Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      874


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dostałem kilka informacji z Beskid Sport Arena dotyczących planów na lato oraz inwestycji przed sezonem zimowym. Zapraszam do lektury
    5 punktów
  2. Prawdopodobnie ostatnie tury w tym sezonie postanowiliśmy zakończyć z przytupem, padło na Baranie Rogi od Zielonego Stawu. Ruszany z Andrychowa dość późno jak na nas bo o 4 rano w składzie Rafał Z., Filip no i moja skromna osoba, jak się potem okazało uzbierało się nas znacznie więcej. Na parkingu Kieżmarskiej Białej Wody meldujemy się trochę przed 7 rano standardowe gramolenie i ruszamy z buta trekingowego doliną Kieżmarską w stronę Chaty przy Zielonym Stawie. Jak widać towarzyszy na dość młody skiturowiec Alex na razie bez nart ale wkrótce go dogonią, idziemy spokojnym tempem przez około 5,5km. Dwa kilometry przed schroniskiem pojawia się śnieg wysokość około 1400m.n.p.m. część ekipy zaczyna foczyć a ja dalej cisnę z buta bo z doświadczenia wiem że pewnie na ciekach wodnych będą przerwy w śniegu i będzie trzeba ściągać narty lub na żywca po kamolach latać, jak się okazało miałem racje ale nie było aż tak tragicznie. W końcu po około 2,5h-3h docieramy nad staw gdzie posiedzimy z godzinę zbierając siły. Tutaj dość nietypowa niespodzianka nas spotyka mianowicie gospodarze schroniska postanowili odśnieżyć szlak prowadzący do nich używając do tego traktora Jak widać śniegu jeszcze z metr na wysokości 1551 m. przez co odśnieżanie idzie bardzo wolno. Jak wspomniałem wcześniej siedzimy przy schronisku chwile i czekamy na resztę towarzystwa która zadeklarowała chęć wspólnego foczenia w ten sposób uzbierało nas się 8 luda 7 na nartach 1 pieszo Około 10:30 ruszamy w kierunku czoła Dzikiej doliny. Dochodzimy do pierwszego żlebu i tutaj pakujemy narty na plecy i jazda do góry kolega próbował foczyć w żlebie ale po kilku zakosach poddał się za wąsko było. W żlebie mijamy kilka fajnych wodospadów idzie się dobrze śnieg mokry ale nie osuwa się raki kompletnie w tym miejscu zbędne. mijamy żleb i wchodzimy do Doliny Dzikiej, zastajemy tam przeogromne hektary śniegu już na samą myśl o zjeździe gęby cieszą się nam niemiłosiernie. Napotykamy po drodze gapowiczów dolina ma jedno przełamanie a na jej końcu po lewej stronie jest wlot na Baranią Przełęcz gdzie zmierzamy żleb prowadzący na nią jest dość stromy dochodzi do 45 stopni. W końcu docieram na przełęcz gdzie rozdzielamy się Ja, Rafał Z. Filip i Marta postanawiamy wyjść na szczyt a reszta z różnych powodów zostaje na przełęczy i delektuje się widokami ponieważ pogoda była dla nas łaskawa i przegoniła chmurska które jeszcze godzinę wcześniej zalegały na szczycie i niżej czasem opłaca się wolno bez pośpiechu dreptać W kierunku szczytu trzeba zrobić lekki trawers w dość mocno nachylonym zboczu ale trudności nie sprawia przy zachowaniu dużej ostrożności. Po około 20-30 minutach stajemy na szczycie z bananami na twarzy bo za chwile będzie to co lubimy najbardziej czyli zjazd I takim sposobem zrobiliśmy kolejny szczyt do Korony Tatr kończąc sezon Skiturowy . kilka danych odnośnie