Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2017 w Odpowiedzi
-
Pora wreszcie skończyć wątek. To co przyjemne, już za mną. Pozostało to co najgorsze i przez połowę dzisiejszego dnia mnie stresowało. Powrót do reszty dzielnej EKIPY. To był ostatni dzień i najgorszy na jakieś czasowe obsuwy. Jak ja Im spojrzę w twarz. Trzeba się jeszcze dostać na górę Onkeljoch gondolą Geols. Idąc drogą asfaltową i siedząc w gondoli, trochę marznę. W lesie było zdecydowanie cieplej. Z gondoli oglądam swoje ślady i widzę od razu, że wybrałem najgorszą możliwą trasę, gorszej nie ma. Po lewej "mój wąwóz"... Zagrożenia żadnego nie odczuwałem, no może ze trzy razy pomyślałem, że utonę w śniegu. Kilka razy wystawała mi z białej pokrywy tylko głowa. Rozważałem w myślach, że jakbym wpadł w jakąś dziurę głębiej to może... Ale wtedy diabełek stanął na wysokości zadania i mi szepcze - konfabulujesz bracie, weź się w garść i zapieprzaj szybciej na dół to w nic nie wpadniesz. Naprawdę podkreślam, że jedyne utrapienie i pierepałka to czas. Po wjeździe na szczyt spotkały mnie na pożegnanie ponownie piękne widoki. W połowie drogi do stacji pośredniej spowiła mnie mgła, zrobiło się chłodno, siły mnie opuściły i czerwoną 4 zjechałem do pośredniej i ostatni odcinek pokonałem gondolą, zobaczyłem przyszłe nie odkryte przeze mnie dotychczas, wschodnie tereny freeridowe. Najtrudniejszą dla mnie decyzję jaką mógłbym podjąć to odwrót, czasami jednak trzeba podejmować takie kroki dla własnego i innych dobra. To nauczka na przyszłość. To czego najbardziej się bałem - spotkanie z grupą okazało się koleżeńską sielanką. Nikt nie miał do mnie pretensji, nie opieprzał, nie okazywał niechęci. Wręcz przeciwnie, Jacek pomógł mi się przebrać, spakował wszystkie mokre ciuchy i sprzęt, oddał mi swoją kurtkę w busie żebym się ogrzał. Jurek częstował gorącą miętową herbatą (pycha). Chłopaki oddawali mi swoje smakowite kanapki na drogę powrotną, miałem do wyboru z bułką okrągłą lub bagietką, jakieś słodycze, gumy. Cholera chyba następnym razem muszę to powtórzyć. Pozdrawiam serdecznie, dzięki i jeszcze raz przepraszam uczestników wyjazdu!!! PS Niczego jednak nie żałuję, ale do wąwozu drugi raz już bym się nie pchał. PS 2 I została mi jeszcze na kilka dni pamiątka po jakimś zeskoku (spadku), może przestroga...11 punktów
-
Mariusz! Zacznę filozoficznie - widocznie ta przygoda była Ci potrzebna. W zasadzie dotyczy to wszystkich, po pierwszym takim przeżyciu czujność wzrasta i chroni przed kolejnymi. Są co prawda freeriderzy, którzy potrzebują dwóch a czasem trzech przygód ale nawet oni szybko stają się pełni rozsądku i przezorności. Analizując całą tę sytuację można zauważyć splot okoliczności: - pierwsze to, że się rozłączyliśmy. Byliśmy przekonani z Jurkiem, że postanowiłeś zostać na tym pierwszym offpiste lub zgoła pokatować trasę. Wjechaliśmy na ten placyk obok orczyka postaliśmy tam trochę i nie widząc Ciebie ruszyliśmy na dół. - ruszyłeś w drogę sam (co nie jest znowu takie dziwne) ale bez wcześniejszego rozeznmania. Co do jeżdżenia samemu to oczywiste jest, że to nie jest dobre ale... sam często tak robię. Po prostu jak mam do wyboru nie jeździć wogóle lub samemu to wybieram jazdę. Ale w takiej sytuacji robię bardzo dokładne rozeznanie przed jazdą. Tutaj liczyłeś na nas a zostałeś sam i to się zemściło. - to co najważniejsze zadziało się między pierwszą (ratrakowaną) drogą a tą drugą. Jadąc samotnie w lesie siłą rzeczy wpadłeś w lekką panikę - gdzie jestem? Czy na pewno jechać na południe? Rosło zaniepokojenie. Wcale się temu nie dziwię - też odczuwam w takiej sytuacji niepokój. - druga droga ze śladami narciarzy prowadzące na północ w zasadzie oznaczała koniec kłopotów ale postanowiłeś podejść do słupa wyciągu gondolowego. Tam czarna trasa była na wyciągnięcie ręki. Była to wielka ulga po niepokoju poprzedniego etapu. Do trasy było może 100 m. Tak blisko... - oglądaliśmy z Jurkiem miejsce gdzie wjechałeś w ten jar. I naprawdę trudno było to zrozumieć. Po prostu błędna decyzja spowodowana poprzednimi emocjami. - mimo wszystko musiałeś dość szybko połapać się, że wpadłeś w kanał. Najlepiej było się wycofać. Wiem, że to się wydaje bardzo trudne. Sam byłem w sytuacji gdy kumpela "przeleciała" przez taką drogę, szybko zatrzymała się w lesie i te 100 m wracała 40 min. Byliśmy w kontakcie głosowym ale jedyne co było sens zrobić to czekać na