Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      3 572


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2017 w Odpowiedzi

  1. No i jest filmik. Nie wszystko wyszło jak chciałem, muszę w końcu kupić konkretny program... Miłego oglądania.
    12 punktów
  2. Fotki zorzy piękne, to jednak się tam działo. No cóż ja miałem wtedy fizycznie najgorszy dzień, nie zjechałem dwa razy, nie wstałem na zorze. Ale najważniejszy zjazd zaliczyłem w pełnym gazie. Najlepszy dzień i tak mało zdjęć z gór, tak nie może być No to sklep na początek Taki rest to ja rozumiem Radość podejścia Piękny czysty puch Dwie linie po dwóch zawodnikach na razie Banany po zjeździe Szczyt to Sorbmegaisa (1288m). Mi wyszło 1350m vertical, więc Wieśkowi i ekipie z dwoma zjazdami pewnie z 1700m może nawet. To będzie więc rekord przewyższenia w Norwegii.
    8 punktów
  3. Idealny dzień (w ujęciu skippera) Czyżby moi koledzy nie tylko zostali gdzieś daleko z tyłu na tym szlaku co go przecieram ale zgoła poszli sobie gdzieś w bok robiąc ze mnie Latającego Holendra??? Halo Panowie, miało być wspólnie, obudźcie się i ruszcie tyłki (a właściwie pióra)!!! Na początek sytuacja. Po lewej macie naszą wczorajszą turę na Wielką Kupę. Na prawo jest kolejny cel. Dość dokładnie obejrzeliśmy go sobie dzień wcześniej co niosło za sobą bardzo określone konsekwencje. Niezbyt nam się podoba wizja dymania nadmorską drogą 3 kilometrów. Ale ekonomia czasowa zwyciężą i początek jest taki. Z drogi nie mamy zamiaru ustąpić. Na środku foty nasza górka. Schodzimy na szlak przy sklepie w którym Robert kupuje kilogram cukru. Po co mu kilogram cukru w plecaku ? . Wygląda mi to na jakąś ofiarę rytualną. Będę dalej śledził uważnie poczynania mojego doświadczonego kolegi. Wchodzimy w las - jest tam założony ślad. Ale to jakaś masakra: stromo, gęstwa taka, że trzeba dosłownie przeciskać się między drzewkami, do tego upał. Co jakiś czas foki puszczają, lecąc, łapiemy się rozpaczliwie pieńków. K... latają gęsto między drzewami. No koniec końców wyłazimy na hale. A tutaj powtórka z wczoraj tyle tylko, że ani skrawka chmurki - totalna blacha. Uznaję, że mnie to zwalnia z fotograficznych czynności (bo zdjęcia bez chmur to połowa zdjęć) do tego widoki na Alpy Lyngeńskie w zasadzie identyczne nie ma się więc co rozczulać i trzeba zasuwać na górę. Ze szczytu zdjęć nie mam. Ponieważ El Capitano znacząco został na podejściu to proponuję żeby na niego zaczekać a ponieważ to może być około godziny to postanawiamy z Robertem i MajorSki zjechać z kopuły szczytowej. Mijamy Michała, później na górę i... Tak, tak dzień się zacznie jako, że nie mamy zamiaru zjeżdżać po utartych (czyli przewodnikowych ścieżkach). Wczorajsza wizja lokalna wykazała możliwość "zjazdu życia" Jedziemy kawałek granią a później jest tak. Kilkuset metrowa lufa z 35 stopniowym średnim nachyleniem (miejscami sporo więcej), do tego dziewiczy puch. 100% bezpiecznie to na pewno nie jest więc adrenalina buzuje. Wjeżdżamy w długich odstępach czasowych, Tomek z nad nawisu obserwuje zjazdy od góry. Piotr, co pojechał pierwszy, asekuruje od dołu. Zjazd jest naprawdę długi, trwa, trwa, trwa i już dokładnie wiem po co przyjechałem do Norwegi. Przyjechałem dla tego zjazdu. Proste. Na dole - no po prostu entuzjazm (ktoś ma to na fotach???). Ehhh. Dalej jedziemy przedziwnie pofałdowanym terenem. Jest po prostu bajecznie, euforia mija ale wspomnienie zjazdu (jak wszystkich innych najlepszych zjazdów) wryło się w pamięć. I już na zawsze będzie to w mojej głowie - razem z parunastu/parudziesięcioma innymi co tam tkwią. Zjeżdżamy na plażę wariantem co go wczoraj reszta ekipy opracowała. Jeszcze pamiątkowa fota - nasze ślady dobrze widać. Wieczorem, gadam z żonką i oczywiście oznajmiam, że był to najlepszy dzień w Norwegi - reszta ekipy leje bo to już szósty najlepszy dzień. Czy może być coś jeszcze? Ano może - ponieważ to jest pierwsza bezchmurna noc, oznajmiam - "obudźcie mnie jak będzie zorza" . I faktycznie Klisiu budzi mnie przed 24.00 i przez kolejne 90 min stoję w porcie w przejmującym wietrze i nad portem i wytwórnią jest tak Ale zdecydowanie lepszy jest widok na Alpy Lyngeńskie, tutaj to nawet oprócz zielonego pojawiają się niezdecydowane róże... Zorza nie ma zamiaru się skończyć ale po półtorej godziny dochodzimy z Robertem, że pora już spać (reszta poszła wcześniej). Wysyłam jeszcze żonce sms "piękna zorza czyli to był Idealny Dzień (Skippera)". Kto nie zna Pingwinów z Madagaskaru to niech koniecznie obejrzy - co prawda jakość słaba ale daje pojęcie co to jest idealny dzień!!! I de olo Wujot
    8 punktów
  4. Ze względu na moją niedawną kontuzję, jeździliśmy dzisiaj tylko po trasach zielonych. Ostatnim etapem był port Mijanka nad Roztoką Odrzańską. No i tak przejechałam 38 km na dzisiejszym skipassie czterogodzinnym. Dobrze, że sezon jeszcze w pełni . Pozdrowienia
    7 punktów
  5. Każdy musi wypracować sobie własną formułę. Dla mnie ten sezon był pierwszym gdzie naprawdę zrozumiałem ile może skiturowiec w normalnym ON. Dotychczas nastawiałem się tam na freeride - w tym roku spróbowałem większych samodzielnych wycieczek wychodząc gdzieś od wyciągów. Po przejściu kilometra jest się w zupełnie innym świecie i to jest niesamowite. Dobrze zaplanowany zjazd i znów można skorzystać z dobrodziejstwa wyciągów. W ten sposób zwiększa się ilość satysfakcjonującej jazdy. Moja strategia jest więc taka - kupuję sezonówkę (jak zawsze) aby można było tanio się poruszać. Jak jest dobry lub bardzo dobry warun to jeżdżę przytrasowo, jak jest gorzej to łażę dalej. Do tego dedykowane wyjazdy turowe. Ten rok będzie o tyle specyficzny, że udało mi się namówić sporą rzeszę kolegów skiturowców na sezonówkę z Saas Fee+ która otwiera wrota na Monte Rosę. W zasięgu łatwych, krótkich (są też dłuższe) spacerów jest parę czterotysięczników. Znika problem z aklimatyzacją, drogimi noclegami i ryzykiem pogodowym. Można zrobić te standardowe 1200-1500 m przewyższenia a mieć zjazd do dołu czyli ze 2500 m. Wniosek jest z tego taki, że uniwersalny sprzęt gdzie można zawsze wziąć zabawki i ruszyć tyłek dalej otwiera wielkie możliwości. Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  6. Uzupełnię relację Mariusza standardowym widoczkiem spod Pradziada na Śnieżnik i Resort Ski Czarną Górę.
