Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.04.2017 w Odpowiedzi
-
z tym puchem to ostrożnie nie było ostatecznie na Chopoku opadu jak w polskich Tatrach. Realnie myślę, spadło tam 60-100 cm - coś jak na Pilsku. Ale dużo zrobił wiatr - większość wywiana, przewiana i już sprasowana. Byliśmy 8:30 i ciężko bylo trafić coś nieprzejechanego - wszystko zaorane. Wyglądało tak jakby od wczoraj już nic nie dopadało. Jeździliśmy najwięcej w zonach na Południu - po prawej od gondoli z Kosodreviny - dojazd od kamiennej chaty to slalom miedzy skałami, ale dalej zjazd juz ok i nie rozjezdzone, ale puchu brak Oraz z niebieskiej 34c chyba, ta co idzie granią, w stronę Kosodreviny. Do żlebów się nie wbijaliśmy bo widoczność praktycznie zerowa, podobnie jak nasza znajomość terenu, a od dołu było widać spore nawisy na wejściach. Puch trafiliśmy w lesie po stronie Północnej, ale tam było takie zagęszczenie ludzi, że orali wszystko błyskawicznie. Był to mój pierwszy raz na Chopoku zimą - fajna górka i mocno zabawowa dużo przeszkód terenowych, ciekawe i zróżnicowane ukształtowanie, chętnie tam wróce jak będzie lepiej wyśnieżone. Na trasach bez zastrzeżeń - po tych opadach powinni jeszcze sporo pokręcić Na koniec foto - spotkane 20m od niebieskiej trasy... i niech któryś ekolog mi powie że narciarze i wyciągi płoszą zwierzęta... nawet nie przejęły się moim widokiem:8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Dzisiaj południe znowu zwycięskie Super warunki na czarnej jak i obok niej, poza skoszeniem głazu nartami... Świeży przewiany śnieg, dość równo długi czas, górna część we mgle ale później pięknie. Na północy ludu jak na promocji w lidlu Jeden zjazd był na Krupową, ale tam już była ziemia 3 dni temu, więc pod kilkunastoma cm śniegu czyhają miny!4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
@gregor _g4 szkoda że się nie spotkaliśmy ale my dojechaliśmy dopiero na 9:20. Może nastepnym razem ☺. My rozwalcowalismy górkę z ekipą ze skiforum - dzięki panowie za towarzystwo i do niedzieli. Pozdr. Torres3 punkty
-
aaaa bym zapomniał, poza kozicami spotkaliśmy Petrę Vlhovą Była w towarzystwie 2 reprezentantów Słowacji i sporo ludzi trzaskało sobie z nią fotki. My stwierdziliśmy, że damy jej w spokoju pojeździć i cieszyć się wolnym czasem. Karma wraca i spotkaliśmy kozice, które niewzruszone dały się sfotografować - im też nie chcieliśmy przeszkadzać, więc szybkie foto i w dół3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Na Krowiarkach tyle śniegu to w środku zimy nie było. Na Babiej warunki trudne szlaki zasypane i zawiane. Pozdrawiam Paweł3 punkty
-
Sprytny Kamil dorzucę jedną fotkę z dnia rejsowego, w tle skaliste zbocza po drugiej stronie fjordu, niż nasz port Lyngseidet, dodam w kontekście obecnego powder day, że w tym jednym dniu Norwegowie ogłosili 4 lawinową ... z powodu deszczu, padało tak do wysokości 200-300m, nasiąknięte strome zbocza były zagrożone, tak że dobrze nam się złożyło, że mogliśmy ten dzień wykorzystać na długie przemieszczenie się, na drugi dzień spadło do 3-ki a później 2-ka ta wioska to był prawdziwy wypas, informacja turystyczna, pensjonaty, poczta, market czynny do 23:00, kościół, wypożczyalnia skuterów, oświetlone trasy biegowe, i to wszystko za kołem podbiegunowym3 punkty
-
3 punkty
-
@johnny_narciarz jeżeli naprawdę chcesz się sprawdzić, to spróbuj tutaj: http://www.sellarondahero.com/en/race/sellaronda-hero-marathon3 punkty