nią. Podobną przygodę mieliśmy w Venet. Jeździliśmy tam kolejne warianty, coraz bardziej pod gondolką, w miejscu gdzie było już mało śladów poprzedników. Jedziemy po kolei. Juras prowadzi. Jadę dość szybko za nim, rejestruję kolejne ślady odchodzące w prawo. Zbliża się przełamanie terenu, trzeba skoncentrować się na jeździe ale kątem oka widzę słabo czytelną ścieżkę w prawo. W stromym żlebie za to nie ma już śladu poprzedników. Zatrzymuję resztę i krzyczę do Jurka. Ten zatrzymuje się może 30 m poniżej. Te 30 m Jurek wychodził pewnie ze 30 min, a wyszedł prawie martwy. Późniejsza analiza sytuacji wykazała, że dalszy zjazd miałby przebieg bardzo zbliżony do Twojego. Najogólniej mimo uniesienia wywołanego jazdą "w pięknych okolicznościach przyrody" freerider powinien zachować czekistowską czujność i traperskiie zdolności tropiciela. A w tym wszystkim głowa powinna być bardzo chłodna. A to w zimie powinno być do zrobienia. Cały szkic sytuacyjny masz w tym wątku. Najbardziej poglądowy jest trzeci obrazek. Czerwona linia jest Twoja. Troszkę szkoda, że nie pojeździłeś z nami po wschodniej stronie (łącznie ze zjazdem na dół). Choć w sumie być może zdobywałeś cenniejsze szlify... Aby Cię trochę pognębić dodam parę zdjęć. Pierwsze jest z przygody z kamerką A tutaj zjazd na wschód (do Fugen), to górny odcinek, widać lekkie przełamanie terenu. Poniżej było tak Jeszcze niżej wjeżdżało się w las i wyglądało to tak Czyli było bajecznie. Dla mnie bomba Żałuj Waść boś trąba!!! Pozdro Wiesiek8 punktów
-
Tonale-Włoska Białka Tak śmiało można powiedzieć o tym rejonie Trasy południowe to dość szerokie pastwiska w znacznej części o małym nachyleniu w sam raz dla rodzin z dzieciakami Nam spodobała się trasa numer 22 zaczynająca się z wysokości 2525 npm Co innego to Ponte di Legno,no ale o tym to jutro,znaczy może dziś7 punktów
-
Tonale -Lodowiec Presena Trochę póżno biorę się do relacji ale dziś były rozmowy polsko-włoskie Daliśmy dyla bo makaroniarze zagadali by nas na śmierć Sam lodowiec jest z tych malutkich ok 7 km tras,dobrze przygotowanych w końcu z odpowiednią ilością śniegu,nie tylko sztucznego Rok temu zrobili tu porządną inwestycje i na sam lodowiec nie trzeba już targać orczykiem tylko gondolą z samego dołu z jedną przesiadką Ludzi ok godzinie 10 znikoma ilość, można się było wyszleć Pista Paradiso przygotowana b.dobrze7 punktów
-
Ponownie Mosorny. Dwie godzinki z rana, warunki dobre i bardzo dobre[emoji5] Potem przenieśliśmy się na Bacę, tam też fajnie, rodzinna jazda[emoji5] Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
Wisła Skolnity Dzisiaj padło na Skolnity.Wyjazd z Mysłowic 6.50.Na miejscu jesteśmy 8.10 parkujemy na bezpłatnym parkingu pod skocznią .Ubieranko do busa i na górę.Karnet 4-godzinny z grouponu za 49 zeta .Warunki na niebieskiej do 10.30 bardzo dobre,potem wyszło jedno miejsce z lodem na samym środku,ale spokojnie do objechania.Po 10-tej troszkę ludzi przybyło lecz kolejek do kanapy prawie brak (1-2 min). Warunki na czerwonej .Szybko na ściankach troszkę twardo co wcale mnie tonie przeszkadza bardziej młodemu,ale też dał spokojnie radę. Kolejny udany narciarsko dzień5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Marcin no to można powiedzieć że rozmineliśmy sie [emoji6], ja w sobotę wróciłem z Ponte do Legnio - Tonale. NAjbardziej przypadły mi do gustu trasy w Ponte , generalnie Ponte- Tonale bardziej mi sie podoba, mniej ludzi niż Folgarida-Marileva. Oraz widoczki na Presenie. No i pogoda - 6 dni lampy non-stop, tylko duży mróz. Ale jak słońce swieci to i mróz nie przeszkadza. Jak widzę u Was kontynuacja pięknej pogody - za to kochamy Italię, nawet jak śniegu po bokach nie ma . Miłego śmigania w słońcu [emoji41] Polecam bombardino w promieniach słońca na tarasie knajpki Valbione[emoji4]4 punkty
-
Mario...podobne historie spotykają nie tylko Ciebie Filmik opublikowany wczoraj na YT - do obejrzenia, od 30 sekundy.3 punkty
-
Eee....? Zamienił stryjek... Poprzednie gondole wyglądały ultranowocześnie przy tych. Ten model wygląda jak z wyprzedaży....?3 punkty
-