trasy mniej więcej tak zmieściliśmy się w maksymalnych wartościach czasowych: Trasa: Parking w okolica Kieżmarskich Żłobów (przy żółtym szlaku) - Schroniska nad Zielonym Stawem w Dolinie Kieżmarskiej - Dolina Dzika - Barania Przełęcz (2389 m) - Baranie Rogi (2526 m) Podejście: ok. 1600 metrów. Od schroniska ok. 900 metrów. Zjazd: W lini podejścia. Przy dobrych warunkach śnieżnych da się zjechać do samego parkingu. Trudność: S3-3+ Nachylenie: maksymalnie 45 stopni Zagrożenia: lawiny na podejściu żlebem przez próg Doliny Dzikiej, oraz pod Baranią Przełęczą Czas: podejście ok 5-7h, zjazd ok. 1-2 godz Schroniska: Nad Zielonym Stawem w Dolinie Kieżmarskiej Sprzęt: Raki, Czekan, ABC Lawinowe, ew. Harszle Film z ostatniej tury w tym sezonie. Pozdrawiam Rafał Foty: Ja Rafał Z. Filip Marta Przemek
    3 punkty
  3. Maciek, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy dasz radę skręcać na 45 stopniach w niezbyt szerokim żlebie, jaką jest Rysa, szczególnie na początku zjazdu. Druga kwestia podejście: czy w razie uślizgu będziesz potrafił zahamować czekanem. Może jednak lepiej podejść na zasadzie starej górskiej zasady stopniowania trudności: najpierw parę razy 35-40 stopni, a później żleby 45 stopni. Rysa wygląda tak:
    3 punkty
  4. Na punkcie muzyki to mam absolutną korbę i słucham, rzeczy przedziwnych - aż strach byłoby tu linkować. Więc na początek coś z mainstreamu ale "znośnego" i nie ogranego do znudzenia a przy okazji świetne wideo I jeszcze dowód, że Austria to nie tylko Tyrol. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  5. Fota przednia niestety na taki warun nie ma co liczyć teraz, myślę że jak będzie połowę tego śniegu co widać to było by dobrze, dodatkowo jest to szlak dość mocno zatłoczony więc umiejętność jazdy na tyczkach ruchomych mocno wskazana
    2 punkty
  6. Taaaak....... Bardzo ciekawe rozmowy się tu toczą. To może na zgodę tak po kielichu: Pozdrawiam wszystkich interlokutorów.
    2 punkty
  7. OK. Będzie nagroda. Maciek, stawiam karnet na Telegrafie.
    1 punkt
  8. Czas magazyny napełnić. ....
    1 punkt
  9. Słuszna decyzja, zrobić sobie krzywdę tam to nie problem, bodajże w ostatniej kronice TOPR z 14-05-2017 jest "Przed godz. 18 TOPR zostaje powiadomiony o wypadku narciarza wysokogórskiego u wyloty Rysy w Rysach. Narciarz po upadku doznał poważnego urazu barku. Poszkodowany śmigłowcem został przetransportowany do zakopiańskiego szpitala." Więc jak Wojut pisze najważniejsze to oduczyć się wywrotek pozdrawiam R.G.
    1 punkt
  10. A na BSA śnieżą... a mamy grubo ponad +20 w cieniu!
    1 punkt
  11. 1 punkt
  12. Kilka zdjęć z Kasiny na zachętę : W lesie powstaje całkiem nowy Bike Park oraz trasa zjazdowa MTB. Krótki opis oraz galerie zdjęć wrzucę wieczorem Pozdrawiam Paweł
    1 punkt
  13. Najwiekszy problem, czyli dolny odcinek idzie do przebudowy. Brawo ! Ciekawe jak to rozwiaza ?
    1 punkt
  14. "Mają rozmach sk..." Jak to było? Upadłość? Problemy finansowe? Zaraz się zacznie...
    1 punkt
  15. Zdrowia wszystkim Forumowiczom! Za Chopok, Za BSA, za SON, za COS, za Nową Osadę, za wszystkie inne ośrodki. Pomarzyć zawsze można...