-
Jak widać na didaskaliach nie da się długo ciągnąć. Korzystając z tego, że wszedłem w posiadanie zdjęć Mariusza napiszę relację z drugiego dnia. Na początek nasza droga w terenie. Łatwo można tu ocenić przebieg wysokościowy. Zaczęliśmy identycznie jak dzień wcześniej idąc wciętym korytem rzecznym. Dalej droga prowadziła w lewo na rozległą przełączkę. Dzień był smutny, słaba widoczność, chłodno (co widać po ciuchach i nieprzyjemny wiatr) Pierwszy zjazd (który zlokalizujecie na mapie) dostarczył nam trochę niespodziewanych emocji. Patrząc z góry w tych nieciekawych okolicznościach podejmujemy decyzję, że zjedziemy to na fokach (bo dalej jest konkretne podejście). Zjazd okazuje się jednak nad podziw długi a w dodatku całkiem stromy więc jazda z wolną pietą no cóż... serce boli. Piotr, który jako jedyny zdjął foki zalicza pierwszy niespodziewany nawis i też... boli. Na dole jest druga przygoda - stoimy sobie w trójkę i dyskutujemy jaką drogę wybrać. Kusi skrót w prawo. Klisiu robi krok i leci dobre 3 m w dół. Nagle z całą jasnością widzimy brzeg nawisu nad którym stoimy i który w czasie lotu Tomka nagle z ostrością żyletki się zmaterializował. Naprawdę było to zaskakujące. Ale ponieważ delikwent na dole nie tylko jest cały ale jeszcze uchachany to orzekamy wspólnie, że mamy już dwóch fachowców od nawisów i do końca wyjazdu gdziekolwiek sytuacja jest niejasna wzywamy ich na rozpoznanie. Im bliżej naszego celu, który oglądaliście na zdjęciach z łódki tym bardziej duje. Co łatwo zobaczycie na fotach Wiatr jeszcze nie przewraca (więc nie ma 100 km/h) ale jest całkiem zabawnie - z Robertem latamy jak wariaci skacząc i starając się zawisnąć w powietrzu. Reszta patrzy na to z politowaniem ale co mi tam! Zjazd byłby bardzo fajny gdyby lepiej było widać. Pierwotnie dalej nasza droga miała prowadzić wzdłuż wybrzeża fiordu ale nie mam ochoty dymać ładnych paru kilometrów po asfalcie podobne zdanie ma większość grupy i postanawiamy wrócić górami. Zakładamy foki i w drogę. Kamil, Paweł i Robert zjeżdżają do drogi trzymając się pierwotnego planu. Za nasz trud zostajemy nagrodzeni bo na przełączce o której wspominałem jest już tak. Ale przede wszystkim tak Delektujemy się mrocznym pięknem tego krajobrazu - muszę z przykrością stwierdzić, że fota nawet w ułamku nie oddaje tego co tam było. Teraz pora pomyśleć o powrocie. Ponieważ rano, z powodu silnego wiatru, kapitan zaraz po naszym wyjściu (a właściwie należy powiedzieć - po brutalnym wypędzeniu nas na nabrzeże) przeparkował łódkę do portu po drugiej stronie fiordu więc musimy obejść zatokę. Dymanie asfaltem dalej nas nie interesuje więc wspinamy się na zbocze naszej pierwszej norweskiej górki aby dotrzeć na deskach do mostu. Ten zjazd już sobie przepatrzeliśmy dzień wcześniej i wyglądał na bezproblemowy. Byłby pewnie nawet maksymalnie przyjemniacki ale na puch musiał spaść deszczyk (albo po prostu tak się ociepliło) i hamowało okrutnie. Na dole po dniu turów najbardziej czułem palce u stóp. Na moście narty wrzuciliśmy na garba, było pewnie 3 km z buta jeszcze ostatnia fota z tego dnia Ponieważ nie lubię zbyt dobrej pogody (a właściwie to lubię też tę niezbyt oczywistą), tura była całkiem konkretna, widoki nietuzinkowe to uznałem, że jest to drugi najlepszy dzień w Norwegi. Liczę, że Mariusz albo Kamil uzupełnią jeszcze statystyki, może wrzucą nazwę i wysokość "naszej" górki. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Odnotuję w kajeciku i może nawet żonę namówię. Jacek, gdybyś miał info o innych tego typu imprezach, zwłaszcza jakiś wyjątkowych jak nasza Śnieżka czy Bike Adventure, bardzo proszę pisz o tym. Zwłaszcza interesują mnie imprezy typu Uphill z jak największym przewyższeniem. Myślę też o starcie w Ice Strom Bajkał (czy jakoś tak) - 3 dni po zamarzniętym jeziorze i 210 km do pokonania w temperaturach dochodzących do - 30 st... Jeden kolega z teamu był zainteresowany, ale jakoś zapał mu przeszedł... Niestety nie mogę znaleźć najfajniejszego filmiku.3 punkty
-
2 punkty
-
No to co? Wychodzimy na Gąsienicową! To jest jakiś kosmos! Majówka będzie wypasiona! Artur, ja jestem w skowronkach! Mój budżet domowy nie koniecznie, ale szarpnąłem się na Sprytną Sezonówkę (na Chopok itp), bo teraz warto!2 punkty
-
WOW! I o takie imprezy mi chodziło! Znowu czerwiec... Gdybym nie miał już zaplanowanego wypadu w Sudety, zmieniłbym kierunek. Dzięki Jacek! Odnotowałem i może spróbuję za rok.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Z przyjemnością. Napisałam Ci wiadomość priv. Przyjeżdżaj, warunki z dnia na dzień coraz lepsze i bardziej zimowe. Temperatury dziś jeszcze niższe, chyba najzimniejszy dzień - maksymalnie -4 w dolinie.Na trasach trochę świeżego śniegu, jeździ się wyśmienicie, można sobie poszaleć do samej 17.00. Jutro i w piątek zapowiadane 11 i 12 godzin słońca przy ujemnych temperaturach. Aż się nie chce wierzyć, że to druga połowa kwietnia!2 punkty
-
Trasy są dobrze przygotowane, dzisiaj nawet w mgle sie niezle jezdzilo... choc mgła to najgorsza rzecz na nartach.1 punkt
-
1 punkt
-
Ten zjazd na fokach był mocno zaskakujący. Nie wypatrzyłem go wcześniej na mapie. Z tego co pamiętam Major też zdjął foki. Ja tego dnia wziąłem splita. To mój pierwszy sezon więc nie jestem jeszcze biegły. Widząc że inni nie zdejmują fok wpadłem na szalony pomysł żeby zrobić tak samo. Zjazd na desce z fokami jednak nie zaskoczył i foki wylądowały pod kurtką. Wiesia i reszty wariant powrotny dużo lepszy. Ten zjazd do drogi to nie był żaden zjazd tylko dymanie po stoku lekko nachylonym w dół. Musiałem deskę jeszcze raz przestawiać na chodzenie :(. Zjazd ze szczytu też mnie jakoś nie zachwycił. Dla mnie kolejne dni były dużo lepsze1 punkt
-
Zima powróciła, więc dziś na chwilę wyskoczyłem na mtb, białe mtb [emoji3] Zaliczyłem puch z bielskiego Dębowca i nie tylko, generalnie niezła zabawa... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Według stacji meteo i ogimetu: 13 kwiecień stan pokrywy 112cm 20 kwiecień stan pokrywy 195cm http://ogimet.com/cgi-bin/gsynres?ind=12650&lang=en&decoded=yes&ndays=10&ano=2017&mes=04&day=20&hora=12 jak na kwiecień to wcale nie jest jakiś dziwny wynik, pamiętam jak byłem w 2013 lub 2014r w D5S i było ok 2-2,5m śniegu, za to obecny przyrost pokrywy i to co się dzieje jest kataklizmem śniegowym1 punkt
-
Normalnie klęska urodzaju i to w dosłownym słowa znaczeniu. Do poniedziałku na KW ma jeszcze dosypać 70 cm śniegu. Pewnie ogłoszą "6" stopień zagrożenia lawinowego. Czyli lawiny zap..rdalają do góry:)1 punkt
-
1 punkt
-
O ile dobrze pamiętam to chyba w 2009 albo jakoś wcześniej było tak że śniegu było dużo i w weekend majowy śmigały wyciągi, później był przegląd a po przeglądzie pod koniec maja chodziła jeszcze Gąsienicowa Kto za powtórką?1 punkt