Mitek precyzyjnie wyłożył,jak należy traktować buty,bo część ludzi pewnie nie wie,jak ważne jest,że but ma być wkładany ciepły,suchy,dopinany stopniowo itd., tylko szuka rozwiązań skomplikowanych,jak grzałki, dla prostych problemów.Ja zresztą też tak czyniłem wielokrotnie.Z drugiej strony są ludzie,którzy kwestie butów przestudiowali dogłębnie i wdrożyli proste procedury-but zabierany z ciepłego,jedzie pod nogami pasażera z nadmuchem na dół,a nie na dachu w boxie ...Ja w ramach walki z butami mam własnej konstrukcji urządzenie do odbarczania z czasów,gdy nikt tego nie robił.I do dzis sam sobie odbarczam. Co do kwestii suszenia,w ramach badań włączyłem na noc grzałkę w jednym bucie,z drugiego wyjąłem środek.Na drugi dzień wyjąłem but wewnętrzny z grzałką,postawiłem je obok siebie-ten suszony grzałką miał warstwę wilgoci na powierzchni zewnętrznej,drugi oczywiście nie,choć być może jego wkład był bardziej wilgotny niż w tamtym.Prawdopodobnie po 2-3 dobach suszenia byłoby równo w obu.Jak widać,dziedzina nauki o butach narciarskich jest niezbadana-trzeba samemu dojść do wszystkiego.Prawdopodobnie optymalne wyjmowanie co kilka dni użytkowania. A co do suszarek,pewnie mają na myśli tych,którzy suszą opalarkami na trzecim stopniu grzania. Suszarki do butów nie zrobią krzywdy nawet butom termoformowanym.3 punkty
-
Jeśli chodzi o nas "sekcja Andrychów" to co tydzień gdzieś idziemy czasem skład się zmienia z różnych powodów ale niema tygodnia żeby ktoś z naszej paczki gdzieś na tury nie jechał, więc jeśli macie ochotę dołączyć to serdecznie zapraszamy zawsze to raźniej i weselej będzie. Nie zawsze jest miejsce w samochodzie ale kto powiedział że nie można pogonić dwa samochody. Można pisać do Aklima lub do mnie, również postaramy się częściej zamieszczać info z planami wyjść na forum np. najbliższa niedziela prawdopodobnie Rakoń kto będzie na siłach to jeszcze Wołowiec wyjście od strony Słowackiej. Pozdrawiam Rafał3 punkty
-
Marileva-Folgarida Tak,to naprawdę Polska stacja i nic się tu nie zmieniło jeśli chodzi o naszą nację,niestety Polski język jest tu dominujący Sorry że tak to zacząłem ale nasi to naprawdę zachowują się jak bydło Podpici jegomoście z wulgarnym krzykiem jeżdżą i drą kopary,masakra Wstyd się przyznać że jest się polakiem Mam nadzieje że to tylko nas teraz spotkała taka przyjemność A co do stacji sama infrastruktura dobra,przygotowanie tras jak na tą ilość sztucznego śniegu dobre,nawet sztruks z ranka,koło 10 można było zaznać z 2 godzinki Co tu naszych ciągnie nie wiem Toć nie ma strefy bezcłowej Zdecydowanie jutro lodowiec w Tonale i podmiejska włoska białka3 punkty
-
Kolejna droga i pytanie którędy? W dół w lewo czy pod górkę w prawo, ale ja chcę na dół do wyciągu. Są ślady narciarzy w dół, stara zasada freeridera mówi, jedź tam gdzie są ślady, ewentualnie dzwoń do chłopaków po poradę. Diabełek podpowiada swoje, idź pod górę do słupa tam będzie łatwo, widać kawałek trasy 3 i tylko trzy podpory do stacji wyciągu. Jestem naprawdę bardzo blisko. Do pokonania kolejny jar I jestem już przy podporze Chwilowo drogi nie widać, mam wąwóz (może to nawet parów) po prawej, dna niestety nie widzę, a dalej trasę narciarską, postanawiam trawersować w prawą stronę do trasy narciarskiej. Początek nie jest łatwy, używam nart jak maczety i przedzieram się w stronę trasy zjazdowej... Jednak to bardziej wąwóz, a nie parów, ściany stromo pochylone, dno wąskie, do tego mocno wszystko w pionie nachylone i na nartach nie da się dalej schodzić (zjeżdżać). Dalej idę z buta, a narty zrzucam przed sobą w dół. Po drodze mijałem kolejną ambonę, ale nie chciało mi się na nią włazić (to kolejny błąd) mogłem jednak coś wypatrzeć. Na domiar złego zaczyna się plątanina kolczastych roślin i nie mam ich jak wyminąć Wpadam na pomysł, że nie muszę co chwila rzucać nart, mocuję je do plecaka. To też nie najlepsze rozwiązanie, bo zaczepiam czubami o gałęzie, lub piętki wbijają się za mną w śnieg. Oprócz ptaków słyszę jak nieopodal szumią liczne strumyki. Robi się bardzo stromo i zmieniam sposób poruszania, idzie mi teraz szybciej. Ustawiam się twarzą do stoku, chwytam kijki w poziomie przy talerzykach i uchwytach na wysokości głowy i opuszczam się na dół. Teraz nie zaczepiam o nic nartami, dość sprawnie i bezpiecznie niweluję wysokość. Prawą stronę mam z głowy, strome urwisko nie daje mi szans na przebicie się do trasy. Muszę trawersować w lewo pod gondolę. Będąc twarzą do stoku zsuwam się ze 2 metry w dół i ląduję na dnie, noga wpada mi między skałki, plecak z nartami szarpie do tyłu i ląduję na plecach. Czuję jak wlewa mi się woda do butów, a ja jak żółw macham niezgrabnie rękoma i jedną wolną nogą, druga niestety zaklinowała się. Po chwili