    5 punktów
  7. Dobra zmiana w Zachodniopomorskiem – lokalny potentat przemysłowy postanowił zainwestować w ośrodek narciarski. Zadbano o alpejską scenerię:
    4 punkty
  8. Jeszcze krótka "wspominka" z pochodu 1-majowego na Rohacach . Kolegów, którzy tworzą profesjonalne dzieła proszę o wyrozumiałość, ale jest to przykład na tworzenie czegoś z krótkich kadrów i zdjęć typu "live" na telefonie i 6-minutowym montażem (tyle mi to zajęło) również zrobionym na telefonie .
    4 punkty
  9. Na trasie, wśród dorodnych smreków, podziwiać można kościół i ruiny klasztoru Augustianów z XIV wieku. Jest prawie tak, jak w Zieleńcu.
    4 punkty
  10. Przy wyborze lokalizacji w Policach-Jasienicy niebagatelne znaczenie miała bliskość zbiorników wodnych, niezbędnych do sztucznego naśnieżania:
    4 punkty
  11. Małżonkom trzeba wytłumaczyć, że musimy mieć jakiś kawałek własnego świata i wyzwania. I właściwie to powinny być zadowolone, że są to obszary sportowe a nie jakieś inne. Swobody ma się tyle ile się wywalczy. Albo inaczej - równowaga jest tam gdzie się ją ustawi. A tak wpierw chcą mieć facetów z jajami a później domowych pantoflarzy. Ale tak se neda. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  12. Też uważam że warto raz porządnie zainwestować Nawet jak by to groziło rozwodem
    4 punkty
  13. No cóż, wstałem z bólem gardła, i po nartach. A jeszcze wczoraj takie plany Śpiewałem Leitnerowi, Zaśpiewali i Góralowi: Już za rok narty, za pół roku. Do zobaczenia ? w listopadzie. Pozdrowienia z Oravicy, hey.
    4 punkty
  14. Mariusz , to tak jak ja u mnie . Jakieś (? ) 3 lata temu , stwierdziłem , że trasa , owszem OK ,bo lubię , ale takie nabijanie kilometrów góra -dół , góra-dół .... , to w moim ,niestety wieku , nie zrobi ze mnie "lepszego" narciarza . Trochę przez przypadek , załapałem się do ekipy , dla której skitury to był zimowy priorytet i tak powiedziałem ( wtedy jeszcze nieświadomie ) przysłowiowe "A" . U mnie to poszło w jedynie słusznym kierunku i ten sezon jest pierwszym , gdzie ilość dni spędzonych na skiturach jest większa od tych na boisku . Nie chcę się wdawać w polemikę , które "narty" są lepsze , bo nie o to w tej zabawie chodzi , ale takie "narciarskie" poszerzanie horyzontów polecam każdemu , kto nie chce narzekać , że rano nie było "śtruksu" na trasie .
    4 punkty
  15. Zanosi się że będzie ekscytująco. Właśnie kupiłem przewodnik po 4-tysięcznikach
    3 punkty
  16. Po burzliwych dyskusjach zrezygnowano z inwestowania w orczyki – o czym poinformowano stosowną tablicą. Na drugim zdjęciu po lewej stronie, wprawne oko dostrzeże natomiast krzesełko jednoosobowe:
    3 punkty
  17. Dodam coś od siebie. Mój sprzęt jest dość wyszukany, ale ja generalnie jestem zwolennikiem perełek, jak to nazwał Major. Decyzje o wyborze konkretnego modelu nart podejmowałem w ciągu 1 doby, pod presją promocji która była ograniczona do 2 dni. Info podesłał mi nagle Kamil i trzeba było działać Wybór był pomiędzy dwoma modelami Dynafita. Wiedziałem już że to jest czołowa marka w skiturach, więc nie miałem obawy że wdepnę w coś nietrafionego. Miałem do wyboru chyba Cho You 160 i Nanga Parbat 170 (takie mniej więcej modele były w tej promocji). Wziąłem te dłuższe, prawie pod mój wzrost. Przeczytane recenzje były pozytywne, nikt znajomy na tych nartach nie jeździł, więc stwierdziłem że będę miał przynajmniej ładne deski. W promocji były też foki Dynafit/Pomoca dostosowane do narty, więc je też nabyłem. Narta Nanga Parbat ma takie parametry: 80mm pod butem, R15, 171cm, waga 1070g. Budowa to drewno paulownia + paski carbonowe. Nanga jest bardzo lekka, ale jeszcze nie zawodnicza. Narta dla cywila, który kiedyś chce zjechać z Mont Blanc. Tak sobie to wyobrażałem i takie marzenia miałem w momencie kupowania sprzętu. Pozostały mi wiązania, wybrałem Vipec 12 Black. Tutaj posłużyłem się opiniami że jest to mocne i bezpieczne wiązanie, i jednocześnie byłem jeszcze sceptyczny wobec typowych "lajtowych" wiązań w stylu Dynafit Speed. Jak zobaczycie dalej, zakup Vipeca jest przykładem nie do końca zgłębionego wyboru. Podsumowanie wagi: narta 1070g + wiązanie Vipec 620g = 1690g Po doświadczeniach turowych doszedłem do wniosku że swój freeride też odchudzę i zainwestuję w nowe deski z rockerem. Po dyskusjach z Wujotem postanowiłem rozejrzeć się za sprzętem freetourowym. Zdecydowałem się na zebranie drugiego zestawu pinowego. I tutaj ważna sprawa, bo uznałem że wiązania Vipec będą lepiej pasowały właśnie do szerszej narty. Do Nangi dobrałem więc nowe wiązania. Z przeglądu wiązań dostępnych na rynku wyszło że wiązania w granicach 100-200g (około) to kategoria race-owa, a od 200g (około) rozpoczynają się wiązania dla cywili. W zakresie 200-400g (około) zawęziłem się do czterech modeli: Dynafit Speed Turn, Dynafit Superlite, ATK Raider, ATK Race Tour + skistoper. Speed Turn odpadły ze względu na brak skistopera, Superlite - brak trybu płaskiego chodzenia. Więc zostały na podium dwa modele ATK. Chciałem mieć takie funkcje: skistoper, regulacja położenia piętki (istotne w momencie zmiany buta), trzy pozycje do chodzenia (płaski plus dwie podstawki). W wiązaniach Race Tour tych wszystkich funkcji z marszu nie ma, ale można każdą z nich osobno dokupić. Po kalkulacjach okazało się że taniej wychodzi Raider,który te wszystkie funkcje posiada w pudełku. Dodatkowo ma kompensacje kompresji narty, co może być ważne przy ostrzejszej jeździe. Podsumowanie wagi zmienionego zestawu: narta 1070g + wiązanie Raider 370g = 1440g Wygląda to tak: Skistoper w ATK ma unikalne położenie, bo znajduje się na przodzie wiązania. Jest dość skromny i przydaje się głównie podczas wpinania się w nartę w miejscach płaskich. Użytkownicy na forach piszą, że skistoper raczej nie zahamuje odpiętej i pędzącej narty. Posłużę się teraz zdjęciami Lou z serwisu wildsnow.com. Tryb chodzenia na płasko, skistoper otwarty: Wpinanie buta w wiązanie jest bezproblemowe, wiązanie trzyma dobrze. Większość wiązania jest zrobiona z aluminium, w tym podnośniki pod pięte. Na przodzie kawałek skistopera jest z plastiku. Ja bardzo lubię podnośniki, które przerzuca się lekko kijkiem. W Dynafitach dominuje pięta obrotowa, każdy obrót o 90st to zmiana trybu: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2, zjazd. W ATK obraca się piętkę o 180st do trybów: podejście, zjazd. W trybie podejścia przerzucając podpórki kijem są trzy tryby: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2. Podejście