-
Dziękuję za troskę . Relacja się trochę odwlokła, bo wczoraj dopadła mnie trochę chyba choroba wysokościowa i popołudnie spędziłam w łóźku z niezbyt dobrym samopoczuciem. Ale już jest ok, więc nadrabiam zaległości: Do Livigno wróciła zima i to taka porządna - z mrozem, wiatrem z północy, a nawet świeżym śniegiem. Mottolino trzyma się dzielnie, jest więcej śniegu i warunki o niebo lepsze - nawet na trasie do Teoli i do dolnej stacji gondol1 punkt
-
Na przyszły sezon 2017/2018 planujemy kupno 2 karnetów sezonowych. 1) Jak już wcześniej wspomniałem na forum po raz drugi z rzędu pojawiła się mega oferta na karnet sezonowy w szwajcarskim SAAS FEE koło Zermatt - od tego sezonu skipass obejmuje również 2 pozostałe ośrodki w dolinie Saastal - na ten karnet trzeba się zapisać na stronie : http://www.saas-fee.ch/de/wintercard/ Kosztuje on TYLKO 222 CHF czyli ok.205 euro , czyli taniej niż normalny 4-dniowy skipass na ten ośrodek kupiony w kasie , tak więc opłaca się go zamówić nawet przy 1 wyjeździe w sezonie - wszyscy chętni , którzy chcieliby w przyszłym roku ze mną choć raz zabrać się w to piękne , wysokogórskie szwajcarskie miejsce - proszeni są o zgłoszenie chęci zamówienia tej sezonówki tutaj lub na priva. Dodam tylko , iż w ośrodku tym jest gwarantowany śnieg - górna stacja jest na 3600 mnpm , dolna na 1550 mnpm.Karnet ważny jest od 1.11 do 16.04.Warunkiem powodzenia tej super oferty jest zgłoszenie się minimum 77.777 osób do 23.04 - na razie jest już prawie 20.000 zgłoszeń i mam nadzieję , że ten deal dojdzie do skutku. 2) Jako uzupełnienie i urozmaicenie do powyższej oferty planujemy również nabycie drugiej równie ciekawej sezonówki SUNNY CARD http://www.skisport.com/de/service/sunny-card-bestellung Karnet ten obejmuje 8 austriackich ośrodków położonych w większości blisko Polski - do najbliższego z nich - Hochfichtu , leżącego na granicy czesko-austriackiej , jest tylko 320 km z Kudowy.Odwiedzimy również nasz legendarny Hochkar , gdzie wszystko się zaczęło ;-) a także Otscher, polecany przez Jacka Hinterstoder i Wurzeralm,Kasberg , a także leżący u stóp Grossglocknera freeride'owy Heiligenblut oraz lodowiec Maso Corto we Włoszech.Dzięki temu ostatniemu ośrodkowi , mamy możliwość szusowania ponad 8 miesięcy od początku września do połowy maja.Cena tej sezonówki wynosi w przedsprzedaży do końca października tylko 395 e ( cena tegoroczna ).1 punkt
-
Ośrodek czynny do bodaj 26 kwietnia. Śniegu na pewno jest tyle, że z początkiem kwietnie nie obawiałbym się o warunki.1 punkt
-
Dzięki,fajna relacja,zachęcająca do odwiedzenia tych stron Widać że zima tam nie odpuszcza PS.Nie wiesz czasem czy początkiem kwietnia tam wszystko jeszcze hula1 punkt
-
Eee,szczerze mówiąc może zbałamucę moje dziewczyny na jakąś jedniodniówkę w Alpy : no co trza by podtrzymać kiełkującą tradycję :tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Fajnie było :smile: Byle więcej takich spotkań w większym gronie wariatów-furjatów białego :tongue: Ps,fotek z żarciem nie musisz wrzucać już są :biggrin:1 punkt
-
W weekendy jest jeszcze sporo ludzi. Jak ktoś ma możliwość to najlepiej Kotelnicę odwiedzić w tygodniu.1 punkt
-
He też byłem wczoraj w Białce ale nie wytrzymałem psychicznie tych kolejek i dziś z moja druga lepszą połową wybraliśmy Litwinkę. Warunki super, ludzi mało, extra wypad.1 punkt
-
1 punkt