leżenia czuję jak woda ze strumyka zaczyna chłodzić ożywczo moje pośladki, a po krótkiej chwili jeszcze mój kręgosłup. W przypływie dodatkowej mocy udaj mi si wyrwać nogę z uścisku i przekręcić się na brzuch. Teraz ręce wpadają mi głęboko w śnieg i po łokcie zanurzam się w strumyku. Nie jest źle, udaje mi się wstać i wyjść z wody. Wcale nie jest tak zimno, dużo się ruszam. Wreszcie dzwonię do Wujota i proszę Offpiściaków o rekonesans z gondoli i poradę jak z tej matni wyjść. Czekając na wiadomości odkrywam kolejną technikę poruszania się, to czołganie, trochę zapadam się w śniegu, ale nie zaczepiam o nic nartami i sprawnie poruszam się pod gałęziami. Dzwonią Offpiściaki z informacją, że muszę trawersować w lewo pod linę kolejki i dalej w lewo do drogi asfaltowej. Tak też czynię. Gdy jestem pod kolejką, z gondoli kilka razy wychylają się narciarze i pytają czy nie potrzebuję helpa. Ja helpa no nie oczywiście, ja tu przecież szukam grzybów alpejskich, najlepszych na świecie... Ale miło, że chcą pomóc, tylko szczerze mówiąc jak, muszę się wygrzebać sam. Na godzinę już nie patrzę, bo wpadnę w panikę, trudno najwyżej mnie zabiją, albo dostanę solidny łomot. Pokonuję jeszcze jeden jar, dalej jest mi ciepło, a w butach mam podgrzewaną wodę, takie przynajmniej mam odczucie. Widzę w końcu asfaltową drogę, tylko jak do niej zejść, bo jest naprawdę stromo... Wreszcie udało się, jestem uratowany, dotarłem do cywilizacji...3 punkty
-
Dzisiaj ukazał się w sieci, na stronie Redbulla filmik obrazujący rozwój narciarstwa free... Trailer: Całość filmu pod linkiem: https://www.redbull.tv/film/AP-1Q8G1YZ8H1W11/generations-of-freeskiing?cmpid=ocp-youtube-DL-GenFreeSkiing-FilmPage2 punkty
-
Dzięki Aniu! Trasę znam dość dobrze, bo obeszliśmy wszystkie szlaki w Górach Stołowych razem z Izą. Pewnie nie wykręcę jakiegoś specjalnego wyniku, ale tanio skóry nie sprzedam! No zobaczymy, co to będzie... PS. Już nam wyratrakowali trasę... będzie sztruks!2 punkty
-
2 punkty
-
Madonna di Campiglo Tak więc dziś jeżdziliśmy w rodzinnych stronach Alberto Tomby Większość tras należy tu dość łatwych,wyjątkiem jest Amazonia na zboczach Spinale Aaa i oczywiście fisowska trasa 3-Tre Przygotowanie tras bardzo dobra ,ludzi średnio Nie ma mowy o stania w kolejkach Kolejny pięknie spędzony dzionek2 punkty
-
Co Was będę zanudzać koleją moją relacją z Soelden [emoji6] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Nic straconego, wkrótce Pilsko... Ja zasuwam w zwykłych butach narciarskich. Jutro meldujemy się w Zieleńcu, przynajmniej taki wstępny plan. Następnego dnia zawody Fat Bike Race Góry Stołowe.2 punkty
-
Repeta z Kamieńska. Jak zaplanowałem, tak zrobiłem - po pracy, ponownie w auto i na wieczorną jazdę na Górę Kamieńsk pod Bełchatowem. Z łodzi to ok 75 km i godzina jazdy autostradą i drogą szybkiego ruchu. Dzisiaj wyraźnie cieplej, termometr wskazuje +0,5 stopnia. Docieram na miejsce przed 19stą. Kupuję tak jak wczoraj karnet wieczorny: Pierwszy rzut oka i jestem przerażony - mimo niesprzyjającej pogody: mgła i dodatnia temperatura, na stoku jest mnóstwo ludzi. Korzystając z rady Ratraka na pierwszy wjazd ustawiam się pod orczykiem. Ten niestety chodzi bardzo wolno a kolejka jest też spora... Na samej górze - mleko. Nie widać zbyt dobrze nawet końca stromszego początku tras. Na dole jest znacznie lepiej. Przy wyciągu krzesełkowym - taka sytuacja: Tak jak wczoraj, na głodzie narciarskim zniosłem w spokoju i cierpliwie niedogodności ośrodka - dzisiaj nerwy mi trochę puszczały... a to przez kolejki i nieumiejętną obsługę wyciągów - wolny bieg, jazda na krzesłach w niepełnym składzie, ciągłe zatrzymywanie - w efekcie stanie + wjazd na górę = 20 minut. Przegięcie! Zjechałem prawie dwa razy mniej niż wczoraj Góra węższej trasy również spowita mgłą: Górna stacja krzesła: Jeżdżę - raz lewą, raz prawą stroną. Najlepiej jest jednak na środku - pod wyciągiem. Śnieg nie jest już lodową taflą - dodatnia temperatura przez cały dzień nieco rozpuściła lodowisko. Mimo tego jest szybko i można było, pomimo bardzo płaskiej górki, trochę się wyżyć na krawędziach. Jazda na maksa na stoku o długości ok kilometra nieźle potrafi dać w kość. Lubię agresywną jazdę. Przed godziną 21 mgła sobie poszła... ...a przed ostatnim zjazdem było już nieźle wszystko widać. Dwudniówka na Górze Kamieńsk minęła szybko. Dzień dzisiejszy był moim 22 dniem z nartami na nogach - oby odwilż nie zdewastowała stoków, to sezon będzie narciarsko obfity. Pod Bełchatowem mimo dzisiejszych feryjnych niedogodności pewnie niebawem znowu się pojawię - cóż? Taka praca - lepiej pojeździć w tłumie niż przesiedzieć bezczynnie wieczór w hotelu. Pozdrawiam marboru2 punkty