na podnośniku drugim: Generalnie z doboru tego wiązania jestem bardzo zadowolony. Wypina wtedy kiedy ma wypiąć (np. wykręcenie narty o 180st), i nie wypina przy ostrej jeździe. Przy tej wadze i funkcjonalności ATK Raider w zasadzie nie ma konkurencji. Być może model jesienny Dynafit Speedfit będzie bezpośrednim zagrożeniem. W Vipec-kach też podnośniki przerzucane są kijkiem, i są zrobione z plastiku. Vipec ma dość dużo elementów plastikowych. Niestety, koledze przy mrozie 20-30 st jeden podnośnik pękł (reklamacja została uwzględniona). Warto podkreślić że trzeba uważać na podnośnik ustawiony w trybie podejścia. Jeśli wówczas przełączamy się na zjazd, a zapomnimy odsunąć podnośnik do tyłu, to po wpięciu przodu buta zwykle robi się mocne uderzenie piętą buta w dół, aby wpieły się tylne bolce. Jeśli wówczas podnośnik jest nieschowany, to można w niego uderzyć mocno butem i go złamać lub wyrwać z zawiasów. Mi się zdarzyło tak uderzyć, ale bez szkód, słyszałem jednak o takich uszkodzeniach. Pozytywną cechą Vipeca to kompensacja drobnych uderzeń bocznych, co ma znaczenie przy ostrzejszej jeździe. Vipec, jako jedyne wiązanie, ma regulacją siły bocznego wypięcia w przedniej części (gdyż tylnia część jest nieobracalna). W tylnej części jest regulacja siły wypięcia górnego. Bezpośrednim konkurentem Vipeca jest Dynafit Radical 2.0 (rotujący przód też zapewniający kompensacje), wybór między tymi dwoma to kwestia gustu (piętka przesuwana vs piętka obrotowa). Piętka przesuwana Vipeca jest fajna w obsłudze, bo bez wypinania przodu można za pomocą kijka przełączać się między trybami: podchodzenie, zjazd. Jest to unikalne i wygodne rozwiązanie na rynku TLT. W Vipeckach harszle są dość pancerne, i posiadają dodatkową funkcje (regulacja głębokości). Mnie obecnie trochę dziwi że harszle Vipeca są dostępne tylko w dwóch szerokościach: 90 i 115mm. Przydałoby się np. 100mm. W Dynafitach wpinanie harszli w wiązanie jest prostsze: wsunięcie w lufkę, harszle Dynafita są też trochę lżejsze i bardziej pakowne, a najlżejsze są oczywiście harszle ATK. Wracając do narty Nanga. Te lekkie narty sprawują się znakomicie przy podejściu i przy noszeniu na plecach (prawie ich nie czuć ). W jeździe w większości warunków jest pozytywnie. Dobrze się sprawują na twardych stromych zjazdach bez strasznych nierówności. Naostrzone krawędzie bardzo dobrze trzymają na twardym śniegu. Test jazdy na stoku też wypada nienajgorzej, przy jeździe na krawędzi jest odczuwalne oddanie energii ugiętej narty (czyli giętkość drewna działa). W puchu do 50cm dzięki rockerowi narta jeździ bardzo dobrze. Jazda przynosi wiele zabawy nawet gdy puch sięga do pupy. W większym puchu nie jeździłem. Problemy się zaczynają gdy natrafia się na twarde znaczne nierówności, albo na łapiący zsiadły śnieg. Narty nie idą wtedy jak przecinak, i trzeba zacząć walczyć. Oczywiście da się jechać, ja to wtedy nazywam zjazdem technicznym. Trzeba dobrać technikę, która umożliwia bezpieczny zjazd, a przyjemność zostawia się na inne śniegi. W tego typu narcie nie ma efektu rozwalania nierówności, jak w ciężkiej twardszej narcie allmountain. Co bym radził: jeśli ktoś ma orientację na duże przewyższenia i jest lekkim zawodnikiem, to waga około 1500g za zestaw jest świetnym wyborem i ja przy tym pozostaje ! W końcu zjechałem na niej Karkonoskie Kotły, Tatry, Alpy, Lyngen i inne górki, czego chcieć więcej. Deski Dynafita mają jeszcze jedną zaletę: jest świetnie rozwiązane mocowanie fok. Najpierw fokę zapina się z tyłu na małą metalową skuwkę. Następnie przykleja się fokę w kierunku dziobu, gdzie znajduje się wgłębienie na założenie gumowego zaczepu. Działa to w praktyce bardzo wygodnie, nigdy mi zaczepy nie spadły podczas podchodzenia, foka trzyma rewelacyjnie. Foki Speedskin mają też nylonową warstwę chroniącą przed namakaniem kleju, nawet 5-krotne klejenie w ciągu dnia w Karkonoszach nie sprawiało problemu. Dziób narty z foką Dynafita: Jeszcze komentarz do ceny desek Dynafita. Trzeba przyznać, że ceny katalogowe są przeszacowane, bardzo wysokie. Warto polować na wyprzedaże i przeceny. Bez okazji ja osobiście nie kupiłbym tej narty w cenie regularnej.
    3 punkty
  18. Dzięki wszystkim doradzającym. Następne skarby wyprzedażowe są już u mnie w domku,ale się cieszę Żona zachwycona ale obiecałem ze już tylko wiązania do wakacji,nic więcej ,chyba... -La Sportiva Altavia Ls 178cm 116-82-104,waga ok.1250 Do tego foki moherowo (65) nylonowe(35) A i jeszcze panowie wcisnęli mi plecaczek Millet Steep Pro 27 Brakuje wiązań ,chcę ATK RAIDER.2.0 I tu mam mały problem nie mogę ich dostać,chyba coś słabo z dystrybucją w polsce Jak macie jakieś namiary to proszę dajcie znać Ps.Pytanie techniczne,pewnie retoryczne,czy te wiązania dobiera się pod szerokość narty pod butem Bo zauważyłem że czasem przy wiązaniach pisze 108mm czy 75mm,czy to oznacza od do
    3 punkty
  19. Na początek małe uzupełnienie - trochę rozczarował mnie brak Waszej dociekliwości w kwestii ducha nart (a i tej drugiej atrakcji z jazdą w tle). Dbając o koloryt i przybliżenie kultury opowiem do końca tą historię. W czasach gdy żyli herosi (a nie takie konusy jak teraz) ziemia Nordlandu była areną wielkich potyczek między Odinem a olbrzymami Lokiego. Do jednej z najbardziej spektakularnych bitew doszło właśnie na półwyspie na którym turowaliśmy. Nie wdając się w sceny batalistyczne skutek był taki, że Odin wspomagany przez Thora i innych bogów pokonał dzikie hordy przeciwników. Gdy umilkł już bitewny zgiełk Odin używając sobie tylko przyrodzonych mocy ułożył wielki stos z skamieniałych ciał przeciwników. Był on pod niebo wielki. Stojąc na szczycie wydał ryk przepotężny co góry poprzestawiał. Co było dalej nie wiemy bo jedyny świadek tych zdarzeń samotny wiking Norgar Diupvik, co zaplątał się przez sztormy w te niedostępne okolice, zginął w jednej chwili od akustycznej fali uderzeniowej (ryk był naddźwiękowy). Łaskawy Odin pozwolił zamieszkać duchowi Diupvika na powstałej z kamiennych ciał górze. Ten ostatni, w kolejne rocznice bitwy, ukazuje się przybyszom opowiadając tę batalistyczną historię. Duch przyjmuje różne postacie - narciarzom ukazuje się jako narciarz. Na cześć zwycięstwa Odina miejsce to nazwano Storhaugen co tłumaczymy jako Wielka Kupa. Aby usłyszeć opowieść Norgara Diupvika trzeba być na Storhaugen na początku kwietnia, mieć pokorę wobec starożytnych bogów, umysł czysty i nieskalane serce. Po wykonaniu 7-go perfekcyjnego skrętu należy się zatrzymać pokłonić w cztery strony świata i liczyć, że stanie się! Czasem trochę już zgryźliwy Diupvik może przybrać inną, nie w pełni ukształtowaną narciarsko, postać... Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  20. Alim jak zwykle w emocjonalnej dyskusji prezentuje głos rozsądku Ja chcę jednak jeszcze dodać podsumowanie techniczne i ideologiczne Mam przekonanie że Gerald na razie nie chce iść w typowe skitury i być może nigdy nie będzie tego uprawiał. Błędem Wujota i MajorSki jest zakładanie, że każdy kto zakłada fokę, w przyszłości będzie skiturowcem robiącym 1500m vertical. Ja nie mam takiego przekonania patrząc na różne osobniki w górach. Skitour rozumiem jako całodzienne wędrówki na nartach z przewyższeniem 1500m. Drugim rodzajem działalności na fokach to freetour. W tym wypadku założyłbym vertical do 1000m, a celem nie jest zdobycie nowego szczytu, lecz wyłącznie dobry zjazd. Osoby uprawiające freetour korzystają z okazji typu podjazd wyciągiem, snowcatem itp. Można wydzielić jeszcze trzecią kategorię Freeride, gdzie przede wszystkim się jeździ, a dostanie się na górę odbywa się za pomocą wszelkiej maści urządzeń (wyciąg, ratrak, heli itp.). Jeśli gdzieś podchodzimy to tylko trochę po grani w bok, aby znaleźć czystą linie. Bardzo ważne więc jest określenie siebie w tych podziałach. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że następuje przenikanie działalności pomiędzy tymi kategoriami. Sprzęt z niższej kategorii umożliwia działanie w poprzednich kategoriach. Ale dobrze jest sobie sprecyzować cele główne, aby pod tym kątem dobrać sprzęt który będzie najlepiej spełniał te nasze cele. Wolę taki podział, niż ten procentowy. I tutaj naświetlenie sprzętu w tych trzech kategoriach. Są to opcje, które wg mnie najlepiej by się sprawdzały. Kategoria Freeride Offpiste przywyciągowe Freeride w terenie otwartym (np. heli, snowcat) Okazjonalne podejścia (vertical do 500m) Narta z warstwą ciężkiego drewna i warstwą metalu Narta o szerokości 95-120mm, waga 2000-2400g Wiązanie szynowe AT 1000-1200g Przykłady nart: Voelkl Mantra, Rossignol Soul 7 Przykłady wiązań: Diamir Freeride Pro, Marker Tour F12 Kategoria Freetour Freeride z samodzielnym podejściem Orientacja na jakość zjazdu Vertical do 1000m Narta z mieszanką lekkiego i ciężkiego drewna, bez metalu lub z małą ilością, włókna szklane Narta o szerokości 95-110mm, waga 1500-1800g Wiązanie hybrydowe Pin-AT 600-800g Wiązanie pinowe TLT 400-700g Przykłady nart: Dynastar Cham 2.0 97, K2 Coomback 104, Majesty Wolf Przykłady wiązań Pin-AT: Diamir Tecton, Marker Kingpin Przykłady wiązań TLT: Dynafit Radical ST, Diamir Vipec, ATK Freeraider 14, ATK Raider 12+Freeride Spacer W tej kategorii podałem dwa systemy wiązań do wyboru. Pierwszy daje większą stabilność na zjeździe, drugi jest lżejszy. Można w tej kategorii zastosować również wiązania szynowe, ale to bardzo podwyższa wagę i wymaga znaczącej kondycji (patrz johnny_narciarz :-) Są również zawodnicy, którzy ze sprzętem w tej kategorii (TLT) robią 1500m, czyli uprawiają bez problemu typowy skitour. Kategoria Skitour Zdobywanie szczytów i przełęczy w górach wysokich, Vertical do 1500-2000m Narta z lekkiego drewna, bez metalu, włókna szklane Narta o szerokości 75-90mm, waga 1000-1400g Wiązanie pinowe TLT 200-400g Przykłady nart: K2 Wayback 82, Atomic Backland 85, Majesty Fox CLT Przykłady wiązań TLT: Dynafit Speed Turn, ATK Raider 12, ATK RT, Dynafit TLT Superlite W życiu dzieje się tak, że ludzie mieszają sprzęt z różnych kategorii między sobą, bo mają jakieś własne preferencje. Więc nie każdy się odnajdzie w jednej kategorii. Ale podziały jako to podziały, są po to, aby ogarnąć trochę tą złożoną rzeczywistość. @Gerlad, z ciekawości teraz zapytam Ciebie, jak się w tym odnajdujesz ?
    2 punkty
  21. Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  22. Jedni na nartach...a inni też w Górach A ponieważ nam najbliższe góry, to Góry Świętokrzyskie postanowiliśmy dzisiaj odwiedzić kilka mało znanych miejsc, przejść kilka nie uczęszczanych szlaków - raczej lubimy dzicz niż tłum w "komercyjnych" miejscach długiego weekendu. Dzisiejsze wędrowanie, to 20 kilometrów w nogach i odwiedzone miejsca: - Rezerwat "Kamienne Kręgi" w Tumlinie gdzie również znajduje się stok narciarski, - Góra Kamień, również w Tumlinie - z drugiej strony wsi, - Oblęgorek i Muzeum Henryka Sienkiewicza, - Rezerwat "Barania Góra", - Rezerwat "Barcza". Zapraszam do fotorelacji z tych wszystkich miejsc i nie tylko Czynny kamieniołom w Kamiennych Kręgach w Tumlinie - wydobywany jest tutaj niezwykłej barwy piaskowiec: Kamieniołom oczywiście jest czynny a skała krojona i wywożona, wykorzystywana do budowania: Kapliczka w samym środku Kamiennych Kręgów: Ujęcie z przodu: Kolejny punkt, to Góra Kamień Na szlaku: Ustrzelone zoomem - Dzięcioł Szczyt zdobyty 399 m npm Tuż obok szczytu - "Piekło": ...a na piekielnej skale dewońskiej, kto? Szybki powrót do auta głównym, czerwonym szlakiem świętokrzyskim... ...i przejazd do Oblęgorka. Najpierw Aleją Lip... Strzelam kolejnego ptaszka Po krótkim spacerze w pierwszej kolejności zwiedzamy Muzeum Henryka Sienkiewicza - wieszcz, willę w tym miejscu traktował jako rezydencję letnią. Podobno w zimę było za zimno kwestia ogrzewania budynku. Na szczycie Husarz. Pamiątkowa tablica: Salon z charakterystycznym portretem Sienkiewicza: I jeszcze raz ujęcie tego pięknego miejsca: Idziemy dalej. Kierując się czarnym szlakiem idziemy w stronę Baraniej Góry i tamtejszego rezerwatu przyrody. Miejsce jest charakterystyczne, bo na wzniesienie szlak wiedzie przez malownicze wąwozy: Sam szczyt Góry, to zwykła polna droga umiejscowiona na wysokości 427 m npm...natomiast wejście na szczyt - cudne! I ponownie wąwozy... Schodząc: Ostatnią miejscówką z tego dnia był Rezerwat "Barcza". Umiejscowiony tuż przy trasie krajowej numer 7 składa się z dwóch pięknych jeziorek, które powstały po starych kamieniołomach. Dotarcie do pierwszego nie jest trudne... ...kiedyś, przed kilku laty woda miała bardzo turkusowy odcień. Dzisiaj raczej była mętna i brązowa. Dotarcie do drugiego jeziorka nie było łatwe - błądzenie na przełaj po lesie i okolicznym wzniesieniu...ale? Udało się Gdy zaświeciło Słońce - kolor wody się zmienił Ottt i 1 maja minął. Świętokrzyskie jest piękne!!! ...pewnie niebawem tu wrócimy - jest już plan, teraz tylko trzeba czas skombinować Pozdrawiam marboru