    1 punkt
  16. Beskidek juz zarósł dużymi drzewami a połączenie z Brenną. ... cóż świat należy do optymistow. Jak to jest realne -wystarczy zerknąć na strony Pracowni pod hasłem Brenna..... :-).
    1 punkt
  17. Chcesz zobaczyć muldy? Pokazał Ci je już Szymonidius i ja też Ci je też pokarze. Oto muldy, a nie "babki z piasku". Widać je z kilku kilometrów. Warunki były określone jako DOBRE! Myślisz, że ktoś z szusujących narzekał? Jeśli już, to wierzyli, że przyjadą do nich ludzie umiejący jeździć na nartach i znających realia marcowego szusowania. Żeby była jasność - nie chodzi tu o jakieś nadzwyczajne umiejętności. Zazwyczaj najwięcej narzekają "narciarze kanapowi", jak to Jasiek określił. Mimo wszystko nie widzę, żeby przeważały głosy krytyczne... Ja na pewno na siłę nikogo nie będę przekonywał, nie mam w tym interesu. Nie podoba się? Nie musisz tam jeździć. Będę miał więcej miejsca na stoku. Oto chodzi! Takie porównania nie mają sensu! To tak jakby porównywać Mercedesa S Klasse do jakiegoś kompaktowego samochodziku. Nawet jak mały samochodzik będzie "luksusowy", nigdy nie zadowoli kogoś, kto oczekuje przestrzeni, wygody czy mocnego, pięknie mruczącego V12. Z drugiej strony znajdą się tacy, co mają inne oczekiwania i będą woleli ten kompakt, bo niemal 100% ich jazdy będzie się odbywać w mieście. A może wymusi na nich dalszy rozwój? Połączenie z Beskidkiem, połączenie z Brenną... Może być ciekawie i wszystko z korzyścią dla nas.
    1 punkt
  18. Podobnie jak pewnie spora część odwiedzających ten wątek staram się letni czas spędzić na rowerze. Ta pasja do tego stopnia się powiększyła, ze postanowiłem połączyć "przyjemne z pożytecznym" i od jakiegoś czasu wydaję "mapy" rowerowe. Słowo "mapy" jest ujęte w cudzysłów bo to są właściwie kompleksowe pomysły na wypoczynek ujęte na poskładanej kartce papieru (siłą rzeczy więc mapy). Mam doskonale rozjeżdżone okolice Wrocławia. Staram się o tym pisać na moim turystycznym blogu w dziale rowerowym. Zapraszam Was do relacji z wczoraj - siłą rzeczy łatwiej mi zlinkować do istniejącej relacji jak ją powtórnie przenosić. Ale jak pojawią się ewentualne pytania to oczywiście odpowiem tutaj. http://polandtravel.info/ulubione-trasy-rowerowe12017/ Mam nadzieję, że nie popełniam forumowego faux pas Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  19. Ostatni dzień kwietnia spędziliśmy bardzo miło na turze. Gdzie to było??? Dla ułatwienie powiem, że Sudety i na początek 3 zdjęcia. Jakieś pomysły??? Acha MarioJ jest wykluczony, że względu na posiadanie informacji niejawnych Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  20. Ładnie to tak Pradziada z partyzanta atakować? Mogliśmy choć na szczycie wymienić się koszulkami. A na Cervonohorskim ostatni raz byłem, jak jeszcze nie było kanapy! Ja sumienie mam czyste i spokojne, info wrzuciłem na forum, a nie z cicha pęk!
