandat! I to na rowerze... Gdzieś przy dole zatrzymałem się żeby zdjęcie zrobić.samochód,który wyprzedziłem pojawił się za ok. minutę.Jak ja lubię jazdę w dół!Pozostał przejazd przez Szczyrk i po drodze skocznie,a dalej już główną drogą oraz szlakiem do Bielska-Białej.Sam light! Po drodze miłe zaskoczenie na wysokości Mesznej,gdzie zrobili piękną ścieżkę rowerową - oby więcej takich akcentów! Później trochę szutrów,aż dotarłem do cywilizacji rowerowej w B-B.Od tego momentu już rekreacyjna jazda do samego domu. Estakady,równiutki asfalcik - to lubimy. Po drodzę Ratusz w B-B Dalej to już tylko utarte ścieżki i do domciu.Dziś łącznie 143 km,z czego przed pracą 21,a po pracy 122km i przewyższenie nieco ponad 1000 m - mało! Trzeba trenować dale,bo ta Śnieżka mnie zmiażdży... :biggrin:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...