    2 punkty
  23. Wbiłeś mi klina... Miałem jechać na Kasprowy, ale mając sezonówkę bardziej opłaca się Łomnica...
    2 punkty
  24. Słowackie "świry" do 8 maja działa sezonka na Łomnicy, może ktoś jeszcze skorzysta?
    2 punkty
  25. Na zachodzie sporty wybór ATK jest w: https://www.sportler.com/de/l/atk_race http://www.sport-conrad.com/en/brands/atk/ A to jest takie ceneo niemieckie z ustawionym szukaniem po ATK https://www.idealo.de/preisvergleich/MainSearchProductCategory.html?q=ATK bindungen
    2 punkty
  26. Normalnie but wpięty "wisi" na pinach z przodu i z tyłu. Podkładka ta powoduje że but opiera się na niej, czyli pośrednio stoi na narcie, tak jak w wiązaniu alpejskim. Podkładka ma regulację wysokości, dzięki czemu można ją dostosować do dziury pomiędzy butem a nartą. Zakresy w wiązaniach mówią, jakie szerokości skistoperów są dostępne, oczywiście ze skokiem. W Twoim przypadku narta 82 najlepiej wziąć ATK skistoper 91mm, 86 może być za mało. Mi tak Yurta doradził do narty 81, więc to samo praktycznie. Skistopery ATK Raider 12 2.0: 75, 86, 91, 97, 102, 108, 120 Skistopery ATK FreeRaider 14 2.0: 97, 108, 120 Nie wiem czy taka słaba jest ta dystrubucja, jeśli nawet we Wro te wiązania były w sprzedaży. Głównym dystrybutorem ATK na Polske jest Majesty. Jeśli nie ma teraz wiązań w sprzedaży to znaczy że wyszły, że się dobrze sprzedały. Może następne będą dopiero na jesień. Pytajcie w Yurta Zakopane, on już coś ściągnął z nowości 2017/18. Najlepszy kontakt przez fejsa Przemysław Sobczyk, właściciel Yurta. Ja u niego kupiłem swoje atk, przez fejsa
    2 punkty
  27. Skitoury the best i pogoda takoż! Dzięki Andrzej skitoury otworzyły mi oczy na góry ponownie. Wcześniej nie było czasu na nic, tylko kolejny wjazd, kolejny zjazd, tyczki i czas. Już freeride trochę to zmieniło, zacząłem dostrzegać otaczające mnie piękno. Ale skitoury to skok w nadprzestrzeń, dopiero podchodząc dostrzegam wszystko i nic mi nie umyka. Mimo, że fizycznie jest ciężko, to umysł wypoczywa wzorcowo, a o to mi chodzi! My mieliśmy na Pradziada 150 km, a Tatry są naprawdę cudowne! Na relację oczywiście czekam cierpliwie...
    2 punkty
  28. Kilka razy korzystam z wyciągu B i przechodzę na zamkniętą trasę nr 6 która w tych okolicznościach jest off pistowa, tym razem obywa się bez glebowania Pora dołączyć do Ani, trochę freeridowania między licznymi choinkami... Spotykamy się na szlaku między Barborką, a Kurzovni i chwilę idziemy razem Robi się gorąco, a las dookoła chroni przed wiatrem więc... Powoli oddalam się od szlaku wybierając towarzystwo choinek i wystającej czasami kosodrzewiny Ania dziarsko przemierza drogę do szczytu, a ja odbijam w prawo Ania szlakiem dociera do wierzchołka a ja na szagę, tu zaczyna trochę wiać, ale dalej znośnie Widok na Vysoke Hole, Petrovy Kameny, hotel Ovcarna i Figura Pożegnanie z Pradedem Pora na końcowy zjazd koło wyciągu E i przez Barborkę, śnieg mokry, ciężki, nasiąknięty wodą i zleżały... ...i do Ovcarni I wspaniały ostatni dzień kwietnia dobiega końca...a śnieg na drodze i w okolicznych lasach leży prawie do Jesenika, co najmniej 25 km od Pradeda Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  29. Przeinwestowali się i tyle. Górka żadnas a myślą że mają lodowiec. Armat nastawiali więcej jak w wielkich ośrodkasch i coi z tego ? Jak to co śnieg spłynął tak szybko jak wszędzie indzierj. Propaganda o 3-4 metrasch śniergu zrobiła swoje, tzn skoro w lutym są kamienie to znaczy że kłamią. Wielcy projektanci ośrodka chyba nie widzieli żadnego dobrego ośrodka. Dojazd do stacji dolnej woła o pomstę do nieba i jest bardzo niebezpieczny. Dwie trasy na jednym stoku, śmiech na sali. Sami są sobie winni i tyle. Wszyscy wystawili na FB tej stacji odpowiednie opinie tylko skionline przy nich trwał, ale podobno ręki która cię karmi się nie gryzie. Ogólnie po zmianach w Szczyrkowskim oraz pseudo zmianachw COS ten ośrodek raczej nie posiada racji bytu.
    1 punkt
  30. Miałem się błąkać po okolicy Karpacza lub Szklarskiej Poręby, a wyszło zupełnie coś innego... Początek był ciężki, wiele kilometrów z buta... Ale im dalej w las tym przyjemniej, narty założyłem dopiero po minięciu linii lasu czyli gdzieś od 1200 m, a najwyżej dotarłem tu... Ale najprzyjemniej było tu (albo tam)... Relacja niebawem, bo dopiero dotarłem do domu. Wyjazd mega udany, ale śniegu już prawie nie ma Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  31. Całkiem miło się oglądało Maciej Dzięki
    1 punkt
  32. Mariusz, Ty się szwędasz po okolicy a w Barczy możesz mieć taką miejscówkę: wystarczy zadzwonić
    1 punkt
  33. Podsumowanie wiosennej sprytnej sezonówki 20.03 - 1.05.2017 1. Czy to się opłaciło: - Sześć dni jeżdżenia, - Osiem razy na basenach, a będzie lepiej bo basenowa jest ważna do 30 czerwca i zamierzamy z tego faktu skorzystać. 2. Jakie praktyczne korzyści osiągnąłem dzięki sezonówce przy kilkudniowych wyjazdach: - Gdy były złe warunki, to po prostu ewakuowaliśmy się wcześniej na baseny. - Nie musieliśmy wstawać pierwszego dnia o 3:30, lub wyjeżdżać poprzedniego dnia na nocleg, mogliśmy wyjechać z domu o dowolne porze, nawet będąc na 12-tą można było jeszcze 4 godzinki spokojnie pojeździć. - Nie rezerwowaliśmy osobnego dnia na baseny, gdyż na basenach mogliśmy być codziennie wieczorem, - Za to ostatniego dnia bez żalu schodziliśmy ze stoku 2 godziny wcześniej, żeby spokojnie wrócić do domu, czyli generalnie większy komfort i elastyczność, - Otrzymałem dodatkowy argument do przekonania osoby towarzyszącej do wyjazdów (w maju na narty - no ale przecież mamy sezonówki - no dobra). 3. A jakie wady: - Przywiązanie do ośrodków TMRu. Teraz na wiosnę to nie miało takiego znaczenia, gdyż prawie wszystkie inne stacje w pobliżu były już nieczynne. - Presja, żeby wyjeżdżać jak najczęściej, a to generuje niestety większe koszty ogólne.