    1 punkt
  21. Czyli pora na relację. Zaczęliśmy w Cervonohorskim Sedle Warun, jak na początek maja (no prawie), od początku - rewelacja. Z parkingu podchodzimy niebieską (na mapie z prawej). Dalej czerwonym szlakiem w stronę Pradziada. Trasa jest przeważnie lekko pod górę, niewielkie zjazdy na fokach. Po drodze jest Svycarna - pierwsze tutejsze schronisko. To poniżej niego był ten talerzyk. Dalej jest Pradziad, który już ładnie pokazałeś. Pradziad to bardzo ciekawe miejsce. Po pierwsze to najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich i 6-ty Sudetów, po drugie normalką jest tutaj dobry warun na początku maja i tak długo kręcące tu wyciągi a po trzecie leży na wododziale między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Czyli nie jest obojętne gdzie się sika - dla globalnego obiegu wody - oczywiście . Na Pradziadzie są wszyscy piesi, biegacze, skiturowcy a nawet cykliści (fota Kamila) A tutaj mój autorski wynalazek do zjazdu "kepi" w którym chodzę (aby był cień) plus najbrzydszy kask na świecie czyli Sirocco Petzla. Też oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy teraz normalnie wrócili. Zamiast wlec się, nie wiadomo jak, drogą którą przyszliśmy postanawiamy zjechać do kociołka z lewej przez las. Po dotarciu do rzeczki założyć foki i wyjść za Svycarną a dalej spróbować zjechać. Zjazd jest, delikatnie mówiąc, trudny. Dalsza droga - urozmaicona licznymi powalonymi pniami i potokami co ich na mapie nikt nie zaznaczył. Ale jak się domyślacie bardzo nam się podobało. Gdyby próbować przejść to z buta to byłby koszmar a na nartach całkiem spoko choć Kamil prowadził wrogą działalność dywersyjną abym się skąpał w potoku zrywając mostki śnieżne. i nie dość, że niszczył drogę to jeszcze czatował aby zrobić fotę jak wpadnę do wody. I z tego odcinka są właśnie pierwsze zdjęcia co je zamieściłem. Dalej przecieliśmy linię tego talerzyka przy Svycarni i wyszliśmy na niezbyt wyraziste wzniesienie. O dziwo dalej było już bez fok. Fragmentami całkiem fajne zjazdy, sporo z wolnej pięty a kawałek z buta bo fok się nie opłacało założyć. W Cervonhorskim zrobiliśmy dwa zjazdy po trasach (co się równało off piste) i te kawałki były bardzo przyjemne. Locus pokazał mi 20 km trasy i 1100 m przewyższenia. Na nogach odczułem to nawet mocniej niżby się wydawało - wiosenny warun, rozdeptane przez pieszych ślady i dość ciężkie zjazdy. Ale 30 kwiecień i taka wycieczka! A pewnie dzisiaj czy jutro niewiele się pogorszy. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  22. A ja dzisiaj pojeździłem ciutkę na szosówce, tak na luzie, przed siebie. Do pewnego momentu drogę znałem, a potem skręciłem w stronę miejscowości, gdzie nigdy nie byłem. Jeezu, tamte okolice to koniec świata, ale kocham taki świat, bo ruch minimalny, a asfalciki ładne. Zwiódł mnie jeden taki, piękny, świeży, równiutki, no to skręciłem. Zachwycony nim byłem... aż do momentu jak za kilkoma chałupami gdzieś za lasem i polem skończył się, a z tych chałup powyskakiwały do mnie ujadające psy. Wściekłe były, ale dobrze wychowane, bo trzymały dystans ok metra, tak że spoko można było odjechać. Potem jeszcze kilka razy pytałem o drogę, pogubiłem się trochę jadąc na czuja, ale i tak było pięknie, nawet pod wiatr. Jadąc potem znaną wcześniej drogą też trochę zgłupiałem, bo droga kiepska tam była, a tu nagle nowiutki asfalt na całej długości. No pięknie. Ponad 70 km zrobione, Hujawej P9lite jak to on badziewie jedno, znowu urwał ślad i to w dwóch aplikacjach. A tu kilka zdjęć zrobionych podczas jazdy i z jednego krótkiego postoju na s...u
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...