-
Fatboy Slim.. Kolejna sobota i zastanawiamy się gdzie spędzić wolny dzień pada na powtórkę z rozrywki w lekko zmodyfikowanej wersji #szczyrkaido Kolejny raz startujemy z Ostrego stokówką w górę fot. Szymon Rochowiak I jak tu nie narzuca się taki teren do zjazdu? fot. Szymon Rochowiak Odbijamy ze stokówki w las fot. Szymon Rochowiak Teren w końcówce robi się coraz bardziej stromy i rzadki fot. Szymon Rochowiak Jesteśmy na szczycie i szykujemy się do zjazdu w... Naszym małym parku rozrywki A tutaj polanka z drugiego zdjęcia z bliższa fot. Szymon Rochowiak Zjeżdżamy też na stronę Malinowa, ale tam jest tragedia, rozjeżdżone przez narciarzy, a najgrosze są ogromne doły po skuterach Za to na podejściu spotykamy faciarzy! myślałem, że spotkam Johnnego pytam ich czy to się pcha czy też trochę jeździ Ogólnie to my zjechaliśmy 4 razy i spotkaliśmy ich przy aucie chyba większy fun jest zjechać w dziewiczym terenie w lesie niż pchać rower żeby zjechać stokówką Albo ja po prostu nie czuję tego klimatu Pozdr Tomek2 punkty
-
Teren robi się coraz trudniejszy, choinki gęstnieją i robi się czasami mocno stromo, ale ciągle posuwam się do przodu, a w zasadzie w dół i tego się będę trzymał... Wreszcie wychodzę z lasu, jest droga ratrakowana. Rozsądek podpowiada, teraz albo w lewo, albo prawo. Prawo odpada bo trzeba do góry, zostaje lewo, ale diabełek się odzywa - zobacz w dół jak ładnie, dasz radę między choinkami sporo miejsca jest. Może zadzwonię do chłopaków, ee nie dzwoń, nie będziesz im przeszkadzał, Oni też chcą pojeździć, daj Im spokój, jeszcze masz czas, jedź sam. No dobra znowu mnie przekonałeś mój diabełku, jedziemy w dół. Fajnie było przez 50 metrów i znów las gęstnieje... Znajduje starą ambonę, wskrobię się na nią i zobaczę co i jak... Widoki oczywiście są piękne, ale wszędzie dookoła las, w oddali góry i dolina, ale jest wszędzie blisko, trzeba złazić... Wolnej przestrzeni coraz mniej, ale cisza absolutna, przerywana tylko przez świergoczące ptaki, czasami słychać jeszcze samoloty, żadna trasa nie zapewni takich warunków, widuję tylko czasem ścieżki wydeptane przez leśną zwierzynę... Docieram do strumyka i tu popełniam banalny błąd, przez strumyk przechodzę na nartach, zjeżdżam w dół i staję w miejscu, do tego narty przestały skręcać. Temperatura jest ujemna i narty mam totalnie oblepione lodem i śniegiem. Idzie mi ciężko, tempo spada, ale ciągle mam dużo czasu, tak myślę... Delikatny uśmieszek nie znika mi jeszcze z twarzy i docieram do kolejnej drogi, tym razem nie ratrakowanej, co robić dalej?2 punkty
-
Ujeżdżamy pola i łąki i mnie ponosi co nie co, lecę na główkę i ląduję w śniegu. Chwilka mija, wstaję i coś mi brakuje. Gopro znika gdzieś w śniegu i jest ambaras. Na szczęście jest Wujot, Jego lawinowe abc wreszcie może się przydać (oby tylko do takich celów). Wiesiek rozkłada łopatę, a ja ambitnie macham nią dookoła miejsca gdzie wylądowałem. Dojeżdża do nas jeszcze Jurek i po jakiś 10 minutach jest coś czarnego, Gopro uratowane. Postanawiamy przenieść się na lewą stronę trasy pod gondolą, tam też jest sporo do zrobienia, a freehien jeszcze nie ma. Strzelam jeszcze kilka zdjęć, a chłopaki mi w tym czasie znikają. Zaraz Ich dogonię. Ruszam za nimi, ale mi zniknęli, dobra dojadę zaraz, tylko kilka zdjęć muszę...Widoki śliczniutkie, tereny prawie nie ruszane...bajecznie Własne ślady oglądam, są super jazda też, chyba zadzwonię do Wieśka, ale diabełek w głowie siedzi i szepta, po co? Jedź sam, przecież się nie zgubisz, a taki warun przed tobą, jaki nigdy w życiu nie miałeś.Dobra jeszcze kawałek zjadę sam. Robi się coraz gęściej od choinek, ale co za jazda...2 punkty
-
Ponowny wjazd na górę kolejką Geols i kierunek może być tylko jeden, żegnamy sztruksik bez żalków i w prawo na nasze pola uprawne... jest mega galaktycznie, szybko puki nie ma sępów pieprzonych... Na lewo od grani cudowne hektary do zagospodarowania...musimy tam dotrzeć... Śnieg doskonały, leciutki i mięciutki, pływa się w nim z rozkoszą... Jeszcze, jeszcze, ja chcę jeszcze...2 punkty
-