    1 punkt
  34. Z tego co pamietam to tmr wybrał te ktore ma sprawdzone, polskie chwalili ale stwierdzili ze moze kiedyś. A co do bsa to niestety tak myslalem ze ten balon kiedys pęknie. Trzymam kciuki niech sie dogadaja z cos i trm to moze szczyrk otrzyma dawną świetność. Miasto zasluguje na to zeby byc stolicą beskidow, w przeciwieństwie do Wisły.
    1 punkt
  35. Sam byłem zaskoczony, że aż tak pogoda dopisze i mam nadzieję jeszcze coś poturować! Wiele razy byłem w kwietniu na Pradziadzie, ale tak różnorodnych atrakcji nie doświadczyłem tu nigdy! Och te skitury.
    1 punkt
  36. Ładnie jak zwykle
    1 punkt
  37. Czyli pora na relację. Zaczęliśmy w Cervonohorskim Sedle Warun, jak na początek maja (no prawie), od początku - rewelacja. Z parkingu podchodzimy niebieską (na mapie z prawej). Dalej czerwonym szlakiem w stronę Pradziada. Trasa jest przeważnie lekko pod górę, niewielkie zjazdy na fokach. Po drodze jest Svycarna - pierwsze tutejsze schronisko. To poniżej niego był ten talerzyk. Dalej jest Pradziad, który już ładnie pokazałeś. Pradziad to bardzo ciekawe miejsce. Po pierwsze to najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich i 6-ty Sudetów, po drugie normalką jest tutaj dobry warun na początku maja i tak długo kręcące tu wyciągi a po trzecie leży na wododziale między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Czyli nie jest obojętne gdzie się sika - dla globalnego obiegu wody - oczywiście . Na Pradziadzie są wszyscy piesi, biegacze, skiturowcy a nawet cykliści (fota Kamila) A tutaj mój autorski wynalazek do zjazdu "kepi" w którym chodzę (aby był cień) plus najbrzydszy kask na świecie czyli Sirocco Petzla. Też oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy teraz normalnie wrócili. Zamiast wlec się, nie wiadomo jak, drogą którą przyszliśmy postanawiamy zjechać do kociołka z lewej przez las. Po dotarciu do rzeczki założyć foki i wyjść za Svycarną a dalej spróbować zjechać. Zjazd jest, delikatnie mówiąc, trudny. Dalsza droga - urozmaicona licznymi powalonymi pniami i potokami co ich na mapie nikt nie zaznaczył. Ale jak się domyślacie bardzo nam się podobało. Gdyby próbować przejść to z buta to byłby koszmar a na nartach całkiem spoko choć Kamil prowadził wrogą działalność dywersyjną abym się skąpał w potoku zrywając mostki śnieżne. i nie dość, że niszczył drogę to jeszcze czatował aby zrobić fotę jak wpadnę do wody. I z tego odcinka są właśnie pierwsze zdjęcia co je zamieściłem. Dalej przecieliśmy linię tego talerzyka przy Svycarni i wyszliśmy na niezbyt wyraziste wzniesienie. O dziwo dalej było już bez fok. Fragmentami całkiem fajne zjazdy, sporo z wolnej pięty a kawałek z buta bo fok się nie opłacało założyć. W Cervonhorskim zrobiliśmy dwa zjazdy po trasach (co się równało off piste) i te kawałki były bardzo przyjemne. Locus pokazał mi 20 km trasy i 1100 m przewyższenia. Na nogach odczułem to nawet mocniej niżby się wydawało - wiosenny warun, rozdeptane przez pieszych ślady i dość ciężkie zjazdy. Ale 30 kwiecień i taka wycieczka! A pewnie dzisiaj czy jutro niewiele się pogorszy. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  38. No to TAKA fota!!! Gdzie jest Marionen??? Dawajcie Marionena! Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  39. Marionen , fajna sprawa te skitury , co ? a wracając do Pradziada , to myśmy też mieli jakiś tam plan B , żeby się pojawić w tej okolicy w któryś dzień długiego weekendu , bo zrobił się tam zadziwiająco dobry warun . Tam sypało i to dosyć mocno , a ledwie 200km na wschód , w Tatrach lało jak z cebra . Jednak , tradycyjnie o tej porze roku , wylądowaliśmy w Tatrach i wczoraj zrobiliśmy całkiem fajną turę . Jak będę miał chwilę to coś tam skrobnę . Pozdrawiam
    1 punkt
  40. Zakończenie sezonu na Chopoku 28.04 - 01.05.2017 Pt,Sob - z powodu dramatu deszczowo powodziowego w dol. Demianowskiej do dyspozycji pozostaje Tatralandia. Niedziela Rano Północ mega zmrożona więc od razu pakuję się na Południe. Jest dobrze, w nocy spadło trochę puchu, świetna jazda w okolicach 33a i tereny na prawo od trasy. Trawers do Kosodrewiny to niezły stress dla ślizgów. Ok. 11 powrót na Północ i kilka fajnych zjazdów m.in. fragmentami 11fis. Niestety dolny trawers wyglądał podobnie jak na południu. Poniedziałek - lampa Dzisiaj grzecznie oszczędzam ślizgi, jazda wyłącznie otwartą trasą, czyli jedynką. Warunki rano twarde bardziej styczniowe niż majowe, potem góra lekko puściła i było świetnie, koło południa poniżej Lukovej to już typowa jarna łyżowacka. Ech, szkoda, że sezon się kończy. Na pocieszenie: w pewnym momencie będąc u góry wyszedłem na schody spytać kogoś jak tam warunki na Południu. I miałem szczęście, bo trafiłem akurat na samych Mistrzów czyli Johnniego i Jaśka. Pozdrawiam
    1 punkt
  41. Praded i okolice... Koledzy z forum hasają na nartach w Słowacji (Chopok, Rohace) lub w Polsce na Kasprowym (moim ulubionym). Dla mnie ze względu na koszty, jednodniowy wypad w tych kierunkach nie wchodził w rachubę! Tradycyjnie sezon narciarski kończę przeważnie w Czechach (nie licząc ewentualnych wizyt w Alpach). W tym sezonie Czesi pozbawili mnie możliwości wyboru. W niedzielę działał tylko jeden ośrodek narciarski, na dodatek to ostatni dzień. Praded (1492m) to najwyższa góra na Morawach. W poprzednim poście nazwałem go czeskim lodowcem, ale przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem z pewnym Czechem (tak myślałem). Pytałem go, jesteś Czechem czy Słowakiem, na co odpowiedział; ne ja sem Moravec. Wylądowaliśmy więc z Anią w niedzielę na morawskim lodowcu. To najwyżej położone tereny narciarskie w Czechach, na stokach Vysoke Holi (1465m) i Petrovy Kameny (1446m) można wjechać na wysokość 1445m. Czynne były dwa talerzyki B i C i trzy trasy, dwie czerwone; 4,2 i niebieska 1. Śniegu nie brakowało również na nieczynnych trasach. W całej okolicy pełno śniegu, gdzieniegdzie wystawała tylko wysoka trawa bądź kosodrzewina. Jest tu pięć talerzyków i jeden orczyk przy czarnej trasie (najdłuższa 800 metrowa). Dzień udał nam się wyśmienicie, przed wyjazdem nie marzyłem, że tak superaśnie będzie. Było prawie wszystko, zjazdy trasowe, freeride, skitury, a nawet lekka wspinaczka skałkowa. Do pełni szczęścia brakło tylko rozstawionych tyczek i jakiegoś miejsca na podium. Są też pewne niedogodności, to dojazd do ośrodka. Dolny parking w Karlova Studanka (płatny) i dojazd skibusem (płatnym) plus dopłata za przewóz nart . Autobusy kursują co godzinę całą dobę. Powrót z góry tak samo płatny. Druga opcja to dojazd na górę na parking Ovcarna. Oczywiście droga płatna, a poplatek to wydatek 450 koron. Wybieramy (pierwszy raz na kilkanaście pobytów) wjazd na górę autem. Do tego ceny karnetów, pojedynczy wjazd 30 czk; dwugodzinny 300 czk; dopoldni 8.30-12.00 350 czk; i calodeny 500 czk. Dalej już tylko przyjemności. Żeby poprawiać swoje umiejętności skiturowe zabrałem tylko sprzęt do skiturowania. Buty Dynafit TLT i wilczki (zwane przeze mnie - tyngrysami) Amaruq Voelkla. Ustawiamy się w kolejce do wyciągu, a obok mnie pani z pięknym sprzętem, narty Rossignola mnie jeszcze nie zaskoczyły, ale wiązania jak najbardziej. To były Geze, firma znana obecnie z produkcji samozamykaczy drzwiowych i okuć okiennych. Wiązania narciarskie zaczęli produkować już w 1898 r. Na Olimpiadzie w 1936 r Christel Kranz i Franz Pfnur na nartach z wiązaniami Geze typu Kandahar zdobyli złote medale. Nie wiem czy z licencją czy bez, ale te Geze na Rossignolach są identyczne jak nasze wiązania Alfa (zastąpione później przez różne modele Beta). Na nartach z Alfami mogłem czasami pojeździć, jak mi pożyczał czasami mój tato. I tu mała nostalgia... Moje tyngrysy to najmniej sztywna narta na jakich jeździłem, do tego wiązania pinowe Dynafita i buty TLT. To zestaw do którego ciągle muszę się przystosować. Dotąd używałem zdecydowanie sztywniejszego sprzętu. Na twardej i niezbyt równej trasie narty wyrywają we wszystkich kierunkach, włącznie z tymi które ja oczekuję. Kiedy się robi miękko zaczynam panować nad sprzętem turowym zdecydowanie lepiej. Po rozgrzewce na trasie, postanawiam pośmigać na przytrasowym off piste. Początek całkiem udany... ...do czasu jednak, kiedy drzewa zgęstniały postanowiłem gwałtowniej zmienić kierunek jazdy i albo sprzęt, lub mój błąd (bądź oba czynniki) doprowadziły do gleby. But na lewej nodze przestawił się z pozycji zjazdowej do pozycji podchodzenia i dalej poszło szybko... i z Gopro tuż przed glebą... Przed dalszą jazdą freeridową postanowiłem poćwiczyć więcej na trasie nr 4 Ania w kolejce do wyciągu postanowiła się wyróżnić z tłumu i nawet się Jej udało... Ale potrafiła popisywać się także na trasie W tle Petrovy Kameny Jak na Praded pogoda dopisywała, nie wiało zbyt mocno (dlatego nie ma tutaj kanap), a jak świeciło słońce, było ciepło. W kolejce do wyciągu był czas na fotki... Gdybym zwrócił uwagę wcześniej na tabliczkę być może nie byłoby tak fajnie, na szczęście przeczytałem ją dopiero w domu Przyjechało do ośrodka sporo skiturowców, chodzili wszędzie i nikt ich nie prześladował (tak mi się wydawało) A mi po głowie chodziły nowe plany... Pierwszy z nich to "zdobycie" Petrovy Kameny (podobno do 17 wieku była to siedziba diabła, dopiero odczarowano ją za namową cesarza Leopold 1 Habsburg 20 czerwca 1682 r poprzez pokropienie święconą wodą i odprawieniem egzorcyzmów. Po dwunastej zjeżdżamy na parking po jakieś kanapki na ząb, Ania się przebiera na turystycznie i podchodzi na Pradeda, a ja wracam na trasy i zamieniam się w "alpinistę" (w cudzysłowie - zaznaczam). Te ciemne skały o wysokości do około 8 m zbudowane są ze skał metamorficznych (gnejsów i kwarcytów) i słabo zmetamorfizowanych skał osadowych, przeważnie fyllitów. Charakterystyczny wyszczerbiony kształt zawdzięczają intensywnemu procesowi wietrzenia mrozowego W końcu i ja zdobywam szczyt.. Teraz wyglądam kolejnego szczytu, to Praded na którym nigdy dotychczas nie byłem. Pora na freeridy i skitury w drodze na szczyt, na który podąża już Ania. Podsumowując, dzięki skiturom rozwijam się w szerszym aspekcie niż dotychczas, szkoda jednak, że tak późno, bo czasu mam coraz mniej, a tyle jeszcze miejsc do zwiedzania!!! to narka...
    1 punkt
  42. Żeby uwiarygodnić relację @keisyzrk 'a że faktycznie tam byliśmy i było tak jak napisał Krzysiek parę fotek ode mnie na których uwieczniłem min mojego imiennika Lampa niesamowita !! A Teraz spadam posmarować się Panthenolem !!!!
    1 punkt
  43. Dzisiaj z Krzyśkiem (@bolec) „popełniliśmy” Rohace, i to była jedna z lepszym narciarskich decyzji tego sezonu . Rano trasa, po nocnym mrozie miejscami (szczególnie w dolnym odcinku) dosyć twarda, ale szybko zaczęła puszczać i potem już było tylko lepiej… miękko, muldy, odsypy, bajka . Pogoda genialna, szczególnie w takich okolicznościach przyrody. Jeśli pogoda dopisze, to pewnie w środę powtórka .