Ostatni dzień nartowania miał być krótki, łatwy i przyjemny, taki lajcik. Ale czy taki był? No chyba nie do końca. Ośrodek na poniedziałek wybrany był najmniejszy, najniższy i najłatwiejszy. W tak małym ośrodku nic ciekawego nie może się zdarzyć. Dodatkowo znam go jak własną kieszeń, byłem tu wielokrotnie i przyznam się - to mój ulubiony teren w Austrii. Nie wymieniam go z nazwy, bo Wam nie polecam. Do niedawna była tylko jedna stara gondola, trzy stare niewyprzęgane krzesła (teraz są dwa) i trzy orczyki. Mało tras, narciarzy brak, więc musi być kiepsko. Niech zostanie jak jest, zapomniany przez świat na uboczu, ale ja go naprawdę uwielbiam. W miejsce starej kanapy jest niestety nowa wieloosobowa (chyba 10-cio) gondola. Reszta stara bez zmian. Gondola i jedno stare krzesło docierają na najwyższy szczyt tutaj dostępny - Onkeljoch 2050 m. Przy nowej gondoli jest czarna trójka i dodatkowo spora ilość dookoła tras freeridowych. Przyznaję, że dotychczas jeździłem tutaj tylko po trasach, ale tu wszędzie blisko. Wstaliśmy wcześnie, bo miała być jazda od ósmej. Koniec przewidywany na 13.30. Pogoda miała nam w tym dniu dopisać, słońce i niewielki mróz. Czekamy pół godziny, bo gondola jednak rusza o 8.30 Starą gondolą docieramy już w inny świat. Sztruksu jak zwykle tu nie brakuje, ale my tu nie jesteśmy dla sztruksu...przynajmniej kilku z nas...widoki mnie tu zawsze kręciły, ale... Orczykiem docieramy na Onkeljoch i Wujot z Jurkiem oczywiście wypatrują terenów do freeridu Jacek z Wieśkiem robią Sobie selfie Ruszamy po sztruksie w dół, ale obserwujemy wszystko dookoła i wygląda to dobrze, przyjechaliśmy tu ciężko orać i widać, że jest masa hektarów do przeorania, pracy nam nie braknie, ale widać też tutejsze sępy się zleciały i trzeba będzie walczyć o swoją działkę niczym u brzegów Klondike w Jukonie. Jurek, Wiesiek i ja nie damy się łatwo pokonać tubylcom; takich dwóch jak nas trzech nie ma ani jednego. Żeby nie było, po sztruksie też potrafimy zjeżdżać... Po prawej widać nasze pola uprawne..... Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Hej, Przeprowadziłem się niedawno do WRO i nie mam jeszcze ekipy na narty;/ Natomiast jeśli ktoś reflektuje na wyjazd mogę zapewnić transport, a kosztami możemy się jakoś podzielić. Najbliżej jest w okolice Zieleńca natomiast może być Pilsko bądź inny stok w zasięgu do 3h w jedną stronę W razie wątpliwości proszę o kontakt. I motywacyjny filmik1 punkt
-
Ale czemu? Jakiś trudniejszych miejsc wiele nie ma. Woku Torfowiska, Skalne Grzyby, czy Trakt Praski to płaski teren. Oczywiście będą też trudniejsze miejsca, ale raczej bez ekstremy. Tak po analizie trasy.1 punkt
-
Wolałbym 10 razy błąkać się po lesie ze Spiljocha, niż raz pojechać na rowerze tą trasą !1 punkt
-
Zapewne każdy ma inne odczucia, ale dla mnie zakładanie rano ciepłych i suchych butów to dla mnie priorytet i nie jestem w stanie tego osiągnąć pozostawiwszy buty po ośmiu godzinach jazdy po prostu na noc w temp.pokojowej. Zawsze suszą się w na grzałkach w narciarni lub moich osobistych. Żadnych deformacji nie zaobserwowałam, buty zawsze suszą się zapięte.1 punkt
-
Siniaczek piękny Tak samo jak piękne chmury, a ponad nimi góry Dzięki Mario. Relacja pierwsza klasa!1 punkt
-
Karczma Ciosana w Szczyrku. Na końcówce Bieńkuli. Smacznie, czysto, na szkle, z metalowymi sztućcami. Jedliśmy kilka razy, polecamy.1 punkt
-
Każdy ma taki freeride na jaki zasługuje! Przynajmniej mam powód do powrotu w moje ulubione tereny narciarskie. Mam nadzieję, że następnym razem będzie mniej łażenia, a więcej jeżdżenia. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
A zapraszam [emoji6] tylko odpukać żebym nie zapeszyła kolejnych wypraw[emoji16] Byliśmy dość wysoko, to znów Soelden [emoji16] co poradzić, że lubimy tam wracać [emoji4]Z drugiej strony nie można się nam dziwić skoro pogoda do tej pory zawsze była dla nas łaskawa, a urozmaicenie tras i ich długości oraz ich przygotowanie bardzo nam odpowiadają [emoji16] na pięknych widokach kończąc. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Świetne foty Chłopaki. Marcin jak patrzę na Twoje relacje na żywo i ilość śniegu...to zastanawiam się nad tymi Włochami, czy to dobry pomysł na marzec... ...a wczoraj nawet niezłą kwaterkę znalazłem. Waham się. Dzięki za relację i proszę o kolejne - sytuacja w Italii mocno mnie interesuje - a z pierwszej ręki, jest bezcenna. PS. Dembus czyżby Twoja piękniejsza połowa miała podobne deski do mojej Pauli? - fajnie! Pozdro.1 punkt
-
1 punkt
-
Chciałabym "skiturowo" wejść na Turbacz w Gorcach,byłeś może? wyszukałam kilka skiturowych relacji,podobały mi się, mam jednak wątpliwości czy dam sobie radę....ze zjazdem,ho,ho,ho1 punkt
-
Witam,czuje sie wywołany do tablicy.Dzięki Janek że pamiętałeś wspomnieć,miło było poznać tym bardziej że masz u mnie wielki szacun za wytrwałość(nie wiem czy mnie by się chciało w ten sposób dojeżdżać na narty).Jak wspomniałem Jankowi czytam forum regularnie ale rzadko coś pisze ,taki pasożyt forumowy jestem.Odwiedziłem SON w poniedziałek za względu na pogode i wreszcie otwartą Bieńkule na której były dobre warunki ale kondycja nie ta i po czterech zjazdach trzeba było jechać przypomnieć sobie reszte ośrodka.I tak ,1-ka sporo kamieni ,skończyło sie głeboką rysą w jednej narcie(nie mogłem sobie odmówić zjazdu bo to super trasa),7-ka tutaj super warunki tylko ten płaski odcinek jak dla mnie nie bardzo,Golgota - sporo betonu trzeba mieć dobre narty(jak jechałem na kilkuletnich SL12 to wydawało mi sie że nieumiem jeżdzić jak na rocznych Head i.sl to było ok) i wreszcie moja ulubiona 10 - super a te dwa garby na dolnej polanie tak urozmajcają zjazd że ta trasa długo sie nie nudzi ,ciekawe czy też macie takie odczucia.Pozdrawiam i mam nadzieje .ze będe sie częściej udzielał1 punkt
-
A ja się delikatnie spytam: A GDZIE JEST RELACJA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam1 punkt
-
Oni się reklamowali od roku jako najnowocześniejsza stacja. O ile nie mają wpływu na teren jaki mają i dlatego tras tam dużo nie ma, to już można wymagać żeby chociaż kanapę mieli "na wypasie". To co jest tam teraz jest dziwne i dla wielu niewygodne. Po pierwsze przy wsiadaniu jest bardzo nisko, nie jest to coś bardzo niewygodnego, ale mi się tam wsiada i wysiada zwyczajnie źle, do tej pory nigdzie nie miałem tego problemu. Niezbyt wygodnie też trzyma się narty na podnóżku. Do tego osłony się źle zamykają i otwierają, a do tego zaczynają pękać w miejscu mocowań. Nie mówiąc już o tym, że po pierwsze nie otwierają się automatycznie, a po drugie nie zamykają się automatycznie, po zjeździe kanapa jest w śniegu jeżeli akurat pada. Ogrzewanie też nie działa. Biorąc po uwagę ich rozdmuchany marketing oczekiwałem prawdę mówiąc czegoś innego.1 punkt
-
Góra Kamieńsk - województwo łódzkie. Ponieważ po wyjeździe do Ski Alrberg głód narciarstwa jest duży, ponieważ sprawy zawodowe sprowadziły mnie do Łodzi, to postanowiłem odwiedzić niedaleką stację narciarską mieszczącą się na Górze Kamieńsk pod Bełchatowem. Dojazd autostradą zajął mi jakieś 45 minut, karnet na wieczorną jazdę od 17 do 21 kosztował 40 zł. Temperatura na zewnątrz ok -2. ON posiada dwie równoległe trasy narciarskie długości ok kilometra oraz dwa wyciągi - krzesło 4 osobowe i wyciąg talerzykowy. Pierwszy rzut oka na główną trasę i mała konsternacja - ludzi full. To pewnie przez tutejsze ferie, które trwają od weekendu. Mimo, że sporo ludzi, stoki są na tyle szerokie a wyciągi szybkie, że w miarę ok to ogarniają. Poniżej najdłuższa kolejka jaką napotkałem. Widok z góry na trasy. Charakterystyczny i dosyć urokliwy szałas przy górnej stacji wyciągu talerzykowego. Marboru: Stok jest mega twardy i pokryty drobnym cukrem. Takie warunki lubię, bo jest szybko...a ja mam ostre narty Jeździ mi się wyśmienicie. Spory minus tutejszych stoków - to to, że są obrzydliwie płaskie... ...nawet w porównaniu do nizinnego Kazimierza, Bałtowa, czy Tumlina pochyłość górki jest dramatyczna I całe szczęście, że jest mega twardo - człowiek rozpędza się tu na górnej części ON i potem stopniowo wyhamowuje. Przy zagęszczeniu i pełnych, krótkich skrętach mimo wszystko zaczyna brakować dynamiki w końcówce zjazdu. Trochę szkoda, że potencjał tego miejsca jest wg mnie kompletnie nie wykorzystany - jednakże patrząc na technikę jazdy tutejszych narciarzy rozumiem, że ośrodek został zbudowany głównie dla uczących się rzemiosła narciarskiego bądź dla początkujących. Dość tego narzekania. Na twarzy i tak mam banana ponieważ trening, który sobie tu sprawiłem powoduje, że głód narciarski mam wieczorem zaspokojony. Widok na dolną część ośrodka z restauracją, kasami i innymi tutejszymi zabudowaniami: wypożyczalnią, toaletami i serwisem. Parking pękał w szwach - plus: jest bezpłatny. Widok na węższą trasę: I w drugą stronę... Tutejsza chluba - krzesło 4 osobowe. Niestety wolne i w trakcie jazdy wielokrotnie zatrzymywane Coś się "chłopakom" rozjeżdżała taśma z krzesełkami. W środkowej części ON znajduje się mały rolerC. Kończę jazdę punkt 21. Było fajnie i jutro również po pracy - repeta z Kamieńska. 