    1 punkt
  44. Jeśli chodzi o mnie to na dzień dzisiejszy mam jeden zestaw skiturowy (drugi "dostał" ode mnie Marionen). 1. Narty Hagan Trial - 167 cm ( -5 cm), 72 mm pod stopą, r= 18 m. Klasyczna narta, drewniany, normalny rdzeń, camber, jak na swój rozmiar dość ciężka - 2500 g para http://www.skionline.pl/sprzet/narty,08-09,hagan,trial,3611.html 2. Wiązanie speed + lonże około 750 g para 3. Buty Dynafit TLT 5 2500 g para 4. Foki Coltex race (fioletowa) Zestaw ma trochę lat - powiedzmy, że 5+ (i to trzeba uwzględnić teraz go oceniając ). Mam zamiar poużywać go jeszcze ze 2 lata. Patrząc po kolei. 1. Geometria narty - dla mnie zdumiewająco OK. Pewnie, że w puchu trzeba tutaj bardziej uważać, szczególnie gdy są zmienne warunki ale jeżdżę wszystko to co inni. Być może jeśli zdecyduję się na nową nartę to będzie ona troszkę szersza (zakładam, że waga to nawet spadnie) powiedzmy 78 mm. Ale być może, że zostanę przy tej geometrii. O ile będzie coś takiego w sprzedaży. 2. Wiązanie - na pewno do wymiany. Dużym zapytaniem jest czy na jakieś totalnie minimalistyczne czy jednak coś typu rider ATK (ze skistopem). Brak skistopa to jest stresująca sprawa bo raz musiałem zejść (zjechać na pożyczonych) po nartę 300 m w pionie a zatrzymała się 20 m obok przełamania lodowca gdzie było kolejnych kilkaset metrów. 3. Buty. TLT5 to dalej jest świetny but. Dylematu tu o tyle nie ma, że już go nie produkują - jest jeszcze troszkę ulepszona 6. Jedyną upierdliwością są zdejmowane języki. I nie chodzi tutaj o jakiś kłopot z zakładaniem tylko, że są jakieś kompletnie niepasujące do noszenia. Dlatego myślę o wymianie za czas jakiś. TLT7 wydają mi się wprost genialne - niesamowity, zakres ruchu, dobra sztywność i poręczność. Jeśli uda mi się dopasować do nogi (bo w tym samym rozmiarze są zbyt luźne) to mógłby być następca. jak komuś pasują to absolutnie polecam. 4. Foki race Coltex - najlepsza decyzja w skiturowym życiu. Lekkie, cienkie i z świetnym poślizgiem. Dwa sezony wytrzymały sądzę, że co najmniej dwa kolejne też pociągną. Nie bójcie się więc moheru! Jeśli chodzi o freeride to tutaj zmieniałem tyle razy narty, że szkoda gadać. Buty zawsze jedne - Factory BD 130 (mam do nich obie podeszwy), wiązania F12, Diuk. Narty obecnie to Dynastary Legendy 97 i Fishery Watea 94. Jak widzicie narty bez rockera (nowe) ale za to kupione za psi grosz (największa zaleta rockera to właśnie niska cena nart co go nie mają). W toku jazdy ustaliłem, że szerokość około 95 mm jest dla mnie najbardziej uniwersalna i to stanie się podstawą dla tworzonego właśnie zestawu freetour - do tego ridery z podkładka (albo freeridery), buty Beast. Ostatecznie mam zamiar zrezygnować z sprzętu z podeszwą alpejską. O innych elementach napiszę kiedyś indziej. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  45. Ja Maćku przeszedłem drogę a raczej przechodzę drogę ewolucyjną, może z racji że nie od razu wiedziałem że minie to wciągnie a może kasa nie puszczała na nic więcej, i tak na początek jak wiesz kupiłem sobie od Aklima Line Influence 105 186cm 141-105-131 r19 z Baronami 13 na pokładzie plus foki całość z butami ważyła blisko 13kg, Teraz mam Hagany The Jck 184cm 124/93/114 r19 z Dynafit Speed turn 2.0 całość z butami 8kg. Teraz dlaczego tak ano waga i jeszcze raz waga w miarę rozpędzania apetytu na turowanie to czynnik chyba najważniejszy jak dla mnie, bo tak naprawdę zjadę nawet na drzwiach od stodoły ale raczej ciężko miałbym je gdzieś wynieść to tak ogólnikowo. Po pierwszym sezonie turowania na Linach 105 zaczęło mi wysiadać kolano to był mocny bul który, nie pozwolił cieszyć się w zasadzie niczym cały czas w głowie było "daleko jeszcze" na zakosach te narty to była tragedia dość że ciężko było zrobić nawrót to przy wąskich torach zaliczałem uślizgi i dodatkowo duże kantowanie boczne na buta nie wiem jak to opisać, tak się dzieje gdy krawędź narty jest daleko od środka i robisz trawers stromego zbocza wtedy ucisk cholewki buta na nogę jest większy przez co zdarzał się mi bul w okolicach cholewki co nie miało miejsca na równym podejściu. Plusem tych nart była szerokość foki prawie dywan pod nartą czasami szedłem prosto bez uślizgu w stromym terenie gdzie przy wąskiej narcie musiałbym zakładać hrszle. Dodatkowo jazda w puchu była rewelacyjna ale to zdarzyło się tylko raz więc nie równoważyło to trudu w podchodzeniu jaki musiałem w to włożyć. Ogólnie zestaw był bardzo dobry ale do freeridu z krótkim podchodzeniem przywyciągowym do tego one były dedykowani i rewelacyjne natomiast stricte do turów nie nadawały się. Dlatego w drugim sezonie posprzedawałem wszystkie szerokie narty jakie miałem a było tego i trochę jeszcze dołożyłem i zakupiłem Hagany a z racji że kasa nie puszczała zrobiłem mix narty tak z kategorii Freetour a wiązania Skitur razem dało to wagę 2220g jedna, kolano przestało boleć, miałem też obawy co do wiązań pniowych że mnie to nie utrzyma jeszcze fakt że najtańsze jakie są na rynku, parę pierwszych zjazdów była zachowawcza i z lekkim cykorem ale teraz w zasadzie już zapomniałem o tym i nawet zaliczam hopki tam gdzie widzę zasypany pniak nie zawiodły mnie jak dotąd nie wypinają się bez potrzeby, jedyne co mnie irytuje to system skistopów a w zasadzie ich brak te tasiemki jakoś nadal do mnie nie przemawiają, w lawinie nawet jak się wypną to mam je przy nogach i coś mi się wydaje że działały by jak kotwica. Narta Hagan The Jack spisuje się rewelacyjnie ma rokera, radius jest taki jak mi odpowiada na trasie też na niej mogę pocisnąć w puchu ostatnio szła bosko jedynie co to moje umiejętności jazdy w tak głębokim śniegu odbiegały trochę od oczekiwań. Pytasz co bym zmienił po tych spostrzeżeniach ano jeszcze zszedłbym z wagą wszystkiego !!!! Niestety twoje rozumowanie szerokiej narty jest błędne, jak dla mnie max narta teraz to 85 pod butem waga 1200-1400 wiązania mogą zostać te co mam choć wolałbym ze skistopem. Nie piszę o butach bo wszystkie jakie miałem jak na razie do jazdy są idealne natomiast do chodzenia nie trafiłem jeszcze na buta który by mnie nie ocierał na razie sobie z tym radze plastrami silikonowymi ale przeliczając wydatki na nie to po paru sezonach kupiłbym nowego buta za to. Obecnie chodzę w Black Diamnd Prime jak ktoś ma szeroką (104mm) stopę i wysoką na podbiciu to polecam najmocniej trzymają nogę rewelacyjnie w końcu to flex110 i chyba nieliczne które go w rzeczywistości mają a nie tylko jest napisane, niestety ruchomość cholewki to tylko 40 stopni trochę mało, gdyby mnie nie ocierały to bym je zostawił pomimo wagi 1800g i tych kilku niedogodności, jedno co wiem but to podstawa w turowaniu bez dobrego buta wszytko traci trochę swój urok. pozdrawiam rg.
    1 punkt
  46. La Sportiva w mojej opinii są lepsze, no ale Ty decydujesz
    1 punkt
  47. W Sportrysy są wyprzedaże , komplet /narty,wiązania, foki/ są po niecałe 500 euro/.http://www.sportrysy.sk/skialpinizmus//
    1 punkt
  48. Mocno chodziły mi te Chamy,ale... Jako jedyny zestaw ,na dzień dzisiejszy będę jednak rozgladał się za czymś krótszym i węższym pod butem Ps.Po zakupie będziemy dobierać wiązania ,foki No chyba że wychaczę coś dobrego używanego w komplecie
    1 punkt
  49. To jeszcze mam pytanie,takie http://allegro.pl/narty-dynastar-cham-97-184cm-dynafit-radical-12-i6784555016.html I takie http://allegro.pl/narty-dynafit-baltoro-radical-183cm-stan-idealny-i6785514266.html Co sądzicie Ps. A jak ktoś ma jakieś namiary na sprawdzony sprzęt(narty z wiązaniami) to chętnie bym ponegocjował
    1 punkt
  50. MarioJ http://www.chili-sport.pl/skitour-skitury/buty-skitour-skitury/la-sportiva-spitfire.html Według opisów i zapewnień nadają się na całodniowe wypady Scarpa Alien jest troszkę lżejsza niecałe kilo Natomiast La Sportiva ma większą ruchomość cholewki No nic coś trza brać
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...