21 dzień na nartach w sezonie zaliczony. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Panowie obiecuję że będzie Tonale wraz z podmiejską Włoską białką Obowiązkowo Ponte d Legno ,Madonna wraz z Pinzalo Ale dziś ośrodek Polski,gdzie większość ( ja też 20 lat temu pierwszy wyjazd w Alpy) zaczynali przygodę w dolinie słońca A teraz śniadanko bo gospodyni jest belisimmo,to co nam dziennie serwuję swoimi wypiekami ,a rodzinna atmosfera to tu chyba standard1 punkt
-
Pejo - bardzo lubię to miejsce :). Spokojny, mały ośrodek, a i trasa z 3000 metrów bardzo urozmaicona. Co do Pinzolo.. w taką zimę kiedy mało jest naturalnego śniegu - nie wiem czy bym sobie nie odpuścił. Natomiast bardzo czekam na info i zdjęcia z Tonale, a szczególnie z Preseny i mojej ukochanej trasy Pista Paradiso : Zjechać tam pięć razy całą trasę bez zatrzymania i nogi są już do wymiany :). Jedna z najpiękniejszych tras narciarskich jakie znam.1 punkt
-
Właśnie wróciłam z Austrii i było cudownie! Piękne słońce jak we Włoszech i perfekcja Austryjaków!!! A z tego co słyszałam warunki śniegowe o niebo lepsze. A oto przykład [emoji16] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
1 punkt
-
Moja pierwsza wizyta, chciałem porównać z naszym nieszczęsnym Dębowcem w Bielsku-Białej. Projektanta Dębowca zapraszam do Wisły na Stok, może coś zrozumie, ale podejrzewam ze nie jeździ na nartach. Trasy zniwelowane, wykorzystano pełną szerokość stoku,można jeździć pod krzesełkami, i nawet deskarze dojadą do końca. Na Dębowcu przerzucono tysiące kubików ziemi aby zniwelować końcowy spadek o 10m i jest tak płasko że deskarze ostatnie 100m zasuwają zufus. Wysiada się poprawnie i bez szaleństwa jak na Dębowcu, jedni w lewo drudzy w prawo Parkingi przy krzesłach pełne, ale za hotelem dużo miejsca. Ta górka zabierze dużo niedzielnych narciarzy konkurencji w Wiśle. To taka Białka w miniaturze, sukces dla hotelu murowany. Soszów dziś pusty. Kolejek dziś brak ale ludzi do 15:00 sporo. Menu góra. Menu karczma. Wszystkie dania gotowe-odgrzewane. Karczma przyjemna. Krzesła zasuwają z pełną szybkością z wyjątkami gdy wysiadają piesi lub małe dzieci. Ogólnie stok rodzinny dla każdego, dobry narciarz też pojeździ. Profesjonalna inwestycja. Tradycyjnie w Jaworniku trzeba zjeść obiad U Fojta , dziś kolejny raz od lat dobry i syty obiad. W tle oświetlony Soszów Dziękuję za uwagę.1 punkt
-
Kultowa Rysianka 8.01.2017r Wycieczka skiturowa na Rysiankę to jest klasyka sama w sobie. Jedno z najładniejszych miejsc w Beskidzie Żywieckim. Kult tego miejsca można zobaczyć w każdy piękny weekend... ludzi jest bardzo dużo, co można zauważyć po relacjach na forum Startujemy z Sopotni W. początek szlakiem niebieskim, ale w momencie kiedy szlak odbija w prawo my idziemy na wprost... jeszcze po śladach, które po chwili nam nikną i trzeba torować. Śniegu jest jakby mniej niż w piątek, widać, że powoli siada. Dochodzimy w pobliżu stokówki, która mocno skręca w lewo i trzeba jakoś na nią wyjść.. Chcemy bardziej w lewo, aby sobie skrócić, ale potok tym razem nie puszcza Podchodzimy stromy zboczem... nie wiem ile ale wygląda na 40st I robimy krótki popas Zjeżdżamy teraz w dół, aż do stokówki - "ostatniej prostej" czyli stromego odcinka który przez las wyprowadza na halę pod Rysianką Przy okazji podchodząc zerkamy na Halę Łysniowską, którą będziemy zjeżdżać w dół do Sopotni Jest pięknie, ale na polanie zaczyna wiać... niby delikatnie, ale przy tej temperaturze jest to bardzo wychładzające, szybko można opaść z sił. Przed schroniskiem ostatnie zerknięcie na polankę w stronę Złatnej... cała rozorana Po godzinnym postoju w schronisku wyruszamy w dół na Halę Pawlusią (tutaj zachodzące słońce i piękne widoki na Beskid Śląski, ale jest mega zimno! tracimy czucie w palcach, dziewczyny "kwiczą" z bólu, że nie czują kciuków pomimo łapawic!) i ostatnie podejście na Halę Łysniowską... jest już ciepło.. i bosko! Na koniec za Halą zjazd między drzewami, super! chociaż momentami brakuje nachylenia Tak czy inaczej była to bardzo przyjemna wycieczka w porównaniu do piątku - rekreacja Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
1 punkt







